- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Stal - Legia 0-0: Gra na zero
Przedostatni mecz sezonu Legia rozegrała w Mielcu z broniącą się przed spadkiem z ligi Stalą. Nasza drużyna zanotowała czwarty tej wiosny bezbramkowy remis.
Trener Michniewicz postawił na następujących zawodników: Miszta – Jędrzejczyk, Wieteska, Hołownia – Juranović, Kapustka, Martins, Slisz, Gwilia, Mladenović – Lopes. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Strączek – de Amo, Żyro, Flis – Dadok, Domański, Matras, Tomasiewicz, Getinger – Zjawiński, Forsell.
W 10. minucie żółtą kartką za faul na Dadoku ukarany został Hołownia. W 19. minucie dogodną okazję do objęcia prowadzenia miała Stal. Bardzo dobrą interwencją po strzale Domańskiego popisał się Miszta. W 22. minucie strzał na bramkę Legii oddał Żyro, jednak przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką. W 25. minucie zablokowany został strzał Martinsa. W 32. minucie Forsell uderzył z rzutu wolnego. Miszta odbił piłkę. W 40. minucie Slisz uruchomił długim podaniem Mladenovicia. Serb oddał strzał, ale nie trafił czysto w piłkę i nie było zagrożenia dla bramki Stali.
Do przerwy było 0:0. Legia miała przewagę, ale nie przełożyło się to na konkrety. Najlepszą sytuację strzelecką w pierwszej połowie miała Stal.
Już w pierwszej akcji po przerwie Legia miała stuprocentową sytuację, jednak Mladenović nie trafił do pustej bramki. Błyskawicznie zaskakującym strzałem z dystansu odpowiedział Forsell. Uderzenie było minimalnie niecelne. W 55. minucie Kostorz zmienił Gwilię. W 63. minucie strzał z pola karnego oddał Domański. Piłka minęła bramkę. W 68. minucie w dobrej sytuacji Lopes nie trafił czysto w piłkę. W 78. minucie żółtą kartkę za odkopnięcie piłki otrzymał Mladenović. W 80. minucie legioniści rozegrali ładną akcję, którą strzałem głową zakończył Kostorz. Strączek popisał się efektowną interwencją. Minutę później Muçi zmienił Kapustkę. Wkrótce potem na boisku doszło do przepychanki. Wśród legionistów żółtą kartką ukarany został Slisz i nie zagra za tydzień z Podbeskidziem. Na ostatnie minuty na boisku pojawił się Cholewiak, który zastąpił Lopesa. Wynik nie uległ już zmianie.
Na zero z tyłu, na zero z przodu – kolejny raz tak wygląda mecz Legii. Oglądanie widowisk tego rodzaju nie należy do przyjemności. Do rozegrania został jeszcze jeden mecz, wreszcie z udziałem publiczności, co być może wpłynie korzystnie na postawę naszej drużyny.
Są pewne podobieństwa między takimi meczami a tym, do czego oglądania Legia nas zmusza w pierwszych rundach eliminacji – nie ma ruchu, to nie ma sytuacji. Są najwyżej indywidualne, izolowane udane zagrania. No i później do końca meczu drżymy o wynik z Linfield na własnym stadionie, w 11 na 10. A kilku chłopaków z Linfield wygląda tak, jakby sportem regularnie się nie zajmowało (posturka jak u Hidelberto, albo Forsella). Tutaj podobnie.
Jestem pełen uznania dla trenera Michniewicza za zmianę organizacji gry wiosną, itd. Było to z pożytkiem dla naszej efektywności. Ale bardzo jestem ciekaw, czy i jak zdoła spowodować, aby piłkarze Legii zaczęli inaczej grać w eliminacjach pucharów. Tak to wygląda, jakby MP było w ich głowie jakąś cezurą – my już udowodniliśmy, kto tu jest najlepszy i od października znowu będziemy udowadniać. Od 2017 nikt nad tym nie zapanował. Może najbliżej, w wielkich bólach, był Vuković w 2019, ale to też nie to.
Są i pozytywy: zero z tyłu (nie umiesz wygrać, to chociaż nie przegraj), występ Batosza Slisza po chirurgii szczękowej, co nie jest takie przyjemne Niedawno Ljuboja o tym opowiadał, a że uczynił to wiele lat po występach w Legii, to nie ma powodów, aby sądzić, że przykoloryzował.
Wszołek nie zagrał. Dla mnie to smutne. Nawet jak go nie chcą, to spisał się od 2019 na tyle przyzwoicie, że nie wypada mu okazywać dodatkowo, że jest niechciany.
To pierwsze minuty ligowe Mateusza Cholewiaka w 2021. Fajny gest – facet nigdy nie grymasił, robił czego odeń żądano, w PP w jakimś przegównianym meczu na Widzewie strzelił bramkę, w rezerwach gra z pełnym zaangażowaniem. Słowem – właściwa postawa.
No i wydarzenie weekendu: Legia II lepsza niż Polonia I. I to na wyjedzie tych złych ludzi pokonaliśmy. Tego akurat nie oglądałem. W innych meczach II, Szymon Włodarczyk jest wyróżniającą się postacią. To chyba najtrudniejsze – jak spowodować przeskok do piłki dorosłej i o trzy klasy rozgrywkowe wyżej. Bo skądś się ci nowi zawodnicy biorą. A być może to samo dotyczy np. Muciego.
I to cały mój komentarz do tego gówna, jakie oglądaliśmy (pardon my french ale ta kopanina świętego wyprowadziłaby z równowagi).
Natomiast Corazstarszy dlaczego my kupujemy i promujemy Muciego a nie właśnie młodego Włodara? Przecież już w ubiegłym sezonie rzucał się w oczy , to samo z młodym Mosórem którego zresztą ojciec chce z Legii zabrać, chyba i on sam też ma dość.
