Logo

Legia - Śląsk 2-1: Obrońca potrafi

legsla1512W meczu ze Śląskiem mieliśmy powtórkę z zeszłotygodniowego pojedynku z Górnikiem Zabrze - szybko straciliśmy bramkę, straty udało się odrobić przed przerwą, a zwycięski gol padł w końcówce meczu. Dzięki trafieniom Tomasza Jodłowca i Jakuba Rzeźniczaka, Legia odniosła piąte kolejne zwycięstwo w lidze i umocniła się na pozycji lidera Ekstraklasy.

Gdyby nie kontrowersyjna reforma rozgrywek ligowych, kto wie, być może właśnie bylibyśmy na najlepszej drodze do powtórzenia wyczynów Wisły Kraków, która w sezonach 1998/99 i 2007/08 zdobywała mistrzostwo Polski z przewagą kilkunastu punktów nad kolejnym zespołem w ligowej tabeli. Legia wprawdzie nie gra piłki zapierającej dech w piersiach, kolejnych przeciwników nie gromi, ale zwycięża pewnie, regularnie, czego nie sposób powiedzieć o naszych potencjalnie najgroźniejszych ligowych rywalach.

Mecz ze Śląskiem był kolejnym, po pojedynkach z Górnikiem i Jagiellonią, wygranym przez Legię zaledwie jedną bramką, a jednak, podobnie jak w minioną niedzielę i ostatnią środę, nasza przewaga nad przeciwnikiem była bezdyskusyjna, a końcowy wynik należy uznać za najniższy wymiar kary. Z pełną premedytacją piszę te słowa po meczu, za który przynajmniej połowę obecnych na boisku legionistów należałoby tak naprawdę... zganić:

Łukasza Brozia - za fatalne zachowanie przy bramce na 0:1, nie dość, że pozwolił się przepchnąć Marco Paixao, to jeszcze nie wybił piłki wślizgiem na róg, mimo że szansa na takie zagranie z pewnością była. Ivicę Vrdoljaka - za głupią, czwartą już w tym sezonie żółtą kartkę, która wyklucza go z interesująco zapowiadającego się meczu z Wisłą w przyszły weekend. Helio Pinto - za to że poza finezyjnym podaniem do Miro Radovicia krótko po bramce dającej prowadzenie Śląskowi, w zasadzie nie zaistniał w grze ofensywnej Legii, w dodatku kilka razy rażąc brakiem precyzji w zagraniach nawet ze stojącej piłki. Michała Żyro - za brak celnych dośrodkowań i tradycyjny w jego przypadku problem z 'domykaniem' w polu karnym akcji prowadzonej drugim skrzydłem. Henrika Ojamę - za irytujące gubienie piłki w ataku, brak przebojowości i ciągu na bramkę. Patryka Mikitę - za tuzin przegranych pojedynków z Mariuszem Pawelcem i fatalnie zmarnowane okazje strzeleckie, zwłaszcza tę, kiedy w polu karnym odskoczyła mu piłka po znakomitym podaniu Ivicy Vrdoljaka. Wreszcie zmienników, Michała Kucharczyka - za niefrasobliwość pod bramką Śląska, Michał w 45 minut powinien zaliczyć dwie bramki i jedną asystę, skończyło się na niczym, no i Raphaela Augusto - za... no comment, myślę że zgodzimy się, że taką zmianę jak Brazylijczyk zapewne mógłby dać nawet prezes Leśnodorski.

Tak, za mecz ze Śląskiem można mieć do piłkarzy Legii mnóstwo indywidualnych zastrzeżeń, ale od wrocławian i tak byliśmy wyraźnie lepsi. Jedyny moment, w którym Śląsk być może mógł przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, to świetna dwójkowa akcja Sebastiana Mili i Sebino Plaku, po której tej ostatni powinien dać gościom prowadzenie 2:0, na szczęście Wojciech Skaba popisał się w tej sytuacji wyborną interwencją. Jak na historię dziewięćdziesięciu minut - trochę ubogo. W rezultacie oglądaliśmy mecz przyjemny w odbiorze, ale jednak pozbawiony takiej temperatury jak choćby ostatni pojedynek z Górnikiem Zabrze.

