- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Legia - Górnik 2-1: Mistrzowska odpowiedź
Ósma kolejka ligowa okazała się bardzo udana dla Legii. Grupa pościgowa zwolniła tempo, grzęznąc w remisach, tymczasem zawodnicy Jana Urbana odnieśli cenne zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze. Dzięki wygranej 2:1 nasza przewaga nad zabrzanami wzrosła w tabeli Ekstraklasy do trzech punktów. Zwycięską bramkę dla przetrzebionej kontuzjami Legii zdobył Tomasz Jodłowiec.
Oglądając mecz Legii z Górnikiem, długo zgrzytałem zębami ze złości. Legia była zespołem bezdyskusyjnie lepszym, nacierała z pasją, mimo absencji kilku zawodników, mimo przedwczesnego zejścia z boiska Kuby Koseckiego, wydawała się drużyną świeższą, szybszą, bardziej zdeterminowaną niż goście, tymczasem na tablicy świetlnej wciąż widniał remis 1:1. Naprędce zrzuciłem winę za taki stan rzeczy na dobrą formę zabrzan, na pewność siebie podopiecznych Adama Nawałki, którym na ligowych boiskach ostatnio wychodziło niemal wszystko. Kiedy drużyna czuje, że jest 'w gazie', nierzadko zdarza się, że w metafizyczny wręcz sposób przyciąga uśmiech fortuny. Być może właśnie w taki sposób Górnik doczekał się w meczu z Legią zdobycia kompletnie przypadkowej bramki po chaotycznym natarciu Nakoulmy, powstrzymanym nieporadnym wybiciem piłki w poprzek pola karnego w wykonaniu Tomasza Brzyskiego i sytuacyjnym uderzeniem Łukasza Madeja - aczkolwiek Madejowi trzeba oddać w tym miejscu, że jego uderzenie było naprawdę przedniej marki.
Rzut karny dla nas, operując modnym ostatnio słownictwem, z gatunku tych 'miękkich', pewnie wykorzystany przez Ivicę Vrdoljaka, pozwolił nam szybko wrócić do gry, potem nastąpił gwizdek sędziego, kończący pierwszą połowę, przerwa, początek drugich czterdziestu pięciu minut i... Legia nieoczekiwanie rzuciła się na zabrzan w stylu buldoga z, prehistorycznych z dzisiejszej perspektywy, kibicowskich koszulek z połowy lat dziewięćdziesiątych.
Zawodnicy Górnika momentami wyglądali na wręcz przerażonych, bezradnych, kompletnie zdominowanych w indywidualnych starciach. To nie była drużyna, która w poprzednich kolejkach rozdawała karty na ligowych boiskach. Przewaga Legii była ogromna, wicelider tabeli praktycznie nie istniał na boisku, a jednak - wciąż było 1:1. Wtedy, werble, stały fragment gry. Tak, tak - stały fragment gry! Podanie Brzyskiego, główka Vrdoljaka w poprzeczkę i przytomne zachowanie Tomasza Jodłowca. Uderzenie (?!) Jodły siatki wprawdzie nie rozerwało, ale jego wartość była ogromna. Nie byłoby to rozstrzygnięcie sprawiedliwe, gdybyśmy nie odnieśli zwycięstwa w meczu, w który włożyliśmy tyle zdrowia i w którym byliśmy drużyną wyraźnie od rywala lepszą.
Nie ukrywam, jestem bardzo przyjemnie zaskoczony fizycznymi i wolicjonalnymi walorami zaprezentowanymi przez Legię w meczu z Górnikiem. Piłkarska jakość była w naszym wykonaniu typowa, ligowa, taka, do jakiej zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Mało było w naszej grze płynności i finezji, wiele można było mieć uwag krytycznych wobec Marka Saganowskiego, wobec Henrika Ojamy czy Miro Radovicia, natomiast szalenie imponowało, jak bardzo chcieliśmy tego zwycięstwa, jak mocno o nie się staraliśmy, o ile mocniejsi i szybsi wydawaliśmy się w drugiej połowie od piłkarzy Górnika, mimo że większość naszych zawodników miała przecież w nogach mecz z Lazio.
