- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Legia - Bruk-Bet 1-1: Gdzie jest forma?
Czwarty mecz w historii pomiędzy Legią a drużyną z Niecieczy przyniósł podtrzymanie irytującej tradycji. Nasz zespół kolejny raz nie zdołał pokonać tego rywala. W meczu 23. kolejki Ekstraklasy Legia zremisowała w Warszawie z Bruk-Betem Termaliką 1:1. Prowadzenie dla gości zdobył w 22. minucie Stefanik, wyrównał w 37. minucie Radović.
Do pierwszej jedenastki Legii wrócili Artur Jędrzejczyk i Miroslav Radović, którzy z przyczyn regulaminowych nie mogli pomóc drużynie w przegranym meczu Ligi Europy z Ajaksem. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Broź, Jędrejczyk, Pazdan, Hloušek – Kopczyński, Moulin – Guilherme, Odjidja-Ofoe, Radović – Necid. Trener Czesław Michniewicz odpowiedział drużyną w składzie: Pilarz – Fryc, Szarek, Putiwcew, Guilherme – Guba, Kupczak, Babiarz, Mišák, Stefanik – Gutkovskis.
W drugiej minucie meczu Odjidja-Ofoe przejął piłkę po odbiorze Pazdana i uderzył zza pola karnego. Piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny, po którym blisko zdobycia gola był Necid, niestety z kilku metrów nie trafił do bramki. Goście odpowiedzieli atakiem, po którym sam na sam z Malarzem znalazł się Gutkovskis. Na szczęście nasz bramkarz odbił strzał napastnika gości. W 10. minucie po dośrodkowaniu Guby Gutkovskis uderzył głową, ale strzał był zbyt lekki i Malarz spokojnie obronił. W 14. minucie Hloušek ładnie przedarł się lewą stroną boiska, dośrodkował, akcję strzałem głową zakończył Guilherme, jednak uderzenie było niecelne.
Gra Legii w pierwszych fragmentach meczu nie różniła się szczególnie od tego co obserwowaliśmy w meczu z Ruchem Chorzów w poprzedniej kolejce. Nasze ataki prowadzone były wolno, wiele piłek było łatwo traconych, legioniści razili brakiem pomysłu na sforsowanie obrony głęboko cofniętego rywala. Déjà vu pogłębiło się w 22. minucie meczu. Po bilardzie w polu karnym Legii Stefanik łatwo wymanewrował w polu karnym Jędrzejczyka i z kilku metrów pokonał Malarza. W 26. minucie Stefanik mógł podwoić prowadzenie gości. Pomocnik gości miał mnóstwo miejsca przed polem karnym, uderzył i minimalnie spudłował.
Legia otrząsnęła się z marazmu dopiero po trzydziestu minutach gry. Legioniści zaczęli wymieniać więcej podań na połowie gości i szybciej przerywać kontry rywali. W 34. minucie po rzucie rożnym Guilherme Pilarz wybił piłkę zmierzającą do bramki swojego zespołu. W 37. minucie Legia wyrównała. Piłkę z rzutu wolnego wrzucił Guilherme, w polu karnym dopadł do niej Radović i strzałem głową pokonał Pilarza. Do przerwy było 1:1.
Na drugą połowę Legia wyszła bez zmian. Wśród gości w miejsce Mišáka na boisku pojawił się Gergel. Pierwszy groźny atak naszej drużyny zakończył się dośrodkowaniem Brozia i niecelnym strzałem Hlouška. W 51. minucie Odjidja-Ofoe uderzył zza pola karnego i nieznacznie się pomylił. W 54. minucie Gutkovskis zdołał oddać strzał na bramkę Legii, mimo że walczył sam z obrońcami naszej drużyny. Uderzenie było jednak słabe i Malarz łatwo je obronił. Swoją szansę z rzutu wolnego miał Guilherme, ale trafił w mur. Po drugiej stronie boiska w podobnej sytuacji znalazł się Gergel i przeniósł piłkę nad poprzeczką.
W 63. minucie Hämäläinen zmienił Necida. Fin mógł zaznaczyć swoją obecność na boisku szybkim golem, ale Fryc wybił z linii bramkowej strzał oddany z kilku metrów. Legia przeważała, ale grała ciężko, bez polotu w ofensywie. W dodatku nasi obrońcy nie umieli odciąć Gutkovskisa od długich podań, ten przyjmował piłkę pod kryciem, odgrywał kolegom lub padał na murawę po faulach legionistów, co skutecznie wybijało nasz zespół z uderzenia. W 78. minucie Radović miał piłkę na nodze kilka metrów przed bramką gości, ale fatalnie spudłował. Dziesięć minut przed końcem spotkania na boisku pojawili się Kazaiszwili i Kucharczyk, którzy zmienili Kopczyńskiego i Guilherme. W końcówce meczu najlepszą sytuację miał, a raczej mógł mieć Pazdan, ale pośliznął się, próbując złożyć się do strzału po dośrodkowaniu.
Mecz zakończył się rozczarowującym remisem 1:1. Nie tylko wynik, ale i jakość gry naszej drużyny nie pozostawia wątpliwości co do tego, że zespół w tym momencie nie funkcjonuje jak należy. W kolejnym występie całkowicie bezproduktywny i poza grą był Necid, bardzo słaby mecz na pozycji środkowego obrońcy zanotował Jędrzejczyk, zupełnie nie mogąc sobie poradzić z Gutkovskisem, Kazaiszwili po wejściu na boisko dziesięć minut przed końcem spotkania przegrywał każdy pojedynek z zawodnikami z Niecieczy. Takie 'minusy' można stawiać przy większości nazwisk. Goście byli kolejną tej wiosny drużyną, która wydawała się być szybsza i bardziej dynamiczna od legionistów.
Mimo sprzyjającego lutowego terminarza, nasza strata do Lechii Gdańsk wzrosła do siedmiu punktów. Bez szybkiej i wyraźnej poprawy gry naszej drużyny, ucieknie nam nie tylko mistrzostwo, ale i awans do europejskich pucharów.
Sam mecz zaczęliśmy tak właściwie w ósemkę, bo najwyraźniej w szatni zostali Guilherme, Radovic i Necid. Tych dwóch pierwszych obudziła dopiero wyrównująca bramka, gdzie jeden strzelał a drugi asystował.
"Bez szybkiej i wyraźnej poprawy gry naszej drużyny, ucieknie nam nie tylko mistrzostwo, ale i awans do europejskich pucharów."
To oczywista oczywistość. To, co zespół musi poprawić natychmiast, to, w pierwszej kolejności, szybkość rozgrywania akcji. Nie może być tak, że piłkarz dostaje piłkę i dopiero po 3-4 kontaktach jest w stanie ją odegrać do partnera. Do poprawy jest również dokładność podań. W dzisiejszym meczu jakieś 80% podań zwalniało tempo akcji, bo były albo za słabe albo w taki rejon boiska, że piłkarz otrzymujący podanie musiał zaczekać, bądź nawet się cofnąć. Traciliśmy cenne sekundy, które pozwalały ustawić się przeciwnikowi we własnym polu karnym. Gramy teraz tylko w lidze, mamy dłuższy mikrocykl, jest czas na poprawę, choć odrobić 7 pkt w 7 meczach będzie bardzo, bardzo trudno. Wiele wskazuje na to, że rundy finałowej raczej nie zaczniemy z pozycji lidera.
Gdzieś zniknęła pewność siebie Kopczyńskiego. Owszem, potrafi przerwać akcję ale często nic z tego nie wynika, bo zaraz wywala ją na połowę przeciwnika. Defensywny pomocnik na miarę Legii nie ma prawa tak grać.
Tak nieporadna, bez błysku i elementu zaskoczenia ta nasza gra, że w sumie to się dziwię, że jest "aż" remis.
Nie ma się co czarować - forma do meczu z Zagłębiem raczej nie wróci i strata znowu wzrośnie. Przypomina mi dzisiejsza Legia tę późnego Besnika Hasiego.
Właśnie w formie, a nie w personaliach, upatruję głównej słabości Legii teraz.
Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie lepiej, bliźniaczo do rundy jesiennej, kiedy na starcie, jeszcze pod wodzą Hassiego nie dało się na nich patrzeć. Pamiętamy jak się kończyło.
Panowie, "oni to zrobią"
Dodatkowo w tym roku konkurencja jest większa i mocniejsza niż w zeszłym gdzie był tylko przeciętny choć równo grający Piast, więc o MP będzie baaaardzo trudno.
Mecze z Ruchem, Ajaxem i teraz Termaliką pokazują, że jest bardzo daleko od ok i ja np. nie widzę żadnych symptomów na dziś, które dawały by nadzieję, że będzie lepiej. Swoje spieprzył Leśnodorski z Wandzlem i wszystko wskazuje, że Magiera, który dziś bardziej wygląda na uczniaka niż faceta, który Legię wyciągnął z kryzysu po Hasim. Tyle tylko, że ja mam wrażenie graniczące z przekonaniem, że drużyna grała przeciwko Hasiemu to po pierwsze, a po drugie efekt nowej miotły w osobie Magiery własnie się skończył. Legia AD2017 i przygotowania do rundy to jest jego autorski pomysł. Na tle konkurencji wyglądamy jak wóz z węglem.
Połowę dzisiejszego meczu zastanawiałem się czy na obozach w Hiszpanii ćwiczyliśmy wariant gdy to rywal ma piłkę, a my chcemy ją odebrać lub ograniczyć jego poczynania. O ile w meczach z Ajaxem wyglądało to nieźle, to dzisiaj mnie krew zalewała. Miałem wrażenie, że ataki Niecieczy gdy tylko udało im się podejść pod nasze pole karne, powodowały w naszych szeregach panikę. Ataki "na raz", jakieś nerwowe wykopy, gdzie często nastrzeliwano swojego partnera, co potęgowało popłoch w naszych szeregach, "wchodzenie" w rywala z impetem, gdzie sędzia zaraz odgwizdywał faul. Jeden Gutkovskich potrafił w pojedynkę "związać" naszą obronę i pozwolić nadejść swoim partnerom. Ręce opadały po kolejnych faulach na tym osamotnionym dzisiaj zawodniku.
"Ciekawie" robiło się również, jak postanawialiśmy założyć pressing. Sygnał do tego dawał dzisiaj głównie Tomas Necid charakterystycznym ruchem ręką w stylu "na nich". Problem w tym, że wyglądało to trochę jak szarża rosyjskich żołdaków na niemieckie pozycje. Na hurra, w kilku na jednego i pare razy w wyniku tego nieskoordynowanego ataku nadzialiśmy się na groźną kontrę, bo niecieczanie nie dość, że nie bali się tego ataku to jeszcze potrafili sensownie z niego wyjść, zostawiając za linią piłki kilku naszych szarżujących zawodników.
W ataku mieliśmy dzisiaj kolejną odsłonę nieśmiertelnych wrzutek.Niedługo nasi rywale chyba będą specjalnie odpuszczali boczne strefy boiska, bo jak uczą dotychczasowe mecze, nie stwarzamy po nich żadnego zagrożenia. Charakterystyczne w naszej grze było "rozciąganie" do szeroko ustawionych bocznych obrońców. Zastanawiam się tylko co to ma na celu jak, szczególnie Łukasz Broź, po dostaniu piłki czeka aż formacja rywala się przesunie na jego stronę. Wiele się mówi i często padają takie zarzuty, że Legia mało strzela z dystansu, a taką skomasowaną obronę, tak właśnie można próbować "kąsać". Dzisiaj nawet parę takich strzałów było. Problem w tym, że po większości z nich piłka trafiła w zawodnika naszego zespołu...
To sobie ulżyłem.
Dlaczego gramy tak słabo, nie wiem. Jest pożar i sztab szkoleniowy musi coś zrobić. Zgodzę się z @corazstarszym, że do najbliższego meczu w Lubinie cudów nie ma co oczekiwać. Po następnej kolejce do Lechii możemy mieć 10 punktów straty i zrobi się nerwowo. Media doleją oliwy do ognia i pół roku po zwolnieniu trenera Hasiego, znajdziemy się w tym samym miejscu...
http://firsteleven.com/wywiady/4628,mioduski-80-milionow-z-ligi-mistrzow-w-klubie-juz-nie-ma
Wywiad ciekawy tyle tylko że nie przekonanych nie przekona tak myślę. Uwagi o wypożyczonych Necidzie i Gruzinie dobre. Moim zdaniem też widać o co idzie Mioduskiemu, wydawać kasę na wyżej wspomniane wyposażenia to nie jest droga którą chce iść.
Co do meczu ciężka sprawa bo tytuł sir Gawina oddaje moje
spostrzeżenia i co tu więcej pisać jeśli kluczowe postacie naszej drużyny grają piach. Trzeba mieć nadzieję że sztab wie co robił i robi. Taki Gui z tą formą nie ma prawa grać ale widocznie inni jeszcze słabsi. Naprawdę żal patrzeć na tą niemoc. Jle my bramek strzelilismy razem z meczami kontrolnymi? Trzy, myślę się?
Druga opcja to wykonawcy.. Nie wiem może odstawienie Kuchego, transfery Beresia i Prijo a z drugiej blokowanie np Pazdana, cyrk z włodarzami etc etc etc ma jakiś mega wpływ na głowy zawodników..? Bo to już nie chodzi o to,że Necid,że Kazaiszwili czy Kopczyński.. Tutaj chodzi o filary drużyny.. Pazdan, Jodła, Gui.. Wszyscy trzej to cienie zawodników z jesieni. W defensywie mamy i Hlouska i Jędzę i Pazdana a najwięcej dobrego mówi się o Dąbrowskim.. To również wiele mówi. Wczoraj niektóre rożne tak bardzo kulały,że człowiek się zastanawiał czy to już 2 liga czy jeszcze ekstraklasa... a chyba dla profesjonalnego zawodnika dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry nie powinno stanowić problemu. Błędy w obronie efektem braku koncentracji? Nieciekawie...
