- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Legia - Zawisza 2-0: Tak trzymać
Legia pozostaje liderem Ekstraklasy, powiększając w tabeli przewagę nad Lechem Poznań do czterech punktów. W meczu 28. kolejki sezonu zasadniczego Legia wygrała z Zawiszą Bydgoszcz 2:0. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Michałowie – Żyro i Kucharczyk.
Po ostatnich wynikach atmosfera wokół Legii nie była najlepsza. Mecz z doskonale spisującym się wiosną Zawiszą nabrał w tej sytuacji dodatkowego znaczenia. Legia na krytykę odpowiedziała najlepiej jak mogła – pewnym zwycięstwem.
Trener Henning Berg zdecydował się na następującą jedenastkę: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Astiz, Brzyski – Żyro, Vrdoljak, Guilherme, Jodłowiec, Kucharczyk – Saganowski. Poszukując poprawy jakości gry Legii, norweski szkoleniowiec zdecydował się na kilka roszad – do pierwszej jedenastki wrócili Łukasz Broź, Inaki Astiz, Michał Żyro i Marek Saganowski, a na pozycji ofensywnego pomocnika miał zagrać Guilherme. Mariusz Rumak odpowiedział drużyną w składzie: Sandomierski – Wójcicki, Micael, Marić, Ziajka – Pawłowski, Majewski, Mica, Drygas, Alvarinho – Świerczok. Tylko na ławce rezerwowych usiadł podstawowy wiosną napastnik Zawiszy, Josip Barisić.
Legia od pierwszych minut uzyskała niewielką przewagę, starając się wysoko atakować gości i szybko odbierać im piłkę. Efektem tych starań była doskonała okazja w 13. minucie meczu. Po rzucie rożnym do strzału głową doszedł Vrdoljak, Sandomierski sparował piłkę wprost pod nogi Saganowskiego. Wydawało się, że musi paść gol, ale Saganowski dwukrotnie trafił w instynktownie interweniującego bramkarza Zawiszy.
W kolejnych minutach mecz się wyrównał. W 16. minucie goście próbowali odpowiedzieć po stałym fragmencie gry, ale strzał Świerczoka minął bramkę Legii. Legioniści nacierali głównie prawą flanką, przede wszystkim dlatego, że grający na pozycji ofensywnego pomocnika Guilherme często schodził na tę stronę boiska, usiłując nawiązać współpracę z Żyrą i Broziem. W 20. minucie po dośrodkowaniu Żyry do strzału głową doszedł Kucharczyk. Znów dobrze interweniował Sandomierski. W 24. minucie dobrą okazję mieli goście. Po akcji, w której udział brali Alvarinho, Świerczok i Mica, piłka poszybowała jednak nad bramką Legii.
Zawisza wyraźnie otrząsnął się z przewagi Legii i kilka razy zademonstrował akcje, w których piłka niczym po sznurku przedostawała się na połowę Legii. Dobrze wyglądał Alvarinho, który sprawiał duże problemy Broziowi. W 32. właśnie Alvarinho został sfaulowany przez Żyrę. Po dośrodkowaniu zakotłowało się w polu karnym Legii, ale sędzia Złotek nie dopatrzył się przewinienia Vrdoljaka na Świerczoku. W 34. minucie Alvarinho zamienił się pozycjami z Pawłowskim i zainicjował akcję, po której w dobrej sytuacji znalazł się Majewski. Odważne wyjście Kuciaka zapobiegło niebezpieczeństwu.
Końcówka pierwszej połowy należała do atakującej prostymi środkami Legii. W 40. minucie Guilherme przejął piłkę w środku pola po stracie Alvarinho, ruszył na bramkę gości, uderzył, ale Sandomierski znów był czujny. Trzy minuty później kolejny raz Guilherme szukał szczęścia uderzeniem z dystansu i raz jeszcze lepszy był bramkarz Zawiszy. W 44. minucie w wybornej sytuacji mógł znaleźć się Kucharczyk, ale... skiksował i nie trafił w piłkę z powietrza.