W warunkach 'meczu walki' jak ryba w wodzie czuł się Ivica Vrdoljak, któremu należy się odrębne wyróżnienie za kawał dobrej roboty w środku pola. Po przerwie Ivica nie tylko odbierał piłkę, akurat z tej strony znamy go od dawna, ale i podchodził wyżej niż zwykle pod pole karne przeciwnika. Znakomity mecz naszego kapitana. Takiego Vrdoljaka chciałoby się oglądać zawsze.
Warto również kolejny raz odnotować, że coraz lepiej na środku obrony wygląda Kuba Rzeźniczak, bezbłędny w powietrzu, wychodzący agresywnie do napastników w stylu Artura Jędrzejczyka, z którym niedawno przegrywał rywalizację o miejsce w drużynie, a nawet inicjujący groźne ataki po przechwytach. Rywalizacja o dwa miejsca na środku legijnej defensywy, która może wkrótce rozgorzeć między Rzeźniczakiem, Jodłowcem, Dossą Juniorem i Inakim Astizem, zapowiada się pasjonująco. O ile oczywiście plaga kontuzji nie spowoduje, że szerokie pole manewru na tej pozycji znów stanie się jedynie iluzją.
Nie rozumiem też, dlaczego Mikita wszedł dopiero na ostatnie kilka minut. W ogóle nie rozumiem stosunku Urbana do tego piłkarza i chciałbym, żeby któryś z dziennikarzy zadał trenerowi pytanie o niego.
W przerwie przy wymianie uwag z innymi kibicami podkreslalismy że dobry mecz jak na naszą ligę i zastanawialiśmy się kiedy Górnik padnie. Padł szybciej niż ja przypuszczałem, natomiast gdzieś tak w 75 minucie lekko byłem zdolowany. Myślałem że to mecz z tych w których co byśmy nie robili jakich sytuacji nie mieli to i tak nic nie wpadnie. Wpadło i moja radość jest wielka .
Co do Mikity to odniosłem wrażenie że swoją techniką i robieniem w jajo zawodników Górnika mocno ich zdenerwował. Tak mocno że próbowali w niesportowy sposób Go załatwić.
MoTM to oczywiście Vrdoljak. Chciałoby się zawsze oglądać takiego Ivicę. Odbiór, walka, praca na całej szerokości boiska i po raz kolejny bezbłędnie wykonany rzut karny. Pan kapitan pełną gębą.
Najbardziej cieszy fakt, że wytrzymaliśmy kondycyjnie trudy tygodnia i wręcz gnietliśmy fizycznie Górnika w 2 połowie. Dobrze to wróży przed dalszą częścią sezonu. Sam mecz mógł się bardzo podobać, szybkie tempo, żywy, dużo pojedynków stykowych, adrenalina, ostre spięcia. Wydaje mi się, że to była dobra wizytówka ligi, w końcu grał lider z wiceliderem. Górnik chyba spuchł, ale na początku grał ostry pressing z którym sobie nie radziliśmy.
Podobał mi się Jodłowiec i nie tylko z powodu zwycięskiej bramki. Twardy, pewny, silny i zdecydowany w swoich interwencjach, czyli niby to wszystko co o nim wiemy, ale tym razem bez większych wpadek. Okazało się, że może być przydatny na środku obrony i dawać sporo drużynie i z tej pozycji. Niewątpliwym plusem jest jego gra w powietrzu - wiadomo, ze brakuje nam takich graczy w składzie i Jodła jest niezastąpiony, czego dowodem zwycięska bramka.
Saganowski... Dla mnie on jest po drugiej stronie piłkarskiej rzeki. Jest fatalny i kompletnie nic nie daje zespołowi w akcjach ofensywnych. Strata goni stratę, złe rozwiązanie goni złe rozwiązanie. Jedyny pożytek to gra głową, ale i tutaj chyba coraz rzadziej będzie miał możliwość pokazania klasy. Problem z nim jest taki, że za chwilę strzeli 2 bramki jakimś ogórkom i znowu się zacznie opowiadanie jaki jest dobry i zgłaszanie akcesu do reprezentacji. Nie, jeśli chodzi o grę zespołu w dłuższej perspektywie to jest bezproduktywny.
