A+ A A-

Skazani na sukces?

Transfer Rafała Wolskiego, piłkarza uchodzącego za najciekawszy jak do tej pory 'produkt' Akademii Legii Warszawa, to bez wątpienia ważny impuls dla dalszego rozwoju Akademii. Istotny sygnał - tak, jesteśmy w stanie dojrzeć utalentowanego chłopaka, przeprowadzić go przez kolejne szczeble rozwoju, pokazać w Europie, wreszcie sprzedać za prawdziwe pieniądze. Akademia Legii Warszawa wydaje się mieć przed sobą świetlaną przyszłość. A jednak - droga ku tej przyszłości może być jeszcze długa i wyboista.

Czy Rafał Wolski mógł powtórzyć sukces takiego dajmy na to Luki Modricia? Jest podobieństwo, ponieważ Chorwat pojawił się w Dinamie Zagrzeb stosunkowo późno, podobnie jak Wolski w Legii, w wieku 16 lat. Na tym analogie jednak się kończą. Modrić spędził rok w akademii Dinama, potem był wypożyczany, najpierw do bośniackiego zespołu Zrinjski Mostar, później do Interu Zapresić. Do Dinama wrócił w 2005 roku, by trzy lata później zostać zakupionym przez Tottenham za rekordowe 16,5 miliona funtów. Pomijając kwestię pechowej ostrogi Rafała Wolskiego, odrzucając dysproporcję pomiędzy kwotami transferowymi możliwymi do osiągnięcia przez zawodników z Polski i z Chorwacji, warto zwrócić uwagę na jedną zasadniczą różnicę - Modrić rozegrał trzy pełne sezony w Zagrzebiu, przez trzy pełne sezony rozwijał się tam jako młodzieniec będący już w stanie unieść ciężar prowadzenia gry najlepszej chorwackiej drużyny. W Dinamie 'dojrzewał' i do reprezentacji Chorwacji, i do gry na Zachodzie, i do głośnego transferu, mimo że ofert miał zapewne bez liku. Było to możliwe w znacznej mierze dzięki temu, że w Zagrzebiu perfekcyjnie oceniono potencjał powracającego z wypożyczeń Modricia, podpisując z nim w 2005 roku kontrakt do roku... 2015.

Odchodząc od zawsze ryzykownych porównań umiejętności pojedynczych futbolistów, można pójść jeszcze krok dalej i zastanowić się, czy Legia mogłaby stać się polskim Dinamem, kuźnią talentów eksportowanych na Zachód? Zadanie wielce ambitne - bo czy zasilana wychowankami Legia byłaby w stanie gromadzić mistrzowskie tytuły jeden po drugim? Czy nasza Akademia byłaby w stanie wypracować na swojej działalności, rzecz jasna w perspektywie kilkunastu lat, dochód netto w wysokości, uwaga, 43,5 miliona euro?

Liczba szkolonych zawodników w akademiach Legii i Dinama jest podobna, około dwustu (dane za zeszłorocznym raportem dotyczącym piłkarskich akademii wydanym przez Europejskie Stowarzyszenie Klubów). Chorwaci nie biją nas ilością osób zatrudnionych w sztabie szkoleniowym (21, przy naszych 17), ani rocznymi nakładami na Akademię (1,3 miliona euro w przypadku Dinama). Porównanie pewnego elementu nakazuje jednak wstrzemięźliwość w snuciu wszelkich dalszych analogii - otóż na potrzeby swojej akademii Dinamo Zagrzeb dysponuje profesjonalnym centrum treningowym z łącznie sześcioma boiskami (dwoma sztucznymi). Nieco w cieniu tego faktu warto również wspomnieć o innej ważnej kwestii - Dinamo zasila swoimi wychowankami drużynę Lokomotivy Zagrzeb. Współpraca ma miejsce od 2006 roku, kiedy Lokomotiva smętnie wegetowała gdzieś w chorwackiej czwartej lidze. Efekt? Dziś Lokomotiva znajduje się na trzecim miejscu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Chorwacji, tuż za plecami Hajduka Split i - jakżeby inaczej  - Dinama.