Moim zdaniem laika i ignoranta jak nie wiadomo o co w tym wszytkich chodzi to chodzi o pieniądze. Za Polaka tyle nie dadzą co za o zgrozo Albańczyka, tak przynajmniej myślą u nas w klubie. Ręce opadają i tyle na ten temat.
I jeszcze sprawa Wszołka. Na tt jadą po nim strasznie, fakt obecnie jest drugim do wyboru trenera i ostatnio w takiej sobie formie ale moim zdaniem laika etc lecą z nim w klubie w kulki. Kontrakt zaproponowany niższy można zrozumieć ale to wszystko jest gra pozorów. Nie wiedzą jak zareaguje Veso ( też niższy kontrakt) i tak zawodzą tego Wszołka bo w razie co jak nie uda się z Veso to jest on. Głupi nie jest i to wszystko czuje i wie. Co by nie mówić słaby nie jest i nie wiem czy stać nas piłkarsko na pozbywanie się lekka ręką takiego piłkarza. Przy złych wiatrach nie będzie ani Veso ani jego czyli chytry dwa razy traci.
Od meczu z Pogonią wygranego 4-2, Legia rozegrała 6 meczów gdzie padły cztery (!) remisy po 0 - 0 i dwie wygrane po 1-0, przy czym jedna z bramek padła z karnego.
Wiem, jest super mamy kolejne MP ale taka gra nie przystoi Legii. I nic nie tłumaczy CM i drużyny absencja Pekharta czy Luquinhasa. Na tle Stali wypadliśmy bardzo słabo, wręcz żenująco. Jak napisał wyżej CTP to było guano a nie mecz piłki nożnej.
No, nic dodać, nic ująć. Takie same pytania mnie nurtują.
Jeszcze do zgryzot dochodzi mi ten fragment rozmowy z Mateuszem Hołownią (do którego nic nie mam, tzn. do Mateusza Hołowni nic nie mam, nie do fragmentu)
- Czy myślimy już o europejskich pucharach? Nie. Chcemy zakończyć sezon tak, jak przystało na mistrzów. Chcemy ten mecz wygrać i taki jest nasz cel, a o europejskich pucharach będziemy dopiero myśleć po naszych urlopach.
Na boisku tej mistrzowskiej postawy nie widać, a to myślenie o pucharach po urlopach to strach pomyśleć jakie dawało efekty w latach 2017-2020. Nie wiem, co z tym zrobić.
W teorii, za tydzień, Podbeskidzie, absolutnie pod ścianą, powinno atakować, a Legia umieć sobie z ich atakami poradzić i ripostować. Ale chyba nawet najwięksi optymiści nie wierzą w to, że zademonstrujemy dobrą grę.
W pierwszej dekadzie XXI wieku w światowych finansach miała miejsce katastrofa , której zaczynem był upadek drugiego pod względem wielkości banku Lehman Brothers ( 2008 rok). Przyczyną jego bankructwa było przegrzanie boomu inwestycyjnego i koniunktury na budowę domów mieszkalnych, bowiem zainwestowane nadmierne pieniądze nie zwróciły się. Ten fakt przyśpieszył prace prowadzone w FIFA i UEFA nad dokumentem ,który miał zapobiegać wydawaniu przez kluby więcej pieniędzy niż zarabiały. Prace nad takim dokumentem trwały kilka lat, bowiem władze Federacji wpadły wręcz w panikę pod inwazji miliarderów w europejski futbol. Pierwszym z nich był Roman Abramowicz , który przypadkowo kupił londyńską Chelsea wydając na nią 630 mln funtów. Wkrótce to samo spotkało MC, PSG czy Monaco ,zaś Amerykanie wyspecjalizowali się we wrogich przejęciach ( za długi) często poprzez "lewarowanie' jak MU. Dokument pod nazwą "Finansowe fair play" (FFP) powstał w 2010 roku z datą pełnego wejścia w życie od 2018 roku. Jest on skierowany przeciwko bogatym właścicielom, którzy nabywają kluby piłkarskie dla kaprysu (np. rozgłos) i traktują je jak zabawki. Wiele klubów, zwłaszcza uboższych przyjęły zasady FFP z aprobatą licząc ,że zwiększy ono ich szanse na toczenie walki z bogatymi o sukcesy i większe pieniądze. Tylko, że to "finansowe fair play" od początku powstało na fałszywych założeniach , bowiem wyeliminowanie bogaczy odbyło by się z ewidentną szkodą dla futbolu, a ponadto nie liczą się intencje, ale fakty , w postaci zagwarantowania wypłacalności klubu z zasobów własnych właściciela. Nadto wrzucenie wszystkich i takich jak Abramowicz i inwestorów arabskich razem z amerykańskimi kanciarzami do jednego wora było skrajną głupotą.
