- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Warta - Legia 0-3: Bez wysiłku
W zaległym meczu szóstej kolejki Ekstraklasy Legia pewnie pokonała w Grodzisku Wielkopolskim drużynę Warty Poznań. Wynik został ustalony już do przerwy. Autorami bramek dla Legii byli Wszołek, Mladenović i Pekhart.
Trener Michniewicz nie mógł skorzystać między innymi z Luquinhasa i Karbownika. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Boruc – Juranović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek, Gwilia, Slisz, Antolić, Valencia – Pekhart. Warta rozpoczęła w składzie: Lis – Grzesik, Kieliba, Ivanov, Kuzdra – Szmyt, Trałka, Janicki, Kupczak, Rodríguez – Kuzimski.
Przez kilka pierwszych minut meczu nasi zawodnicy byli nieco apatyczni, ale piłkarska wyższość legionistów szybko zatriumfowała. W 13. minucie Legia przeprowadziła wzorową akcję. Valencia rozegrał piłkę z Mladenoviciem, płaskie dośrodkowanie Serba znalazło nogę Wszołka tuż pod bramką Warty i było 0:1. Dziesięć minut później Legia podwyższyła prowadzenie. Piłkę w narożniku pola karnego wyłuskał Mladenović, uderzył nieoczekiwanie z prawej nogi i Lis nie miał nic do powiedzenia. W 28. minucie Pekhart uderzył głową po dośrodkowaniu Antolicia. Piłka odbiła się od słupka. W 30. minucie Legia zdobyła trzeciego gola. Juranović zamknął dośrodkowanie Valencii, a piłkę głową do bramki strącił Pekhart. W 42. minucie strzał z pola karnego oddał Wszołek, jednak dobrze ustawiony Lis nie popełnił błędu.
Do przerwy Legia prowadziła 3:0, bezlitośnie wykorzystując słabą dyspozycję defensywy beniaminka.
Na drugą połowę nie wyszedł Boruc. Miejsce w bramce Legii zajął Miszta. Po przerwie z boiska wiało nudą. Warta nie była w stanie zbliżyć się do bramki Legii, a legioniści nie byli już tak skoncentrowani i precyzyjni jak w pierwszej połowie meczu. W 60. minucie Kapustka zastąpił Gwilię. W 74. minucie na boisku pojawili się Martins i Rosołek, którzy zmienili Slisza i Pekharta. Do gry w miejsce Wszołka wszedł również Stolarski. W 78. minucie Juranović ustrzegł Legię przed stratą bramki, wybijając piłkę z linii bramkowej. W 80. minucie Antolić minimalnie pomylił się po dośrodkowaniu Rosołka. W 83. minucie chorwacki pomocnik ujrzał żółtą kartkę po faulu w środku pola.
Mecz zakończył się bezdyskusyjnym zwycięstwem Legii. W niedzielę w Warszawie poprzeczka zawiśnie znacznie wyżej – na Łazienkowską przyjedzie Lech Poznań.
Takie granie jak w 2. połowie to trochę proszenie się o kontuzje, coś jak gra Legii przy 2-0 w finale PP z Arką w 2018 i faulem niejakiego Grzegorza Piesio (brrrrr) na Sebastianie Szymańskim.
W 1. minucie Filip Mladenović zrobił bardzo podobny błąd jak z Omonią przy karnym.
Teraz modlić się / trzymać kciuki / chuchać na zimne / zaklinać los (w co kto wierzy) przed następnym meczem, żeby nie było zakażeń, kontuzji, żeby była wysoka forma, itd. Zmartwiły mnie dzisiejsze wieści o Michale Karbowniku i Arturze Borucu.
Nie wiem, jak koledzy, ale ja wciąż przeżywam klęski w eliminacjach do fazy grupowej.
Cieszy zwycięstwo z leszczami bo jak wszyscy wiemy i pamiętamy, nie takie numery Legia potrafiła wywijać.