Oczywiście natychmiast nasuwa się w tym miejscu pytanie, czy Legia jest tak mocna, że nawet grając przeciętny mecz, wyraźnie przetrzebionym składem, jest o klasę lepsza od zespołu, który jeszcze niedawno zachwycał w dwumeczu z solidną Bruggią? Nie odbierając zasług naszym piłkarzom, chyba jednak nie. Ale to już nie nasz problem.

Wyróżnienie należy się tercetowi naszych defensorów, którzy wyręczyli zawodników ofensywnych w ich obowiązkach pod bramką przeciwnika. Tomasz Brzyski dwa razy dorzucił na tyle precyzyjnie i szczęśliwie, że mogliśmy cieszyć się z goli. Tomasz Jodłowiec nie tylko w świetnym stylu nabiegł na dośrodkowanie Brzyskiego w pierwszej połowie, doprowadzając do remisu 1:1, ale tez miał swój udział w bramce Jakuba Rzeźniczaka, a jego rajdy w drugiej połowie, pierwszy, po którym interweniował Kelemen i kolejny, po którym źle w piłkę trafił Michał Kucharczyk, były naprawdę wysokiej klasy. No i Jakub Rzeźniczak, który nie tylko twardo walczył z bardzo dobrym Paixao (swoją drogą, Legia z 90 milionami złotych przychodu rocznie musi wystawiać w ataku Mikitę, a Śląsk, który rozważa start w IV lidze, ma napastnika tej klasy co Portugalczyk...), ale też zdobył bramkę zapewniającą nam zwycięstwo, pieczętując swoją ogólnie solidną w ostatnim czasie dyspozycję i wymazując nieciekawe wspomnienia z Białegostoku.

Za tydzień mecz z Wisłą, mam nadzieję, że tam doczekamy się naprawdę wysoko postawionej poprzeczki - i że ponownie będziemy umieli ją przeskoczyć.

Dyskusja (15)
1niedziela, 29, wrzesień 2013 00:45
JJ
Zamiotłeś temat tym wpisem. Ciężko cokolwiek w kwestiach sportowych dodać, skoro zgadzam się z prawie każdym zdaniem Wink Może tylko tyle, że IV należą się też wielkie pochwały za mecz, bo znowu to był ten Vrdoljak, którego chcemy wszyscy oglądać.

A odnośnie Śląska to chyba Sobota u nich robił sporą różnicę i gdyby jeździł po skrzydle zamiast Patejuka to obraz gry mógłby być bardziej wyrównany. Tak mi się wydaje, że to właśnie jego najbardziej u nich brakuje.
2niedziela, 29, wrzesień 2013 00:52
Garm
Urban postąpił bardzo nie fair. Tak ostentacyjne okazywanie przeciwnikowi pogardy jak wprowadzenie na boisko Raphaela nie powinno mieć jednak miejsca.