Zasady FPP posiadają dwa poziomy z których jeden nie wzbudza kontrowersji, a mianowicie każdy klub powinien być wypłacalny. Wypłacalność oznacza zdolność do regulowania bieżących zobowiązań oraz spłaty zadłużenia. Firma musi mieć źródła finansowania i wypracowywać zysk. Jeżeli tego nie posiada traci płynność finansową i powinna ulec likwidacji. W komentarzu po meczu z Wisłą wykazałem, że ta zasada upadłości z reguły nie dotyczy klubów piłkarskich, bo prawie zawsze są ratowane. Ten stan powoduje jednak u nich brak odpowiedzialności i wydawanie pieniędzy powyżej posiadanych zasobów. Nie trzeba wykazywać, że takie żerowanie przez kluby na nieregulowaniu zobowiązań wiąże się ze stratami wielu podmiotów. Tylko, że problem ten tyczy w większości mniejszych klubów, w tym w niższych ligach, bowiem te duże na ogół są wypłacalne, a tym samym FPP ich swym zasięgiem nie obejmuje. Kolejnym kontrowersyjnym pomysłem jest wymóg rentowności. Oznacza on, że "przychody ogółem" wyliczone na podstawie trzyletniego okresu muszą co najmniej pokrywać się z "kosztami ogółem". Czyli klub może wydać tyle ile zarobił. Jednocześnie ustalono, że kluby mogą ponieść dopuszczalną stratę w wysokości 5 mln Euro. Ponieważ tylko ok.11% klubów pierwszych lig europejskich może taką stratę ponieść to zasada rentowności nie dotyczy 89% klubów, tych mniejszych. Aby jeszcze pognębić indywidualnych wielkich inwestorów FPP ograniczyło zakres finansowania klubów tylko do wpływów z działalności "własnej" bez prawa do wpłat właściciela. Miało to ten skutek, że wielu właścicieli m.innymi Abramowicz zamieniło setki milionów funtów jakie Chelsea była mu dłużna na akcje klubu , co oznacza, że w przypadku wyjścia z klubu nie ma prawa do zwrotu zainwestowanych pieniędzy. Ale znowu nie tyczy to takich Glazerów , którzy zadłużają MU w spółce od siebie zależnej i ustalili lichwiarskie odsetki ( 14,75% przy średniej stopie w Anglii 1,50%). Wydaje się, że twórcom FPP chodziło o to ,aby zniwelować przewagę bogaczy na rynku transferowym. Tylko, że to wszystko to zasłona dymna i ściema, bowiem pełne wdrożenie FPP utrwalałoby drastyczną przewagę na rynku dotychczas wielkich i bogatych, gdyż mniejsi, aby się rozwijać mogliby to czynić wyłącznie przy pomocy kredytów czego zabrania zasada wypłacalności lub otrzymaniu ich od bogatych sponsorów czego zabrania zasada rentowności. Tym samym jest to anty fair play, bo utrwala różnice pomiędzy klubami bogatymi i uboższymi utrudniając konkurencję. Wielkie kluby obeszły zresztą zasady FPP , bowiem wchodziły one etapami i nie obejmowały okresów przed ich wprowadzeniem , więc dokonywały wydatków co oznaczało ogromne koszty i do nich niejako dostosowywując bieżące przychody. A stało się tak dlatego, że życie nie znosi próżni i zawsze znajdzie się sposób, aby obejść nieżyciowe zasady . Jak bowiem stwierdzili na podstawie statystyk liczni analitycy to klub mający największy budżet płacowy wygrywa w lidze w 98% czyli gdyby FPP weszło wżycie w pełni w 2010 roku to jedynym klubem spełniającym kryteria zgodności byłby MU i on wygrywałby Tytuły corocznie , tak jak Bayern czy Legia.
Można stwierdzić ,że FPP jest szkodliwe i z innego powodu, a mianowicie gdyby w pełni je zastosować to bogacze nie inwestowaliby w futbol , bo jaki miało by sens kupowanie klubu, jeżeli nie można byłoby go wzmocnić ,aby zwyciężał. W istocie FPP to przejaw populizmu , gdyż mali i ubodzy, których jest więcej niż wielkich i bogatych uważają taki stan za niesprawiedliwy i chcieliby też tych "arystokratów" ogrywać. Uważają przy tej okazji ,że są przez wielkich pokrzywdzeni . W rzeczywistości rzecz ma się odwrotnie, bowiem bogaci kupując graczy na rynku za duże pieniądze dofinansowują mniejsze kluby zapewniając im rozwój. Zauważyć należy, że wielkie kluby były wielkimi wcześniej niż pojawili się w futbolu bogacze. Bronienie się przed napływem gotówki jest rzadką głupotą.
Jest w tym FPP i taka pułapka ,że może stać się tym czym stała się praca dominikanina Heinricha Kramera z 1487 roku nazwana " Malleuse Maleticarum " ( "Młot na czarownice"). Było to narzędzie inkwizycji , bo każdego można było oskarżyć o czary i każdego spalić na stosie, bowiem kryteria były nie tylko nieostre, ale tak naprawdę subiektywne. Mogły tyczyć każdego albo nikogo.
To co napisałem oznacza, że szkodliwą utopią jest domaganie się ,aby kluby miały zyski. To jest taka próba zniszczenia futbolu poprzez wmawianie ,że klub , który ma zyski jest stabilny. Straty są nieodłącznym elementem piłkarskiej rzeczywistości ,a statystyka dowodzi, że kluby wydają wszystkie pieniądze jakie zarabiają i im więcej zarabiają tym większe ponoszą straty.
Dogmatyczni ekonomiści powiedzą, że skoro przeciwieństwem straty jest zysk, to strata jest złem ,a zysk jest dobry. A ta konstatacja z kolei oznacza, że właściciele klubu generującego zyski wyciągają je na różne sposoby z klubu . Pytacie : czemu kibice MU się buntują w tak spektakularny sposób?. Ano właśnie dlatego.
O tym, że Stal Mielec to historia polskiego futbolu po II wojnie światowej w pigułce.
Po II wojnie światowej w Polsce władza wpadła w ręce osobników, którzy szczęścia ludzkości upatrywali w likwidacji własności prywatnej na rzecz wspólnej czyli państwowej. Odradzane kluby sportowe, a i te nowo zakładane mogły istnieć tylko przy uspołecznionych zakładach pracy. Implikacji z tym związanych w tym komentarzu nie rozwinę , bo to zbyt obfity temat.