Sądzę, że w ocenach przydatności i perspektyw dla naszej Akademii musimy zachować daleko posuniętą cierpliwość. Dziś wszyscy nas w Polsce chwalą, u naszych głównych obecnie rywali w Poznaniu zupełnie głośno i otwarcie mówi się, że w Warszawie są lepsze perspektywy rozwoju dla młodzieży, KGHM inwestuje pieniądze w infrastrukturę akademii w Lubinie zachęcone przykładem płynącym z Warszawy, w mediach od miesięcy odmieniane przez wszystkie przypadki są nazwiska - Żyro, Wolski, Furman, Łukasik, Kosecki. My spoglądamy już ku kolejnym, takim jak Olek Jagiełło, Przemek Mizgała, Kamil Kurowski, są i inni.

Entuzjazm chwalebny, ale moim zdaniem zbudowany na jeszcze kruchych podstawach.

Trzeba nam naprawdę dużo spokoju, dystansu i cierpliwości. Byłoby bardzo niedobrze, gdybyśmy dali się ponieść polskiej tendencji do wpadania ze skrajności w skrajność, gdybyśmy po sezonie czy dwóch bez interesujących nazwisk wdzierających się do pierwszego zespołu, bez sukcesów w Polsce czy Europie, orzekli, że inwestycja w Akademię jest inwestycją chybioną. Spójrzmy na Standard Liege, którego znakomita akademia wypuściła w świat takie nazwiska jak Kevin Mirallas czy Axel Witsel, Standard to wprawdzie renomowana belgijska czołówka, ale europejski przeciętniak. Nie lepiej prezentują się wyżej wzmiankowani chorwaccy hegemoni z Zagrzebia, którzy na europejskich boiskach zbierają regularne baty.

Akademia to tylko jeden z wielu aspektów funkcjonowania klubu, nie uniwersalna recepta na futbolowy i finansowy sukces.

W przypadku legijnej Akademii o jego osiągnięcie będzie nawet ciężej. Po pierwsze brak centrum treningowego może na dłuższą metę okazać się wyraźnym problemem, zwłaszcza gdy nasza Akademia dorobi się w Polsce konkurencji lepiej wyposażonej w infrastrukturę. Po drugie brak klubu satelickiego skazuje nas na uciążliwe próby wypożyczenia co bardziej obiecujących naszym zdaniem zawodników, jak pokazują dotychczasowe doświadczenia, nie zawsze są to sprawy łatwe do 'dopięcia', chyba też nie zawsze podejmowane są słuszne wybory. Podaż będzie rosnąć, czy dorówna jej popyt? Czy nie będziemy tracić talentów przez to, że w kluczowym momencie futbolowego dojrzewania, ci zawodnicy po prostu nie będą mieli gdzie zawodowo grać w piłkę? Wreszcie po trzecie, naszej Akademii nadal jeszcze brak jeszcze doświadczenia w płynnym prowadzeniu młodzieży. Takiego specyficznego know-how, którego nie da się zdobyć inaczej niż na bazie własnych doświadczeń. Mam tu na myśli między innymi opiekę medyczną i fizjoterapeutyczną nad młodymi organizmami. Można plagę kontuzji dotykającą np. rocznik 92' nazwać 'fatum', ale oby temu łatwemu wyjaśnieniu towarzyszyło zwiększenie troski o kolejne roczniki. Najbardziej utalentowani zawodnicy, pukający do pierwszej drużyny, znienacka tracący całą rundę na leczeniu uciążliwych urazów (albo i nie na leczeniu, lecz graniu z nimi, vide - Michał Żyro) to dla Akademii po prostu katastrofa. Oczywiście, zdarzy się że chłopak złamie nogę, pech, ale wszelkie przewlekłe urazy mięśniowe pojawiające się u naszych młodzieńców muszą budzić duży niepokój.

