Logo

Lechia - Legia 1-0: Nijakość

W 27. kolejce Ekstraklasy Legia zmierzyła się w Gdańsku z Lechią. W obecności kompletu 36 tysięcy widzów gdańszczanie pokonali Legię 1:0 po bramce zdobytej przez Macieja Makuszewskiego.

Przed rozpoczęciem rundy wiosennej łatwo można było przewidzieć, że wyjazdowe mecze w Poznaniu i Gdańsku będą dla Legii trudne. Jednak scenariusz zakładający zerowy zysk punktowy Legii w starciach z Lechem i Lechią, głupie czerwone kartki dla naszych piłkarzy oraz ofensywną niemoc całej drużyny, z pewnością nie był szczególnie chętnie uwzględniany w kibicowskich wyobrażeniach.

Plany trenera Henninga Berga na mecz w Gdańsku mieli realizować następujący zawodnicy: Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski - Guilherme, Vrdoljak, Duda, Jodłowiec, Kucharczyk - Sa. Trener Jerzy Brzęczek odpowiedział drużyną w składzie: Bąk - Wojtkowiak, Janicki, Gerson, Bougaidis - Makuszewski, Vranjes, Wiśniewski, Borysiuk, Grzelczak - Friesenbichler. W składzie gospodarzy zabrakło zatem Sebastiana Mili i Jakuba Wawrzyniaka. Szansę gry przeciw Legii otrzymał za to były zawodnik naszego klubu, Ariel Borysiuk.

Mecz mocnym uderzeniem mogła zacząć Legia. W 3. minucie Guilherme odebrał piłkę Gersonowi, na bramkę Bąka ruszyło trzech naszych zawodników, jednak Bougaidis wybił futbolówkę Dudzie, do którego kierował podanie Guilherme. W 13. minucie długą piłkę w stronę Orlando Sa posłał Vrdoljak. Portugalczyk był bliski opanowania piłki i znalezienia się w wybornej sytuacji strzeleckiej, ale nie zdołał uderzyć na bramkę gospodarzy. Lechia próbowała zagrozić Legii stałymi fragmentami gry wykonywanymi przez Vranjesa oraz zmianą pozycji skrzydłowych Makuszewskiego i Grzelczaka, ale próby gospodarzy były anemiczne i nie prowadziły do groźnych sytuacji pod bramką Legii. Mecz był brzydki, brakowało w nim płynnej gry, za to dużo było fauli i nerwowości.

W 39. minucie słabo grający i ukarany już wcześniej żółtą kartką Duda zaatakował wyprostowaną nogą Wojtkowiaka. Sędzia Frankowski pokazał naszemu słowackiemu rozgrywającemu czerwoną kartkę, a Legia do końca meczu miała radzić sobie grając w dziesiątkę.

Lechia usiłowała szybko wykorzystać przewagę - indywidualną akcją popisał się Vranjes. Uderzenie pomocnika gdańszczan odbiło się jednak od słupka. Po drugiej stronie boiska szczęścia próbował Guilherme, który po strąceniu piłki przez Sa efektowną żonglerkę w polu karnym zwieńczył strzałem nad poprzeczką i... ostrą wymianą zdań z Portugalczykiem.

Pierwsza połowa meczu stała na bardzo słabym poziomie, a prawdopodobnie ciekawsze rzeczy niż na murawie boiska działy się na wypełnionych po brzegi trybunach gdańskiego stadionu.

Druga połowa rozpoczęła się w podobny sposób. Lechia niemrawo zbierała się do prób ataku, a skupiona na defensywie Legia  sporadycznie szukała szczęścia w długich piłkach rzucanych na połowę gospodarzy. Za najciekawsze wydarzenie drugich czterdziestu pięciu minut długo mogła uchodzić niebezpieczna bomba Borysiuka ofiarnie przyjęta na  głowę przez Lewczuka. W Legii w 51. minucie nastąpiła  wymuszona zmiana - za narzekającego na kolano Vrdoljaka na boisku pojawił się Dominik Furman.

Sygnał do szturmu Lechii dał ofensywnymi zmianami trener Brzęczek. Na boisku pojawili się Bruno Nazario i Antonio Colak, zmieniając odpowiednio Bougaidisa i Wiśniewskiego. Jeszcze w 74. minucie szansę miała Legia, kiedy po rzucie wolnym do piłki dopadł Rzeźniczak, ale z  ostrego kąta nie był w stanie zmieścić piłki w bramce, w dodatku solidnie ucierpiał na skutek zderzenia z Bąkiem. Już kilka chwil później ten sam Rzeźniczak musiał jednak ratować sytuację w polu karnym Legii po groźnej akcji Colaka. Colak niecelnie strzelał na bramkę Legii w 80. minucie, a minutę później nawet zdobył gola, jednak po chwili zamieszania sędzia Frankowski nie uznał tego trafienia z powodu faulu napastnika gospodarzy na Lewczuku. W 85. minucie na boisku za Guilherme pojawił się Michał Żyro. Minutę później Żyro rozpędził się na prawym skrzydle, niestety zgubił piłkę. Gospodarze wyprowadzili składną akcję, po której Nazario dośrodkował z lewego skrzydła, a zza pleców Brzyskiego wypadł Makuszewski i strzałem głową dał Lechii prowadzenie.

Legia próbowała odrobić tę stratę, ale najpierw lepszego przyjęcia piłki w polu karnym zabrakło Sa, kilka minut później precyzji przy podaniu do Sa zabrakło Jodłowcowi, wreszcie w ostatniej akcji meczu Jodłowcowi zabrakło celniejszego strącenia piłki głową po dośrodkowaniu Brzyskiego.

