- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
-
Zagłębie - Legia 1-3: Zwycięstwo przed przerwą
Rundę zasadniczą bieżącego sezonu Legia zakończyła mocnym akcentem. W Lubinie, gdzie wiosną tego roku Zagłębie nie zwykło przegrywać, podopieczni Henninga Berga odnieśli pewne zwycięstwo 3:1. Losy meczu zostały rozstrzygnięte już w pierwszej połowie. Do bramki Zagłębia trafiali Orlando Sa, Ivica Vrdoljak i Helio Pinto, a gospodarze stracili ukaranego czerwoną kartką Bartosza Rymaniaka.
W pierwszej połowie Legia wzorowo wypunktowała gospodarzy, układając sobie mecz po swojej myśli już przy pierwszej nadarzającej się sposobności. Michał Żyro, jak zwykł to czynić coraz częściej i z coraz lepszymi efektami, zbiegł do środka pola z prawego skrzydła, wykorzystał gapiostwo Davida Abwo, wykazał się największym zdecydowaniem w walce o piłkę z defensorami Zagłębia, wyłożył futbolówkę Orlando Sa i było 1:0.
Michał Żyro miał udział również w drugiej bramce dla Legii, wbiegając przed Bartosza Rymaniaka w polu karnym gospodarzy i pozwalając się sfaulować obrońcy Zagłębia. Faul był subtelny, przypominał nieco przewinienie Kuby Wawrzyniaka, po którym straciliśmy bramkę w meczu z Lechią w Gdańsku, jeżeli jednak sędzia dostrzegł złamanie przepisów w zachowaniu Rymaniaka, nie miał innego wyjścia niż podyktować rzut karny dla Legii. Tym dziwniejsze było szaleństwo Rymaniaka, który po tym, jak zobaczył czerwoną kartkę, najpierw ostentacyjnie pukał się w czoło przed asystentem, a następnie odepchnął jeszcze sędziego Rynkiewicza.
Po trafieniu Ivicy Vrdoljaka z rzutu karnego Legia dążyła do zdobycia kolejnych bramek. Po znakomitej akcji Ondreja Dudy Michał Żyro dośrodkował na głowę Orlando Sa, jednak Silvio Rodić stanął tym razem na wysokości zadania, podobnie jak przy kolejnych strzałach w wykonaniu Dossy Juniora i Michała Żyro. Jeszcze przed przerwą mecz praktycznie rozstrzygnął jednak Helio Pinto. Duda został sfaulowany przez nieruchawego, sprawiającego fatalne wrażenie przez cały mecz Manuela Curto, do piłki podszedł Pinto i strzałem z lewej nogi dał Legii trzeciego gola. To już trzecia bramka zdobyta w tym sezonie bezpośrednio z rzutu wolnego przez Helio Pinto. Wcześniej Portugalczyk trafiał w przegranych meczach w Bydgoszczy i w Zabrzu, tym razem bramka jego autorstwa wreszcie nie tylko podniosła ocenę za wrażenie artystyczne, ale i przyczyniła się do zdobyczy punktowej.
Zagłębie w pierwszej połowie całkowicie oddało pole Legii. Orest Lenczyk ustawił swój zespół bardzo defensywnie, przesuwając Djordje Cotrę z obrony na lewą pomoc, a do gry w ataku desygnując nominalnego pomocnika Johana Bertilssona. Po stracie bramki na 0:1 Zagłębie kilka razy zaatakowało, oczywiście swoją prawą stroną, na której Pavla Vidanova dwukrotnie niezbyt skutecznie powstrzymywali Tomasz Brzyski i Henrik Ojamaa, ale po bramce Vrdoljaka gospodarze zupełnie stracili wiarę w sens dalszej walki z Legią.
Po przerwie Legia miała dużą przewagę, ale nie byliśmy dość zdeterminowani, by zdobyć kolejne bramki. Dużo graliśmy piłką, szarpał wprowadzony za Ojamę Kuba Kosecki, ale nie przekładało się to na sytuacje strzeleckie, z wyjątkiem sytuacji, w której Michał Żyro wyprowadził na dobrą pozycję Ondreja Dudę, niestety młody Słowak trafił w słupek.
Nie zdobyliśmy kolejnych bramek, za to pozwoliliśmy gospodarzom na strzelenie honorowego gola. Długi wykop znalazł Miłosza Przybeckiego, ten wychodził sam na sam z Dusanem Kuciakiem, został dogoniony przez Kubę Rzeźniczaka, ale znalazł sobie jeszcze miejsce do celnego strzału. Wydaje się, że winę za tę bramkę ponosi chyba właśnie Kuba Rzeźniczak, który najpierw zgubił Przybeckiego, a potem nie zaatakował go, kiedy skrzydłowy Zagłębie schodził do zewnątrz, by uderzyć lewą nogą. Być może Kuba miał w pamięci kilka sytuacji z jesieni, kiedy ostro atakując 'na raz', był 'nawijany', jak choćby przez Lovrencsicsa w Poznaniu.
Trzeba jednak powiedzieć, że gol dla Zagłębia był zupełnie przypadkowy, a nasze zwycięstwo tym razem nie było zagrożone nawet przez moment.
Zawodnik meczu to bez wątpienia Michał Żyro, który zaliczył asystę, a mógł mieć jeszcze dwie kolejne, no i wypracował rzut karny dla Legii. Pomysł z wystawieniem Żyro na prawej flance sprawdza się na razie celująco. Schodzący do środka Michał szachuje przeciwników lewą nogą, otwierając akcję i posyłając prostopadłe piłki do napastników. Nie wydaje się, żeby pozycja 'Żyrki' była zagrożona przez powrót Guilherme.
