- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Legia - Piast 4-1: Nie drażnić Legii
Piłkarze Legii w dobrym stylu powrócili na ligowe boiska po przerwie na mecze reprezentacji. Zwycięstwo 4:1 nad Piastem Gliwice pozwoliło nam obronić fotel lidera Ekstraklasy. Na bramkę Dwaliszwilego niespodziewanie tuż po przerwie odpowiedział Hanzel, ale reakcja legionistów była natychmiastowa. Kolejne bramki zdobywali Helio Pinto, znów Dwaliszwili, wreszcie Jakub Rzeźniczak.
Scenariusz pierwszej połowy zdawał się wskazywać na 'rutynowe' zwycięstwo Legii, takie po którym mielibyśmy być może prawo marudzić pod nosem na kiepską skuteczność naszych piłkarzy, na niezbyt wysokie tempo gry, na kilka indywidualnych błędów - ale trzy punkty na naszym koncie nie byłyby zagrożone nawet przez moment. Początek drugiej odsłony wzbogacił mecz z Piastem o trochę pikanterii. Patrząc na rzecz z kibicowskiego punktu widzenia - może to i lepiej?
Mimo tego co wydarzyło się wcześniej i później, trzeba jednak podkreślić, że bramka Hanzela była bardzo nieprzyjemnym zaskoczeniem. Kolejny raz przytrafił nam się mecz, w którym przeciwnik potrzebował naprawdę niewiele, żeby pokonać Wojciecha Skabę. W pierwszej połowie zagrożenia pod naszą bramką w zasadzie nie było, pomijając nieporozumienie (?) miedzy Skabą a Juniorem na początku meczu, oraz wyprowadzony kilka minut później prawym skrzydłem atak Piasta, zakończony przytomną interwencją Kuby Rzeźniczaka, nawiasem mówiąc rozpoczynającą kontrę, którą na bramkę dla Legii mógł zamienić Tomasz Brzyski. Tymczasem w drugiej połowie - pierwsza akcja Piasta i od razu klops. Nie podobało mi się w tej akcji zachowanie Tomasza Jodłowca, który pozwolił łatwo dojść do piłki Rabioli i zgrać futbolówkę na skrzydło. Późniejsza sekwencja wydarzeń zwieńczona trafieniem Hanzela, była logiczną konsekwencją faktu, że nie udało nam się skasować akcji gości w odpowiednio wczesnej fazie.
Z drugiej strony, trudno przesadnie czepiać się o tę akcję, tak jak trudno na serio spodziewać się, że odetniemy ligowym przeciwnikom tlen do tego stopnia, ze nie będą w stanie w meczach z nami wyprowadzić nawet jednego składnego ataku. Bardziej zatem niż mogła zmartwić bramka na 1:1, musiał ucieszyć fakt, że kolejny raz potrafiliśmy zareagować (i tak jak!) na sytuację, w której mecz rozgrywany przy Łazienkowskiej nie układa się od początku do końca po naszej myśli.
Jan Urban wypróbował dwa rzadko do tej pory wykorzystywane w tym sezonie warianty personalne. Od pierwszej minuty po lewej stronie boiska mieliśmy Jakuba Wawrzyniaka i Tomasza Brzyskiego. Próbę połączenia solidności Wawrzyniaka z dynamiką Brzyskiego należy ocenić jako dość udaną, pierwszy z tego duetu zanotował asystę, drugi popisał się kilkoma rajdami, między innymi trafiając w pierwszej połowie w słupek, jednak takie zestawienie lewej flanki, wobec faktu, że do dyspozycji trenera są obecnie Kuba Kosecki i Michał Żyro, trudno traktować inaczej niż jako wariant jedynie doraźny. Swoją szansę w niedzielny wieczór otrzymał również wzmiankowany duet skrzydłowych. W tym przypadku szansa na powtórzenie wariantu, w którym Żyro operuje na lewym skrzydle, a Kosa naciera z prawej strony, wydaje się nieco większa, rzecz jasna za przyczyną nierównej formy naszych nominalnych prawoskrzydłowych. Od momentu, w którym prawą flankę po fatalnej pierwszej połowie w Molde na stałe porzucił Miro Radović, występują tam na zmianę Michał Kucharczyk i Henrik Ojamaa, regularnie aspirując do miana najsłabszych ogniw legijnej ekipy.
