- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- a-c10
Wyjątkowo niezręczna sytuacja
czyli chaos deterministyczny po piłkarsku.
O efekcie motyla napisano już całe tomy literatury. Nakręcono nawet całkiem niezły film. I w sumie nic dziwnego, bo przecież przykłady trzepotu małych, delikatnych skrzydełek wywołujących potężne burze piaskowe można w naszej szarej codzienności mnożyć w nieskończoność.
Ot, dajmy na to, jeden mój kolega ze studiów kilkanaście lat temu miał bardzo ważne kolokwium. Oczywiście, zamiast przygotowywać się doń systematycznie, zostawił praktycznie całą naukę na ostatni dzień, a właściwie ostatnią noc. Kuł wytrwale i zapamiętale do naprawdę barbarzyńskich godzin, wskutek czego... zaspał. Wybiegając z akademika zobaczył, że ostatni tramwaj, jakim jeszcze miał szanse zdążyć na uczelnię przed godziną zero, właśnie stoi na przystanku. Pędem ruszył po schodach, długimi susami pokonał ulicę i... wyrżnął jak długi o krawężnik, boleśnie kalecząc nogę. Na kolokwium ostatecznie nie zdążył, w związku z czym musiał sobie postudiować o rok dłużej. Ale za to dziś jest szczęśliwym mężem pielęgniarki, która tego feralnego dnia opatrzyła mu poharataną kośpyrę.
Schodząc z romantycznych uniesień na twardszy grunt piłkarskiego boiska braku motyli również stwierdzić nie sposób. Bodaj najsłynniejszy z nich – przynajmniej jeśli idzie o rodzimą kopaną – machnął skrzydełkami 17go października 1973, kiedy to, jak wszyscy wiemy, Janowi Domarskiemu „przyszła, naszła, zeszła, weszła”. Pyszni Synowie Albionu na Mundial nie pojechali, za to Biało-Czerwoni i owszem. A jak już pojechali, to dokazywali aż miło. Nie tylko podczas Weltmeissterschaft’74, ale całej następnej dekady. Ówczesny selekcjoner (cześć Jego pamięci) zupełnie zasłużenie został okrzyknięty Trenerem Tysiąclecia, a z takich mniej przyjemnych konsekwencji, urywkami wiadomego meczu katowano co najmniej kilka pokoleń polskich kibiców.
Środowy mecz Legii z Jagiellonią aż taką legendą raczej nie obrośnie. Niemniej jednak, pod sam jego koniec zdarzyło się coś, co jak najbardziej pod efekt motyla podpada. Zawodnik gospodarzy zagrał piłkę, która po krótkim locie uderzyła w rękę (nie odwrotnie!) piłkarza przyjezdnych. Sędzia główny spotkania z początku całe zajście zignorował, po chwili jednak, wyraźnie nakłoniony sugestią asystenta, postanowił odgwizdać przewinienie.
Ot, taka sobie błahostka. Sytuacji podobnego kalibru zdarza się co najmniej po kilka na każdy mecz i zazwyczaj nikt z tego wielkiego halo nie robi. Tym razem jednak motyl machnął skrzydełkami naprawdę zamaszyście. Akcja miała miejsce po pierwsze w polu karnym gości, po drugie głęboko w doliczonym czasie drugiej połowy, po trzecie – jako się rzekło – w meczu Legii i Jagiellonii, a więc przeciwników, którzy a) nieprzesadnie się kochają, b) tak jakoś wyszło, że w bieżącym sezonie rywalizują o najwyższe ligowe laury.
Przy implikacjach opisanego zdarzenia burza piaskowa w Teksasie jawi się niczym niewinna bryza na mazurskiej plaży. Sekwencja wybuchów, jaka nastąpiła kilka chwil po celnym strzale Orlando Sa z jedenastu metrów, zadowoliłaby najbardziej nawet wybrednego piromana, z Antonim Macierewiczem na czele. Eksplodował obrońca Jagi, Sebastian Madera, wyraźnie pokazując, że z kulturą jest, kurwa, trochę na bakier. Oliwy do ognia dolał swoim zwyczajem szkoleniowiec białostoczan, Michał Probierz. Wstrząsy wtórne o sile nie notowanej na richterowskim liczniku obiegły internet, ze szczególnym uwzględnieniem mediów społecznościowych. Jedni domagali się oddania punktów przez Legię (co...!?). Inni snuli dyrdymały o sędziowskim spisku zawiązanym celem sprezentowania stołecznej ekipie kolejnego tytułu. Poważany i – zdać by się mogło – poważny dziennikarz bąknął coś o „piłkarskim Smoleńsku”. Capo di tutti capi rodzimych sędziów, zamiast spróbować opanować sytuację, swoim zwyczajem postanowił szeroko minąć się z rozsądkiem i brnął (brnie nadal?) w jakieś niedorzeczne obrony Gila. W responsie na co capo di tutti capi całej naszej kopanej pokazał, kto tu naprawdę pociąga za sznurki i że nikt nie mija się z rozsądkiem równie szeroko, jak on sam.