Nieco gorzej wygląda sytuacja na lewej flance. Kuba Kosecki był w Lubinie aktywniejszy niż Henrik Ojamaa, ale różnica między naszymi skrzydłowymi niestety nie była znacząca. Kosa chwilami wręcz dublował rolę Ojamy, wikłając się w indywidualne pojedynki nawet z dwoma przeciwnikami. Tym razem zabrakło akcji w rodzaju tej, która zapewniła nam trzy punkty w Gliwicach. Zabrakło również bramki, chociaż mogła być ku temu szansa, kiedy Kosecki doszedł do kolejnego świetnego podania Żyry. Podanie było jednak odrobinę zbyt ostre, a może noga Koseckiego za krótka, i Kosie nie udało się uderzyć na bramkę.
W porównaniu z meczem z Zawiszą trochę wyżej zagrał Helio Pinto, który tym razem odważnie pokazywał się pod polem karnym przeciwnika. Portugalczyk wytrzymał pełne dziewięćdziesiąt minut, a miejsca Danielowi Łukasikowi ustąpił, oszczędzany być może z uwagi na ryzyko otrzymania żółtej kartki, Ivica Vrdoljak. Im częściej będzie grał Helio Pinto, tym większy będziemy mieli z niego pożytek. Problem Portugalczyka polega jednak na tym, że do drużyny po kontuzji wraca Tomasz Jodłowiec.
Zadanie zostało wykonane. Legii za mecz w Lubinie należą się duże słowa uznania, mimo mało efektownej gry w drugiej połowie. To były bezdyskusyjne trzy punkty, zasłużone, wyraźne zwycięstwo. A od poniedziałku myślimy już o rundzie finałowej!
Oby Orlando Sa (jeśli zagra) rozegrał dobry mecz, bo to byłby sygnał, iż mamy alternatywę dla dwójki Radović - Duda. Póki co nie wiemy jak wygląda inna gra (no z wyjątkiem początku sezonu gdzie wyglądało to mocno średnio), więc dobrze by było aby trener Berg miał realny wybór możliwości gry ofensywnej. W tej chwili wszyscy wiedzą kim i jak zagramy, więc zasianie elementu niepewności przed rundą rewanżową w głowach rywali, napewno by nam nie zaszkodziło.
- "Osobiście nie wyobrażam sobie innego wyniku, niż wysokie zwycięstwo Legii"
A ja jestem ciekaw na jakich podstawach opierasz te swoje wyobrażenia? Jeśli to "własne widzi mi się" to ok, masz pełne prawo żyć w własnym świecie. Tyle, że nie ma on za wiele wspólnego z rzeczywistością. Szczególnie tą ligową, rządzącą się własnymi, dawno już ustalonymi prawami. A te prawidła wskazują zgodnie ze słowami Gawina na bardzo trudną przeprawę Legii. Być może najtrudniejszy mecz Legii w tej rundzie, w którym musimy zagrać z głową.
Determinacja, zacięcie muszą i będą po stronie Zagłębia. To oni będą walczyć o życie, my musimy w takich warunkach zachować rozsądek. Nie możemy wdać się w bitwę na murawie. Ewentualna wygrana kosztem straty ważnego lub co gorsza ważnych zawodników byłaby porażką. A "Miedziowi" nie odpuszczą. Podopieczni trenera Lenczyka zagrają pod hasłem "wszyscy jesteśmy Piechami". Nie możemy, wręcz nie wolno nam przyjąć tej "gry" na ich warunkach.
W takiej sytuacji liczę na wykorzystanie którejś z kontr, okazji nie zabraknie. Oby starczyło nam koncentracji.
Tym bardziej ze notujemy calkiem dluga (bron Boze nie rekordowa ale jednak) serie bez porazki w lidze (pisze o graniu w pilke) a my takie serie lubimy sobie psuc w meczach z leszczami
Bedzie dobrze, a juz na pewno ciekawie. Bo juz sama gra bez Rado bedzie ciekwym eksperymentem
Z niebezpieczeństw - Abwo grający na prawym skrzydle oznacza Abwo grającego na Brzyskiego. Ten pierwszy będący chyba w życiowej formie i zaliczający asysty lub bramki prawie co mecz, ten drugi dla odmiany zupełnie bez formy...
"A ja jestem ciekaw na jakich podstawach opierasz te swoje wyobrażenia?"
Ty tak na poważnie ? Ok
Po 1. Gramy z 14 (czternastym) zespołem ligi. Dzieli nas 31 (trzydzieści jeden) ligowych punktów. Strzeliliśmy prawie 2 (dwa) razy więcej goli niż Zagłębie, tracąc też mniej.
Po 2. Budżet (Źródło: Piłka Nożna) Legii ok 100 mln przy 35 mln Zagłębia
Po 3. Szeroka, wyrównana, naszpikowana zawodnikami różnych reprezentacji kadra.
Po 4. Ogromne aspiracje (LM) właścicieli klubu
Po 5. Najwyższe w kraju kontrakty zawodników.
Po 6. Sztab szkoleniowy i cała infrastruktura.
