- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Celtic 4-1: Bezcenne
To był magiczny wieczór! W pierwszym meczu trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów Legia rozbiła w Warszawie Celtic 4:1. W 8. minucie meczu bramkę dla gości zdobyl Callum McGregor. Szybko wyrównał Miro Radović, który przed przerwą podwyższył wynik na 2:1 dla Legii. W drugiej połowie dominacja naszego zespołu była już bezdyskusyjna. Grający w dziesiątkę Szkoci stracili kolejne dwie bramki.
Chciałem wylosowania Celtiku z nadzieją, że to będzie właśnie taki mecz – niezapomniane widowisko, które przejdzie do historii Legii. Oczywiście awansu do kolejnej rundy pewni jeszcze być nie możemy. Za tydzień w Edynburgu Celtic rzuci się na Legię z całą złością, siłą i determinacją, na jaką będzie stać tę drużynę. Ze Szkotami gramy dwumecz, a za nami dopiero jego pierwsza połowa. Ale dziś – cieszmy się. Bo w środowy wieczór otrzymaliśmy potężny zastrzyk pozytywnej energii, spektakularnych wrażeń i uzasadnionej kibicowskiej dumy z naszej drużyny.
Zaczęło się, co tu gadać, słabo. Tomek Brzyski usiłował podawać w poprzek boiska, Szkoci odebrali piłkę i przenieśli akcję pod nasze pole karne. McGregor z łatwością ograł Brzytwę, nikt do niego nie doskoczył żeby zablokować strzał, zrobiło się 0:1. Kto z nas nie pomyślał wtedy o meczu ze Steauą? O tamtym oczekiwaniu i emocjach, które prysnęły w kilka minut? Na szczęście Legia podniosła się niemal natychmiast. Tym razem to my zaliczyliśmy odbiór piłki, Michał Żyro podał do Miro Radovicia i po dziesięciu minutach mecz zaczynał się od nowa.
Pierwsze dwa kwadranse należały do Szkotów, którzy częściej byli przy piłce i swobodniej wymieniali podania. Imponował zwłaszcza szybki i zdecydowany Kris Commons, który w 24. minucie meczu solidnie nas postraszył, uciekając Kubie Rzeźniczakowi i uderzając tuż nad bramką Dusana Kuciaka. Ale w miarę upływu czasu Legia coraz łatwiej przerywała ataki gości w środku pola i wyprowadzała szybkie ciosy. Michał Kucharczyk po jednym z przechwytów powinien wyprowadzić Rado na pozycję sam na sam z bramkarzem, ale zdecydował się na strzał, który został zablokowany. Na szczęście Kuchy odkupił swoje winy z nawiązką, najpierw przytomnie zgrywając na środek pola karnego piłkę, którą do bramki wbił Rado, a potem mijając w pełnym biegu Ambrose'a i wymuszając pokazanie nigeryjskiemu obrońcy czerwonej kartki.
Drugą połowę Legia rozegrała perfekcyjnie. To był modelowy przykład wykorzystania osłabienia przeciwnika. Po kilku pierwszych minutach, w których goście próbowali podtrzymać sposób gry z pierwszej połowy, Szkoci zostali bezceremonialnie zepchnięci na swoją połowę. Długie piłki wykopywane przez obrońców Celtiku w kierunku osamotnionego Commonsa wyglądały wręcz rozpaczliwie. Legia praktycznie do zera zminimalizowała ryzyko utraty bramki i myślała o powiększeniu przewagi. Udało się zdobyć dwa gole. Cztery do jednego z Celtikiem – to bez dwóch zdań piękny wynik.
Prosta arytmetyka wprawdzie kusi, żeby dodać jeszcze znakomite sytuacje strzeleckie zmarnowane przez Michała Żyro, rzuty karne zepsute przez Ivicę Vrdoljaka, niezłe sytuacje Kuby Koseckiego i Marka Saganowskiego, rękę van Dijka w polu karnym i troszeczkę utyskiwać, że nie wygraliśmy 6:1 lub 7:1, co już z całą pewnością rozstrzygnęłoby losy rywalizacji. Ale... to przecież nie działa w ten sposób. Czasem co kopniesz w stronę bramki przeciwnika, wpada do sieci, a innym razem potrzebujesz tuzina 'setek', żeby zdobyć jednego gola. To nie arytmetyka, to sport. Mimo zmarnowanych sytuacji, w drugiej połowie oglądaliśmy prawdziwy koncert gry Legii.
Fantastyczny mecz rozegrał Miro Radović. Chyba jedynym sposobem Celtiku na odebranie mu piłki było staranowanie przez potężnego van Dijka. Dwie bramki i cudowna asysta po wkręceniu w ziemię reprezentanta Hondurasu Izaguirre – to imponujący bilans, a nie zapominajmy o kilku innych wyśmienitych zagraniach, choćby podaniu do Kucharczyka w sytuacji, kiedy czerwoną kartkę zobaczył Ambrose, czy finezyjnym podaniu piętą do Michała Żyro, który niestety nie potrafił w tej sytuacji pokonać Forstera. Mimo fatalnej historii z rzutami karnymi, bardzo dobrze zagrał Ivica Vrdoljak, podobnie zresztą jak i Tomasz Jodłowiec. Parze naszych środkowych pomocników, po trudnym początku meczu, udało się 'ułożyć' środek pola. Znakomicie spisał się Łukasz Broź, nie tylko niemal nie do ogrania na swojej stronie boiska, ale i zgrabnie podłączający się do ataków. To on podawał Ondrejowi Dudzie w sytuacji, która doprowadziła do pierwszego ze zmarnowanych rzutów karnych, to on wyłożył 'patelnię' Kubie Koseckiemu przy czwartej bramce dla Legii.
