A+ A A-

Zezem. I po co ja się odzywałem?

Nie przepadam za odnoszeniem się do każdej wypowiedzi tzw. ludzi piłki, ale skoro dziennikarze łykają to jak indor kluchy to nie ma wyjścia. Ktoś, gdzieś musi. Gdyż inaczej powstanie wrażenie, że wszyscy akceptujemy wmawianie nam, iż świat jest odmienny od tego, który znamy jako prawdziwy.

W minionym tygodniu do mało zacnego grona zawitali: Robert Lewandowski, Maciej Szczęsny i Radosław Osuch. Zacznę od Roberta, gdyż darzyłem go sympatią. Bardziej za postawę życiową niż za granie w piłkę. Jako młody chłopak, któremu zmarł ojciec zmuszony został do zajęcia się matką i młodszą siostrą. Ponieważ nic nie umiał, tylko grać trochę w piłkę, to na niej chciał zarabiać. To m. innymi dlatego ma żal do Legii, który podzielam, że nawet w II drużynie nie widziano dla niego miejsca, a dostawał w niej 2,5 tys. zł miesięcznie. Musiał przejść  do Znicza, gdzie otrzymywał 2 razy mniej. Z czasem mu się finansowo coraz lepiej powodziło z niekorzyścią dla rozwoju osobowości.

Teraz dowiadujemy się, że Janowicz głosi prawdę, że w Polsce mamy dziadostwo. Przy czym JJ przeprosił, a od Roberta już tego nie oczekuję. Powiada on, że trenował na piasku. Znaczy się w tym Lesznie to syf i malaria. Facet, który należy do kilku najlepszych napastników świata, plasuje się wśród kilkunastu najlepiej zarabiających graczy powiada, że gdyby trenował na trawie to byłby ho, ho. Tu każe się domyślać kim. Pewnie jeszcze lepszym piłkarzem. A może po tej trawie byłby piłkarzem III ligowym? Zamiast cieszyć się z tego co się udało osiągnąć, wybrzydza. Nie pomyśli, że miliony trenują na trawie i Lewandowskimi nie są. Ja zaczynam podejrzewać, że po tej wypowiedzi to w takiej Holandii posypią boiska piachem, bo okazuje się, że to na nim coś silnego wyrasta.

Do tego Lewandowski kupił sobie samochód za ponad 250 tys. euro i wszystkim go pokazuje. My niestety znamy tych bogackich, którzy chcą patrzeć z góry na tych ich zdaniem gorszych dlatego, że ich na takie zabawki nie stać. Ich zdaniem o wartości człowieka świadczy jego samochód, tymczasem przypisywanie jakiś cech jakiemuś przedmiotowi świadczy o fetyszyzmie, a nie o mądrości. Jest to rzecz do nabycia i używania i nic więcej. Tak jak buty. Muszą być dopasowane do potrzeb i wygodne. Facet może oczywiście iść w lakierkach siać w polu. Może. Ale lepiej i normalniej w gumiakach. Ten w lakierkach w polu to piłkarz.

Drugim dającym głos był Maciej Szczęsny. Ten z kolei oskarżył władających Legią wojskowych o to, że go pod koniec lat osiemdziesiątych nie puścili do Manchesteru United. Wzięli Petera Schmeichela, a on przecież był lepszy. I opowiada te brednie całkiem na serio. Pamiętam Macieja Szczęsnego z Legii /był w niej od 1987 roku/. Był to niestety bardzo przeciętny bramkarz. Miał tylko dobre warunki fizyczne i gibkość. Przed meczem na rozgrzewce lubiłem patrzeć jak po jednej stronie boiska rozgrzewał się Zbyszek Robakiewicz, a po drugiej Szczęsny. Od razu widać było, że się nie lubią i rywalizują na poważnie. Jak Robak robił szpagat, to Szczęsny też. Jak ten chodził na jednej ręce to i drugi musiał. W meczach obaj mogli przyprawić o zawał serca. Robakowi wrzucali piłki za kołnierz bo był nieduży, tęgawy i wyskoku nie miał. Natomiast Szczęsny jak szła akcja przed nim to się obalał i leżał jak kłoda. I miał pretensje o stratę bramki do wszystkich, tylko nie do siebie. Wieczny malkontent. Taki intelektualista dla ubogich. W każdym klubie był znany z tego, że jak szło to on był na czele. Awangarda. Wszystko mu się podobało. Jak coś nie szło to on najwięcej narzekał. Ariergarda. Opowiadał, że za czasów Wójcika nie grał, bo rządziła grupa bankietowa. Zapomniał, że miał w sezonie 1992/93 permanentne kontuzje. Jak je wyleczył to w następnym sezonie grał, a Wójt i kibice wyrywali sobie włosy z głowy /beze mnie, bo mnie wcześniej wyszły/. Szczęsny w bramce Legii to jedna wielka niewiadoma. Porobił chyba wszystkie możliwe błędy. Poza wbiciem sobie piłki do bramki. A wracając do tej wypowiedzi. W czasach kiedy wojskowi rządzili w Legii tj. do 1989 roku to on w niej był dwa sezony. Gdyby tak było jak mówi to może nie do MU, ale gdzieś w zachodnie strony by go po końcu po ich władaniu wywiało. Był jeszcze 24-letnim młodzieńcem. Natomiast prawda jest taka, że w tamtych latach na rynku Legia niewiele znaczyła. A Szczęsny nie był jej podstawowym bramkarzem. W sezonie 1987/88 Robak grał 19 razy, Szczęsny 18, w sezonie 1988/89 Robak 33 razy, a Szczęsny 7 razy. Zadebiutował w reprezentacji w 1991 roku. Peter Schmiechel trafił do MU w 1991 roku, a wtedy każdego by już sprzedali za cokolwiek. Wtedy zresztą promowała nie gra w klubie, ale w reprezentacji, w tym po 1992 roku w reprezentacji olimpijskiej. Po takiej wypowiedzi człowiek jest w kropce. Bo jak zweryfikować co taki ględzi i wszystko mu się myli. Pamięta tylko, że był najlepszy, ale się na nim nie poznali. Nie pamięta tylko w czym.

W ostatnim "Cafe Futbol"gościł natomiast pan Osuch. Przyznam, że mam do niego słabość. Ma on prostą receptę na życie. Co mnie służy jest dobre, a co nie, to złe. Taki utylitaryzm. Niestety nie bardzo potrafi zdefiniować co tym dobrem jest. A to co złe wymienia z pamięci. Z tych złych najgorsze to: licencje, pismaki, kibice i reforma ligi.

Licencje są złe, bo papiery trzeba składać. Wyliczył, że 600 stron i dziwi go, że chcą jakieś informacje o finansach. A pyta retorycznie: czy to jego wina, że liczył na więcej o 1-1,5 mln zł z wpływów z biletów, a tych przez kiboli może zabraknąć. I co, przez to ma licencji nie dostać? Prezentuje to co było przed upadkiem Rzeczpospolitej w XVIII wieku, taki szlachetka co wydaje mu się, że jak na zagrodzie to równy wojewodzie. Zawsze może nie składać. Nie ma przymusu.

Dziennikarze są skandalistami. Jak śmieli napisać artykuł o stratach Miasta i zadłużaniu klubu wobec firmy pana Osucha, od razu ich ocenił: ona ubrana jak kelnerka, a on jak by był po używkach. Pamiętajcie pismaki, że jak się do Jaśnie Pana wybieracie to panie w krynolinach, a panowie we frakach. Jego zdaniem zbudował klub od zera i wszyscy muszą być mu dozgonnie wdzięczni. Bez Zawiszy nie ma i nie było polskiej piłki. Wreszcie przyznał, że kupił klub za 780 tys.zł i dostaje od miasta 2,8 mln zł. To za ile kupił to nie ma znaczenia, ale teraz po NIK sprawą dawania publicznych pieniędzy prywatnej firmie bez żadnego uzasadnienia powinna zająć się prokuratura. On też nazywa piekiełkiem zainteresowanie działalnością menedżerską swego syna, który ma według niego kontrakt z Masłowskim /zdaniem dziennikarzy do trzech graczy Zawiszy/. Pyta: a co nie wolno? W Anglii wybuchła afera, gdy okazało się, że jeden z transferów zawodnika MU przeprowadziła agencja w której zatrudniony był syn Sir Alexa Fergusona. Nie wykazano, że brał on w tym udział. Mimo to FA zabroniła MU przeprowadzać transferów przez tę agencję, a syn SAF stracił licencję. U nas PZPN takie patologie akceptuje. A pan Osuch ustala własne kategorie etyczne. Bo mu się pozwala.

Kibice też są do kitu. A w zasadzie zupełnie niepotrzebni. Wyliczył, że jak dostanie szmal z praw telewizyjnych i od Miasta i sprzeda Masłowskiego to kiboli już na stadion nie wpuści. Na pytanie: to dla kogo gramy, odpowiedzi nie udzielił. Ale spojrzał na pytających jak na niedorozwiniętych. Jak to po co? Aby kasa się zgadzała.

Reforma ligi również niedobra. Bo wyliczył /jaka bestia zdolna/, że na 30 kolejek potrzeba 24 zawodników. Jak jest o 25% meczów więcej to zawodników powinno być 30. Tym argumentem wszystkich dobił. W większości lig gra się 38 lub 42 mecze i kadra pierwszego zespołu liczy 23-24 zawodników. Nikt go o ten cud nie zapytał. A szkoda. Bo to zwykły manipulant, na poziomie naczynia nocnego. Niejaki Kołtoń poruszony precyzją wyliczeń już zaapelował do PZPN, aby nie ważył się nic zmieniać, bo tu prezes klubu czarno na białym wykazał, że nie stać go na kupno 6 zawodników. I tu Pan Osuch mi się spodobał. Zorientował się, że ten bałach wzięli na poważnie, to stwierdził, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, bo przecież za tą reformą głosował.