Nareszcie coś zaczął grać Valencia, moim zdaniem porządny mecz w jego wykonaniu.
Cytuj Tweeta
@PKamieniecki
Michniewicz: Lewczuk grał z gorączką. Pekhart zgłosił po meczu brak węchu i chłód. Spodziewamy się najgorszego.
@izaKoprowiak
Że co??!! Przecież to jakieś jaja. Tak to z covidem nie wygramy
@arkadiuszczykir
Ale jakie jaja??? Były testy i widocznie nie wykazały że to covid. No hallo. To już teraz nie można bedzie mieć zwykłej gorączki o którą nie łatwo w listopadzie.(...)
Pani Izo a pani tyle lat przy piłce nożnej i chce mi pani powiedzieć że pierwszy raz pani słyszy o tym że piłkarz chory, przeziębiony czy z gorączką gra mecz. Proszę nie być śmieszną nie uwierzę w to.
@IzaKoprowiak
Ale nie w czasach pandemii.
@tytusholdys
trener przyznający, że wypuszcza w pierwszym składzie chorych zawodników to w czasie pandemii naprawdę nieziemska głupota. I wystawianie i potem o tym mówienie.
@IzaKoprowiak
Mówi: spodziewamy się najgorszego. Współczuję piłkarzom Warty, bo w takim razie to zagrożenie i ich dotyczy.
Niestety o tym głośniej się mówi i pisze, niż o wyniku i przebiegu meczu. Takie czasy. Mhm, Vuko zarzuca się impulsywność, popędliwość, o Michniewiczu samemu pisałem jako o "inteligentnym" facecie, tymczasem "kładzie głowę pod topór" i jeszcze o tym rozpowiada wszem i wobec. Mhm, zaczynam mieć wątpliwości.
Ale najsamprzód taka uwaga porządkująca,a mianowicie , kiedy Legia przegrywa to aktywność na stronie wzrasta i każden umie nam /sobie dokopać,a gdy Legia wygrywa to chyba języka w gębie brakuje,aby pochwalić.
Trener Warty pracował samodzielnie w klubach klas mocno niższych,ale też był asystentem u takich "fachmanów' jak Baniak, Ojrzyński i Bartoszek. Widać jednak u niego inteligencję silnie twórczą,a nie odtwórczą, bowiem raczej wnioski z tych robót wyciągał jak nie należy pracować z zawodnikami,a nie jak pracować. Bo na razie ma efekty, a oni byli mocni w tylko gębie,a nie w wynikach ,a on póki co, jak na stan klubowego posiadania, ma odwrotnie. W dużym stopniu zaprzecza pogłoskom,że to pieniądze grają, bo z budżetem 10 mln zł rocznie to Warta powinna być gdzieś w ogonie,ale I ligi, a jest ubogim krewnym,ale w elicie. Taki człowiek z cicha pęk jak Tworek wygląda na twardziela, który w tańcu się nie opierdziela i graczom też nie pozwala. Bo bez ciężkiej roboty te jego talenty inaczej byliby przez każdego gonieni dwucyfrówką,a nie są.Do tego nie trzeba ,aby gracze zarabiali dziesiatki ,a nawet setki tysięcy miesięcznie,aby zapierdzielali. A może właśnie dlatego tyrają,że zarabiają tysiące. To może te dziesiątki, lub setki tysięcy rozleniwiają i demoralizują. Tylko,że nie zawsze chcieć to móc i na taką Legię same chęci nie wystarczą. Obie drużyny zagrały to co umiały, tylko ,że zawodnicy Warty wyglądali na silnie niedouczonych.