Co mogło pójść lepiej? Cóż, chwilami wydawało się, że legioniści podejmują złe decyzje, że gubi ich pośpiech, że za bardzo chcą. Ale nie wybrzydzajmy. Zostawmy trochę skuteczności na kolejne mecze.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Celtic nieco nas zlekceważył i okrutnie oszukał się na takim podejściu. Trener Deila wpuścił do składu Bergeta, który ledwo co pojawił się w drużynie mistrza Szkocji, jakby chciał jak najszybciej zacząć go ogrywać, nie oglądając się na doraźne skutki uboczne. Szkoci wyszli na nas wysoko, pressingiem, a środkowi obrońcy z optymistycznym zapałem rozpędzali się z piłką, sunąc na naszą połowę. Zupełnie jakby grali w swojej Scottish Premier League przeciw Hamilton Academicals czy Inverness Caledonian Thistle... A kiedy zaczynaliśmy odbierać im futbolówkę i wyprowadzać coraz groźniejsze ataki, nie wiedzieli jak zareagować, nie byli gotowi na taki rozwój wydarzeń. Ale to ich problem. Legia zrobiła co do niej należało w tej sytuacji – i zrobiła to w naprawdę wielkim stylu!


Podstawową sprawa to celność podań, jeśli to poprawić zdołamy i będzie ruch naszych zawodników na boisku trzeba wierzyć .
Jeśli wyjdziemy na miękkich nogach zjedzą nas na śniadanie ze swoim doswiadczeniem.
Spowodujmy panikę w ich szeregach, zachwiejmy ich wiarę we własne możliwości a będą schodzić z boiska pokonani. Aby to osiągnąć trzeba zwyczajne w świecie zap.....
Tylko i aż.
Spodziewam się, że największym zagrożeniem będzie oś van Dijk - Johansen - Commons.
Kowal dla Onetu.
Legijnemu golleadorowi z Genui w przeszłości, wyrazistemu telewizyjnemu ekspertowi w teraźniejszości należałoby podziękować. Powyższe słowa tłustym drukiem, wołami, trzeba wydrukować na karcie formatu przynajmniej A1 i porozwieszać w szatni gospodarzy na Ł3, oraz w korytarzu w drodze na boisko i przy galerii sław Legii, nad i pod zdjęciem Wojtka Kowalczyka. Niech każdy piłkarz tezę starszego kolegi z murawy przeczyta, a jakiekolwiek inne zabiegi motywacyjne dzisiejszego wieczoru powinny już być zbędne!
„Obserwując postępy drużyn mistrza Austrii, Bułgarii, Chorwacji czy takiej Sparty Praga, na co my możemy właściwie liczyć?” Pyta, legenda z Łazienkowskiej i sam sobie odpowiada: „Legia nie ma żadnych szans! Oczekujemy cudu!”
Jak przewidywania się spełnią to już widzę minę pewnego swoich racji, triumfującego eksperta, przecież nie kasandrycznego proroka, ale realisty, znającego piłkę od podszewki fachowca!
„Na co możemy liczyć? Cóż, jako laik i ignorant, odpowiem, że na wyeliminowanie Celticu, jeżeli się okaże, że racji nie miałem laikiem i ignorantem pozostanę.
Owszem, Celtowie nie muszą grać jak na brazylijskim mundialu, żeby Legię i takich naiwnych, niepoprawnych optymistów jak iocosus złudzeń jakichkolwiek pozbawić. Nie muszą być wirtuozami, wznoszącymi się na wyżyny futbolowych możliwości wystarczy, że zagrają jak rok temu rzemieślnicy z Molde u siebie wśród fiordów w pierwszych 45 minutach, tyle tylko, że Szkoci zrobią to skuteczniej, wówczas jakikolwiek czar warszawskich nadziei już pryśnie jak bańka mydlana. Fakt, wiele do tego nie potrzeba!
Czemu zatem jestem optymistą? Wierzę w jeden atrybut – stabilność składu. Dla mnie to większy atut niż spektakularne wzmocnienia. Jeżeli Kowal twierdzi -„ mistrz Polski w najbliższych latach, nie będzie mieć żadnych szans na awans do Ligi Mistrzów, dopóki nie zaczną poważnie traktować okienka transferowego.” – to z nim się nie zgadzam. Był w Warszawie doraźny zaciąg "truskawkowy", była w Krakowie Wisełka Stana Valckxa i Roberta Maskanta. Ta druga, choć sekund brakowało, to jednak po prawdzie została obnażona przez cypryjski APOEL, który na zaciągu najemników też się zasadzał, ale Ivan Jovanović miał trzy lata na dobranie, skompletowanie i zgranie składu, znalezienie takiej formuły i stylu gry, w której Helio Pinto był nawet wspomagającym elementem.
Nasza „żelazna” jedenastka też się wykrystalizowała i ustabilizowała. Przy tym roszady, alternatywy pojedyncze są możliwe, a nie powinny wpływać jakoś znacząco na poziom gry, wzajemnego zrozumienia. Broź zamiast Bereszyńskiego to dla wielu z nas roszada równoważna, „żelazny” wiosną Dossa Junior wydaje się w teorii idealnie predestynowany do gry przeciwko Wyspiarzom, ale decyzja Berga stawiającego na Astiza z Rzeźnikiem też będzie przecież zrozumiała właśnie w imię ich zrozumienia, zgrania.