Na poważniej dodam, że w kolejnym meczu z drużyną z ligowego topu strzelamy dwa gole po stałych fragmentach gry. Czyżby jednak nie były one aż tak wielkim problemem, jak niektórzy sugerują?
3niedziela, 29, wrzesień 2013 01:23
corazstarszy
Tekst Gawina zawiera wszystko, więc merytorycznie wiele nie dodam.
5 zwycięstw z rzędu, punktów tyle, ile po 10 kolejkach rok temu, więc nie ma co zbytnio narzekać.
Cieszą:
- rogi Brzytwy. Wreszcie ktoś w Legii porządnie je wykonuje. Ciekawe, ile zabierze Dominikowi Furmanowi, aby taki poziom w tym elemencie osiągnąć. Zapowiadał po rewanżu ze Steuą Urban, że ten element będzie doskonalony i są efekty;
- Jodłowiec. Chyba gdy w lutym przenosił się do Legii, o takim Jodłowcu myśleliśmy. Doczekaliśmy się teraz. Obok bramki i asysty, kapitalnie się podłączył przy 1-1 w 2. połowie do akcji, po której był sam na sam z Kelemenem i fajnie dograł do Kucharczyka (choć tam się po drodze od kogoś odbiło) już przy 2-1. Zablokował też strzał Paixao w 2. połowie. Fajny mecz.
- Gra Vrdoljaka. Nie wiem, czy, jak stwierdził Urban, był najlepszy, ale było OK. Myśl o tym, że w Krakowie może go zastąpić Dominik Furman psuje mi nastrój;
- Wejście Kucharczyka. Wiem – trzy zmarnowane dobre sytuacje, ale zaczęła się z jego wejściem gra z większą ikrą. Raz też miał ratującą Legię przed bramką na 1-2 interwencję w obronie.
Nie cieszą:
- Mi się ten mecz kojarzył z zeszłorocznym 2-1 z Wisłą – frajersko stracona bramka na 0-1, poziom i tempo meczu – słabe, straty odrobione i ulga po ostatnim gwizdku. Gra w 2. połowie tak jakby w piłce nożnej nie występowała formacja pomocy.
- Było znikome prawdopodobieństwo, że Żyro zagra drugi taki mecz z rzędu jak w Białymstoku.
- Pinto: tempo meczu moim zdaniem umożliwiało mu granie po cypryjsku, był czas, miejsce i obustronna ślamazarność. Ale nic fajnego nie pokazał. Zwłaszcza irytująca była sytuacja z 54 minuty, po naszej prawej stronie, gdzie holował piłkę tak długo, że jak już odegrał, to spalił chyba Kucharczyka.
- Mikita: już pal diabli tę sytuację sam na sam, gdzie wskrzesił ducha Piotra Włodarczyka. Ale w 49. minucie dostał kapitalnego crossa z prawej, wbiegając w lewej. Sposób przyjęcia – załamujący. A to było podanie otwierające.
Trafiliśmy na rywala z ciężkimi kłopotami kadrowymi i bytowymi. To zwycięstwo powinno było być pewniejsze, a z własnej winy się męczyliśmy. I przy takim stanie zdrowotnym, coraz bardziej się będziemy męczyć.
Jutro w Cafe Futbol Bogusław Leśnodorski.
4niedziela, 29, wrzesień 2013 01:43
Senator
Każdy inny wynik jak nasza wygrana byłby mocno niesprawiedliwy. Co do Brzeskiego to raczej nie pisał bym
o szczęściu. Gość po prostu jest w tym dobry i przy pierwszej Jodla dostał piłkę tam gdzie dokładnie chciał. Jedna uwaga do Żyry niech przestanie wywijac tymi łokciami lub ogólnej rączki przy sobie bo wylecieć z hukiem z boiska każdy głupi potrafi.
5niedziela, 29, wrzesień 2013 09:05
Mohikanin
Ot taka mała ciekawostka- Sylwester Patejuk jeszcze 5 lat temu( w sezonie 2008/2009) w wieku 26 lat był gwiazda lig okręgowych na Mazowszu, praktycznie w każdym sezonie strzelał po 30 lub więcej bramek w takich zespołach jak Perła Złotokłos czy Korona Góra Kalwaria. Przypadek bardzo podobny do Piechny.