Akademia Legii Warszawa prze do przodu napędzana energią i zaangażowaniem kilku osób, które wykazują się pasją, pomysłem i umiejętnościami. Póki co wykorzystujemy to, że jesteśmy krok (albo i dwa) przed rodzimą konkurencją, wykorzystujemy opinię wypracowaną na bazie erupcji talentu kilku chłopaków, fantastyczną sprawą jest dla nas piłkarski rozkwit zawodników takich jak 'Wolak'. Ale do zrobienia jest jeszcze naprawdę wiele, a rezultaty pracy nie muszą być ani natychmiastowe, ani efektowne, ani też jednoznacznie efektywne. Nie nastawiajmy się na to, że Legia zacznie już dziś czy najpóźniej jutro zarabiać duże pieniądze i osiągać sportowe sukcesy właśnie dzięki Akademii. To jednak trochę nie tak.

Dyskusja (10)
1wtorek, 05, luty 2013 08:26
iocosus
Czy można świetnie pracować z młodzieżą i zbierać w tyłek w europejskich pucharach? Pewnie, że tak, Dinamo Zagrzeb najlepszym dowodem, do Ligii Mistrzów w ostatnim sezonie awansowało, ale tam już zaliczyło mało chwalebną serię porażek. Diamenty i brylanty futbolowe nic tu nie pomogły, ale warto przytoczyć w świetle rozważań pewne nazwiska i dane:

Mateo Kovačić urodził się 6 maja 1994 roku w Linzu, w Austrii i w młodym wieku rozpoczął grę w akademii LASK Linz. W wieku 13 lat został zauważony przez scoutów z wielu europejskich zespołów, m.in. VfB Stuttgart, Ajaxu, Juventusu i Bayernu Monachium, ale jego rodzina wolała przenieść się do Zagrzebia, do szkółki Dinama.
W 2009 roku złamał nogę i powrócił do gry dopiero 31 maja 2010 roku, na ostatni mecz w sezonie przeciwko drużynie U17 RNK Split.
Cztery miesiące później, młody pomocnik rozpoczął treningi z pierwszą kadrą, prowadzoną przez Vahida Halohodźicia. 20 listopada 2010 roku zadebiutował w meczu z Hrvatskim Dragovoljacem i trafił czwartego gola dla Dinama, w wygranym 6-0 spotkaniu. Ten gol sprawił, że został najmłodszym strzelcem bramki w historii ligi, w wieku 16 lat i 198 dni.
W styczniu 2013 roku Mateo Kovačić został pozyskany przez Inter mediolan za 11 milionów euro, jednak kwota ta może wzrosnąć o cztery miliony w zależności od osiągnięć uzyskiwanych przez piłkarza. (wikipedia.org)

To brylancik, a diament to – Alen Halilovic.

„Mimo serii porażek i braku nawet jednej bramki, w zespole Dinama Zagrzeb jest jeden... zwycięzca. Jest nim 16-letni Alen Halilovic. Najmłodszy strzelec w historii chorwackiej ekstraklasy zdążył już zadebiutować w Lidze Mistrzów. Jego pozyskaniem zainteresowane są największe europejskie kluby, na czele z Manchesterem City, Manchesterm United i Realem Madryt. Brytyjska prasa poinformowała, że trzyosobowa delegacja City była w tym tygodniu w Zagrzebiu i wyraziła gotowość zapłaty za nastolatka prawie 9 mln euro.” http://www.sport.pl/pilka/1,65041,12910617,Liga_Mistrzow__Dinamo_Zagrzeb_bez_wygranej_w_grudniu.html