Klub Stal Mielec formalnie powstał w sierpniu 1939 roku jako organizacja sportowa utworzona przy Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu. PZL zostały zbudowane w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego w latach 1936-38 . To w nich wyprodukowano najlepszy bombowiec pierwszych lat II wojny PZL "Łoś". Po II wojnie światowej ,aż do połowy lat 60-tych produkowano w nich samoloty na potrzeby wojska. Sam klub został reaktywowany w 1945 roku pod nazwą RKS PZL "Zryw'. Nazwa "Stal" pojawia się od 1949 roku. Przez pierwsze 10 lat klub grał na niskich szczeblach, aby w 1955 roku awansować do II ligi oraz po raz pierwszy w 1960 roku do i ligi, ale potem spadł aż do III ligi. Losy klubu były ściśle związane z sytuacją Zakładów. W połowie lat 60-tych stopniowo zmieniano profil produkcji na rzecz samolotów szkoleniowych ,sportowych, turystycznych i rolniczych. Ta produkcja była eksportowana do 1970 roku głównie do ZSRR ,ale poprawiła finanse zakładu i klubu. Ta poprawa sprawiła, że Stal awansowała w sezonie 1968/69 do I ligi. Lecz boom PZL i klubowi przyniosło Gierkowe otwarcie na Zachód. Samoloty ,a następnie golfowe wózki elektryczne sprzedawane za "dewizy" przyniosły ogromny sukces finansowy. To dzięki niemu Stal pozyskała wielu dobrych graczy , którzy z własnymi wychowankami pozwoliły na zdobycie tytułów Mistrza Polski w 1972 roku ( skład drużyny : Stój,Hensel,Kosiński, Kukla, Majcher, Gąsior,Rzeźny,Domarski,Wiącek, Janus, Popowicz, Lato, Kasperczak, Karaś) oraz w 1976 roku ( skład : Oratowski,Polak, Kosiński, Siewierski,Kukla, Rzeźny, Sekulski, Kasperczak , Gąsior,Per, Hnatio, Padwiński, Janus, Domarski, Bielewicz, Lato, Karaś). Wprowadzenie w grudniu 1981 roku stanu wojennego spowodowało restrykcje amerykańskie w postaci drastycznego zmniejszenia eksportu towarów na Zachód i zakład i klub popadły w finansowe tarapaty ,a Stal w 1983 roku spadła do II ligi. Po zmianie ustroju w 1989 roku wiele zakładów , często kwitnących w czasach PRL padło, a w ślad za nimi kluby, a te , które przetrwały musiały ograniczyć swe finansowe zaangażowanie w sport. Nie to było najgorsze, ale to ,że zlikwidowano finansowanie szkolenia młodzieży . Kluby szukały właścicieli prywatnych lub chociaż inwestorów. Do Stali przyplątał się też taki "zbawca" z "latawca" Niemiec Thomas Mertel , który zatrudnił na wniosek Andrzeja Grajewskiego, menedżera bokserskiego, jako trenera Smudę ( nieznanego trenera V ligowego klubu Wendelsteitadt),a jako asystenta przydając mu dobrego fachowca Złomańczuka i jako swego rodzaju szefa sportowego Edwarda Sochę. Lecz Mertel nie śmierdział groszem i sprzedał to co ktoś chciał kupić i wypiął się na klub. W dniu 04.06.1997 roku grono kibiców założyło stowarzyszenie Mielecki Klub Sportowy Stal ,a w 8 dni później zlikwidowano PZL Stal wycofując klub z rozgrywek. Nowy klub wystartował dopiero od 1999 roku od V ligi i po 20 latach awansował do Ekstraklasy. Jego trenerem od kwietnia 2021 roku został 73 -letni Włodzimierz Gąsior, który był piłkarzem Stali ( pozycja rozgrywający) w okresie jej największych sukcesów. Po skończeniu kariery sportowej był wielokrotnie trenerem klubu w latach 1981-83 ( młodzież), 1983-84( asystent) , 1984-1991, 2001, 2003 -2007, 2012-2014 i obecnie. Jeżeli mówimy o przywiązaniu do barw klubowych to Gąsior jest jednym ze wzorów.
Jednocześnie Stal jest jednym z tych klubów, które z uwagi na niski budżet są prawie na straconej pozycji i muszą walczyć o utrzymanie. Mało tego Stal po raz drugi z rzędu na problemy z uzyskaniem licencji na grę w Ekstraklasie. Aby otrzymać licencję o czym decyduje "Podręcznik licencyjny PZPN" trzeba złożyć wniosek i spełnić kryteria podzielone na kategorie A, B i C. Tutaj nie omówię kryteriów, bo każdy może sobie poczytać na stronie PZPN . Wskażę tylko, że Stal nie wypełniła 3 kryteriów z kategorii A ,a więc tych, bez których licencja nie może być wydana. Dotyczą one : braku rocznego sprawozdania finansowego wraz z opinią i raportem biegłego księgowego , braku informacji o braku przeterminowanych zobowiązań z tytułu transferów oraz braku informacji o braku przeterminowanych zobowiązań wobec pracowników, ZUS, Urzędu Skarbowego , z tytułu kar , opłat struktur związkowych. Stal ma 5 dni na odwołanie, który to termin mija 11.05. br. Odwołanie składane jest do Komisji Odwoławczej przy PZPN, a jeżeli i jego decyzja jest odmowna do Sądu Polubownego przy PZPN . Przepisy związkowe tyczące licencji na papierze wyglądają poważnie i groźnie ,ale w istocie są tylko odwaleniem obowiązku biurokratycznego. Ta ich część , która dotyczy finansów obejmuje założenia FFP , o czym napisałem powyżej ,że są fikcją , której nikt merytorycznie nie sprawdza i nie stosuje. I tak roczne sprawozdanie musi zawierać bilans zysków i strat oraz przepływy co w powiazaniu z prognozą powinno wskazywać czy klub jest wypłacalny i rentowny. Lecz tego nikt nie bada zadawalając się samym papierkiem. Podobnie jest z przeterminowanymi zobowiązaniami, których nie trzeba realizować , gdyż wystarczy oświadczenie pracowników, że otrzymali wynagrodzenia oraz ugody z wierzycielami. Mało tego można teoretycznie przez rok niczego nie regulować, bowiem liczy się stan na 31.12. poprzedniego roku , i rzadziej 31.03 danego roku. Do tego przepisy licencyjne zawierają tak naprawdę tylko jeden termin z zakresu prawa materialnego ( termin, którego nie można przywrócić),ale nałożony na Komisję Licencyjną, że musi ona proces w I instancji zakończyć do 15 maja. Reszta terminów ma charakter zawity lub instrukcyjny.