Ofensywna czwórka, nawet w nieszczególnej dyspozycji jakiegoś gola jest w stanie wcisnąć, a gdyby zagrała na miarę możliwości, to niech się Szkoci martwią, a Kowal dziwi. Co innego z defensywą, bo tu w utrzymanie czystego konta trudno uwierzyć, ale zmiana trenera właśnie dlatego została pół roku wcześniej dokonana, przed pucharową batalią, żeby nowy szkoleniowiec nie tylko zespół i jego mankamenty poznał, ale i im próbował zaradzić.
W imię kibicowskiej duszy, chcę wierzyć, lub jak ktoś sceptyczny woli, chcę się łudzić, że Bergowi to się udało, zatem niech Kowal sobie „marudzi” motywując piłkarzy, wybieram rolę optymisty „jarząbka”. Nawet jeżeli po meczu Wielki Fachowiec i Ekspert będzie pierś dumnie wypinał bo jego proroctwa się zrealizowały, wybieram smutek i frasunek naiwnego kibica laika i ignoranta.
A jeżeli, a gdyby …
A zatem, do boju Legio: po niespodziankę, utrzymanie wszystkich w niepewności co do losów awansu przed rewanżem.
W kim / czym pokładam największą nadzieję? W Kuciaku, w szczęściu, w tym, że nas Celtic zlekceważy. Marzy mi się jakiś fantastyczny wyskok i strzał głową Jodłowca po rzucie rożnym, objęcie prowadzenia w późnej fazie meczu i wywołanie tym u rywali postaw nerwowych.
A tak realistycznie, to dla mnie będzie już postępem, jeśli np. Ivica Vrdoljak nie sfabrykuje takiej bramki jak rok temu z Rumunami na 0-2. Taką mamy piłkę. Obym się mylił.
"Jak przewidywania się spełnią to już widzę minę pewnego swoich racji, triumfującego eksperta, przecież nie kasandrycznego proroka, ale realisty, znającego piłkę od podszewki fachowca!'
A jak sie nie sprawdzi to powie o zlekceważeniu, o graniu na 50%, albo gdyby nie Kucjak...
Kowalczyka od zwykłego pitolnika różni to, że liznął troszkę "wielkiej" piłki. Nic poza tym.
Każdy średnio interesujący sie piłką wie, że wyeliminowanie Celtiku będzie dużym sukcesem drużyny Berga. Rozum podpowiada ze będzie niezwykle trudno. Serce mi śpiewa 2 : 0
Dzisiaj 2-0.
" Legia zgodnie z oczekiwaniami"
Na pewno ?
Zobaczyć miny Kowalczyka i Dziekanowskiego - bezcenne
Co do meczu, to szkodabmi Vrdoliaka. 2 karne przestrzelone w 1 meczu(jednej połowie) nie zdarza się często ale to loteria. Nie wiem jak nie wpadła piłka, która odbiła się od słupka (chyba Jodłowies ale nie dojrzałem). Z perspektywy Żylety miał przed sobą pustą całą bramkę. I jeszcze Brzyski - chyba Szkoci odrobili pracę domową. Do czerwonej kartki jak szła akcja stroną Brzyskiego to prawie dostawałem palpitacji.
Chyba już jesteśmy w następnej rundzie. Nie chce mi się wierzyć, że dostaniemy 3:0 na wyjeździe. Nie po tym co zobaczyłem dzisiaj.
To jest piłka i nie takie rzeczy widzieliśmy. Choćby dziś
Na dobrą sprawę mogło być 9 : 1 (dwie setki Żyry, dwa karne i brak podania Kucharczyka do Rado)
Za dziś wielkie brawa dla całej ekipy Legii. Druga połowa przed nami.
Liga Europy również, bo nawet ja, największy sceptyk na tym forum nie wierzę, żeby chłopaki dali sobie wydrzeć awans do następnej rundy.
Śmieszne są pojawiające się jak grzyby po deszczu teksty w stylu, że Celtic był słaby. To Legia wybiła im piłkę z głowy. My ich po prostu zdemolowaliśmy taktycznie.
Cholernie się cieszę, bo to tąpnięcie sprzed kilkunastu dni było bardzo groźne dla klubu. Wyszliśmy z tego i chwała za to chłopakom i trenerom.
Teraz piłeczka jest po stronie Leśnego, bo obiecał transfery, gdy awansujemy do fazy grupowej.
A Liga Mistrzów? Po takim meczu, to gdzieś tam z tyłu głowy coś tam się kołacze ale też warto pamiętać o Śląsku, który w podobny sposób zdemolował Brugię a potem dostał łomot od Sewilli. Choć z drugiej strony, na takiego przeciwnika raczej nie trafimy.
Ręce opadają jak się ciebie czyta.
Legia bez piłkarzy "pokroju" i "typu" zdemolowała Celtic. Malo tego. W naszych barwach nie było "klasowego" piłkarza, a mimo to 4 : 1 to najmniejszy wymiar kary.
"Teraz piłeczka jest po stronie Leśnego, bo obiecał transfery, gdy awansujemy do fazy grupowej"
Może Leśny myślał o 12 zawodniku w postaci pełnych trybun ?
Niech żałują ci, którzy nie byli
Matko Boska! A ty znowu masz zamiar robić burdel w komentarzach? Jak chcesz pokazać, że masz dłuższego, to idź na LN.
EOD, bo zaraz redakcja zacznie kasować.
