- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Lechia - Legia 0-0: Agonia nadziei
Legia zachowuje już tylko iluzoryczne szanse na obronę mistrzostwa Polski. W meczu 36. kolejki Ekstraklasy nasza drużyna zremisowała w Gdańsku z Lechią 0:0. W równolegle rozgrywanym meczu Lech rozgromił Górnika Zabrze 6:1. Poznaniakom do zdobycia tytułu wystarczy remis z Wisłą w ostatniej kolejce.
W składzie Legii zabrakło 'wykartkowanego' Jakuba Rzeźniczaka, którego na środku obrony zastąpił Inaki Astiz. Zamiast Ondreja Dudy w składzie pojawił się Michał Masłowski. W ataku, zgodnie z przedmeczowymi oczekiwaniami, zameldował się Orlando Sa. Jedenastka wybrańców Henninga Berga prezentowała się następująco: Kuciak – Broź, Lewczuk, Astiz, Brzyski – Guilherme, Furman, Masłowski, Jodłowiec, Kucharczyk – Sa. Jerzy Brzęczek odpowiedział drużyną w składzie: Budziłek – Wojtkowiak, Janicki, Borysiuk, Leković – Makuszewski, Łukasik, Mila, Vranjes, Nazario – Colak. W zespole gospodarzy uwagę zwracała obecność Ariela Borysiuka na środku obrony oraz powrót do składu Nikoli Lekovicia.
Mecz lepiej zaczęła Lechia, szybko spychając Legię do defensywy. W 5. minucie Kuciak z trudem odbił piłkę po strzale Colaka. Do dobitki ruszył Leković, strzelił, jednak trafił rozpaczliwie interweniującego Słowaka w twarz. W kolejnych minutach Legia nieźle radziła sobie z atakami gospodarzy, ale nie była w stanie utrzymać się przy piłce i przejąć inicjatywy.
Legia pierwszy strzał oddała dopiero w 20. minucie. Do dośrodkowania z rzutu rożnego doszedł Astiz, jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką. Niestety ten epizod nie dał Legii impulsu do lepszej gry. To Lechia nacierała bardziej żywiołowo i dynamicznie. Legia czekała na okazję do skontrowania gdańszczan. Taka okazja mogła przydarzyć się w 36. minucie meczu, ale legionistom minimalnie zabrakło precyzji w rozegraniu ataku. W 39. minucie wyborną okazję miała Lechia. Do ataku podłączył się aktywny w pierwszej połowie Wojtkowiak, dośrodkował do Colaka, ale ten nieznacznie pomylił się, przenosząc piłkę nad poprzeczką. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry po rzucie rożnym Mili do woleja złożył się Leković, ale nie trafił w bramkę.
Do przerwy było 0:0, jednak był to remis z wyraźnym wskazaniem na gospodarzy. Legia grała wolno, pasywnie i przed drugą połową trudno było o optymizm.
Od 46. minuty w barwach gospodarzy pojawił się Adam Buksa, który zmienił narzekającego na uraz Sebastiana Milę. W 50. minucie podanie od Sa otrzymał na lewym skrzydle Kucharczyk. Nasz skrzydłowy próbował z prawej nogi 'dokręcić' piłkę do bramki, ale spudłował. W 54. minucie legioniści rozegrali efektowną 'klepkę' przed polem karnym Lechii, ale w kluczowym momencie piłka odskoczyła Sa. Niewiele zabrakło, by do odbitej przez Portugalczyka piłki dopadł Guilherme, jednak Budziłek był szybszy. Minutę później po dośrodkowaniu Furmana z rzutu rożnego do piłki doszedł Jodłowiec, ale źle obliczył lot futbolówki, która trafiła go w bark. Legia grała aktywniej, ale minuty mijały, a w meczu wciąż był bezbramkowy remis.
W 66. minucie na boisku pojawił się Michał Żyro, zmieniając Michała Masłowskiego. Wśród gospodarzy kolejny piłkarz opuścił murawę z powodu urazu. Tym razem pechowcem był Grzegorz Wojtkowiak, którego zastąpił Rudinilson. Gra zaostrzyła się. Żółte kartki ujrzeli między innymi Furman (za faul na Łukasiku) i Jodłowiec (za przepychankę po faulu Łukasika na Guilherme).