Trzeciej opcji nie biorę jako opcję tylko jako czynnik,który z pewnością dołożył cegiełkę do całokształtu kryzysu. Jest nim polityka prezesa. Rozumiem,że niemożliwym jest utrzymanie kadry w całości w takim samym kształcie nieustannie. Nie rozumiem zaś testowania zawodników na potęgę. Nie tak dawno mieliśmy okazję testowania Trickovskiego oraz zaciąg z Flu - bez powodzenia. Jesienią mieliśmy okazję podziwiąc Langila oraz Aleksandrowa. Dziś prezes inwestuje w to więcej kasy i mamy Kazaiszwilego oraz Necida. O ile Necid dołączył najwcześniej do zespołu to z kolei reszta mało kiedy przejawiała lub przejawia jakieś pozytywne argumenty przemawiające za inwestowaniem w nich. Zbyt dużo tego a zbyt mało jakości... W momencie, gdy żegnamy filary tj Niko, Prijo, z tyłu Bereś, Lewczuk wciąż nie podnosząc rywalizacji na skrzydłach a napad uzupełniając zupełnie nieprzygotowanym do gry DCC, kontuzjowanym Sanogo oraz wypożyczonym z niemożliwą opcją do wykupu Necidem to nie ma co oczekiwać bóg wie jakiej formy i gry. No ale fajnie prezes powalczył o Caicedo i Kube
Zespół jest w mentalnej rozsypce, bo nie wie jak ma grać i Magiera ma przed sobą wyjątkowo trudne zadanie. Ja przyznam szczerze, że nie mam pojęcia, kto mógłby zagrać na "9". Mam tylko dwóch kandydatów: Hamalainen i Radovic. Przy czym mam spore wątpliwości, czy ten pierwszy jest w stanie rozegrać pełne 90 minut na sensownym poziomie. Wczorajszy mecz, to chyba pierwszy mecz Hamy od jakichś kilkunastu miesięcy, gdzie coś tam wniósł od siebie do gry.
Zostaje Radovic, no ale z kolei przesunięcie Miro na inną pozycję skutkuje koniecznością znalezienia jego następcy na skrzydło. Kolejna zagwozdka. No bo tych lodówek mamy, że ho, ho ale telewizora jak nie było tak nie ma.
Vako? Kolejny "holownik", który lubi poczekać aż przeciwnik się ustawi, żeby pokazać jaki z niego Robben. Poza tym, wypożyczony bez szans na wykupienie.
Nagy? Tu już trochę lepiej, bo technicznie niezły a i w sparingach pokazał, że gra pod zespół a nie pod siebie nie jest mu obca. Ale w meczach o stawkę jeszcze go nie widzieliśmy i diabli wiedzą, czy go to nie przerośnie.
Zostaje Kuchy i Guilherme i to jest chyba najrozsądniejszy wybór na obecną chwilę.
Reasumując, jeśli batalię o Legię wygra Mioduski, to pierwszą decyzją, jakiej ja od niego oczekuje powinno być pogonienie na cztery wiatry obecnego komitetu transferowego.
"mam tak samo jak Ty" ....
Nie rozumiem, czy każdy trener Legii musi sam osobiście i na nowo przerabiać tę samą lekcję ? Za każdą zmianą trenera następuje aż tak głęboki reset ? Kiedy w końcu Legia jako klub zinternalizuje "oczywistą oczywistość:, że :
1. Nieciecza ma wysokich zawodników (nooo... Babiarz się wyłamuje
2. Nieciecza broniąc gra systemem 1 - 7 - 3
3. Wrzutki, żeby były skuteczne muszą być perfekcyjne, tak dokładne że sam nie wiem, o ile w ogóle mogą być skuteczne skoro oni wszyscy jak jeden mąż w polu karnym murują ile sił
4. Kibice maja już dość oglądania patriotycznego widowiska "nam strzelać nie kazano"
Podział punktów może nie wystarczyć. Miejsce premiowane grą w pucharach zagwarantowane nie jest. Jeśli nie jesteśmy w stanie dogonić Jagi (o Lechii nawet nie wspomnę), a i Lech nas przegonił to ja niestety mam nie najlepsze przeczucia.
"Zazdroszczę kibicowi50 dobrego samopoczucia ale obawiam się, że jak tak dalej pójdzie to po ewentualnym odpaleniu, nie będzie już co "zrobić".
Za dużo już widziałem i zbyt dużo tu czytałem żeby wpadać w ogólną histerię
Dla rozluźnienia atmosfery zachęcam do poczytania dyskusji z września zeszłego roku
Lata lecą, my płaczemy a karawana jedzie dalej.
http://czarna-elka.pl/index.php/wokol-boiska/52475-bruk-bet-legia-2-1-constans
Przepraszam, ale na grę naszych zawodników, ich brak koncepcji, ruchu, analizy tego co się dzieje na boisku patrzeć spokojnie się nie da. Ja Jędzy w tak kiepskiej formie nie pamiętam. Mam niestety wrażenie że to nie idzie w dobrą stronę, tym bardziej, że meczów w których można gonić jest coraz mniej. W formie z wczoraj wygrać mecz bardzo trudno, nie mówiąc o tym że gramy z Lechem i Lechią na wyjeździe. Oczywiście możemy sobie pisać że we wrześniu było podobnie, tylko że wtedy była 10 kolejka, a teraz jest 23 kolejka
W klubie i trenerzy i piłkarze powinni wyrzucić „czarne myśli” z głowy, zakasać rękawy i zapier… zapieprzać, ale to się łatwo mówi, pisze, a Skorża z Bergiem tylko uśmiechnęliby się pod nosem.
Puchary za nami, mamy teraz trzy mecze w cyklu tygodniowym
03.03 Zagłębie Lubin - Legia Warszawa
12.03 Legia Warszawa - Wisła Kraków
19.03 Lechia Gdańsk - Legia Warszawa
Nie wiem, natomiast odnoszę wrażenie, że po zimowych przygotowaniach o ile wytrzymałość jest to dynamika szwankuje i byłaby to zależność nazwijmy ją typową, wielokrotnie w piłce w Polsce w poprzednich latach w odniesieniu do wielu zespołów przywoływana. Niby zeszliśmy z gór, w kopnym śniegu kondycji się już nie wyrabia, ale jeżeli i w Hiszpanii położy się nacisk na wyrobienie wytrzymałości, tzw. podbudowę fizyczną to później efekty mogą być właśnie takie. Nie wiem jak to po prawdzie jest, jeżeli dynamiki faktycznie brak, to kiedy się ją odzyska, nie wiem czy kibicowskie wrażenie pokrywa się z rzeczywistością, jak mierzalne parametry wyglądają, ale coś jest nie tak, bo wyników przecież nie możemy uznać za przypadkowe. W zestawieniu z Lechem to lepiej o naszej dyspozycji nie mówić, można się pocieszać, że w kwietniu i w maju obraz się odwróci, w Poznaniu dostaną zadyszki, a my nie tracąc wydolności odzyskamy wigor, polot, dynamikę.
W Lubinie o żadnym wpływie pucharów mowy już być nie może, jest prawie tydzień czasu na przygotowanie się do tego meczu, to będzie dla nas tzw. mecz "na przełamanie" tym bardziej że Lechia z Lechem grają bezpośrednio, ktoś punkty potraci. (Obstawię w Poznaniu 1:1)
Aha, nie mogę się powstrzymać, słuchajcie czy wczoraj w pierwszej połowie para defensywnych pomocników: Kopczyński – Moulin wyglądała lepiej od duetu Kopczyński – Szymański z meczu z Ruchem? Młokosa żeśmy zjechali, to co mówić o starych wygach, wyjadaczach?
A wiesz Ty co ? odświeżyłem sobie sprawę jesiennego meczu z TBB. I wiesz co ? mam takie wrażenie, że Legia wtedy grała lepszą piłkę niż teraz (porównując oba mecze z TBB w tym sezonie). Było tam mniej chaosu, piłka była pod znacznie lepszą kontrolą naszej drużyny. Pamiętam, że wtedy zaraz po meczu obejrzałem tamten mecz ze 3 razy na powtórkach, w tym 2 razy w tempie przyspieszonym x2 i pamiętam mój zachwyt nad tym co drużyna z piłką robiła ... nooo.. niezupełnie, tylko do momentu podejścia pod pole karne TBB (co następowało wtedy sprawniej i szybciej niż wczoraj). W tym elemencie mamy constans, jak było "na początku, teraz i (tfu ...) na wieki wieków". Bezsensowne wrzutki lub szarże załamujące się na postawionym autobusie .... skąd my to znamy ? aaa... z meczów z TBB (a i paroma innymi zespołami też).
I przypomniałem sobie swój ówczesny (po tamtym meczu) komentarz o braku strzałów. I pamiętam wczorajszy komentarz jednego z kibiców - "jak się chce zdobyć bramkę to potrzebne są strzały na bramkę". Podkreślę "NA BRAMKĘ". nie w plecy kolegi lub zawodnika TBB.
Czuję się utwierdzony w swojej tezie, że Legia niczego się nie jest w stanie nauczyć ze swojej historii (i to nawet tak niedawnej). Tylko, że mi od tego utwierdzenia nie jest lepiej (szybciej powiem/napiszę coś o zatwardzeniu ....).
Zmienił się trener, ale gra z TBB nie wygląda lepiej ..... Mam wrażenie, że efekt nowej miotły w 2017 r. się skończył i po raz kolejny spotkaliśmy się z (nomen omen) betonem. Tym w głowach zawodników i sztabu szkoleniowego też.
"Kopczyński – Moulin wyglądała lepiej od duetu Kopczyński – Szymański z meczu z Ruchem?"
Kopczyński wyglądał tak samo słabo, natomiast jeśli chodzi o Moulina, to jak na pierwszy pełny mecz po kontuzji zagrał naprawdę nieźle. Natomiast, ja nie obwiniałbym tej pary za straconą bramkę:
Pierwszy winowajca, to Pazdan, który powinien wybić piłkę na aut a drugi, to Radovic, który pilnuje narożnika pola karnego.
EDIT: W końcowej fazie tej akcji widać też Guilherme, który był gdzieś hen, daleko na grzybach.
A pamiętasz jak w meczu z Ajaxem w Amsterdamie w końcówce wychodzi pięciu holendrów przeciwko jednemu naszemu Broziowi? Było świetne ujęcie kamery zza bramki Malarza, które dużo nam powiedziało.
Ja w obecnej grze naszej drużyny widzę bardzo dużo niechlujstwa i nonszalancji, skąd to się bierze nie wiem.
Zwróciłbym uwagę na jeszcze jedną rzecz, dla wielu piłkarzy z pierwszej drużyny Magiera nie jest trenerem tylko Jackiem. Kolesiostwo w dłuższej perspektywie się nie sprawdza.
Zdziwko mnie troszkę bierze i kamyczek do ogródka specom od przygotowania fizycznego mogę wrzucić, ze Odjidja zimą był kontuzjowany, nie przepracował w pełni okresu przygotowań, a fizycznie wygląda nie zgorzej, czego nie można powiedzieć o Rado, Gui, Kopczyńskim. Z obrońców czarny dzień w spóźnianiu się z interwencjami miał raz Pazdan z Ruchem, a raz Jędza z Termalicą. Odnośnie formy to oprócz Ofoe, w zasadzie nie miałbym pretensji do Hlouska, ewidentnie dyspozycję ogólną poprawił względem jesieni Dąbrowski, bardziej energiczny jest Kazaiszwili - niezły mecz rewanżowy z Ajaksem, biegają dużo Kuchy z Broziem, tylko że z tego biegania za wiele do tej pory nie wynika. W sumie jednak to błysku, możliwości depnięcia, szybkiej orientacji, zaskakującego wyjścia na pozycję, dogrania w tempo brak, wszystko spóźnione, poblokowane przez rywali albo niecelne i niedokładne. Tak jakby szybkość reakcji szwankowała, nie była optymalna, analogiczna z tym co widzieliśmy jesienią. Nie wiem nie jestem specem, kiedy worki kartofli nasi piłkarze z pleców pozdejmują, bynajmniej o brak chęci lub ambicji ich nie posądzam, ale nie zawsze chcieć to znaczy móc. Według mnie jesteśmy trochę na etapie fizycznego „zamulenia”. Oby to minęło, puściło jak najszybciej.
A ja bym kamieni a nawet małych kamyczków do ogródka Krzepoty raczej nie wrzucał. Powiem więcej, zalecam daleko idącą ostrożność w formułowaniu krytyki pod adresem naszych szpeniów od fizyki.
Na potwierdzenie mojej wstrzemięźliwości przytoczę ostatnie 2 lata:
Najpierw mieliśmy Berga ze swoimi lajtowymi treningami w okresie przygotowawczym. Efekty znamy. Runda zasadnicza zakończona na I miejscu a potem, niestety, czegoś zabrakło. Najprawdopodobniej, właśnie zabrakło pary.
Rok temu mieliśmy "niedźwiedzia z Syberii", który w zimie dorzucił ostro do pieca i końcówka, to były wysokie zwycięstwa nad Cracovią, Piastem i Pogonią.