Legia rozegrała kolejny tej wiosny słaby i bezbarwny mecz. Być może najbardziej zasłużonym wynikiem starcia w Gdańsku byłby remis 0:0, ale Lechia jednak potrafiła w odpowiednim momencie podkręcić tempo i zdobyć zwycięskiego gola. Legia niestety nie była w stanie zdobyć się na taki zryw, od początku do końca grając tak samo - wolno, niedokładnie i bez polotu.

Dyskusja (27)
1sobota, 11, kwiecień 2015 19:19
iocosus
Odnośnie analogii w 2012 roku Lechia pozbawiła nas mistrzostwa w przedostatnim meczu rundy, w tej chwili do końca mamy 10 kolejek, a do zdobycia jest jeszcze 21 + 4,5 punktów. Sytuacja jest na styk i wiadomo że nie będzie lekko łatwo i przyjemnie. Mhm, niestety tego nie wykluczałem. 11 marca stwierdziłem: „Jesteśmy uznawani za „super mega hiper murowanego faworyta” nie tylko w najbliższym meczu, ale i w całym sezonie i to we mnie wzbudza nie tylko doraźną obawę. Trzeba się będzie wykazać na finiszu dużą odpornością psychiczną i silnymi nerwami. Liczę na nasze doświadczenie, mam kibicowską wiarę w trzeciego mistrza pod rząd, ale na zasadzie 51:49%. Lękam się, że niekoniecznie to będzie bułka z masłem, jak niektórym się wydaje …” Przy tym zdaniu i w takim przekonaniu i obecnie pozostaję.

Dopuszczałem do siebie taką możliwość że i z Lechem i z Lechią na wyjazdach punkty możemy potracić, nie bijemy kadrowo tych drużyn w ten sposób żeby z góry dopisywać sobie po trzy oczka, a jeżeli jeszcze gramy w osłabieniu, to porażek wykluczyć nie wolno.

Dla mnie jest istotne jak zagramy w trzech ostatnich kolejkach rundy zasadniczej. Zakładam trzy wygrane i nie za bardzo wierzę że Lech pozostanie bez strat punktowych na wyjazdach. Gdyby to „wieszczenie” się spełniło, to do finiszu mimo, że na styk przystąpimy w korzystniejszej pozycji, z własnymi „ścianami” do pomocy, jeżeli nie, trudno, ale i tak wszystko będzie jeszcze od nas zależne. No cóż, mamy próbę charakterów jeśli tytuł chcemy obronić, a dublet zdobyć.

Ciekawi mnie jakie wnioski Berg z tego spotkania wyciągnie, mam w głowie własne refleksje na kanwie słów Wikinga: „Graliśmy dobrze w obronie poza sytuacją, w której straciliśmy bramkę. To powinniśmy poprawić”. Ciekawe co Henning wymyśli? Kwestia poważna, po wielokroć przeze mnie powtarzana, najlepszym lewym obrońcą (obrońcą wywiązującym się z zadań defensywnych) w kadrze Legii Warszawa jest obecnie Łukasz Broź!!! Niech w końcu takie założenie będzie miało szanse weryfikacji, wystawienie Łukasza nie jest większym ryzykiem na wtopę niż Brzytwy, Broź nie jest ideałem w destrukcji, ale w zestawieniu z Brzytwą przynajmniej według mnie bije go na głowę. Z całym szacunkiem dla umiejętności ofensywnych pana Tomasza, tych nie neguję, statystyki nie kłamią, ale podstawą gry obrońcy jest wywiązywanie się z zadań defensywnych, dlatego Adam Nawałka powoływał do repry Łukasza a nie Tomasza i to nie jest kwestia pojedynczego meczu lub jednego błędu.