Pomimo tego sarkazmu czasu z nim spędzonego nie uważam za stracony. Gdyż owszem gada po prostu głupio, ale w praktycznym działaniu radzi sobie. Tylko może powinien wreszcie zamilknąć?

Dyskusja (39)
1piątek, 25, kwiecień 2014 12:37
" Wieczny malkontent. Taki intelektualista dla ubogich. "

Nic dodać, nic ująć.
2piątek, 25, kwiecień 2014 15:41
iocosus
Gdzie dwóch kibiców, tam trzy opinie, zgodnie z tą dewizą pozwolę sobie wyrazić własne zdanie. Dopóki nie pojąłem „garażowych rekomendacji”, rywalizacja Zbigniewa Robakiewicza z Maciejem Szczęsnym była dla mnie kompletnie niezrozumiała. To znaczy, jeżeli tylko ten „drugi” był zdrowy, bezwarunkowo zasługiwał na miejsce między słupkami. Pan Zbigniew to rzetelny bramkarz na poziomie ligowym, a przy swoich warunkach fizycznych (korpulentnym przy tym bym go nie nazwał, mimo wszystko) chyba nawet można się pokusić o stwierdzenie, że osiągnął i wykorzystał pułap swoich możliwości. Co do nieobliczalnego i umiejętnościami sportowymi i charakterem Macieja Szczęsnego tego samego już bym nie powiedział, dla mnie miał potencjał, na więcej niż osiągnął, to znaczy na udaną karierę i w reprezentacji i w jakimś zachodnim klubie. Czy akurat w MU tego już nie wiem, że Pan Maciej lubi sobie pogadać to jest już inna inszość.

Jeżeli Józef Wandzik ma na koncie 52 mecze w reprezentacji, a Maciej Szczęsny – 7, to tego też nie rozumiem, bo dla mnie również bramkarzem wyżej cenionym był ten „drugi”. Wandzika po prostu w wymiarze umiejętności sportowych nie lubiłem, moim zdaniem brak mu było tego co posiadał niesforny, krnąbrny, zawsze ze swoim zdaniem, nie zawsze przemyślanym - Szczęsny, czyli w boiskowych interwencjach - odwagi. Cecha na tej pozycji niezbędna.

No cóż, Wandzik zrobił karierę i w Górniku i w reprze i w Panathinaikosie, zatem może i nie mam racji, niestety przywoływany w pamięci kojarzy mi się z takimi interwencjami:

http://www.sportwizja.pl/film/16573/jozef-wanadzik---pierwsza-samobojcza-bramka-w-reprezentacji-polski/

A pro po „wbijania sobie piłki do bramki”.

Odnośnie Lewego, na szafocie za kupno sobie samochodowej zabawki bym również go nie stawiał. Niedawno Koseckiego juniora za nabycie drogiego autka dziennikarze i kibice stawiali pod publicznym pręgierzem, a teraz Zbyszek jak widać podąża utartą, wydeptaną ścieżką. Zbyszku jak mi przedstawisz piłkarza zarabiającego na poziomie Lewego, a jeżdżącego powiedzmy Skodą, niech nawet to będzie wypasiona Skoda Superb, to wówczas może kategoryczność oceny zrozumiem.

Nie będąc ograniczonym finansowo, jeden wybierze limuzynę i będzie chciał, żeby go wożono, drugi w trosce o swoje bezpieczeństwo zadysponuje sobie jakiegoś podwójnie opancerzonego wielkiego Hummera, trzeciemu będzie się marzyło kojarzenie z gotowością do występu w „Dakarze”, zatem będzie paradował jakąś wypicowaną terenówką, a dwudziestokilkuletni naładowany testosteronem mężczyzna, piłkarz, dynamiczny napastnik, z reguły wybiera jakiś szybki, sportowy model, jak Lewy zacznie zapominać ile ma samochodów i jakieś zostawiać na lotniskowych parkingach, wówczas zacznę sądzić, że palemka mu odbija. Na razie na monachijskich kolegach nową bryką wrażenia nie zrobi, tylko się środowiskowo dostosował, a nie wyróżnił.

Zbyszku Twoim zdaniem jakim autkiem Lewy powinien zatrąbic u monachijskich bram, żeby to nie były, ani "gumiaki" na eleganckich salonach, ani lakierki w polu?
3piątek, 25, kwiecień 2014 17:09
Zbyszek
@iocosus.
Maciej Szczęsny oprócz słabych umiejętności /możesz się nie zgadzać/ i nigdy nie wykorzystanego potencjału miał podły charakter. Ja mogę go jakoś zrozumieć, chociaż abstynent to dla mnie zawsze podejrzany gość, ale koledzy go nie akceptowali, bo nie tylko nie pił, ale i gardłował co o tym myśli. Na dobre mu to nie wyszło. Wtedy integracja miał jedno imię-gorzała. On był obok i napoju radosnego i drużyny.

Ja do nikogo nie mam pretensji, że kupuje drogie samochody. Ma pieniądze, stać go. Tylko ja oceniam co to znaczy? Czy ja coś pisałem jak miał Matiza? Nie. Nawet zadowolony byłem, bo to pierwszy samochód mojej żony i sentyment pozostał zwłaszcza, że Daewoo było właścicielem Legii. Czy ja negowałem jak miał Forda Sierrę, Fiata Bravo, Audi RS 5Congo, Audi Q7, które to auto rozbiła mu narzeczona, dziś żona, albo Porsche Cayenne GTS lub przedostatnie Mercedes CL AMG. Ale kupić tego odpustowego Ferrari F12 Berlinettę. To nie samochód, ale obciach i przejaw sodówy. O tym piszę. On nie musi się dowartościowywać, pokazywać, że ma kasę do wyrzucenia w błoto. Komu chce zaimponować i czym. Samochodem. Miałem nadzieję, że on się od tych ptasich piłkarskich móżdżków odrodził. Ale nie. Jest taki sam. Śmieszny facecik w różowym pokracznym autku zabawce dla dorastających panienek w cenie jak za prawdziwy samochód. Dla mnie jest to sprawa estetyki. Brzydzi mnie.
4piątek, 25, kwiecień 2014 18:50
iocosus
Zbyszek w tej chwili, oddzielam to co mówi Maciej Szczęsny, tak jak i w przypadku Jacka Kazimierskiego, który czasem plecie trzy po trzy, natomiast bramkarski talent u obu robił na mnie wrażenie, właśnie przez pryzmat pewnego „szaleństwa” na boisku, gotowości wystawienia się na nieunikniony ból, utraty instynktu samozachowawczego, który posiada 90% z nas, próbujących za wszelką cenę uniknąć właśnie bólu, trafienia czymkolwiek. Tu trzeba mieć jaja twarde jak orzechy i zarówno Kazimierski jaki i Szczęsny je mieli. (Ale Kazimierskiego chcącego wypiąstkować piłę po rożnym i wbijającego ją sobie do sieci też widziałem na Ł3)

Wandzik etatowy reprezentant gdy wybiegał, to wchodził wślizgiem nogami w napastnika, wolę bramkarzy szaleńców rzucających się głową do przodu i próbujących rękami wygarnąć gałę, a że narażają się przy tym na trepanację czaszki, no cóż właśnie – szaleni idioci!

Taki był i Kazimerski i Szczęsny, tego szaleństwa nie miał Robakiewicz, choć był poprawnym bramkarzem, dobrze, niech będzie, że prawie optymalnie wyszkolonym.

Obecnie z drużyną nie zintegrował się w pełni poza boiskiem Kuciak, ale na murawie, podczas meczu jest niekwestionowanym jej filarem, jeżeli odejdzie to będzie największy nasz letni ubytek, a znalezienie godnego następcy najważniejszym, niezmiernie trudnym zadaniem.

Jak widzę zwolennikiem Ferrari nie jesteś. Lubię Top Gear i tych pitolących w BBC o motoryzacji Angoli, oni też się czasem wyśmiewają z jednej lub innej marki, że jest „piłkarska”, czyli ostentacyjna dla lansu, ale sami też właśnie te superbryki uwielbiają testować.

Teraz założenie. Mam 25 lat, kupę szmalu, lubię, adrenalinę, szybkość, samochody, mogę podskoczyć autostradą i pojeździć po legendarnym, kultowym Nürburgringu. Jaki samochodzik do tego celu mam sobie sprawić? Jakakolwiek to będzie marka, każda z super fur narazi mnie na oskarżenia o lans, to co mam się tym przejmować i frajdę sobie odpuścić?