Po 7. Determinacja, zacięcie muszą i powinny być po stronie Legii. To że oni będą walczyć o życie, nie powinno mieć w tym wypadku żadnego znaczenia. Musimy wdać się w bitwę na murawie (jak w każdym meczu) bo tylko w ten sposób można stworzyć prawdziwy zespół. "Miedziowi" nie odpuszczą a Legia tym bardziej. Podopieczni trenera Berga zagrają pod hasłem "wszyscy jesteśmy Radovicami". Nie możemy, wręcz nie wolno nam przyjąć tej "gry" na ich warunkach. Musimy narzucić im własne.
Po 8. Gramy co tydzień i mamy kilka spotkań mniej w nogach.
Jeśli te argumenty Cię nie przekonują, to na jakiej podstawie oczekiwałeś dobrej gry w LE ?
Chyba nie bierzesz pod uwagę 1 czynnika.
Pierwsze 6 punktów, które wymieniłeś nie wyjdą na boisko. To są argumenty długoterminowe, a nie na konkretny mecz.
Determinacja. Każdy kibic wymaga od swojej drużyny 100% determinacji i Legia ani Zagłębie nie jest tu wyjątkiem. No i z determinacją różnie to bywa niestety.
"Pierwsze 6 punktów, które wymieniłeś nie wyjdą na boisko."
Wymień jednego piłkarza Zagłębia, którego wystawiłbyś w pierwszej 11 Legii
Tak czytam co napisałeś i wygląd mi na to, że stosując się do powyższych punktów powinniśmy natychmiast rozwiązać wszelkie rozgrywki piłkarskie. Mistrzostwo świata przyznajmy z urzędu Brazylii, Ligę Mistrzów Realowi Madryt, Ekstraklasa należy do Legionistów (w każdej innej lidze znajdziemy jakiś odpowiednik). Dajmy sobie spokój z tym cyrkiem jak i tak wszystko wiadomo. Doskonałe w swojej prostocie, aż dziw, że wcześniej nikt na to nie wpadł.
Jednak wisienką na torcie jest Twoje własne pytanie, które zadałeś na końcu;
- "Jeśli te argumenty Cię nie przekonują, to na jakiej podstawie oczekiwałeś dobrej gry w LE ?"
Jeśli te wszystkie przytoczone przez Ciebie punkty mają aż takie znaczenie w futbolu (daleki jestem od stwierdzenia, że nie mają w ogóle) to na jakiej podstawie Ty sam oczekujesz jakiegokolwiek wyniku w LE? Oczywiście poza wyeliminowaniem zespołów z Azerbejdżanu. Od całej reszty odstajemy niemal w takim stopniu co Zagłębie od nas.
Widzisz, ja dostrzegam mnóstwo innych zmiennych mających wpływ na przebieg i co ważniejsze, wynik poszczególnego meczu piłki nożnej. W innym wypadku niedawna słaba passa Bayernu (najlepszej obecnie drużyny na świecie - choć taki Real Madryt nie chciałby pewnie zbyt wielu tamtejszych futbolistów) zakończona dopiero sukcesem z Manchesterem United byłaby kompletnie niewytłumaczalna. Prawda jest taka, że w dyscyplinie zwanej futbolem takie czynniki jak dyspozycja dnia, determinacja, czy choćby świadomość celu, do którego się zmierza, mogą mieć i bardzo często mają ogromne znaczenie. To właśnie dlatego kopciuszek ogrywa mistrza, teoretycznie słabszy odprawia z kwitkiem faworyta. Nie jest to oczywiście norma, jednakże jest to jeden z powodów dla których futbol jest tak pasjonujący. Oczywiście faworyt od tego jest faworytem aby spodziewać się po nim zwycięstwa, nie zmienia to faktu, że takowego może nie odnieść. Co ważne, obserwując pewne warunki.. nazwijmy to meczowe można przypuszczać, że w tym konkretnym meczu faworyt może mieć problemy. I tak właśnie widzę nadchodzące szybkim krokiem spotkanie Legii w Lubinie na stadionie Zagłębia, które u siebie, pod wodzą trenera Lenczyka jeszcze nie znalazło pogromcy tej wiosny.
" w tym konkretnym meczu faworyt może mieć problemy. I tak właśnie widzę nadchodzące szybkim krokiem spotkanie Legii w Lubinie"
Tak jak Ty masz prawo do obaw co do wyniku, tak ja mam prawo wierzyć w łatwe zwycięstwo. Na szczęście nikt z nas nie ma zielonego pojęcia jakim wynikiem zakończy się to spotkanie.
' które u siebie, pod wodzą trenera Lenczyka jeszcze nie znalazło pogromcy tej wiosny."
Zapewne jest Ci znane stare piłkarskie powiedzenie - "każda seria kiedyś się kończy", nawet jak sam raczyłeś zauważyć Bayernu.
Nie mogę zrozumieć dlaczego "każdy" musi myśleć podobnie do Ciebie ?
- "Tak jak Ty masz prawo do obaw co do wyniku, tak ja mam prawo wierzyć w łatwe zwycięstwo. Na szczęście nikt z nas nie ma zielonego pojęcia jakim wynikiem zakończy się to spotkanie. "
Ależ zaraz, zaraz, gdybyś napisał, że wierzysz w dobry wynik w Lubinie to ja słowem bym się nie odezwał. Ty jednak jak się wyraziłeś, nie wyobrażasz sobie innego wyniku jak wysokie zwycięstwo, a to wybacz, zupełnie inna para kaloszy.