Do przerwy było 0:0. Mecz był ciekawym widowiskiem, w którym obie drużyny miały swoje sytuacje, ale wynik na pewno nas nie satysfakcjonował.
W przerwie jednej roszady dokonał Mariusz Rumak. Bartłomieja Pawłowskiego zmienił Sebastian Kamiński. Legia do drugiej połowy przystąpiła bez zmian. Już w 47. minucie w dobrej okazji mógł znaleźć się Saganowski, jednak znów czujny był Sandomierski, skutecznie rzucając się pod nogi naszego napastnika. Goście zaatakowali w 52. minucie, kiedy dynamiczną akcję mocnym lecz niecelnym strzałem zakończył Kamiński.
Na boisku rządził chaos i z tego chaosu nieoczekiwanie wyłonił się... gol dla Legii. W 57. minucie legioniści zaskoczyli gości szybkim wyrzutem z autu. W pole karne wpadł Tomasz Jodłowiec, dośrodkował do Michała Żyro. Pierwszy strzał naszego skrzydłowego został zablokowany, ale dobitka, z pomocą Kamila Drygasa, znalazła drogę do bramki gości. Prowadziliśmy 1:0.
Minutę później mogło być 2:0, ale nikt nie zamknął akcji w polu karnym po rajdzie Kucharczyka i szansa na błyskawiczne znokautowanie gości przepadła. Po drugiej stronie boiska indywidualną akcją usiłował odpowiedzieć Mica, ale jego strzał minął bramkę Kuciaka. W 62. minucie na boisku pojawił się Josip Barisić, zmieniając walecznego, ale bezproduktywnego Jakuba Świerczoka. Legia podwyższyła prowadzenie w 65. minucie meczu. Po długim podaniu od Tomasza Jodłowca fatalny błąd popełnił Jakub Wójcicki, który skiksował, podając piłkę wprost na głowę Michała Kucharczyka. Ten przytomnie przelobował Grzegorza Sandomierskiego. Legia prowadziła 2:0.
W 77. minucie za Guilherme na boisku pojawił się Michał Masłowski, a w barwach gości Jakub Smektała zluzował zupełnie niewidocznego w drugiej połowie Alvarinho. Goście próbowali atakować, ale wyglądali na pogodzonych z porażką. Legia była znacznie groźniejsza. W 80. minucie Micael sfaulował Masłowskiego tuż przed polem karnym. Do rzutu wolnego podszedł Brzyski. Strzał naszego obrońcy był celny, jednak Sandomierski zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką. Dwie minuty po szybkiej kontrze do strzału doszedł Masłowski, ale uderzył zbyt lekko. W 83. minucie po rzucie rożnym do strzału przewrotką złożył się Vrdoljak, jednak nie zdołał dobrze trafić w piłkę. W 88. minucie na boisku pojawił się drugi z byłych zawodników Zawiszy, Igor Lewczuk, który zmienił poobijanego Jakuba Rzeźniczaka. W ostatniej minucie w poprzeczkę po rzucie rożnym trafił Jodłowiec, a za kilkadziesiąt sekund potężny strzał Drygasa odbił Kuciak. Mecz zakończył się wynikiem 2:0.
Legia nie zademonstrowała finezyjnego futbolu, ale była drużyna bardziej konkretną i skuteczną od Zawiszy, odnosząc w pełni zasłużone zwycięstwo.
Nie wpadło to, co powinno, za to wpadło to, co wpaść nie miało prawa.
Najważniejsze są jednak 3 pkt i powiększona przewaga nad Lechem.
Na Maćka "remis" Skorże można liczyć
@ kibic50
No wiesz, nie ma co się cieszyć na zapas. W 2012 Śląsk też szarmancko czekał, aż Legia odskoczy, często remisując i przegrywając. Ale Legia była jeszcze bardziej szarmancka, i na końcu Śląsk stracił cierpliwość. Nie zaznam ukojenia dopóki ewentualna strata Lecha będzie już nie do odrobienia w pozostających meczach. A to może trwać i trwać i w ogóle nie wiemy, czy nadejdzie.