Rzeźniczak ostatnio jest bezapelacyjnie naszym najlepszym obrońcą, ale akurat dzisiaj nie był bezbłędny i jest współwinnym utraty bramki. Owszem imponował agresją i skutecznymi interwencjami, ale miał również sporo prostych błędów.
Oby kontuzja Koseckiego nie okazała się poważna, tym dziwniejsza ta zmiana, ze tuż przed nią zrobił długi sprint po którym wywalczył dla nas rzut rożny. Dziwi Kucharczyk na trybunach, ciekawe skąd taka decyzja i jakie było jej podłoże, nie wiem o co chodzi. Pinto się ładnie wprowadził i dał dobrą zmianę. IMHO to nasz jedyny gracz, który jeszcze przed przyjęciem piłki wie co z nią za chwilę zrobi. Świetnie się to ogląda. Chłopie ty się niczym nie przejmuj tylko zacznij grać, a publika będzie Cię nosiła na rękach!
Przed nami prawdziwy tydzień prawdy, który zaczęliśmy od zwycięstwa, czyli jedziemy dalej czekając na Jagiellonię i Śląsk.
Twoje obawy były jak najbardziej uzasadnione. Dzisiaj Legia grała praktycznie bez napastnika (stąd moje pytania dotyczące Mikity), bo Sagan to już raczej do gry się nie nadaje i o bramki dla nas z natury rzeczy było bardzo ciężko.
Jeszcze słówko o sędziowaniu. Jeśli PZPN na spotkanie lidera z wiceliderem wyznacza takiego nieudacznika jak Stefański, to mnie brakuje słów. Może ja jestem "zdemoralizowany" przez sędziów w Bundeslidze ale Górnik nie miał prawa zakończyć tego meczu w pełnym składzie. Przecież już w pierwszych minutach Kosznik powinien zarobić żółtko za ewidentny faul taktyczny na Broziu a ten idiota tylko pogroził mu palcem. Mam nadzieję, że obserwator odpowiednio go potraktuje w sprawozdaniu.
Karny był ewidentny. Poczytaj przepisy gry w piłkę nożną a zwłaszcza fragment o tym, co to jest faul.
Ale te przepisy są takie same dla piłkarzy Legii i pozostałych drużyn? A może ty powinieneś zdjąć różowe okulary?
Ja wyrażam swoją opinię na podstawie tego co widziałem na żywo i później w powtórkach i wprawdzie nie ma to znaczenia, ale nie ma chyba żadnego poważnego sędziego, który powiedziałby, ze to był rzut karny. Przynajmniej ja takiej opinii jeszcze nie widziałem. No, ale zapewne oni wszyscy nie czytają przepisów...
To była brutalna gra? Więc ja bym nie chciał, aby w naszym polu karnym sędziowie gwizdali takie "faule" i gdyby się tak działo to byłbym wściekły. A skoro tak to nie będę teraz udawał, że karny słuszny, tylko dlatego, ze było to w polu karnym rywali. Tyle.
W większości spostrzeżeń dotyczących meczu zgadzam się z JJ. Różnica jest taka, że ja nie chciałbym zbyt często oglądać Vrdoljaka z pierwszej połowy. Z trybun wyglądało to tak, że zdecydowanie pomogło mu trafienie przez jednego z rywali, wściekł się i od tego momentu zaczął grać.
Dla przyjezdnych ta bramka w 24. minucie musiała być strasznym nieszczęściem – perspektywa czekania 66 minut na koniec meczu. Co się dziwić, że nie dotrwali?
Tym razem większe plusy dla Legii za mozolność, wiarę i charakter niż za jakość gry.
Dossa Jr. kontuzjowany, Kosecki – wymuszona zmiana. Jak my dokończymy tę rundę? Co tydzień, dwóch – trzech ubywa ze składu. A tak szybko nie zdrowieją jak się wykruszają.
Też mnie zastanawia absencja Kucharczyka. Przeskrobał coś?