To samo w sobie świadczy o tym, że prawo związkowe jest traktowane czysto formalnie i może być używane instrumentalnie. Ale i też o tym, że gdyby je traktowano literalnie to w naszej piłce otrzymanie licencji przez większość klubów byłoby nieosiągalne. To się nazywa deprecjacją prawa. Czyli prawa którego się nie przestrzega, się nie szanuje.
O tym, że trener Michniewicz usiłuje trzymać fason.
Świat w którym obecnie żyjemy jako to trafnie opisał Christopher Lasch w kultowej książce " Kultura narcyzmu" jest pełen pozorów, konwenansów. ulegania modom, udawania, przypodobywania się itp. itd . Głównie mediom. Często ten kto ma swój słuszny interes nie realizuje go obawiając się krytyki ,przybierającej postać nagonki. Tak się dzieje w każdej dziedzinie życia i trzeba posiadać wyjątkowo silny charakter, osobowość i przekonanie do własnych racji, aby realizować swoje cele na zasadzie " Psy szczekają, a karawana jedzie dalej".
W Legii po zdobyciu Tytułu nikt nie odważył się na robienie tego co należy i nasz klub opanował marazm i przetrwalnictwo. Naturalnym odruchem i potrzebą było , aby w meczach o nic sprawdzać dublerów, a więc tych co trenowali ,ale mało grali oraz wyróżniających się talentem młodych piłkarzy. Czyli drużyna powinna być konglomeratem pozbawionym "repów". W żadnym wypadku nie powinni od dwóch meczów przebywać na bosku tacy zawodnicy jak : Boruc. Jędrzejczyk, Wieteska. Mladenovicz, Juranovicz, Slisz, Martins, Kapustka, Luquinhas oraz Pekhart. Tylko, że pewno media miałyby używanie, że oto w ostatnich meczach Legia grając z drużynami zagrożonymi spadkiem lekceważy fair play , bo "sportowa postawa" ma polegać na tym, żeby z tym słabymi za wszelką cenę i nakładem wszystkich sił wygrać. Czyli jak Legia wygra to nie wpłynie ,a jak zremisuje lub przegra to wpłynie. Kiedy Legia onegdaj przegrała ze Stalą i Podbeskidziem to były to sensacje, ale teraz to byłyby zbrodnie. I tej pokracznej logice trener uległ. Choć chyba nie tylko. Słuchając Michniewicza trzeba brać pod uwagę ,że jest to wielce inteligentny gość i jeżeli nie mówi o tym kto powinien zostać w drużynie , na jakich pozycjach wymaga wzmocnienia i zawodnikami o jakiej charakterystyce itd. to znaczy, że on nie ma na to wpływu, że to odbywa się poza nim. Mało tego widać wyraźnie ,że są na niego wywierane naciski ,aby niektórych graczy wystawiał , innych pomijał i że on się czuje z tym niekomfortowo. Bowiem w niektórych aspektach to co się wyczynia zaczyna przypominać Wisłę Cupiała, o czym skrótowo napisałem tydzień temu. Nie można przejść do porządku dziennego nad faktem, że taki Valencia zarabiał 5 tys, funtów tygodniowo , zapłacono za wypożyczenie pół miliona Euro ,a facet miał ze 20 kilo nadwagi . Do tego ponieważ nie zagrał co najmniej 50% minut ,a był to warunek ,żeby Angole dopłacili ze swej strony 5 tys funtów to może okazać się ,że to Legia cały jego angaż sfinansuje ( chyba, że Anglicy uznają ,że nie mógł grać z powodu kontuzji). Wypożyczenia Szabanowa, a zwłaszcza Rusyna , biorąc pod uwagę ich kwoty oraz zarobki w Legii są wyższe niż polowy drużyny, a jeden zawalił dwa mecze, a drugi ma w zadzie grę dla Legii. Podobnie jest z przyciąganiem do Legi wysokimi zarobkami znacznie powyżej średniej zawodników, którzy nic nie osiągnęli w futbolu i może osiągną coś za rok albo dwa, albo nie. Tak atmosfery w drużynie się nie zbuduje.
Ten biedny Michniewicz miota się, sumituje , tłumaczy przed mediami, że nie wystawia Boruca, Pekharta i Luquinhasa tak jak by jakieś przestępstwo popełnił. Więc przeciwko Stali zagrali ci, których media uważają za najlepszych . To one zadecydowały o składzie.
Wypadałoby nie tylko zmienić na 3 ostatnie mecze skład, ale i próbować innych ustawień . Bowiem te którymi Legia gra stały się tak przejrzyste, że aż przezroczyste. Skoro marni ligowi rywale nauczyli się nasze atuty ofensywne neutralizować , to tym bardziej to uczynią przeciwnicy z wyższej europejskiej półki. To, że nie wygraliśmy ,a tylko zremisowaliśmy nie ma żadnego znaczenia, bo nie o to w ostatnich naszych meczach powinno chodzić.
Była niepowtarzalna okazja ,żeby podstawowi zawodnicy odpoczęli ,bo przerwa w rozgrywkach jest krótka, a my ich eksploatujemy w imię jakiś dogmatycznych bzdur.
Przykre to tym bardziej, że Legia w klasyfikacji Pro Junior System (PJS) zajmuje 12 miejsce , najniższe od 4 lat. Dwa lata temu PJS wygraliśmy ,a rok temu byliśmy na 2 miejscu. W ilości minut na boisku młodzieżowców jesteśmy na 7 miejscu, podczas gdy rok temu byliśmy na miejscu drugim , za Lechem. Żenada.
O tym, że sędzia Łukasz Kuźma potwierdził, że nadchodzi fala młodych, bardzo dobrze wyszkolonych arbitrów piłkarskich.
Żeby jeszcze nasi piłkarze czynili takie postępy jak sędziowie to o przyszłość naszej piłki moglibyśmy być spokojni.