Za mecz z Piastem trzeba z czystym sumieniem pochwalić Helio Pinto. Kluczowa dla losów meczu dobitka po strzale Dwaliszwilego pozwoliła nam odzyskać prowadzenie, ale na tym nie koniec zasług Portugalczyka. Podania, którymi obsłużył Henrika Ojamę i Dominika Furmana tuż przed bramkami zdobywanymi przez Dwaliszwilego, były naprawdę przedniej marki. Dodajmy, że bramkowy bilans Pinto mógł być jeszcze okazalszy, gdyby tylko Portugalczyk był odrobinę lepiej ustawiony do dobitki po strzale Brzyskiego, i gdyby nie zabrakło mu nieco precyzji (a może raczej - szczęścia) przy uderzeniach spoza pola karnego.
Na drugim biegunie stawiam z ciężkim sercem Daniela Łukasika. Biorę co prawda poprawkę na to, że Daniel nie wszedł na boisko po to, żeby dokonać na murawie pozytywnego w skutkach przewrotu w grze Legii, a efektywna realizacja jego misji w środku pola została wielce utrudniona od momentu, w którym fatalnie wyglądającego urazu doznał Ivica Vrdoljak, ale przyznam, że spoglądając na Łukasika, nie przestaję zastanawiać się, gdzie podział się zawodnik z zeszłego sezonu?
Dzisiaj podobała mi się chęć wygranej, chęć do walki, widać było, że chcieli.
Co mi się nie podobało ... hmmmm sEr G76 napisał wszystko, ale znowu mnie raziła momentami odległość między piłkarzami.
Wydaje mi się, że grając bliżej siebie, "ciaśniej" po pierwsze minimalizujemy stratę piłki bo jest do kogo zagrać "bezpieczniej", a dwa można zaangażować większą liczbę zawodników przeciwnika w trakcie wyprowadzania akcji.
Co z tego, że nasi popędzą tam gdzieś hen daleko, a brakuje małej gry bliżej środka, wtedy można pokusić się o więcej ciekawych piłek do skrzydłowych, albo prostopadłych do Lado i teoretycznie przed "16" powinno być trochę luźniej. Coś takiego jak ta sytuacja Brzytwy około 10 minuty.
Swoją drogą, nasz największy "wróg" z Poznania ponoć chciałby wykorzystywać Amisco w czasie przerwy i analityk ponoć siedzi sobie gdzieś na trybunie i mają informację na bieżąco po pierwszej połowie. Ma ktoś informacje czy u nas robią coś podobnego - bo jakoś nie zakodowałem podobnej informacji.
Ogólnie to w czwartek z Trabzonem liczę, na chęć walki przynajmniej na takim samym poziomie jak dzisiaj i pokazanie, że MP to nie tylko zdarzenie z kalendarium, a coś więcej
Na zapisie video widać, że przy golu na 1-0 Ojamaa był przy piłce 7 sekund. Ja się nie dziwię, że nam później w pucharach nie idzie. Tak samo jak się nie dziwię, że Piast odpadł z Azerami. To dotyczy też eliminacji turniejów międzypaństwowych. Teraz jeszcze wyprzedziliśmy o 2 pkt piątą drużynę w stawce sześciu. Ale to raczej ostatni raz tak się udało.
Rzeczywiście, przy golu na 1-1 bardzo to nieporadnie wyglądało. Zgadzam się, że Jodła w kluczowym momencie słabo interweniował.
Tak jak utkwił mi w pamięci z zeszłego sezonu mecz z PBB w Warszawie, tak w tym sezonie trzy bramki w niecałe 5 minut mogą się okazać równie charakterystyczne.
Możliwe, że w Poznaniu nie będzie mógł zagrać Vrdoljak, czyli szykują się kolejne zmiany w składzie. Najpierw Kucharczyk przy 5-1 w doliczonym czasie z Widzewem sam się kontuzjuje. Teraz Vrdoljak przy 4-1. Nie za dużo tego?
Ale fajnie, że Legia wysoko wygrała. Mamy teraz tyle samo punktów, ile po 12 kolejkach rok temu, czyli jest regularność. Po 13 kolejkach rok temu było 30 pkt. Liczę na utrzymanie ekwiwalencji. Za to czwartkowy mecz chyba sobie odpuszczę - szkoda nerwów. Jeszcze nie doszedłem do siebie po Apollonie.