Orlando Sa? Jeśli się Legia jutro zabierze, tak jak byśmy sobie życzyli, za strzelanie bramek, to czuję, że nie pan Orlando wystąpi w tym dziele w roli głównej. Prędzej Żyro, może Kosa, może Helio Pinto albo nawet Heniek z Dudą. Ale pan Orlando to chyba nie bardzo.
Do boju, Legio marsz ...
Z całym szacunkiem, ale jestem już dorosłym facetem i nie Ty będziesz decydował co mogę sobie wyobrażać, a czego nie mogę.
Ps
Wybacz, ale Twój argument "To oni będą walczyć o życie," zupełnie mnie nie przekonuje.
Od lat obserwuję poczynania naszych kopaczy w "meczach o życie", niestety kończy się tak samo.
Jeśli zaś determinacji, o której piszesz w kontekście Zagłębia zabraknie w zespole walczącym o kolejne MP, a co za tym idzie eliminacje do upragnionej LM, to o czym my tu właściwie pitolimy ?
- "Z całym szacunkiem, ale jestem już dorosłym facetem i nie Ty będziesz decydował co mogę sobie wyobrażać, a czego nie mogę. "
Ależ oczywiście, że nie mam zamiaru o niczym decydować. Możesz sobie myśleć, uważać, lub jak wolisz wymagać co tylko tam chcesz. Wchodząc jednak na czarną-eLkę i dzieląc się swoimi przemyśleniami poddajesz je pod dyskusję. Chyba zdajesz sobie sprawę z podstawowej "funkcji" tej strony. Jeśli więc masz z tym problem to nie wiem... istnieje szansa, że pomyliłeś portale. Zamiast dyskusyjnego lepszy byłby taki z ogłoszeniami albo co.
" Wchodząc jednak na czarną-eLkę i dzieląc się swoimi przemyśleniami poddajesz je pod dyskusję"
Tyle tylko, że Ty nie dyskutujesz. Ty pouczasz.
Na obronę tezy, że ten mecz powinniśmy wygrać gładko przytoczyłem wiele argumentów. Ty napisałeś coś "o życiu, determinacji" itp
Mecze "o", a nawet "3 x o" mamy przy okazji eliminacji naszej kadry od "wieków"
Może będziesz łaskaw wytłumaczyć, dlaczego akurat Twoje argumenty o "trudnym meczu" są prawdziwsze od moich o "łatwym meczu" ?
Ps
O przyczynach zwolnienia Urbana i zatrudnienia Berga niektórzy pitolili od początku.
Aż dziw bierze, że inni potrzebowali kilku miesięcy i wywiadu z Dominikiem Ebebenge, aby dojść do podobnych wniosków.
Ps 2
" lub jak wolisz wymagać"
Nie wymagać tylko wyobrażać. To zupełnie coś innego. Przynajmniej dla mnie.
Wierzę, że w tym meczu obudzi się Ojamaa i pokaże ciekawą grę. Nie mogę się doczekać Sagana na boisku. No i przekonamy się czy mamy choć cień zawodnika który poprowadzi grę jak nieobecny Rado.
http://legia.com/news,40805-legia_i_zaglebie_w_liczbach.html
Na koniec napiszę tak: Z każdym można przegrać, no, nie z każdym wypada.
"A te prawidła wskazują zgodnie ze słowami Gawina na bardzo trudną przeprawę Legii. Być może najtrudniejszy mecz Legii w tej rundzie, w którym musimy zagrać z głową"
Przemilczę
No, to jest właśnie to, o co mi chodziło krytykując Dudę. Dostał piłkę i z zimną krwią uderzył obok bramkarza. Później było trochę gorzej, bo i nie dostawał takich podań a też parę razy zabrakło mu tzw. nosa, żeby "przeczytać" grę kolegów.
Mecz tak właściwie rozstrzygnięty w 2 minucie, bo po tej bramce cały plan Lenczyka poszedł w..., takie niedomówienie...
Tak czy siak, sezon zakończony (tego całego cyrku nie traktuję poważnie), Legia jeszcze wyraźniej niż przed rokiem zdominowała ligę wygrywając aż 10 pkt nad wiceliderem, mając aż 5 wygranych więcej. Stosunek bramkowy również wygląda całkiem okazale - 60 strzelonych do 30 straconych, przy czym straciliśmy (ex equo z Wisłą) najmniej. Nie można jeszcze powiedzieć, że ryzyko ze sprowadzeniem Berga się opłaciło, natomiast też nie można powiedzieć, że zaszkodziło drużynie.
O ile wiem, to u siebie mamy Wisłę Ruch, Zawiszę i Lecha na deser
Wiesz co, pomijam już oczywiście kwestię fair play takiego "zagrania", ale odnoszę wrażenie, że dziś żaden z piłkarzy nie chciałby dostać "czwartej" kartki. Wypaść z "przygotowań" do decydującej fazy to niefajna sprawa, można już nie wskoczyć do podstawowego składu i "dogrywkę" oglądać z ławki. Coś czuję, że na taki układ nie poszedłby nikt.
@ Senator
- " Ani to nie będzie lepiej smakować a tylko nerwy mi zszarpie już jestem wk..."
A niby czemu nie będzie smakować? Czym to się różni od spotkania dzisiaj, czy tydzień temu? Eee tam, marudzisz jak stara panna na wydaniu
Oczywista oczywistość że nawet nie przepraszam. Co innego myślisz co innego piszesz
Nie kombinuj i nie pomijaj kluczowych słów, inaczej, będzie smakować? Mi nie będzie, a zdrowia i tak wątłego zabierze. Emocjonujące to niech będą mecze Realu jak przegrają to trudno troszki wiadomo szkoda.