W 81. minucie pierwszy raz pokazał się zmiennik Buksa. Napastnik Lechii strzelił zza pola karnego, ale Kuciak odbił piłkę. W 88. minucie do wyśmienitego podania od Kucharczyka doszedł Żyro, ale strzał głową naszego skrzydłowego był katastrofalnej jakości. Minutę później po rajdzie Jodłowca Sa oddał piłkę Guilherme, jednak strzał Brazylijczyka został zablokowany.
Legia do ostatnich chwil starała się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale nie pierwszy raz tej wiosny naszej drużynie wyraźnie brakowało jakości w grze ofensywnej. W środowy wieczór obejrzeliśmy stojący na słabym poziomie ligowy mecz, który zakończył się zasłużonym remisem.
Z pozytywów, obawiałem się o to, co zademonstruje Iniaki Astiz, ale nie mam specjalnych uwag.
Ważnym i szkodliwym momentem sezonu było zwycięstwo w PP: te matołki naprawdę uwierzyły, że są lepsze i że nic złego ich nie spotka, choćby grały padaczkę. Symbolem była odpowiedź na pytanie do Sagana o sytuacje Lecha na 2-0 „Wygralibyśmy 3-2” i wpis Leśnodorskiego na ćwierkaczu. Może porażka na Narodowym podziałałaby na nich otrzeźwiająco.
Dobra, mamy to, o co się sami zaczęliśmy prosić już jesienią, a wiosną zintensyfikowaliśmy starania: komu, komu, bo idę do domu. No to ktoś przyszedł i wziął. Kiedyś to musiało nastąpić. W przyszłym sezonie chciałbym oglądać Legię bez Leśnodorskiego, Żyry, Guilherme i Vrdoljaka. Pewnie, ku chwale klubu, cała czwórka pozostanie.
@corazstarszy
Leśnodorski z oczywistych względów na pewno pozostanie, kwestia jest taka: jakie wyciągnie wnioski i co mu księgowy powie lub na odwrót.
No to sie troszke nie zgadzam w ocenie kogo bym nie chcial ogladac w Legii.
Oczywiscie, zgadzam sie ze Lesnodorski to laik pilkarski i przez niego mamy ten syf co mamy.
Lesnodorski zatrudnil Berga- niszczyciela Legii
Legia powinna pozegnac: Saganowskiego, Zyre, Maslowskiego, Brzyskiego, Astiza i Vdorjaka.
I jeszcze raz powtorze: zatrudnic TRENERA a nie herringa.
P.S. Ludzie ogarnijcie się....
Oczywiście bywało i odwrotnie nie mam wątpliwości ale jak to w życiu nie zawsze jest wesoło.
Może w niedzielę los zadrwi z Pana Zbyszka i ten "pijak " Ciupiał wywinie numer od którego w Poznaniu pospadają z krzeseł.
Oczywiście, że wiele zależy od farta. Ale szczęściu trzeba pomóc - Lech w Gdańsku był lepszy piłkarsko, Legia nie była. I to jest główny powód dla którego Lech tam (tu w sumie, bo siedzę w domu w Gdańsku
@mecz
W zasadzie potwierdza się to co pisałem po Pogoni - jak zawodnicy są świeży to przeciwnik Legii osiąga przewagę. Później Legia wytrzymuje lepiej kondycyjnie i tworzą się sytuacje. W poprzednich meczach wystarczyło do zwycięstwa, wczoraj niestety nie. Na plus na pewno kolejny już mecz bez straconej bramki.
Niestety nie mogę pominąć pomeczowych bredni Berga - facet, który wprowadził do polskiej ligi rotacje na niespotykaną skalę, mający pretensje do innych trenerów o ustalanie składu jest po prostu śmieszny. Tym bardziej, że jak już pominiemy histeryczne przekonanie kibiców Legii o tym, że wszyscy chcą nas pognębić, to decyzja trenera Górnika jest nad wyraz racjonalna - kiedy sprawdzać młodych czy mniej grających piłkarzy jak nie w takim meczu? Przecież dla Górnika to był mecz o nic, ale przeciwnik (w przeciwieństwie do meczów sparingowych) był na maksa spięty. Sądzę, że taki mecz powie trenerowi o danym zawodniku więcej niż pięć sparingów w okresie przygotowawczym.
Nie ma co się łudzić odnośnie niedzieli - Wisła ma wywalone na wszystko, bo jak inaczej można nazwać porażkę ze Śląskiem u siebie? Symptomatyczna była zresztą wypowiedź Sadloka po meczu u nas - na pytanie "o co gra jeszcze Wisła" nie odpowiedział, że o puchary ale zaczął opowiadać, że w każdym meczu chcą punktować. Widać było, że tak naprawdę chcą dograć sezon do końca i tyle.