Dlaczego cichutko? Bo jest jeszcze rewanż i przestrzegam to wcale nie musi być formalność. MeM sączę browarka i za Twoje zdrowie, ale z dużymi toastami proponuję się wstrzymać. Owszem odpowiednio skoncentrowani, gdy wyjdą nam kontry (teraz to „NAM” !!! przegrywają patałachy „oni”) możemy powieźć Celtów równie efektownie jak w Warszawie. Ale jeżeli dyspozycja zaszfankuje, piłkarskiego farta przy strzałach legionistów zabraknie, to Szkoci na podstawie tego co pokazali fragmentami w pierwszej połowie są w stanie strzelić nam trzy gole. Jeżeli my nic nie trafimy, nie ostudzimy ich, to 90 minut w Edynburgu może być bardzo nerwowe i gorące.
W zasadzie to kibic50 trafił wynik, Celtic żeby awansować, musi strzelić trzy razy nic nie tracąc, czyli tak jak przy 2:0.
Niech się martwią, Kowal siwieje, Dziekan niech kanałów szuka do przemieszczania się po Warszawie!
Łubudubu, łubudubu niech nam żyje Henning Berg i rotacja!
Ja nie rozumiem na czym polega Twoje kibicowanie Legii. Można być wk..onym grą poszczególnych zawodników, oczekiwać więcej ale jednak w moim "naiwnym" rozumieniu to kibicowanie polega na wierze i nadziei.
Ja wierzę że takie mecze budują zespół, rozumiem nawet Vrdoliaka że strzelał drugiego karnego bo chciał wygrać ze swoim lękiem a znów przegrał ale szanuję jego odwagę bo z lękiem (niepowodzeniem) jest tak że albo nad nim zapanujesz albo on zapanuje nad tobą. Dzisiaj nie wyszło (Vrdoliakowi) ale zespół się wzmocnił bo mimo wszystko wygrał wysoko.
Moja szklanka jest zawsze do połowy pełna, dlatego WIERZĘ że ten mecz może być przełamaniem naszej mentalnej beznadziei.
Wystarczy sobie przypomnieć falę krytyki i czarnowidztwa "ekspertów" którzy dzisiaj inaczej śpiewają.
Lubię ludzi walczących chociaż świadomych swoich słabości ale wierzących w swoje mocniejsze cechy, tylko wiara że możesz wznieść się na swoje szczyty tworzy zwycięzców, jak ktoś się wiecznie rozgląda za pomocą (wzmocnieniami) nie ma czego szukać w rywalizacji.
Wszystkim polecam czytanie historii, nie tylko piłki bo z niej mozna wyciągnąć ciekawe wnioski.
Kiedyś na tym forum wspomniałem o Pizarro i jego ludziach którzy pokonali wielkiego przeciwnika będąc w sytuacji beznadziejnej. Tacy ludzie przechodzą do historii a nie wieczne beksy rozglądające się za pomocą.
Pozdrawiam uśmiechniętych optymistów, może teraz się uda.
Miałem chwile zwątpienia ale nie traciłem nadziei i czuję się nagrodzony.
PS
Jestem lekko "przynapity" wiec pewnie uniesienie jest na wyrost ale jednak myślę że ten mecz był niezwykle wazny dla zepołu.
Strata bramki z renomowanym przeciwnikiem a potem zrobienie z niego miazgi jednak coś powinno znaczyć dla mentalności zawodników.
P.S. Mam pytanie do Szanownych Panów, gdzie można zobaczyć jak wygląda certyfikat piłkarza "zawodnik na puchary" lub wersja bardziej ekskluzywna "zawodnik na LM". Z góry bardzo dziękuję.
To proste, Ljuboja to panaceum od wszystkiego.
Legia w dupę - HEJT
Legia remisuje - HEJT
Legia wygrywa - HEJT
Teraz już wiem, że w tym kraju nie ma po prostu opcji aby było lepiej to jest po prostu niemożliwe z takim nakładem jadu i chamstwa.
Szkoda, że tego całego syfu nie można wyeksportować w świat bo dług publiczny Polski w tydzień zmalałby do zera.
Dobrze, że przynajmniej na stadionie są ludzie, którzy wiedzą że piłka nożna to nadal sport i wiele się może wydarzyć.
Jak teraz z odrazą czytam chamskie ataki na Ivice to mam ochotę takiego gnoja wziąć za wszary i zaprowadzić na jutrzejszy trening Legii, aby powiedział to wprost Ivicy pewnie by się taki jełop prędzej zesrał niż cokolwiek wydukał, ale dość już o tych żałosnych osobnikach.
Dziś,a raczej wczoraj widzieliśmy drużynę walczącą z pomysłem. Fakt nie wszystko ułożyło się tak jak powinno, ale nie ma drużyn idealnych.
Co do ocen indywidualnych to mocno na plus Broź, który z Patrykami grał słabo, a wczoraj??? Aż dobrze się na to patrzyło. Inna kwestia to lewa obrona i postać Tomka Brzyskiego, któremu robiona jest po prostu krzywda bo w obecnej formie i dyspozycji fizycznej nie powinien w ogóle grać,a obrywa mu się najbardziej. Ronana czeka operacja i Legia na biegu musi skołować kogoś ogarniętego na lewą obronę. Ironia losu??? Zapewne po troch tak bo jakże teraz przydałby się Jakub Wawrzyniak.
Inna kwestia to Michał Żyro owszem gola strzelił i jak trzeba było to kilka razy do obrony wrócił,wiele biegał, szarpał,walczył, ale gdzie chłopak zatracił swoją lekkość i dynamikę z wiosny. Znów momentami wygląda jak paralityk-anemik, który jest na głodzie,a przecież wszyscy wiemy, że Michał potrafi grać o niebo lepiej, więc co się stało. Czyżby jednak lekka sodóweczka i dopiero teraz zacznie ogarniać swoją grę??? Oby oby bo wierzę w tego chłopaka od dawna i szkoda by było widzieć kolejny zmarnowany potencjał.