Magiera poszedł tropem Czerczesowa i ja to uważam za jak najbardziej słuszne posunięcie. Śek w tym, że Legia Magiery, to kompletnie ale kompletnie inna Legia niż ta sprzed roku. Przede wszystkim taktycznie. Czerczesow, to wielbiciel i wierny nasladowca Heynckessa. Zespół ma presować i starać się odzyskać piłkę już na połowie rywala a następnie błyskawicznie stworzyć sytuację bramkową tak, aby przeciwnik nie zdążył się ustawić. Taka taktyka 4 lata temu dała Bayernowi puchar LM. Przypomnę, że wówczas bawarczycy rozstrzelali w półfinale Barcelonę strzelając jej, bodajże, 7 bramek w dwumeczu.
"Taktyka niedźwiedzia" pozwoliła Legii utrzymać się na topie w ciężkich początkowych tygodniach rundy wiosennej i z trudem, bo z trudem ale obydwu trofeów już nie wypuściliśmy z rąk.
Magiera, z kolei, to kompletnie inna filozofia. Ja tutaj bardziej widzę zauroczenie Guardiolą. Gra kombinacyjna, tiki taka i spektakularny wjazd z piłką do bramki. To bardzo widowiskowa filozofia gry ale... No właśnie. Obawiam się, że nadaje się do skopiowania wyłącznie na Półwyspie Iberyjskim. Wspomniany Bayern próbował to zaimportować na swój grunt w ostatnich kilku latach i za bardzo to mu nie wyszło. Do takiej gry trzeba mieć wykonawców, bo taka gra bazuje na doskonałej technice i motoryce. My dwóch takich wykonwaców właśnie sprzedaliśmy a pozostali jeszcze w nogach czują trudy zgrupowania.
Wniosek: myślę, że w Lubinie powinniśmy zobaczyć już szybszy i bardziej dynamiczny zespół. Ale czy my tam coś w ogóle strzelimy, to już insza inszość.
Odejscie naszych najlepszych napastnikow tez nie pomoglo, ale to co mamy okazje ogladac teraz to jednak autorski projekt Magiery.
Licze na to, ze nasze ofensywne nabytki zgraja sie wkrotce z zespolem i pokaza na co ich stac. Odzidzia tez potrzebowal czasu, by z grubasa stac sie gwiazda ligi.
Jeżeli podbudowa fizyczna Krzepoty okaże się wystarczająca do czerwca, a dynamikę i wigor odzyskamy, to zaręczam że żadnych kamyków wrzucać nie będę, koszty uboczne z pocżątkowym ‘zamuleniem’ o ile faktycznie z czymś takim mamy do czynienia zaakceptuję.
Co do Czerczesowa i taktyki pitolić można w nieskończoność, według mnie w pucharach tak jak opisałeś grać byśmy nie mogli, jaka taktyka byłaby optymalna dla obecnej Legii Magiery, to też ocean dyskusyjny, na który w tej chwili nie wypłynę.
Daj spokój końcówka Staszka to jazda na oparach z bezczelnym opuszczaniem meczów na wyjazdach.
Wygląda na to że powinniśmy opsypać złotem tego który znajdzie receptę na zimowe przygotowania.
Zimowe przygotowania będziemy mogli podsumować w czerwcu.
Trochę cierpliwości
W tym roku liga kończy dopiero w czerwcu?
Tu wracam do pierwszej wypowiedzi - iocosusa- , który słusznie zauważył element tzw. "przymulenia", braku finezji i błysku. Taka jest prawda, że mocno obciążone organizmy nie mają niestety prawa reagować inaczej, stąd takie własnie wejście w sezon.
Warto też dodać pewien fakt bardzo ważny w sporcie zwany motywacją, ambicją połączoną z psychiką... Pokrótce mając przed sobą ambicjonalny mecz za trzy dni po ligowym zespół nigdy - podkreślam -nigdy nie da z siebie maxa zarówno jeśli chodzi o fizykę jak i mentalność. W meczach z Ajaxem zawodnicy przebiegali średnio około 10-12 km porównywalnie do piłkarzy holenderskich, grali silnie, walcząc. Problem polega na tym iż wejście w sezon ( po zimowych obciążeniach) powoduje dłuższy czyli gorszy czasowo okres regeneracji wysiłku i zmęczenia. Nawet najlepsze lodowe kąpiele czy inne wirówki tego nie załatwią. Nie pomogą nawet urządzenia, które na poziomie europejskim posiadamy, stąd wychodząc po trzech dniach na ligę mówiąc oględnie "człapiemy bez ikry"...
Proszę popatrzyć na logistykę powrotu z Amsterdamu po rozegranym na ambicji meczu, gdzie powrót do kraju nastąpił w piątek około godziny 18- ej -czyli na zabiegi, masaże, rozbieganie pozostała tylko sobota, gdyż niedziela była dniem meczowego zgrupowania...a więc dużo za mało ! Trudno zatem przypuszczać aby asami świeżości nasi piłkarze / za dotykiem magicznej różki / - byli...
Po nich zasób siły widać gołym okiem jednak "ołowiane nogi" powodują straty, niecelności czy złe wybory jak i frustracje - gdyż oni sami to czują. Inna sprawą jest fakt iż taki "stary cwaniak" jak Radović powinien spokojnie trafić w bramkę a gdyby ręka w polu karnym przyniosła rzut karny zamieniony na bramką - pewnie oceny meczu byłyby zgoła inne...
Moim zdaniem właśnie wchodzimy w etap czasu kiedy zaczniemy widzieć sens przygotowania do sezonu trenera Magiery bowiem zamknęliśmy terminarz meczów co trzy/cztery dni. W przedziale tygodniowym wierzę, że wrócimy na odpowiednie tory, poprawi się fizyka a do nabitej siły zacznie wracać normalna świeżość i to tzw. "coś" ...
O tym,że jak ktoś się boi to nie powinien wychodzić z domu.
Znakomity aktor Jan Kurnakowicz w pierwszym powojennym filmie p.t. "Zakazane piosenki" zagrał rolę człowieka strachliwego, jak powiadał ostrożnego. Bo też i okoliczności i czas okupacji i siła wroga nie sprzyjały odwadze, która przez wielu uważana była za samobójczą głupotę.Aż wreszcie, nareszcie porwał i jego starego zapał młodych i ruszył w bój.Dziś na szczęście nie te czasy,ale strachy jak by podobne.W Legii od czasów Czerczesowa aż nadto widoczne. Głównym motywem myślenia jest "Byle nie spieprzyć".Nie że ktoś jest strachliwy, on jest tylko ostrożny.Chodzi o tę młodzież Legijną, która jest i równocześnie jej nie ma.,Wiadomo,że z nimi jest kłopot i ryzyko, bo raz zagrają dobrze,a raz źle.Ale jak już będą grali to tych lepiej granych meczów będzie więcej, a tych gorzej proporcjonalnie mniej.Bo każdy dojrzały piłkarz kiedyś był też młody, kiedyś gdzieś swoją karierę zaczynał, ktoś na niego postawił i dzięki temu z nieopierzonego chłopaczka stawał się panem piłkarzem.Ja nie namawiam,aby od razu stawiać na 16 latków jak Lato w Olimpii na Mirka Szymkowiaka czy Berg na Krystiana Bielika. ale te 18-19 lat to już wiek jak najbardziej odpowiedni.
Tu posłużę się prawdziwą historią Kazimierza Deyny, która znam tak jak ona powstawała, a nie z późniejszej dętologii. Kazio Deyna po ukończeniu 18 lat podlegał wiosennemu poborowi do wojska od 1 kwietnia 1966 roku. Ale w kamasze iść nie zamierzał i nawet propozycja powołania go do wojskowego klubu Zawisza Bydgoszcz go nie zachęciła.Uciekł więc ze Stargardu do starszego brata w Łodzi, by w ten sposób uniknąć wcielenia do zaszczytnej zasadniczej służby wojskowej.W Łodzi brat Kazika wiedząc czym grozi uchylanie się od obowiązku młodym Deyną zainteresował ŁKS, a konkretnie trenera II drużyny Leszka Jezierskiego zwanego "Napoleonem".Ten po obejrzeniu Kazika orzekł,że wymaga potężnego szlifu,ale też,że ma w sobie to coś czyli talent.Obiecał wyreklamować od woja jak młodzik się sprawdzi.Deyna zagrał jeden mecz w rezerwach ŁKS i został awansowany do I drużyny, której trenerem był b. trener Legii ppłk Longin Janeczek. Ten wystawił Deynę w jednym meczu, w którym wypadł słabo.Więc kiedy WKU wysłało powołania do odbycia zasadniczej służby wojskowej dla 3 młodych graczy ŁKS / Kostrzewińskiego, Studniorza i Deyny/ do jednostki nr 11221 czyli na ul. Szwoleżerów w Warszawie, gdzie tę służbę odbywali piłkarze Legii, w Łodzi działacze i trener nie mieli wątpliwości,że do Warszawy należy oddać najsłabszego z nich czyli Deynę,a pozostałych wyreklamować.Odstrzelili Kazika po jednym nieudanym meczu, a potem w brody sobie pluli i robili wszystko,aby Kazimierza odzyskać.I o mały włos im by się udało,bo po 2 latach służby w piechocie Deyna powinien być zwolniony do rezerwy czyli do cywila, gdzie na niego w Łodzi czekało urządzone mieszkanie i wysokie pobory.W Legii zostać nie chciał, bo nie miał własnego lokum,a klub do dania mu mieszkania się nie kwapił.Ale był na tyle już uznanym zawodnikiem i dla Legii cennym,że pilnie został przeniesiony do służby w marynarce wojennej na okręt podwodny, gdzie służba zasadnicza trwała 3 lata.Legia w ten sposób kupiła czas i załatwiła Deynie kawalerkę na ul. E. Plater i z trudem spore środki na tzw. zagospodarowanie.A w Legii,żeby nie przekonanie o własnej wielkości i nieomylności trenera z wojskowego klubu z Dukli Praha Jaroslava Vejvody też by z Deyny było niewiele.Bowiem Kazio prawie do końca listopada 1966 roku tj. do debiutu w meczu z Ruchem i w Stargardzie i w ŁKS i w Legii robił za napastnika.I w pierwszym meczu w Legii wypadł marniutko, gdyż stare repy z Ruchu w postaci Nieroby i Jandudy nie dały mu pograć w pobliżu swojego pola karnego.Więc Kazio uciekał przed nimi w pole. Z moim dobrym kolegą też Zbyszkiem wspominamy jak w tamtym meczu Deyna pod koniec I połowy chciał z dystansu strzelić z woleja na bramkę,ale posłał taką świecę,że piłkę można było w górze ledwo dostrzec. Stwierdziliśmy "Kopa to on ma. Ale nic więcej".
Tylko Vejvoda nie chciał pogodzić się z tym,że tak okropnie się pomylił.Po meczu w szatni rzekł do Deyny / w tłumaczeniu na polski/ :" Ty nie jesteś żaden napastnik.Ty u ,mnie będziesz rozgrywał". I tak już zostało.A młodzian wygryzł ze składu nie byle kogo, bo bożyszcze Warszawy "Dziecko Czerniakowa" fenomenalnego technika Wieśka Korzeniowskiego
Powyższy fragment dedykuję tym, którzy skreślają młodych, zdolnych i utalentowanych zawodników po jednym niezbyt udanym meczu.
A druga część tej części komentarza będzie trochę mentorska.Ale trudno. Nie zwykłem dryfować z prądem.
Dla takich klubów jak Legia jedyna droga na trwałą, stabilną i silną pozycję w kraju i Europie to szkolenie młodzieży.To ono gwarantuje sukcesy sportowe i finansowe na miarę możliwości. Można bowiem ściągnąć zawodników po 5, 10 mln Euro tylko po co?.Ligi Mistrzów i tak się z nimi nie wygra.Więc może korzystniej sprowadzić młodych za 1 czy 2 mln Euro , wypromować i sprzedać za 5 czy 10 mln Euro i jeszcze czerpać pożytki z ich grania w drużynie.A jeszcze lepiej wprowadzać do I drużyny własnych młodzieżowców i juniorów.Tylko,że jak się ściąga młodego to trzeba go promować, promować i jeszcze raz promować.Taki powinien być cel ; szkolenie i promocja.Jeżeli ktoś chce byle jakich wyników dziś to rzeczywiście niech się nie bawi w szkolenie.Lecz musi liczyć się z tym,że te sukcesy są palcem na wodzie pisane i nie stanowią żadnej sensownej perspektywy.Doświadczenia wieloletnie czołowych klubów w takich krajach jak Holandia, Belgia, Portugalia czy ostatnio Niemcy, Francja a nawet Włoch ukazują dobitnie,że jest to długofalowy projekt, który musi się powieść. Bo tylko to w takich klubach jak Legia może zagwarantować stabilizację sportową i finansową, pozytywną przyszłość, lojalność kibiców, pozwolić na wypracowanie własnego stylu gry itp..W Polsce trudno sobie wyobrazić,aby kiedykolwiek fundusze pozwoliły na takie funkcjonowanie klubów jak w Anglii czy Hiszpanii oraz wybranych klubach Włoch, Francji , Niemiec. I tu pozwolę sobie niedokładnie zacytować fragmencik jednego z ostatnio przeczytanych artykułów/ zapomniałem przez kogo i gdzie pomieszczony/ :" Udawanie,że jest się na końcu łańcucha pokarmowego nie jest przejawem mocarstwowości, ale frajerstwa i dziadostwa". Cytat nie jest dokładny,ale chyba autorowi z grubsza o to szło. Tak jak i mnie
O tym,że piłka nożna to jest jednak rywalizacja na boisku, a nie przepychanki słowne.