Karty dawno rozdane, Korona przydzielona, szpalery i oklaski są...
Przykro mi, jeśli ktoś liczył na kanonady strzeleckie
W klubie są teraz istotniejsze sprawy, nowe/stare kontrakty, wycieki medialne itp itd.
Kilku nie gra, kilku już jest "poza klubem", kilku się kłuci o kontrakty, kilku się pewnie nie kłuci, a generalnie wszyscy są już myślami na wakacjach...i jeszcze tą ligę trzeba d o g r a ć ...
Porównania do Bundesligi i Bayernu od czapy totalnie.
Borusia Moenchengladbach jest ulokowana na siódmym miejscu w tabeli, nie grając o nic, ani o puchary ani o utrzymanie. Kto wie nawet jakim składem wyszli na mecz z Bayernem(?)
Dodatkowo widać jak bardzo chcą pomóc Lewemu aby ustanowił nowy rekord i zapisał się na stałe w historii. Poza tym tam się zawsze gra o kontrakty, o samą grę w tym klubie.
Chciałbym zobaczyć wczorajsze zawody w sytuacji gdyby Stal Mielec "siedziała sobie spokojnie" w połowie tabeli... miast gry o utrzymanie, a w szczególności to presowanie, ambicje, bieganie i nieustępliwość
Szanowny Zbyszek był łaskawa napisać:
" Aby otrzymać licencję o czym decyduje "Podręcznik licencyjny PZPN" trzeba złożyć wniosek i spełnić kryteria podzielone na kategorie A, B i C. Tutaj nie omówię kryteriów, bo każdy może sobie poczytać na stronie PZPN . Wskażę tylko, że Stal nie wypełniła 3 kryteriów z kategorii A ,a więc tych, bez których licencja nie może być wydana. Dotyczą one : braku rocznego sprawozdania finansowego wraz z opinią i raportem biegłego księgowego , braku informacji o braku przeterminowanych zobowiązań z tytułu transferów oraz braku informacji o braku przeterminowanych zobowiązań wobec pracowników, ZUS, Urzędu Skarbowego , z tytułu kar , opłat struktur związkowych................ . Przepisy związkowe tyczące licencji na papierze wyglądają poważnie i groźnie ,ale w istocie są tylko odwaleniem obowiązku biurokratycznego. Ta ich część , która dotyczy finansów obejmuje założenia FFP , o czym napisałem powyżej ,że są fikcją , której nikt merytorycznie nie sprawdza i nie stosuje. I tak roczne sprawozdanie musi zawierać bilans zysków i strat oraz przepływy co w powiazaniu z prognozą powinno wskazywać czy klub jest wypłacalny i rentowny. Lecz tego nikt nie bada zadawalając się samym papierkiem."
A więc Stali odmówiono przyznania licencji na podstawie przepisów, które są "są fikcją , której nikt merytorycznie nie sprawdza i nie stosuje."
Dosyć osobliwy i karkołomny wniosek.
Szanowny Zbyszek, również przejechał się walcem po FFP, wykazując (jak sądzi) jego szkodliwość dla rozwoju piłki.
No to zastanówmy się ile klubów może skorzystać z nieograniczonych środków i do czego to doprowadzi?
Pierwszym fałszywym założeniem Zbyszka, jest to, że "burżuje" marzą o tym, żeby pompować kolosalne środki prywatne w wyścig który jest wyniszczający. Bo co on oznacza? Oznacza, że zawodnicy uważani za topowych na rynku, nie będą kosztować po 100 mln, albo 222 mln EUR jak Neymar, tylko może powyżej miliarda i będą oczekiwać zarobków wykraczających poza logikę. Dzisiaj ich zarobki muszą być jakoś powiązane z ich wartością marketingową.
Czy ta fantazja w przepalaniu kasy będzie powszechna, czy będzie dotyczyła tylko nielicznych klubów? Oczywiście nielicznych, bo takich ludzi jak Abramowicz, czy arabscy szejkowie nie jest wielu. Pieniądze które oni wydają nie są prywatne, bo pochodzą z bogactw naturalnych, które oni sobie zawłaszczyli rożnymi sposobami.
Arabowie, bo pochodzą z feudalnego kraju, gdzie władcy są jego właścicielami i nadają przywileje członkom swojej rodziny a Abramowicz skorzystał z rabunkowej prywatyzacji po rozpadzie ZSRR i przez korupcję oraz polityczną uległość wzbogacił się. Brał czynny udział w rozrywaniu Jukosu po wsadzeniu do więzienia Chodorkowskiego. Zarobił na tym kilkanaście mld $
Może jest jeszcze kilku oligarchów na świecie, którzy nie muszą się liczyć z pieniędzmi, bo pracuje na nich cały kraj, ktory oni eksploatują.
Może do wyścigu włączą się baroni narkotykowi, którzy mają nadpłynność finansową i kłopoty z lokowaniem w legalne interesy? Dlaczego nie?
Zastanawiam się jak będzie wyglądać piłka z takimi ludźmi, którzy w pogardzie mają zasady i prawo? Może sprawy awansów będą załatwiane poprzez "propozycje nie do odrzucenia", w rodzaju wyboru między srebrem a ołowiem?
To jest oczywiście czarna wizja, ale zgodna z logiką, bo to środowisko zaprowadzi porządki w których czuje się swobodnie.
Mniej mroczną wizją, jest coś co spotkało się z takim oburzeniem, czyli powstanie "ligi miliarderów". Jaki mieliby mieć powód ludzie wydający setki milionów, lub miliardy, żeby grać z gołodupcami? Strata czasu i pieniędzy.
