Logo

Pogoń - Legia 0-0: Zerowy zysk

Legia rozpocznie rundę finałową, mając jeden punkt przewagi nad Piastem Gliwice. W meczu ostatniej kolejki fazy zasadniczej sezonu nasza drużyna zremisowała w Szczecinie z Pogonią 0:0. Wicelider z Gliwic pokonał Jagiellonię 2:0 i zmniejszył dystans do Legii.

 

Takiego personalnego ustawienia Legii jeszcze tej wiosny nie oglądaliśmy. Wobec braku zawieszonego za czerwoną kartkę Ariela Borysiuka oraz absencji Tomasza Jodłowca i Stojana Vranjesa, parę środkowych pomocników mieli tworzyć Ondrej Duda i Michał Pazdan. Na środku obrony zameldował się Artur Jędrzejczyk, a na prawej obronie pojawił się Łukasz Broź. Skład Legii  wyglądał następująco: Malarz – Broź, Jędrzejczyk, Rzeźniczak, Hlousek – Guilherme, Duda, Pazdan, Aleksandrow – Prijović, Nikolić. Pogoń mecz rozpoczęła w składzie: Kudła – Frączczak, Fojut, Rudol, Nunes – Listkowski, Matras, Akahoshi, Murawski, Gyurcso – Zwoliński.

Mecz rozpoczął się od groźnego natarcia Pogoni. Już w 1. minucie Zwoliński przedarł się prawym skrzydłem, dośrodkował, ale Malarz przeciął to dośrodkowanie. Potem przewagę osiągnęła Legia. Nasza drużyna grała w ataku pozycyjnym, utrzymywała się przy piłce, miała kilka sytuacji, jednak nie doprowadziły one do zdobycia bramki.

W 4. minucie w pole karne gospodarzy zapędził się Pazdan, ale jego podanie do Prijovicia było mało precyzyjne. W 16. minucie do strzału głową w polu karnym doszedł Prijović, jednak nieznacznie się pomylił. W 26. minucie po dobrym rozegraniu piłki przez Dudę mocno z narożnika pola karnego uderzył Broź. Kudła odbił ten strzał. W 34. minucie po szybko rozegranym rzucie wolnym w pole karne Pogoni wpadł Guilherme. Brazylijczyk przewrócił się po starciu z Listkowskim, ale sędzia Lasek nie dopatrzył się faulu i nie podyktował rzutu karnego.

Pogoń grała defensywnie, ataków próbowała sporadycznie i nie było większego zagrożenia dla bramki Malarza. Około 20. minuty zadrżeliśmy natomiast o to, by nie powtórzyła się historia z meczu z Lechią Gdańsk i Legia nie została zmuszona do gry w dziesiątkę. Żółtą kartkę za faul przy linii bocznej zobaczył Rzeźniczak. Minutę później nasz kapitan sfaulował Zwolińskiego w pobliżu pola karnego, ale sędzia nie potraktował tego przewinienia jako powód dla pokazania Rzeźniczakowi drugiej żółtej kartki.

Remis punktowo nie dawał nam nic w kontekście rundy finałowej, liczyliśmy zatem na to, że po przerwie Legia przyciśnie. Niestety w drugiej połowie sytuacji strzeleckich dla naszej drużyny było jeszcze mniej, a gra bardziej wyrównana. Zaczęło się od dwóch kontrowersji. Wkrótce po wznowieniu gry w pole karne Legii powędrowało dośrodkowanie, które przeciął Jędrzejczyk. Gospodarze twierdzili, że uczynił to ręką, ale sędzia nakazał grać dalej. W 53. minucie w pole karne Legii próbował wbiec Gyurcso, przewrócił się w starciu z Broziem, co sędzia uznał za próbę wymuszenia stałego fragmentu gry i ukarał Węgra żółtą kartką.

W kolejnych minutach mecz toczył się w niezłym tempie, na boisku dużo było walki, ale brakowało jakości i płynnej gry piłką. Trenerzy dokonywali zmian ofensywnych, w Pogoni za Listkowskiego pojawił się Dwaliszwili, w Legii Hamalainen zmienił Prijovicia, a Kucharczyk Dudę, nie wynikało jednak z tego jednak konkretnego. Legia ponownie przycisnęła w końcówce meczu, jednak skończyło się tylko na kilku rzutach rożnych, łatwo wybronionych przez defensywę Pogoni.

Nie był to dobry mecz w wykonaniu Legii. Remis w Szczecinie należy uznać za zasłużony wynik. Nasza drużyna stworzyła nieco więcej sytuacji strzeleckich niż gospodarze, ale długimi fragmentami meczu gra wyraźnie nam się nie kleiła, z trudem zdobywaliśmy teren, a nasi zawodnicy ofensywni nie byli w stanie znaleźć sobie wolnej przestrzeni na połowie gospodarzy. Od następnego meczu, którym będzie starcie z Lechem w Warszawie, margines błędu będzie już minimalny.