Absolutnie Tomasz Brzyski nie powinien być „kozłem ofiarnym” przegranej w Gdańsku, cała drużyna dała tyłka, ale zafiksowania się Berga jedynie na dwóch nazwiskach przy rozpatrywaniu obsady lewej flanki, czyli do Brzytwy i Gui jako alternatywy, po prostu nie rozumiem. Od obu lepszy w podstawowych zadaniach obrońcy jest Łukasz Broź, najważniejsze, ma doświadczenie w grze po tej stronie!
2sobota, 11, kwiecień 2015 19:34
Senator
Zgred ma 100% racji, ja zresztą już o tym pisałem wcześniej. Sa jest tak mocno skonfliktowany z pozostalymi że odbija to się na grze. Nie namawiam Was do oglądania powtórek meczów z jego udziałem, ale znamienne są słowa sir Gawina później precyzji przy podaniu do Sa zabrakło Jodłowcowi . Ja napiszę więcej, jeszcze się nie zdarzyło aby Jodła mu dobrze podał.
Jest to głupota i sabotaż jak zauważa jeden z komentatorów ale nie wymienimy 10.
Teraz już więcej zależy od Lecha niż od nas i to jest słabe. Tak wiem wygramy wszystko i bólu nie będzie, tylko właśnie Lech też tak myśli i jak on wygra będzie słabo.
3sobota, 11, kwiecień 2015 21:23
CTP
OSa w swoim zachowaniu niczym się nie różni od Ljuboji. Tamten też wymachiwał rękami. Akurat, moim zdaniem, takie pretensje były wtedy i są teraz jak najbardziej słuszne, bo jakość gry linii pomocy cały czas jest poniżej krytyki. Natomiast, Danielowi nikt nie odważył się podskoczyć, bo to on rządził wtedy Legią, no i różnica pomiędzy klasą obydwu tych napastników jest zasadnicza. Berg sprowadził Orlando do poziomu majtka okrętowego i ja na jego miejscu latem uciekłbym przy pierwszej lepszej okazji, bo z obecną Legią, to on się raczej nie dogada.
4sobota, 11, kwiecień 2015 21:46
Zbyszek
Oglądałem ten mecz w TVP1.W studio prawdziwi fachowcy Jerzy Engel i Dariusz Wdowczyk , a w roli komentatorów Iwański i Rafał Ulatowski. Żeby ten Ulatowski tak trenował jak komentuje to jego drużyny byłyby w czubie Smile.Nareszcie mogłem słuchać, bo przy "komentatorach" kanału zmuszony jestem wyłączać głos.I kiedy mam porównanie to sam siebie zapytowuję : czy głupota jest wrodzona czy też da się jej nauczyć?. Bo w kanale widać tę "umiejętność" posiedli w stopniu znacznie powyżej przeciętnego.
Mecz smutny, gdyż byliśmy po prostu zespołem gorszym od Lechii.
Najpierw więc o Lechii. Każdy obserwator zauważył ,że trener Brzęczek dość dobrze wpoił swoim graczom zasady odbioru piłki i asekuracji.Zawodnicy Lechii w każdym fragmencie boiska są blisko rywali i starają się poprzez presję zmusić do błędu i straty piłki.Po odbiorze sprawnie przenoszą akcją indywidualną , lub szybkimi podaniami piłkę na połowę przeciwnika. Grają więc agresywnie i do przodu.I ten element mają nieżle opanowany, co też nie pozwala ich przeciwnikom atakowanie większą ilością graczy. Natomiast sami po stracie piłki wracają do obrony dość ślamazarnie przez co wytwarzają lukę pomiędzy obrońcami,a resztą drużyny. Znakomicie tę słabość wykorzystała Cracovia. Ale nie my. Ba nawet nie próbowaliśmy. Bo do takich akcji niezbędne jest włączenie się do akcji ofensywnych obrońców, czego w dzisiejszym meczu nie było.Ponadto muszą w tym brać udział co najmniej jeden skrzydłowy i jeden defensywny pomocnik nie mówiąc o napastniku i ofensywnym pomocniku. Po to, aby zdobyć przewagę liczebną jeżeli nie w stosunku do całości ich defensorów to chociaż w jakiejś strefie ich obrony.Mówiąc obrazowo to jest kwestia matematyki : jak ich powiedzmy czterech wraca z naszej połowy na swoją powiedzmy 20 sekund to jak naszych 3-4 pokona tę przestrzeń w 10-15 sekund to będziemy tam szybciej i będzie nas więcej.Nic takiego miejsca nie miało. Od początku wyglądało tak jak byśmy pojechali do Gdańska po remis.Dlatego graliśmy długie piłki na uwolnienie do Dudy lub rzadziej do Orlando Sa lub też wykorzystywany był Guilherme. Niestety Ondriej i Orlando byli dość ściśle kryci, a dryblingi Brazylijczyka żadnej korzyści drużynie nie przynosiły. Swoją drogą Sa i Duda to nie są klasowi zwodnicy skoro dają się tak łatwo pokryć i wyłączyć z gry.Duda próbował walczyć niestety często nieczysto , zaś Sa swoim zwyczajem szukał piłki w środku pola czym jeszcze bardziej osłabiał potencjał drużyny w ataku. Tym sposobem nie mieliśmy ani jednej klarownej sytuacji do zdobycia bramki co drużynie klasowej nie przystoi.
Gol dla Lechii postawił też pytanie o skuteczność gry w obronie. Bereszyński dał się ograć co nastąpić nie powinno,ale czasami się przydarza. Dośrodkowania nie przeciął żaden ze środkowych obrońców, a Brzyski nie wyskoczył do piłki.Błąd, ale czy nie systemowy?. Nasi grają w obronie przy stałych fragmentach gry strefą, natomiast przy :normalnym " atakowaniu gramy kryciem "każdy swego". To złe nie jest , gdy mamy do czynienia z silnym europejskim zespołem ,gdyż nie pozwala rywalom na rozwinięcie ataku większymi siłami. Tylko,że w naszej lidze nie ma zespołu ,który by założył,że nas zdominuje i jego sposobem atakowania będzie atak pozycyjny. Więc ten wariant super bezpieczny na taką Lechię był zbędny, a jak się okazało stał się przyczyną porażki. Gdybyśmy grali cały czas , jak Pan Bóg nakazał Smile strefą to nic by się nie wydarzyło. Brzyski byłby poza polem polem karnym, a Rzeżniczak lub Lewczuk nie pilnowaliby powietrza tylko Makuszewskiego.gdyż przy kryciu "swoich" jak jest ich mało zaangażowani są np. dwaj obrońcy,a pozostali są bezrobotni.
To,że gra tak wygląda jak wygląda nie jest moim zdaniem wynikiem podziałów z drużynie ale z tego,że trener Berg zszedł z obranej drogi budowania organizacji gry, a to co co czyni obecnie jest wynikiem strachu, który wyłącza myślenie i prowadzi na manowce oraz tego,że po stracie Radovicza nie potrafi znależć miejsca do wykazania przydatności dla drużyny Orlando Sa.Próba reanimacji sposobu gry z Radoviczem bez Radovicza sensu nie ma . I ja nie mogę mieć pretensji do Sa,że Mirem nie jest i nie będzie. Im szybciej to trafi do świadomości sztabowców tym lepiej.
5sobota, 11, kwiecień 2015 22:50
Moros
Po dzisiejszym meczu odważę się napisać, że był to nasz najgorszy mecz w ofensywie w tym sezonie. W obronie jako tako jeszcze to wyglądało ale w ataku i środku pola był dramat. W pewnym momencie naszła mnie taka myśl, że w ataku wyglądamy jak Błękitni Stargard Szczeciński w drugiej połowie czwartkowego meczu Poznaniu. Jakieś rozpaczliwe wybicia do nikogo, brak wymiany chociażby 2-3 celnych podań pod presją rywala i praktycznie zerowe absorbowanie Mateusza Bąka. Nasza forma od początku wiosny jest kiepska, ale zatrważające jest to, że im dalej w rundę tym jest gorzej. Tak naprawdę z zespołami, które są w naszej części tabeli na wiosnę notujemy fatalne wyniki. Mecz ze Śląskiem to wyjątek, choć wrocławianie w tej rundzie są chyba najsłabsi w lidze, wiec nie ma się czym ekscytować.