Alen Halilovic - "Nowy Modrić". Urodzony w 1996 roku niziutki (170 cm wzrostu) chorwacki ofensywny pomocnik. Występuje w barwach Dinama Zagrzeb.
Ostatnio młody Alen przeniesiony został do pierwszego zespołu i w wieku 16 lat oraz 102 dni strzelił swojego pierwszego ligowego gola. Niedługo potem wystąpił w spotkaniu Champions League przeciwko PSG (zespołowi znanemu jako Drużyna Zlatana). Nic wielkiego nie pokazał, ale dzięki temu znacznie podrożał i niedługo może być sprzedany z bardzo dużym zyskiem. Przed nim jeszcze dużo pracy, ale może być światową gwiazdą. Już teraz wspaniale kontroluje piłkę i nie boi się wchodzenia w efektowne dryblingi. Fajnie podaje i od czasu do czasu strzeli jakąś bramkę.http://podbramkowo.blogspot.com/2012/11/podbramkowo-extra-top-20-pikarskich.html
2środa, 06, luty 2013 15:01
skarab
Zaczynam czytać, wydaje sie spoko. Dochodze do fragmentu. "w Zagrzebiu perfekcyjnie oceniono potencjał powracającego z wypożyczeń Modricia, podpisując z nim w 2005 roku kontrakt do roku... 2015" i dupa. Kontrakt można podpisac na max 5 lat, dalej trzeba go przedłużać więc zapewne był przynajmniej dwa razy renegocjowany wiec i sam zawodnik chciał grac w Zagrzebiu, a nie wyjezdzac.
3środa, 06, luty 2013 15:42
gawin76
@ skarab

Zgodnie z regulacjami światowej federacji kontrakt można obecnie podpisać na maksymalnie pięć lat, tyle tylko że te regulacje wyglądały inaczej w 2005 - długość ówczesnego kontraktu Modricia z Dinamem jest łatwa do zweryfikowania. Na ewentualne 'renegocjacje' nie było wiele czasu, wszak Modrić odszedł z Dinama w 2008.
4czwartek, 07, luty 2013 13:11
Monrooe
Ocena świetlanej, bądź nie przyszłości naszej szkółki zależy od tego czego tak naprawdę od niej oczekujemy. Jeśli przyjmiemy retorykę zasłyszaną u naszego prezesa (jakoby wychowankowie mają nas wprowadzać do ligi mistrzów) i potraktujemy ją na serio (moim zdaniem był to niezbyt fortunny skrót myślowy) to już teraz mogę dopowiedzieć, że nie.
A nasi wychowankowie, jacy by Oni nie byli nie wprowadzą nas na Europejskie salony. Nasza akademia pomimo, iż najlepsza w tej chwili w kraju (i jeszcze długo taką będzie) nie zaspokoi nam takich oczekiwań. W każdym bądź razie nie w najbliższych …nastu latach. Brutalne realia są takie, że każdego kolejnego „Wolskiego” będziemy sprzedawali na pniu i z pocałowaniem ręki transportowali pod drzwi (stadion) szczęśliwego nabywcy.

Z tym, że każdy kolejny „Wolski” będzie następnym sukcesem naszego szkolenia pozwalającym nam kontynuować obraną drogę. Po pierwsze zwiększając już i tak dość dobrą opinie o naszej akademii (a co za tym idzie odstępne za naszych wychowanków będzie rosło). A po drugie za zdobyte w ten sposób pieniądze będziemy mogli wynajdować piłkarzy o profilu Ljuboji, Kuciaka, Żewłakowa którzy będą chcieli u nas grać. I to za sprawą tych graczy moglibyśmy zawitać do fazy grupowej któregokolwiek z pucharów. Co samym w sobie będzie wielkim sukcesem i to zarówno sportowym jak i finansowym. Dla Legii byłby kolejny etap pozwalającym iść naprzód, rozwijać zarówno pierwszy zespół jak i naszą szkółkę. Być może w pewnym momencie nie musielibyśmy oddawać kolejnego „Wolskiego” pierwszemu lepszemu chętnemu, czyli osiągnąc status Dynama i wspomnianego Modricia. To jednak dość odległa perspektywa.