Zbyszku jaki samochodzik byś dla siebie wybrał, żeby pojeździć po Nürburgringu?
5piątek, 25, kwiecień 2014 21:56
Zbyszek
@iocosus.
Ja od 41 lat nie prowadzę samochodu. A w Formule 1 górą są Mercedesy. Z tym Ferrari to taki niewinny żarcik. Chodzi o sprawę poważniejszą z którą się nie godzę. Że różne pętaki poczynają wyznaczać wartość człowieka poprzez kosztowność dóbr jakie posiadają na pokaz. Ja tylko wskazuję, że jest odwrotnie. Im większy format człowieka tym skromniejszy on. Bywa za to odwrotnie. I ja na tę odwrotność uwagę zwracam. Bo od małego obrzydliwy jestem, aż czasami do przesady.
6poniedziałek, 28, kwiecień 2014 14:27
sławek
Witam, Odniosę się do treści dot. Macieja Szczęsnego

Maciej Szczęsny był klasowym bramkarzem o klasę przewyższał swojego rywala w bramce czyli Zbigniewa Robakiewicza. Ten kto twierdzi inaczej jest chyba ślepym hipokrytą. Doskonale pamiętam jak rywalizowali. Jak każdemu bramkarzowi i Szczęsnemu zdarzały się wpadki ale to on wywalczył półfinał Zdobywców Pucharów w 1991 i to on był w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w 1996 roku. Gdyby nie incydent z Mancinim w Genui zapewne Robakiewicz by nie wszedł do bramki bardzo długo a sam Szczęsny stałby się etatowym bramkarzem Reprezentacji na lata. Legia nie podeszła do rozmów mimo zapytań z Manchesteru i to jest fakt. Winny jest niejaki Artur Mazurek podły człowiek, który był Dyrektorem w Legii tj. ASPN. Kto pamięta półfinał w Genui to doskonale wie, że Szczęsny uratował ten awans broniąc w nieprawdopodobnych sytuacjach. Takich interwencji nie widziałem już u innych bramkarzy nigdy potem. Gdyby w Legii było odrobinę więcej woli od Pana Mazurka i umiejętności negocjacyjnych to do transferu by doszło. To był schyłek epoki wojskowego klubu. Potem przyszedł Romanowski i transferował kogo chciał. W Legii grało wielu znakomitych bramkarzy jednak w moim mniemaniu Szczęsny prezentował najwyższą klasę. Nie udało mu się wyjechać na Zachód i być przez długie lata pierwszym bramkarzem Reprezentacji. Nie miał zbyt wielu kolegów w Legii i to jest także wina jego charakteru ale nie miał też szczęścia do ludzi. Bo Ci z Legii mu nie sprzyjali. Wójcik i Strelau stawiali na Robaka na przekór i na złość Szczęsnemu i za namową Rady drużyny.

Kosztem tych niepowodzeń wykorzystał przeciętny ale pracowity bramkarz Zbigniew Robakiewicz ale jego klasa pozostawiała wiele do życzenia. Był niski jak na bramkarza (tylko 181 cm) nie dolatywał do piłek które szły w okienka. Często miotał się pomiędzy słupkami. Jego interwencje były często chaotyczne i nie pewne. Jedynym atutem Robaka był refleks. Ale to stanowczo za mało jak na taką klasę drużyny. Mimo, że był niezwykle promowany przez kolegów i Wójcika to nie nadawał się do Reprezentacji. Zagrał w niej epizodycznie jedną połowę w meczu z Arabią Saudyjską Teraz często o Robakiewiczu pisze się że był dobrym bramkarzem ze stażem w Reprezentacji,a tak naprawdę był najsłabszym który grał w Legii. Wójcik niszczył Maćka bo ten wiedział jakim jest pozerem i prostakiem mówiąc o tym głośno. Zawsze się dziwiłem, że Robakiewicz broni a Szczęsny siedzi na ławce. Dopiero po meczach z Hajdukiem ktoś trzeźwo spojrzał na tą rywalizację i pogonili Robakiewicza do ŁKS dzięki czemu Szamotulski został rezerwowym a potem nowym numerem jeden. Robakiewicz był w Legii zwykłym wrzutem który nie tylko, że nie wybronił żadnego meczu to jeszcze prawie w każdym popełniaj kiksy. Pamiętam jak śmiesznie chodził... jak Chaplin. Był najsłabysz brakarzem w sałbej polskiej lidze w latach 1992-94. Po sezonie 94/95 na szczęście oddany został do słabiutkiego ŁKS-su. W dzisiejszych czasach nie schodziłby z ławki a Szczęsny byłby pierwszym po Bogu...a bardziej szczerze nie powinien trafić nigdy do Legii.
7poniedziałek, 28, kwiecień 2014 17:18
Zbyszek
@Sławek.

Oczywiście żartowałeś Smile

Widzisz na Macieju w Legii nie poznali się kolejno: Pan Lucjan Brychczy, Andrzej Strejlau, Rudolf Kapera, Lucjan Brychczy, Władysław Stachurski, Krzysztof Etmanowicz i Janusz Wójcik. Pozwolę też sobie zwrócić uwagę, że w 1990 roku na Zachód z Legii odeszli: Kosecki Roman, Dziekanowski, Wdowczyk i Kubicki. A Pan Maciej jakoś się nie załapał. Natomiast przejście Schmeichela do MU nastąpiło w 1991 roku, a nie jak Pan Maciej twierdzi pod koniec lat 80-tych.

I teraz co do oceny obu bramkarzy /ja nie deprecjonuję Szczęsnego, ani nie wychwalałem Robaka/ to w swojej książce "Jego biało-czerwoni" Janusz Wójcik napisał po sezonie 1992/93: Bramkarze: Zbigniew Robakiewicz /ur.1966/. Najlepszy bramkarz w Polsce. Jego atutami są refleks, gra na przedpolu i linii. Mógłby być trochę wyższy. Maciej Szczęsny /65/. Obdarzony bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. W trakcie sezonu trapiony kontuzjami, które przeszkodziły mu osiągnąć najwyższą formę. Zaś po części sezonu do marca 1994 "Wójt" napisał: I Dziekan i Kowal i Fedoruk spisywali się słabo. Najrówniejszą formę prezentował bramkarz Szczęsny /mimo błędów w dwóch ostatnich meczach z Polonią i Górnikiem/. Natomiast rzecz jest prosta odnośnie jego kariery. Trafił do Legi z Gwardii Warszawa, jak Dziekan /poprzez Widzew/ czy Kosecki. Bo Gwardia pod koniec lat 80-tych podupadała. Główną wadą Pana Macieja był jego taki pseudointelektualny dystans do tzw. prostaków. To nie była wina Pana Macieja. Ja nie wiem z czego to wynikało, że ukończył tylko Szkołę Podstawową, lecz to się zdarza. Kowal nawet tego nie osiągnął Smile Tylko, że Wojtek nie udaje retora, lecz jest tym kim jest. I ja takich biorę w ciemno, bo są autentyczni i wiarygodni. I nie tylko ja. Tak jest w każdym zespole ludzkim. Bo ludzie mają prawdę w sobie i o sobie, nie fałsz. Pan Maciej był zawsze obok, sam, bez przyjaciół boiskowych. Co z tego, że był być może lepszy od Robaka, jak kolegom tego nie udawadniał i trenerom też.

I teraz oddam autorowi to co należne. Wpis jest emocjonalny, ale na znakomitym poziomie. Jestem pod wrażeniem. Zawsze ceniłem ludzi, którzy mają własne zdanie i potrafią je bronić. No i znajomość kawałka historii Legii naocznie. Tu dopowiem: akurat w czasach Maćka oglądałem do września 1993 roku wszystkie mecze Legii na jej stadionie. Mnie nie trzeba opowiadać: sam widziałem.
Serdecznie pozdrawiam.
8poniedziałek, 28, kwiecień 2014 23:05
KAM
" Że różne pętaki poczynają wyznaczać wartość człowieka poprzez kosztowność dóbr jakie posiadają na pokaz. Ja tylko wskazuję, że jest odwrotnie. Im większy format człowieka tym skromniejszy on."

Tutaj Zbyszka boli! Zbyszku w tych obecnych "złych" czasach za "większy format" ludzie dostają premię od świata w postaci pieniędzy.
A inni z formatem niedostrzegalnym zaczynają się pieklić że oni tacy skromni a nie docenieni.
Nie popadaj w mizantropię. Jakbyś lubił życie i nie był taki skromny to byś wiedział jakie wrażenia daje jazda sportowym samochodem. Już sam dźwięk silnika jest czymś co powoduje gęsią skórkę.
Zawsze mnie dziwiło dlaczego o seksie, jaki powinien być, najchętniej mówią księża a o sportowych samochodach człowiek który 41 lat nie siedział za kierownicą. Rozumiem że młode seksowne dziewczyny też mierżą bo nie są skromne?
...bać skromność, jest dla przeciętnych albo tchórzliwych. Co innego styl, ale akurat zgadzam się z wyborem Roberta ma wyczucie stylu.
9wtorek, 29, kwiecień 2014 08:11
Smile
10wtorek, 29, kwiecień 2014 10:24
Pancz
@KAM, @kibic50 Wybaczcie, ale wolę wypowiedzi Zbyszka niż Wasze pełne nienawiści i jadu...
11wtorek, 29, kwiecień 2014 10:40
@Pancz

Wybaczam.
Ps
Zbyszek wystawia te "laurki" Lewandowskiemu, Osuchowi, Jóźwiakowi, Szczęsnemu itd itp z pewnością z miłości.
12wtorek, 29, kwiecień 2014 16:30
slawek
@Zbyszek

Nie żartuję Smile popatrz obiektywniej....

