Logo

Szachtar - Legia 1-2: Bombardier Augustyniak

Legia przerwała serię porażek. W czwartkowy wieczór w Krakowie nasza drużyna zmierzyła się w meczu Ligi Konferencji z faworyzowanym Szachtarem Donieck. Legia dobrze zaczęła ten mecz, a przede wszystkim znakomicie go skończyła, zdobywając gola na wagę zwycięstwa w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Bohaterem meczu został strzelec dwóch bramek, Augustyniak.

 

Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Tobiasz – Wszołek, Piątkowski, Kapuadi, Reca – Augustyniak – Chodyna, W. Urbański, Elitim, Krasniqi – Rajović. Szachtar rozpoczął w składzie: Fesiun - Konopla, Ghram, Matwijenko, Azarowi - Szwed, Bondarenko, Gomes, Isaque, Eguinaldo – Meirelles.

W 7. minucie piłkę w środku pola stracił Krasniqi. Zawodnicy Szachtara szybko zaatakowali i zakończyli akcję strzałem, jednak uderzenie było słabej jakości i Tobiasz złapał piłkę. W 10. minucie Rajović uderzył odważnie zza pola karnego, ale strzał naszego napastnika był bardzo niecelny. W 12. minucie Elitim nieznacznie pomylił się, uderzając z rzutu wolnego. W 16. minucie Legia objęła prowadzenie. Piłkę w środku pola przejął Augustyniak, uderzył potężnie zza pola karnego i Fesiun nie miał nic do powiedzenia. W 19. minucie kontra Legii zakończyła się strzałem Elitima z pola karnego. Była to bardzo dobra sytuacja, ale jeden z obrońców gospodarzy zablokował piłkę. W 37. minucie groźnie zaatakował Szachtar. Ostatecznie Piątkowski wybił piłkę na rzut rożny. W końcówce pierwszej połowy Ukraińcy osiągnęli przewagę, szybko wymieniając podania na połowie Legii. W 43. minucie żółtą kartkę za faul po stracie w środku pola ujrzał Rajović.

Do przerwy Legia prowadziła 1:0. Nasza drużyna grała ambitnie i aktywnie, choć wraz z upływem minut dawało o sobie znać lepsze wyszkolenie techniczne zawodników Szachtara.

Druga połowa zaczęła się tak jak skończyła pierwsza. Ukraińcy szybko odbierali Legii piłkę i spychali naszą drużynę do coraz głębszej defensywy. W 53. minucie Meirelles uderzył niecelnie zza pola karnego. W 59. minucie boisko upuścili W. Urbański i Rajović, których zastąpili Kapustka i Čolak. W 61. minucie Szachtar wyrównał. Z prawej strony dośrodkował Konopla, w polu karnym piłki nie sięgnął Augustyniak, do strzału głową doszedł Meirelles i było 1:1. W 64. minucie Tobiasz złapał piłkę po lekkim strzale Ferreiry zza pola karnego. W 66. minucie Stojanović zmienił Krasniqiego. W 83. minucie Wszołek oddał strzał głową po dośrodkowaniu Chodyny, jednak piłka poszybowała nad bramką. W 85. minucie K. Urbański i Żewłakow zastąpili Elitima i Chodynę. W 88. minucie Čolak zdołał oddać strzał głową z pola karnego. Fesiun z trudem odbił piłkę. W doliczonym czasie gry Żewłakow przechwycił piłkę na linii pola karnego Szachtara i został sfaulowany. Do rzutu wolnego podszedł Augustyniak i znakomitym uderzeniem zerwał pajęczynę z okienka bramki Fesiuna. Ukraińcy nie zdołali już zagrozić bramce Legii.

Zwycięstwo nad Szachtarem zdecydowanie poprawia perspektywy Legii na awans do wiosennych gier Ligi Konferencji, ale przede wszystkim krzepi nasze serca w niełatwym okresie sezonu. Miejmy nadzieję, że Legia pójdzie za ciosem już w najbliższą niedzielę, kiedy do Warszawy przyjedzie Lech Poznań.