W tym meczu wyszły wszystkie mankamenty Brozia i Ojjamy.
6niedziela, 29, wrzesień 2013 10:55
Monrooe
Mecz bardzo mi się podobał, jasne, nie chodzi tu o doskonałą grę Legii, huraganowe ataki, czy mnóstwo bramek. Sorry, nie każdy mecz musi wyglądać tak jak ten w Białymstoku. Ten ze Śląskiem podobał mi się dlatego, że wygrała drużyna walcząca, ambitna, zmierzająca do wcześniej zaplanowanego celu. Zwycięstwa. Pomimo naprawdę nieźle wyglądającej grze obronnej zespołu z Wrocławia potrafiliśmy się przebić i stwarzać kolejne okazje do strzelanie goli. Co ważne, przy tak zorganizowanej grze naszego zespołu rywale nie bardzo mają czas atakować. Wszystkie swoje siły muszą zaangażować w obronę własnego przedpola, bo kara za odpuszczenie jest straszna.

Nie podoba mi się, że Legia traci bramki i to w tak nieroztropny sposób, jednakże bardzo podoba mi się reakcja zespołu Urbana. Nie lecimy na hurra, nie przestawiamy się na samobójcze ataki kamikadze. Zamiast tego z uporem maniaka walimy w bramy raju strzeżone przez przeciwników. I co równie ważne, wcześniej czy później te bramy padają pod kolejnymi ciosami wyprowadzanymi przez naszych /nie boję się tego słowa/ wojowników. Super.

Indywidualnych cenzurek wystawiał nie będę, raz, że świetnie zrobił to Gawin, dwa nie zapominajmy ile w ostatnim czasie spotkań rozegraliśmy. Pewnych rzeczy wciąć musimy się uczyć i wypada się cieszyć, że tak dobrze nam ta nauka wychodzi. Pomniejszych wpadek po drodze wyliczać nie ma sensu.
7niedziela, 29, wrzesień 2013 11:04
Garm
Czytam sobie właśnie na Krótkiej Piłce analizę postawy obronnej Śląska w tym sezonie. Autor zwrócił uwagę na bardzo ciekawą kwestię związaną z szerokością naszej kadry:

"w Śląsku więcej niż 1000 minut w tym sezonie zagrało dziewięciu piłkarzy, w Legii tylko pięciu, a Radović we Wrocławiu ze swoim dorobkiem nie byłby nawet na podium najdłużej przebywających na boisku"

Zaryzykuję pogląd, że rotacja Urbana zwyczajnie działa, nawet jeśli jest w jakiejś mierze spowodowana kontuzjami.
8niedziela, 29, wrzesień 2013 11:11
Dzynek
Rzeczywiście Gawin świetnie podsumował spotkanie. Dodam kilka drobiazgów od siebie.

Reforma nie jest idealna. Ma plusy jak i minusy. Teraz, gdy regularnie wygrywamy to żałujemy, ze jest podział punktów. Ale gdy tylko na chwilę oddaliśmy pierwsze miejsce to wszyscy powtarzali, że dzięki reformie za wiele nie stracimy bo tym przed nami więcej odetną. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dzisiaj nie warto się nad tym zastanawiać.
Rekordy też nie mają większego znaczenia jeśli później nie będziemy potrafili awansować do pucharów europejskich. Wolałbym mniej zwycięstw, mniejszą przewagę nad konkurencją, ale za to wzrost jakości gry drużynowej. Idzie powoli, ale ważne, że w dobrym kierunku.

Można też śmiało stwierdzić że wykrystalizowały się w drużynie dwie grupy zawodników: ci, którzy ciągną grę i pozostali. Mamy trzon drużyny na którym opiera się gra Legii. Na dziś nie wyobrażam sobie Legii w najważniejszych meczach bez: Rzeźniczaka, Brzyskiego, Vrdoljaka, Jodłowca i Radovica. To w tej chwili nasi najlepsi gracze. Brak któregoś z tych graczy jest dostrzegalny w postaci spadku jakości gry. Warto rozumnie szafować ich siłami, żeby nie skończyło się jak z Sebkiem Milą: zagubiony pośród tłumu ludzi.

Dalej już będę posiłkował się cytatami ze wpisu coraz starszego, bo porusza kwestie, które kołaczą mi się po głowie.