Do czasu kiedy Ivica i Jodła który statystyk celności podań w tym meczu nie poprawił, nie wrócą do dobrej, a najlepiej bardzo dobrej dyspozycji cieszmy się z takiego wygrywania prostymi mało finezyjnymi środkami. Jest jeszcze druga opcja, Berg tak ustawi Gui z Dudą ( warunek forma) że zaczną być kreatywnymi finezyjnie rozgrywającymi motorami napędzającymi nasz zespół. Wtedy niech wcześniej wymienieni zajmą się blokowaniem i przerywaniem akcji.
Jak oceniacie grę Gui w środku? Ja nygus jestem więc mało istotne są moje uwagi. Dobrze że próbował sam strzelać z niezłym skutkiem natomiast jako taki typowy rozgrywający to jeszcze zupełnie nie za bardzo
Też jestem ciekaw takiej zamianki gdzie Ivice albo Jodłowca zastąpiłby drugi ofensywny pomocnik, ewentualnie Duda zagrałby jako drugi napastnik.
Ale w tym sezonie się tego nie doczekamy.
Gui oceniam na szkolną trójkę. Na skrzydle mnie bardziej przekonuje. Z drugiej strony to jego pierwszy mecz na tej pozycji. Dodatkowo Michał Żyro w pomeczowym wywiadzie wspomniał, że na treningach wyglądało to lepiej, więc chyba trzeba dać mu czas.
Ewentualnie dać Żyrę na środek. A co
ps: jeszcze jedno, miło było popatrzeć na dawno nie widzianą waleczność chłopaków w koszulkach z eL-ką na piersi.
Co nie zmienia faktu, że ze środkowych pomocników w tym meczu najbardziej mi się podobał Majewskij.
Druga sprawa - Guilherme. Dla mnie był jednym ze słabszych zawodników Legii w tym meczu. Być może takie były założenia trenera, ale za często schodził na prawą stronę, przez co w środku pola, a szczególnie bezpośrednio przed linią pola karnego rywala ziała spora dziura. Brakowało też wejść w pole karne, które dla zawodnika na tej pozycji wydają się dość istotne. Znacznie korzystniej prezentował się ostatnio na skrzydle.
"brak precyzji"? litości - na podwórkach celniej podają i lepiej pokazują się do podań. Jak dla mnie dramat z przodu.
Osobiście zamiast Jodły lub Jodłowca wystawiłbym na próbę Masłowskiego. Za napastnikiem mu się nie wiodło, ale może grając w środku lepiej by to wyglądało.
Dla mnie Gulherme był najsłabszym zawodnikiem Legii w tym meczu (ale to chyba kłóci się z zachwytami jakie ostatnio zbiera Gui). Kompletnie nie odnalazł się na pozycji, na której został wystawiony. Co prawda jest to jego pierwszy występ na tej pozycji, ale faktem jest, że Brazylijczykowi zupełnie brakowało zrozumienia systemu gry w jakim się znalazł. Marek Saganowski jak to ma w zwyczaju zajmował się walką z obrońcami, schodził do środka, zastawiał i zgrywał posyłane do niego piłki, o ile skrzydłowi starali się wykorzystać przestrzeń, o tyle (jak słusznie zauważyłeś) Gui kompletnie przegapiał momenty w których powinien "zamieniać" się w środkowego napastnika i zbiegać za plecy Sagana wykorzystując miejsce jakie robili walczący z naszym napastnikiem obrońcy. Dlatego też pomimo niemałych przecież umiejętności wpływ Guilherme na nasze akcje ofensywne był znikomy. Wręcz irytujące były momenty, gdy przy prawym narożniku pola karnego rywali mieliśmy aż trzech graczy (Gui, Żyro, Broź), a w polu karnym jednego Saganowskiego w towarzystwie kilku obrońców rywali). Słabo to wyglądało, choć, co absolutnie trzeba mu oddać, bardzo dobrze starał się wypełniać defensywne założenia trenera dla zawodnika występujące na tej pozycji. Tu Brazylijczyk spisał się znakomicie. W efekcie czego precyzyjne wyprowadzenie piłki "od tyłu" w Zawiszy praktycznie nie istniało. I kto wie, czy w ostatecznym rozrachunku u Henninga Berga własnie ta ostatnia właściwość nie zaważy na pozytywnej ocenie gry Guihlerme i co za tym idzie kolejnych występów kosztem bezproduktywnego zarówno w ataku, jak i w defensywie Masłowskiego.
ps: Iwan Majeuski generalnie robi na mnie niemałe wrażenie, nie tylko na tle naszych środowych. Nie zmienia to faktu, że w tym meczy para naszych defensywnych pomocników znacząco poprawiła charakterystykę swojej gry. Oby utrzymali ten progres.