Po pierwsze to ich rywalizacja (Szczęsny - Robakiewicz) rozpoczęła się w 1987 roku. Co prawda rok wcześniej przyszedł pewno w ramach służby wojskowej młody Zbigniew Robakiewicz ale w rywalizacji z Jackiem KAzimierskim nie miał większych szans więc nie schodził z ławki. Potem Kazimierski odszedł z Legii do Grecji a przybył Maciej Szczęsny z Gwardii Warszawa. Ponieważ byli w podobnym wieku, Szczęsny (jest tylko rok starszy) to rywalizacja była wyrównana. Staż większy miał Robakiewicz bo zagrał wcześniej w swoim ŁKS-ie ale Szczęsny mimo, że grał wcześniej w drugoligowej Gwardii miał za sobą zgrupowanie pierwszej Reprezentacji do której powołał go Wojciech Łazarek. Miał trafić do Widzewa ale po rodzinnym dramacie wybrał ofertę i ochłapy z Legii. Wracając do rywalizacji i trenerów to grali mniej więcej po rowno w zależności kto był trenerem. Wymieniasz Panów w kolejności i tak: u Lucjana Brychczego grali mniej więcej po równo, u Kapery także ale ze wskazaniem na Szczęsnego (pamiętny mecz z Barceloną i sensacja wynik 1:1 po bramce Łatki i fenomenalnej grze właśnie Macieja Szczęsnego) - szkoda, że nie pamiętasz! Potem przyszedł Strelau u którego pierwszym był Robakiewicz ale u Stachyrskiego to Szczęsny wygrywał z miejsca rywalizację i gdyby nie incydent w Genui to jak wcześniej pisałem nie zaistniał by Robakiewicz bo wówczas Szczęsny był w wyśmienitej formie. Niestety te zdarzenie miało fatalny wpływ na przebieg jego dalszej kariery. Po Sampdorii i odejściu Stachurskiego nastał Etmanowicz trener żaden czyli biedna Legia nie miała pieniędzy na trenera z prawdziwego zdarzenia. Młody Etmanowicz nie miał większego morale w drużynie bo żaden z niego trener. Legia balansowała na cienkiej linie zajmując ostatecznie 10 miejsce w lidze. Potem przyszedł Wójcik i kupił Mistrzostwo Polski, w każdym razie te Mistrzostwo nie było w pełni zasłużone mimo, że skał Legii był dobry to nie wiedzieć dlaczego dodatkowo Wójt ciągle dzwonił ze swojej dużej jak cegła komórki. Wójcik lubił rządzić twardą ręką z jednej strony lubił cwaniaków takich jak Kowalczyk, Mandziejewicz, Pisz, Ratajczyk czy śmiesznie bujającego się i chodzącego na Chaplina Zbyszka Robakiewicza. Szczęsny tę rywalizację na starcie przegrał bo rada drużyny z Wójcikiem żyła w dobrych relacjach. Szczęsny gdy wchodził do bramki za czasów Wojcika rzadko i mocno obciążony psychicznie. Bo cięzko się gra mając świadomość, że twoje błędy widzą wszyscy a błędy (Robakiewicza) nie widzi nikt. Jedyną szansą było wyczekanie aby Wójcik odszedł i na szczęście odszedł. Janas początkowo stawiał na Robakiewicza bo Szczęsny miał ławkę kar za czerwoną kartkę w meczu z Sampdorią. Jako bramkarz był spalony więc nie grał w lidze. Po porażkach z Hajdukiem znów na stałe zajął miejsce miedzy słupkami Legii a Robakiewicz przegrał z kretesem. Rywalizacja ta była w moim mniemaniu chora i trwała zbyt długo, zbyt wiele długo (prawie 9 lat) Obserwowałem tą parę na meczach i na treningach. Autor pisze, że Szczęsny to bardzo przeciętny bramkarz. Wymienię jego najlepsze mecze pucharowe: z Barceloną 1989, Aberdeen 1991, Sampdoria 1991, IFK Geteborg 1995, Blackburn 1995. Szczęsny miał świetne warunki fizyczne, gibkość i szybkość o jakiej Robakiewicz mógłby tylko pomarzyć. Był niezwykle sprawny i dobry w sytuacjach sam na sam. Nie pamiętam aby kład się jak kłoda jak pisze autor. Gdzie się kład? Ostatnia akcja w meczu z Blackburn i obroniona seta w ostatniej minucie po strzale Alana Shearera zachwyciła kibiców Legii. Szkoda, że nikt tego nie pamięta. Teraz najlepiej opluwać lub nabijać się z Szczęsnego. Robić z Robakiewicza lepszego jak każdy kto miał oczy na swoim miejscu to wiedział wówczas doskonale kto jest lepszy z tej dwójki. Wspominasz o książce Wojcika o jego wypocinach a raczej prawdziwego autora Jacka Kmiecika na temat piłkarzy Legii. Szczęsny nie miał poważniejszych kontuzji. Jedna to bark ale za Janasa i druga to w Widzewie po pamiętnym meczu z 1997 roku. Na koniec o wykształceniu ogolnym to sprawa wyglada następująco. Szczęsny przerwał naukę w Liceum Sportowym w pierwszej klasie i jak sam przyznaje zabrakło mu pewnej wyobraźni aby dokończyć szkołę. Był i jest indywidualistą, może kwestie domowe sytuacja z chorym bratem wpłyneła na jego decyzje. Ale porównywanie jego intelektu z Kowalczykiem chłopakiem z Brudnowskiego blokowiska jest nie poważne. Czytał wiele książek które to Kowalczyk czytałby zapewne rok czasu jedną dukając przy tym. Inteligencja nie zawsze wiążę się z wykształceniem i każdy chyba o tym doskonale wie. Nie lubiło się wówczas ludzi, którzy chodzą własnymi scieżkami i mają własne uzasadnione zdanie dzisiaj jest zupełnie odwrotnie. Gdyby Dudek był pyskaty to nie siedział by potulnie na ławce w Liverpoolu i Realu - wieczny rezerwowy. Znając życie Szczęsnego i jego przypadki losowe można zrozumieć jego żal i pretensje do Legii. Sam także nie pomagał w swojej karierze co także wpłyneło na ostateczne rozmycie się jego kariery i potencjału. W kadrze grał Wandzik i to był kłoda razem z Baką.
13wtorek, 29, kwiecień 2014 17:03
Zbyszek
@Sławek.
Ależ ja napisałem tylko, albo jak się okazuje, aż felieton. Ja tylko nieudolnie usiłuję uzasadnić, że pisząc o Maćku Szczęsnym /szacunek dla niego jako dla człowieka mam zawsze wielki/ nie wymyślałem, nie konfabulowałem tylko kierowałem się wiedzą jaka posiadałem. Nie deprecjonowałem Pana Macieja, tylko wskazywałem, że obwinianie Legii o to, że nie trafił do MU jest dla dzisiejszych pismaków pseudo sensacją taką jak to, ze Twardowski był pierwszy na Księżycu. Nie powinien w ogóle tego mówić.

Także nie umniejszam rangi Robaka. To że trafił do ŁKS wiadomo dlaczego. Również Janusza Wójcika nie traktuję jak obcego, bo to nasz Legijny rodak. Więc w rozdawaniu "laurek" może trochę więcej umiaru. To,że Maciek Szczęsny nie był usatysfakcjonowany na miarę jego talentu to rzecz niewątpliwa. Patrzy on na swego syna i wydaje mu się że onegdaj było też tak łatwo. Tylko, że wypada zauważyć, że to już dwadzieścia lat upłynęło. I świat nie toten. Innych kryteriów oceny wymagający.
14wtorek, 29, kwiecień 2014 17:45
Zbyszek
@Pancz.
Dziękuję. Ja generalnie się nie obrażam. Kiedyś na studiach jeden z dwu znanych dziś bardzo prawników na wykładach w moim kajecie zanotował: "Gdyby ktoś nazwał Ciebie osłem, to byś się nie obraził, tylko byś udowodnił, że osioł to najinteligentniejsze stworzenie świata". Najgorsze, że Rzepa i Gajus mówią, że to oni napisali Smile A mówiąc najpoważniej to od zarania dziejów największą zbrodnią była odmowa "świętego praw gościnności". Ja sobie nie wyobrażałem,ażeby tak się wyrażać o Arczim jak niejaki urka. Ja nie znam słów w słowniku ludzi cywilizowanych aby ten jego odór ocenić. I mam pretensje do władających tym blogiem, że do tego dopuścili. Ja przeprosiłem na stronie i prosiłem o przeproszenie w moim imieniu tych których znam, a byli oburzeni bardzo. Dlatego niektórych traktuję jak smrodliwe powietrze. Znoszę, bo muszę.
15wtorek, 29, kwiecień 2014 21:27
slawek
@Zbyszek

Szczęsny ma prawo mówić o tym, że nie trafił do MU. Faktem jest, że przyszedł faks z Manchesteru z zapytaniem o Maćka i wiedzą o tym ludzie którzy pracowali wówczas przy łazienkowskiej byli blisko drużyny. Doskonale znam historię tamtej drużyny i czasach o których wspomina Szczęsny. Zabrakło dobrej woli i odpowiednich ludzi na właściwym miejscu. Szczęsny nie specjalnie był lubiany w klubie. Wynikało to z cech jego charakteru i ludzi, którzy tam byli. Zapytanie o Maćka pojawiło się i Legia nie podeszła do rozmów a dokładniej jej szefostwo wówczas wojskowe tłumacząc, że jest warszawiakiem gwiazdą drużyny. Nie wiem z czego ta niechęć wynikała i dlaczego trafiała na niego. Potem także pojawiały się zapytania między innymi z Trabzonsporu czy Widzewa jak Szczęsny siedział na ławce za czasów Wójcika. Wszyscy obchodzili się smakiem bo Legia blokowała transfer nie wiedzieć dlaczego? Kiedy robił się szum wokół Szczęsnego to Wojcik wpuszczał go do bramki i po dwóch czy trzech meczach zmieniał ponownie na Robakiewicza. Frustracja więc rosła u Maćka i chyba u każdego by rosła. Widząc jak w słabej formie jest jego konkurent Robakiewicz i jakie popełnia (wciąż te same) błędy. Kiedy wchodził z presją z obciążeniem psychicznym to wiadomo ciężko się gra gdy jeden czeka na błędy drugiego. Dlatego uważam, że za długo rywalizowali. Nie ujmując nic Robakowi trzeba jednak przyznać, że był tylko solidnym ligowcem raczej bez szans na Reprezentację i zachodni dobry klub. Atutem Robaka jest także charakter bo solidnie pracował i był niezwykle lubiany. Rozsądni szkoleniowcy stawiali na Szczęsnego i odnieśli wielkie sukcesy (Stachurski, Janas) reszta musiała obejść się smakiem (Wójcik, Strelau). Manchester United wówczas to nie ten sam MU dzisiejszy. Szczęsny miałby szanse tam zaistnieć przy odrobinie szczęścia i dobrej woli ludzi wokół własnej osoby. Peter Schmeichel trafił do MU w 1991 roku a więc przed zdobyciem przez Danię mistrzosta Europy w Szwecji w 1992 roku. Po tym sukcesie stał się gwiazdą na skalę międzynarodową. Dlaczego więc Szczęsny nie miał szans? Wandzik zrobił karierę w Atenach mimo, że był drewniany i ciężki. Dudek także znana wszystkim historia.
16środa, 30, kwiecień 2014 07:47
iocosus
@ Zbyszek & Kibic50

