- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Euro 2016: Stara gwardia górą
Czwarty dzień mistrzostw Europy przyniósł zwycięstwa Hiszpanii, która w ostatnich minutach meczu pokonała Czechy 1:0, oraz reprezentacji Włoch, która stosunkowo łatwo zwyciężyła z Belgią 2:0. W meczu Szwecji z Irlandią padł remis 1:1.
Mecz Hiszpanii z Czechami toczył się wedle przewidywalnego scenariusza. W pierwszych minutach Czesi przez kilka chwil sprawdzali czy może przypadkiem da się prowadzić z Hiszpanami w miarę wyrównaną grę. Nie dało się, zatem cofnęli się głęboko na swoją połowę, by nie rzecz we własne pole karne, i z zapałem oddali się utrudnianiu życia hiszpańskim wirtuozom. Ponieważ podopieczni Vrby osiągnęli w tej sztuce wysoki poziom wtajemniczenia, szło im nieźle. Aż do 87. minuty, kiedy piłkę przejął Iniesta i posłał perfekcyjne podanie w pole karne Czechów. Tam czekał Piqué, który musiał tylko dostawić głowę. Tym właśnie sposobem padło rozstrzygnięcie. Czesi mieli jeszcze swoją szansę na wyrównanie w samej końcówce meczu, ale De Gea odbił mocny strzał Daridy z pole karnego.
Czesi przegrali, ale pokazali dobre przygotowanie do turnieju, dobrą formę i wydaje się, że w meczach z Chorwacją i Turcją absolutnie nie stoją na straconej pozycji.
Co do reprezentacji Hiszpanii, różnie można oceniać przyszłość ich futbolu opartego na posiadaniu piłki, zdobywaniu terenu metodą tysiąca podań i próbach wjechania z piłką do bramki. Niemniej jednak unikatowość tego stylu, jego bezkompromisowość i zawsze ofensywne nastawienie reprezentacji Hiszpanii to coś, co bez wątpienia zasługuje na szacunek.
O 18:00 rywalizację rozpoczęła grupa E. Na pierwszy ogień poszło starcie Szwecji z Irlandią. Można było obawiać się o poziom tego meczu, na szczęście były to obawy bezpodstawne. Pozytywnie zaskoczyli zwłaszcza Irlandczycy, którzy prowadzili grę i mieli więcej sytuacji strzeleckich. Bez bicia przyznaję, spodziewałem się, że to Szwedzi będą drużyną bardziej kreatywną i płynniej konstruującą ataki, nie tylko z uwagi na obecność Ibrahimovicia w składzie. Tymczasem to irlandzkie natarcia były szybsze, ciekawsze, bardziej różnorodne. Skończyło się jednak remisem 1:1, który... jest problemem dla obu drużyn. Obie mają w perspektywie mecze z Włochami i Belgią, obie musiały zakładać, że o punkty w kolejnych seriach gier będzie szalenie ciężko, zwycięstwo w bezpośredniej rywalizacji szwedzko-irlandzkiej było zatem kluczowe w walce o awans. Remis mocno komplikuje tę kwestię.
Szlagier z udziałem reprezentacji Belgii i Włoch przyniósł pewne zwycięstwo podopiecznym Conte. W pierwszej połowie Bonucci cudownym podaniem obsłużył Giaccheriniego, który znalazł się sam przed Courtois i spokojnym strzałem pokonał belgijskiego bramkarza. W doliczonym czasie gry Włosi wyprowadzili wzorową kontrę, którą efektownym wolejem sfinalizował Pellè. Włosi pokazali swoje najlepsze oblicze. Imponowali konsekwencją w defensywie, ataki wyprowadzali składnie i dynamicznie. Na ich tle Belgowie wyglądali fatalnie. Schematyczni, zwalniający niemal każdą akcję holowaniem piłki, bezradni w grze ofensywnej. Już dwa lata temu w Brazylii można było odnieść wrażenie, że trener Wilmots jakoś nie wyciąga z posiadanego materiału ludzkiego 100% jego potencjału. Oczywiście, na trwających mistrzostwach Europy jeszcze wszystko przed Belgami, nadal mogą w cuglach wyjść z grupy, ba, zdobyć medal, ale starcie z Włochami musiało być dla nich bolesną lekcją. Wilmots zdecydował się na grę trójką środkowych pomocników (Witsel, Nainggolan, Fellaini), poświęcając jednego zawodnika ofensywnego i desygnując De Bruyne'a do gry na prawej stronie boiska. W miarę źle układającego się meczu trener Belgów dokonywał zmian, ale wciąż uważał, że kluczem do sukcesu będzie zdominowanie środka pola, nie decydując się na grę dwójką środkowych napastników (mimo że miał z kogo wybierać). Wyglądało to źle, akcje Belgów nie chciały się zazębiać, pchali się do przodu indywidualnymi szarżami (w czym celował zwłaszcza Hazard). Reasumując, w pełni zasłużona porażka tej reprezentacji. W sobotę o 15:00 Belgowie zagrają z Irlandią i myśląc o awansie z grupy, muszą zaprezentować się znacznie lepiej.
Dziś w grafiku tylko dwa mecze, oba w grupie F. O 18:00 Austria zmierzy się z Węgrami, a o 21:00 Portugalia z Islandią.