Ważne było ściągnięcie Dominika Furmana. Pomijając wszystko inne, czego "dokonał" w tym meczu, żywię obawę, że tego kornera w 85 min. też on by wybijał.
I piłka po raz kolejny okazała się zaskakująca, bo kto z nas liczył na Vrdoljaka przed meczem?
Bardzo mnie cieszy to zwycięstwo Legii. Liga, nawet taka buraczana, jest ważna. Mamy dokładnie tyle samo punktów co rok temu po ośmiu kolejkach. To fajnie - bałem się demobilizacji po MP analogicznej do tej z sezonu 2006/07.
No i z innych miłych rzeczy – Czado obwieścił, że się wybiera na mecz. Mam nadzieję, że był, że wszystko sobie obejrzał i że przypomniało mu się, czemu warto było być za Molde, gdy im Jodłowiec pakował brameczkę.
Wiecie może coś więcej o sprawie zesłania go do rezerw? Chodzą słuchy że poszło o krytykowanie sztabu szkoleniowego za kontuzje.
Natomiast ja mam pytanie, kiedy ostatnio Suler był wystarczająco zdrowy, żeby przez trzy mecze z rzędu być w kadrze meczowej. A to jakiś mięsień, a to syn ząbkuje, a to czymś się biedaczyna zatruje... Jak nic, wybitny transfer nieodżałowanego (byłego) dyrektora ds. sportowych.
Pan Sławek powiedział, że on by nie gwizdnął, ponieważ jest zwolennikiem twardej gry, ale decyzja sędziego broni się o tyle, że Ojamaa był już z przodu - więc w sumie nie wiadomo co powiedział
@ Suler
Urban zabrzmiał w przedmeczowym wywiadzie bardzo stanowczo, a i tak miałem wrażenie, że się hamował. Widać, że te kontuzje to jest w Legii bardzo drażliwy temat.
Ja tam nie widzę jakichś większych różnic pomiędzy ostatnimi sezonami. Zawsze w Legii był szpital, bo zwycięstwa zazwyczaj wymagały od piłkarzy gry na 100% a taka gra jest dość wyniszczająca dla mięśni i stawów. Trzeba się z tym po prostu pogodzić i szukać przede wszystkim skuteczniejszych piłkarzy, żeby mecze rozstrzygać już w pierwszych kwadransach. Ale wg Urbana Wawrzyniak i Lado wracają już do treningów.
@Karny
Obejrzałem jeszcze raz powtórkę. Mączyński chciał zagrać bark w bark ale się po prostu spóźnił i zagrał barkiem w plecy. Kontrowersja wynika raczej z niecodzienności tej sytuacji, bo rzadko który obrońca decyduje się na coś takiego w polu karnym.
Mnie irytował strasznie a gdzie nie zajrzę to wszyscy pieją
I teraz pytanie oni ślepi czy ja uprzedzony
Dla mnie karnego nie było natomiast później był ewidentny na Żyro więc się znoszą
Co prawda krótki występ Helio Pinto i wejście w momencie, w którym drużynie wyraźnie szło ale wyglądało to bardzo fajnie. Może był to zwiastun jego częstszej i dobrej gry w jedynce.
w tych ostatnich 7 meczach.
Żeby to było 7. Ale jest więcej.
25.09 Jagiellonia - Legia Warszawa
28.09 Legia Warszawa - Śląsk Wrocław
03.10 Legia Warszawa - Apollon Limassol
06.10 Wisła Kraków - Legia Warszawa
20.10 Legia Warszawa - Piast Gliwice
24.10 Trabzonspor - Legia Warszawa
27.10 Lech Poznań - Legia Warszawa
30.10 Zawisza - Legia Warszawa
02.11 Legia Warszawa - Zagłębie Lubin
07.11 Legia Warszawa - Trabzonspor
10.11 Widzew Łódź - Legia Warszawa
23.11 Legia Warszawa - Pogoń Szczecin
28.11 Legia Warszawa - Lazio Rzym
01.12 Podbeskidzie - Legia Warszawa
04.12 Legia Warszawa - Ruch Chorzów
07.12 Lechia Gdańsk - Legia Warszawa
12.12 Apollon Limassol - Legia Warszawa
15.12 Legia Warszawa - Cracovia
Chciałbym też ,aby IV zawsze taką waleczność prezentował.Jak ja tak grającego naszego zawodnika..