Gdy miałem lat dwadzieścia, to do dziewczyny o rok ode mnie młodszej, z którą się umawiałem, uderzał facet w wieku lat – 28, no i ja natenczas myślałem o nim z mało skrywaną sympatią, co za zgred i piernik, wręcz geriatria chodząca! Smile

Tak sobie teraz dumam, że dla nastolatków, czy dwudziestolatków, ktoś po czterdziestce, nieważne już czy po 50 lub 60, to ta sama kasta matuzalemów i dinozaurów, no cóż rzec, sam do niej przynależę, zatem gdy z tego grona ktoś drugiemu wypomina „stetryczałe pitolenie” lub jakoś tak, to się uśmiecham pod nosem, jako że „jeden grzyb, drugiemu grzybowi dogadał”, a trzeci grzyb, czyli ja, się teraz na ten temat „mądrzy”. Drogie „dinozaury” wszystkich nas potraktują tak samo, starajmy się, żeby choćby młodsi przyrównali nas przynajmniej do takich szacownych ględzących, mimo wszystko sympatycznych „grzybków”:

http://www.youtube.com/watch?v=N7CfJhiHZcs

Smile

Lepiej zamiast na poważnie się unosić, obrażać, zasępić, z dystansem wobec siebie się uśmiechnąć.

Ha, Zbyszkowi chciałem podziękować, jego refleksji nie podzielam, ale dzięki temu, że je zapodał, mogę czytać bardzo fajną merytoryczną polemikę Sławka, ha i jestem w pełni ukontentowany. Czyż nie o to właśnie, na tej naszej niszowej kibicowskiej stronie chodzi.

Każdy z nas tu, otwierających swoim tekstem jakiś wątek dyskusyjny, posiada wady, przywary i niedoskonałości, a nawet gdyby się zdarzył ktoś „doskonały”, no przecież i tak nie mam wątpliwości, żeby każdemu „futbolowemu pitolnikowi” z zaglądających na c-L dogodził! Nie na tym rzecz polega, żeby z każdym „objawionym” poglądem się zgadzać, tym bardziej utożsamiać.

Nie zawsze mam czas i możliwości, żeby w polemikę wchodzić, ale „świętych krów” doprawdy tu nie ma, a jeżeli powstaje u kogoś takie wrażenie, to moim zdaniem najlepszym sposobem na jego obalenie jest podążanie ścieżką wytyczoną przez Sławka. No Sławek dopasował mi okrutnie, bo poglądy i spostrzeżenia mamy zbieżne, ale gdy ktoś w innej sytuacji przedstawi równie logicznie i przejrzyście oceny, czy wywód sprzeczny z moim, również temu przyklasnę, nie będę miał nic przeciwko, jak mniemam tak jak i Sławek u Zbyszka raczej wzbudził uznanie niż jakąkolwiek dezaprobatę. Bo ze Zbyszkiem mogę się po wielokroć nie zgadzać, a czasem swoim felietonowym „wyrazistym” pitoleniem „ex cathedra” może nawet mnie zirytować, to jednak mam przekonanie, że wychodzimy ze wspólnego głównego założenia, że na pewne sprawy możemy mieć odmienną perspektywę i ją gotowi jesteśmy wyrazić, ale to pozytyw, a nie negatyw, na którym każdy z nas może się wzbogacić. Jedyny warunek zachowanie obopólnego szacunku i wyrozumiałości dla własnych niedoskonałości i dla poglądów, w których uważamy, że wzajemnie błądzimy. To nie oznacza ich akceptacji, ale również tego, że wzajemnie mamy siebie dyskredytować, tylko dlatego że jeden na dany temat ma taki pogląd, a drugi wręcz odwrotnie.

No Zbyszkowi przypisałem pitolenie „ex cathedra”, samemu nawijałem jak „z ambony” pora żeby Kibic50 spuentował dwóch grzybów, bacząc jednak, że sam jest trzecim!

Niech ilość komentarzy się zgadza, bądźmy "zgryźliwymi i złosliwymi tetrykami" jeżeli juz, ale pogodnymi z Wink .
17środa, 30, kwiecień 2014 09:37
@Szanowny Iocosusie

"pora żeby Kibic50 spuentował dwóch grzybów, bacząc jednak, że sam jest trzecim!"

Mam nadzieję, że Senator mi wybaczy "wyprodukowanie" kolejnego komentarza.

Z pewnością zauważyłeś, że usunąłem swój tekst o tetryku, pozostawiając jedynie uśmiechniętą gębę, jaką mam na co dzień.
Nie mnie oceniać felietony Zbyszka. Nie mnie oceniać intencje z jakich te teksty powstają. Nie mnie w końcu oceniać przyczyny płynącej w nich żółci.

Napisałeś: "Jedyny warunek zachowanie obopólnego szacunku i wyrozumiałości dla własnych niedoskonałości i dla poglądów, w których uważamy, że wzajemnie błądzimy". Ja bym to jeszcze rozwinął "...oraz szacunku do ludzi, o których piszemy"

Mnie w tekstach Zbyszka okropnie razi "pogarda" dla innych. Ocenianie ludzi po "kolorze skóry" czy kolorze samochodu jakim się poruszają jest słabe. Gdyby nie ci głupi, prości ludzie, to o kim byłby pisał swoje mądre teksty?
Erudycie i Seniorowi c-Lki po prostu nie wypada.

Na koniec uwaga do Zbyszka.
Jak już się kogoś do domu zaprasza, to się do niego odnosi z należytym szacunkiem. Wymaga tego nie tyle wybitna inteligencja, co zwykłe dobre wychowanie.

Ps
Dobrze mądrego poczytać (posłuchać) Smile
18czwartek, 01, maj 2014 07:54
Zbyszek
@iocosus.
Znawcy tematów medialnych wiedzą dobrze, że jest coś takiego jak dynamika strony internetowej. Chodzi o to, aby ta strona żyła. Aby ludzie czytali i pisali. Niestety dożyliśmy takich czasów, że w modzie jest nieuctwo. Jak to napisał jeden z pisarzy na początku lat 80-tych w "Kulturze", tej Paryskiej: "Nowe pokolenia uważają, że świat zaczął się wraz z ich narodzeniem". Wielu przedstawicieli mediów ma tę przypadłość, że nauczyli się myśleć uszami i uważają za jednym z politologów amerykańskich, że ludzie nie są tacy głupi za jakich ich należy uważać: oni są jeszcze głupsi. Do tego wszystkiego pogoń za sensacją. Ja osobiście nic nie mam przeciwko sensacji, ale tej prawdziwej, a nie tej polegającej na serwowaniu jajeczka częściowo nieświeżego czy odgrzewanych kotletów. Jak by tego było mało to dziennikarze sportowi stali się tak słabymi partnerami dla ludzi zwłaszcza piłki, że nawet ostrożnym komentarzem nie chcą się narazić, nie mówiąc już o jakimś niewygodnym pytaniu. Stali się nie reprezentantami opinii publicznej ale sługami Panów żyjących w futbolu. I to nie od dziś. O korupcji wiedzieli wszyscy, ale prawie nikt o niej nie pisał. Tu chwała GW, że złamała tę zmowę oszustów i opublikowała nagranie rozmów piłkarzy Świtu Nowy Dwór Mazowiecki przed meczem ze Szczakowianką oraz rozmowę z Panem Piotrem Dziurowiczem. Dziś gdyby znowu pojawiła się korupcja to byłoby dokładnie tak samo. Dziennikarze opisują tylko to co samo wyszło z wora. Ja nie jestem dziennikarzem, więc z tą grupą i jej zdemoralizowaniem /poza nielicznymi wyjątkami/ nie mam nic wspólnego. Na tej stronie prezentuję własne poglądy. I starannie odróżniam oceny, jak to w sądzie mówią uprawnione od obrażania kogokolwiek. Uprawniona ocena polega na tym,że ten kto coś mówi czy coś robi musi liczyć się z tym,że może być poddany osądowi innych. Jeżeli mówi głupstwa to musi zostać napiętnowany, aby ich nie mówił i ażeby innym wody z mózgu nie robił. Oczywiście zawsze będą tacy,którzy z jednej strony są apropagami /to takie określenie negatywne z czasów PRL wobec ludzi, którym się wszystko podobało mimo, że prawie wszystko było do kitu/, a z drugiej będą jak mały Kazio, który w piaskownicy zamiast lepić babki, zamki sypał innym dzieciom piasek do włosów, podstawiał nogi na wycieczce pieszej i gryzł w ucho sąsiada w kinie. Czasami na tej stronie mamy z czymś takim do czynienia. Zamiast dyskutować o sprawie w oparciu o argumenty czyni się przytyki tej strony uczestnikom. Tacy ludzie na szacunek nie zasługują. To co wypisuje urka /obecnie pod innymi nickami/ to jest celowe obrzydzenie tej strony czytelnikom poprzez wylewanie fekalii. Można bowiem polemizować i krytykować pojedynczego człowieka, ale nie wolno próbować przypisywać całej grupie jakiś szczególnie negatywnych cech. Znam osobiście kilkanaście osób czytających tę stronę i poprzez nich dalsze kilkadziesiąt i mieli oni bardzo dobre zdanie o treściach tu przeważających /co nie znaczy, że zawsze aprobujących/, ale łyżka dziegciu może zniesmaczyć beczkę miodu. Wtedy to nie ma nic wspólnego ze zdynamizowaniem strony tylko z jej uwiądem, bo nie ten gatunek czytelnika jest jej odbiorcą. Wiele stron dopuszcza nawet używanie wulgaryzmów, aby tylko mieć jak największą liczbę wpisów. Jestem temu przeciwny. Dlatego krytycznie, ale w granicach przyzwoitości oceniam i oceniał będę wypowiedzi i czyny różnych ludzi. Nie będę się modlił do różnych durniów, ani na klęczkach przyjmował ich wypociny. Bo to przejaw bałwanochwalstwa.