Legia ma wygrywać a wtedy zdrowy będę
Na Zawiszę IV będzie potrzebny. Dużo lepiej wypaść choćby na następną Lechię. Później Ruch jeszcze jest, ale to już za późno.
@Monrooe
Nie fair play tylko normalna taktyka na sezon. Jakby nie takie ruchy to mielibyśmy mniej medali na ostatniej olimpiadzie - taki sezonowy faul taktyczny.
@terminarz
Jeszcze tylko Ruch albo Górnik (jeden śląski klub wystarczy) na Pogoń zamienić i byłby zestaw idealny. Księgowi już pewnie ręce zacierają.
@sam mecz
Pierwsza połowa - miodzio. Druga połowa - naprawdę zasnąłem i obudziłem się dopiero po bramce dla Lubinian. Fajnie się chłopaki bawili, ale widać było, że już nie chcą Miedziowych za bardzo upokorzyć. Co prawda pokaz siły był i tak, ale wynik a'la gwałt Lecha na Jadze dałby nam jeszcze większą przewagę psychiczną (o ile do końca nie rozluźnił by psychy naszych grajków). 60 bramek nastrzelała w tym sezonie Legia, a mi nadal mało!
Myślałem, generalnie, że będzie ciężej. Jak na trenera zatrudnionego na podstawie prezentacji Power Pointa, pan Berg osiąga na razie dobry dorobek punktowy.
Pozostałe mecze? 5 punktów przewagi to nie tak wiele, choć przewaga powiększyła się od przerwy zimowej. Oby się jak najwcześniej wyjaśniła sprawa na rzecz Legii - żebyśmy wygrywali, a rywale, żeby gubili punkty. Ale nie wiem, jak to będzie. Lech wygrał po raz pierwszy od dawien dawna na wyjeździe. Albo idą w górę z formą, albo to Górnik tak słaby, albo jedno i drugie. Łatwo nie będzie.
30 straconych goli to najmniej w lidze, choć w ogóle to sporo. Ale 3 z nich stracone komisyjnie.
"Prawdę mówiąc mogę tak się mylić bez końca"
Ważne jest żeby każdy miał taką świadomość i zamiast "ustawiać" kibica50 w jego myśleniu z pozycji "najrozsądniejszego" założyć że możesz się mylić a nie przemawiać ex cathedra w każdej sprawie.
Nie wpadajcie panowie "mądrzy" w grzech pychy, bo jest się narazić na śmieszność.
Fajnie jest sobie pogadać o piłce z innymi pasjonatami ale jeśli jedni samozwańczy "eksperci" zaczynają innym imputować niewiedzę i (delikatnie mówiąc) słabość myślenia to robi sie słabo.
Narcyzm bywa szybko karany, bo jak wyglądają po meczu przewidywania "najmądrzejszych"?
Oprócz świetnego samopoczucia życzę również trochę samokrytycyzmu.
Pozdrawiam.
Przyjmuję z pokorą. Niemniej jednak nie wydaje mi się, abym 'ustawiał' kogokolwiek. Przynajmniej nie to było moim zamiarem. Czytając tą dyskusję raz jeszcze widzę, że jedyne z czym się nie zgodziłem to 'nie wyobrażanie' sobie innego wyniku niż wysokie zwycięstwo Legii. Nie dlatego, że to niemożliwe, a dlatego, że akurat w tym wypadku przesłanek do aż takiego optymizmu nie było. I wynik końcowy nic w tych założeniach nie zmienia. Wygrał faworyt, zgodnie z prawami faworyta i chwała mu za to. Prawda jednak jest taka, że faworytem w tej lidze Legia jest zawsze, a jednak kilka razy 'udało się' się temu zaprzeczyć, przegrywając łatwe, mogłoby się zdawać mecze. Patrzmy więc na tę ligę realnie.
Absolutnie nie chodzi o to aby tego wygrywania nie oczekiwać, ale o to aby zdawać sobie sprawę, że czasem o tą wygraną będzie ciężej. Do takiej właśnie kategorii ten mecz należał. A to, że skończył się zasłużonym zwycięstwem faworytów tylko i wyłącznie potwierdza ich klasę. Dlatego też pisząc, że "mogę tak się mylić bez końca" miałem na myśli, że Legia zawsze będzie wygrywała mecze, które zapowiadają się na niełatwą przeprawę. Oby zawsze z takim spokojem. Niezmiennie jednak zapowiadając takie mecze będę wskazywał na trudność zniżającego się spotkania. Nawet jeśli po łatwym wygraniu takowego narażę się na "śmieszność" i zostanę "najmądrzejszym" samozwańczym "ekspertem".
Dzięki za wsparcie, ale jak widzisz doskonale sobie radzę.
Monrooe musi pouczać. Taka już jego natura
Ciekaw byłem co napiszecie o Sa, bo prawdę powiedziawszy nie mam wyrobionej opinii na temat jego występu.