O stałych fragmentach gry :--- "Czyżby jednak nie były one aż tak wielkim problemem, jak niektórzy sugerują?"---

Są nadal problemem. Nieco mniejszym niż wcześniej ale nadal. Odczucie poprawy wynika przede wszystkim ze zmiany kopacza stojącej piłki. Po podaniach Brzyskiego akcja nie kończy się na pierwszym obrońcy jak to najczęściej miało miejsce w przypadku podań Furmana. Piłka dolatuje do atakujących obrońców, którzy mogą powalczyć o oddanie strzału. Ta jedna zmiana pozwoliła stworzyć więcej okazji. Tyle, że nadal jest mało ruchu w polu karnym. Współpraca między podającym a atakującymi istnieje praktycznie tylko na linii Brzyski - Jodłowiec. Widać współpracę z poprzedniego wspólnego klubu. Brzyski wie, gdzie rzucić, a Jodłowiec wie, w które miejsce wbiec. Takiej chemii nie ma z innymi zawodnikami. Jak zabraknie Brzyskiego to spadnie jakość wrzutek. Jak zabraknie Jodłowca to spadnie ilość oddawanych strzałów. Dopóki obaj są na boisku to sfg są atutem. Dodać też trzeba, że Śląsk bardzo słabo się broni przy sfg.

---"Gra Vrdoljaka. Nie wiem, czy, jak stwierdził Urban, był najlepszy, ale było OK. Myśl o tym, że w Krakowie może go zastąpić Dominik Furman psuje mi nastrój".

Naprawdę dobrze pilnował, żeby Śląsk nie hasał bezkarnie na naszej połowie. I w końcu zdecydowanie mniej razy holował piłkę, co od razu przełożyło się na minimalizację strat i szybsze przejście z obrony do ataku. O to właśnie chodzi w grze na jego pozycji.
Nie trzeba się martwić. Bardziej możliwe, że w Krakowie zastąpi go Jodłowiec, ale tylko w przypadku powrotu do wyjściowego składu Dossy Juniora. On najlepiej nadaje się do wypełnienia zadań jakie miał Vrdoljak. Furman to pozycja wyżej, bardziej naturalna ze względu na inklinacje ofensywne. Drugą opcją może być Łukasik, także świetnie czyszczący środek boiska. Tylko trudno dzisiaj przewidywać skład na Wisłę, skoro po drodze gramy z Apollonem. Wiele się może wydarzyć.

Cały czas intryguje mnie Kucharczyk. Gość ma niezwykłą umiejętność łatwego znalezienia się w doskonałej sytuacji bramkowej. Praktycznie w każdym meczu ma okazję do oddania czystego strzału na bramkę. Żaden inny piłkarz w naszej kadrze tego nie ma. Wejście w odpowiednim momencie w pole karne to jego największy atut, tuż obok szybkiego biegania i siły kopnięcia. I na tym praktycznie kończą się umiejętności piłkarskie Michała. Dramat zaczyna się, gdy trzeba piłką trafić do bramki. Dramat w momencie, gdy trzeba dołożyć minimum inteligencji i techniki: nabiec w odpowiednim tempie, spojrzeć gdzie bramka i bramkarz, podjąć decyzję jak i w które miejsce uderzyć, ustawić odpowiednio stopę i kopnąć z odpowiednią siłą i kierunkiem. A on teraz nie potrafi wykonać podstawowej umiejętności napastnika. Najwyraźniej zawodzi proces myślowy, albo wcale go nie ma. Technika uderzenia to tylko proste podbicie i cała moc w piłkę. Teraz chłopak bardziej nadaje się do futbolu amerykańskiego. Urban był napastnikiem i dziwi mnie, że do tej pory nie rozwinął Kucharczyka. Akurat on jak nikt inny potrzebuje dodatkowych treningów strzeleckich.