I na koniec zacytuję po raz enty znane powiedzenie Kartezjusza w całości: "Dubito, ergo cogito, cogito ergo sum". W tłumaczeniu "Wątpię, więc myślę, myślę, wiec jestem". Myślenie którego praprzyczyną jest wątpienie powoduje, że jesteśmy ludżmi. To ono nas odróżnia od świata zwierząt.
19czwartek, 01, maj 2014 08:26
Zbyszek
@Sławek.
Twierdzisz, że pytano z MU o Szczęsnego Macieja. Mnie to się o uszy nie obiło. I nie o tym pisałem. Tylko o tym, że Panu Maciejowi fakty i daty się pomyliły, a przez to jego wypowiedz wiarygodna nie jest. A fakty są takie. Od początku 1990 roku wojskowi już nie rządzili Legią. Szczęsny powiada, że pytano o niego i nie dostał zgody na odejście, i zamiast niego zatrudniono Schmeichela. Uważa, że nie był gorszym bramkarzem niż Duńczyk i też by sobie w MU poradził. Tylko,że Schmeichel został zatrudniony w MU począwszy od sezonu 1991/92. Nie wcześniej. O tę sytuacje obwinia wojskowych, których już w Legii nie było. I to jest to na co zwracam uwagę od lat. Nie doszło by do tego lapsusa, gdyby dziennikarz miał jakakolwiek wiedzę o tamtym czasie. A nawet gdyby dołożył minimalnej staranności i sprawdził i dopytał.

A tak mamy wypowiedz emocjonalną, w której po dwudziestu kilku latach opowiada się rzeczy niesprawdzalne jakbyśmy byli małymi dziećmi i już nie pamiętali i byli skazani na bajeczki. Pan Maciej miał 25 lat czasu, aby o tym mówić. Nikt mu nie zabraniał. Nie traktuję tego jako obrony wojskowych władających Legią, bo np. płk Poterejko zrobił dla Legii bardzo dużo i jego bronić nie trzeba, ale o wielu innych należy jak najszybciej zapomnieć. Tylko nie można szukać usprawiedliwienia dla swojego oportunizmu w rzekomym spisku obcych. Ekspiację zaczynamy od siebie. Przez ten brak Panu Maciejowi, pomimo rozlicznych talentów, niewiele w życiu się udało. Ale w jednym się zgadzamy. Charakterek to on miał i ma. Nie od parady.
20czwartek, 01, maj 2014 15:52
slawek
@Zbyszek

Smile

Prostuję więc twoją wypowiedz na temat rządów Legii. Legia Warszawa była wojskowym klubem prawie do końca lat 90-tych tyle tylko, że jako Autonomiczna Sekcja Piłki Nożnej CWKS Legia Warszawa. Po przemianach ustrojowych zmieniało się wszystko powoli a już w wojsku to wiadomo najwolniej. Ponieważ resort nie był już w stanie finansować piłki nożnej i chyba wszystkich pozostałych sekcji. Zawiązywane były tak zwane spółki akcyjne lub autonomiczne sekcje piłki nożnej. Czyli wojsko dogadywało się z potencjalnymi sponsorami i z cywilami tworzyli zarząd. Nieprawdą jest, że wojsko nie rządziło Lęgią. Rządziło jeszcze za czasów Ligi Mistrzów. Był prezes CWKS generał Zygmunt Skuza oraz jego pełnomocnicy (Szymański, Mazurek) zresztą pułkownicy i druga strona czyli prezes rady sponsorów Janusz Romanowski. To była taka spółka. Wojsko było właścicielem klubu ale rządy sprawowała ASPN (płk.Mazurek, płk.Szymański i Janusz Romanowski. Zresztą Romanowski nie był sponsorem a inwestorem ponieważ piłkarze mimo, że grając w Legii faktycznie byli zawodnikami Pogoni Konstancin - klubu fikcyjnego ale właśnie z nim podpisywali kontrakty i grali na zasadzie wypożyczenia do Legii. Była to taka umowa między wojskiem a nim. Romanowski w ten sposób się zabezpieczył na wypadek gdyby np. Legia by chciała go wyhuśtać z interesu. Kto zna sprawę ten wie jak to wyglądało i nie będę się rozpisywał szerzej. Jak to się skończyło (tj. współpraca Romanowskiego z Wojskiem) można było zobaczyć w 1996 roku kiedy Legia, ta po Lidze Mistrzów przegrała ostateczną batalię o Mistrzostwo Polski z Widzewem Łódz i po zakończeniu sezonu odeszło aż 9 zawodników z podstawowego składu. Byli Oni własnością Romanowskiego (karty zawodnicze). Wojsko Legią samodzielnie rządziło do 1993 roku. W tym samych też roku przyszedł Janusz Romanowski i zasilał drużynę nowymi swoimi zawodnikami.
Legia ta wojskowa oczywiście transferowała piłkarzy.Kosecki, Dziekanowski i Kowalczyk owszem ale popyt na piłkarzy z pola był duży, tymczasem na bramkarzy o wiele mniejszy. Kowalczyk, Kosecki czy Dziekanowski to były gwiazdy w tamtych czasach. Łatwiej było więc ich wypromować i sprzedać. Mieli także swoich doradców i odpowiednich ludzi. Szczęsny nie był lubiany w klubie, nigdy nie utożsamiał się zbyt bardzo z Legią. Żył z boku i miał swoje grono fanów spoza drużyny dlatego akurat nie imprezował z Garażem bo miał swoje życie. Nie zamierzam po raz kolejny udowadniać, że faks przyszedł z zapytaniem z Manchasteru i Legia nie podeszła do rozmów. Był to rok 1991 i Szczęsny się o tym dowiedział po meczach z Sampdorią kiedy wszyscy go krytykowali za czerwoną kartkę. Mam wiarygodne źródła na ten temat ale nie zamierzam na siłę nikogo przekonywać. Ten kto chce może wierzyć, ten kto nie to nie musi. Legia blokowała jego transfer bo chciała go zatrzymać na półfinał a potem sprawa się rozmyła. Ponoć nie powiedzieli Szczęsnemu wcześniej o tym fakcie bo bali się, że Maciek oszaleje a było to przed meczami z Sampdorią. Po meczu tym wiadomym było, że nie zagra w kolejnych 4 meczach. Był więc bramkarzem spalonym dla MU. Gdyby Legia powiedziała Maćkowi wcześniej być może nie dałby się sprowokować przez Manciniego i nie dostałby pod koniec spotkania czerwonej kartki. Zagrał tam bowiem swój mecz życia. Sądzą tak ludzie, którzy wówczas pracowali przy Łazienkowskiej.
Ten incydent odbijał się czkawką Szczęsnemu bardzo długo a w bramce Legii coraz częściej grał Robakiewicz. Szczęsny to krewki facet wychowany na lekturze książek Grzesiuka i jego temperament można było odpowiednio tonować. Ludzie w Legii mu jednak zazwyczaj nie sprzyjali.
Ci którzy stawiali na lepszych (Szczęsny) a nie wygodniejszych (Robakiewicz) odnosili sukcesy. Tak zakończę swoją już ostatnią wypowiedź do tekstu Zbyszka na temat Macieja Szczęsnego. Pozdrawiam Smile
21czwartek, 01, maj 2014 18:17
KAM
Zbyszek "dynamizuje" forum merytoryczną dyskusją.

"Znawcy tematów medialnych wiedzą dobrze, że jest coś takiego jak dynamika strony internetowej. Chodzi o to, aby ta strona żyła. Aby ludzie czytali i pisali. Niestety dożyliśmy takich czasów,że w modzie jest nieuctwo."

I dalej udowadnia swoją tezę o obowiązującej modzie.

" I nie o tym pisałem. Tylko o tym,że Panu Maciejowi fakty i daty się pomyliły, a przez to jego wypowiedz wiarygodna nie jest. A fakty są takie. Od początku 1990 roku wojskowi już nie rządzili Legią."
I dalej na podstawie tej wiedzy wyciąga daleko idące wnioski na temat stanu umysłu lub prawdomówności Szczęsnego.

" Panu Maciejowi fakty i daty się pomyliły, a przez to jego wypowiedz wiarygodna nie jest."

Sławek ma inną wiedzę w tej sprawie.

"Prostuję więc twoją wypowiedz na temat rządów Legii. Legia Warszawa była wojskowym klubem prawie do końca lat 90-tych"

Jakie zdanie w tej sprawie mają szanowni koledzy forumowicze?
Gdzie jest prawda i czy brawurowe wnioskowanie Zbyszka jest rzetelne? Spróbujmy ustalić fakty. Czy ktoś pamięta historię przekształceń własnościowych w Legii na tyle dobrze aby pomóc rozstrzygnąć ten spór historyczny?
22czwartek, 01, maj 2014 20:29
@Kam

Biorąc pod uwagę "dynamikę" tej strony na odpowiedź możesz poczekać około tygodnia.
To może być naprawdę długi dynamiczny tydzień Smile
23piątek, 02, maj 2014 01:43
Senator
Dynamika jest jaka jest, ale na szczęście dla większości tu bywających nie polega na tworzeniu x postów o tym samym.