Żyro i Furman faktycznie wyglądali lepiej. Przy czym nie mam przekonania czy to rzecz w metodyce treningu (to jak rozumiem masz na myśli, pisząc o wnioskach dla trenera), czy jednak w głowach.
@ anonimowy_legionista
Mam podobnie jeżeli chodzi o Trabzon (chyba nawet będzie o tym wpis
@ corazstarszy
Pół żartem, pół serio, widziałeś jak długo był przy piłce Cavani, zanim zdobył bramkę w weekend?
Natomiast faktem jest, że Ojamaa nie zrobił tego jakoś... podręcznikowo. Dobrze, że Wawrzyniak się tam pokazał (też zresztą z opóźnieniem), bo nic by z tej akcji nie było.
Nie znamy jeszcze wyników Vrdoljaka, ale nastawiam się na to, że ze 2-3 tygodnie może nie pograć. Słabo, bo mimo strat (wczoraj też miał jedną taką, że nóż się w kieszeni mógł otworzyć), jednak jest w najlepszej od dawna formie i trzyma cały środek pomocy.
Tak więc moja ocena będzie mocno subiektywna i pewnie mocno zaniżona. Mecz w pierwszej połowie słabiutki. Ponownie dużo niecelnych podań ,strat bez sensu itp.Pierwsza bramka to zasługa Ojamy który przyjął trudna piłkę , utrzymał i odegrał w tempo do Wawrzyniaka. W drugiej bardzo fajne 10 minut szybkiej gry podań na jeden kontakt i trzy bramki.
Tak z mojego punktu widzenia to z Ojamą nie za bardzo chcą grać. Współpraca na tej stronie układała się słabiutko, a podania które dostawał były albo za bardzo do tyłu albo nie w czas ogólnie bryndza.
Akcja przy drugiej bramce superancka. najpierw Furman wypatruje idealnie IV później ten równie kapitalnie odgrywa do Gruzina. Miód malina. Kończę bo ledwo dycham
To prawda, współpracy na linii Ojamaa - Rzeźniczak, nie było praktycznie żadnej. Pytanie czy to kwestia chęci, czy umiejętności podjęcia współpracy na skrzydle?
Lepiej wyglądała wcześniejsza współpraca Estończyka z Broziem, efektywności co prawda w tym za bardzo nie było, ale były przynajmniej próby zawiązania akcji.
Nie wiem co sądzić o tym zawodniku (Ojamie), naprawdę nie wiem. Coś w nim jest, ale np. spodziewałem się, że będzie rzucał więcej dośrodkowań ze skrzydła, tymczasem on bardzo rzadko idzie do linii końcowej.
PS Zdrówka Senatorze
Przed meczem niemiłosiernie się bałem powtórki z wiosny, a tu moje obawy były jednak nieuzasadnione, w dodatku jednak defensywa Piastunek wczoraj dała ciała, w drugiej połowie zaczęło się tyle dziać, że przestałem kodować - zapamiętywać zdarzenia na boisku i mam lekki mętlik. Przez to ciężko znaleźć mi poziom odniesie, ale dopiero jeden mecz po przerwie.
Co do taktyki, wczoraj myślałem, że znowu będziemy musieli grać atak pozycyjny albo jak mawia Wdowiec - zamek hokejowy znowu nam wyjdzie bokiem, ale nie miałem racji
„w obecnej sytuacji mecze z Lechem i Zawiszą trzeba raczej uznać za istotniejsze.(od tego z Trabzonem, dop.wł.)” – tako rzecze ten, z którym przeważnie się zgadzam, ale nie tym razem. Z Trabzonem walczymy o trzy punkty, które mogą być już ¼ puli zdobyczy niezbędnej do sukcesu, czyli wyjścia z grupy Ligi Europy, natomiast z Lechem to my będziemy się pojedynkować o jakieś błahe 1,5 punktu, jaki jest to ułamek potrzebny do sukcesu (Mistrzostwa Polski) nawet nie chce mi się liczyć.