Dyskusja (16)
1sobota, 09, kwiecień 2016 20:35
corazstarszy
Zaangażowanie i chęć do walki na dobrym poziomie, ale przy rywalu równie walecznie grającym jakości piłkarskiej wyraźnie zabrakło.
@Gawin
'Od następnego meczu margines błędu jest już minimalny'
Właściwie, nie ma go wcale. Jestem w stanie wyobrazić sobie scenariusz, że przeciwko Legii rywale nagle zaczną rozgrywać pełnowartościowe mecze, jak dzisiaj Pogoń, a za to Piast będzie miał łatwo.
Nie cieszę się z perspektywy wyjazdów do Bielska i Gdańska.
Dwa ostatnie mecze ligowe wyraźnie pokazały, ze Legia aż tak nad resztą stawki nie góruje, żeby być całkowicie pewnym szczęśliwego zakończenia.
Ta reforma ligi powoduje, że z roku na rok, Legia, kończąc sezon zasadniczy na 1. miejscu, musi jeszcze dodatkowo udowadniać: 'Tak, jesteśmy najlepsi'. Już trochę jestem tym poirytowany. Wszystko przez chciwość organizatora rozgrywek.
Teraz to głównie mnie interesuje, czy na najbliższy mecz do składu wróci Tomasz Jodłowiec i jaka grę zademonstruje. Bo z rekonwalescentami różnie bywa. I co z Lewczukiem? W Polsacie, gdy był transmitowany półfinał PP, mówili, że ta alergia była wręcz zagrażająca życiu.
2sobota, 09, kwiecień 2016 21:33
anonimowy_legionista
@corazstarszy

Z tego co mi wiadomo to Lewczuk na zgrupowaniu dostał zastrzyk z adrenaliny.

@Szczecin
Bez Jodłowca w środku to nie idzie, brakuje piłkarskiej jakości.
3sobota, 09, kwiecień 2016 22:47
Moros
Zirytowali mnie dzisiaj nasi piłkarze. Nic mnie tak nie wkurza jak marnowanie dobrze zapowiadających się akcji, przez głupią techniczną stratę. Tydzień temu, wypuszczenia piłki przez Dudę, dzisiaj zagranie w aut Kucharczyka pod koniec meczu. Pogoń była mocno zmobilizowana i nabuzowana. Postawili twarde warunki ale pod koniec meczu, tak jak większość naszych rywali, opadli z sił. Nie potrafiliśmy tego jednak wykorzystać. W takich meczach właśnie najbardziej szkoda straconych szans, bo ich wywalczenie kosztuje masę wysiłku. A nam dzisiaj piłka albo odskakiwała albo zagrywaliśmy ją gdzieś poza boisko. Chyba ani razu nie zagroziliśmy poważnie bramce Pogoni. Słabą mamy tę końcówkę sezonu. Oby nie był to jakiś zły prognostyk, zwłaszcza że, jak słusznie zauważył corazstarszy, rywale zaczynają się na nas mocno spinać, chcąc zadać kłam tym wszystkim ekspertom, którzy w prasie głoszą wszem i wobec, że tylko Legia może spowodować, iż nie zdobędzie mistrzostwa. Znowu media koronowały nas na mistrzów Polski z zastrzeżeniem, że sami możemy sobie pokrzyżować plany. Reszta ligi to czyta i rodzi się naturalny "wkurw" na postawienie na nich krzyżyka. Tydzień temu i dzisiaj mieliśmy przedsmak tego co czeka nas już od następnego weekendu.
4sobota, 09, kwiecień 2016 22:54
CTP
To nie jest tylko kwestia absencji Jodły. Wydaje mi się, że ten wariant taktyczny Czerczesowa ze schodzącymi do środka skrzydłowymi nie jest zbyt szczęśliwym rozwiązaniem. Dzisiejsza gra zaczęła wyglądać o niebo lepiej po zmianach w końcówce, gdy przeszliśmy na klasyczne ustawienie z Hamalainenem jako "10" oraz Kuchym i Aleksandrowem na skrzydłach. Powinniśmy chyba jednak wrócić do klasyki, bo obecny sposób gry jest, moim zdaniem, zbyt ryzykowny. Zostawiamy za dużo przestrzeni na naszych skrzydłach dla przeciwnika i często tracimy kontrolę nad meczem.
5sobota, 09, kwiecień 2016 23:20
iocosus
Legia – bezbłędnie w obronie, bez błysku w ataku. Pogoń analogicznie, stąd i taki, a nie inny rezultat.