Nasza drużyna gra tymi , którzy są najmniej chorzy. Bo chyba naprawdę zdrowego to w kadrze zespołu ze świecą nie znajdziemy. Niewątpliwie sympatyczny trener wystawia tych, których ma dyspozycji czyli tych, którzy zaciskają zęby i inne części ciała i nie mówią ,że im coś dolega. I to pod te hipotetyczne kaleki ustawia taktykę.W tej sytuacji o jakimś dojmującym ustawieniu mowy być nie może. Można rzec,że Legia jest w stanie permanentnej improwizacji. Nie tej Wielkiej Improwizacji,lecz całkiem malutkiej, tyle,że stale poruszamy się w świecie "Dziadów"', udających panów. Może są jakieś doktory w Legii, ale cudotwórcami jak widać nie są. Jak tak sobie pomyślałem,że na stare lata nabędę jakiegoś poważnego wykształcenia i chyba się zapiszę na kursy w zakresie szkoły podstawowej i zachęcam do pójścia w moje ślady Legijnych uzdrowicieli e converso czyli a rebus.
Jeszcze daleko do Świąt Bożego Narodzenia ,a na boisku we wczorajszym pikniku trener ustawił choinkę ( system 4-3-2-1 jak by kto się kalamburu nie domyślił). I pewnikiem słusznie był uczynił wykazując tym sposobem zaradność i przewidywalność. Bo nigdy nie wiadomo co te niekompetentne ciemmniaki u władzy nam wymyślą. Jak przed nami w ostatniej chwili zamknęli cmentarze to gotowi są i nas wszystkich zamknąć na Boże Narodzenie. Więc każdy przezorny człek już dziś powinien rychtować sobie choineczkę, chyba,że ma sztuczną. Michniewicz dał przykład.
Zapytany o to jaki mam stosunek do kibolstwa odpowiadam bez bicia,że taki sam jak do komarów, prusaków czy innego robactwa. A do tego mam taką podejrzliwość wcale nie maleńką,że oni robią w pory , bo agresja rodzi się ze strachu, I oni pewnikiem z powodu tego strachu niemożliwego do opanowania i srania z tym związanego udali się do psychiatrów po poradę .Co by się wyleczyć, Ze strachu srać nie przestali,ale stali się z powodu tego z siebie dumni.Obsrani,ale dumni.Ja jednak jak już wstydu bym się wyzbył to chyba jednak bym się obmył w czystej wodzie, nie skażonej faszyzmem i chociaż bym to cuchnące brunatne gówno z siebie zmył.
O niektórych zawodnikach powiem ,że najbardziej są przydatni dla drużyny, kiedy ich na boisku nie uświadczymy.
KIbice Warty po wczorajszym meczu postanowili gremialnie modlić się ,aby Pan pozwolił im wygrać kiedykolwiek z Legią . Na co Bóg wielce zafrasowany rzekł : prosicie mnie o bardzo wiele,bowiem chcecie zapewnić sobie nieśmiertelność.
Tak naprawde to nasza ukochana inaczej władzuchna nie wiedząc jak zwalczać pandemię nauczyła się korzystać z fachowców uzdrowicieli , tych od statystyk wszelakich.Oni są w stanie udowodnić na liczbach różnorakich i wykresach dziwacznych,że zarazy nie ma , a jak jest , to beskurcyja już jest w stanie agonalnym. W tej konstelacji cudotwórców, my potencjalni chorzy musimy zdać się na resztki rozsądku i sami dbać o siebie. Bo nawet nie możemy wierzyć wprost w komunikaty Ministerstwa Zdrowia. Powiedzieli oni,że jak się wychodzi z domu to wystarczy założyć maseczkę i rękawiczki . Jak tak wyszedłem ,a inni mieli założone jeszcze buty, spodnie i kurtki ...
Kiedy patrzę na to co się rozgrywa na tym pojebanym świecie i kiedy czytam od początku Ewangelię według świętego Jana, która zaczyna się od przesłania,że " Na początku było słowo" to tak sobie przemyśliwam,że musiało ono być mocno niecenzuralne i wyjątkowo wulgarne.
Od znajomych wiem, że nikt nie dostał nagle wysokiej temperatury, ale zaczynała ich boleć głowa i tracili węch czy smak.
Mecz się odbył, ale ... bez europejskich pucharów to nie sprawia to mi żadnej radości.