Rzadko polemizuję z poglądami b, piłkarzy piszących jakieś teksty.Głównie z uwagi na fakt,że mają prawo mieć własne poglądy i je wyrażać. A jak jeszcze to co wypisują nazywają felietonami to tym bardziej. Nieśmiało tylko przypominam,że felieton to jednak jest gatunek literacki.
Tym razem jednak wrogość wyrażana przez b. piłkarza Legii Dariusza Dziekanowskiego wobec obecnego kierownictwa klubu zdaje się zaćmiewać jego zdolność logicznego myślenia. W jednym z ostatnich tekstów wziął pod obcasy nowego piłkarza Legii Tomasza Necida oraz złą grę drużyny w obronie.Jego zdaniem sprowadzenia Czecha to jawny sabotaż i głupota, bo on przyszedł nieprzygotowany, a jak się odbuduje to odleci.Teza ta oznacza,że tam w Turcji nie przygotowują do gry, a zawodnicy nie trenują tylko balują.Dopiero w jednej , jedynej Legii wre robota.Nie można oczywiście twierdzić,że Necid jak do tej pory wzmocnił Legię. Ale zarzucać sprowadzenie nieprzygotowanego zawodnika to cios poniżej pasa.On na boisku nie pracuje, on haruje, zwłaszcza w defensywie i obronie. Niestety niewiele z tego wynika, bo nie strzela bramek. Lecz obarczanie jego wyłączną winą za ten stan rzeczy jest mocno krzywdzące. Tylko co to ma wspólnego z nieprzygotowaniem.?. Podobnie niedorzecznie brzmią zarzuty o tym,że Legia za czasów Czerczesowa grała bardzo wysoko w obronie.Jak grała to grała, a jak nie grała to nie grała.Wiemy,że Dareczek tak naprawdę czyni zarzut,że w Legii Czerczesowa nie zatrzymano.Jak by Legia była realną konkurencją dla bycia trenerem reprezentacji Rosji.
A tytuł taki kalamburowaty "Niezgoda na Necida".Co ma znaczyć,że wypożyczony do Ruchu zawodnik powinien wrócić do Legii, bo od Czecha jest lepszy.Pod jakim względem nie mówi.A Niezgoda rzeczywiście może być z uwagi na swoją szybkość przydatny do gry z kontrataku. Tylko,że Legia tak nie gra. Nie tylko dlatego,że nie chce. Zwyczajnie nie może.Bo jej przeciwnicy nie pozwalają. To oni się bronią i to oni grają z kontry.A efekty tak grające drużyny mają takie jak ma Ruch, Górnik Łęczna i temu podobne wynalazki. Obrona przed spadkiem.To jak już wolę,żeby ta Legia nie grała tak jak one, chociażby Niezgoda był ze złota. A "Dziekan" swoje złote myśli staranniej ukrywał, bo chluby mu nie przynoszą.Przy czym ja jego i nie tylko jakoś rozumiem. Ma swoją chwilę, może pluć jadem, jak myśli bezkarnie, bo przecież Legia nie wygrywa. Można jej dokopać. Bo jak zacznie wygrywać to już nie będzie wypadało. Tak to niektórzy toczą swoje obleśne gierki z dala od boiska, bo prawdziwa gra, ta w piłkę, odbywa się na nim.Już dawno bez nich.
O tym,że ten kto jest mocny,a kto pobijany nie wynika z taktyki.
Przyznam,że nie rozumiem tej niechęci z jaką większość mówi o taktyce defensywnej stosowanej przez jakąś drużynę.Toż ona jest równoprawna z taktyka ofensywną.Teoretycznie ma taką samą wartość.A często bywa bardziej skuteczna w decydowaniu o wyniku meczu.Powiem więcej, o tym jak kto grał zapominamy po kilku dniach, a pamiętamy długo tylko wynik. I na tym można by poprzestać, gdyby nie przynajmniej 3 ale... .
Po pierwsze musimy skonstatować,że żadna drużyna we współczesnym futbolu nie jest w stanie grać przez pełne 90 minut wyłącznie w ataku.Gra każdej z dwu drużyn ma 3 fazy : atakowania,wyczekiwania i obrony.Jedna z drużyn posiada piłkę przez większą część czasu,a tym samym ta druga przez mniejszą.Ale przecież bardziej liczy się to co która z nich z tą piłką robi, jaki użytek. W meczu z Ruchem Legia miała ponad 75% posiadania piłki,a wynik był odwrotny. I jeszcze wielu twierdzi,że Ruch był lepszy, że dominował,jednym słowem rządził w Warszawie.Jest to oczywista kpina i ocenianie gry wyłącznie przez pryzmat wyniku.Wczoraj jednak w meczu z Bruk Betem dobrze ustawionym taktycznie przez trenera Michniewicza sytuacja był podobna do tej sprzed tygodnia.Znowu nasza drużyna w posiadaniu piłki przez 75% , a gdyby rywale byli skuteczniejsi, a Malarz gorzej bronił to i wynik byłby podobny.Przy czym taktycznie gra Bruk Betu jest dojrzalsza niż Ruchu.Widać,że ustawienie taktyczne im nie przeszkadza,ale pomaga.W fazie defensywnej grali w ustawieniu 4-5-1, a w ofensywie w "choinkę" 4-3-2-1. Każdy z ich zawodników wiedział co ma robić z piłką i bez piłki w swojej strefie boiska.Aby wygrać z tak spokojnie i mądrze grającą drużyną trzeba czegoś więcej niż tylko posiadanie piłki i niekończąca się ilość, nawet najcelniejszych podań.
Po drugie czym innym jest świadomy wybór taktyki defensywnej, a zgoła czymś odmiennym wymuszona przez rywali gra obronna.Taktyka defensywna zakłada,że pierwszą powinnością zespołu jest niedopuszczenie do utraty bramki i temu celowi służy organizacja gry.Jest to gra dobrze zorganizowana, przejrzysta, spokojna i stabilna.Zawodnicy wiedzą z jakimi zadaniami wychodzą na boisko, grają blisko siebie i służą sobie pomocą.Nie wolno takiej gry porównywać z nerwową, chaotyczna grą do jakiej zmusza silniejszy przeciwnik.Do takiej sytuacji często doprowadzają mało rozsądni trenerzy, którzy jak powiadają " wierzą w swój zespół". Ja bym powiedział,że wierzą w cuda,że raptownie słaby stanie się mocny i zacznie panowanie.Do nich żadną miara nie wolno zaliczać trenera Michniewicza.On jak niewielu naszych trenerów jest realistą.Ma pełną świadomość,że nie ma w składzie zawodnika na miarę I składu Legii, natomiast każdy nawet rezerwowy Legii byłby u niego podstawowym graczem.Nie wymaga więc od swoich zawodników utrzymywania się przy piłce, wygrywania pojedynków jeden na jednego, gry kombinacyjnej z wymianą kilku celnych podań itd.Wymaga natomiast dyscypliny taktycznej.Bo w tej prostej grze zasady są równie proste i jasne, a mianowicie graczom o słabszych umiejętnościach musi pomagać taktyka. A do niej oni muszą dołożyć ambicję, zaangażowanie i wybieganie. I wtedy często wynik jest jak się patrzy.
No i po trzecie zespół powinien grać tak jakich ma zawodników.I to tu leży tak naprawdę pies pogrzebany.Jeżeli trener dysponuje zawodnikami o miernych umiejętnościach piłkarskich, mało kreatywnymi to może ich przygotować na to ,aby na boisku zostawili krew , pot i łzy.Bo gra obronna czy ta świadoma czy ta wymuszona wymaga bardzo dobrego przygotowania motorycznego w każdym aspekcie, gdyż na jej prowadzenie wydatkuje się znacznie więcej energii niż na grę ofensywną.Po prostu w obronie trzeba więcej się naharować.I to ta wykonana praca przekłada się na wynik. Albo i nie.Ale też tak jak wczoraj zespół teoretycznie słabszy niejako uzyskiwał pomoc od tego faworyzowanego.Dyscyplina taktyczna,wybieganie,zaangażowanie na niewiele by się zdały, gdyby Legia zagrała na miarę swoich możliwości.Niestety wiosną nasz zespół gra gorzej niż jesienią. A negatywne różnice mają kilka przyczyn. Ja skupię się tylko na tych widocznych gołym okiem, a mianowicie :
- słabsi niż jesienią w konstruowaniu akcji ofensywnych są zarówno Moulin jak i Odjidja.Efektem tego stanu jest nikła ilość stwarzanych sytuacji bramkowych. Obwinianie wyłącznie Necida o braki w ilości strzelonych bramek jest obłudne, bo on jak każdy napastnik żywi się dobrymi podaniami.A tych nie ma.Z pewną przesadą można powiedzieć, że tak jak jesienią byli motorami napędowymi drużyny, tak teraz są hamulcowymi,
- nasza drużyna zaniechała stosowania pressingu po stracie piłki zarówno na połowie rywali, jak i w środkowej strefie.Pozwala to rywalom na opanowanie piłki i bezkolizyjne przejście do szybkiego ataku.Z kolei kiedy rywale stracą piłkę w okolicach naszego pola karnego musimy niejako od początku, od tyłu budować akcje ofensywne. Przez brak pressingu tracimy przestrzeń i czas, bo rywal jest w stanie odbudować swoje szyki obronne.
- przydatność naszych obrońców w grze ofensywnej jest znikoma.Nie potrafią oni wprowadzić piłki do gry,podłączyć się pod atak, zagrać szybkiego podania,, wygrać pojedynku biegowego lub dryblingu, a wrzutki w pole karne są i spóźnione i niecelne.Zwłaszcza boczni obrońcy wkładają masę wysiłku w wahadłowe bieganie od jednego do drugiego pola karnego. Tylko,że takie granie ma swój oczywisty sens przy ustawieniu 4-4-2 kiedy boczni obrońcy kooperują ze skrzydłowymi i są w stanie stworzyć wspólnie przewagę pozycyjną.Kiedy nie ma skrzydeł to i i nie ma tej przewagi.
I na koniec smutna konstatacja.Zarówno drużyna Ruchu, jak i Bruk Betu górowały nad naszą drużyną dopasowaną do przeciwnika , własnych możliwości i celu gry taktyką. I to w poprawie efektywności taktycznej musimy szukać poprawy wyników.
37. kolejka - 2-4 czerwca – pełne trzy miesiące gry przed nami, Lech się głowi jak formę utrzymać, my jak ją zdobyć, a Lechia … cieszy się z postawy Kuciaka i czeka na kolejne bomby Borysiuka . Może za arogancję zostanę ukarany, ale Jagi nie biorę pod uwagę.
Kilka dni temu wyraziłeś mocno krytyczną, acz w moim odczuciu jak najbardziej zgodną z rzeczywistością ocenę klasy obecnego Ajaksa. Wielka przeszłość, znacznie mniejsza teraźniejszość. Jasne, można sobie zajrzeć na tranfermarkta i poczytać, że gracze De Godenzonen wyceniani są po kilka(naście) milionów euro. Jeśli jednak ktoś faktycznie tyle za nich zapłaci, to wyłącznie dlatego, że w chwili obecnej byle słabeusza z Premier League stać na podobne wydatki. Drzwi do elity, gdzie przecież ongiś witano ich z otwartymi ramionami, są dziś dla nich zamknięte. Owszem, Ajaksowi raz na jakiś czas zdarzają się złote strzały w postaci Suareza, czy Milika. Warto jednak pamiętać, że obaj ci gracze przed Amsterdamem w paru miejscach zdążyli się pokazać.
Niemniej, mimo słabych dla siebie czasów, klub z Amsterdamu wciąż potrafi wystawić drużynę złożoną niemal w całości ze smarkatych (pół)wychowanków. I ta drużyna gra. Wiadomo, nieporównywalnie słabiej, niż w złotych dniach, ale gra. I ci smarkaci (pół)wychowankowie nie wyglądają jak dzieci przypadkowo wpuszczone na boisko dla dorosłych.
Dziś piszesz, że Dla takich klubów jak Legia jedyna droga na trwałą, stabilną i silną pozycję w kraju i Europie to szkolenie młodzieży. A chwilę później dodajesz: promować, promować i jeszcze raz promować. Z pozoru wszystko to brzmi jak najbardziej sensownie. I ja się, rzecz jasna, in genere zgadzam. Zresztą, trza by się rozwieść z rozumem, by uwierzyć, że na plecach - z całym dla nich szacunkiem - Radoviczów i Ofoe'ów da się dobrnąć do jakichś większych zaszczytów. Niestety, gdy tylko się wgłębić w szczegóły, zalatuje siarką.
Zacznijmy stąd, że promować trzeba mieć kogo. Tu pozwolę sobie wrócić do tego nieszczęsnego Ajaksa. Tamtejsze gołowąsy grają. Może nie najlepiej, ale grają. Potrafiły nawet ograć - nieznacznie, acz jednak zasłużenie - Waszych wiarusów. Tymczasem u Was przez kilka ostatnich lat do jakkolwiek rozumianego poważnego grania nie przebił się nikt. Dopiero ostatnio pojawił się ten Kopczyński, aczkolwiek (póki co?) robi wrażenie, że ponad ligową przeciętność trudno będzie mu wzlecieć. Szymańskiego nie ruszam, bo on w swym krótkim debiucie robił wrażenie, jakby się zaraz miał rozlecieć. Dziwne to trochę, nieprawdaż? Zwłaszcza wziąwszy pod uwagę, że od ładnych paru sezonów kwestia szkolenia jest ponoć traktowana przez Legię priorytetowo. Jeszcze za czasów ITI sporo się o tym mówiło, a już od momentu, gdy większościowy pakiet akcji Waszego klubu objął pan Mioduski, akademia w zasadzie nie schodzi z agendy.