Przy bramce zrobił co do niego należało (gdyby tego nie strzelił, auć), potem zaimponował strzałem głową po podaniu Żyrki (strzał z miejsca, bez wyskoku, z dość ostrego kąta, a mocny i precyzyjny), ale wydawał mi się jednak trochę zagubiony na boisku, mało aktywny. Może ma taki styl gry po prostu. Znamienne było jego zachowanie kiedy został ostro zaatakowany przez Abwo, zdziwienie wymieszane z politowaniem, całe zajście dobrze oddało specyfikę polskiej ligi
@ Vrdoljak
Fair play fair playem, natomiast nie tacy zawodnicy 'czyścili' się kartek. Normalna sprawa, nie miałbym żadnych uwag, gdyby wypadł na Zawiszę. Gdyby porównywać, to za mniej zrozumiałą uznałbym chyba akcję Rado z zeszłej niedzieli i późniejsze tłumaczenie, że musiał faulować, bo rzekomo szła groźna kontra
Ale abstrahując już od kwestii kartek, rundę finałową trzeba mocno zacząć, od pierwszego meczu. Nie ma co zbierać sił i kumulować energii na później, skoro rzecz będzie można prawdopodobnie rozstrzygnąć wcześniej.
"Sa: prawdę powiedziawszy nie mam wyrobionej opinii na temat jego występu"
Mam tak samo jak Ty
Graliśmy w piłkę tylko 45 min, a to trochę za mało aby móc wyrobić sobie zdanie. Gola zdobył perfekcyjnie. To przyjęcie i strzał z zimna krwią poezja.
Niestety wg mnie Legia nie gra "na egzekutora" stąd tak mało okazji. Może się to zmieni, bo w pierwszej połowie pokazał, że potrafi.
Dla mnie ważniejsze jest to, co gra Duda. Ten 19 latek zachowuje się tak, jakby w Legii grał z 5 lat. Podtrzymuję, że może to być najlepszy transfer w Legii od lat.
Jeszcze słowo o Żyro. Po tym wszystkim co przeszedł, zarówno w gabinetach lekarskich jak i forach internetowych.. SZACUNEK !
Pogra u nas chyba tylko do lipca..
- "Znamienne było jego zachowanie kiedy został ostro zaatakowany przez Abwo, zdziwienie wymieszane z politowaniem, całe zajście dobrze oddało specyfikę polskiej ligi"
OoO, też zwróciłem na to uwagę, a potem był jeszcze faul w środku pola, po którym Portugalczyk był nad wyraz zdziwiony. No cóż, widać nad Wisłą nie wiedzą jeszcze o 'klasie' Orlando i traktują go jak pierwszego lepszego chłystka. Szkoła życia, która wcale nie musi być łatwa (na co wskazują problemy poprzedników). Niemniej jednak sposób reakcji i strzał na 0:1... palce lizać. Tego oczekuję od napastnika i tak się właśnie Sa zachował, rokuje to całkiem pozytywnie. Zresztą sytuacja z wyjściem do podania Żyro również, tylko świetniej postawie Rodicia Lubinianie zawdzięczają czyste konto, strzał Orlando oddany przeciw nogom był doskonały. Faktycznie gorzej nico z grą "w polu", ale tu musi nauczyć się "żyć" z agresją rywali, tego, że nikt nie będzie odpuszczał. No i brakuje jeszcze zgrania z kolegami, ale to widać też u Ojamy, czy Dudy. Mimo to większość akcji się zazębia, a wtedy... dość słabo wyglądają poczynania defensywy rywali.
Nie jestem urką ale mam podobne spojrzenie na sprawy.
@Monrooe
Ja odnoszę wrażenie że część forumowiczów, w tym Ty pisze z poczuciem wyższości i w tonie protekcjonalnym. A przecież życie pokazuje że macie taką samą zdolność przewidywania jak cała reszta.
Ciekawe rozmowy są wtedy kiedy można wygłosić swój pogląd i go bronić a adwersarze się z nim nie zgadzają i starają się argumentami go obalić częściowo lub w całości.
Inaczej to forum i przedmeczowe felietony można sprowadzić do słynnej i jakże celnej odpowiedzi Kazimierza Górskiego "może wygramy, może przegramy albo będzie remis" albo "piłka jest okrągła a bramki są dwie" i wtedy jest niepotrzebna cała pisanina.
Co do argumentu kibica50 że wygrywają zespoły z lepszymi piłkarzami (konsekwencja wyższych budżetów) to oczywiście nie jest to absolutną regułą ale chyba nie zaprzeczysz że to jest trend dominujący?
Tak więc stwierdzenia kibica50 jak i Wasze przewidywania ciężkiego meczu są równoprawne, bo wszystko może się zdarzyć ale statystyki pokazują że Legia jest dużo mocniejsza od Zagłębia, tabela na to wskazuje i Twoje ironizowanie na temat zamknięcia rozgrywek, bo nie ma sensu grać, jest oznaką lekceważenia interlokutora i występowania ex cathedra.
Nie chodzi mi o rzeczywisty wynik meczu, bo Górski wyczerpał temat ale o prawo do równoprawności wypowiedzi. Jak się okazało nie jesteście lepszymi analitykami niż przeciętny kibic a przebieg meczu to wykazał ale rościcie sobie prawo do "prostowania" myśli innych forumowiczów.
Podobno dbacie o poziom i swobodę dyskusji i piętnujecie ludzi którzy odbiegają od tematyki piłkarskiej i konstruktywnej dyskusji a kolega Zbyszek daje w swoich felietonach popisy agresji wobec ludzi i zdarzeń z pozycji wszystkowiedzącego. Według mnie treść tych felietonów nie potwierdza jego dobrego samopoczucia.
Dlaczego nie prostujecie myślenia Zbyszka? Bo jest Waszym znajomym?
Wyczuwam w tym hipokryzję.