Wczoraj, Legia grała przede wszystkim skutecznie. Fajnie było regulowane tempo gry w różnych sektorach boiska w fazie budowy ofensywnych akcji. Płynie przechodziliśmy z fazy bronienia do atakowania. Kilka zagrań w trójkącie, pokazały prosty i niezmiernie skuteczny sposób, uwalniania się z pod krycia i zdobywania wolnej przestrzeni. Jak to ujął Senator, zmobilizowanych leszczy nie jest tak łatwo ograć 0:3 na ich terenie, więc za ostatni mecz legionistów należy pochwalić.
Sprawy zdrowotne w naszej szatni, nie wyglądają dobrze. Obecnie to normalka. W sumie to jaki zespół w europie nie ma podobnych problemów co my. Każda ekipa zmaga się z tymi samymi skutkami chińskiego wirusa. Naszą Legie, pandemia dziesiątkuje w takim samym stopniu co innych.
Zazwyczaj w poprzednich rozgrywkach, po pierwszej fazie sezonu, mieliśmy siedmio punktową stratę do lidera. Dziś, tracimy zaledwie trzy oczka. Jest dobrze.
Corazstarszy
Ja również, do dziś mam cholernego kaca, jeśli chodzi o nasze niepowodzenia w kolejnych eliminacjach do fazy grupowej LE. Po ostatniej nieudanej próbie mocno wyluzowałem swoje oczekiwania względem naszej Legii. Obecnie, każde zwycięstwo na arenie międzynarodowej będę traktował jako bardzo duży sukces. Nastały takie czasy, że obecnie nasz level to równorzędna rywalizacja z drużynami z Kazachstanu, Słowenii, Mołdawii, Finlandii, Luksemburga, Malty, Irlandii Płn. itd. Nacje takie jak Czesi, Serbowie, Węgrzy, Duńczycy, Norwegowie, Rumunii, Bułgarzy odjechały nam i dziś mozolnie trzeba ich gonić. Pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i spokojnie czekać na lepsze dni.
Najkrócej wczorajsze wyczyny naszej drużyny można określić: "lekko, łatwo i przyjemnie", bo skoro Mladenović trafia w okno z prawej nogi, Pekhart, który ma nosa do strzelania goli trafia bez powonienia, to nic lepszego nie przychodzi mi do głowy.
Mnie, podobnie jak Senatorowi jest żal z powodu odejścia Vuko, bo przypuszczam, że tamta Legia strzeliłaby wczoraj przynajmniej 6 !
Cieszy powolne odzyskiwanie formy przez Wszołka, Juranovića, Valencii czy Kapustki.
Martwi stan chorobowy (urazy, covid), ale nie ma się czego obawiać, bo jak pisze tu kilku ekspertów: MP jest obowiązkiem, a prawdziwe granie zaczyna sie w Europie.
W tym przejebanym z różnych powodów roku jest troszkę inaczej, bowiem do Europy można trafić wyłącznie przez zdobycie MP. Cieszmy się zatem z tak szerokiej kadry, bowiem pozwala wygrywać pomimo wszystkich przeciwności.
Ps.
Co do trenera Michniewicza, to zapewne chodziło mu o to, aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa…
Szkoda, że nie pomyślał.
mniejsza liczba komentarzy? masz "aktywną" dwójkę, która pisze cały czas.
Mecz
średnia Legia pokonała beznadziejną Wartę - ci goście po prawej stronie Warty to poziom 3-4 ligi a nie eklapy (choć paru tuzów o podobnej jakości sie spotyka i u innych). Legia nie ustrzegła się kilku błędów szczególnie po lewej stronie w fazie defensywnej i lepszy przeciwnik może to wykorzystać.
Valencia - tak na tle Grzesika wyglądał dobrze, choć mam wrażenie że na jego tle każdy zawodnik Legii tak by wyglądał, jednocześnie Valencia popełnia mnóstwo błędów w defensywie, a ponieważ Mladenović nie jest super defensorem, to tam pojawia się problem.