Łezka mi się w oku kręciła jak widziałem Saganowskiego. Smutek bierze człowieka jak widzi że zawodnik chce, wkłada serce i zaangażowanie w to co robi a po prostu zdrowie/wiek już nie pozwala na szaleństwa młodości. Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym...
Rado chyba zapomniał że nie pierwszy sezon gra w Polsce i sędziowie nie będą wiecznie nabierać się na jego symulowanie. Irytuje mnie strasznie takim zachowaniem.
Ivica - czapki z głów, pełen szacunek za gryzienie trawy w drugiej połowie. Dzięki niemu mieliśmy ogromny spokój w formacji pomocy.
Mimo zwycięstwa rodzą się problemy - krótka ławka, brak osoby do egzekwowania stałych fragmentów, błędy w przygotowaniu fizycznym zawodników. Co będzie w meczu ze Śląskiem? Jak dla mnie wielka niewiadoma...
Dalibóg, oczom własnym nie wierzę. Krótka ławka? Pewnie dlatego bez problemu zdominowaliśmy czołową polską ekipę mimo braku sześciu czy nawet siedmiu naszych podstawowych zawodników.
Brak osoby do stałych fragmentów? Oba gole z Górnikiem strzeliliśmy po stałych fragmentach, a wykonujący je często Brzyski jest najlepszym asystentem w drużynie.
Błędy w przygotowaniu fizycznym? Wnosisz po tym, że w drugiej połowie tradycyjnie świetnie przygotowani fizycznie zawodnicy Nawałki mogli się głównie przyglądać temu, jak ich objeżdżają nasi piłkarze?
Wynik każdego meczu jest niewiadomą, ale akurat sztab trenerski Legii robi bardzo dużo, żeby ryzyko braku zwycięstwa w kolejnych meczach było znacznie mniejsze, niż przez zdecydowaną większość mojej "kariery" kibica.
Nieco przesadzasz. Fakt, Bemek z tą krótką ławką nieco się zagalopował. Zapewne uwzględnił ten konkretny mecz, nieco zapominając o pladze kontuzji, z którą sobie radzimy. Z tym, że my sobie jakoś radzimy, a inni (choćby Lech) już nie bardzo. Natomiast zgodzę się z tymi stałymi fragmentami, nie jest to silna broń Legii. A patrząc na ilość tych elementów gry w trakcie spotkań powinniśmy być szalenie groźni. Nie jesteśmy i nie zmieni tego gol z końcówki meczu z Górnikiem. Prawda jest taka, że na wspólne drużynowe treningi nie mamy czasu, a indywidualnie to się naszym gwiazdeczkom nie chce. Sorry to co wyprawia Furman to istny dramat, rację ma corazstarszy chwała Urbanowi za wstawienie Pinto, bo inaczej to Dominik podszedłby do tego kornera. Z tym przygotowaniem fizycznym to też nie jest tak różowo Garmie, Górnicy w nieco zadziwiający, ale za to zwykły sobie sposób opadli z sił w drugiej połowie. Pisałem o tym przed meczem na aucie. Właściwie było ich stać na jeden zryw po stracie braki, ale my też jakoś nie byliśmy w stanie wyraźnie się od nich "oderwać".
@ Forever
Na mecz nie zdążyłem, widziałem za to powtórkę (właściwie półtorej), ale już z doświadczenia wiem, że mecz w telewizji temu na stadionie nie równy. Powiem więc tylko o wrażeniach z telewizji - Radović był wręcz rewelacyjny. Choć brakowało tym razem porządnych dograń do kolegów. Jednakże to co wyczyniał z Górnikami - rewelacja. No i mógł strzelić te dwie bramki, niewiele brakowało. oby nie schodził poniżej tego poziomu.