Cały problem w dyskusji między Sławkiem a Zbyszkiem moim zdaniem wziął się z tego zdania Ten z kolei oskarżył władających Legią wojskowych o to, że go pod koniec lat osiemdziesiątych nie puścili do Manchesteru United. Wzięli Petera Schmeichela, a on przecież był lepszy.
i tego Peter Schmiechel trafił do MU w 1991 roku czyli niezgodność dat. Mogę oczywiście się mylić.
Kto w owym czasie był lepszym bramkarzem to każdy kibic niech sam ocenia. Poznaliśmy ocenę obu bramkarzy Sławka i Zbyszka i tyle.

Istnieje też wyraźna różnica w komentarzach Sławka i KAM-a. Pierwszy rzeczowo bez żadnej chęci dop.. adwersarzowi dyskutuje. Drugi wyraźnie czerpie rozkosz z faktu ,że Zbyszek napisał takie oto zdanie - Od początku 1990 roku wojskowi już nie rządzili Legią. i jest to "mocna" podstawa aby utrzeć mu nosa i dokopać w temacie merytoryczna dyskusja.
Może jest może nie, Sławek oczywiście dokładnie przedstawił te lata i nie popełnił błędu. Czy Zbyszek popełnił? Możliwe, formalnie błąd. Ja nie wiem kto wtedy naprawdę rządził Legią. Czy płk.Mazurek, płk.Szymański i Janusz Romanowski podejmowali decyzje kolegialnie czy nie. Mam nadzieję ,że Sławek to wyjaśni. Jeśli zawodnicy byli własnością Romanowskiego, a większość była to możliwe ,że rządził właśnie on. Nie wiem jak było piszę to jeszcze raz.
Zbyszek o własności nic nie pisze choć możliwe, że kiedy użył słowa "rządzili" miał to na myśli. Jeśli tak to się pomylił i tylko dziękować Sławkowi ,że w sposób spokojny błąd naprawił, nie czerpiąc z tej pomyłki dzikiej satysfakcji w przeciwieństwie do KAM-a.

Odpowiadając więc na Twoje pytanie Kam-e poczekam na komentarz i wyjaśnienie Sławka który bez zbędnych emocji może odpowie nam na pytanie do kogo w owym czasie należała faktyczna władza w klubie? Kto był figurantem a kto podejmował decyzje? I może też wyjaśni sprawę daty faksu o którym wspomina.Czy przyszedł pod koniec lat osiemdziesiątych czy początek dziewięćdziesiątych. O tyle to istotne ,że MU zatrudniło Schmiechela 1991. Jeśli faks przyszedł tak jak twierdzi Szczęsny pod koniec lat 80 to co jego opowieść ma wspólnego ze wzmiankowanym bramkarzem ? Tu od początku Zbyszek widział rozbieżność i to zarzucił przede wszystkim Szczęsnemu.
24piątek, 02, maj 2014 11:15
Zbyszek
@Senator.
Dziękuję. Jesteś porządny gość. Ja nie wymagam od Sławka, aby coś tam udawadniał. Ma takie przekonanie i niech ma. Jak to poprawia jego samopoczucie to czemu nie. Już Go pochwaliłem za klasę prezentowaną w polemice.
25piątek, 02, maj 2014 11:36
@Senator

Mnie się wydaje drogi Senatorze, że kluczowym zdaniem w tej dyskusji jest:

"Znawcy tematów medialnych wiedzą dobrze, że jest coś takiego jak dynamika strony internetowej. Chodzi o to, aby ta strona żyła. Aby ludzie czytali i pisali. Niestety dożyliśmy takich czasów,że w modzie jest nieuctwo."

Po czym szanowny Zbyszek zarzuca temat, w którym jak widać sam trochę błądzi, co stara mu się udowodnić szanowny Sławek.
Oczywiście szanowny Zbyszek w swoim inteligentnym stylu zarzucił wielu nieuctwo, co miało jeszcze bardziej podkreślić jego wybitną inteligencję.
Wydaje mi się, że szanowny Zbyszek tematami, które zadaje interesuje tylko wąską grupę znajomych, o których wciąż nas informuje.
Zapewne są to Ci sami ludzie, z którymi zamierza odebrać Legię obecnym właścicielom, o czym też nas raczył poinformować.
Wg mnie szanowny KAM chciał też zwrócić uwagę na fakt, że szanowny Zbyszek próbuje zdynamizować stronę tematami, które dla ogromnej większości są mało istotne, o czym świadczy mało "zdynamizowana" ilość komentarzy.
Bo kogo "normalnego", zwykłego kibica piłkarskiego może obchodzić kto rządził Legią w tamtych latach ?
Kogo normalnego może obchodzić, że Robert Lewandowski zanim wsiadł do luksusowego, wartego 250 tyś czerwonego Ferrari jeździł ilomaś tam samochodami. (chyba się autor zreflektował, bo marki, którymi jeździł Robert zniknęły z tekstu)
Na początku felietonu szanowny autor napisał, że szanował Roberta, by za chwilę w swoim stylu wytknąć, że "Jako młody chłopak, nic nie umiał". Swoją drogą, ciekawy jestem co umiał Zbyszek, jako młody chłopak. (czekam na felieton w tej sprawie)
Następnie dostaje się Lewemu za to, że śmiał powiedzieć na jakich boiskach zaczynał swoją karierę. Napisał jedynie o piasku, nie syfie i malarii.
Jednak szczytem, (nie napiszę czego) jest zdanie:
"Do tego Lewandowski kupił sobie samochód za ponad 250 tys. euro i wszystkim go pokazuje."
Jak rozumiem, gdyby szanowny autor kupił sobie taki samochód, to schowałby go do szafy Smile
Oczywiście w oczach Zbyszka kupując tak wypasioną furę stał się "nowobogackim", który już na szacunek nie zasługuje i ubiera go w gumiaki, bo w "w lakierkach w polu nie wypada". To, że do wszystkiego doszedł OGROMNIE ciężką pracą, w oczach autora jest już mało istotne. Zbyszek w końcu nie oczekuje przeprosin, gdyż osoba Lewandowskiego jest jego zdaniem mało rozgarnięta.

Następnie ten sam Zbyszek, który jeszcze kilka dni temu pouczał Urkę, że "jak się do kogoś przychodzi w gości, to mu się mebli nie przestawia" próbuje Osuchowi mieszkanie urządzić i sam układa listę gości.
Drogi Zbyszku, jeśli to takie proste i można kasę doić z lewa i prawa, samemu nic nie dając, to moja rada "Zrób to sam". Zostań Słodowym Polskiej Piłki!
"Sprawę" Szczęsnego, który dla szanownego Zbyszka wyróżnił się tylko tym,że "Charakterek to on miał i ma. Nie od parady" zajął się Sławek, więc swoich 3 groszy wtrącał nie będę.
Ps
Wiem doskonale drogi Zbyszku, że jestem słabo rozwinięty intelektualnie więc nie musisz mi o tym ciągle przypominać, tym bardziej zwracając się do iocosusa, ale skoro sam piszesz: "Ja osobiście nic nie mam przeciwko sensacji, ale tej prawdziwej, a nie tej polegającej na serwowaniu jajeczka" to nie rób sensacji z czerwonego Ferrari czy grania po szopach na piasku.
26piątek, 02, maj 2014 11:46
Zbyszek
Historię własnego klubu, miasta, kraju wypada znać. Ja się nie zna to się nie przyznawać. Przy czym twierdzenie, że ewentualni wojskowi po 1990 roku wstrzymywali transfery jest sprzeczne z faktami. Bo każdy kto miał propozycję z Legii odchodził. Jak sam chciał. Około 1990 roku to byli: Dziekanowski, Wdowczyk, Kosecki i Kubicki, a w następnych latach do 1996 roku jeszcze wielu innych. Koniec rządów trepów w Legii to 25 kwietnia 1989 roku i powstanie Autonomicznej Sekcji Piłki Nożnej. Co prawda był jeszcze prawie do końca 1989 roku ze starej gwardii gen. Oliwa, ale jego zadaniem było znalezienie osoby /firmy/ zdolnej do finansowania Legii, gdyż Wojsko po odłączeniu Legii od CWKS finansowania piłki zaniechało. Teraz o rządach to włada ten kto ma instrumenty materialne i prawne. Byłoby niedorzeczne, gdyby ktoś orzekł, że Legią włada Miasto tylko dlatego,że jest właścicielem gruntu. Wojsko było "właścicielem" gruntu do 2001 roku, kiedy to sprzedało tereny przy Ł3 Miastu, a tak naprawdę to właścicielem był Skarb Państwa w imieniu którego działało MON. Osobą którą do 1992 roku rządziła Legią był Pan Jerzy Wojtasik właściciel "Warsfutbolu" i Prezes Rady Nadzorczej Stowarzyszenia ASPN. Po nim tę funkcję przejął Pan Janusz Romanowski, właściciel firmy "Pol-Kaufring". Każdy kto ma choć minimalne pojecie o zasadach działania Rad Nadzorczych wie, że to one maja decydujący wpływ na wszystkie kluczowe decyzje, tym bardziej, że Panowie Wojtasik i Romanowski finansowali klub. Panowie generałowie Fryń i Skuza byli tylko figurantami. Podobnie było przy ITI. Prezes tylko zawiaduje bieżącą działalnością klubu w ramach budżetu przyznanego przez Radę Nadzorczą. I nie będę się rozpisywał tylko dam link do Historii Legii, aby każdy mógł sobie poczytać.
27piątek, 02, maj 2014 13:03
Senator
@kibic50
Problem w tym ,że nie zauważasz oczywistego faktu. Zbyszek pisze wyłącznie o własnych przemyśleniach i przedstawia swój punkt widzenia. Nie jest to żadna prawda objawiona i nikt z nią zgadzać się nie musi. W ocenie Szczęsnego nie zgodził się z nim Sławek i bardzo rzeczowo również swój punkt widzenia przedstawił. W ocenie Ferrari nie zgodził się ze Zbyszkiem KAM i również oryginalnie i ciekawie własny pogląd na ten temat w pierwszym wpisie wyraził.
Jeśli Ty robisz bohatera z gościa w kasku to ok Toja opinia, słabe jest tylko to ,że powtarzasz ją dziesięć razy.
Jeśli piszesz ,że gniazdowy intonuje buczenie stojąc tyłem do boiska w momencie kiedy zawodnik Zawiszy o czarnym kolorze skóry dochodzi do piłki ok Twoja sprawa i tylko Twoja opinia. Nie piszesz w imieniu kogoś nie przedstawiasz prawy objawionej choć może Ci się tak niekiedy wydać. Właśnie tu jest największy problem Ty piszesz zawsze prawdę i masz rację inni jej nie mają bo różnią się z Twoim punktem widzenia.
Stary chłop jesteś i powinieneś doskonale wiedzieć że gdzie dwóch polaków tam trzy opinie . Po co robić z kogoś myślącego inaczej kretyna, debila ,nieuka , cymbała itp. Nawet jeśli w twoim odczuciu robi to Zbyszek to ok nie uważasz ,że jeden wystarczy? koniecznie chcesz być następny, a może lepszy?
28piątek, 02, maj 2014 15:21
@Senatorze