@ MeM
- "Jak dla mnie dramat z przodu"
Dramat z przodu trwa już od początku tej rundy, zdążyłem się przyzwyczaić. Niemniej jednak cieszy mnie, że zaczynamy grać mniej indywidualnie i "niechlujstwo" pojedynczego zawodnika nie ma już takiego przełożenia na wynik końcowy. Generalnie cieszy mnie, że wybierając proste środki też potrafimy strzelić bramkę i wygrać. Jak dla nie jest to znaczny progres.
Pełna zgoda z Panem jednym i drugim.
Ja osobiście lubię trzy punkty, ba lubię...ja je cenie - bardzo.
To co w tej fazie rozgrywek jest priorytetem - jest zdobywanie punktów.
Nie jaka krytyka idzie za styl ? Cholera tak oglądając te sytuacje -dwa słowa. Gdyby w ładnej akcji Legi padła pierwsza bramka... idę dalej - gdyby Kucharz z "bani" strzelił - cudowną bramkę... pisanie byłoby inne
Kibic50 napisał- te nie wpadły , wpadły te co nie mogły...ale jak ? to?
Oglądając ligi zachodnie widzę, że wpadają takie " smarki" , że aż uśmiech chwyta. Co to znaczy? Ano to, że bramka jest bramką i tyle.
Może jest tak , że gra się nie podoba - rozumiem.
Nawet tęsknotę za P. Urbanem - rozumiem ( niektórych)
( sympatia poważna potrafi być na całe życie" i nie mieszam tu sensu tzw miłości - bardzo proszę mnie dobrze rozumieć
Wracając do meczu. Zawisza zrobił dwie- DWIE alcje- raz prostopadłe podanie- Kuciak - OK. Dwa- strzał w 90 minucie- Kuciak -OK.
Mam szczere pytanie ?
O czym pitolimy?
No więc, ja ci szczerze odpowiem. My tutaj pitolimy o tym, że Legia po 1,5 roku od hucznie ogłoszonej "Nowej Ery Pełnej Profesjonalizacji Klubu Piłkarskiego z Łazienkowskiej" gra tak, że zęby bolą od patrzenia. Że doszło do tego, że cieszymy się z tego, że obrońcy w końcu nie kopali się po czołach i nie robili prezentów przeciwnikowi.
tak ja wyp..... ten komentarz i bardzo proszę o nie ocenianie innych.
Nie sposób odmówić Ci racji, szczególnie wiosną zęby czasem bolą i to nietęgo. Z tym, że ja nie pamiętam sezonu aby w pewnym momencie zęby nie bolały od patrzenia. Jednak jak widać po obecnych komentarzach ludzka pamięć jest krótka...
...albo cholernie wybiórcza.
Ktoś z waszej strony chce mnie walnac....OK
Istotą nie jest - sens- za duże słowo
" SENS" - no tak
"Niestety" sens mamy ładny- bywaj.
No nie wierzę...
Senator? Wasza strona nie.... nie dopiszę?
SENATOR?
Zatem, kim jesteśmy? prostolinijność jest ładna...mamy COŚ co?
jeszcze jest w nas , czy tylko co w Nas już zostało zabrane?
To zamysłem pierd.....enia piędziesięciolatków jest układanie się pokłonem? Ale ? Jeśli- to czego?
Kiedyś, jako młody człowiek przed bardzo ważnym meczem byłem nawet na treningach.... A potem potem -ech bramki Karasia, Dziekana czy Sikorskiego....