@ karny
Dla mnie ewidentny, nie wiem czemu miałby być "miękki", bo nogi nie urwało? Ojamaa wygrał pozycję, pochylił się w biegu, takiego zawodnika łatwo jest powalić, wystarczy lekko pchnąć, wygląda to niewinnie a delikwent leży. Faul? Jasne. Szczególnie, że tu nie było pchnięcia a powalenie, całym ciałem w plecy biegnącego zawodnika.
Inna kwestia to brak karnego za faul na Michale Żyro (choć tam był też spalony) i kartki (drugiej) dla Sobolewskiego (starcie z Rzeźniczakiem) i Augustyna. Wtedy ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej. W efekcie mecz może nie był brutalny, ale goście zbyt często wykorzystywali siłę fizyczną do przerywania akcji legionistów. Co gorsza uchodziło im to bezkarnie.
@ mecz
Bardzo mi się podobał. Kto by pomyślał, że Legia może rozegrać takie spotkanie trzy dni po ciężkim boju w Rzymie.
Czyli jednak nie jest tak źle z tym przygotowaniem fizycznym
Którzy piłkarze tak uważają? Coś mnie ominęło? No chyba, że wielokrotnie sklonowałeś Sulera. No tak, ten, to na pewno może narzekać na zmęczenie. Tyle rozegrał meczów, że pewnie biedaczek ledwo zipie.
- "piłkarze uważają że są przetrenowani a sztab nie jest w stanie zareagować właścicie na pojawiające się kontuzje"
Wybacz, ale nie zauważyłem aby piłkarze w swojej większości (a tak zabrzmiała Twoja wypowiedź) byli przekonani, że są przetrenowani. Natomiast wypowiedź Sulera była.... chyba poniżej jakiejkolwiek krytyki. Nie wydaje mi się aby zyskał wśród kolegów najmniejsze choć poparcie. Nie zmienia to faktu licznych kontuzji w zespole. Jednakże ich przyczyny są zupełnie różne. Nie są to przeciążenia, a raczej efekt stłuczeń i drobnych urazów. Nie zawsze odpowiednio zaleczonych, ale to jest całkiem normalne. Na całym świecie gra się z mikrourazami nabytymi podczas poprzednich spotkań (jak choćby wspomniane stłuczenia). Najczęściej przechodzi w ciągu kilku tygodni, ale czasami skutkuje to większym problemem. szczególnie gdy rywal trafi dokładnie w to samo miejsce. Przykładem jest Kuba Kosecki, który chyba ciągle gra z jakimiś tam pozostałościami po uprzejmościach nabytych podczas poprzednich spotkań.
Przykro mi, ale powtarzasz usprawiedliwienia za Jankiem. Nigdzie tak nie ma jak obecnie w Legii, ani w kraju, ani za granicą. Ponieważ nie są to urazy czy stłuczenia ale kontuzje mięśniowe, głównie mięśnia dwugłowego uda. Sprawdź w atlasie anatomicznym gdzie ten mięsień, podobnie jak czworogłowy uda się znajduje i wyobraź sobie jak tam może powstać stłuczenia. Chyba, żeby leżeli a inni ich deptali. Bez jaj.
Apeluję o minimalną choćby odpowiedzialność za słowo.
Negowanie faktów świadczy o ślepocie, a nie o mądrości. Zresztą akurat wbrew temu co Wam się wydaje, ze jest dobre, w klubie analizują przyczyny kontuzji mięśni. Zastanawiają się nie tylko nad zmianą obciążeń, ale np. analizują czy zmiana odżywek i suplementów diety na naturalne za sprawą nowego dietetyka też nie mają negatywnego wpływu.
Mnie taka maniera zakłamywania rzeczywistości nie odpowiada. Zamiast kłamać lepiej czasem milczeć.
Uraz Kuciaka nie jest kontuzją mięśniową. Uraz Astiza nie jest kontuzją mięśniową. Uraz Koseckiego nie jest kontuzją mięśniową. Uraz Efira nie jest kontuzją mięśniową. Sporo urazów Sulera to nie są kontuzje mięśniowe.
Z drugiej strony, jeśli potrafisz nieznanemu sobie człowiekowi zarzucić alkoholizm (Żyro, Vrdoljak) to czemu nie.