Tak jak i iocosus jestem ciekaw jakie wnioski wyciągnie nasz trener. Nie wierzę za bardzo w magię "zimnych pryszniców" zwłaszcza po 2012 roku ale jeśli jutro Lech zepchnie nas w tabeli na drugie miejsce, to chyba nie będzie już w tym sezonie mocniejszego sygnału, że idziemy w złym kierunku. Norweg nie miał w swojej pracy u nas takiego kryzysu (afery z Celticem nie porównywałbym z obecną sytuacją) więc teraz nadszedł czas jego prawdziwej próby. Wprawdzie to tylko sport i trzeba się liczyć z tym że tytułu w tym roku nie zdobędziemy ale można sezon przegrać po walce wiedząc że zrobiło się wszystko aby go zdobyć, a można go przegrać w takim stylu jak dzisiejszy mecz. Jeżeli nastąpi to drugie to ciężko mi będzie Norwegowi zaufać w przyszłym sezonie. Z drugiej strony dobrze napisał na Twitterze Senator sugerując że naszą normą nie jest zdobywanie tytułów mistrzowskich seryjnie, a raczej raz na jakiś z jeszcze rzadszymi przypadkami ich obrony w roku następnym.

Pewne jest jedno. Łatwo i przyjemnie w tym sezonie nie będzie. Rok temu mieliśmy na finiszu spokój więc w tym roku los nas już nie będzie tak oszczędzał Smile Ja mimo wszystko wierzę, choć od jakiegoś czasu czuję za sobą oddech tego cholernego 2012 roku...
6sobota, 11, kwiecień 2015 23:08
corazstarszy
Gawin jest opanowany, skoro po takiej wnerwiającej grze po prostu przytacza suche zdarzenia.
Legia tej wiosny demonstruje tego rodzaju futbol, że nawet trudno być zdziwionym kolejną porażką.
Ósma porażka. Tak trener Berg dołącza do największych ‘sław’ trenerskich Legii. Dzielę trenerów na mających dwa punkty na mecz ligowy lub więcej i mających mniej. Berg ma mniej.
Sam mecz taki, że chyba trudno nawet Legii żałować. Chyba Rzeźniczaka, który zagrał bardzo dobrze i może Sa, który cały mecz posłusznie i skutecznie rozbijał rywali w walce w przestworzach o piłki wykopywane z naszej połowy, nie bacząc na to, że jest sam, a kolegów mało jego starania interesują. Gdyby nie jego wyśmiewane dziś bramki, te ‘z 2, 3 metrów’, bylibyśmy w strefie spadkowej. Czerwona dla Dudy nie wiadomo, czy bardziej zaszkodziła czy pomogła zespołowi.
W sumie miałem wrażenie, że tak dokładnie sobie Brzęczek zaplanował. Rzucić wszystkie siły na ostatnie 10 minut, mając pewność, że wystarczy. I wystarczyło. Więcej na Legię Berga nie potrzeba.
Teraz Zawisza. Ktoś byłby zdziwiony, gdyby bydgoszczanie wygrali bądź zremisowali? Tej wiosny demonstrują o wiele lepszy futbol w lidze niż my.
7sobota, 11, kwiecień 2015 23:20
Senator
@corazstsrszy
Nikt z Sa nie drwi i masz rację, że dziś to drugi po Kubie do którego żalu mieć nie można.
Nie zmienia to faktu, że widać gołym okiem iż nie chcą z nim grać.
Jakiej bym książki o piłce nie czytał, wszędzie to samo, drużyna, drużyna. Nawet Pele to wiedział.
Grając z Sa nie ma drużyny.
8niedziela, 12, kwiecień 2015 13:03
Bolek
Wypowiedź Dudy, że sędzia tylko czekał żeby mu dać kartkę, zdaje się mocno potwierdzać podejrzenia o sodóweczkę.

Żeby jeszcze nie było tak, że będziemy mega żałowali, że Duda nie poszedł w zimę z te rzekome 8 baniek - bo jak na razie to albo nie gra, albo gra kichę. Więc żeby jego wartość przypadkiem nie spadła.