Lech odziedziczył infrastrukturę po Amice. Zagłębie też ma gdzie trenować. Kapitalny obiekt szkoleniowy zafasowała sobie niedawno... Wisła. O Cracovii ani słowa, nie chcę sprowadzać tej dyskusji na niewłaściwe tory. W Legii tymczasem wiele hałasu o - jak na razie - całe nic. Jeden z czarnoelkowiczów swego czasu obrazowo stwierdził, że jadące ku Grodziskowi koparki utknęły w korku. Z linkowanego wyżej wywiadu z panem Mioduskim można się dowiedzieć, że jest cokolwiek inaczej. Zabrakło im paliwa i nie ma za co go dolać, bo pieniądze zostały przehulane na jubileuszowym balu. Nie sprawdzi się zatem proroctwo Wallesa, że Wasza "jedynka" zarobi na kształcenie młodszych kolegów.
Co gorsza, naprawdę trudno stwierdzić co konkretnie mogłoby takie środki zapewnić. Jeśli nawet nieprzewidziany, acz wysoce zyskowny awans do LM nie spowodował zabezpieczenia odpowiednich funduszy, to gdzie ich poszukiwać? W kolejnym awansie? Ów może być trudny do zorganizowania, a przede wszystkim pociągnie za sobą kolejne koszta.
To może skupić się na tych półwychowankach, następcach Ondreja Dudy, ściągniętych za grosze, sprzedanych za miliony? No fajnie, ale kto konkretnie ma ich szukać? Biuro podróży Żewłak Travel? Jakoś średnio to widzę.
Oczywiście, z tego wszystkiego dałoby się wybrnąć. Radykalnie obniżyć koszta utrzymania pierwszego zespołu. Przestać płacić miliony euro rocznie podstarzałym gwiazdorom i przeznaczyć je na rozwój struktur młodzieżowych i skautingu. Tyle że tutaj dochodzimy do najpoważniejszego problemu. Problemu, który - bez urazy - leży w Was samych. W kibicach. Zobacz, Zbyszku: rozmawiamy po meczu, który Legia zremisowała, inkasując czwarty punkt w trzecim meczu ligowym A.D. 2017. Nie jest to, wiadomo, dorobek rzucający na kolana. Zawsze lepiej wygrać, niż zremisować i w ogóle. Wciąż jednak nic wielkiego się nie stało. Wasza strata do lidera to ledwie siedem oczek. Gdyby dzielić tabelę dziś, zostałyby z tego cztery. A pamiętajmy, że tym liderem jest Lechia. Zespół, któremu ze zrozumiałych względów przyglądałem się wnikliwie w jego ostatnim meczu ligowym. Meczu, w którym - piszę to z ogromnym bólem serca - tylko zjawiskowemu frajerstwu Cracovii gdańszczanie zawdzięczali, że nie zostali rozbici w proch i pył już w pierwszych dwóch kwadransach. Mimo tego wcale nie tak znowu ponurego obrazu wiele Waszych wypowiedzi już dziś, na czternaście gier przed końcem sezonu, zaczyna ocierać się o ton apokaliptyczny. Co będzie, jeśli rzeczywiście zajmiecie miejsce poza strefą pucharową? Lament i łamanie rąk? Dyscyplinarne wyp-ten-tegolenie Magiery i (zwyczajowo kosztowna) wymiana trzech czwartych składu? A przecież jeśli naprawdę chcecie iść zarysowaną przez Ciebie drogą, to (przynajmniej na początku) takie sezony będą się Wam trafiać. Ot, truizm: czasem trzeba się cofnąć, by móc znowu iść naprzód.
Tymczasem pan Mioduski, piewca legijnego szkolenia, powszechnie uznawany za patrona Waszej akademii, otwartym tekstem mówi, że Legia przede wszystkim musi wygrywać. Ot, kolejny truizm: to se ne da. Ciastko jest tylko jedno, zjeść go dwukrotnie niepodobna.
1. Przygotowania - i tu nisko chylę czoło do ZGREDA. Bardzo trafnie opisał nasze przygotowania i skutki. Jedynie od siebie mogę dodać tylko jedną kwestie. Czy zimowe mikro-cykl został przygotowany i rozpisany na cały rok czy tylko na rundę wiosenną. Biorąc pod uwagę szybki start w pucharach i problemy z dużą ilością meczy na przestrzeni lipiec-sierpień gdzie ostatnio zawsze źle zaczynaliśmy i drugi rok z rzędu musimy gonić czołówkę. Jeżeli sztab szkoleniowy zimą również wykonał podwaliny pod letni czas przygotowań to jest ok. My kibice takie założenia nie musimy obecnie rozumieć i akceptować. Chcemy oglądać Legię grającą piłką a nie męczenie buły. Obecnie wygląda to na przeciągnięcie zawodników. Skutki takich decyzji sztabu szkoleniowego będziemy mogli ocenić w maju. Dziś nie ma sensu bicia piany.
2. Transfery - brak 1/3 drużyny w porównaniu do jesiennych meczy do bardzo dużo. Zmiana Bereszyńskiego na Jędrzejczyka powinna być na plus. Jednak ruchy poczynione przez klub jeżeli chodzi o napastników optymizmem nie napawają. Zmiennicy jak na razie dużo słabsi. Obecnie Legia stwarza dużo mniej sytuacji bramkowych, a nowi jeszcze je partaczą więc jest źle. Brak zgrania (czytania zagrań od Ofoe czy Radovicza) dodatkowo komplikuje nasze poczynania przednich formacji. Moulin dopiero wraca po kontuzji więc również szwankuje przejcie z fazy obrony do ataku. Dodajmy do tego tak zwaną motywacją, ambicją połączoną z psychiką co świetnie opisał ZGRED (świetny wpis) i mamy pełen obraz obecnej Legii.
Kiedy będzie lepiej? Myślę, że od meczu z Wisłą. Czy wystarczy czasu i kolejek by załapać się na grę w pucharach? To będzie zależało od naszych rywali. Lechia na pewno utrzyma swoją dyspozycje do 19 marca kiedy będzie podejmowała Legię na własnym stadionie. Może wyżej nam odskoczyć na 10 pkt. Jednak przewiduje, że gdańszczanie od połowy kwietnia zaczną mieć problemy. Dwaj trenerzy dwa różne sposoby na wygranie ligi. Zobaczymy czy Nowak okaże się cwańszy i lepszy od Magiery.
Dziękuję, trochę jeszcze pamiętam mordęgę zimowych obozów gdzie "wór kartofli" - iocosusowy
Podnosisz ciekawy element przygotowań drużyn. Piłkarze Lecha i Lechii wyglądają na szybciej biegających, grających na większej dynamice, a przede wszystkim są skuteczni. Tak jest teraz co może świadczyć, że nie byli tak "dociśnięci"...a to z kolei będzie naturalnie skutkować dołkami i możliwymi załamaniami formy. Po za tym grali w cyklu co tygodniowym totalnie innym niż Legia. Za chwilę np: Lech wejdzie w półfinały PP ,pewnie z finałem majowym i zobaczymy jak powiążą to razem z ligą...
Także przerw tzw. reprezentacyjnych nie będzie tak dużo podczas których kluby mogły pracować ( poprawiać) fizyczność.
Zobaczymy - jak mawiają liga będzie ciekawsza...
Zauważ od czegom zaczął ten fragment o młokosach. Od wskazania na destrukcyjność strachu jako przyczynę niemocy człowieka. On jest różnie nazywany, ja wybrałem jako jego synonim ostrożność. Co wynika z mojej subtelności , bo powinienem napisać ,że motywem tak naprawdę jest obawa o własny tyłek.To co piszesz stanowi uzasadnienie dla tchórzy nie potrafiących zmierzyć się z trudną rzeczywistością.Nie tylko w Legii przecież. Wolą w klubach graczy ogranych, którzy prochu nie wymyślą,ale poniżej pewnego, ich zdaniem, poziomu nie zejdą.
A teraz odwróćmy ogląd i zapytajmy : czy jak by z Ruchem zagrało jeszcze ze dwóch młodych zawodników to wynik byłby gorszy,a z Bruk Betem,a wreszcie z Ajaxem ?.Śmiem twierdzić,że nie. Tylko trener w Legii ma bardzo słabą pozycję, podobnie jak prezes i są oni zakładnikami własnego strachu. Nie mają krzty odwagi,aby ten paraliż postępowy przełamać.
Jak się boją to powinni cicho, najlepiej pod pierzyna siedzieć w domu.
Swój wywód podparłem historią Kazimierza Deyny, który w życiu miał szczęście, bo trafił na odważnego Czecha.
Bo w życiu nie ma jednej szkoły, zawsze są przynajmniej dwie. Jedna, która twierdzi,że coś jest dobre i podaje uzasadnienie i druga stawiająca tezy odwrotne i też znajdując argumenty na ich poparcie.
Ja dobrze, może za bardzo, pamiętam Wielką Legię z lat 1969-1971, która liczyła się poważnie w Europie i grali w niej poza Panem Lucjanem w większości młodzi zawodnicy. Na nich stawiał zarząd klubu,a tym, który ich proponował do Legii był zmarły wczoraj swego czasu naczelny Skaut Legii pan Ignacy Ordon.Był to wybór drogi jaką Legia podążała i byłaby tak szła dalej,ale zmieniono w 1970 roku Zarząd, Czesi upomnieli się o Vejvodę i projekt upadł. Dziś to sami właściciele decydują o kształcie przyszłości i teraźniejszości Legii ,ale opanowała ich gorączka bieżącego sukcesu.
Sami sobie wmawiają ,że taki odnieśli,ale jeśli Legia nie zdobędzie Mistrza i nie awansuje do LM to okaże się,że ten "sukces" był nic nie wart i że katastrofa jest blisko.
W komentarzu po meczu z Ruchem pisałem o braku wyobraźni ludzi z kierownictwa klubu, którzy są marnymi wyrobnikami. Ja nikomu nie zabraniam pracować i zarabiać pieniędzy. Mam tylko takie małe wymaganie,aby robił to dobrze,żeby to co robi miało sens i żeby był z tego jakiś pożytek.I znowu zapytam : jaki sens ma sprowadzanie za duże pieniądze , płacenie dużych jak na nasze warunki pieniędzy zawodnikom bez przyszłości ze względu przede wszystkim na wiek.Mogę się tylko domyślać z czego to wynika.Tak miał Skorża,Urban i teraz Magiera.Ale Skorża i Urban potrafili odważnie stawiać na młodych. Magiera tej odwagi nie ma, a może co bardziej prawdopodobne presja wywierana na niego takie działania mu uniemożliwia. Niedawno za Skorzy taką negatywną postacią był Jóźwiak,który zarzucał trenerowi,że on sprowadza gwiazdy nie z tej ziemi,a trener wystawia jakiś gówniarzy. Teraz identyczną rolę spełnia Żewłakow. Miejsce ma być dla tych, których sprowadzono za co słono zapłacono. Stawiał opór Berg,ale do czasu i polonista z nim wygrał. Tylko czy wygrała Legia ?.
Więc to nie jest tak jak sobie wymyśliłeś,że ci młodzi to są słabi. Bo tego nie wiemy , a nie wiemy , bo po prostu uniemożliwia im się granie i pokazanie czy ich na coś stać.Nie sięgając do głębokiej przeszłości to spokojnie w Legii można grą w pierwszej drużynie promować np.Majeckiego,Wieteskę, Szymańskiego, Ryczkowskiego,Urbańskiego, Nagyego,Kulenowicza,Żyrę, Makowskiego czy Kalinkowskiego.
Jak wiesz jestem wiecznym admiratorem SAFa i chętnie przypominam jego powiedzenie o tym,że drużyna musi mieć skład 7-2-1 tj, 7 rzemieślników, 2 gwiazdy i jednego młodego.I on tego przez 22 lata pracy w MU się trzymał.Zapytasz dlaczego przez 22 a nie przez całe 26 lat . Bo przez pierwsze 4 lata konsekwentnie wymieniał starych na młodych. Po 4 latach najstarszy gracz w MU miał 24 lata.Podejrzewam,że w MU presja wyniku nie była mniejsza niż w Legii
Powtórzę tylko,że jeżeli ktoś w Legii myśli,że jest na końcu łańcucha pokarmowego to ja mam dla nie poręczny prezencik. Młot parukilogramowy,aby sobie te głupoty nim wybił z pustej łepetyny.
@Zgred.
Na stare lata mam mieć ciekawą ligę ? A co mnie ona obchodzi ?. Mnie chodzi wyłącznie o Legię.Liga jest najciekawsza jak Legia stale wygrywa.Nie ma nic ciekawszego i radośniejszego. Pozdrawiam.
Wierz mi, że gdyby szef Ajaxu nagle ni z gruchy ni z pietruchy oddał nam za darmochę takiego Traore czy Riedevalda, to Magiera ucałowałby go w obie ręce i od pierwszego meczu postawił na jednego czy drugiego.