Kolejki po bilety były bardzo , bardzo długie.
To było Nasze, czy takie teraz jest?
Wtedy Było Nasze!
Zawsze się wczytaj w sens, potem wy walaj ... takie tam...
Chyba nie jest ą
stotą - kładzenia ładnych liter- inne, brzydkie litery - też mają sens. Pewnie te ładne mają wartość, no tak, ale....brzydkie są bardzo ważne
No i OK
Twoja Decyzja
" Zobacz nawet decyzyjność posiadasz" -
Po prawdzie nie zazrdoszcze Ci...
Pewnie, musisz podjąć decyzję a jako administrator musisz( hahahahahah) być w regułach.
Jeśli mogę Ci trochę pomóc - to strzelaj śmiało!
Zawsze ( moje lata sportu) ceniłem sobie zdanie swoje i gdzieś między wierszami dało mi - coś tam....
Lubie w Ludziach - szczerość nawet teraz- w tych czasach.
Kiedy się spotykamy, nieraz brzuch jest pierwszy od piłki, ale...
ale to jest tzw.rewelacja.
Istotą Życia jest mały sens- moja Żona zawsze mawia tak- muszę zamówić wam e-rkę...I patrzy na nas jak na wariatów. Oczywiście e-ka nie jest tylko w jedną stronę- druga strona to parę ładnych "łyskaczy"...zgadnij jaki jest wynik?
Za dużo emocji- przepraszam
Ale jak Legia gra na wyjazdach - sama pierwsza siada przed TV
Sie dorobiłem
ps: wiem, że nie na temat, ale tak mi się dobrze pisało
przepraszam grono szanowne
"@Zgred
tak ja wyp..... ten komentarz i bardzo proszę o nie ocenianie innych."
Gdzie ja oceniam innych?
Albo z moją mózgownicą jest coś nie halo .....?
Albo...?
ps: Senatorze
be ze mnie nic tu nie " przekroczy normy"
są inni, którzy racje mają
znaczy Ci inni( nie oceniam) racje mają
trochę to nie kompatybilne ( ale mi wyraz się udał) z tym co piszą młodzi, lub młodsi...
Ja tam idąc cytatem ( się nie znam) , dalej idę- nawet zupełnie praw swoich domagać się nie będę!
Jeśli - pozwolicie? to sobie od czasu do czasu poczytam, bo to CHYBA jeszcze w " podobnie" wolnym Kraju można...
Przepraszając każdego CL-kowca, który poczół się niejako dotknięty moimi literami, chce zapewnić, że jakiekolwiek słowa odmienne od
nabitego nurtu, które ( zwyczajnie) myślą moją były inne- nigdy nie wyrażały jakiejkolwiek niechęci czy też dyskryminacji użytej w polemice.
Pozostając z podziwem i szczerym uznaniem dla Twórców tej strony, pozdrawiam wszystkich tu zaglądających. Zgred
Ja bym aż tak krytyczny nie był. A propos tego schodzenia na prawą stronę to zwróćcie uwagę, że bardzo podobnie grał w kilku wiosennych meczach Duda, szukając współpracy z Żyrą na skrzydle. Nawet miałem pisać, że nie tędy droga, bo skoro zęby na ligowych rywalach łamali sobie grając w tak przewidywalny sposób Ljuboja z Rado, to jakim sposobem miałoby się to udawać Dudzie w parze z Żyrą
Zresztą nikt chyba nie będzie zaskoczony kiedy w fazie finałowej Guilherme zagra z Dudą, a obaj napastnicy będą grzali ławę. Największy problem z taką konfiguracją jest taki, że żaden z nich nie ma takiego instynktu strzeleckiego jaki miał Rado, ale przy dobrej formie Kuchego i Żyrki to się może udać.
@ CTP
Wiesz co, trochę za dużo było w historii piłki nożnej takich drużyn z krajów skandynawskich, które grały naprawdę znakomity i, hm, estetyczny futbol, żeby Twoje porównanie miało jakiś szczególnie pejoratywny wydźwięk
Nie demonizujmy zresztą stylu, on jest mimo wszystko zawsze wtórny wobec wyniku. Zapytaj kibiców Wisły dlaczego nie walą na stadion drzwiami i oknami mimo tych wszystkich akcji rozgrywanych 'na jeden kontakt' między Gargułą, Stiliciem i Brożkiem oraz zachwyconych cmoknięć komentatorów C+.