---"Trafiliśmy na rywala z ciężkimi kłopotami kadrowymi i bytowymi"---

Dodam jeszcze, że Śląsk wygląda na przemęczonego. Tempo gry i tempo przemieszczania się formacji i zawodników po boisku było bardzo słabe. W drugiej połowie już zupełnie oklapli. Odbija im się ciągła gra praktycznie tą samą jedenastką. Staszek zarżnął piłkarzy przez brak częstszych zmian w składzie na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Dlatego cały czas miałem przeświadczenie, że zwycięstwo jest tylko kwestią czasu.

Na zasadzie kontrastu doskonale widać teraz jak świetną strategią była głęboka rotacja w składzie Legii. Możemy sobie wyobrazić jak Legia by teraz wyglądała, gdyby w lipcu i sierpniu grała tylko jedną jedenastką. W przeciwieństwie do Levego Urban zainwestował w każdego piłkarza, aby w razie potrzeby mógł z nich skorzystać bez większego ryzyka kompromitacji. W stanie gotowości bojowej utrzymuje praktycznie dwa zestawy jedenastek. Kontuzje nie są żadnym problemem. Jeden wypada wskakuje drugi, i to wcale nie gorszy. Tak samo jak w przypadku spadku formy któregoś z piłkarzy. Trener praktycznie zawsze ma możliwość wyboru tego lepszego na daną chwilę i odstawienie tego słabszego. Problem przemęczenia nie istnieje, bo większość graczy jest w tygodniowym rytmie meczowym i jest w stanie grać na wysokiej intensywności. Morale i motywacja także jest na wysokim poziomie bo większość graczy walczy o miano tego pierwszego na pozycję. A to nie jedyne zalety rotacji. Nadmienię tylko, że w niedalekiej przyszłości zobaczymy progres u wielu piłkarzy i duże zainteresowanie zagranicznych klubów.
9niedziela, 29, wrzesień 2013 13:13
mistis
Parę rzeczy o których nie wspomniano do tej pory:

1/ Helio Pinto zasuwał na boisku jak mało kto. Niestety - robił to w większości w sposób mało efektywny. Ale cieszy mnie jego nagły przypływ entuzjazmu do gry i walki. Trochę ochłonie i będzie również rzucał piłki jak w meczu z Jagiellonią. Wg mnie to drugi obecnie (po IVie który zagrał kolejny kapitalny mecz, a za jego żółtą kartkę należy skarcić Brozia) środkowy pomocnik.
2/ Nie chciałbym żeby Broź był naszym podstawowym prawym obrońcą. Jako trzeci w kolejności jest w sam raz - choć wysokość kontraktu chyba nie adekwatna. Oby to była tylko kwestia adaptacji do nowego miejsca i drużyny...
3/ Radovic - ona od kilku meczy gra pełne 90 minut co trzy dni. Bardzo się boję że to zaraz odbije się na jego dobrej formie.
4/ Żyro nic dzisiaj nie wychodziło - ale przynajmniej starał się grać tak jak w poprzednim meczu. No ale czasem po prostu "nie żre".
5/ Mikita - dramat. Jego zmiennik nie lepszy - nie rozumiem czemu akurat on wszedł na boisko...
6/ Brzyski nie wymiata jako obrońca, zdecydowanie wolę Wawrzyna. Tylko te wrzutki... Czy w obliczu kontuzji Kosy i średniej dyspozycji pozostałych skrzydłowych warto go spróbować na boku pomocy?
10niedziela, 29, wrzesień 2013 13:14
CTP
@Rotacja
Ja tylko nieśmiało przypomnę, że ja głównie krytykowałem zmiany w bardzo newralgicznej formacji, czyli na środku obrony przywołując przykłady europejskich potentatów, którzy bardzo rzadko decydują się na takie roszady. Zresztą, chyba miałem rację, bo Cichocki, zdaje się, na dłużej zaokrętował w rezerwach.
11niedziela, 29, wrzesień 2013 13:22
CTP
@mistis
Broź jest w dokładnie takiej samej sytuacji jak Brzyski pół roku temu. Chyba nawet w gorszej, bo przeskok z poziomu Widzewa na poziom Legii jest większy niż w przypadku "Brzytwy". Przez kontuzje kolegów został rzucony na bardzo głęboką wodę i to widać. Gdyby Wawrzyniak zagrał z Apollonem i pokazał się z dobrej strony, to bardzo prawdopodobny jest wariant z Brzyskim na prawej stronie.
Żyro - moim zdaniem po prostu nie zregenerował się w pełni po Jagiellonii i to była główna przyczyna słabszej gry. Być może to samo było z Pinto.
Mikita - porównanie występów, gdy wchodził z ławki i gdy gra od początku pokazuje, że problem zdecydowanie jest w głowie. Ale ja też we wczorajszym meczu zauważyłem u tego piłkarza bardzo duże zaangażowanie w grze obronnej, co bardzo mi się podobało.
12niedziela, 29, wrzesień 2013 14:32
Garm
Nie zgodzę się, że na środku obrony mieliśmy rotację. Z tej części formacji w porównaniu do ubiegłego sezonu ubyło nam czterech piłkarzy i Urban ze względu na krótki okres przygotowawczy musiał dobierać optymalną parę środkowych obrońców, wypróbowując kolejne zestawienia w warunkach meczowych. Od kiedy znalazł najlepsze ustawienie (Rzeźniczak-Dossa), zmienia je w zasadzie tylko z powodu kontuzji lub kwestii dotyczących przygotowania fizycznego.

