- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Polska - Norwegia 3-0: Ligowcy w natarciu
Reprezentacja Polski odniosła zwycięstwo w pierwszym meczu rozegranym w 2014 roku. Podopieczni selekcjonera Adama Nawałki pokonali Norwegię 3:0. Do zwycięstwa biało-czerwonych walnie przyczynili się legioniści. Pierwszą bramkę zdobył Tomasz Brzyski, drugą, po podaniu Jakuba Wawrzyniaka, Michał Kucharczyk.
Jako kibic reprezentacji nie lubię pierwszych sześciu miesięcy roku, w którym rozgrywana jest mistrzowska impreza. Zwłaszcza kiedy Polska nie zdoła się na tę imprezę zakwalifikować. Mecze towarzyskie, z samej swojej natury dostarczające emocji sztucznych i udawanych, wydają się wtedy jeszcze mniej istotne niż zwykle. Ekscytujemy się budową drużyny na mające wystartować za kilka miesięcy eliminacje do kolejnej wielkiej imprezy, zupełnie jakbyśmy wierzyli, że próby i pomysły selekcjonera mają szansę przetrwać próbę czasu i pierwszych niepowodzeń.
Oczywiście, zwycięstwo Polski ogląda się z dużą przyjemnością, nawet kiedy jest odniesione w tak kompletnie nieistotnych okolicznościach. Wyciąganie wniosków - to inna sprawa. Pierwszy przykład z brzegu, niemal rok temu Polska rozbiła w meczu kontrolnym Rumunię 4:1. Mecz ostatecznie nie został potraktowany przez międzynarodową federację za oficjalny, ale trzeba było w tamtym momencie z czystym sumieniem oddać ligowym wybrańcom Waldemara Fornalika, że na tle swoich rumuńskich odpowiedników wypadli co najmniej nieźle. Dobra wróżba z początku roku nie znaczyła jednak zupełnie nic, kiedy kilka tygodni później 'prawdziwa' reprezentacja Polski marnowała swoją szansę w eliminacjach do mistrzostw świata, w koszmarnym stylu przegrywając z Ukrainą na Stadionie Narodowym Warszawie. Możemy z goryczą wspomnieć, że w tamtym lutowym meczu Polski z Rumunią efektowną bramką błysnął między innymi Daniel Łukasik, podczas gdy w mocno zbitej drużynie rumuńskiej wystąpił niejaki Nicolae Stanciu. Pół roku później kontuzjowany Łukasik wkraczał z kontuzją w, jak się miało później okazać, zupełnie dla siebie zmarnowaną rundę jesienną, a Stanciu z zimną krwią pakował piłkę do bramki Dusana Kuciaka w pamiętnym meczu Steauy z Legią w Warszawie, otwierając Rumunom drogę do gry w Lidze Mistrzów.
Po Norwegii spodziewałem się trochę więcej niż po zeszłorocznej zbieraninie w koszulkach reprezentacji Rumunii. Kilku zawodników, którzy zmierzyli się z Polską w Abu Zabi, mogliśmy przecież poznać przy okazji meczów Legii z Rosenborgiem i Molde. Reginiussen, Strandberg, Elyounoussi - to Rosenborg. Hovland i Linnes - Molde. Z zainteresowaniem czekałem na występ Bakengi, który wiosną zeszłego roku wbił cztery bramki polskiej młodzieżówce. Po norweskiej solidności nie było jednak śladu. Polacy trafiali do siatki przeciwnika z zaskakującą łatwością.
Adam Nawałka ewidentnie nie przymierza się do żadnej taktycznej rewolucji w grze naszej reprezentacji. Szuka najlepszych wykonawców, korzystając z okazji, sprawdza głębię składu. Z całego grona, które przewinęło się przez murawę boiska w Abu Zabi, najbardziej zaimponował mi swoim występem Karol Linetty. Nie spodziewałem się, że osiemnastoletni piłkarz Lecha, rzucany jesienią przez Mariusza Rumaka nawet na... prawe skrzydło, będzie wyglądał tak dojrzale na tle mocnych fizycznie Skandynawów. Szkoda, naprawdę szkoda, że nie udało się namówić tego chłopaka rok temu na Legię. Zwieńczeniem dobrej gry Linetty'ego była bramka zdobyta po inteligentnym 'zebraniu' piłki sprzed pola karnego (znów przypomniał się Rosenborg...), ale dorobek powinien być wzbogacony jeszcze o asystę, gdyby 'patelnię' po podaniu Linetty'ego wykorzystał Teodorczyk. A propos Teodorczyka - ten piłkarz to doprawdy zagadka. Niby szybki, niby mocny fizycznie, niby obdarzony ciągiem na bramkę, niby dochodzący do sytuacji strzeleckich, a jednak... coś z nim jest ewidentnie nie tak. Całe szczęście, że to nie nasz (legijny) problem.