Zęby bolą wtedy kiedy drużyna nie ma pomysłu na grę i miota się po boisku. U nas takim objawem jest np. sytuacja kiedy Vrdoljak i Jodła pchają się na chama do przodu, Sagan usiłuje rozgrywać, czy Sa czeka na długą piłę, osaczony przez trzech obrońców, jak w Gdańsku. W niedzielę było znacznie, znacznie lepiej i dlatego napisałem 'tak trzymać', nie tylko z powodu zwycięstwa.
@ Zgred
Szanowny Zgredzie, spójrz na ten wątek i co widzisz? Między 0:35 a 6:09 pięć kolejnych Twoich wpisów, nie rozdzielonych żadnym innym, kompletnie nie na temat. Spróbuj łaskawie okiełznać tę swoją osobliwą skłonność do ekstensywnego komentowania decyzji administratorów. Przecież wszyscy tu wiemy, że potrafisz też inaczej.
A wpis usunięty przez Senatora widziałem i jego decyzję w pełni popieram. Kiedy zakładaliśmy c-L mieliśmy nadzieję, że nie będzie to strona do płodzenia wpisów pod tytułem 'charakterystyka postaci' (czyt. innego komentatora).
Tak masz rację, to taki nocny stan ( choroby w rodzinie) zakrapiany za dużą ilością płynu, w niestety całkowitej niemożliwości zrobienia jeszcze czegokolwiek....
Dziękuje Ci za słowa, bo mimo tych moich błędów nocnych były szlachetne.
Dziękuje
Pierwszy mecz Gui na tej pozycji.
Z Michałami na skrzydle i z Ondrejem do gry kombinacyjnej, widzę ogromny potencjał.
A co więcej - boję się, iż szybko będzie drugim po Dudzie, najbardziej chodliwym towarem. Oby jeszcze nie tego lata.
Ja jestem tego pewny. Miejmy tylko nadzieję, że Gui nie jest w gorącej wodzie kompany choć propozycji nie do odrzucenia wykluczyć nie można,a wtedy sam klub będzie naciskał.
A mecz mnie wpienił. Graliśmy z OSTATNIĄ drużyną i po blamażu w Gdańsku, łudziłem się, że z Sa w ataku i Furmanem w środku i Koseckim rozniesiemy bydgoszczan.
To był tej kategorii mecz, w którym powinni wystąpić.
A tu... szkoda gadać.
Swoją drogą to fenomen polskiej ligi, że drużyny zagrożone spadkiem dostają nadzwyczajnych przeobrażeń; cudowny Zawisza (ale tylko do meczu w Warszawie) a we wcześniejszych sezonach Podbeskidzie czy Bełchatów.
Może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego to nie topowe drużyny: Legia, ta z Poznania, Śląsk czy Wisła - wiosną nie mają takiej cudownej passy?
Czekam i czekam i ciągle sobie wmawiam - Legia się w końcu obudzi, przecież ci piłkarze, ten potencjał, ten trener (ja w niego wierzę).
Idę pełen nadziei na stadion, a tu zamiast płynnych akcji i dominacji - k o p a n i n a.
A bramki najczęściej z kontry (lub stałego fragmentu...).
To jak oni zagrają latem w pucharach, jak nie daj Boże odejdzie Sa i sprzedadzą Dudę?
Ja rozumiem, ze trzeba spłacać pani Aldonie długi. Ale to już z tych pieniędzy za Bielika, czy Rado - nie można było kogoś kupić, żeby chociaż tysiącom takich jak ja zatkać gębę i dać nadzieję?
3 ostatnie mecze w tej rundzie to było dla mnie pewnych 9pkt. A mecz z Zawiszą wcale a wcale nie zwiększył mojej pewności, że w Chorzowie i z Pogonią zdobędziemy pozostałe 6.