Patrząc jednak z innej perspektywy, czyli uwzględniając nasze własne podwórko to nie sposób odnieść wrażenia, iż tu i teraz nasza akademia jest skazana na sukces. Sukces, który już odniosła i którego jak na razie końca nie widać. Dlaczego? Ano dlatego, że nasza szkółka nie produkuje tylko „Wolskich”, produkuje też Łukasików, Furmanów, Efirów. A ci pozwalają Legii, zespołowi plasującemu się w czubie Ekstraklasy grać własnymi ludźmi. Bez konieczności dokonywania kompletnie nieodgadnionych w naszych warunkach transferów. Zamiast tego pozwala wnikliwie obserwować i ściągać te pojedyncze, potrzebne nam jednostki. Tak jak to ostatnio było w sytuacji transferu Tomasza Brzyskiego czy choćby planów sprowadzenia Marcina Wasilewskiego. Taka sytuacja daje spokój, pozwala spokojnie planować rozwój zespołu i drogę w jaką on zmierza.

Oczywiście jeśli chcemy wejść na kolejny poziom, jeśli faktycznie chcemy raz na jakiś czas produkować „Wolskiego” który nie tylko dostarczy nam gotówki, ale też porwie swoją grą fanów na trybunach, to musimy dokonać niezbędnych inwestycji. Klub satelicki, zespół rezerw (grający co najmniej w II lidze) pozwalające ogrywać się chłopakom w dorosłej piłce, wydają się niezbędne, zaś tereny i ośrodek treningowy są wręcz obowiązkowe. Jednak taka inwestycja to co najmniej 25 mionów złotych, a to oznacza, że jeszcze kilku "Wolskich" musimy odsprzedać „na już”. No, chyba, że zagramy w tej upragnionej lidze mistrzów. Niestety, niezależnie jednak od tego jaką drogą do tego dojdziemy, zajmie nam ona nieco czasu.

Na razie jednak, spoglądając w czeluści naszej akademii wiem, że naprawdę mamy na co/kogo czekać. W każdym kolejnym roczniku mamy co najmniej jedna perełkę. I to ich rozwój pozwoli nam na kontynuowanie obranej drogi. Ani się obejrzymy kiedy w pierwszej drużynie zagra Kopczyński, Jagiełło, Kurowski, Anczewski, Cichocki, Tomasiewicz czy Mazek (a i tak kilku pominąłem). Dlatego właśnie już w tej chwili mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że projekt Akademii Piłkarskiej jest w Legii skazany na sukces.

Co oczywiście nie oznacza, że nie wymaga on pracy i ciągłego poprawiania tego co już udało się osiągnąć.
Na szczęście wiem, że w naszym klubie zdają sobie z tego faktu sprawę. A to bardzo mnie cieszy.
5piątek, 08, luty 2013 13:16
Bolek
Panowie, od jakiego czasu chodzi mi po głowie, jak Waszym zdaniem zareagowali by kibice Legii, gdyby włodarze klubu postawili sprawę tak:

Przez kilka lat gramy naszą młodzieżą plus niedrogimi starszymi (powiedzmy taki Brzyski), pozbywamy się wszystkich wysokich kontraktów, ale za to ładujemy 30 milionów w ośrodek treningowy z prawdziwego zdarzenia.

Wiadomo, że specjalnych sukcesów nie należało by się w tym czasie spodziewać (choć z drugiej strony w polskiej lidze to wszystko może się zdarzyć) ale coś za coś.
6piątek, 08, luty 2013 13:49
Monrooe
@ Bolek

- "Przez kilka lat gramy naszą młodzieżą plus niedrogimi starszymi (powiedzmy taki Brzyski), pozbywamy się wszystkich wysokich kontraktów, ale za to ładujemy 30 milionów w ośrodek treningowy z prawdziwego zdarzenia."