Przed nami rewanż i 90 minut emocji oby tych radosnych dla nas bo Celticku nie wolno absolutnie lekceważyć, a to, że rewanż nie jest na Celtic Park tylko w Edynburgu nie ma, aż takiego znaczenia bo dobra ekipa jest w stanie wygrać wszędzie.
Cały czas jestem w dużym szoku bo przy odrobinie szczęścia wychodzi na to że dwa karne, dwa razy Żyro, Kucharczyk podający do Radovica oraz kolejny karny za ewidentną rękę. Wiecie ile to jest razem? 10 (!). Pominę sytuację Sagana, świetną indywidualną akcję Kosy. Szok, po prostu szok. Takie mecze pamięta się długo i chwała ci Gawinie że chciałeś wylosować Celtic
I jeszcze jedno. Nie uważam że Celtic to słaba drużyna. Bardzo fajne kilka akcji w pierwszej połowie i było ciepło po strzałach Commonsa na poprzeczką, Pukki próbujący lobować Kuciaka i strzale McGregora obronionym przez Kuciaka. Ale tym będę się martwił za tydzień. Dzisiaj należy tylko i wyłącznie świętować. Dawno nie było tak świetnego spektaklu przy Łazienkowskiej. Dziękuję wszystkim.
P.S. Często mam odmienne zdanie od CTP ale zaczynacie chłopy przeginać. Nasi sponiewierali Celtic i chyba wystarczy. Zresztą pisaliśmy coś ostatnio o wizerunku kibica Legii, czyż nie? No.
Po raz kolejny ośmieszyłem się z moją opinią sprzed meczu, z czego oczywiście bardzom rad. Celtic żenujący, ale Legia ma zasługę, bo zagrała dobrze. Tkwi natomiast jak cierń w d..., to, że powinno być jak w Niemcy – Brazylia, a zamiast tego jest zgorszenie popisami Vrdoljaka. Jeśli to chorwackie stworzenie potwierdzać dalej będzie swój kunszt, zademonstrowany przecież już rok temu w rewanżu ze Steuą, to będzie jeszcze wielokroć źle.
Doskonałą zmianę dał Kosecki (akcja z karnym kapitalna, szkoda, że Chorwat wszystko schrzanił), zagraniem meczu jest dla mnie wyblok Dudy przy 2-1. To było genialne.
Nie umiem jeszcze uspokoić emocji.
Dajże chłopu spokój (w sensie Vrdoljakowi). Dla mnie to było bardzo fajne, że drużyna go wspierała od razu po tych pudłach, że on sam szybko się podnosił (współudział przy bramce na 4:1!). Pamiętam jak Frank de Boer kiedyś spudłował dwa karne (jeden w meczu, drugi w serii jedenastek) w półfinale ME w Belgii/Holandii. Shit happens. A do Martina Palermo zabrakło jednego karnego - dziś zresztą czytam że gdyby był, to Ivica też by strzelał
Zgadzam się z Gawinem. Tutaj nie działa arytmetyka i nie można tak tego rozpatrywać. Być może przy tak wczesnym 3:1 Celtic wykrzesałby z siebie resztki sił i ruszył do frontalnego ataku, bo oni po czerwonej kartce grali już na utrzymanie wyniku. Dostali bramki w końcówce i nie mieli już ani sił ani czasu na zmianę sposobu gry.
@Walles
Spoko! Mnie to nie rusza i nie mam zamiaru wdawać się w jakieś pyskówki. Szczerze mówiąc, nawet szkoda mi czasu, aby to czytać. Jak pisał Horacjusz, "Ludek mnie wygwizduje a ja sobie biję brawo od skrzyni uchyliwszy wieka"
Jestem przekonany, że w końcu zaczniemy sprowadzać piłkarzy "pokroju", bo już widać jak na dłoni zmianę sposobu myślenia Leśnego. No a wiele wskazuje na to, że zagramy dodatkowe 6 meczów w tej rundzie i te transfery zaczynają być powoli konieczne.
Na początku nie zaczęło się najlepiej. Chłopaki wyszli stremowani, stawka meczu nieco paraliżowała im głowy, a Celtic nie pomagał pozbyć się strachu "siadając" wysoko nie zostawiając swobody. Praktycznie każdy zawodnik grał asekuracyjnie. Kulminacją takiej postawy i zarazem jej końcem była strata Brzyskiego. Jego niecelne podanie do boku, kiedy mógł podać do przodu skończyło się stratą bramki. Ale od tego momentu widziałem zupełnie inną Legię. Jakby zeszło z nich całe napięcie. Jakby powiedzieli sobie: mieliśmy nie stracić, straciliśmy, pal licho, idziemy do przodu i zobaczymy co będzie. Nie pamiętam, żeby od tej pory Brzyski podał do tyłu lub boku. Celtic grał swoje, lecz my się w końcu postawiliśmy. Liczba własnych błędów zmalała do minimum, piłka było szybko transportowana do przodu, pressing umiejętnie był wywierany na konkretnych graczy, asekuracja bez mała perfekcyjna. Naprawdę takiej Legii dawno nie widziałem. Tak skoncentrowanej drużyny, tak nastawionej na wygranie. I Celtic pękł. Ich wiara we własne umiejętności, w wyższość nad nadwiślańskimi skórokopami, w nieuchronność zwycięstwa rozpadła się z wielkim hukiem. Wcale nie po czerwonej kartce. To było już skutek wcześniejszych wydarzeń, kiedy doszło do nich, że nie docenili przeciwnika. W ich głowach zagościł paraliżujący strach przed porażką.