Przeszło mi też już nawet jakieś wielkie wkurzenie, więc spokojnie czekam na kolejne rozgrywki, mając nadzieję, że przystąpimy do nich ze znacznie wzmocnioną kadrą oraz lepszym trenerem (celowo nie piszę "innym" - zmiana dla zmiany jest bez sensu, zmiana dla polepszenia powinna się dokonać).
9 porażek w sezonie to nie jest brak farta. Bardzo słaba postawa drużyny w 2015 roku to nie jest brak farta. Totalna rotacja + niezrozumiała hierarchia to nie jest brak farta.
Ktoś za to wszystko odpowiada i jest nim trener Berg, a dopiero później zarząd. Wiele osób pisało od dawna, że z Legią dzieje się coś niedobrego to byliśmy wyzywani od malkontentów itp. Niektórzy chyba nie chcieli widzieć tego i żyli w złudnym przekonaniu, że jest ok, a nie było ok. Dziś nie ma co się pastwić nad Legią bo jest to kopanie leżącego, trzeba się zastanowić co dalej. Tyle, że w naszym przypadku są to rozważania czysto akademickie, interesujące będą najbliższe dni w klubie, myślę, że po niedzieli może się sporo wydarzyć na Ł3.
Puchary europejskie to już historia, miła ale historia i bonus, PP nigdy nie będzie tak smakował jak MP, które dla Legii zawsze jest celem nadrzednym
Trener Berg jest zdziwiony, tym,że :
- w decydującym meczu o tytule zespół Górnika wystawia trzech juniorów, a reszta nie chce grać,
- zespół Lechii cieszy się po zremisowanym meczu, w którym zagrał jak o życie, mimo,że w LE nie wystąpi,
- kibice Górnika chcą porażki swojej drużyny w meczu z Lechem.
I ma rację. W normalnym kraju to prasa by na takich suchej nitki nie zostawiła, opinia publiczna by ich zlinczowała,a Federacja by podjęła drastyczne decyzje karzące za brak sportowej postawy. W Polsce to też jest teoretycznie możliwe.
Tylko,że my chodzimy do góry nogami, a do tego brak jakichkolwiek zasad, etyki, morale. I tak się ta gra marionetek toczy. To już przestaje być zabawne.
"Trener Berg jest zdziwiony, tym,że :
- w decydującym meczu o tytule zespół Górnika wystawia trzech juniorów, a reszta nie chce grać,
- zespół Lechii cieszy się po zremisowanym meczu, w którym zagrał jak o życie, mimo,że w LE nie wystąpi,
- kibice Górnika chcą porażki swojej drużyny w meczu z Lechem.
I ma rację"
Owszem ma, tyle, że my kibice Legii wiemy o tym od zawsze, że cała liga gra przeciw Legii. Jak to ktoś gdzieś mądrze napisał - Lech zrobił wszystko, żeby zdobyć MP a Legia wszystko aby je stracić.Nie byłoby dzis tematu Górnika gdybyśmy MP nie sprezentowali Lechowi.
A i jeszcze odnośnie samej Lechii tak powinna grać każda drużyna, która szanuje swoich kibiców oraz sponsorów, dzięki którym mogą godnie żyć.
Patologią tych rozgrywek jest jej reforma, to, że promuje nieudaczników i słabeuszy. Bo naraz okazuje się, że drużyna która powinna z ligi spaść w wyniku słabych występów na boisku dostaje od losu szanse na utrzymanie (Zawisza), a z drugiej strony walkę o MP, na które wcześniejszą postawą sobie nie zasłużyła (Jagiellonia). Podział na grupy powoduje, że takiemu Górnikowi czy Pogoni już na niczym nie zależy i wszystko mają w czterech literach. Dla mnie to ze sportem i rywalizacja sportowa ma niewiele wspólnego.
dla mnie wiekszym lekcewazeniem przeciwnika jest wystawienie CALEJ druzyny rezerw Legii, jak np w 1 meczu rozgrywek z Podbeskidziem.
Wystawienie rezerw w meczu o superpuchar.
Po zwyciestwie, mowienie ze to byl dobry sparing.
"Trener Berg jest zdziwiony, tym,że :
- w decydującym meczu o tytule zespół Górnika wystawia trzech juniorów, a reszta nie chce grać"
Może i byłby wiarygodny, gdyby wcześniej nie postąpił podobnie.