Do braku zaangażowania, determinacji, koncentracji według mnie nie można mieć zastrzeżeń. Jeśli coś szwankuje to dyspozycja w ofensywie. Pytanie czy to tylko kwestia indywidualna, poszczególne trybiki trzeba albo wymienić, albo nasmarować i maszyneria zacznie ponownie funkcjonować, czy też problem jest jakiś inny? Przed rundą finałową zegarmistrz Czerczesow musi znaleźć odpowiedź na tak postawione pytanie bo faktycznie „margines błędu jest już minimalny” i czasu może zacząć brakować, gdyby coś się, odpukać, przytrafiło.

Tolerancji na błędy brak, za to presja odpowiedzialności za wynik stanie się ciążąca, w odróżnieniu od siedmiu rywali, którzy będą wychodzili na mecze z nami z nastawieniem że nie mają nic do stracenia, przy tym choćby dwa ostatnie spotkania w rundzie zasadniczej i ten wiosenny z Termaliką są dowodem że Legia jest do ugryzienia.

Czy dyspozycja zespołu zależy od obecności Jodły, tak bym mimo wszystko nie uważał, sądzę podobnie jak CTP, według mnie to zwodnicze, ale życzę i panu Tomaszowi i nam wszystkim żebyśmy się mylili. Kwestia kreatywności ataku nie sprowadza się do Jodły, a przynajmniej nie powinna, według samych piłkarzy w Ekstraklasie ankietowanych przez C+ mamy dwóch największych techników w lidze Dudę i Gui, tymczasem wykorzystać tego nie potrafimy, Nikolić nie ma żadnej sytuacji bramkowej, a wartość Węgra w grze gdy nie może wykazać się skutecznością jest nazwę to problematyczna. Gdyby oceniać Prijovica tylko za jeden mecz z Pogonią to Senator miałby argumenty dla potwierdzenia swojej opinii o serbskim Szwajcarze. Michaił Aleksandrow – zaczynam myśleć że letnie obozy przygotowawcze sprawią że będzie dużo bardziej przydatny niż obecnie, gdyby to się nie sprawdziło to sprowadzenie Bułgara okazałoby się według mnie pudłem.

Czy Jodła i Kuchy gdy powrócą do pierwszej jedenastki to ją odmienią w grze ofensywnej? Oby. W sumie od meczu z Lechem który wprawił nas w bardzo dobry nastrój nie minęło tak dużo czasu. Piątkowy rewanż oby przywrócił nadwątloną nieco remisami wiarę w końcowy ligowy efekt.

CTP co nazywasz ‘klasyką’? Ja również uważam ze jesteśmy w poszukiwaniu optymalnego zestawienia i sposobu gry, ale zdefiniować co może być najlepsze bym się nie odważył, co nie znaczy że w rozważaniach takiego nie poszukiwał. Zagadnienie bardzo ciekawe do dyskusji.

PS
Odnośnie błędów, to Jędza jednak go popełnił w szesnastce bo dał pretekst do odgwizdania karnego za rękę, ale szkoda też że Gui wytrącony z biegu zahaczył o własną nogę, paradoksalnie przy mniej spektakularnym upadku szanse na karnego by wzrosły.
6sobota, 09, kwiecień 2016 23:51
12345
corazstarszy
to, że kolejny raz jesteśmy pierwsi po 30 kolejce, nie znaczy, że bylibyśmy mistrzami gdyby sezon kończył się wtedy. Już zadbaliby o to kopacze z drużynek, którym nic nie grozi od 20 kolejki. A propo wypowiedź po meczu Zwolińskiego, nie zająknął się, jak będzie walczył o puchary. Zaznaczył za to, że fajnie byłoby tak zagrać z Legią aby zabrać punkty, które pozbawią nas tytułu. Znowu z najgroźniejszym konkurentem będą robili przegląd kadr i młodzieżowców, a z nami na pełnej urwie. Nie, żebym chciał aby ktoś się nam podkładał tylko mieć taką drużynę, która takich napinaczy woziłaby przynajmniej 3:0. Ale jak się buduje drużynę mając jednego skrzydłowego i dwóch napastników, za to 4 prawych obrońców i 5 ofensywnych pomocników to jeszcze długo poczekamy na prawdziwą dominację.
7niedziela, 10, kwiecień 2016 08:11
CTP
Klasyką nazywam grę z nominalnymi skrzydłowymi i nominalną "10". Obecny system gry trudno nazwać klasycznym, bo ani Duda nie jest skrzydłowym ani Prijovic rozgrywającym a już żeby ustawić Guilherme na "8", to trzeba mieć prawdziwie rosyjską fantazję. Zresztą, odsyłam do któregoś z felietonów Sektora212, gdzie trafnie to wszystko opisał. Prawdopodobnie taki a nie inny system jest spowodowany sytuacją kadrową w Legii. Mamy trochę kontuzji, które pewnie wymusiły na Czerczesowie zmianę sposobu gry. Ja powtórzę to co napisałem powyżej, to jak teraz gramy powoduje, że nie kontrolujemy meczów i nie jesteśmy w stanie ułożyć sobie przeciwnika tak jak chcemy. Wrócił Kuchy, który wczoraj pokazał parę przebłysków niezłej formy. Wrócił Hamalainen, wraca Borysiuk, nie wiem jak wygląda sytuacja z Jodłą i Lewczukiem ale jeśli też wrócą, to i niech cała Legia wróci do klasyki.
A sam wynik meczu z Pogonią jest kwestią kompletnie wtórną. Mamy punkt przewagi nad Piastem, a gdybyśmy wygrali w Szczecinie, mielibyśmy 2 pkt przewagi. Zarąbista różnica...
8niedziela, 10, kwiecień 2016 10:39
iocosus
CTP -> czyli jesteś za powrotem do ustawienia 4-2-3-1 ? Czerczesowowi sprawdzał się system 4-4-2 bez klasycznej „10” za to z duetem Prijovic – Nikolic z przodu, w takim układzie zniwelował stratę do Piasta, wiosną narzucał pressing. Teraz jest pytanie, czy po powrocie Kuchego na skrzydło nie tracić nerwów i spokojnie czekać na powrót do poprzedniej dyspozycji tandemu Prijovic – Nikolic, czy też szukać nowych rozwiązań?