Dyskusja (9)
1czwartek, 23, październik 2025 22:37
iocosus
Na przełamanie i odbudowę mentalu mecz idealny. W niedzielę na Lecha już nie powinniśmy wyjść jak zbity pies.

Oglądając rozwój wydarzeń trochę się uśmiechałem pod nosem ponieważ Legia dzisiejszego wieczoru tak jakby trochę zamieniła się w Górnik lub w Miedziowych, a Szachtar niczym Legioniści w spotkaniach z tymi zespołami „kontrolował” mecz. Wink

Augustyniak – Superstar! Wszołek – superstar too! Tobiasz, Kapuadi, Reca, Elitim robili swoje, Piątkowski raz się obciął i dał objechać w polu karnym, przy straconym golu też powinien się lepiej zachować, ale w sumie dał radę. Podobało mi się zaangażowanie i intensywność gry Wojtka Urbańskiego, zmiany Colaka, Kapustki, Kacpra Urbańskiego a przede wszystkim Jakuba Żewłakowa pozytywne, a tego ostatniego nawet więcej. Tata powinien być dumny z syna.

Na tym pozytywy się chyba kończą. Bardzo mnie ciekawi jakim składem wyjdziemy w niedzielę na Kolejorza!?

Dziś oglądając Rajovica tęskniłem mocno za Gualem, do gry z kontry dużo bardziej przydatny. Tomek Hajto w przerwie w studiu Polsatu użył określenia, że Legia gra w dziesiątkę i jestem gotów się z nim zgodzić. Morischita i Luquinhas to ciągle pułap zda się nieosiągalny dla obecnych skrzydłowych Legii.

Oby Iordanescu był kreatywny i w doborze taktyki i w wyborach personalnych. 1/3 planu wykonana z naddatkiem!
2czwartek, 23, październik 2025 23:57
Senator
Lech wystawił rezerwy w swoim meczu wiadomo dlaczego . W niedzielę najważniejszy mecz sezonu . My aby cokolwiek jeszcze znaczyć w walce o czołowe pozycje w tabeli musimy wygrać . Będzie ciekawie . Wracając do Legii ambicji nie zabrakło ale były okresy gry słabej , bez kontroli nad wydarzeniami .
Oglądałem mecze ligi mistrzów , tam w drużynach z samego topu zawodnicy w wieku 20-23 to podstawa składu i motory napędzające. U nas mając fajną „młodzież” wpuszczamy ich na ostatnie minuty .
3piątek, 24, październik 2025 00:39
corazstarszy
Jak napisałem w innym dziale, jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ale dobrze że jest choć ta jedna. Na chwilę można wyjść z tego odrętwienia, w które nas ostatnie mecze Legii wtrąciły. Z naciskiem na ‘na chwilę’. Może były te męskie rozmowy zapowiadane przez Pawła Wszołka po meczu w Lubinie. Chociaż przy takim umiędzynarodowieniu i wielojęzycznej szatni, chyba nie wszyscy w nich brali aktywny udział.
Przeciwnik mimo wszystko dosyć renomowany. Uważam, że ligę polską by Szachtar wygrał. Więc wygrana tym bardziej cieszy. Coś w tym jest, co napisał Iocosus: role się odwróciły. Legia zagrała jak Górnik i Zagłębie, a Szachtar - trochę jak Legia. W 2. połowie jednak w ich grze dostrzegłem więcej ikry i pomyślunku niż w grze Legii w dwóch ostatnich meczach ligowych. Potrafili nas mocno przycisnąć w 2. połowie. My tak na naszych rywali ligowych nie potrafiliśmy wsiąść.
Nie wiem, co ten mecz oznacza dla przyszłości. Tego się nie da przewidzieć. Nasz najbliższy rywal może być w niedzielę mocno podrażniony po, nomen omen, katastrofie w Gibraltarze. Mamy moment radości, to doceniajmy go bez robienia sobie przesadnych nadziei na najbliższą przyszłość. Miałem wrażenie, że Reca kończył mecz, niedomagając. To może oznaczać powrót Rubena Vinagre’a do składu na mecz ligowy. Nie cieszy mnie taka perspektywa. Wciąż mam przed oczami poprzedni mecz w Warszawie z tym rywalem i to, jak Vinagre zainicjował akcję zakończoną bramką Gholizadeha.
Rafał Augustyniak. Ciekawa postać. Będzie mi się zawsze kojarzył z wybitymi jedynkami w Zabrzu. Poza tym, to był chyba jedyny zawodnik w szatni Legii, który nie pozwolił Josue wejść sobie na głowę. Mocna osobowość. Bramki obydwie fantastyczne. Że ma kopa, wiedziałem, ale wszystkie takie elementy w jego wykonaniu, które pamiętam szły nisko nad ziemią. Pamiętam rewanż z Midtjyllandem w 2023. On tam grał od pewnego momentu z kontuzją. Zacisnął zęby i grał - potem wypadł na jakiś czas. Zawalił gola na 1-1. Najpierw miał moment by wybić, lub nie stracić, ale czekał ułamek sekundy za długo i stracił, a potem nieszczęśliwie zmienił tor lotu piłki i Tobiasz nie miał szans obronić. A teraz los mu poszczęścił przy strzałach z dystansu.
Też bym, patrząc na to, co ostatnio demonstrują, więcej stawiał na Żewłaka jra i Wojciecha Urbańskego. To jest fajne u młodych - potrafią być odważni. Reguła w niedzielę, Żewłak w czwartek Bo ta akcja zakończona faulem wymagała odwagi.
Nie wiadomo, co nas czeka w przyszłości bliższej i dalszej, więc tym bardziej doceniajmy.
4piątek, 24, październik 2025 08:06
Krzysztof Jastrzębski
https://www.facebook.com/share/r/1CVCtb4XyE/