Trener "rotacja" ma pretensje o rotacje
Henning Berg tłumaczył się, dlaczego postawił na dublerów. - Gdybym jeszcze raz miał podjąć decyzję, wystawiłbym ten sam skład. Marzymy o Lidze Mistrzów, od dawna się do niej przygotowujemy, stąd przeciwko Hapoelowi Beer Szewa zagrał inny zespół. W Superpucharze szansę dostali młodzi i ci, co walczą o miejsce w podstawowym składzie. Młodzież zebrała cenne doświadczenie. Gdybym dokonał pewnych zmian, to zdobylibyśmy Superpuchar, ale dla nas najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie do walki o Ligę Mistrzów.
Racz dostrzec różnicę.To było we wrześniu ubiegłego roku.Wtedy nie wiadomo było czy one o czymś decydują czy nie. Lecz mnie chodziło o co innego. O to,że naruszenie reguł fair play uchodzi bezkarnie.Więc po co nam Komisja d/s Etyki i Fair Play?.To co zrobił Górnik to po prostu oszustwo.A Lechia grała dla Lecha.Ja tego nie potępiam tak jak Górnika tylko,że cieszyć się z tego,że się komuś zaszkodziło. Toż to zboczenie.
Natomiast my nie płyńmy na fali medialnej krytyki systemu rotacyjnego. Otwórzmy szerzej oczy.
Przecież system się sprawdził. Zajęliśmy pierwsze miejsce na koniec sezonu zasadniczego? A jakże. Nabiliśmy zwycięstw w Europie? Nie da się zaprzeczyć. Nabiliśmy punktów do rankingu, dzięki czemu mamy łatwiejszy start w eliminacjach? Jak najbardziej. Na 3 frontach byliśmy najlepsi? Trzy razy tak. A piłkarze na koniec rundy jesiennej nie musieli tabunami się leczyć.
Problemem było wiele innych rzeczy, które wydarzyły się w zdecydowanej większości po zdobyciu Pucharu Polski. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że to wtedy skończyła się rotacja i kilku piłkarzy grało za nazwisko. Beznadziejnie grało. Jak już ganić to za przywiązanie się do nazwisk, co niejednokrotnie podkreślaliśmy.
Emocje się duże, rozczarowanie ogromne, ale to nie zwalnia nas z logicznego myślenia.
Zwłaszcza, że poszlak o słuszności rotacji dostarczają nam inni trenerzy. Co chwila biadolą na grę co 3 dni, bo piłkarze nie są w stanie się zregenerować. A nasi piłkarze są inni? Z innej gliny? Tacy sami. Tylko dzięki dobremu gospodarowaniu siłami tak świetnie fizycznie podołaliśmy jesienią. Regularnie grając co 3 dni, a nie tylko kilka kolejek.
Oczywiście że samym fartem na dłuższą metę wygrać się nie da. Stara prawda mówi Legia aby zdobyć mistrzostwo musi być dwa razy lepsza. Nie była, pisałem już o tym. Nie mamy zawodników lepszych niż inne drużyny. Do tego doszły błędy w przygotowaniach, sprzedaż kluczowego zawodnika nie tylko na boisku, kontuzje i wyszło jak wyszło.
Ja tylko proszę abyśmy nie wpadli w skrajności. To że pan Prezes i dziennikarze paplali głupoty, nas od myślenia nie zwalnia.
Prezes miał prawo, tak również buduje się markę i zdobywa pieniądze. Dziennikarze juz nie raz dali dowody na to że pojęcie mają małe a w dodatku działają pod publiczkę i oczywiście dla kasy. Olać ich i tyle.Nastał czas kopania Legii i oni z tego skorzystają, nie dołączajcie się do nich, niech mają swoje 5 minut.
Sprawa rotacji. Panowie tu również proszę o nie powtarzanie bzdur za weszło i innymi trolami.
Jak świat długi i szeroki trenerzy to robią. Są priorytety, i czas. Berg rotował bardzo mocno w momencie kiedy walczyliśmy o LM a w związku z tym o olbrzymie jak dla nas pieniądze. Rotował na starcie ligi, naprawdę nie widzicie różnicy?
Bardzo proszę tych co się znają o przykłady z poważnych lig którzy to trenerzy w decydujących o mistrzostwie meczach, zajęciu 3 czy 4 miejsca w tabeli decydowali się na wstawianie młodzieży, pozostawiając na ławce zawodników napędzających zespół?