Choć oczywiście chciałbym się mylić.
9niedziela, 12, kwiecień 2015 13:23
Baron
Skoro jest kilku piłkarzy, tulących co miesiąc dużą kasę, którzy nie chcą grac z Sa to może takim piłkarzom należy podziękować? Bo z profesjonalizmem to nie ma nic wspólnego. Może teraz jest czas w klubie by ktoś te nażelowane modelki postawił do pionu i wytłumaczył im gdzie i dla kogo grają oraz za jakie pieniądze? Inna sprawa, że Berg ma chyba mniejszy wpływ na drużne niż nam wszystkim się wydaje, do tego jest wyjątkowo uparty.
Co do samego Dudy to mam podobne obawy jak Bolek.
10niedziela, 12, kwiecień 2015 14:53
Moros
Z tym obawami co do Dudy i jego transferu za potencjalne 8 mln euro, to bym nie przesadzał. Duda jest młody i takie wahania formy mnie nie dziwią, dodatkowo nie przepracował okresu przygotowawczego i chyba rzeczywiście przyszła "sodówka". Od jakiegoś czasu liczono się z tym, że odejdzie w lecie razem z Żyro i tu i ówdzie załamywano ręce co to wtedy będzie. Teraz można poddać to w wątpliwość i nie uważam że jest to jakiś problem. My na nim swoje pewnie zarobimy, choć nie należy zapomnieć o przypadku Stlicia, za którego Lech też wirtualnie księgował "konkretne" sumy. Dla nas najważniejsze teraz jest aby zespół zaczął w końcu grać tak, że albo ten sezon wygramy albo chociaż nie oddamy go bez walki, tak jak wczorajszy mecz.
11niedziela, 12, kwiecień 2015 17:21
Zbyszek
@Baron.
Nie należy ulegać zmyśleniom jakoby ktoś z kimś nie chciał grać na boisku. Owszem czasami to się zdarza,ale w grze na podwórku. Inna sprawą jest w jaki sposób się to czyni. Otóż Orlando Sa jest żle usytuowany na boisku. Trener Berg jak trafił do Legii zmienił sposób gry w ofensywie i zadania skrzydłowych.Tych co są prawonożni ustawił po lewej stronie, a tych lewonożnych po prawej.Do tego nakazał skrzydłowym schodzić w okolicach 20 metra do środka. Ich miejsce mieli zajmować boczni obrońcy. Zaś dwóch zawodników /Duda i Radovicz/ mieli penetrować pole karne przeciwników krótkimi podaniami, zwodami i dryblingami. To zdawało zwłaszcza w LE egzamin.W tym systemie miejsca dla Orlando nie było. Ale zabrakło Radovicza, a Masłowski jest za słaby głównie taktycznie, aby Miro zastąpić.Zresztą podobnie zmiana organizacji gry negatywnie podziałała na Kubę Koseckiego, którego siłą jest wykazanie się szybkością. Kiedy mu zabrano przestrzeń do biegu stracił największy atut.Przyznam,że nie widzę innego wyjścia jak powrót do "normalnych " ról skrzydłowych atakujących wzdłuż linii bocznej, odciągających obrońców od środka boiska, dogrywających i dośrodkowujących oraz do ofensywnego pomocnika jako rozdzielacza piłek i regulatora tempa gry w ataku.Przy takim systemie gry Orlado Sa znajdzie swoje miejsce na boisku i jego przydatność dla zespołu znacznie wzrośnie. Bowiem nie jest tak,że każdy zawodnik poradzi sobie doskonale w każdym systemie gry. Zadaniem trenera jest ustalenie takiej organizacji gry, aby jak najlepiej zagospodarować umiejętności każdego zawodnika, zwłaszcza tego, który coś potrafi.