W ciągu ostatnich kilkunastu lat przez Legię przewinęło się gdzieś tak ok. kilkudziesięciu młodych piłkarzy. Oprócz Lewego tylko Rybus i Żyro zrobili jakąś tam sensowną karierę. O pozostałych słuch zaginął. Wczoraj szczególnie przyglądałem się Monecie, którego parę razy wystawił Berg. Obecnie jest to piłkarz po protu nijaki. Zresztą, mówiąc szczerze, tak samo nijaki wydał mi się pchany na siłę do Legii Niezgoda i ja mam spore wątpliwości, czy on w ogóle w tej Legii by teraz zaistniał.
My w Polsce mamy ogromny problem ze szkoleniem młodych piłkarzy. Niektórzy dziennikarze (jak np. Wawrzynowski) starają się co jakiś czas podnosić ten problem ale najczęściej spotykają się z jakimiś głupimi odzywkami ze strony Bońka. Ten temat w Polsce leży, PZPN zwala na kluby a kluby nie mają pieniędzy. Nie ma sensu przywoływać przykładu Ajaksu, bo to kompletnie inny system walutowy.
Inną sprawą jest te ściąganie 28 - 30 latków tylko dla doraźnego sukcesu którego i tak jak się okazuje nie potrafimy wykorzystać.
"Więc to nie jest tak jak sobie wymyśliłeś,że ci młodzi to są słabi. Bo tego nie wiemy , a nie wiemy , bo po prostu uniemożliwia im się granie i pokazanie czy ich na coś stać.Nie sięgając do głębokiej przeszłości to spokojnie w Legii można grą w pierwszej drużynie promować np.Majeckiego,Wieteskę, Szymańskiego, Ryczkowskiego,Urbańskiego, Nagyego,Kulenowicza,Żyrę, Makowskiego czy Kalinkowskiego"
Zbyszku jak piszesz często sensownie tak tutaj zupełnie Ciebie nie rozumiem. Z tej grupy co wymieniłeś się tylko zapytam co osiągnął Makowski w Pogoni Siedlce, co osiąga Kalinkowski na wypożyczeniach w I lidze, co osiąga Wieteska na kolejnych wypożyczeniach w I lidze? Odpowiedź brzmi - nic konkretnego. Ci piłkarze niczym się nie wyróżniają w rozgrywkach klasę niżej, a Ty sugerujesz że z nimi w składzie (pośrednio) mecz z Ruchem czy TBB wyglądał by nie gorzej. Ręce mi opadają bo kogo jak kogo ale Ciebie o taki populizm bym nie podejrzewał. Zgodzę się z CTP. W Legii sporo pojawiło się ostatnio niby utalentowanej młodzieży, która jednak przepada bo nie radzi sobie w słabszych klubach, a co dopiero mówić o graniu w Legii. Poza wyżej wymienionymi mi na myśl przychodzą jeszcze Efir, Jagiełło, Arak, Gąsior, Mikita, Bajdur. Swego czasu sporo czytałem, iż powyżsi gracze będą w przyszłości stanowili o sile Legii. Gdzie oni teraz są? W Legii nie zaistnieli i pewnie nie zaistnieją. Dostali jednak szansę gdzie indziej. Też nie zaistnieli. Dlatego pisanie, że nie dajemy szansy młodym, uważam za demagogię, bo my młodych nadających się do Legii nie mamy. Nikt poza Kopczyńskim nie wrócił do Legii odgrywać jakąś większą rolę. Nikt nie zaistniał nawet na poziomie ekstraklasy. Teraz mi się jeszcze przypomniał Cichocki. Jest w Ruchu i przegrywa rywalizację z Grodzickim...
Strach vel. ostrożność vel. rozsądek contra fergusonizm.
Skoro już musimy (?) rozmawiać o Fergusonie, chciałbym nieśmiało przypomnieć pozycje w ligowej tabeli, jakimi Manchester United kończył wspomniane przez Ciebie cztery sezony wymiany składu: 11, 2, 11, 13. Aby zrozumieć jak bardzo, ekhem, "realny" jest podobny scenariusz w przypadku obecnej Legii, wystarczy prześledzić losy Waszego klubu (ze szczególnym uwzględnieniem szkoleniowców) na przestrzeni ostatnich czterech sezonów. 2012/3 - dublet. Już kilka miesięcy później, w grudniu 2013, zwolnienie Jana Urbana i zatrudnienie Henninga Berga. Już wtedy pytałem czym niby H.B. jest lepszy od J.U., co to w ogóle za pomysł, żeby trener "wprowadzał standardy" i jaki jest sens rozmów o Fergusonie, skoro jesteśmy w Polsce lat nastych, nie w Anglii lat osiemdziesiątych. Odpowiedzi w zasadzie nie otrzymałem. Oczywiście, być może powinienem to zrzucić na karb tego, żem zwyczajnie głupi i swym wątłym rozumkiem nie sięgam orbit, po których krążą wzniosłe myśli legijnych włodarzy. Tyle tylko, że niespełna dwa lata później, już w trakcie sezonu jubileuszowego, okazało się, że wyniczki nie odzwierciedlają powagi okazji. Berg wraz ze swymi standardami został potraktowany ze szpica, a w jego miejsce roztasował się osetyński człowiek czynu, który od pierwszego "zdrastwujt'ie!" niedwuznacznie dał do zrozumienia co konkretnie uważa o standardach, akademiach i innych tego typu popierduszkach. Tak swoją drogą, jeśli wierzyć p. Mioduskiemu, wtedy właśnie zaczęło się legijne życie na kredyt, które (póki co) doprowadziło m.in. do przehulania środków na infrastrukturę młodzieżową.
Cóż, czyn się dokonał, a wraz z zastąpieniem Czerczesowa Hasim można było nieśmiało domniemywać, że w Legii powraca nurt akademicko-przyszłościowy. Och, jasne. Szanse na to, że belgijski Albańczyk zostanie warszawskim Fergusonem od początku były raczej znikome. A może nie były? Nie ma co gdybać, nigdy się nie dowiemy, bo przecież facet nie wytrzymał na stołku nawet czterech miesięcy, o czterech latach nie wspominając.
Teraz jest Magiera. Przez wzgląd na obecną przewagę Legii nad Wisłą Płock, szans na jedenastą lokatę w swym pierwszym, niepełnym sezonie facet raczej nie ma. Na pewno skończy wyżej. Ale o ile wyżej? Co jeśli byłby np. szósty? Być może w nagrodę za ładną postawę w LM dostałby w ogóle możliwość dokończenia rozgrywek. Niemniej już w czerwcu musowo by go pożegnano. Co z kolei, rzecz jasna, kompletnie odziera z sensu dywagacje nt. sezonów nr 2, 3 i 4.
(cdn)
Dajmy już spokój Fergusonowi, niechże się cieszy zasłużoną emeryturą. O żadnych tam czteroletnich wymianach składu nie ma mowy. Przeciwnie, z powyższej wyliczanki wynika niezbicie, że utrzymanie się na posadzie trenera Legii przypomina niekiepskie rodeo. Co mógłby zrobić ten, czy ów szkoleniowiec, by choć trochę dłużej wytrwać w siodle? O, pewnie - w pierwszej kolejności wygrywać. Pomimo całej pijarowej paplaniny o akademiach, standardach, wychowankach, et cetera, która co i rusz rozlega się z obecnej Legii, ponad wszystkim liczy się ten cholerny, staromodny rezultat. Zresztą, nawet pan Mioduski w niedawnym wywiadzie dla Rzepy expressis verbis to potwierdził. Wiadomo zatem: wygrywasz - OK. Nie wygrywasz - wypad.
No ale przecież wiadomo także, że wprowadzanie do składu wychowanków cieszy tak kibiców (bo swoje chłopaki), jak i zarząd (bo można będzie na nich zarobić). Wciąż pamiętając o zasadzie nadrzędnej (rezultaty über alles) można by spojrzeć na w/w szkoleniowców Legii i pomyśleć tak: Urban, Berg, Czerczesow, Hasi, Magiera - żaden z nich, to jasne, nie jest Fergusonem (och, kurczę, miałem go więcej nie ruszać
Presja, powiadasz? Jasne. I Jóźwiak, i Żewłakow niewątpliwie mają swoje za uszami. Zobacz jednak o czym toczy się obecnie dyskusja Na Aucie. Tak, dokładnie. Koleżanka Frekwencja. Jak już się rzekło, Legia w trzech rozegranych w bieżącym roku spotkaniach ligowych zdobyła cztery punkty. Niby niewiele, wciąż jednak Wasze szanse na obronę tytułu nie wyglądają jakoś koszmarnie. Dodatkowo dwumecz z Ajaksem, choć ostatecznie przegrany, też wcale nie był straszny. Mimo to na Ruchu pojawiło się ledwie siedemnaście tysięcy ludzi, na BBT o trzy tysiące mniej. Ile osób przyszłoby oglądać Legię opartą na Cichockich, Kopczyńskich, Szymańskich i Mikitach, bijącą się o - co najwyżej - awans do górnej ósemki? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby była to ekipa z Ce-eL plus ekipa z Żylety plus krewni i znajomi piłkarzy w łącznej sile kilku(nastu) setek głów. Może więc to Wasze szefostwo - co by o nim en bloc nie sądzić - to nie są ani (excusez le mot) panikarze-obsrajtuchy, ani ostrożniaki, tylko ludzie po prostu jakoś tam rozsądni? Ludzie, którzy widzą, że przy takiej publice nie ma innej drogi, jak tylko ustawiczne parcie na wynik, bez przesadnego oglądania się co będzie za lat pięć, co za dziesięć, a co za piętnaście?
Nie zrozum mnie źle, Zbyszku. Nie mam zamiaru nikogo obrażać, ani się z kogokolwiek natrząsać. Co więcej, wciąż w sensie ogólnym uważam Twą wizję za słuszną. W dalszej perspektywie najprawdopodobniej jedyną słuszną. Rzecz w tym, że pod prostym, pięknym obrazkiem, jaki narysowałeś, kryje się znacznie bardziej pokręcona, a i często nieporównywalnie brzydsza codzienna rzeczywistość.
Prosiłbym,aby w dyskusji zachować jednak umiar i nie wkładać w usta adwersarza poglądów, których nie wypowiedział. A następnie z tymi nie jego polemizować, bo to nieładnie. Prosiłbym,aby trzymać się faktów. Jeżeli ja wymieniłem konkretne nazwiska to dodawanie innych w rodzaju Cichockiego, Monety czy Mikity jest nadużyciem.Poza tym wypada być na tyle logicznym,aby w jednym tekście samemu sobie nie zaprzeczać.
Z resztą poradzę sobie sam.
Szanowny CTP Sam sobie zaprzeczasz pisząc,że Magiera wziąłby takiego Traore czy Riedevalda i byłby Ajax w ręce ucałował.Ja nie wiem czy by ucałował,ale mam takie przekonanie,że by ich usadził na ławie.Bo za młodzi. A poza tym kogo ten nasz trener musiałby zdjąć,aby zrobić miejsce dla Traore lat 20,albo Radovicza,albo Guilherme. Sam byś krzyczał głośno i donośnie,że to skandal. A kogo miały zastąpić rezerwowy w Ajaxie Riedevald lat 20, bo chyba nie Pazdana, Rzeźniczaka , Dąbrowskiego, Czerwińskiego czy Jędrzejczyka. Sam byś krzyczał głośno i donośnie,że to skandal. Widzisz to na tym polega to co robią w wielu innych klubach, w tym w Ajaxie. Nie Radovicz a Nagy, Urbański,albo Ryczkowski, nie Rzeźniczak czy Dąbrowski ,ale Wieteska albo Makowski. nie Jodłowiec,ale Kalinkowski. I dopiero wtedy możemy sensownie rozmawiać. Bo gołosłowne twierdzenie,że emeryci są lepsi od młokosów mnie nie przekonuje, bo fakty im przeczą.
@Moros.
Niestety grzeszysz złą pamięcią i rzekłbym wybiórczą. Makowski grał w I drużynie Legii i np. w sierpniu 2015 był bodaj najlepszym naszym zawodnikiem w wygranym meczu eliminacji LE z Zarią. Tak w tym meczu, w którym zejście po kontuzji Pazdana uratowało nam awans, bo on był przez te kilka minut w których grał najgorszy na boisku.Podobnie w I składzie grał Kalinkowski i to on. np. w meczu z Górnikiem w sierpniu 2014 roku był przez czas, w którym grał najjaśniejszym naszym punktem. Tak było. Tylko,że trenerem wówczas był wychowanek SAFa Berg.Przyszedł karierowicz Czerczesow i młodzi zniknęli z Legii. Bo to ten trener bez próby wyjaśnienia apodyktycznie odstrzelił wszystkich , którzy mieli mniej niż 30 lat. A na pytanie co grają w bardzo słabych klubach Makowski i Kalinkowski odpowiem pytaniem ,a co grał Kopczyński?.Ogromny wpływ na rozwój młodego piłkarza ma otoczenie w jakim on przebywa. Najwięcej uczy się od piłkarzy lepszych od siebie.Od gorszych niczego się nie nauczy.
@A-c10.
Ciebie zostawiłem na deser, boś przyjacielu popłynął,a właściwieś odfrunął, chyba jednak ociupinkę za daleko i za wysoko.A tak po prawdzie to zasuwasz krętą ścieżynką i na niej wywijasz hołubce,aż skry lecą. Tylko podziwiać.
