- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Rosja 2018: Trzęsienie ziemi
Czternastego dnia mistrzostw świata miała miejsce największa niespodzianka turnieju. Z mundialem pożegnali się Niemcy. Mistrzowie świata przegrali z Koreą Południową 0:2 i wylądowali na... ostatnim miejscu w grupie. Poznaliśmy kolejne pary jednej ósmej finału. Meksyk zmierzy się z Brazylią, a Szwajcaria ze Szwecją.
Niemiecka drużyna była nie do poznania. Twarze te same, koszulki znajome, a jednak – jak nie oni. Podopieczni Löwa grali apatycznie, nie wygrywali pojedynków indywidualnych, nie umieli zgubić przeciwnika wymianą podań. Z każdą kolejną minutę ich nerwowość rosła, pojawiały się problemy z przyjęciem piłki, podania pod nogi Koreańczyków, przestrzelone dogodne sytuacje bramkowe. Kulminacja nastąpiła w ostatnich minutach. Zapewne wiele osób zakładało się, że ‘na końcu i tak wygrają Niemcy’, po słabym meczu wbijając gola w ostatnich sekundach, tymczasem właśnie w końcówce meczu najpierw Kroos zaliczył asystę przy bramce dla Korei, a za chwilę Neuer stracił piłkę na połowie przeciwnika, co doprowadziło do drugiego gola dla rywali.
Przykład drużyny niemieckiej dowodzi, że czasem w piłce naprawdę nie da się zrozumieć i wyjaśnić pewnych wydarzeń. Dla Löwa był to już szósty wielki turniej, na którym prowadził kadrę. W składzie byli piłkarze doświadczeni, znający się na pamięć, wsparci przedstawicielami kolejnej utalentowanej generacji. I ta drużyna odpada z mistrzostw świata po fazie grupowej nie na skutek jakiejś niewytłumaczalnej kulminacji pecha, ale dlatego że gra wolny, przewidywalny, fatalny wręcz futbol.
W drugim meczu Szwedzi nadspodziewanie łatwo uporali się z Meksykiem. Wynik 0:3 to zimny prysznic na głowy meksykańskich kibiców. Gdyby nie wpadka Niemiec z Koreą, Meksykanie żegnaliby się właśnie z turniejem.
W jednej ósmej finału Meksyk zmierzy się z Brazylią, która wydaje się rozpędzać. Mecz Brazylijczyków z Serbią był niezłym piłkarskim widowiskiem. Serbowie potrzebowali zwycięstwa do awansu i nie można im odmówić starań. Próbowali gry wysokim pressingiem, potrafili zepchnąć Brazylię do obrony, grając w ataku pozycyjnym. Zatriumfowała jednak piłkarska jakość. Brazylia wygrała 2:0, ale bramek w tym meczu mogło być znacznie więcej. W drugim meczu tej grupy Szwajcaria tylko zremisowała z Kostaryką 2:2, ułatwiając Brazylii zajęcie pierwszego miejsca w grupie.
Niemcy na początku stulecia zaliczyli jednak i dwa katastrofalne euro, w 2000 i 2004. Nie wyszli z grupy, nie odnieśli wygranej. I jako ludzie mądrzy w dziedzinie piłki nożnej postawili diagnozę: albo zmieniamy, albo będziemy mieli powtórki. Efekt był piorunujący. Z grającej brzydki, toporny i niefinezyjny futbol reprezentacji stali się pod wodzą trenera Loewa reprezentacją momentami wirtuozerską. Mecz Niemcy – Ghana sprzed 4 lat to jedno z najlepszych widowisk piłkarskich, jakie widziałem. Nie chciałbym, aby po tym turnieju zaliczyli powrót do przeszłości w stronę tego futbolu, jaki znamy z końcówki XX wieku.
Skala klęski jest wielka, i to z Koreą, której gra raczej każdego denerwowała. Tak myślę o Neuerze. Miał bardzo długo i trudną rekonwalescencję, walczył z czasem, żeby zdążyć na największą klapę w historii niemieckiej piłki reprezentacyjnej. Życie czasem płata taka figle. Iskry bożej faktycznie nie było widać, poza fragmentami ze Szwecją, w tym zespole żadnej. Na boisku głównymi sprawcami klęski okazali się przy tym starzy wyjadacze, zawodnicy z najlepszych klubów świata. To niesamowite, i chyba za to kochamy piłkę nożną.
Ciekawe, czy wrócą silniejsi, czy popadną w okres wielkiej piłkarskiej smuty. Ciekawe, czy w Niemczach też tyle hate'u ile w Polsce po występie naszych orłów.
Korea jak 300 Spartan w Termopilach, ze znakomitym bramkarzem.
Brazylia wreszcie zagrała pełnowartościowy mecz, koncentrując się na graniu w piłkę, a nie jakichś indywidualnych popisach. Grać potrafią i chyba to jest zadaniem trenera: przekonac gwiazdorów do zajęcia się swoimi obowiązkami. Senator po ich pierwszym meczu napisał, że wydali mu się w początkowej przeciw Szwajcarii fazie bardzo silni. Mi się tacy wydali wczoraj.
Ciekawy mecz się szykuje w 1/8 – Szwajcaria, Szwecja.
Wczoraj przeczytałem o przedłużeniu kontraktu z trenerem Joachimem Löwem do 2022 roku. Związek jest pewny że nikt inny lepiej nie przebuduje drużyny. Choć podobno sami Niemcy żądają głowy trenera czyli jest konflikt.