@Moros.
W dużym stopniu masz rację. Natomiast z tą "sodówką " to bym nie przesadzał.Ja nie wiem skąd Bolek takie wnioski wyciągnął, bo chyba nie z jego wywiadu. Duda stara się usprawiedliwić, jedni jak zrobią żle czynią to mądrze inni mniej,ale przecież Ondriej obwinia się o porażkę drużyny i martwi się,że jak dostanie karę to drużynie nie pomoże. Poza tym ja bym z wypowiedzi piłkarzy istotnych wniosków nie wyciągał.Oni są nie od gadania, ale od grania.A Duda należy do najpracowitszych w drużynie Legii . Obecnie niewiele mu wychodzi pomimo zaangażowania i to jest przyczyną jego frustracji. Ale też świadczy o tym,że jest to człowiek ambitny co przecież jest zaletą, a nie wadą. Zaś co do tych 8 baniek Euro to jest jak z Żyro za 5 mln.Jakiś klub wyraził zainteresowanie, Legia odpowiedziała pozytywnie i podała kwotę jakiej oczekuje. I na tym koniec. Kluby nie wyraziły zainteresowania.Może jak obaj dadzą niespotykanego czadu temat powróci.Ale oni wraz z Legią muszą lepiej i skuteczniej grać.
12niedziela, 12, kwiecień 2015 18:30
Senator
@Zbyszek
Teoretycznie święte słowa panie Zbyszku, natomiast praktycznie błądzi pan i szkoda,że nie pierwszy raz wyśmiewa pan komentatorów którzy widzą ciut inaczej niż pan, a i wiedzę czerpią nie tylko z internetu i tego co tam kto pisze. Co pan wie na temat relacji w drużynie, prócz teorii jak być powinno?
Co do Dudy tu przychylam się do pana zdania. Raczej właśnie flustracjia wynikajaca z faktu, że nie tak sobie wyobrażał swoją grę i grę drużyny po odejściu Rado. Jest bardzo ambitny, widzi , że po kontuzji nie gra tak jakby chciał, widzi ogólną słabość, nie daje rady być liderem który przechyla szalę meczu i to go mocno uwiera, boli.
13niedziela, 12, kwiecień 2015 20:27
Zbyszek
@Senator.
Ja się nie wyśmiewam.Ja tylko staram się ,aby było w komentarzach jak najwięcej zdrowego rozsądku i pewnej elementarnej wiedzy o stosunkach pomiędzy ludżmi.W tym trochę doświadczenia się zebrało.W każdym kolektywie jest tak,że nie wszyscy się lubią i nie muszą, ale wszyscy robią to co do nich należy. Tak samo jest w drużynie piłkarskiej.Niektórzy jak Lewandowski i Błaszczykowski/zwłaszcza ten drugi/ demonstrowali wzajemną niechęć do siebie,ale przecież nie na boisku. Wzajemna ,nawet wrogość nie powoduje niszczenia wspólnego dorobku. To nie jest wojna.Zawodnicy trenują, grają, potem idą do swoich domów, przyjaciół,kolegów i tak to wygląda.Teorie spiskowe są niestety próbą usprawiedliwienia tego czego usprawiedliwić się nie da.Jest w ogóle naiwnością i nieznajomością stosunków pomiędzy ludżmi wyolbrzymianie nieporozumień pomiędzy nimi.To jest normalne i tak musi być. się Zadaj sobie pytanie czy gdyby chcieli jeść sobie z dzióbków i by się kochali jak szaleni to graliby lepiej i osiągali lepsze wyniki.Oczywiście nie.Nie we wzajemnych niechęciach przyczyna tego,że na wiosnę zdobyliśmy tylko 10 punktów.Po prostu nasza koncepcja gry stała się czytelna dla rywali, znależli na nią antidotum, a my nie potrafimy tak postawić zadań dla graczy, aby uwypuklić ich niemałe umiejętności.W felietonie :"Zawirowania " sygnalizowałem problemy już ponad trzy tygodnie temu i nie muszę nic dodawać. Słowa tam nie było o jakiś mitach i plotkach .
Ja cenię ludzi, którzy mają własne zdanie i potrafią go bronić.To jest tak samo jak w tych rzekomych konfliktach w drużynie. Różnica zdań jest normą, bo przecież każdy ma prawo do własnego zdania. a poza tym gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie to nie byłoby dyskusji, bo o czym. I to też jest normalne. Jak ktoś ma inne zdanie to nie jest od razu tym,który wyśmiewa, niszczy, obraża itp.Po prostu ma inne zdanie na czymś oparte.I tyle. Identycznie jest w zespole, jak nie są przyjaciółmi to nie stają automatycznie wrogami, którzy szkodzą drużynie.I tyle.
14niedziela, 12, kwiecień 2015 20:57
@Konflikt (?)

W sprawie rzekomego konfliktu z całą stanowczością popieram Zbyszka.
Pisze to jako były praktyk. Można się z kimś bardzo nie lubić, jednak z gwizdkiem sędziego wszystkie animozje znikają.
Dokładnie tak samo, jak myśli o premii za wygrany mecz.
Aktualnie Legia gra bardzo słabo, wolno i przewidywalnie. "Antagonizmy" nie mają nic wspólnego z osiąganymi obecnie wynikami. (według mnie)
15niedziela, 12, kwiecień 2015 21:19
@Kibic
Tylko jak ma się do tego sytuacja z meczu z Wisłą?
Duda wstzymuje podanie do Sa ., wiślacy zostwiają portugalczyka na spalonym i wtedy następuje podanie.? Co się działo pod kopułką słowaka??
16niedziela, 12, kwiecień 2015 21:25
@obserwator

"Co się działo pod kopułką słowaka?"

Dobre pytanie. Może to, co wczoraj, kiedy mając już "żółtko" zagrał podobnie do gościa, który wykluczył go z gry na kilka tygodni. Na szczęście zrobił to mniej brutalnie.
17niedziela, 12, kwiecień 2015 21:34
Senator
Panowie ponownie teoretycznie nic dodać nic ująć, życie pokazuje jednak że potrafi nas zaskoczyć. Podobnie widać myśli Berg, w głowie mu się nie mieści , że ktoś może przenosić antypatie na boisko i nie reaguje.
Co do faulu Dudy, osobiście druga żółta a nie czerwień.
18niedziela, 12, kwiecień 2015 21:43
Baron
Zbyszku piszesz:

"Po prostu nasza koncepcja gry stała się czytelna dla rywali, znależli na nią antidotum, a my nie potrafimy tak postawić zadań dla graczy, aby uwypuklić ich niemałe umiejętności."

I tu jest wg. mnie pies pogrzebany bo ja uważam osobiście, że Legia jest po prostu źle przygotowana do sezonu przez Berga. Sam Berg coraz mniej mnie przekonuje jeśli chodzi o swoje decyzje personalne czy też taktykę. To że rywale wiedzą jak gra Legia to jest żadne novum, w tej lidze wszyscy znają się jak łyse konie i mało kogo cokolwiek zaskakuje, może poza dyspozycją dnia. Zostały popełnione jakieś błędy przez sztab szkoleniowy i niestety przez właścicieli i pomimo pierwszego miejsca postawa drużyny w tym roku nie napawa optymizmem.
19niedziela, 12, kwiecień 2015 22:03
Senator
Acha i nigdzie nie napisałem, że jest to główna przyczyna fatalnych występów na wiosnę.
Jeśli teraz Berg za Dudę wystawi Maslowskiego znaczy się raz ustalona hierarchia jest ostateczna co jest złe. Wystawił bym Gui w środku z Koseckim i Kuchym na skrzydłach. Ci chcą, Maslowski psychicznie spalony i nie pora obecnie aby się przełamywał.
20niedziela, 12, kwiecień 2015 22:20
Moros
@Zbyszek
.Duda w pomeczowej wypowiedzi stwierdził między innymi to:

"Pierwsza kartka – nawet nie wiedziałem, że jest za mną zawodnik. Myślę, że sędzia tylko czekał na coś, żeby dać mi kartkę"

i to

"Dla mnie Ci co komentują w internecie moją grę to nie są kibicami."