Jeżeli chodzi o legionistów, wszyscy pokazali to, czego mogliśmy się po nich spodziewać. Nadawali ton grze reprezentacji, tak jak powinny predysponować ich do tego umiejętności i wyniesione z klubu zgranie. W pierwszej połowie szalał Tomasz Brzyski, który umiejętnie schodził do środka pola, siejąc zamieszanie przed polem karnym Norwegów. Bramka, piękna bomba z lewej nogi, zdobyta w pewnej mierze dzięki złemu ustawieniu bramkarza Norwegów, zdaje się świadczyć o tym, że Brzyskiego nie opuścił jesienny rezon, co jest dobrą wróżbą w perspektywie rundy wiosennej. Kuba Wawrzyniak potwierdził swoje ofensywne walory, w błyskotliwym stylu wygrywając drybling w polu karnym Norwegów, tuż przed wystawieniem piłki Michałowi Kucharczykowi, który dopełnił formalności, zdobywając bramkę na 2:0 dla Polski. Solidnie wyglądał Kuba Rzeźniczak, który nie rzucał się w oczy ani spektakularnymi interwencjami, ani niebezpiecznymi pomyłkami, jak jego partner ze środka polskiej defensywy, Maciej Wilusz. Gdybym jednak miał oceniać reprezentacyjny potencjał legionistów, z grona, które zaprezentowało się na tle Norwegii, najwyżej oceniłbym szanse Bartosza Bereszyńskiego i Tomasza Jodłowca.
- "...z grona, które zaprezentowało się na tle Norwegii, najwyżej oceniłbym szanse Bartosza Bereszyńskiego i Tomasza Jodłowca."
Odnoszę dokładnie takie samo wrażenie Gawinie, z jedną jednak uwagą. Tomasz Jodłowiec musi być w lepszej formie fizycznej, zaś Bartosz Bereszyński jeszcze "coś" dodać do swojego arsenału prezentowanych zagrań. Niestety tak jak na jesieni, tak i w tym meczu zupełnie mnie nie przekonuje. Niby niezły w ofensywie (ale kompletnie bez efektów), niby bez zarzutu w defensywie, ale też jakoś tak nie można powiedzieć aby ta flanka była zupełnie "zamknięta" dla przeciwników.
Zupełnie mnie rozczarowuje Łukasz Teodorczyk, coś w głowie tego chłopaka nie potrafi się ułożyć. Za to wręcz szokuje młody Karol Linetty, rośnie Lechowi świetny piłkarz, trzymam kciuki aby nie zagubił się w ligowej szarzyźnie. Nasza piłka potrzebuje młodych gniewnych, Lechita bezsprzecznie właśnie takim jest. Ciężko ocenić przydatność Michała Masłowskiego, koledzy nie dali mu za bardzo decydować o obliczu naszych akcji ofensywnych, rozrzucając piłki na boki, lub rzucając je na wychodzącego Teodorczyka. Nic więc dziwnego, że gracz Zawszy musiał sobie szukać na boisku miejsca, jakby samemu wpraszając się do akcji naszego zespołu. A szkoda, bo jak w się kilka razy okazało ten chłopak potrafi zrobić "użytek" z futbolówki. Ambiwalentne odczucia związane są z występem Rafała Leszczyńskiego, który najpierw kilka razy swoimi udanymi wejściami zażegnał niebezpieczeństwa pod naszą bramką i... poczuł się chyba zbyt pewnie. Najpierw, nieudane wyjście o mały włos nie zakończyło się golem (tu nieźle wyglądający Maciej Wilusz naprawił swój własny błąd) a później fatalny kiks i niezrozumiałe wyjście na przedpole powinny zakończyć się kolejnymi stratami. Na szczęście dla nas, a nieszczęście dla Norwegów, tego dnia nie wychodziło im nic. Skończyliśmy więc z czystym kontem. A to co by jednak nie mówić też jest zasługą bramkarza. Oceniając chłopaka nie zapominajmy o wieku.
Ale i tak najważniejszy był fakt, że w trakcie tej zimowej posuchy fajnie było popatrzeć na naszych.
Nie lekceważyłbym Teodorczyka, ten typ tak ma, w wyszkoleniu jest trochę „rasiakopodobny” zatem tym bardziej, zimą, bez ogrania, czucia piłki, to jego mankamenty będą się uwidaczniały, ale wiosną ... może zaskoczyć, oby nie, z naszego klubowego punktu widzenia.
Rywalizacja Brzyski-Wawrzyniak moim zdaniem ze wszech miar ciekawa. Pan Tomasz mówił, że woli grać jako obrońca niż pomocnik i tu ciekaw jestem jaką Berg podejmie decyzję. Sam się przed sobą dziwie, nawet na kanwie tego sparingu kadry ligowej, ale Wawrzyniak – gapa w defensywie, sprawia mimo wszystko na mnie lepsze wrażenie w destrukcji niż Brzytwa.
- "Jeden gol strzelony w nic nieznaczacym sparingu reprezentacji ligowcow tego nie zmienia"
Nie wiem jak gdzie indziej, natomiast nie zauważyłem aby na ocenę moją czy Gawina wpłynęła akurat ta bramka. Mnie bardzo przypadła do gustu gra młodziaka, poruszanie się w środku pola. Oraz bez problemowa walka z zdecydowanie silniejszymi rywalami. Chłopak ma pomysł na taką walkę (odpuszczanie walki wręcz i atak na piłkę) wręcz, a raczej na to jak z niej wychodzić zwycięsko. A do tego podania i dostrzeganie lepiej ustawionych kolegów. Mnie się podobał.