Oczywiście gdyby to nie patrzylibyśmy na Górnika, tyle tylko że gdyby Górnika kibice nie musieliby działać.
Panowie dowodów żelaznych nie ma ale jeśli to prawda to pokazuje jedno, patologie porównywalną z korupcją.
Nie raz tu pisałem, w naszym kraju kibice mogą zbyt wiele, zastraszają drużyny ( a czy przypadkiem to nie w Zabrzu ubrali zawodników w ponizające koszulki ), szantażują kluby, a dziennikarze i związek nic. Pieprzą o atmosferze itp. Żeby nie było, pretensje miejmy do siebie ale o patologii również trzeba mówić głośno.
Teoretycznie szansa jeszcze jest , trzeba się tego trzymać.
Czekam na decyzje zarządu i wnikliwą ocenę i wnioski. Uczciwe nie pod publiczkę.
Jesień:
Legia - Lech 2:2
Legia - Bełchatów 0:1
Podbeskidzie - Legia 2:1
Piast - Legia 3:1
Pogoń - Legia 2:1
Łęczna - Legia 3:1
Wiosna:
Lech - Legia 2:1
Legia - Lech 1:2
Legia - Jagiellonia 1:3
Lechia - Legia 1:0
Korona - Legia 0:0
Ruch - Legia 0:0
Wiadomo, że remisy i porażki nie przyniosły za wiele punktów i dlatego jesteśmy teraz za Lechem. Jednak wypada jeszcze dodać komentarz.
Jesienne mecze nie były traktowane priorytetowo. Mieliśmy ważniejsze cele do osiągnięcia. Wiaddmo, że nie da się w ten sposób usprawiedliwić wszystkich niekorzystnych wyników, jednak z Lechem rzadko jest łatwo i remis czy porażka nie powinna wywoływać fali zszokowania.
Domowa porażka z Bełchatowem wypadła pomiędzy mecze z St Patricks. Po pierwszym starciu zajrzał strach w oczy niezakwalifikowania się do europejskich pucharów. Dlatego na GKS poszły rezerwy zostawiając największą siłę ognia na środowe starcie. Do tego Bełchatów był wtedy w gazie. Rezerwy też powinny wygrać, ale jednak byli za słabi. Ten mecz można widzieć przez palce.
Wyjazd do Bielska był 3 dni po Aktobe. Większą część składu stanowili pucharowicze czujący jeszcze w nogach środową potyczkę z Aktobe (defensywa). Ale to nic wobec baboli obrony i Kuciaka. Dwa poważne błędy, dwie bramki. Kuriozum rzadko widziane. Chyba pierwszy raz nasi zawodnicy z poziomem koncentracji nie dojechali na mecz. Zawalone spotkanie.
Sytuacja się powtarza z Piastem. Jedziemy do nich po Trabzonsporze. Wilczek korzysta z prezentów. Znowu ofensywa przemeblowana i znowu mecz zawala obrona grająca w żelaznej jedenastce. Nie do wybaczenia.
Na wyjazd z Pogonią trener wyciąga wnioski i desygnuje do gry podstawę, ale bez Radovica. Jednak znowu mecz po Lidze Europy (Metalist) i znowu nasi mentalnie nie dojeżdżają.
Oczywiście ten sam scenariusz w Łęcznej. Mocny skład jednak 3 dni po Trazonsporze.
Z tym, że w miarę dobra gra naszych zaowocowała zwycięstwem przeciwników. To był jeden z tych meczy, co grasz, a strzelają inni. Bywają i takie w sezonie.
4 wyjazdowe porażki, 4 po batalii w Europie.
Nawiasem mówiąc dziwi że przeciwnicy rotacji tego związku nie zauważają. Nogi jeszcze niosą, ale głowa nadal odpoczywa.
To jednak mecze wyjazdowe. 4 przegrane w gościach na przestrzeni całej rundy to i tak świetny wynik.
Na mój gust mecze z Podbeskidziem i Piastem ewidentnie zawalone. Reszta porażek- że tak powiem - do przełknięcia. Za sukcesy w Europie cena nie jest wysoka. A i tak byliśmy pierwsi w tabeli. Jak dla mnie rewelacyjnie.
Natomiast nie ma żadnego usprawiedliwienia postawy w meczach wiosennych. Tu zostały popełnione błędy skutkujące dzisiejszą sytuacją.