Ależ ja ten fakt dostrzegam. Ba, ja go nawet powielam "pisząc wyłącznie o własnych przemyśleniach przedstawiam swój punkt widzenia." Zbyszek bowiem, czy chce czy nie, udzielając się na forum publicznym podlega takim samym regułom jak opisywane przez niego osoby. Jest to orzeczenie sądu, nie kolejna moja prawda objawiona.

http://prawo.gazetaprawna.pl/orzeczenia/450343,aktywny_uzytkownik_forum_w_internecie_to_osoba_publiczna.html

Szkoda tylko, że w osobie Lewandowskiego ów Zbyszek nie dostrzega tego, co np dostrzega w nim Klopp, a jedynie czerwone Ferrari i umorusane w gnoju pantofelki.

http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/ligi-zagraniczne,jurgen-klopp-o-robercie-lewandowskim,artykul,175028,1,458.html

Jak widać niektórzy mentalnie zatrzymali się w czasach Pegeerów.
29wtorek, 06, maj 2014 14:57
Gibon
Czytam tego Zyszka i zastanawiam się czy on jest takim kretynem czy tylko udaje... Facet się uprawa ale widza jego na tematy piłkarskie jest zerowa. Każdy może pisać lub prowadzić blogi ale żenadą jest, że jakiś amator który nie umie pisać się ciągle uprawdza. Już lepiej się czyta komentarze niż tego pseudo autora. Najpierw pisze, że legią wojsko rządziło do 1990 roku a potem pisze, że jednak nie...Kolego zanim zaczniesz się uprawdzać na tematy historyczne to najpierw naucz się na pamięć kilku zdan z biografii Legii a potem się uprawdzaj. Ocena Lewandowskiego poniżej pasa można tak ująć. Napisałem swoje zdanie choć ten wypierdek znów napisze swoją zmyśloną teorię. Znawca, srawca. Kończ waść wstydu sobie oszczędz!
30wtorek, 06, maj 2014 15:13
Monrooe
@ Gibon

Nie wiem co skłoniło Ciebie do popełnienia tego wpisu. Masz inne zdanie, rozumiem, ale konwencja, którą przyjąłeś dla wzmocnienia swojego przekazu (swoją drogą nie wnoszącego nic ciekawego do tematu dyskusji) jest nie do przyjęcia, przynajmniej na łamach Czarnej-eLki. Jeśli więc masz ochotę popisywać się znajomością stopniowania inwektywów to znajdź proszę inne miejsce do takowej działalności. Takie posty jak ten powyższy są nieakceptowalne.
31wtorek, 06, maj 2014 18:56
Gibonowsky
Ten wpis miał dać do zrozumienia temu pseudo autorowi, że jego niby felieton jest mierny zresztą jak wiedza. Forma jak i przytaczane w nim zdania są nie do przyjęcia równie bardzo jak mój wpis. Jeśli ktoś taki ma tutaj czelność pisać i mentorzyć to rówie dobrze ja mogę wypowiedzieć się dość ostro. Patrząc na ten niby artykuł i pod nim wpisy odnoszę wrażenie, że gość nie ma żadnego pojęcia o Legii i ogólnie o piłce. Zmienia zdanie i poucza. Teraz zapewne jemu także bezpośrednio odpisuję bo kolega Merlin Monrooe..czy jakoś tak to rówie dobrze Zyszko z Bogdańca czyli mentor Legii. On może brednie pisać a ja nie mogę mieć własnego zdania choć ostrego to jednak uzasadnionego. Zresztą ta strona jest i tak jest martwa. A wpisów mało... Prośba więc po raz ostatni do pseudo autora choć dzisiaj każdy może być. Najpierw proszę naucz się fajnie składnie pisać, następnie czytaj uważnie biografię i historię Legii a nie piszesz brednie z palca wyssane. Wielki znawca piłkrarski. Ciekaw jestm jakby zareagowali Maciek Szczęsny czy Robert Lewandowski po przeczytaniu tego dziadostwa. Myślę, że pocisneli by z takim pismakiem(dziadakiem) ostro. Pozdrawiam Czarną Elkie Smile
32wtorek, 06, maj 2014 20:01
korek
Zgadzam się z Gebonem. Zbynio nie naumiał się pisać. Tak zwany ekspert piłkarski. Czytanie tego to strata czasu ale nie wyzywał bym go od kretynów... raczej jest beztalenciem, który marzy o tym by pisać. Różnica miedzy beztalenciem a pismakiem może nie wielka ale tutaj to duża przepaść. O czym tutaj dyskutować...nudno i brudno.
33wtorek, 06, maj 2014 20:09
wr
Dobre Smile Kibic Legii Zbyszko z Bogdańca Smile)
34wtorek, 06, maj 2014 20:49
Dzynek
---"Zresztą ta strona jest i tak jest martwa".---

Chyba nie jest tak źle. Co prawda jakość komentarzy troszkę poziomem odstaje od wpisów na onetopodobnych forach i może stąd wynika skromna ilość komentarzy i komentujących, ale za to można się rozpisać na temat, zachowując odpowiednią kulturę rozmowy. Dla niektórych to próg nie do przeskoczenia, ale zapewniam, że znajdzie się grono osób, które takie forum czytają.
Zresztą najlepiej to zweryfikować na podstawie ilości kliknięć, ale wątpię, żeby autor wpisu miał do takich danych dostęp. Rozumiem oburzenie, ale czasem warto ugryźć się w palec.
35wtorek, 06, maj 2014 20:55
@Dzynek

Tu faktycznie nikt nie zagląda o czym świadczą wpisy "Trzech Muszkieterów" Smile
36wtorek, 06, maj 2014 22:42
a-c10
Od wielu już lat i wielu odwiedzin w różnych zakątkach internetu nie mogę wyjść z podziwu dla uporu, z jakim samozwańczy arbitrzy elegancji marnują swój czas, energię i zdrowie. Czyta jeden z drugim "kretyna, który nie naumiał się pisać" i... czyta dalej. I potem jeszcze komentuje. A przecież najprostszą reakcją byłoby czym prędzej oderwać wzrok.

Gibonie i reszto! W prawym górnym rogu ekranu macie taki mały krzyżyk. Po jego kliknięciu wypociny Zbyszka i każdego innego "kretyna" błyskawicznie znikną. Naprawdę. I naprawdę zrobi wam się lepiej. Świat stanie się piękniejszy, trawa zieleńsza i w ogóle zapanuje powszechna szczęśliwość.
37środa, 07, maj 2014 17:00
Zbyszek
Z dyskusji zrozumiałem,że piszę za delikatnie i tylko głaszczę zamiast łajać. Obiecuje poprawę. Będzie ostro. Niestety jak to w filmie "Miś" mogę powiedzieć, że teraz zarobiony jestem i czasu mi nie wystarcza na pisanie na tym blogu felietonów aktualnych. Niedługo z zamrażarki powinny wyjść teksty o korupcji z odcinkiem: "Jak Legia Mistrzostwa sprzedawała". Już sobie wyobrażam wpisy tych co wiedzą lepiej i nie dadzą sobie pluć w twarz. Zapraszam do czytania i pisania.
38środa, 07, maj 2014 17:37
cuma
Pamiętaj, że jeśli znów napiszesz niepotwierdzone brednie to będziesz miał pojechane lamusie
39środa, 07, maj 2014 19:47
Zbyszek
@cuma.
Życzę dużo zdrowia. Podobnie jak innym obrońcom Szczęsnego z Widzewa, Polonii i Wisły w czasach wiadomych, opluwającego Legię. Dalszego dobrego samopoczucia w tak dobranym towarzystwie. A Legia miała swoje złe strony i każdy ma obowiązek o tym wiedzieć. Głupota zabija. Mądrość leczy.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1