Jak dla mnie to albo nie wytrzymał nerwowo albo są to właśnie oznaki "sodóweczki". Już nie będę przypominał jak kilka tygodni temu wyśmiewał pewną dziennikarkę w pomeczowej strefie wywiadów. Zresztą w internecie link hulał aż miło ku uciesze płci męskiej. Być może dla Słowaka byłoby lepiej aby klub nie odwoływał się od czerwonej kartki i Duda dostał trzy tygodnie na odbudowanie psychiczne oraz wyleczenie do końca kontuzji aby nie grać na jakiś blokadach, o których mówi się tu i ówdzie.
21niedziela, 12, kwiecień 2015 22:29
Zbyszek
@Obserwator.
No cóż. Znowu to samo. Czy nie lepiej zrozumieć Dudę,że szuka skutecznego zagrania.Często niestety bywa,że proces myślowy jest zbyt wolny, a sytuacja na boisku zbyt dynamiczna i podanie jest spóżnione. Naprawdę Orlado Sa nie jest jedynym zawodnikiem na boisku do którego należy grać piłkę.Do tego on się żle ustawia i ponieważ z reguły jest dobrze kryty to podania do niego są obarczone ryzykiem straty piłki poprzez odbiór jej przez kryjącego go przeciwnika. To zawodnicy grają, a nie my i to oni muszą w ułamku sekundy podejmować decyzje. Nie zawsze są one najlepsze, ale nigdy nie są jedynymi. A nawet takie spóżnione podanie nie świadczy o celowym i świadomym sabotażu.Nie wyciągajmy pochopnych wniosków.

@Baron.
Masz rację. Powinienem doprecyzować. Gramy wyjątkowo schematyczną piłkę, bez żadnego elementu zaskoczenia dla rywali.A do tego to o czym piszesz: zaczyna mocno szwankować wykonawstwo.Oczywiście brakuje Radovicza,ale to nie jest dostateczne usprawiedliwienie. Jesteśmy w stanie kryzysu i w wyjściu z niego rola trenera jest kluczowa.Ale trzeba mieć poczucie ,że ma się w tym co jest złego swój udział i umieć zerwać z szablonem. Uczenie nazywa się to zarządzaniem kryzysem.Niestety ja widzę bezradność i brak refleksji,że weszliśmy na równię pochyłą i potrzebne są dość radykalne zadziałania aby sytuacje naprawić.Ewidentnie widać,że drużyna gra gorzej niż by to wynikało z podsumowania indywidualnych umiejętności zawodników.Dobry trener potrafi zwielokrotnić poziom gry drużyny w stosunku do potencjału graczy. Średni potrafi zapewnić,że zespół gra tak jakich zawodników ma. Słaby /bez warsztatu/ powoduje,że drużyna nie wykorzystuje potencjału materiału ludzkiego jakim dysponuje.Trener Berg nie jest tym dobrym trenerem. Dotychczas przekonywał nas,że umie dać wygrać się graczom i stawia przed nimi zadania takie jakie są w stanie wykonać. Teraz się zagubił.Należałoby mu pomoc,ale w Legii na stanowiskach nie ma nikogo kto by był w stanie to uczynić.Interwencja Prezesa może tylko zaszkodzić, gdyż przyczyny kryzysu są systemowe i żadnymi pogaduchami, straszeniem się tego nie rozwiąże.
A sprawa jest poważna, gdyż cały projekt rozwoju Legii, bez Mistrzostwa, może lec w gruzach.
Powstaje więc pytanie: czy trener Berg posiada na tyle wysokie kompetencje trenerskie,że jest w stanie w miarę szybko wyjść z kryzysu i czy jest do tego zdolny mentalnie i warsztatowo przygotowany.Przy tej ocenie nie mogą się liczyć żadne sentymenty , tylko żelazna zasada,że dobro klubu jest nadrzędne.

@Kibic 50.
Dzięki za wsparcie. Oczywiście,że tak. Gwizdek na rozpoczęcie meczu odsuwa wszystkie animozje, rzekome krzywdy i zaczyna się liczyć walka o wygraną i pokonanie przeciwnika.
I jeszcze o pieniądzach.Też masz całkowitą rację. Ja nie bez kozery przypomniałem ile to zarabiali najlepsi zawodnicy Wielkiej Legii, a grali najlepiej w Polsce i byli jednymi z najlepszych w Europie. Nie znaczy to,że twierdzę,że dziś gracze za dużo zarabiają. Tylko,że jak słusznie zauważasz na boisku to kto ile zarabia, jakie dostaje premie ma umiarkowane znaczenie. Nie tym się wygrywa, lecz umiejętnościami,zaangażowaniem i charakterem.
22niedziela, 12, kwiecień 2015 23:53
szmulik
@Senator
"Wystawił bym Gui w środku z Koseckim i Kuchym na skrzydłach"

Mam dokładnie te same spostrzeżenie. Obawiam się jednak, że Berg typowo dla siebie wystawi właśnie Masłowskiego. Ostatnio gdzieś czytałem wywiad z Bergiem, gdzie norweg odniósł się do ankiety internetowej, aby na skrzydle skorzystać z Gui. Przyznał, że wcześniej nie rozważał go na tej pozycji. W następnym meczu Gui zagrał już na skrzydle, gdzie prezentował się dużo lepiej niż Żyro. Sam zawodnik przyznaje, że jego optymalną pozycją jest gra za napastnikiem. Dziwne, że mając Dudę w słabej dyspozycji Berg nie ustawił go właśnie na tej pozycji. Z drugiej strony, jak już ktoś napisał, Henning przywiązał sie do nazwisk i rotacja jest fikcją. To mnie martwi najbardziej, bo trener chyba nie ma żadnego pomysłu na Legię i o mistrzostwie możemy zapomnieć. Berg jakby liczył, że jego żelazny skład w końcu odpali.