A my w końcu umieliśmy to wykorzystać. Pal licho te nie wykorzystane setki. O wiele większą wartością jest to, że Legia nie cofnęła się na własną połowę zadowolona z wyniku, nie stanęła i nie klepała futbolówki między obrońcami jak to zazwyczaj robiła. My dalej graliśmy swoje. Cisnęliśmy ich jak cytrynę. Obudził się w nas w końcu instynkt zabójcy. Masz przeciwnika rannego, to go dobij. I ich dobijaliśmy. Bezlitośnie. Nie pozostawiając nadziei na przetrwanie. Tak jak to robią klasowe drużyny, jednocześnie powodując, że przeciwnik w następnym meczu wyjdzie z ugiętymi nogami.
Ta mentalna przemiana była fantastyczna.
Sukces zaczął się od głowy. Reszta jest mniej ważna, bo zależna od nastawienia. Wtedy nogi niosą i taktyka jest prosta.
Potwierdziło się coś, o czym pisało wielu kibiców. Największym wzmocnieniem drużyny było pozostawienie obecnego składu.
W meczu z Celtikiem zobaczyłem "klasowy" monolit.
Nawet dwa przestrzelone karne nie były go w stanie rozwalić. Przeciwnie, jeszcze bardziej go scementowały.
Z taką grą i zaangażowaniem śmiało możemy dołączyć do grona słabeuszy występujących w LM. Skoro im się udaje, to czemu nie nam
Piękny to był wieczór..
Za tydzień nie możemy dopuścić do jakiejś głupoty. Trzeba pilnować aby Szkoci niczego szybko nie strzelili, bo historia pokazuje, że potrafią u siebie gonić. Wiele jednak przemawia za nami i liczę że piłkarze postawią kropkę nad "i". Trzeba łapać każdą okazję na poprawienie sobie współczynnika.
Szkoda, cytując Gawina z wczoraj z Twittera, że rewanż nie jest dziś
Najważniejsze jest, żeby minusy nie przesłoniły plusów.
Po takim meczu o minusach możemy pisać najwcześniej od poniedziałku
A plusów jest naprawdę dużo
Wynik 4:1 idzie w świat. A najważniejsze, że zostaje w głowach Legionistów. To moim zdaniem największy plus tego meczu.
Miroslav Radovic. Dwa gole i asysta. Świetne małe prowokacje w stosunku do zawodników Celticu.I ta nieprzewidywalność.
Piętka do Żyry cud miód i orzeszki
Michał Żyro. Gol i asysta. To jak się zastawia i potrafi sytuacyjnie przyjąć piłkę powoduje, że w ataku pozycyjnym to zawodnik bezcenny.
Łukasz Broź. Asysta. Przed meczem najbardziej obawiałem się właśnie prawej strony, a tu największa niespodzianka meczu. Pewność w obronie plus asysta klasa światowa.
No i oczywiście podcinka do Dudy po której sędzia podyktował karnego.
I ostatni duży plus. Lionel Messi. Wjazd między dwóch obrońców. Wywalczenie karnego po kiwce z czterema obrońcami. I gol na spokoju po przebiegnięci na pełnej ku... połowy boiska.
Jakub Kosecki na tle obrońców Celticu naprawdę wyglądał kosmicznie.
W takim to właśnie tonie, po takim zwycięstwie, po takim meczu to widzę
ps.
O minusach i obawach od poniedziałku
Co do trybun to bardzo fajny mocny doping z przerwami na deprymowanie Szkotów. Mój starszy syn zadebiutował na Żylecie więc będzie miał się czym chwalić przez następne tygodnie
Zabrakło mi tylko przedmeczowej i przerwowej "loży szyderców" bądź ekspertów. Gdzieś się Panowie rozpełzliście lub schowaliście i Was nie znalazłem
Rewanż za tydzień. Nie spieprzmy tego. Wierzę, że nie spieprzymy.
Jeśli dobrze rozumiem to kibic50 jest zwolennikiem Legii a nie poszczególnych trenerów i zawodników.
Zabieram głos bo mam podobnie i sprowadzanie dyskusji do starć miedzy zwolennikami tego czy tamtego jest jałowe.
Spójrz szerzej na tą sprawę, nie zasklepiaj się w bezsensownych podziałach. Chodzi o to żeby Legia wygrywała.
Wypominanie mu karnych traktuję w tych samych kategoriach, co opinie Wojtka Kowalczyka. Obciach.
Nie ma co gadać panowie szlachta wynik meczu znakomity i zaskakujący dla wielu z nas. Dla mnie osobiście również. Cieszę się bo zrealizowali dokładnie to o co prosiłem Podstawową sprawa to celność podań, jeśli to poprawić zdołamy i będzie ruch naszych zawodników na boisku trzeba wierzyć .
Spowodujmy panikę w ich szeregach, zachwiejmy ich wiarę we własne możliwości a będą schodzić z boiska pokonani. Aby to osiągnąć trzeba zwyczajne w świecie zap.....
Zap.. że aż bałem się czy wytrzymają, wytrzymali.
Cieszę się tym bardziej bo liczyłem na Żyro i Kucharczyka i się nie zawiodłem.
Przed nami rewanż i trzeba cholernie poważnie do niego podejść, zero zachłystywania się wynikiem. Celtic w pierwszej połowie kiedy był drużyną pokazał ,że piłkarsko są lepsi od nas, kultura gry ok , my nadrabialiśmy walecznością. Uda się , musi się udać.