Być może będę się ekscytował bezpośrednią rywalizacją z Kolejorzem i uważał ją za ważniejszą od pucharowych europejskich batalii, ale nastąpi to, ewentualnie przy trzecim spotkaniu, o ile wynik takiej konfrontacji będzie wówczas miał wpływ na układ ligowej tabeli. Wtedy dla mnie taki mecz będzie istotny!
Do Ligi Europy podchodzimy jak „do jeża” przez Apollon, zniechęceni wynikiem i stylem gry z szóstą drużyną ligi cypryjskiej, natomiast ja to rozpatruję w kategoriach porażki z Ruchem. Co jakiś czas wtopa z murarzami Legii będzie się trafiała, nie uważam Apollonu za drużynę lepszą od Ruchu, Lechii, Wisły, aktualny mistrz Polski piłkarsko kadrowo jest od nich silniejszy, od Cypryjczyków również, co samemu mimo odniesionego zwycięstwa, rozsądnie przyznał ich trener, natomiast Legia nie jest zespołem, którego przewaga potencjału piłkarskiego pozwalałaby na każdorazową victorię z drużynami typu Ruch lub Apollon.
Sadzę, że za Skorży jedenastka wybiegająca na murawę miała w indywidualnych umiejętnościach większy potencjał i była lepiej dopasowana, ustawiona taktycznie szczególnie do gry z silniejszymi lub równymi drużynami w europejskich pucharach, a przecież tamta ekipa zaliczyła w lidze spektakularny krach.
Urban cały czas ze „swoją” drużyną ma jeszcze szanse pokazać, że wojskowych stać na dobrą grę i wyniki w Lidze Europy, najbliższy mecz pod tym względem może być kluczowy, albo Legia się odbije od dna, albo pogrąży. Z tego względu jest mega istotny.
Zatem dla mnie mecz z Piastunkami był ciekawy ze względu na zbliżającą się konfrontację z Turkami. Pod tym względem martwi mnie brak „pewności siebie i własnych interwencji” Skaby, owszem stać go na super obronę, robinsonadę
W defensywie martwi mnie Kuba Rzeźniczak, owszem jest duże grono oponentów na czele z grupą polsatowską pod przewodem fachowca Hajty, które Kuby w grze na środku obrony nie widzą, ale ja żałuję, że Urban nie okazał się konsekwentny, że po prawdzie Jodłę uznał za lepszego od Rzeźnika. Trenera trochę rozumiem, szuka doraźnie optymalnego ustawienia, uznaje, że Rzeźnik po prawej stronie jest pewniejszy i od Brozia i od rekonwalescenta Bereszyńskiego, a Jodła na tyle dobrze się ostatnio prezentował, że i w centrum przed bramką powinien sobie poradzić, fizycznie na Rzeźnikiem choćby góruje, ale mnie jednak trochę żal, że na Kubę się nie stawia, po prostu większy potencjał szczególnie w grze obronnej, w odbiorze piłki widzę u Rzeźnika, jak będzie rzucany po pozycjach, to z „zapchajdziury” wielki piłkarz się nie narodzi.
Pinto rozegrał jak na siebie dobre spotkanie, jest na krzywej wznoszącej można powiedzieć, ale czy zdystansował Rado, a jeżeli nie to w obliczu kontuzji Vrdoljaka powinien grac w parze z Furmanem, czy też wśród defensywnych pomocników ustąpić pola „podpadniętemu” Łukasikowi. Osobiście postawiłbym jednak na młodego, nieopierzonego, nieprzekonującego w grze „podpadziochę”. „Odkurzacz” w Trabzonie będzie nam niezbędny.
Dwaliszwili wraca do formy, czy też jesienne jaskółki wiosny nie czynią? Gdyby to pierwsze to jest jakaś nadzieja na lepsze wyniki i w pucharowej rywalizacji, jeśli to drugie to w zasadzie możemy wywiesić białą flagę, choć Kosa zasygnalizował dużą chęć gry, a Żyro ma coś do udowodnienia niektórym.
- "...ale ja żałuję, że Urban nie okazał się konsekwentny, że po prawdzie Jodłę uznał za lepszego od Rzeźnika."
Zaraz, zaraz, a to nie było tak, że Bereś jeszcze nie w formie, a Broź pauzował za kartki? Wobec czego rozwiązanie z Kubą na boku było jedynym możliwym?