Lewy korytarz to rzeczywiście problem. Liczę, że z czasem Czesiek w miarę uporządkuje ten boczny sektor boiska. Co do Warty, popieram twoje stanowisko, że nie jest to zespół na e-klapę. Z tym poziomę 3-4 ligi to chyba lekko przesadzasz. 1-2 liga brzmi bardziej obiektywnie. Drugi beniaminek Stal, również sportowo nie dojechał do najwyższego poziomu rozgrywek.
Wdrażany pomysł powiększenia ekstraklasy do 18 ekip, to koncepcja obniżenia i tak nie najwyższej jakości grających w niej drużyn. Eksperci (tzw. Baronowie) uważają inaczej. Lepiej mieć 18 średniaków niż 12 mocnych. Liczy się ilość a nie jakość ligi. Być może to tylko przejściowy okres
Pytanko, zdobywca PP z automatu ląduje w LE2?
Specjalnie nie śledziłem doniesień w kwestii tych nowych podziałów.
Mnie zastanawia coś innego w kontekście obecnych problemów Legii i Lecha związanych z udziałem w pucharach. Lech ma kłopoty z wygrywaniem w lidze a Legia z przerostem kadry i idących za tym kosztów a być może również atmosferą w zespole z powodu grania lub nie grania.
Niby problemy różne, ale można znaleźć wspólny mianownik. Chodzi mi o system rozgrywek ESA 37 z podziałem punktów. Mnie się wydaje, że ten system pozwalał najsilniejszym polskim klubom utrzymać regularność gry w eliminacjach do pucharów przy zachowaniu racjonalnej polityki kadrowej.
Dwa przypadki które wymieniłem mogą ilustrować dlaczego ten system sprzyjał racjonalnemu zarządzaniu kadrami.
Intensywność gry na jesieni w przypadku gry w pucharach, powoduje nieuchronne straty punktów w lidze. Nasze kluby w najlepszym wypadku grają w pucharach 2 mecze w lutym. W systemie ESA37 można było wiosną skupić się na odrabianiu punktów w sezonie zasadniczym a po podziale punktów dogonić czołówkę, co pozwalało przy skromnych możliwościach finansowych "opędzić" sezon węższą kadrą i nie ponosić kosztów co daje większą stabilizację kadrową i finansową.
Lech wystartował do eliminacji bez dużych inwestycji w kadrę, Legia sprowadziła wielu zawodników, zapewne nie tanich w utrzymaniu, żeby w przypadku awansu móc grać skutecznie na kilku frontach.
Efekty.
Lech ma kłopoty z punktowaniem w lidze i nie wiadomo, czy odrobi straty na tyle, żeby wskoczyć na podium na koniec sezonu. Jak nie wskoczy, to należy oczekiwać kolejnych odejść z klubu a więc osłabienia zespołu i ponownej jego budowy przez 1-2 sezony.
Legia jest napakowana zawodnikami, którzy sporo kosztują, są niezadowoleni z braku gry i pewnie wielu z nich będzie chciało odejść. Co w sposób oczywisty odbije się na jakości zespołu i już odbija się na zasobności legijnej kasy.
System ESA37 powodował, że kluby startujące w pucharach mogły na nie przygotować mocniejszy zespół podstawowy a na jesieni grać w lidze zmiennikami, bo nawet w przypadku straty dystansu był on do nadrobienia wiosną a szczególnie po podziale punktów.
Teraz Lech może stracić dystans do czołówki a Legia wypruć się z kasy i oba zespoły się osłabią.
Jeśli celem strategicznym Ekstraklasy jest poprawienie pozycji polskiej ligi w Europie, to trzeba stosować system rozgrywek, który promuje najlepszych. Kto spada jest mało ważne, bo i tak rotują tam kluby, które niczego nie wnoszą do naszej piłki.
jedna korekta - ja napisałem że prawa strona Warty jest na poziomie 3-4 ligi, reszta może i na poziomie 1 ligi. Generalnie jest to zespół BEZNADZIEJNY.