Drużyna osłabiona brakiem lidera, bez rezerwowej koncepcji, z popełnionymi błędami w przygotowaniach, z błędami w doborze zawodników i bez elastyczności w grze ofensywnej.
Do tego kuriozalne decyzje.
W Poznaniu głupota Malarza poważnie przyczynia się do przegranej, w Gdańsku bezmyślność Dudy, w Chorzowie pudłujący karnego emocjonalny Guilherme wykonujący za desygnowanego Brozia. Jak dla mnie winno być jedno zwycięstwo i dwa remisy więcej.
3 mecze i o niekorzystnym wyniku decydują indywidualne decyzje poszczególnych zawodników. Jednak gra była słaba nie uprawniająca do przekonania o nieuchronności zwycięstwa. I cudem można nazwać sytuację, że walczymy ciągle o tytuł mistrza.
Na osobną klasyfikację zasługuje mecz z Lechem u siebie. Miało się samo wygrać. Eh. I chyba podobnie piłkarze myśleli w meczu we Wrocławiu. A z Lechią to już było z paraliżującym strachem w nogach.
I ta okropna przemiana odbierająca wolę walki. Z zawodników przekonanych o własnej wartości przeobrazili się w pyszałkowatych buców lekceważących przeciwnika. Ciągłe głaskanie i usprawiedliwianie musi mieć swoje granice.
Reasumując. Darujmy sobie deprecjonowanie jesieni. Wyszliśmy z niej zwycięsko.
Natomiast wiosną zdecydowano się zrobić coś lepiej niż rok wcześniej. Okazało się, że tamte przygotowania, pierwsze z Bergiem były optymalne dla tej drużyny i zmianą sposobu trenowania osiągnięto odwrotny efekt od zamierzonego. Słaba gra pociągnęła za sobą frustrację zawodników i błędne decyzje. Zaś trener bardzo usztywnił się w doborze personaliów i taktyki nie dostrzegając innych możliwości.
Najbardziej zabrakło konsekwencji, powieleniu tego, co było dobre.
Jakby nie liczyć wiosna zawaliła nam mistrzostwo. Na upartego ten jeden mecz, co miał się sam wygrać z bezpośrednim konkurentem do tytułu. Nazwać to naiwnością to mało.
"4 wyjazdowe porażki, 4 po batalii w Europie."
Podbeskidzie, Piast, Bełchatów, Pogoń? Błagam i to ma usprawiedliwiać porażki? To może nie grajmy w pucharach?
Owszem jesień była bardzo ok ale sezon należy oceniać po zakończeniu a nie po połowie rozgrywek.
Po zawalonym meczu z Lechem był jeszcze mecz ze Śląskiem i kapitalny moment by przeskoczyć Lecha, który przegrał właśnie z Jagą u siebie. To też zostało spieprzone dokumentnie. Berg się ewidentnie pogubił. Ja nie widzę z nim możliwości na poprawę gry w nowym sezonie i jeśli zostanie on na nowy sezon to jestem przekonany na 99%, że będzie taka sama padaka jaka jest teraz. Nie kupuje też tłumaczenia lansowanego przez innych, że wszystko to stało się przez sprzedaż Rado, nie stało się.
Oczywiście, w nowym sezonie będę za niego ściskał kciuki, cieszył się, jeśli Legia będzie demonstrować dobrą grę. Ale, jak każdy, mam swoje przeczucia, takie, jak opisane powyżej.
Berg jest zabezpieczony finansowo przed przedterminowym rozwiązaniem umowy przez Legię, podobnie jak Skorża 3 lata temu, gdy, niemal w przeddzień katastrofy w lidze, spowodował, że decyzją Kosmali Legia musiała go za tę katastrofę sowicie wynagrodzić.
Chciałbym też zwrócić uwagę na to, że Legia poniosła liczne porażki jesienią grając w składzie mocno zbliżonym do pucharowego. Więc, na rotację nie ma co spychać. Tutaj się zgadzam z Dzynkiem. Eksperyment swego czasu zdał egzamin. Szkoda natomiast, że nie przyniósł odczuwalnych efektów wiosną.
tym uporem to ja bym się tak nie przejmował. Ten typ tak ma, chwali najgorszego zawodnika w meczu, złego słowa nie powiedział nigdy na klub, a mógłby choćby w sprawie Rado.
Jeśli udaje to git malina, dużo gorzej jeśli nie udaje.