Natomiast w pełni zgadzam się z porównaniem sytuacji Brozia i Brzyskiego. Ten drugi jest doskonałym przykładem zaprzeczającym tezie, że piłkarze się u Urbana nie rozwijają nawet w krótkiej, kilkumiesięcznej perspektywie. Oby Broź również dostosował się do wymogów gry w Legii, a tymczasem czekam na powrót Bereszyńskiego.
13niedziela, 29, wrzesień 2013 15:21
Walles
Żeby Gawin nie miał tak fajnego życia to do czegoś należy się przyczepić. Smile Otóż Kucharczyk powinien miec trzy bramki i asystę.
A poważnie to nie pamiętam tak grającej Legii na naszym podwórku. Bo we wszystkich meczach stwarzamy sytuacje, nie jest tak że po meczu musimy rozpatrywać jedną, jedyną konkretną sytuację bramkową. Tych zagrożeń mamy całe mnóstwo i to jest tak naprawdę największą wartością w dotychczasowej grze Legii. Bo w moim odczuciu póki co zamiatamy tą ligę, nie skupiam się na wynikach tylko na przebiegu gry. Aż takiej dominacji w 10 spotkaniach dotychczas rozegranych to ja sobie nie przypominam a gdyby kilku wykonawców prezentowało trochę wyższy poziom to ... mecze Legii byłyby po prostu nudne. Wink Przyjemnie jest widzieć postęp w grze tej drużyny, oby on trwał.
14niedziela, 29, wrzesień 2013 20:49
Bemek
Czapki z głów za to co chłopaki pokazali, jedyne do czego mogę się przyczepić to skuteczność Kucharczyka. "Chwilo trwaj" chciało by się krzyczeć. Z mojej obserwacji Ojama powinien bardziej zacząć wierzyć w siebie a nie tylko oddawać piłkę kolegom. Nie oddanie nawet jednego strzału przez niego to spory niedosyt bo naprawdę lubię oglądać go w akcjach gdzie w większości gryzie trawę do końca i nie odstawia nogi
15niedziela, 29, wrzesień 2013 21:11
CTP
Kucharczyk w Legii ma wielkie problemy ze skutecznością nie od dzisiaj. Poprzedni sezon, to zaledwie 4 bramki w 34 meczach. Ten sezon i tak ma niezły, bo już ma na koncie 4 trafienia (na 13 występów).
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.