"Trenera trochę rozumiem, szuka doraźnie optymalnego ustawienia, uznaje, że Rzeźnik po prawej stronie jest pewniejszy i od Brozia i od rekonwalescenta Bereszyńskiego, a Jodła na tyle dobrze się ostatnio prezentował, że i w centrum przed bramką powinien sobie poradzić."
Zatem można podejść w ten sposób, Broź wykartkowany, Bereś jeszcze nie w formie i Urban ze swojej decyzji się wytłumaczy, a mnie jest jednak żal, bo to ustawienie wróży podobne założenia i na kolejne mecze, a tu kibic iocosus subiektywnie, egoistycznie i uparcie stawiałby na Rzeźnika jako polskiego następcę Canavaro.
Bereszyński pojedynków jeden na jeden się nie boi, gdy dokłada efektywność, nieustępliwość w defensywie, czyni go to wielce obiecującym piłkarzem właśnie na tej pozycji, jeżeli w meczu z przeciętnym Piastem Urban nie decyduje się na zweryfikowanie dyspozycji rekonwalescenta to znak, że w chwili obecnej nie traktuje go jako kandydata rywalizującego o pozycję. Szkoda, jestem zdania, że Bereś z boku, a Rzeźnik na środku to bardzo kuszące zestawienie.
Rzecz jasna, Urban dysponuje wiedzą o formie Bereszyńskiego mnie nie dostępną, jego decyzja sugeruje, że Beresiowi jeszcze dużo, dużo brakuje.
Bramka na 2:1
Kuba jest cały czas ustawiony bardzo ofensywnie i bardzo mądrze.
Bramka na 3:1
Tutaj Dvaliszwili pobiegł na środek pola karnego i Furman równie dobrze mógł zagrać do Rzeźniczaka na wolne pole.
Bramka na 4:1
Tutaj to już w ogóle cud, miód i orzeszki. Obrońca podłączający się do akcji ofensywnej, na pełnym gazie, wchodzący w lukę między obrońcami. I jeszcze pokazuje ręką Żyro gdzie chce dostać piłkę a ten "drewniak" zagrywa mu ją na nos. Piekna akcja z małym, magicznym dotknięciem piłki przez Pinto przez co akcja po podaniu Furmana nabrała niebywałego przyśpieszenia. Cała akcja stadiony świata.
Do refleksji skłonił mnie taki przedmeczowy fragment z oficjalnej: „Przed przerwą na mecze reprezentacji do zdrowia wrócił Bartosz Bereszyński. Przez ostatnie dwa tygodnie "Bereś" ciężko pracował, by wrócić do optymalnej dyspozycji i już nic nie stoi na przeszkodzie, by znalazł się w składzie na Piasta. Jego największym rywalem będzie Jakub Rzeźniczak - niewykluczone, że Jan Urban zdecyduje się go przesunąć właśnie na prawą stronę defensywy, by w środku zrobić miejsce Dossie Juniorowi oraz Tomaszowi Jodłowcowi.” – gdyby Bereś był zdrowy, to byłem zwolennikiem jego występu na flance, a Rzeźnika w środku.
Cóż, ja natomiast uważam, że po przegraniu LM wyścig ligowy stał się z automatu znacznie ważniejszy od tego pucharowego, dlatego nie ma dla mnie większego znaczenia, że 3 punkty w LE tu i teraz znaczą matematycznie więcej niż w Ekstraklasie.
Nawiasem mówiąc, to nie tylko 'błahe' 1,5 punktu, ale i walka o rozstawienie w fazie finałowej, także o to, żeby powstrzymać Lecha przed nabraniem zbytniej pewności siebie i wkroczeniem na passę seryjnych zwycięstw. Tych dzielonych punktów też bym zresztą nie trywializował. Generalnie uważam, że trzeba korzystać ze sprzyjających czynników i uciekać stawce, zamiast zakładać, że jeszcze spokojnie zdążymy uciec wiosną
To oczywiście nie oznacza, że zupełnie nie interesuje mnie mecz z Trabzonsporem, wręcz przeciwnie. Ba, oczekuję od Legii walki i dobrego meczu. Natomiast na korzystny końcowy wynik, szczerze mówiąc, za bardzo się nie nastawiam.