Ale moim zdaniem my to właśnie robimy. Nie da się tak na raz, bo i tak trzeba by kontrakty spłacić, ale w moim odczuciu powoli tak się dzieje. Suler choćby nie wiem co jest jedną nogą poza klubem (gdyby znalazł się zdeterminowany to już by go nie było), Ljuboja dostał ostre ultimatum (na które przystał) przed sezonem, Kuciak - powoli oswajajmy się z jego brakiem (gdyby był zastępca to już by go nie było). Zostaje nam Żewłak, który jak wiemy po sezonie będzie miał inne obowiązki. Wciąż nie wiadomo co z Vrdoljakiem, ale moim zdaniem nie ma co liczyć na te same pieniądze jak dotychczas. Wygląda więc na to, że po sezonie problem z rozdmuchanymi płacami. Powoli tez będziemy schodzili z innych kontraktów. Dlatego moim zdaniem za rok powinniśmy być na pułapie o którym piszesz. Ośrodek dla Akademii to naprawdę jeden z priorytetów w obecnej Legii. Nastraja to optymistycznie, jak wyjdzie? pożyjemy, zobaczymy.

Wszystkim zainteresowanym naszą akadmeią polecam ten artykół, który jakby sam w sobie jest dobrym rozwinięciem podejmowanej przez nas tematyki. Tekst ukazał się na łamach strony oficjalnej naszego klubu, Legia.com
7piątek, 08, luty 2013 16:15
gawin76
Moim zdaniem szanse na wybudowanie takiego ośrodka przez Legię (w sensie własnym nakładem finansowym) są iluzoryczne, niezależnie od ew. oszczędności na pionie sportowym. Praca nad urealnieniem klubowego budżetu to jedno, ale zabezpieczenie środków w takiej wysokości to zupełnie coś innego.

Pozostaje budowa na kredyt, niestety, jeszcze niedawno Zygo twierdził, że ta droga finansowania działalności jest dla polskich klubów zamknięta (na jak długo?). Może zatem kolejna pożyczka od właściciela, z tym, że to po pierwsze wiązałoby się z powrótem do czegoś, co już poznaliśmy i niekoniecznie dobrze oceniamy, po drugie sytuacja finansowa ITI może to uniemożliwić.

Wydaje mi się, że w Legii wciąż liczy się na jakąś formę współpracy z miastem (chyba najbardziej na przekazanie gruntów za jakąś symboliczną opłatą), ale politycznie trudno mi coś takiego obecnie sobie wyobrazić. Szkoda, że nie dało się 'przepchnąć' sprawy ośrodka łącznie ze stadionem parę lat temu.
8piątek, 08, luty 2013 18:07
Monrooe
@ Gawin76

Nie mnie rozstrzygać czy jest szansa czy nie. Wiem jedynie, że suma potrzebna do ukończenia takiej inwestycji (czyli to wspominane 25 milionów złotych) przewija się w klubie od jakiegoś czasu. Oznacza to, że władze Legii wiedzą jakie to są koszta, a jednak projektu nie zarzucono. Owszem nie przystąpiliśmy do natychmiastowej budowy, ale tez nie odłożyliśmy tego pomysłu na półkę. Mniemam więc, że coś tam ciągle w tym temacie dłubiemy próbujemy tu (teren Hutnika), to tam (Sulejówek). Na razie bez wyraźnych efektów, ale jednak, ciągle próbujemy. Dlatego w przeciwieństwie do Ciebie uważam, że wcześniej czy później na takich lub innych warunkach ten ośrodek szkoleniowy powstanie.
9niedziela, 10, luty 2013 23:51
AdamJ
Chciałbym, aby Legia wykupiła dysko-polo i na K6 wybudowała porządny ośrodek treningowy. Ciekawe, czy to możliwe... W końcu Król przestał łożyć na swój klubik - może by go opchnął z przeceny?
10poniedziałek, 11, luty 2013 11:29
anonimowy_legionista
@AdamJ

Na K6 Panem i władcą jest WOSiR, a poza tym nie za bardzo jest tam miejsce na cokolwiek, jak to w kurniku Very Happy

Swoją drogą jakby klub miał kasę na zakup działki pod budowę ośrodka to można jeszcze rozważyć Wilanów, jakiś czas temu widziałem, że w planie zagospodarowania terenu są grunty przeznaczone na sport i rekreację, a przez to tańsze niż pod zwykłą budowlankę. Tylko czy ośrodek treningowy klubu się pod to łapie?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1