@ Forever Legia . Nie podejrzewałem że potrafisz skakac tak wysoko
Inwestycja w karnet nie była chyba taka zła?
Jak nisko upadło dziennikarstwo sportowe, aż strach czytać. Jednego dnia wykopują trenera by zaraz następnego stawiać mu pomnik.
Pierwszy strzelony karny i sportowa złość (jak to po karnych) mogła spowodować odpowiedź Celtów i równie dobrze mecz mógłby się skończyć wynikiem 3:2. Takie płytkie wróżenie z fusów. Tralala - mogło być 6:1… a może 3:2?
Dla mnie ten doskonały dla Legii wynik, oprócz niezłej gry, to także efekt sportowej złości właśnie. Zarówno po pierwszym straconym golu i po niewykorzystanych karnych. Ten zespół wreszcie był silny psychicznie.
Świetny wynik, radość prawie taka sama jak po pamiętnym 3:2 w Moskwie.
Awans prawie pewny, co ja piszę - pewny na 100%
I oglądając wyniki wtorkowych i środowych meczów innych drużyn - coraz bardziej wierzę, że wreszcie skończy się ten cholerny koszmar kilkunastoletniego oczekiwania na awans do LM.
Jakoś te firmy "markowo", nie są tak groźne jak Celtic. Niestety marka to jedno a piłkarze w nich grający to drugie, choć z trzeciej strony, NIKT nie osiągnął takiego rezultatu jak Legia.
Mogiel z 90minut wyszczególnił pięknie procentowe szanse na kogo możemy trafić w ostatniej rundzie i tak właśnie zastanawiam się na kogo miałbym największy apetyt
W przypadku awansu potencjalni rywale i szansa wylosowania:
(2) Steaua - 15,0%, (3) APOEL - 15,0%, (7) Dinamo - 14,5%, (6) Sparta - 13,9%, (1) Salzburg - 9,7%, (5) BATE - 7,5%, (8) Łudogorec - 3,8%, (10) Sheriff - 3,4%, (9) Maccabi - 3%
(11) Maribor - 2,7%, (14) Debreczyn - 1,9%, (15) Slovan - 1,9%, (17) Qarabag - 1,9%, (13) Partizan - 1,6%, (20) Malmo - 1,3%, (16) Aktobie - 1,1%, (18) HJK - 1,1%, (19) Aalborg - 0,7%
Nieładnie "kapować"
Bo wszyscy sądzimy, że powinno być 10:1
Mogiel w euforii zaczął fantazjować z tymi procentami.
Nie wykluczone, że z innymi procentami także
Wczoraj wyniki były tak szalone, że większość faworytów może odpaść. Bardzo trudno teraz typować przeciwnika.
Dlatego nie zamierzam sobie zaśmiecać głowy takimi dywagacjami. W środę będzie jaśniej.
Pewnie liczy się pierwsza piątka z tego zestawienia, wydaje się, że bardzo wyrównana stawka. Jak dla mnie to najchętniej Steaua. Sprawdzilibyśmy jak to się ma do niedawnych słów Leśnodorskiego.
Mecz zaje*&*^*&. Gra zaje&%^%$. Więcej nie napiszę, bo mnie strasznie suszy i spać się chce.
1. Słusznie prawili ci, którzy przed meczem powtarzali: ‘To nie ten Celtic co kiedyś’. Zwłaszcza to mnie zaskoczyło, że po przetrwaniu wielu trudnych chwil w 2. połowie, dali sobie Szkoci wbić dwie bramki w końcówce. Byłem przekonany, że skoro Legia tak marnuje, to się skończy na 2-2 po jakimś megafarfoclu, czymś a la Vrdoljak w rewanżu ze Steuą. A tu myk myk i 4-1. Niesamowite.
2. Jeszcze nie awansowaliśmy. To, co prawda, nie ten Celtic co kiedyś, ale podejrzewam, że nawałnicę to potrafią wciąż przeciwnikowi urządzić, gdy grają u siebie. W zasadzie, prawie wszystkie ich mecze rozgrywane w Szkocji, które widziałem, miały taki przebieg: atakowali jak w transie, nie dając chwili wytchnienia. I wielokroć im się to opłaciło.
3. Vrdoljak. Zwłaszcza jego udział przy golu na 1-0 był bardzo duży. Ale wciąż uważam, że obie strony, i my w komentarzach i koledzy z drużyny w wypowiedziach, wykazują taką pobłażliwość i pocieszają, bo Legia osiągnęła dobry wynik. Gdyby przy dwóch zmarnowanych karnych skończyło się na 2-1, nie bylibyśmy tak wielkoduszni. Jeszcze rewanż i najgorsze, co się może zdarzyć, to odpadnięcie z powodu niestrzelonych wczoraj przez Chorwata karnych. Niech na razie nie strzela 11 w pucharach, a dojdzie do siebie.
4. Jestem zdumiony tym, jak Legia długimi momentami dobrze zagrała. Dawno nie widziałem tyle wigoru, ruchu, płynności akcji, ich powtarzania się, a także różnorodności w grze Legii. To jest bardzo radosne, gdy się człowiek nie spodziewa, a tak dobrze wychodzi. Rok temu Steua nie dała się nam tak rozbujać.