Ja bym szukał, ale to nie jest oczywiste. System gry wiosną został wypracowany teraz go wywracać do góry nogami? Gdyby to zawiodło to wówczas na trenerze wieszano by psy? Nie tracąc nerwów cierpliwie czekać na powroty do poprzednich indywidualnych dyspozycji, czy też szukać korekt systemowych, które albo się sprawdzą, albo i nie, a czasu na wdrażanie może zabraknąć? Oto jest pytanie. Przyznaję sam dla siebie że oczywistej odpowiedzi nie ma, jestem zwolennikiem szukania nowych opcji, ale i mam świadomość ponoszonego przy tym ryzyka. Co wybierze Czerczesow?

CTP pamiętam ze byłeś zwolennikiem ustawiania Dudy na „8”, ja do tego odnosiłem się sceptycznie szkoda mi było jego walorów ofensywnych. Teraz biję się w pierś i przyznaję że to może być ciekawa opcja, przykłady z Krakowa z Wolskim lub z Gdańska są dobrym przykładem że to może funkcjonować i w naszych realiach. Gdybyśmy wykluczyli u Guilherme jego „niefrasobliwość” (z Pogonią grał w miarę odpowiedzialnie) to jest równie dobrym kandydatem na „8” jak Duda. W tej chwili to tak sobie myślę że obaj na przykład sprawdziliby się na pozycji Piotra Zielińskiego w Empoli.

Z tym że po powrocie Jodły do składu to my piłkarza na „8” nie potrzebujemy, wracamy wówczas do rywalizacji Dudy z Gui o pozycję na skrzydle, zakładając że Kuchy rezerwuje dla siebie jedną stronę, czy też szukamy całkiem nowych rozwiązań, przetasowań?

Bardzo, bardzo mnie ciekawi jak będzie postępował Czerczesow? Pozytywnie mnie zaskoczył wystawiając Jędzę na środku obrony, za to zdziwiłem się że wybrał Brozia a nie Bereszyńskiego. Dla mnie z Zawiszą lepiej wyglądał ten drugi. W drugiej połowie Broź bez piłki nie był w stanie dogonić Gyurcso z piłką, wydaje się to kiepską rekomendacją szczególnie dla Stanisława Sałamowicza.