Pozdrawiam
"Nie jestem urką ale mam podobne spojrzenie na sprawy"
Wypada tylko przeprosić, co czynię z dużą przyjemnością, bo jest nas już trzech
- "Ja odnoszę wrażenie że część forumowiczów, w tym Ty pisze z poczuciem wyższości i w tonie protekcjonalnym. A przecież życie pokazuje że macie taką samą zdolność przewidywania jak cała reszta. "
Mam nadzieję, że to jedynie wrażenie. Biorące się być może stąd, że jestem (bo piszę teraz o sobie) pewien swoich racji i staram się być dość wyrazisty we własnych opiniach. Nie roszczę, a przynajmniej staram się nie rościć sobie prawa do nieomylności. Nie zamierzam jednak ze swoimi poglądami się 'ukrywać'.
- "Ciekawe rozmowy są wtedy kiedy można wygłosić swój pogląd i go bronić a adwersarze się z nim nie zgadzają i starają się argumentami go obalić częściowo lub w całości. "
A cóż to innego czyniliśmy, że tak się zapytam? Mnie się wydaje, że nic innego nie rozbiłem, starałem się wskazać na powody takiego a nie innego postrzegania przeze mnie obecnej sytuacji. A, że nieco ironicznie? W tym jest jakiś problem? Sorry, wydaje mi się, że to dość codzienna na c-eL metoda (aż dziw bierze, że nie zauważyłeś), która w tej chwili wydała mi się najlepszym "narzędziem" do wskazania problematyki argumentów adwersarza.
Bo przecież rację masz pisząc, że najczęściej wygrywa faworyt, często bogatszy, mający lepszych zawodników (w końcu z jakiegoś powodu faworyt). Niemniej jednak futbol to gra w której kopciuszek potrafi uwypuklić wszystkie niedostatki rzeczonego faworyta, karząc go za nie straszliwie. I bardzo dobrze, bo gdyby rzecz miała się inaczej, to jak napisałem, wszelkie rozgrywki można by zakończyć. Sensu ich rozgrywania by nie było, a zwycięzcy znani byliby już przed meczami.
Jest jednak inaczej, dlatego też warto czasem spróbować przewidzieć z kim to ten potencjalny faworyt może mieć trudności. Przeanalizować obecną sytuację i zestawić fakty. To właśnie one wskazywały na to, że akurat ten mecz może być dla Legii problematyczny. I to właśnie starałem się przekazać. Oczywiście każdy ma prawo do bezstresowego zakładania kolejnych zwycięstw, ale jaki ma to związek z rzeczywistością? A o tym w moim przekonaniu pisałem.
Bo z drugiej strony jeśli założymy, że każdy kto tu wejdzie, niczym cytowany przez Ciebie Kazimierz Górski napisze od siebie: - "może wygramy, może przegramy albo będzie remis" to okaże się, jak sam wspomniałeś, że "wtedy jest niepotrzebna cała pisanina.". Ironizując dalej zamknijmy czarną-eLkę lub zamieńmy ją w portal z ogłoszeniami.
- "Jak się okazało nie jesteście lepszymi analitykami niż przeciętny kibic a przebieg meczu to wykazał ale rościcie sobie prawo do "prostowania" myśli innych forumowiczów. "
Jak już napisałem przebieg meczu to przebieg meczu, piękno futbolu polega na tym, że często odbiega on od założeń przedmeczowych. I wcale nie świadczy to o 'słabości' tychże. Oczywiście łatwiej byłoby za każdym razem pisać Barcelona wygra, ma więcej kasy, doskonałych piłkarzy. Tylko po takim meczu jak wczorajszy z Granadą i tak wychodzi się na domorosłego eksperta. Faktem jednak jest, że zdecydowanie rzadziej. Niemniej jednak jak już napisałem nie zamierzam podążać tą drogą. Choć oczywiście z moimi odczuciami przedmeczowymi zgadzać się nie trzeba.
- "kolega Zbyszek daje w swoich felietonach popisy agresji wobec ludzi i zdarzeń z pozycji wszystkowiedzącego."
Widać, że jesteś krótko na łamach c-eL, polecam lekturę O Nas powinna wszystkie Twoje wątpliwości wyjaśnić.
"Widać, że jesteś krótko na łamach c-eL, polecam lekturę O Nas powinna wszystkie Twoje wątpliwości wyjaśnić."
To prawda nie jestem tu częstym gościem ale ponieważ moim "bzikiem" jest Legia więc lubię czytać o niej w różnych źródłach i zaglądam również tutaj. Stąd moje wrażenia, bo jednak trochę komentarzy i felietonów tutaj przeczytałem.
A wracając do tematu naszej wymiany poglądów, to jak sam słusznie zauważyłeś przebieg meczu mógł być różny, tylko nie wiem dlaczego założyłeś że kibic50 bezpodstawnie oczekuje wysokiego zwycięstwa
"A ja jestem ciekaw na jakich podstawach opierasz te swoje wyobrażenia? Jeśli to "własne widzi mi się" to ok, masz pełne prawo żyć w własnym świecie."
A przedstawiasz wizję swojego świata
"Determinacja, zacięcie muszą i będą po stronie Zagłębia."
I co się okazało? Że jednak "własny świat" kibica(w zamyśle oderwany od rzeczywistości, taki był zamysł,prawda?) okazał się prawdziwy a wersja przedstawiona przez Ciebie że po stronie Zagłębia "musi być" determinacja legł w gruzach a użyte przez Ciebie sformułowania jednoznacznie wartościują wasze wypowiedzi.