Jak dla mnie powiększanie ligi to IDIOTYZM. Liga powinna liczyć 10 drużyn i grać po dwa mecze u siebie i dwa na wyjeździe, pierwsza liga to samo, spada po jednej drużynie - reszta to folklor i amatorstwo.
Zdobywca PP gra w eliminacjach
Osobiście jestem przeciwnikiem takiego rozwiązania, tym bardziej, że wielu awansujacych nawet nie ma stadionu.
Ale w dobie pustych stadionów i koronowirusa jest to decyzja zrozumiała. Dekodery rządzą i im większa liczba tzw egzotycznych drużyn w eklapie, tym wiecej sprzedanych dekoderów, a co za tym idzie kasy dla klubów.
Poziomu to nie podniesie, ale może całkiem nie padniemy.
Takie mamy kadry "ekspertów".
Wczoraj w Cafe Futbol też mieliśmy pokaz żelaznej logiki w wykonaniu panów Hajto, Kołtonia i pana Czarka. Kołtoń jak zwykle bredził o słabym przygotowaniu fizycznym, Hajto o tym że trzeba sprowadzać zawodników "gotowych" a pan Czarek mówił o żenadzie, że nasza zespoły przegrywają ze słabą ligą szkocką. To jest tak oderwane od realiów, że szkoda gadać.
W meczu z Omonią, Legia grając w 10 była aktywna w ofensywie i dopiero w dogrywce osłabła.
Za 150 tys EUR nie da się sprowadzić Glika albo Grosickiego, bo oni zarabiają tyle miesięcznie.
Polskie zespoły nie grały z ligą szkocką, tylko z klubem, którego budzet jest większy od budżetów Legii i Lecha razem wzietych.
Tak sobie pismaki bredzą i nawet nie słuchają co ma do powiedzenia Vuko. A mówił rozsądnie, bez emocji i na temat.
Tyle że decyzja była podjęta w czasie, kiedy o Covidzie mieli pojęcie wyłacznie wirusolodzy i epidemiolodzy.
A jak się tą samą, albo niejszą kasę rozsmaruje na więcej klubów, to co to zmieni? Jaki jest sens pakowania kasy w kluby, które niczego nie generują? Ani nie szkolą, ani stwarzają emocji sportowych. Oglądam czasem Wartę, Stal, Podbeskidzie i dochodzę do wniosku, że jakbym chciał obejrzeć I-ą ligę, to mogę przełączyć na Polsat.
A więc oglądanie naszej ligi a co za tym idzie, podniesienie jej wartości finansowej, w dużej mierze zależy od sztucznych emocji. To jest kolejny argument za ESA37 z podziałem punktów.
Coś kibiców musi trzymać pod parą. Jeśli nie poziom, to emocje.
Zresztą ten wysoki poziom, też jest moim zdaniem przereklamowany. Ja mogę oglądać wszystkie ligi a jednak rzadko oglądam całe mecze nawet ligi angielskiej czy hiszpańskiej, już nie wspominając o włoskiej, niemieckiej czy francuskiej.
Badanie oglądalności wskazuje, że najchętniej oglądana (w Polsce) jest liga polska. Przecież nie ze względu na poziom.
To jest kolejny przyczynek do dyskusji o logice działań w polskiej piłce. Wymogiem jest posiadanie stadionu a nie akademii. Stadiony, które kosztują setki milionów są najczęściej dla kilku tysięcy kibiców a jeśli się przyczyniają do wzrostu poziomu polskiej piłki, to raczej ze znakiem "minus", bo ich wybudowanie kosztuje krocie i potem już nie ma kasy na budowę infrastruktury sportowej w mieście a również ich utrzymanie przekracza możliwości większości klubów, co trwale przenosi nakłady na sport dziecięcy i młodzieżowy na utrzymanie stadionów przez samorządy. To jest według mnie sen paranoika.