Reakcja Iordanesku po golu na 1:2 i pomeczowa. Więcej niż tysiąc słów?
5piątek, 24, październik 2025 17:53
Zbyszek
Nie rozumiem tej hipokryzji na zacnej stronie C-L i udawania ,że nic się odbyło - kiedy media buzują wydarzeniem okołomeczowym związanym z postawą kibiców Legii przed i podczas spotkania z Szachtarem Donieck.
Rozumiem,że unikamy polityki ,ale nie możemy unikać zajęcia stanowiska w tak poważnej i bulwersującej sprawie wykraczającej poza ramy sportu.
Ja sporo napisałem na różnych portalach komentarzy ( na ogół będąc przywoływanym ,albo poprzez podanie imienia i nazwiska we wstępie tekstu ,albo wręcz poprzez prośbę o komentarz - "Zamieściliśmy taki i taki tekst i może zechce pan jego skomentować") i nie mogę pominąć C-L i swymi krótkimi refleksjami się podzielę.
Mnie trudno jest obwiniać młodych ukraińskich piłkarzy dających wyraz swemu oburzeniu , bowiem polityka historyczna, a właściwie propaganda w Ukrainie jest taka ,że UPA to nieskazitelna organizacja walcząca o niepodległość Ukrainy ,a jej przywódcy to bohaterowie narodowi.
Natomiast my , Polacy , nie możemy na ten historyczny fałsz się godzić,a wręcz odwrotnie , w imię uniwersalnych zasad moralnych musimy go zwalczać.
Nie można pominąć faktu ,że w Polsce , na Polskim stadionie obcokrajowiec nie ma prawa nam dyktować jaką oprawę mają prezentować kibice polskiego klubu. I tu pierwsza pochwała dla kibiców Legii,że nie dali się złamać i swoje osiągnęli , co prawda wchodząc na mecz z półgodzinnym opóźnieniem.
Trudno mi w ogóle zrozumieć jak część "polskich' mediów np. GW mogła napisać o hańbie czy o tym ,że kibice Legii wszystkich nienawidzą, nawet Ukraińców.
Nie wchodząc w szersze omówienia to różnica pomiędzy podejściem Rosjan do Katynia ,a Ukraińców do Wołynia jest taka ,że Kacapy mordu się wstydzą i nawet usiłują zrzucić winę na Niemców, a dla Ukraińców jest to cześć chwały UPA. Więc napis "Wołyń pamiętamy" jest częścią naszej pamięci narodowej .
Podobnie różnica pomiędzy Niemcami a Ukraińcami jest taka ,że Niemcy nie czczą SS i Hitlera,a Ukraińcy czczą UPA i Banderę.Więc kibice skandują "J...UPA i Banderę" a nie "J...ć SS i Hitlera'". Ciekaw jestem czy niektóre media byłby tak samo oburzone na wyzwiska pod adresem hitlerowców, jak są pod adresem banderowców.