Bardzo, bardzo ciekawi mnie skład w piątek?
9niedziela, 10, kwiecień 2016 10:41
Zbyszek
Ja mam trochę więcej refleksji pomeczowych i się nimi podzielę. A,co?.
O tym,że sentyment do meczów z Pogonią u mnie pozostał .
Mecz z Pogonią Szczecin był pierwszym jaki obejrzałem na stadionie przy Ł3.A było to dokładnie 11.08.1963 roku. Wygraliśmy 5:2 , a Pan Lucjan strzelił 2 bramki /jedną z karnego/Szczegóły meczu już zatarły się w pamięci, lecz do dziś nie mogę pojąć jak z taką paką : Fołtyn, Trzaskowski, Gmoch, Grzybowski, Mahseli,B. Blaut,Korzeniowski, Brychczy, Żmijewski,Boguszewski, Apostel - zajęliśmy dopiero 4 miejsce w sezonie 1963/64.
Przeżycie dla młokosa było niesamowite, pomimo sennej jak na dzisiejsze standardy atmosfery na trybunach.Usiłuję uchwycić tamtejsze emocje, które do dziś gdzieś się jeszcze tlą i kiedy je wywołuję to są one już nieprzyswajalne.Taki idealizm, taka czysta wiara,takie oddanie, takie bezkrytyczne zapatrzenie jest możliwe tylko u małolata.Starszy pan ze szczętem stetryczał, skapcaniał,zgorzkniał,zatracił ufność, ułańską fantazję, a nabrał rutyny, nadmiernego krytycyzmu, ogłady i takiego poczucia,że uzewnętrznianie uczuć jest czymś bez mała wstydliwym.Jednym słowem się ucywilizowałem.Kiedyś wszystko było prostsze i ładniejsze.Jedynie pasja pozostała ta sama i przekonanie,że Legia musi być najlepsza,że nie wolno na nią nic złego powiedzieć i że trzeba jej bronić przed zapiekłymi wrogami.
A w tamtych czasach to Górnik Zabrze był najlepszy z takimi zawodnikami jak : Kostka,Floreński, Oślizło, Słomiany, Wilczek,Szołtysik,Lentner,Pol, Lubański,Musiałek, Kowalski.
I kiedy tak patrzę sobie na dzisiejszą tabelę to widzę,że kiedyś pierwsi są ostatnimi.Wielu mówi,że na takie wspomnienia łezka się w oku kręci.Nie czuję ; za to tabela sprawia mi jakąś przyjemność.Smile.
Natomiast pamiętam,że 53 lata temu różnica w meczu na korzyść Legii była widoczna, a wczoraj uległa zatarciu.I żeby była jasność ; nigdy nie byłem zwolennikiem przyjaźni z Pogonią.Wyszło na moje. Ale żeby tak od razu od miłości do nienawiści. Szkoda.

O tym,że wzajemnego szacunku nigdy za dużo.
Na szczęście jeszcze w piłce, niestety nie wszędzie i nie zawsze, w odróżnieniu od boksu można podchodzić do rywala z którym stoczy się pojedynek z szacunkiem.W boksie poziom schamienia przekroczył wszelkie granice i jest całkiem niezrozumiały, gdyż nie powoduje go choćby dbanie o wzrost zainteresowania, bowiem bilety na gale sprzedaje się w czasie liczonym w minutach.Ma to związek z kultura osobistą, dobrymi obyczajami, przyzwoitością, a właściwie z ich brakiem.Tym bardziej warto odnotować niewymuszone komplementy trenera Czerczesowa wobec Pogoni,że taka zgrana i zorganizowana oraz trenera Michniewicza wobec Legii,że dużo umiejąca, agresywna i nieobliczalna w ataku.Widocznie nie odczuwają takiej potrzeby,aby siebie i swoich zawodników podniecać niezdrowo. A i Czesław nie widzi potrzeby udowodniania czegokolwiek Legii jak przykładowo : Wdowczyk, Skorża czy Urban. I dobrze.

O tym,że gra w obronie musi być efektywna.
Gra w obronie polega z założenia na niedopuszczaniu do stwarzania sytuacji do strzelania bramek przez przeciwników.Zabezpieczać dostęp do własnej bramki mają zawodnicy wyposażeni w odpowiednie do tego celu umiejętności.Ich charakterystyka musi przy tym odpowiadać taktyce i organizacji gry drużyny. Na pierwszy rzut oka widać,że w grze wysokim pressingiem preferowanym przez Czerczesowa źle się czują Pazdan i Malarz.Nasz bramkarz bardzo dobrze spisuje się na linii, ale wyjścia ma niemrawe i często obarczone błędami,zaś Pazdan w walce na szybkość i przepychanki radzi sobie nieszczególnie.Pomimo mankamentów trener na Malarza stawia, a Pazdana przestawia.Szuka dla niego innego miejsca na boisku.A może by tak poprawić taktykę formacji, współdziałanie, wzajemną asekurację i jednak trzymać głębię obrony.Ma się zawodników o określonej charakterystyce i chyba korzystniej byłoby dostosować organizację gry do ich możliwości, niż stawiać im zadania dla nich niewykonalne.Przy czym Pazdan tu czy tam jest bardziej lub mniej przydatny dla drużyny i wczoraj rozegrał przyzwoite zawody.Tego o Vranjeszu powiedzieć nie można i chyba trener po jego blamażu z Lechią / co opisałem/ zepchnął go na boczny tor.I dobrze.