5. Wojciech Kowalczyk. Jeśli ktoś oglądał transmisję w Polsacie z Moskwy 3 lata temu (a studio było długie, bo przecież Śląsk grał wieczorem rewanż w Rumunii z Rapidem, a to było takie ich oczko w głowie, na czym mimochodem i sympatycy Legii mogli skorzystać, bo i Legię tak przy okazji transmitowali), to pamięta, że na o wiele bardziej ucieszonego po zakończeniu meczu niż Kowalczyk wyglądał goszczący w studio niejaki Mila Sebastian. Pysio uśmiechnięty, komplementy, wypowiadane wręcz z wypiekami na policzkach. A Kowalczyk, że niby taki profesjonalny ekspert, któremu nie przystoi okazać emocji, siedział ponury, coś tam prawiąc o szczęściu Legii, o tym, że gdyby Kombarow przypilnował, a że Moshe Ohayon to bez sensu, itd. To już wtedy można się było zorientować, że coś jest nie tak. Ja bym chciał, żeby Kowalczyk został trenerem Lecha albo Wisły i pokazał, jaki to z niego fachura w robieniu, a nie tylko w gadaniu.
6. Wygląda na to, że Legia Berga w pucharach od czasu do czasu będzie zdolna zademonstrować futbol na miarę naszych oczekiwań i swoich możliwości, co niestety nie szło poprzednikowi. Tutaj przy porównywaniu obydwu panów, które ja ciągle przeprowadzam, zanosi się na duży plus dla naszej norweskiej łysinki.
Dla wytrwałych pytanie.
Czy Legia mogłaby tak zagrać bez Kucjaka, Żyro i przede wszystkim Dudy ?
A kto to może wiedzieć? To dywagacja czysto teoretyczna.
Gdyby tych nie było, byliby inni i pod nich ustawiano by zadania na boisku adekwatnie do ich umiejętności i kompatybilności. To jest zabawa w alternatywną rzeczywistość, gdzie nie ma żadnego pewnika.
Prawdopodobnie Legia w sobotę zagra bez tych zawodników, ale okoliczności będą zgoła odmienne i całkowicie nie pozwalające na dokonanie porównania.
Dlaczego to pytanie jest dla wytrwałych?
"Dlaczego to pytanie jest dla wytrwałych?"
Wytrwałych w porównaniach rzeczy nieporównywalnych.
A. Gomołysek z grubsza wyjaśnia, dlaczego tak dobrze nam się grało:
http://taktycznie.net/2014/07/legia-celtic-4-1-czyz-nie-dobija-sie-koni.html
Te błędy taktyczne Celtiku to i tak nie wszystko, nie mówiąc już o indywidualnych babolach. Najważniejszy z tego wniosek, to taki, że tych błędów nie da się w tydzień wyeliminować i z pewnością dostaniemy miejsce i okazje to strzelenia bramek. Ale podobnie jest u nas. Jednak drugi raz tak wolno i apatycznie Celtic nie zagra.
Wczoraj miło było patrzeć jak Legia robi swoje. W 11 na 11 też by pojechali tak grający Celtic. Niemniej to połowa dwumeczu (komunał
Jeżeli miałbym wskazywać jakieś główne przyczyny postawy Celticu to skład taki sobie, mecz ligowy zagrają dopiero w przyszłym tygodniu, no i oczywiście pogodę w Warszawie
Ogólnie jak sięgnąć pamięcią do zeszłego roku to warto spróbować sobie przypomnieć pierwszy mecz w Molde. Po bramce dla Celticu pomyślałem, że to będzie powtórka z rozrywki, obrona Częstochowy, a tu bardzo miłe zaskoczenie.
Co do Vrdoljaka za tydzień liczę, że w ramach rekompensaty będzie najlepszym graczem na polu gry, biorąc pod uwagę obie drużyny.
Czy my jesteśmy tacy mocni, czy Celtic taki słaby ?
Byłem zszokowany postawą Celticu. To było coś magicznego, widzieć to na stadionie w jaki sposób Legia gra, jak dojrzale buduje akcje.
Martwi mnie jedynie nasz środek pola. Nie mamy klasowych środkowych pomocników i boję się, ze gdy Celtic w rewanżu zastosuje prawdziwy pressing(a nie tylko pozorowany) - może być krucho.
Pewnie to banalne ale ani my tacy silni ani Celtic taki słaby. Wyraźnie się pogubili po czerwonej kartce a naszą wielką zasługą jest fakt, że pomogliśmy im to zrobić i wykorzystaliśmy ich chaos.Aż chciałoby się napisać w 100% ale nie mogę
11 na 11 też ich byśmy ograli. Liczyli na szybko, łatwo i przyjemnie, a tu rach ciach i 1:1 (pierwszy dzwon) potem już ich ładnie napoczęliśmy.
Wydaje mi się, że jakby grali w komplecie to przy takiej postawie jaką prezentowali w środę to nawet szybciej stracili by kolejne bramki.
@Michał
Scott Brown kontuzjowany, z Jorgosem Samarasem nie przedłużyli umowy. Taki ten Celtic trochę wykastrowany w stosunku do poprzedniego sezonu.
Miej również na względzie to, że liga szkocka startuje dopiero za tydzień.
--------
Jedyne co się boję w rewanżu, że trafi się sędzia, który będzie przymykał oko na grę w wyspiarskim stylu (patrz rewanż Szachtior - Celtic).
Liczę na to, że wpływowe persony mające "kontakty" postarały się już o to, że rewanż będzie sędziował jakiś hiszpański "aptekarz"
"Co do Vrdoljaka za tydzień liczę, że w ramach rekompensaty będzie najlepszym graczem na polu gry, biorąc pod uwagę obie drużyny."
Statystyki za legionisci.com:
Odbiory - Ivica 8, Jodłowiec 5
Straty - Ivica 1, Jodłowiec 4
Bilans - Ivica +7, Jodłowiec +1
Serio będę utrzymywał, że nasz kapitan był najlepszy na boisku (choć też Rado... eh).