Nasza wymiana poglądów, to nie jest dyskusja o futbolu tylko o relacjach pomiędzy uczestnikami forum i sposobie ich kreowania. Dostrzegam rozbieżność między tym co jest tu głoszone jako zasady a praktyką, jednych za to samo się piętnuje, innym wolno?
Takie jest moje zdanie.
Mam również wrażenie że mała ilość uczestników tego forum jest spowodowana wynikającą z tych spraw duchotą dyskusji co z kolei nie pozwala przyciągnąć innych uczestników którzy by chcieli porozmawiać o Legii, piłce i sprawach około futbolowych na przyzwoitym poziomie. Wynika to w moim mniemaniu z niewłaściwego ustawieniu kryteriów oceny dyskusji i istnieniu pewnej koterii, towarzystwa wzajemnej adoracji które jest z pozoru otwarte ale jednocześnie bardzo hermetyczne. Poglądy forumowicza i jego widzenie rzeczy musi się mieścić w pewnych wyznaczonych ramach, inaczej wypada poza nawias. Oczywiście nie mam na myśli chamstwa czy innych zachowań powszechnie uważanych za naganne.
Proszę żebyś nie odbierał tego jako atak tylko "wyraz troski" człowieka z zewnątrz.
Ja na forach nie pisuję, bo trudno jest mi znaleźć odpowiadające moim potrzebom. To jest mi najbliższe ale nie zachęca do udziału w dyskusji z powodów które wymieniłem.
Pozdrawiam
Przykro mi o tym pisać, ale nie można próbować z głupoty robić cnoty i jeszcze się tym chwalić. Dziś w dobie internetu wystarczy kliknąć, aby dowiedzieć się czym jest felieton. Jest to utwór mający osobisty ton,wyrażający często skrajnie złośliwie osobisty punkt widzenia autora. Charakteryzuje się też "prześlizgiwaniem się" po temacie. Jest to też zgodne z kodeksem etyki dziennikarskiej, który nakazuje, aby nie było to pisanie na zlecenie i wyrażnie akcentowało, że nie jest to informacja.
Natomiast radzę wyrastać z czasów, też z tęsknoty za nimi, w których wszędzie pisano to samo i tak samo. Przypominam sobie towarzysza Albina Siwaka, który jak jakiś dziennikarz ośmielił się napisać, że robią buble grzmiał, że obraża się ciężko pracującą klasę robotniczą i żądał postawienia autora przed sądem. Czasy mówienia co kto ma pisać i jak już minęły. Tylko Ty tego nie zauważyłeś.
Swoją drogą dziękuję Ci i proszę o jeszcze. Niektórzy felietoniści internetowi sami tego typu wpisy czynią pod swoimi tekstami obrażając się ile wlezie. Nic tak nie napędza czytelnika jak rozgłos w skandalizującej atmosferze. A piszę tak ostro dlatego, żeby nikt mnie nie podejrzewał, że Cię namawiam, albo w inny sposób jestem w tę reklamę zamieszany
Święte słowa.
Ale Forevera(L) to jednak nie doceniasz
A czyja to była zasługa? Naszych dyskusji czy wyników?
Tak 'dyskutujemy', 'dyskutujemy' a ja mam coraz większe uczucie déjà vu. Nick zawsze można zmienić, sposób prowadzenia 'dyskusji' zdecydowanie trudniej. Tu muszę przyznać rację kibicowi50. Na tym zakończę naszą 'debatę'.
Zmiana zdania - oczywiście wyników (tzn. jednego konkretnego wyniku
Nie przejmuj się.Mnie też jest przykro,że znajduje się ktoś,kto wzywa do rozmów o Legii,a wyłącznie ocenia to co napisali inni uczestnicy dyskusji, samemu o tej Legii nie napisawszy słowa.Mało tego nie rozumie,że jest tu gościem i powinien reguł ustalonych przez gospodarzy przestrzegać i nie pouczać ich jak mają "swój dom" urządzać.Czyni to nie mając do tego żadnych powodów.Bo można zrozumieć /sam proszę o wyrozumiałość/ jednorazowy upust emocji zwłaszcza,kiedy odpisuje się bez namysłu tak jak by się dyskutowało "twarzą w twarz" i nie można się natychmiast wytłumaczyć.Niestety on to czyni z premedytacją.
Szczególną przykrością napawała mnie jego prymitywna napaść na gościa strony Arcziego.Wiele osób które znam zaniechało czytania strony.Tłumaczyłem,przepraszałem.Dziś wrócili.Nie wiem czy wszyscy,ale wielu tak.Ta strona to jest duża wartość na rynku medialnym ziejącym nienawiścią i trzeba unikać,aby kropla dziegciu nie zniszczyła beczki miodu.Pozdrawiam.
"Ta strona to jest duża wartość na rynku medialnym ziejącym nienawiścią i trzeba unikać,aby kropla dziegciu nie zniszczyła beczki miodu."
Zapachniało groteską. Spróbuj poczytać swoje teksty i zastanów się jeszcze raz czym Ty przyprawiasz ten "miód"?
Chyba mnie z kimś jednak mylicie. Ale zaocznie zaczynam odczuwać sympatię do tego "urki", bo to nim mam być, prawda?
".Niestety on to czyni z premedytacją."
Czyli po namyśle. Tą metodę polecam również Tobie, pomaga uniknąć obciachu.
Cóż ja Tobie biedaku odpowiem.Jedno mi się nasuwa tak od razu:"Psy szczekają.Karawana jedzie dalej".