Po tak miłym Twemu sercu wstępie przymuszony jestem okolicznościami przyrody jednak zejść na naszą matkę, ziemię. Który to przytyk przychodzi mi z trudem , bo to ja przecież napisałem felieton o tzw. talentach zaczynający się od fragmentu wiersza Światopełka Karpińskiego,który tak idzie :
"Gdy robiąc swe wieczorne siusiu
na nocniczek pupcią siadał
o krok był już od geniuszu
Bardzo dobrze się zapowiadał ..".
O ile pamiętam stworzyłem klasyfikację talentów i ich wyszydziłem. A Mikitę uznałem za jętkę jednodniówkę, która była okrzyknięta talentem wyłącznie przez pismactwo. Rzecz jest bowiem dość prosta,a mianowicie mamy taką dziwaczną łatwość ostatecznego osądzania młodych po jednym meczu. Zagrał dobrze - wielki talent, zagrał słabo - skreślić go.Obie postawy są równie fałszywe.
Kolejna uwaga to taka,że ja od wielu lat głoszę tę samą prawdę oczywistą do której przekonał się i pan Mioduski /lepiej późno niż wcale/,że Legia jest skazana na sukcesy,że Legia musi wygrywać,że nikt, ani kibice, ani media,ani sponsorzy, inwestorzy jej porażek nie wybaczą. Tak jak by cała polska piłka była wyłącznie Legią. Co pewno jest prawdą.
I na koniec przykra dla Legii konstatacja. gdyż nie trzeba sięgać za morza i oceany jak niejaki Koziołek nomen omen Matołek, gdyż wystarczy popatrzeć na naszego rywala czyli Lecha Poznań, w którym trener Bjelica nauczony do stawiania na młodych w Austrii Wiedeń i włoskiej II ligowej Spezii do I składu tej drużyny desygnuje jako podstawowych graczy Kędziorę lat 22, Bednarka la.20,Kostevycza lat 24, Jevticza lat 24 czy Kownackiego lat 19.Ja nie wiem czy to głupota czy odwaga,,ale bardzo się cieszę,że jeszcze do meczu z Lechem mamy sporo czasu, bo gdyby byłby dziś to ich młodzież wsparta doświadczonymi graczami rozjechałaby naszych repów walcem.
Wniosek ; im dalej będziemy zakładnikami fałszywego myślenia,że sukcesy są dziełem wyłącznie starszego wieku tym do nich się nie będziemy przybliżać,ale się będziemy oddalać.Co ze smutkiem piszę i pozdrawiam serdecznie.
Prosiłbym,aby w dyskusji zachować jednak umiar i nie wkładać w usta adwersarza poglądów, których nie wypowiedział.
I nawzajem
Ty twierdzisz,że przyszłością Legii i drogą polskiej piłki do sukcesów w Europie są emeryci.
Co proszę?
Legia nie posiada obecnie młodych piłkarzy, z których mogłaby złożyć drużynę rywalizującą o czołowe lokaty w Ekstraklasie (o niczym więcej ani słowa). Oczywiście, możesz sobie żywić dowolnie krytyczne przekonanie o Mikicie, czy inszym Cichockim, jednak fakty są proste - (wyraźnie) lepszych młodziaków po prostu u Was nie ma. Nie ma, bo nie macie infrastruktury. Nie macie infrastruktury, bo nie macie na nią środków. Nie macie środków, bo - jeśli wierzyć p. Mioduskiemu - w całości, mimo rekordowych przychodów, zostały skonsumowane na potrzeby pierwszego zespołu. A zostały skonsumowane, bo nawet piewca wielce rozsądnej wizji opierania przyszłości klubu o młodzież, Sz. Kol. Zbyszek, krzyczy "Legia musi wygrywać!". To co dopiero ludzie mniej cierpliwi, omiatający rzeczywistość bardziej krótkowzrocznym spojrzeniem? Nie wybaczą? Ano właśnie.
Bo samo dążenie do wygrywania nie jest ani niczym przesadnie oryginalnym, ani broń Boże! - złym. Pomijając nieliczne wyjątki (Arsenal, etc.) każdy klub piłkarski istnieje po to, by wygrywać. Żeby osiągać sukcesy. Tyle tylko, że pytanie natury zasadniczej wcale nie brzmi "kto te sukcesy ma wypracowywać?". Tu sprawa jest banalnie prosta. I wcale nie dlatego, że młodzi są lepsi od starszych, czy vice versa. Po prostu, jak sam przecież trafnie zauważasz, ani Legii, ani żadnego innego polskiego klubu nie stać (i w przewidywalnej przyszłości stać nie będzie) na zatrudnianie gotowych, ukształtowanych gwiazdorów z importu, którzy zapewniliby poziom europejskiej wyższej klasy średniej (o arystokracji sza). Możemy się tam dostać tylko i wyłącznie w opisany przez Ciebie sposób: hodując i promując. Jestem głęboko przekonany, że to absolutnie jedyna droga do sukcesu.
Wypadałoby natomiast spytać o to, kiedy ten sukces ma nastąpić. I ile jesteśmy/cie w stanie znieść, by go osiągnąć. Bo jeśli to ma być teraz, zaraz, już, inaczej "nie wybaczą", to żadnych sukcesów nie będzie. Od czasu do czasu trafią się tylko jakieś sukcesiki.
Do passusu o moim rzekomym przekonaniu o wyższości doświadczonych nad młodymi trudno mi się odnieść, bo... No właśnie, rzekomym. Mnie tam, szczerze mówiąc, średnio interesuje, czy piłkarz ma lat 18, 26, czy 37. Byleby był dobry. A że na dobrych doświadczonych, jako się rzekło, nikogo w Polsce nie stać, to w zasadzie nie ma o czym gadać.
Co zaś się tyczy Lecha: wcale nie chodzi o to, że Lech ma trenera Bjelicę (choć to na pewno niezgorszy szkoleniowiec). Lech ma infrastrukturę. We Wronkach, nie w planach.
Fakt. W przeciwieństwie do Legii w planach ma grę w Europejskich pucharach, o LM nie wspomnę. Mecze w nich na wiosnę to już plany długofalowe, żeby nie powiedzieć bardzo odległe.
Gdyby to było takie proste jak obaj panowie piszecie... Niestety nie jest, o czym przekonujemy się rok w rok
Ja nie przypadkowo przywołałem przykład Riedevada, ponieważ ten piłkarz w wieku 20 lat jest w pełni przygotowany do seniorskiej piłki pod względem technicznym, fizycznym i, przede wszystkim, taktycznym. Defensywa Ajaxu przez te 180 minut popełniła tak naprawdę tylko jeden błąd, gdy Necid dostał piłkę na 16 metrze (i tak właściwie podał do Onany).
Ja odnoszę wrażenie, że u nas obecnie kładzie się główny nacisk, przede wszystkim, na technikę a kompletnie się olewa kwestie wydolności, siły i taktyki. My najwyraźniej nie przygotowujemy piłkarzy do pierwszego zespołu, tylko produkujemy ich na handel. I to produkujemy w iście perfidny sposób, bo z premedytacją unikamy kwestii fizycznych, żeby piłkarz nie zatracił techniki. Można powiedzieć, że owijamy gówno w papierek, bo pokazujemy umiejętności techniczne takiego młodziana a skrzętnie ukrywamy jego pozostałe braki. Liczymy, że znajdzie się głupi, który go kupi, a potem niech już sam się martwi, dlaczego taki młokos w praktyce nie nadaje się do gry na pewnym poziomie. No a potem taki chłopak idzie do I czy II ligi, gdzie obowiązuje taktyka 3PS (3 podania i strata), gdzie gra przypomina ping-ponga i ta jego technika przydaje mu się jak umarłemu kadzidło. Brakuje mu wydolności, odbija się od starszych kolegów, popełnia błędy w ustawieniu a na koniec ląduje na ławce.
Weźmy za przykład Lewandowskiego. Ja doskonale pamiętam jego początki w Lechu. On technicznie był wtedy bardzo surowy ale taktycznie grał bardzo dobrze a i fizyki mu nie brakowało. Potrafił zastawić się z piłką, wypiąć tyłek i nikt nie był w stanie mu tej piłki odebrać. Jeśli do tamtego Lewego porównać obecnego Szymańskiego, to doskonale widać, jakie błędy popełniamy w szkoleniu.
"W przeciwieństwie do Legii"? Rozumiem, że przyszłoroczne występy Waszych chłopaków w Europie (co tam Europa zresztą, w LM!), jak również wytrwanie tamże do wiosny'18 uznajesz za sprawę bezsprzecznie przesądzoną? No cóż, obyś się nie pośliznął. Jak na moje, w chwili obecnej i Wy, i oni przyszły sezon macie dopiero w planach. I zarówno Was, jak i ich może jeszcze w tej Europie zabraknąć. Przy czym mam silne wrażenie, że w sensie finansowo-organizacyjnym ta mniej pomyślna opcja zabolałaby ich znacznie mniej, niż Was.
Przy czym - jak przecież zauważyłeś, prawda? - dyskutowaliśmy ze Zbyszkiem raczej nie o przyszłym sezonie, a o (właśnie) perspektywach długofalowych. O niemożności osiągania przez polskie kluby trwałych, poważnych sukcesów inaczej, jak tylko przez hodowlę i promocję. I w tym konkretnym momencie, na tym konkretnym polu, uważam, Lech jest krok przed Wami. Nie dlatego, że za trenera ma "odważniaka Bjelicę", a nie "tchórza Magierę". Dlatego, że oni mają Wronki, a Wy plany. Wychowanych/oszlifowanych we Wronkach piłkarzy na co najmniej ligowym poziomie widziałem już paru. Futbolistę wytrenowanego w planach? Jako żywo.
Co gorsza, po lekturze ostatniego wywiadu z Dariuszem Mioduskim coraz bardziej nabieram przekonania, że to nawet nie są plany, tylko tak trochę bardziej marzenia, albo zgoła pijarowa paplanina, celowana w otumanienie gawiedzi. Rozumiem bowiem, że poważny klub (a za takowy Legię nieodmiennie uważam) powinien dążyć do realizacji planów. Tymczasem mimo powtarzanych od lat zapewnień o chęci oparcia przyszłości klubu o wychowanków, mimo (co tu dużo gadać) niespodziewanego przypływu poważnych środków, Legia beztrosko te środki przeżarła.
Proste? Nie, to nie jest proste. To wszystko jest wściekle trudne. Bardzo wyraźnie o tym już wyżej napisałem. Jesteś pewien, że polemizujesz ze mną?
To w moim wydaniu rodzaj hiperboli symbolicznej,a nie epitet
@CTP.
Doskonale zrozumiałem intencję i zripostowałem
A teraz ad rem i ab ovo.
Abyśmy nie zeszli za daleko na manowce to musimy zacząć niejako od początku.Historię piłkarstwa można różnie dzielić,ale podział na bogatych i ubogich uwidocznił się od prawa Bosmana.Od 22 lat biedniejsze kluby nie były w stanie zatrzymywać najlepszych i najzdolniejszych zawodników. Prawo do wolnego transferu odebrało niebogatym narzędzia do sukcesów porównywalnych z najbogatszymi.Można to porównać do zasad doboru naturalnego, w którym najsilniejszy czytaj najbogatszy wygrywa. Więc te biedniejsze kluby musiały również w zgodzie z teorią ewolucji się przystosować do nowych niekorzystnych dla nich warunków. Skoro najlepsi ich gracze i tak odejdą do bogatszych ,a ich nie stać na kupno równie dobrych, bo ci też grają tam , gdzie lepiej płacą to pozostało jedno ; szkolić młodzież i ją promować, promować i szkolić.Nie jest to żaden wybór,ale konieczność życiowa. Inaczej rzecz nazywając walka o byt.Po prostu ten przetrwa kto potrafi się dostosować. Oczywiście na jakimś szczeblu łańcucha pokarmowego,a nie na jego szczycie.
Mając tę wiedzę możemy dopiero rozważać różne warianty zachowań adaptacyjnych. Ale nie jest tak jak CTP napisał w poście do mojego komentarza po meczu z Ruchem,że należy Szymańskiego odstawić na rok.
Tego zrobić się nie da. Z prostej przyczyny,że Szymańskiego w Legii za rok prawie na pewno nie będzie.I Legia ma wybór : jak nie będzie grał to Legia dostanie za niego 1,5 - 2 mln Euro, a jak będzie grał czyli będzie promowany to dostanie 5-6 mln Euro.Takie są realia. Czy one się komuś podobają czy nie.Bogate kluby stać na wydanie za niesprawdzonego zawodnika kwot 1,5 - 2,5 mln Euro i sprowadzenie takich 10, gdyż jak jeden z nich odpali to nie będą musieli kupować już sprawdzonego za 25-30 mln Euro. Kiedy ten młody talent dodatkowo gra to ryzyko związane z jego przydatnością zmniejsza się,a więc można go kupić za większe pieniądze. Po prostu chłodna, kupiecka kalkulacja.Zero emocjonalnego zaangażowania,tylko czysty biznes.Konieczność, nie wybór.