O tym,że wolałbym, aby nasza drużyna bardziej grała , a mniej wojowała.
"Kto mieczem wojuje, od miecza ginie". Chyba nasi zawodnicy zostali za bardzo ustawieni na agresję i bezpośrednią walkę z rywalem , a mniej na grę w piłkę.Powoduje to zbędny chaos, który naszemu zespołowi nie sprzyja.Natomiast drużyna Pogoni nieżle zorganizowana niewiele sobie z naszego nacisku robiła. Odwrotnie, mając sporo miejsca do rozprzestrzenienia się na naszej połowie skrzętnie z tego daru korzystała i groźnie, aczkolwiek sporadycznie na nas napadała.Czyżby trener Czerczesow uznał,że umiejętności czysto piłkarskie nasi zawodnicy maja mniejsze niż rywale, za to waleczność i motorykę mają większą ?.Pomimo zamysłu trenera nasi od czasu do czasu pokazywali,że w piłkę grać jeszcze nie zapomnieli Smile. I dobrze.

O tym,że zamianami ról sami siebie zaskoczyliśmy.
Mnie mocno rozbawiają takie podmianki jak ta z Prijoviczem i Nikoliczem czy Guilherme i Pazdanem.Nikolicz jako biegający poza polem karnym wyrobnik za Prijoviczem, a Guilherme grający tuż przed linią obrony za Pazdanem . Czemu to miało służyć ?.Bo chyba nie zmyłce dla drużyny Pogoni?.Co prawda Michniewicz znany jest z bardzo dobrej analizy taktycznej gry rywali i odpowiedniego ustawienia do konkretnego meczu. Ale jaka to różnica czy to ten czy owen wykonuje te same ściśle określone zadania boiskowe ?. Ważne jak to się robi.Jednak to Pazdan lepiej broni i odbiera, a gorzej rozgrywa,utrzymuje się przy piłce i podaje- od Guilherme, zaś Nikolicz ma lepiej ustawioną i szybszą nogę w polu karnym od Prijovicza.Przypomina mi to zamianę numerów na koszulkach zawodników Widzewa przez trenera Waligórę po którym to ekperymencie jego zawodnicy skarżyli się,że tak to ich zaskoczyło,że nie wiedzieli kto jest kim i komu podać w określonej sytuacji piłkę.Kiedy bowiem naszych czterech muszkieterów wracało do siebie to robiło się znacznie groźniej , ale dla wrogów. Nawiasem tylko dodam,że takie ustawienie Prijovicza czyni go całkowicie na boisku zbędnym.

O tym,że złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma.
Ten fragmencik komedii "Zemsta" Aleksandra hr. Fredry oddaje istotę tego co się wydarzało we wczorajszym meczu ,a co z wzrastającą irytacją zmuszeni byliśmy oglądać.Jak to mówi się , nasi na nich siedli i zmusili do cofki, a oni jak tracili piłkę to odpowiadali pięknym za nadobne.Czyli nasze było na wierzchu, ale i ich też. Może i my mieliśmy optyczną przewagę,ale wynikała ona z wady wzroku. W boksie to się nazywa klincz. Tylko,że w boksie sędzia przerywa pojedynek i każe rywalom podjąć walkę, a jak nie chcą to ich każe.W piłce trzymanej, a nie skopanej takich możliwości nie ma. A szkoda.

O tym,że tym razem nasza wytrzymałość nie wygrała.
W piłce często bywa coś za coś.Trenerzy Michniewicz i Czerczesow maja odmienne założenia pracy z drużyną.Michniewicz stawia na taktykę, wykonywanie zadań, zgranie,zrozumienie, ogólnie kolektywizm i mniejszą wagę przywiązuje do przygotowania motorycznego. Uważa,że zawodnika należy przygotować na tyle, aby w dobrym tempie grał prze 90 minut meczu. Bo po co więcej ?, mecz dłużej nie trwa. Natomiast dla naszego trenera motoryka jest fundamentem otwierającym możliwości realizacji taktyki i organizacji gry.Tyż piknie. Tylko,że aby zajechać rywala to tak jak w interwale musi być stosowana arytmia gry.Szybciej, wolniej, szybciej, wolniej. Aż popadają.A my zbyt długo graliśmy dość szybko, ale jednostajnie.Dopiero po ok. 70 minutach rywale zaczęli odczuwać trudy meczu i zrobiło się luźniej na boisku. Nie na tyle jednak, abyśmy wygrali. A szkoda.

O tym,że nasi piłkarze zbyt późno oddawali piłkę partnerom.
To było tak widoczne, aż denerwujące.Przy tak małych odległościach pomiędzy zawodnikami na boisku każde zawahanie,każde przetrzymanie piłki kończyło się jej stratą. Ten mechanizm , przyjęcie, podanie, wyjście na pozycję był zakłócony.Nie przez świetną postawę przeciwników, bo oni tylko robili to co musieli i do czego my stwarzaliśmy im okazje. A dawaliśmy im szanse na przeszkadzanie nam w płynnej grze, bo zbyt często graliśmy na stojąco.Co z tego,że graliśmy wysoko jak ruchu z naszej strony było za mało.Więc zawodnik posiadający piłkę z konieczności musiał tracić czas na wyszukiwanie niepokrytego partnera.A takich zbyt często w pobliżu nie było.Stąd straty oraz rwana i chaotyczna gra. A szkoda.
10niedziela, 10, kwiecień 2016 10:45
Baron
@CTP

"Mamy punkt przewagi nad Piastem, a gdybyśmy wygrali w Szczecinie, mielibyśmy 2 pkt przewagi. Zarąbista różnica..."