Najchętniej oglądana liga polska.
O tym piszę. Podobnie jest z rodzima produkcją filmowa. Polskie filmy biją na głowę amerykańskie super produkcje. Jeden Vega gromadził w kinie wiecej widzów niż wszystkie studia razem wzięte. Może poza Disneyem.
Ciekawy jestem o ile procent zwiększyła sie sprzedaż dekoderów C+ w takim Mielcu ?
Wybacz,ale chyba masz taką skazę,że interpretujesz przekaz innej osoby niekorzystnie dla niej, bez zastanowienia,że może interlokutor nie jest taki głupi za jakiego go uważasz,może jednak coś wie, rozumie i może ma choć odrobinkę racji.
Michniewicz powiedział nie wprost,że ma ogromne problemy z sytuacją zdrowotną w zespole i że na boisku występują gracze, którzy mają dolegliwości i za to im podziękował. Nie jest jego winą,że hieny pismacze wszędzie widzą COVIDa i że , wbrew faktom, uważają go za najcięższą chorobę świata. Robią nagonkę na faceta, która poszedł przeciw fali głupoty, fałszu, zakłamania i paniki odbierającej rozum. Moim zdaniem powinniśmy wszyscy być przeciwny uzurpowaniu sobie prawa do rządzenia przez pisamczych nieuków i zastępowania przez nich lekarzy, trenerów i właścicieli itd..
Ja z kolei , kiedy szyderę przełoży się na język publicystyczny, napisałem,że jest rzeczą niedopuszczalną,aby zawodnik kontuzjowany, albo z objawami jakiejkolwiek choroby brał udział w meczu. Od tego jest sztab medyczny,aby takich zawodników wykluczał z gry i nie może być tak,że to zawodnik decyduje czy jest chory czy nie, czy może grać czy nie. W poważnym klubie taka improwizacja jest niedopuszczalna i świadczy o dziadostwie. Jednocześnie zwróciłem uwagę na to,że są możliwe fałszerstwa i zmowy z SANEPiDem odnośnie dopuszczenia zespołów do gry z powodu zachorowań i przekładania meczów. Uznałem za niedopuszczalne dalsze tolerowanie przez kluby nieodpowiedzialnych zachowań zawodników, bo w ten sposób cała ta walka o rozgrywanie meczów straci sens. Zawodnik , jak każdy,a nawet bardziej, powinien dbać o swoje zdrowie i maksymalnie ograniczać kontakty z osobami poza klubem, czyli zachowywać odstęp i nosić maseczkę i rękawice. W moim przekonaniu nie wystarczy tylko potępiać nawet ostro,ale chyba trzeba zacząć karać niesfornych walkowerami.
Niech Cię nie myli mój kpiarski sposób pisania, bo pod nim kryją się poważne treści.
Po Legii niektórzy jeżdżą po całości tym bardziej czując się służbowo umocowani: "Nie widzę w wyjaśnieniach Legii nic logicznego. One są bardzo niejasne i niezgodne z fizjologią. Z mojego punktu widzenia to kpina. Na takich krętactwach polska piłka daleko nie zajedzie i obawiam się, że Legia także - mówił Sport.pl członek Zespołu Medycznego Polskiego Związku Piłki Nożnej Krzysztof Pawlaczyk" https://www.sport.pl/pilka/7,65039,26475990,wyjasnienia-legii-to-kpina-na-takich-kretactwach-polska-pilka.html
Kuźwa mać, tego wszystkiego by nie było, gdyby papla Czesio dał sobie na wstrzymanie i poczekał na wyniki testów. Każdemu z nas zdarza się coś palnąć, akurat gadule Michniewiczowi coś takiego się przytrafiło, czym niestety sprowadził na klub kryzys wizerunkowy.
Jeszcze raz gdyby nie gaduła Michniewicz to "tematu by nie było"!!!