Zbyszek swoimi wywodami prowadzi wprost do oligarchizacji piłki i nawet tego nie rozumie, że zmierza w kierunku przeciwnym do tego, który z właściwym dla niego ,żarem lansował jakiś czas temu, a mianowicie, że ci prezesi , dyrektorzy klubowi, to są matoły, oszuści złodzieje. Zbyszek trafnie dobrał nazwę, do cyklu swoich felietonów, "zezem", bo wydaje się, że "zez" go nie opuszcza i on nad nim słabo panuje, bo raz jest to zez rozbieżny, który ogarnia wszystko poza sednem, a raz zbieżny, która skupia się na czymś punktowo,wyrywając sprawę z szerszego kontekstu.
A może warto w Polsce dokonać przewrotu politycznego, żeby wrócił PRL w którym wyniki ekonomiczne nie miały oficjalnie znaczenia i przypisać znowu kluby do fabryk, zjednoczeń czy resortów siłowych? Wtedy kluby nie będą się zajmować budowaniem struktur, wrócą przaśni prezesi mianowani z klucza partyjnego?
Jest to oczywiście sarkazm, ale ja |PRL-owskie schematy myślenia dostrzegam w szerszym niż sport kontekście. Ciekawe jest to jak bardzo aktualne stało się gierkowskie hasło "Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatnio".
Ale wyciąganie właściwych wniosków, to niej jest nasz narodowy żywioł
To jest proste jak konstrukcja cepa.
Stali nikt nie odmówił wydania licencji. Stal na razie nie dostała licencji, bo nie złożyła określonych dokumentów. Złoży i licencję dostanie. Bo nadawanie licencji ma charakter biurokratyczny, a nie merytoryczny. Podam na przykładzie na czym to polega. Swego czasu pan Wojciechowski sprzedał Polonię i nikogo nie interesowało, że nowy właściciel przedstawił budżet w wysokości 15 mln zł, podczas kiedy wielkość samych płac zawodników wedle kontraktów to 35 mln złotych. W efekcie gracze grali za darmo, a ponieważ Polonia ogłosiła upadłość to mogli poskarżyć się do słupa. Podobna sytuacja była z Wisłą po odejściu Cupiała, a klub ten generuje stałe długi i nie płaci nawet roszczeń orzeczonych wyrokami sądów. W podobnej sytuacji jest większość naszych klubów , które wpadają pętlę zadłużenia czyli zaciągają kredyty ,aby spłacać bieżące zobowiązania . Czyli tym całym podręcznikiem licencyjnym to można sobie dupę podetrzeć.
Natomiast odnośnie FFP to ja się zastanawiam czy ja byłem uprzejmy napisać po chińsku, bo Ciebie przerasta zrozumienie pary zdań napisanych po polsku. Ten cały szajs nazwany szumnie "finansowym fair play" jest zwyczajnie szkodliwy i jako pozostał tylko na papierze, bo gdyby go stosować to byłby za
Doskonały argument przeciwko FFP. Niech piłkarze grają za darmo, albo niech wielu z nich nie dostaje pensji, bo właściciel naobiecywał złotych gór, albo się wypiął na klub i zostawił go w długach, od których skutecznie się odciął.
Taka wolna amerykanka z pewnością zagwarantuje piłce rozwój.
To jest proste jak konstrukcja cepa.
Stali nikt nie odmówił wydania licencji. Stal na razie nie dostała licencji, bo nie złożyła określonych dokumentów. Złoży i licencję dostanie. Bo nadawanie licencji ma charakter biurokratyczny, a nie merytoryczny. Podam na przykładzie na czym to polega. Swego czasu pan Wojciechowski sprzedał Polonię i nikogo nie interesowało, że nowy właściciel przedstawił budżet w wysokości 15 mln zł, podczas kiedy wielkość samych płac zawodników wedle kontraktów to 35 mln złotych. W efekcie gracze grali za darmo, a ponieważ Polonia ogłosiła upadłość to mogli poskarżyć się do słupa. Podobna sytuacja była z Wisłą po odejściu Cupiała, a klub ten generuje stałe długi i nie płaci nawet roszczeń orzeczonych wyrokami sądów. W podobnej sytuacji jest większość naszych klubów , które wpadają pętlę zadłużenia czyli zaciągają kredyty ,aby spłacać bieżące zobowiązania . Czyli tym całym podręcznikiem licencyjnym to można sobie dupę podetrzeć.
Natomiast odnośnie FFP to ja się zastanawiam czy ja byłem uprzejmy napisać po chińsku, bo Ciebie przerasta zrozumienie pary zdań napisanych po polsku. Ten cały szajs nazwany szumnie "finansowym fair play" jest zwyczajnie szkodliwy i jako pozostał tylko na papierze, bo gdyby go stosować to byłby zabójczy dla piłki i spowodowałby jej uwiąd. Napisałem wyraźnie ,że żadna dziedzina działalności nie stawia barier przed dopływem kapitału . Wręcz każda z nich , nawet kultura pożąda pieniądza jak kania dżdżu. Tym samym próby ograniczenia ekspansji kapitału prywatnego nie mogły być skuteczne ,bo to on dał nowe impulsy do rozwoju piłki nożnej. Lecz to nie jest żadne odkrycie. Natomiast to FFP mogło spowodować , na szczęście na razie do tego nie doszło i miejmy nadzieję ,że nie dojdzie, iż kluby piłkarskie staną się wyłącznie instytucjami służącymi do zarabiania pieniędzy. Tu jaskrawym przykładem jest MU we władaniu Glazerów. Przy czym oni zrobili to za co w USA poszliby siedzieć na kilkadziesiąt lat, a mianowicie wrogie przejęcia, lewarowanie , tworzenie piramid finansowych, obejście przepisów podatkowych , lichwa to zbrodnie i oni nigdy w USA by czegoś takiego nie zrobili. Tylko trzeba przestać być dogmatycznym anarchistą, żeby pojąć, ,że te pseudoneoliberalne teoryjki to bzdury, które nikt nigdy nie zastosował, bo