Póki co gramy bardzo statycznie, często widać brak zaangażowania, asekuracji, wyjścia na pozycję, pressingu, podwojenia, czy potrojenia krycia. Do tego dochodzi psychika. Bardzo rażą mnie słowa Kucharczyka, że oni mogą, a przeciwnik musi. Z takim podejściem nie mamy czego szukać w żadnej rywalizacji.
23poniedziałek, 13, kwiecień 2015 09:31
Baron
@szmulik

To była ankieta na legia.net i wypowiedz Sokołowskiego.
24wtorek, 14, kwiecień 2015 13:18
gawin76
@ Senator & Szmulik

Hm... To ja jestem chyba trochę jak Berg i przywiązuję się do nazwisk, bo u mnie np. Michał Żyro miałby pewny plac, zatem jeżeli już to Żyro - Gui - Kucharczyk i Kosecki jako pierwszy rezerwowy.

Co do Masłowskiego to dziwi mnie, że Berg najwyraźniej nie rozważa opcji z cofnięciem go i ustawieniem obok Vrdoljaka albo Jodłowca, trochę jak grają Vranjes w Borysiukiem w Lechii. Ale u niego ci dwaj nominalnie defensywni mają widać być naprawdę defensywni i tyle. Nawet Furmi jak wchodzi to chyba częściej widać go w naszym polu karnym niż na drugiej połowie boiska Wink

@ konflikt

Szatnia potrafiła kiedyś 'wypluć' z Legii Andrzeja Kubicę (co przyznawały obie 'strony'), a Leszek Pisz umiał kręcić kółeczka, starannie omijając możliwość podania piłki do Jacka Bednarza. Natomiast rzeczywisty wpływ takich kwestii na wynik czy choćby przebieg gry jest oczywiście dyskusyjny. W sobotę Gui i Sa pokrzyczeli do siebie, ale przecież raptem tydzień temu ten sam Gui wystawił Sa 'patelnię' i jako pierwszy (by nie rzec jedyny) z entuzjazmem podbiegł do Sa, ciesząc się z gola.

IMO to jest kwestia stricte piłkarska, bo kto by tam z przodu nie grał, Duda, Masłowski, Sa czy Sagan, wiosną mamy ewidentny problem na osi ofensywny pomocnik - napastnik.
25środa, 15, kwiecień 2015 02:33
Senator
@Zgred
Pytałeś o sytuację Bąk - Rzeźniczak. Rozmawiałem z "starym i młodym sędzią. Młody nie dopatrzyl się faulu, natomiast stary powiedział tak.
Wyobraź sobie dokładnie identyczną sytuację gdzieś na środku boiska, zawodnik A dochodzi do piłki, zawodnik B spóźniony wchodzi w niego wslizgiem. Powala go, sędzia bez mrugnięcia okiem dyktuje rzut wolny. Cały ból jajek jest taki, że pole karne bramkarz i już strach i inne? widzenie sytuacji? Myślę , że jesteś zadowolony z odpowiedzi choć nie udzielił jej pan Zbyszek a były sędzia trzecioligowy.
26środa, 15, kwiecień 2015 07:53
Zgred Maruda
@ Senator
Wiesz co? Bardzo Ci dziękuję za "rozebranie" tej sytuacji.
Oczywiście chodziło mi o P.Zbigniewa, który mieni się wiedzą wszelką... OK zostawiam sprawę.
Też taka myśl przeszyła moją ( głowa) Smile , że na środku boiska - takie zdarzenia są weryfikowane kartkami- czerwonymi. No, ale, lub - No może,- No i ewentualnie...
Nie bazuje na foci Rzeżnika- to było widać zwyczajnie w przekazie tv- generalnie dramat!
Ale nie pękajmy- wszyscy będą robić...( wiemy) wszystko aby Nas...

Dzięki Senator
Wiem, że wiesz
27czwartek, 16, kwiecień 2015 16:38
Oley
ja tak... z innej beczki...
ale oglądałem PSG vs. Barca Smile
wiem, że to inny rozmiar kapelusza, ale... w meczu na "zbliżonym" poziomie obu drużyn decydują indywidualności- pokazał to dobitnie Luis Suarez
oczywiście nie oczekuję zawodnika tego pokroju w Legii, ale oczekuję indywidualności... odkąd nie ma Miro, nie ma nikogo, kto mógłby indywidualną akcją "zrobić różnicę"
może Duda, jeśli tylko ustabilizuje formę... i w ogóle wróci na boisko Smile

Lechia, Legia, Lech... mają podobny potencjał osobowy... trenerzy tych ekip dobrze odrabiają pracę domową (Maćka Skorżę nie od dziś znamy jako trenera, który potrafi taktycznie przygotować drużynę pod konkretny mecz/konkretnego rywala), zatem pojedynki w tym gronie należy wygrywać poprzez niwelowanie atutów przeciwników i indywidualnościami

tego niestety w legii nie ma

to tyle
to mówiłem ja, Jarząbek (Piknik znaczy...)
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.