A ile w poprzednim sezonie zabrakło nam punktów do mistrzostwa?
11niedziela, 10, kwiecień 2016 11:42
CTP
@Iocosus
Moja teoria jest taka, że dotychczas wygrywaliśmy nie dzięki temu ustawieniu ale dzięki takim piłkarzom jak Jodłowiec i Jędrzejczyk. Duda na skrzydle, moim zdaniem, kompletnie się nie sprawdza, zwłaszcza w defensywie. Gdy w defensywie grali Lewczuk z Pazdanem, to tego jeszcze nie było widać, bo ten drugi zazwyczaj skutecznie asekurował Hlouska ale wczoraj, gdy na tamtej pozycji grał elektryczny i niepewny Rzeźniczak, to po naszej lewej stronie mieliśmy chaos a Hlousek praktycznie musiał się wyłączyć z zadań ofensywnych. Cieszę się, że wraca Kuchy.
A Pazdan chyba już nie powinien marudzić, że woli pozycję nr "6". Środek defensywy, to jest dla niego maksimum możliwości. Na DM jest zbyt drewniany.
Trochę drewniany jest też Aleksandrow ale porównywanie go z Trickowskim jest dla niego jednak bardzo krzywdzące. Ten drugi nie dość, że też był drewniany, to jeszcze kompletnie ignorował ustawienie zespołu na boisku. Bułgar przy pressingu przynajmniej biega tam, gdzie powinien.
@Zbyszek
O ile pamiętam, cytat jest nie z "Zemsty" a z "Pana Wołodyjowskiego".
@Baron
Jeśli my z tego punktu robimy takie aj waj, to o fazach grupowych europejskich pucharów w ogóle nie powinniśmy marzyć. Po prostu liga zaczyna się od nowa a piłkarze będą przynajmniej bardziej zmobilizowani. A nad poprzednim sezonem proponowałbym spuścić zasłonę milczenia.
12niedziela, 10, kwiecień 2016 12:49
1313
Napisałem to po meczu z Lechią i napisze i teraz. Tak grająca Legia może zapomnieć o MP.
13niedziela, 10, kwiecień 2016 13:35
To i ja, jak zwykle od dupy strony.

Zakończyła się runda zasadnicza. Nasza Legia prowadzona przez nowego trenera zajęła pierwsze miejsce, całkowicie dominując przeciwników.
Legia Czerczesowa wypracowała 12 punktów nad Piastem Gliwice, (kiedy przychodził było - 10) 14 pkt nad Pogonią, 15 nad Zagłębiem i Cracovią, 16 nad aktualnym jeszcze mistrzem Polski Lechem.
Zadam pytanie: Kiedy ostatnio tak było ?

Za poprzednika "grająca" Legia, poza kilkoma meczami (Celtic Wink ) potwornie męczyła siebie i przede wszystkim kibiców, pomimo to w komentarzach "dominowało" stwierdzenie "takie mecze się zdarzają"
Dziś "dominuje" Legia. Dominuje prawie w każdym meczu, o czym mówią pomeczowe statystyki i ilość zdobytych puntów w tabeli.
To, że nie wygrywa wszystkiego, jak choćby meczu z Pogonią ?
Cóż, "takie mecze się zdarzają" Wink
14niedziela, 10, kwiecień 2016 15:15
sektor212
Mecz Pogoń – Legia nie należał do ładnego widowiska. W dobrej grze nie pomagała płyta boiska która był dość nie równa. Stąd spora ilość niezbyt precyzyjnych podań.

Co do naszych poczynań boiskowych. Zdecydowanie siadła gra środkowych formacji. Brakuje jakości przedostatniego i ostatniego podania. W miarę dobrze przedostajemy się w strefę obroną rywala i tu zaczynają się problemy. Stąd mniej klarownych sytuacji, a że skuteczność też jakby ciut słabsza stąd w ostatnich dwóch meczach tylko jedna strzelona bramka.