Dopiero po tej konstatacji mogę wnieść akcent polityczny ,a mianowicie ci którzy uważają za skandaliczne przypominanie o Wołyniu i o autorach tej zbrodni tak naprawdę nabijają głosy poparcia Konfederacji i Braunowi. A potem ci sami zdeprawowani patopismacy będą łkać jak to jest ,że populiści mają tak duże społeczne poparcie.

Oczywiście wolałbym unikać takich kontrowersji pozaboiskowych ,ale w dzisiejszym spolaryzowanym świecie - są one nie do uniknięcia.
6piątek, 24, październik 2025 20:27
iocosus
Zbyszek: "Nie rozumiem tej hipokryzji na zacnej stronie C-L i udawania ,że nic się odbyło - kiedy media buzują wydarzeniem okołomeczowym związanym z postawą kibiców Legii przed i podczas spotkania z Szachtarem Donieck. Rozumiem,że unikamy polityki ,ale nie możemy unikać zajęcia stanowiska w tak poważnej i bulwersującej sprawie wykraczającej poza ramy sportu." -  No fakt, przeczytałem jeszcze raz relację meczową i ani słowa o kibicach. Później żadnej "aktualizacji" też nie było, ale żeby przez to obarczać Gawina od razu "hipokryzją"!? Dopóki nasz Redaktor Naczelny nie podejmie tematu czuję się zwolniony z zabierania głosu, ba, w zacnym towarzystwie Gawina mogę również być nazywany "hipokrytą".  Wink 
7piątek, 24, październik 2025 22:24
Krzysztof Jastrzębski
Gadu gadu, zero komentarza nt Iordanesku nie cieszącego się ze zwyciskiej bramki, ale pan Zbyszek poszedł w to, od czego sport powinien być wolny. Mianowicie polityki. Każdy dorosły człowiek zdaje sobie sprawę, że to nie jest ważne kto mu wielokrotność dziesięciny będzie zbierał w tak zwanej demokracji. Zagłębiając się w temacie, co za różnica, czy ta kasa, zasoby idzie na zachód, czy wschód. Jeden pies. Dodajmy, im polityki więcej w sporcie, ludzie którzy chcą się realizować sami, ponoszą konsekwencje tych, którzy trywialnie mają na nich "wyjebane", tych którzy tylko rozmyślają jak wyciągnąć więcej. Im więcej polityki w sporcie, tym więcej igrzysk dla mas, jak nie przymierzając w Koloseum. O to ci Zbyszku chodzi teraz? Ja wiem sam że idea czystego, wolnego sportu od polityki, padła wraz z masowymi imprezami, na szczeblu miedzynarodowym, ale czy to jest dobre? Dla sportowców, dla zwykłych ludzi.
8piątek, 24, październik 2025 23:29
corazstarszy
Krzysztof Jastrzębski: 'Gadu gadu, zero komentarza nt Iordanesku nie cieszącego się ze zwyciskiej bramki'. Bo to może mieć różne podłoża i może coś znaczyć, a może nie oznaczać niczego szczególnego. Trudno wyrokować. Teraz ważny jest tylko następny mecz. A wspaniałe bramki Rafała Augustyniaka pozostaną w pamięci kibiicowskiej.
9piątek, 24, październik 2025 23:37
Senator
Ja tylko nieśmiało spytam co wiadome płótno ma wspólnego z meczem piłkarskim ?
Co do trenera i jego reakcji po zwycięskiej bramce . Nie widzę tu żadnego problemu . Jedni reagują tak drudzy siak . Ma gość nad czym myśleć i doskonale zdaje sobie sprawę , jedna jaskółka wiosny nie czyni . Moim zdaniem wydumany problem
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.