ci kapitaliści to ludzie niegłupi i wiedzą, że to co sprzeczne z logiką kończy się tak jak komunizm. On też powstał w pustych łbach kretynów, którym marzyło się zbawienie świata. Ludzie tego nie kupili i anarchicznych bzdur też nie kupią. Natomiast Angole dopuścili do wyprowadzania pieniędzy z MU i nie bardzo wiedzą co z tym fantem zrobić. Oczywiście można tych oszustów podziwiać tylko ja jakoś do przestępców tylko dlatego, że kradną miliardy nie ma zamiaru szanować. Miejsce złodziei jest w więzieniu i tyle. Stary Glazer wyciął taki oto numer, a mianowicie odkupił MU od Irlandzkich właścicieli za ok. 500 mln funtów ( dane nieprecyzyjne bo podawane są dwie kwoty 425 mln i 600 mln), które pożyczył od jednej ze swoich spółek a więc od siebie na lichwiarski procent ok.14.50 % ( też podawane są dwie liczby 14,25% lub 14,75%) , podczas kiesy stopa oprocentowania kredytu inwestycyjnego to ok.1,50 %. Ma to ten skutek, że MU nie było w stanie spłacać nawet odsetek i Glazerowie zaciągali wobec siebie dalsze kredyty na spłatę odsetek. W efekcie MU przez te 14 lat zarobił ponad 2 mld funtów, ale spłacił z tego samych odsetek między 857 mln funtów, a 1 mld funtów( wyliczenia zależne od wysokości stopy oprocentowania) , zaś jego kapitał podstawowy wynosi pomiędzy 900 mln a 1 mld funtów. I tu wyszedł na jaw cały fałsz i obłuda tego FFP. bo MU w świetle założeń jest bankrutem, który powinien być wyeliminowany z Pucharów eurpejskich i nie dostać licencji na grę w Lidze. Samo to budziło oburzenie wśród kibiców MU,ale szalę goryczy przelała próba utworzenia tzw. SuperLigi czyli takiego tworu , który nie miał żadnego celu sportowego tylko finansowy. Tego było już za dużo także dla rządu angielskiego , którego ,liga jest liczy sobie ponad 150 lat . Kiedy liga w Anglii powstawała to amerykanie na gówno mówili papu. Rząd brytyjski stanął po stronie tradycji i honoru , czego ci, którzy dla szmalu są gotowi sprzedać siebie i własne dzieci nigdy nie pojmą. Malo tego zostało wszczęte śledztwo w celu ustalenia czy miała miejsce zmowa mająca na celu wyprowadzenie wielkich sum pieniędzy z brytyjskiego systemu podatkowego. Federacja angielska prowadzi swoje postepowanie wyjaśniające i na razie kluby zamieszane w aferę złożyły deklarację ,że będą przestrzegać systemu organizacyjnego futbolu ( piramida) ,że respektują zasady spadu i awansu i że podporządkują się władzom federacji. Podobne deklaracje złożyło większość buntowników władzom UEFA. Gdyby to FFP miało jakiekolwiek realne znaczenie to do takiej afery by nie doszło.
Bo piłka nożna to nie biznes taki sam jak np, bank. Gdyby wobec klubów stosować takie same zasady rachunku ekonomicznego jak wobec firm biznesowych to prawie wszystkie kluby przestały by istnieć. Piłka nożna nie zaspakaja żadnych potrzeb finansowych miliardów kibiców, ona jest potrzebna kibicom tak jak miłość, tak jak rodzina, tak jak ojczyzna. Kto tego nie rozumie to niczego nie zrozumie, bo sport dla niego to obcy temat.
Odczekał byś aż skończę tekst. Albo jesteś wycięty z kapusty, albo nie kojarzysz z innego, nieznanego
Z tym się absolutnie zgodzę, a nawet dodam, że dla durniów powinno być szczególnie oczywiste.
Dotyczy to również działania FFP. Jest w wielu przypadkach nieskuteczne i to ma być powód do likwidacji? To zlikwidujmy również policję, sądy, bo są w wielu przypadkach nieskuteczne. FFP trzeba udoskonalać a nie likwidować.
Również nie potrafisz odróżnić pozyskiwania kapitału od palenia nim w piecu. Już widzę te kolejki miliarderów, funduszy i banków, stojące w kolejce do klubów, żeby jeszcze dorzucić taczkę kasy na smarowanie dupy miodem zawodnikom i ich menadżerom. Kapitał służy do zarabiania a nie do trwonienia,
Glazerowie nie podobają się kibicom, bo czerpią korzyści z klubu? Od kiedy czerpanie korzyści jest zabronione prawem? Czy zabronione prawem jest kupowanie klubu za pożyczone pieniądze? Nawet od własnej firmy. Firmy powiązane własnościowo są pod szczególnym nadzorem, bo występuje podwyższone ryzyko nielegalnych operacji np. unikania podatków. Jeśli oni to robią to odpowiedzą, prawdopodobnie.
Obecna wycena MU, to około 2,5 mld EUR, chyba sobie nieźle radzą jeśli wartość wzrosła pięciokrotnie. Czy MU nie płaci zawodnikom, pracownikom, nie reguluje długów? Gdzie jest ten powód "wsadzania do więzienia"
Lejesz Zbyszku strumień świadomości w którym mieszasz pojęcia i z tej mieszanki wywodzisz kolejne tezy.
Pewnej grupie ludzi może się to podobać, ale nie wpadaj z tego powodu w pychę i rozdawanie etykietek wszystkim dookoła.
W którymś komentarzu byłeś łaskaw opisać swoją wizytę w psychiatryku i spotkanie z człowiekiem mieniącym się Napoleonem. Napisałeś, nie uwierzyłem mu. Wydało mi się to bardzo logiczne, bo przecież Napoleon jest jeden i z pewnością nie był to ten samozwanieć.
Choć powiem szczerze że trochę niepokojem zawiały ostatnie kolejki, niepokojem pod względem skuteczności.
Z drugiej strony: 18 zwycięstw, 7 remisów, 4 porażki. Pamiętam mistrzostwo z Jedenastoma. Wiem, że to może brzmieć minimalistycznie, ale, progres jest?