Piszę nie o wszystkich kontuzjach tylko mięśniowych. Wawrzyniaka, Bereszyńskiego, Kucharczyka, Mikity, Juniora, Jodłowca, Sulera, Ojaamy, Koseckiego, Łukasika, Dvaliszwilego, Vrdoljaka i Rzeżniczaka. Odnosnie kontuzji Koseckiego to wlecze się za nim od okresu przygotowawczego. I tu kamień do ogródka trenerskiego Urbana. Kiedy on mówi o tym, ze jego konflikt ze sztabem medycznym polegał na tym, iż on chciał i sam zawodnik czyli IV też zagrać w jakimś meczu kontrolnym, a lekarz się nie zgodzi to mnie się nóż w kieszeni otwiera. Dla jakieś byle jakiego meczu naraża się zdrowie zawodnika. To niepojęte. Był w Legii taki trener o nazwisku Okuka o którym powiadano, że wycisnął zawodników jak cytryny, ale on nigdy niczego takiego nie zrobił. Przestrzegał rygorystycznie zasad, że zawodnik po przerwie ponad rok przechodzi pełen cykl przygotowawczy /ok.3 mies./, ten z przerwą ponad pół roku pół cyklu, zaś z krótszymi co najmniej 3 tygodnie. W Legii zaczyna panować zasada, że jak jest zdolny do gry to gra. Jak zauważa Bemek niedługo to my żadnej ławki mieć nie będziemy. I proszę wymienić kontuzje mięśniowe i inne zawodników Polonii za czasów Stokowca i Baki. Czyli jak się potrafi to można.
Spróbuj stanąć z boku. Kłamstwem jest twierdzenie, ze w Legii główną przyczyną przerw zawodników w grze są inne urazy niż mięśniowe. Możesz jeszcze wybrać ze dwóch zawodników, którzy urazów w ogóle nie mieli w ciągu ostatnich 3 miesięcy i twierdzić na tej podstawie, że nikt urazów nie ma. Bądżmy poważni. Nie tylko nie piszmy nieprawdy, a też starajmy się nie ośmieszać.
Jak nie po Twojemu to wcale. Jak małe dziecko. Zabieram zabawki z piaskownicy. Obaj z Monrooe jesteście kompletnie nieodporni na krytykę.
A jak już ktoś podaje fakty to nie potraficie wskazać innych tylko oczywiste oczywistości kwestionujecie. Tłumaczę jak komu rozumnemu, że ja mogę martwić się na zapas, ale w klubie od paru tygodni zastanawiają jak tej plagi unikać. Jakoś i trener i cały sztab Waszej radości z rzekomego braku kontuzji nie podzielają. Na ślepotę jest lekarz, na to co Was dotyka jeszcze lekarstwa nie wymyślili.
"I proszę wymienić kontuzje mięśniowe i inne zawodników Polonii za czasów Stokowca i Baki."
Specjalnie dla ciebie zadałem sobie trud i poszperałem na ksppolonia.pl oraz w googlach na temat kontuzji poszczególnych piłkarzy tego klubu.
Poniżej lista piłkarzy, którzy w poprzednim sezonie pauzowali z powodu kontuzji: Przyrowski, Przybecki, Hołota, Kiełb, Yahiya Dieme, Injac, Pazio, Piątek, Pawełek, Wszołek, Tosik.
Ależ absolutnie nie ma za co przepraszać. Co najwyżej, już po fakcie (lub jakimś okresie), można przyznać komuś rację. Choć i to nie jest jakiś tam wymóg, raczej niepisane prawo dyskusyjne. W końcu po to powstała ta strona, aby dyskutować i wyrażać swoje (nawet najbardziej kontrowersyjne) opnie. By konfrontować je z innymi odmiennymi poglądami, po to by spierać się na argumenty mające dowieść naszych racji. Problem pojawia się w chwili gdy argumenty zaczynają być poniżej pasa, a dyskusja schodzi na personalne oceny samych dyskutujących, ale tu już Twojej winy nie ma żadnej.