Lecz to co powyżej napisałem byłoby za proste, gdyż w grę wchodzą zwykłe ludzkie interesy. Odgrywające tym większą rolę im większe pieniądze wchodzą w grę.Ci, którzy mieli do nich dostęp przy możliwości promocji młodego czują zagrożenie dla siebie. Jest to całkiem naturalny odruch.Niestety zbyt często przejawia się w ostentacyjnym zwalczaniu młodego na każdym kroku, w szatni, poza nią , w dokuczaniu, dogadywaniu, robieniu tzw. "dowcipów',a na boisku niezauważaniu go, a więc niepodawaniu piłek, a jak już ją ma to niepomaganiu mu, machaniu mu przed nosem łapami,żeby zagrał, a jak poda to pokazywanie,że źle to zrobił itp..Te widoczne zgrzyty odbijające się na wynikach nie mogły być na dłuższą metę tolerowane i w pewnym momencie władze klubów musiały wybierać,albo, albo.Bo razem dzieciarnia z emerytami nie była w stanie grać.Są kluby, które postawiły na młodzież , nie tylko Ajax , i takich jest większość i są takie , które postawiły na weteranów. Te , które stawiają na młodzież stają się Ajaxami, a u nas Lechami, a te, które wierzą,że wyleniałe lwy jednak lepsze, walczą z reguły o ligowy byt, a nie o jego szczyt.A los ich taki jak Podbeskidzia, spada, leci i nie może się zatrzymać.
I to by było na tyle. Pozdrawiam wszystkich.
Żeby nie było, podobnie jak iocosus sprawę akademii Legii (z prawdziwego zdarzenia) traktuję priorytetowo i koparek w Grodzisku doczekać się nie mogę, ale...
Powiadasz, że Lech w przeciwieństwie do Legii od wielu lat ma "Wronki". Ok
To teraz mi odpowiedz ilu młodych piłkarzy i za jakie pieniądze w ostatnich, powiedzmy 5 latach sprzedała Legia a ile Lech. Ile razy w Europejskich pucharach i z jakim skutkiem w tych 5 latach wystąpiły oba kluby. Ile i jakie trofea w kraju zdobyły w tych latach oba kluby.
Co będzie za rok, Bóg raczy wiedzieć
Jeśli prawdą jest to, co mówił Mioduski, to, zdaje się, że ten nasz marsz na europejskie salony kosztował naprawdę spore pieniądze. Ja nie jestem przekonany, czy jest to słuszna droga. Przecież wystarczyło, żebyśmy nie wylosowali Dundalk, tylko jakąś mocniejszą ekipę i mogło się skończyć niezłym mankiem w kasie.
Na razie sytuacja jest taka, że ta wymarzona Liga Mistrzów w praktyce doprowadziła do tego, że wyszliśmy na zero. A przecież tyle rzeczy mieliśmy za tę kasę kupić.
A o transferach, to decyduje przede wszystkim medialność. Trudno, żeby Lech czy jakiś inny klub z naszej ligi kiedykolwiek przebił Legię pod tym względem. To jest kapitał, który nasz klub budował przez 100 lat. Nie ma sensu tego porównywać, bo to jest nieporównywalne. Chociaż 3 mln za Linetty'ego, to wcale nie taka mała kasa.
A jeśli chodzi o samego Lecha, to ja bardzo bym chciał, żeby u nas też tak było, że pewnego pieknego wieczora na placu melduje się taki młody Bednarek i bach! i już ma 20 występów w jedynce a o Arajuurim nikt już nie pamięta. Albo taki Jóźwiak - defensywny pomocnik, pamiętam, że zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie (o ile pamiętam, w meczu z Jagą).
Wiele można o Lechu powiedzieć ale tych młodych, to akurat szkolą nieźle.
http://www.90minut.pl/kariera.php?id=27728
to nie jest to defensywny pomocnik, a skrzydłowy i właśnie poszedł na wypożyczenie do I ligi. Pamiętam jednak, że koło niego swego czasu zrobili tyle szumu, co u nas tej zimy koło Szymańskiego. Chłopak jednak póki co ligi nie zawojował. Także tutaj przychylę się do opinii kibica 50. Lech jak na swoją opinię, to za wielu wychowanków póki co nie "wyeksportował". Jedynie Linetty i to gościu, o którym mówiło się od dłuższego czasu, że wyjedzie za kasę. Więcej nie ma, a przecież akademię we Wronkach mają już dosyć długo. Z potencjałem jest tam jeszcze Kędziora i w tamtym roku wyskoczył ten Bednarek. Jednakże patrząc tak realnie to Kędziora im się trochę zasiedział i tutaj póki co nie zanosi się na spektakularny transfer, a Bednarek zobaczymy co pokaże na wiosnę jak będzie większa presja.
jeszcze jednego sprzedali - Marcin Kamiński ( VfB Stuttgart)
i słuch o nim zaginął...
Zapomniałeś o Bereszyńskim i Bieliku.
No fakt
CTP mnie ubiegł. Chciałem właśnie napisać o tym, że przecież w ostatnich latach za całkiem przyjemne kwoty wytransferowano na zachód dwóch zawodników, którzy dobrze wronieckie obiekty znają
A poważniej: wiadomo, same budynki niczego nie gwarantują. Trzeba jeszcze umieć zrobić z nich użytek. A obecnemu Lechowi do tej pory szło z tym raz tak, dwa razy siak. Swoje błędy też popełniali, momentami naprawdę rażące. Jednak fakt wciąż pozostaje faktem. Oni już te budynki mają. I z tego tytułu na polu prawdziwego szkolenia są o krok przed Wami. Zwłaszcza że wiele wskazuje na to, iż wreszcie zdecydowali się na te Wronki mocniej postawić.
@ CTP:
A o transferach, to decyduje przede wszystkim medialność. Trudno, żeby Lech czy jakiś inny klub z naszej ligi kiedykolwiek przebił Legię pod tym względem. To jest kapitał, który nasz klub budował przez 100 lat.
Kompletnie się nie zgadzam. Znaczy OK, nie zamierzam ani wszczynać idiotycznych kłótki o to, który klub jest najlepsiejszy, ani umniejszać roli medialności. Chciałbym tylko zauważyć, że wystarczyło, aby wspomniany wyżej Lech raz i drugi ładniej pokazał się w Europie, a natychmiastowo pojawił się popyt na ich graczy. Oni na fali tamtych meczów zdołali opchnąć za całkiem niemałe pieniąchy najpierw Lewandowskiego, potem jeszcze Rudniewa i Tonewa. I nikt nie dopytywał od jak dawna budują swoją markę.
Powiem więcej: gdyby w ciągu najbliższych paru lat taki - strzelam - Motor Lublin awansował do Ekstraklasy, trochę w niej poszalał, a potem jeszcze zaczął być widoczny na kontynencie (i to wszystko w składzie opartym o wychowanków), to też by nikt nie pytał co się z nimi działo przez ostatnie dekady. Bądźmy szczerzy: FC Basel? FC Kobenhavn? To zawsze takie tuzy były, że się trzeba z nimi liczyć? A może jednak (nieporównywalnie) bardziej działa ich teraźniejszość?
@ Zgred:
A co za różnica skąd oni te Wronki mają? No zlitujże się. Naprawdę uważasz, że jak latem przyjdą chętni na takiego Kownackiego (jakoś dziwnym trafem nikt do tej pory o nim nie wspomniał), to powiedzą "nu, nu, nu, chłopcy! Czterech baniek to my wam za niego nie damy! Co najwyżej dwa dwieście, bo wy przecież nie jesteście żaden Lech, tylko jakaś Amica!"...?
A niech dadzą za niego i 5
bo tu nie chodzi o to za ile niebieska młodzież w świat pójdzie
"A co za różnica skąd oni te Wronki mają? No zlitujże się."
To ja powtórzę - No zlitujże się ! a -c10
Dla mnie różnica zasadnicza, gdyż Lech sobie Amikę z terenami zawłaszczył i to w świetle "prawa" uciekając z pod gilotyny korupcyjnej. Zatem skoro o akademiach mowa ( tych co to wybudować należy) - zachowajmy choć trochę poczucie moralności połączonej z normalnością...aby "jej" za przykład nie podawać
Pozwolę sobie od końca. Otóż ze wszystkich moralnie chwiejnych "fuzji", jakie miały miejsce we w miarę nowożytnej historii naszego futbolu (Miliarder Pniewy, Lechia-Olimpia, Ptacovia, DyskoPolo...) akurat ta poznańska wydaje mi się najmniej koślawa. Ot, były sobie dwa kluby w bliskim sąsiedztwie. Jeden miał hajs i piłkarzy, drugi kibiców i stadion. W takiej sytuacji połączenie sił wydaje się zupełnie sensownym wyjściem. A że nie wszystko odbyło się jak należy? Cóż, c'est la vie.
Oczywiście, to tylko moje zdanie. Ani Ciebie, ani nikogo innego nie zamierzam na siłę do niego przekonywać. Chciałbym jednak zauważyć, że gdyby pogrzebać nieco w historiach naszych klubów (z których przecież jesteśmy tak dumni), to niechybnie znalazłoby się tam parę takich kwiatków, że niekoniecznie chcielibyśmy wyciągać je na światło dzienne i się nimi chlubić. Uważajmy zatem z tymi kamieniami, bo łacno z miotaczy możemy stać się celem.
tu nie chodzi o to za ile niebieska młodzież w świat pójdzie
Ależ właśnie o to (między innymi). Z moralizatorskich połajanek, drogi Zgredzie, infrastruktury treningowej nie zbudujesz. Lech tę infrastrukturę już ma. Skąd? To, powtarzam, mniej istotne. Grunt, że ma i zaczyna wykorzystywać. Rzecz nie w tym, by poznaniaków wychwalać i pomniki im stawiać. To też jest mało istotne. Natomiast sam fakt wypadałoby odnotować. I tyle.
No no no...
"akurat ta poznańska wydaje mi się najmniej koślawa. Ot, były sobie dwa kluby w bliskim sąsiedztwie."
rozumiem to jako żart - taką mam przynajmniej nadzieję...
tu masz śmieszny choć nie do końca wiersz, ale nie o wiersz głównie chodzi jak o komentarz pod nim :
http://gniazdowy.blox.pl/2009/02/Stoja-na-stacji-jakies-spiewaczki.html
i o ile fuzje różne bywały to takiego wałka nie było. A biednym dzieciom świat się zawalił gdy bohatera bajek na dobranoc - wsadzali...
Dobrze, że to tylko Twoje zdanie. Co do kwiatków z historii, wybacz ale Cracovii nie studiowałem natomiast Legii zarzucono jedynie bramkostrzelność w znanym meczu, który to Kulesza widział i cała Polska wraz z nim - "więcej grzechów nie pamiętam, a i za ten sumiennie przepraszam"...na celu miotaczy stanąć mogę.
"Z moralizatorskich połajanek, drogi Zgredzie, infrastruktury treningowej nie zbudujesz."
No pewnie, że pewnie
W pamięci odnotowany mam jedynie przekręt "wielkopolskich" baronów w otoczce wsparcia ze strony prawie związku piłki nożnej...
Na prawdę musisz mi tak "podkręcać" nerwy przed 20.30?
"A idze sobie na pole na spacer"
"Dwa boiska" vs "Wronki"
Jak wiecie lubię sobie poserfować po necie. To przyjrzyjmy się jak to nasze pitolenie wygląda w rzeczywistości.
Młoda Ekstraklasa
Legia Warszawa aż czterokrotnie znajdowała się na podium ME, co czyni ją najlepszą drużyną w siedmioletniej historii rozgrywek.
Sezon 2012/2013 - 1. miejsce
Sezon 2011/2012 - 1. miejsce
W kolejnych sezonach już w CLJ zdobywali kolejne MP
Sezon 14/15 pokonali w dwumeczu Lecha 6:2 (3:0 i 2:3)
Sezon 15/16 pokonali w finale Pogoń Szczecin 5:4 (0:2 i 5:2)
Przez pierwszy zespół na zachód wyjechali Borysiuk (najmłodszy strzelec gola w lidze w historii klubu) Wolski, Żyro, Furman, Bereszyński, Bielik
Ponad to:
Wychowankowie Legii zasilili kadry młodzieżowe - 30 zawodników (tylko w 2014 roku!)
Wychowankowie w reprezentacji Mazowsza - około 40 zawodników co sezon !
Zawodnicy Akademii, którzy grają (lub grali) w wyższych klasach rozgrywkowych niż III liga:
Ekstraklasa - Robert Bartczak, Mateusz Cichocki, Michał Efir, Konrad Jałocha, Aleksander Jagiełło, Bartłomiej Kalinkowski, Michał Kopczyński, Kamil Kurowski, Wojciech Lisowski, Daniel Łukasik, Rafał Makowski, Norbert Misiak, Łukasz Moneta, Adam Ryczkowski, Jakub Szumski, Mateusz Wieteska, Rafał Wolski, Kamil Wojtkowski, Michał Żyro
I liga - Jakub Arak, Michał Bajdur, Konrad Budek, Marcin Bochenek, Mateusz Cichocki, Mateusz Długołęcki, Marcel Gąsior, Maciej Górski, Aleksander Jagiełło, Konrad Jałocha, Michał Kopczyński, Kamil Kurowski, Mateusz Lisiecki, Kamil Mazek, Przemysław Mizgała, Cezary Michalak, Mateusz Pogonowski, Michał Rzuchowski, Grzegorz Tomasiewicz, Mateusz Wieteska
II liga - Jakub Arak, Szymon Babiarz, Konrad Budek, Kamil Dankowski, Dawid Duda, Marcin Jałocha, Piotr Karniszewski, Miłosz Kozak, Przemysław Mizgała, Rafał Parobczyk, Mateusz Romachów, Mikołaj Smyłek, Kacper Starek, Piotr Wasikowski, Bartosz Widejko, Konrad Zaradny
Całkiem sporo jak na dwa boiska treningowe.
Strach pomyśleć co być może jak powstanie boisk 8