Porównałem w statystykach naszą grę średniej pozycji z piłką oraz balans gry ofensywnej skupiając się na grze skrzydłami.
W meczach z Cracovią i Lechem graliśmy szerzej. W Szczecinie Gui zdecydowanie więcej był przy piłce w środkowej strefie boiska. W Krakowie czy Poznaniu Jodłowiec zdecydowanie wyżej i częściej operował piłką bliżej pola karnego rywali. Uważam, że Duda zdecydowanie lepiej czuje się gdy schodzi z lewej strony niż z prawej. Ze statystyk wynika, że w Szczecinie więcej pod grą był wyżej i na prawej stronie wypełniając lukę po Jodłowcu. Bułgar schodził do środka ale nie na lewą flankę. Wymienność pozycji z Bułgarem na skrzydłach nie przynosiła zapewne zakładanych efektów. Przez to Hlousek przy piłce był zdecydowanie wyżej niż w ostatnich dwóch meczach wyjazdowych ale osamotniony. Można przypuszczać, że współpraca pomiędzy obrońcą a pomocnikiem na lewy skrzydle układała się słabiej. O ile gra Czecha wyglądała podobnie to Broź grał zdecydowanie niżej niż i bliżej środka niż Jędrzejczyk. Tą lukę starał się wypełniać Duda czy Aleksandrow jednak ze słabszym skutkiem.
Balans ofensywny naszych akcji przeprowadzonych bokami w meczu z Pogonią był taki sam zarówno na prawej jak i na lewej stronie na poziomie 24%. Natomiast w meczu z Cracovią 31% (prawa flanka) z Lechem 33% (lewa flanka) pokazuje, że potrafiliśmy przenieść grę na wybrane skrzydło wykorzystując słabszą dyspozycje rywali w danym korytarzu boiska. Natomiast w meczu z Pogonią zespół nie potrafił uzyskać przewagi na żadnym skrzydle więc grę prowadził więcej środkiem niż przy liniach bocznych.

Czerczesow przy brakach kadrowych starał się znaleźć jak najlepsze rozwiązanie. Ostatnie dwa mecze oraz osiągnięte rezultaty pokazały że personalne roszady nie powiodły się tak jak sztab szkoleniowy oczekiwał. Zbyt dużo trybów brakowało i zostało przesuniętych w inne miejsca. Tu należy przyznać rację koledze 12345 który trafnie napisał „mając w drużynie jednego skrzydłowego i dwóch napastników, za to 4 prawych obrońców i 5 ofensywnych pomocników to jeszcze długo poczekamy na prawdziwą dominację”. Mi nie chodzi o samą dominację ale o utrzymanie stałego poziomu gry. Ławkę może mamy długą i mocną lecz nie na każdą pozycję.
Przy takich brakach personalnych z jakimi ostatnio zmagają się trenerzy Legii również mam spore wątpliwości co do trzymania się kurczowo jednego założenia gry. Tu CTP również trafnie zwraca uwagę pisząc „Obecny system gry trudno nazwać klasycznym, bo ani Duda nie jest skrzydłowym ani Prijovic rozgrywającym a już żeby ustawić Guilherme na "8", to trzeba mieć prawdziwie rosyjską fantazję”. Uważam że nasza taktyka powinna być w miarę płynna i dostosowana przeciwnika i do sytuacji na boisku chociażby jak w meczu z Cracovią gdzie z systemu 4-4-2 przeszliśmy na 4-2-3-1 i wygraliśmy mecz. Jednak zastanawiam się czy w meczu z Pogonią nasz sztab szkoleniowy nie miał zbyt mało kluczowych zawodników by stosować różne warianty gry. Wydaje się że nie więc z remisu chyba powinniśmy być zadowoleni.
Również otrzymaliśmy odpowiedz co do wartości poszczególnych zawodników i ich nominalnych pozycji jak i przydatności do Legii. Oby włodarze Legii posłuchali trenerów i w letnim oknie transferowym wzmocnili zespół na odpowiednich pozycjach. Bo jak widzimy w sytuacji otrzymanych kartek czy drobnych urazów z tym składem osobowym Europy nie zwojujemy.
15niedziela, 10, kwiecień 2016 19:04
Zbyszek
@CTP.
Sprawdziłem w necie i podają pod hasłem,że to z Zemsty i z Potopu. Było na egzaminie gimnazjalnym w 2010 roku jako pochodzące od Fredry. Więc być może i tu i tu . Tylko,że Fredro ciut wcześniej je był wymyślił.
16poniedziałek, 11, kwiecień 2016 00:04
Senator
Wiecie że w UK nie mogę obejrzeć skrótu bo przeznaczony tylko na nasz kraj? Mowa o stronie ekstraklasa.tv.
Co do meczu to nic nie napiszę Smile
Co do odczuć to niestety popadłem w defetyzm. Wydymają nas tak czuję. Czyli bliżej mi do corazstarszego który pisze z nami na śmierć z Piastem aby aby.
Czyli szczerze podziwiam kibica50. Kurde o ile lepiej się żyje a i zdrowszy człowiek na bank będzie.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.