Co od zastąpienia Sagana, dyskutowaliśmy nie dawno na aucie. Moim zdaniem Patryk Mikita to skrzydłowy, ewentualnie piłkarz mogący grać za plecami wysuniętego napastnika. Szpica jest nie dla niego, nie ma instynktu killera, ma za to ogromne problemy ze skutecznością. W meczach Młodej Legii potrafił doprowadzić mnie do szewskiej pasji. Z tym, że tam okazji było mnóstwo, tu w dorosłym świecie mamy czasem jedną, dwie i trzeba je wykorzystać. Moim zdaniem swoją szansę powinien dostać Michał Kucharczyk, chłopak ma to coś. Umie się ustawić, wejść w pole karne rywali, strzelić. Skuteczność na razie nie jest jego mocną stroną, ale pamiętamy, że potrafi.
Zbyt wielkim specjalistą od Polonii nie jestem. Gra sobie w IV lidze i niech tam gra jak najdłużej. Być może masz rację. Tylko mnie chodziło tylko i wyłącznie o kontuzje mięśni uda. Z tego co wymieniłeś to nie wiem co było z Przybeckim. Reszta miała różne urazy o innym charakterze, najczęściej wynikające z normalnej walki boiskowej. Ale nawet to nie było tego tak dużo jak u nas.
Paweł Wszołek
"Piłkarz Polonii Warszawa Paweł Wszołek pojawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski z kontuzją. Pod koniec pierwszej połowy niedzielnego meczu ligowego ze Śląskiem Wrocław pomocnik "Czarnych Koszul" doznał urazu uda. W drugiej połowie wyraźnie utykał, ale sztab szkoleniowy Polonii nie zmienił piłkarza do końca spotkania."
Może jeszcze wyjaśnienie pana Tomasa Rząsy, dyrektora kadry ds. mediów: "Wszołek ma problemy z mięśniem czworogłowym uda. Młody piłkarz nie będzie trenował we wtorek wieczorem i przez całą środę."
Łukasz Piątek
- Mam zbity mięsień. W momencie, kiedy staję na prawą nogę, czuję mocny ból, ale po konsultacji z lekarzem myślę, że nie będzie tak źle. Przez dwa lub trzy dni powinienem jeszcze odczuwać ból, ale później będzie już tylko lepiej."
Adam Pazio
Oddajmy głos trenerowi Stokowcowi- Adam nie jest zawodnikiem kontuzjogennym, więc jestem trochę zdziwiony jego urazem. Miejmy nadzieję, że nie stało mu się nic poważnego, ale wyglądało to jak naciągnięcie czy przeciążenie w okolicach mięśnia biodrowo-lędźwiowego.
(Po szczegółowych badaniach okazało się, że 20-letni piłkarz naciągnął mięsień krawiecki)
Jak to było? Bądźmy w końcu poważni. Jak rzekł Garm, choćby odrobina odpowiedzialności za własne słowa. Odrobina.
Znowu o odpowiedzialności za słowo. Bo Paweł Wszołek miał uraz mięśnia czworogłowego uda. Czy Ty sobie zaczynasz kpić? Pozostali już nie. Zacznij od atlasu anatomicznego abyś wiedział o czym piszesz. Nie używaj z łaski swojej słów znaczenia których nie pojmujesz. Jest różnica pomiędzy maglem a dyskusją o sprawach poważnych pomiędzy poważnymi i dorosłymi ludżmi. Myślałem, ze jesteś dorosły i tak starałem się Ciebie traktować. Nie wyszło.
"I proszę wymienić kontuzje mięśniowe i inne zawodników Polonii za czasów Stokowca i Baki. Czyli jak się potrafi to można."
Nie wiem czy się potrafi, nie wiem też czy można, ale no cóż, bezczelność nie zna opamiętania. Niezwykle wygodnie jest zmieniać zdanie co wypowiedź. Łatwiej wciąż udawać, że ma się jakąkolwiek rację. Bo przecież tylko o to chodzi. A, że w międzyczasie rzuci się tu, czy tam oszczerstwem, oczerni tego, czy tamtego? nie ważne, w końcu to tylko internet, tu w imię walki o własne racje można ponoć wszytko. Obrzydlistwo.