Kolega iocosus ma podobne zdanie do mojego. Wydaje mi się, że prawie wszyscy zgadzamy się przynajmniej w jednym, żyjemy w coraz bardziej wirtualnej rzeczywistości, gdzie fakty mają mniejsze znaczenie niż wersje i hipotezy. Nie wolno tego lekceważyć i należy się liczyć z reakcją, która jest mniej więcej przewidywalna, że jak pojawia się news, to pismaki z całą pewnością go wykorzystają. Człowiek inteligentny musi sobie zdawać sprawę z konsekwencji własnych słów. Tym bardziej, że to co powiedział Michniewicz wyglądało na ewidentne lekceważenie zasad bezpieczeństwa, nawet bez wielkiego naciągania rzeczywistości.
Jeśli ktos nie rozumie w jakiej rzeczywistości żyje, niezależnie od tego w jakim stopniu jest ona wirtualna, to bardzo źle świadczy o jego kompetencjach umysłowych.
Jest bardzo stare powiedzenie, że w domu powieszonego, nie mówi się o sznurze.
Ja mam wrażenie, że żyjemy w czasach coraz większego zidiocenia, gdzie fakty przegrywają z fejkami a te ostatnie robią wodę z mózgów całym masom ludzi.
Pomijając wymiar ogólny odpowiedzialności za słowa, mój niepokój budzą zdolności komunikacyjne Czesława wewnątrz zespołu, bo jesli nie jest się w stanie przewidzieć skutku słów w sytuacji dość oczywistej, to można bardzo narozrabiać również w gronie najbliższych.
Słowa Czesława i późniejsze badania zawodników, spowodowały kolejną rysę wizerunkową na Legii, bo jesteśmy w sytuacji, kiedy można zastosować stwierdzenie że "nie wiadomo, czy on ukradł, czy jemu ukradli, ale jest zamieszany w kradzież". I to w sytuacji kiedy Legia pracuje na ciężko na wizerunek klubu odpowiedzialnego społecznie, chociazby poprzez akcję pomocy osobom starszym w czasie pandemii.
Mamy całkowitą rację w tym,że dziś namnożyło się fachowców od kororawirusa począwszy od propagandowych politruków w tym nierządzie pasożytów, poprzez chorych na umyśle doktorów z PZPN, niewyżyte pismactwo , aż do zwykłych mądrali . Ten brak poszanowania dla wiedzy jest przerażający i wszechpotężny. Otóż my teraz mamy dyskutować czy jakiś pismak w swym ignoranctwie jest tylko kretynem czy już debilem ,a może paranoikiem .Nauka nie wie za dużo o COVIDzie ,ale wie,że on namnaża się najwcześniej po 5-7 dniach od zarażenia i dopiero wówczas mogą występować objawy . Ci ignoranci chcą nam wmówić,że nie istnieją inne zaburzenia stanu zdrowia,ani inne choroby poza COVIDem . Złośliwie napisałem,że mogę na piśmie zaświadczyć,że ludzie już wcześniej mieli podwyższoną temperaturę i doznawali okresowych zaburzeń funkcji organizmu, zwłaszcza po zderzeniach , uderzeniach itp. .
Powstaje jednak oczywiste pytanie czy Michniewicz mówiąc cokolwiek powinien brać poprawkę na dyletantyzm pismactwa i albo pewnych rzeczy nie mówić,albo wyrażać się jaśniej ?. My wiemy,że on chciał pochwalić Lewczuka i Pekharta i podziękować im za postawę,iż mimo pewnych dolegliwości zagrali w meczu. Odebrano to zostało jak by oni i trener popełnili jakąś zbrodnię i oczywiście "naczelni epidemiolodzy" chcieli ich ukrzyżować. Ja grania zawodników z dolegliwościami nie pochwalam z innego powodu, albowiem uważam,że rozgrywki sportu wyczynowego są dla ludzi w pełni zdrowych.
Ale jeszcze bardziej nie znoszę jak gromada hien usiłuje ze mnie zrobić idiotę.