Bum! Bach! Trrrach! Pierdut...! Łubudu...!!!
A to przecież tylko motyl. Mała, efemeryczna istotka, której ledwie przez kilka chwil dane jest pofruwać po świecie, niezdolna do ogarnięcia choćby cząstki rzekomo wywoływanych przez siebie zdarzeń. Któreś-tam-naste miejsce po przecinku w równaniu całości.
Mój kolega nie poślubił swej małżonki dlatego, że gracko zaszpachlowała mu rozharatany piszczel. To przecież jej zawodowy obowiązek. Reprezentacja Polski nie zdobyła medalu MŚ, bo się Domarskiemu przyfarciło. To był naprawdę klasowy zespół, zdolny – jak się potem okazało – rzucać wyzwanie znacznie poważniejszym przeciwnikom, niż wiecznie przereklamowani Anglicy.
Na dokładnie tej samej zasadzie błąd sędziego Gila będzie miał naprawdę znikomy wpływ na finalny układ tabeli Ekstraklasy sezonu 2014/5. Układ, przypomnijmy, ukształtowany na przestrzeni trzydziestu siedmiu kolejek, dwustu dziewięćdziesięciu sześciu spotkań, dwudziestu sześciu tysięcy sześciuset czterdziestu (plus doliczki) minut grania w piłkę. Dlatego dajmy już spokój tym wszystkim piaskowym burzom, eksplozjom, kontreksplozjom i całej reszcie. Sezon wciąż trwa. I wiele wskazuje na to, że do samego końca poradzi sobie z dostarczaniem emocji. Bez pomocy medialnej pirotechniki.


Zagranie piłki ręką
W przypadkach gdy zawodnik drużyny broniącej nie walczy o piłkę, ale jedynie swoją interwencją zamierza zatrzymać piłkę kopniętą przez przeciwnika w jej drodze w światło bramki lub w pole karne (strzały i dośrodkowania, również z rzutów wolnych), to za jedyne naturalne ułożenie jego rąk uznaje się ułożenie nie zwiększające tzw. obrysu ciała.
W przypadkach, gdy piłka kopnięta przez przeciwnika trafi w rękę powiększającą tzw. obrys ciała, podyktowany zostanie rzut wolny bezpośredni lub karny.
Dodatkowo, gdy piłka zmierzała w światło bramki, winny zawodnik zostanie ukarany napomnieniem. Jednak gdy rozmyślny kontakt piłki z nienaturalnie ułożoną ręką pozbawił drużynę przeciwną bramki lub realnej szansy na zdobycie bramki, winny zawodnik zostanie wykluczony z gry. Zostanie on również napomniany gdy, po dośrodkowaniu, kontakt piłki z nienaturalnie ułożoną ręką (poza obrysem ciała) pozbawi przeciwnika wejścia w posiadanie piłki
Trener Probierz powinien milczeć.Są zeznania w Prokuraturze wrocławskiej Pana Piotra Dziurowicza wskazujące na to,że był jednym z rozgrywających w Górniku jeżeli chodzi o sprzedawanie meczów.Nie został ukarany z powodu przedawnienia prze Sąd. Domyślamy się też z jakiego powodu PZPN tego nie uczynił , gdyż korupcja w sporcie jest nieprzedawnialna. Mianowicie piłka nożna w Polsce przestała by istnieć na wiele lat.Więc Probierz na moralistę się nie nadaje. Poza tym ma on manię wielkości i związane z tym poczucie niższości. Taki etyczny karzeł.jak mu się trochę uda coś zrobić to od razu czuje swoją wielkość i chce aby mu ją okazywano.To nie znaczy,że należy jego lekceważyć. On jest niebezpieczny z tym swoim myśleniem , a właściwie z jego brakiem, bo takie w większości jest to środowisko piłkarskie.Prymitywne nieuki i chamy.Osobliwie ma jakieś anse do trenera Berga powiadając,że gdyby polski trener miał takie wyniki to by go dawno zwolniono.ja mam nadzieję,że Pan Przesmycki przestanie zamykać uszy za to naruszanie reguł sportowej postawy i sportowego zachowania i zamiast wdawać się w polemiki z takimi Skorżami wystąpi do Komsji Dyscypliny i Etyki PZPN o ukaranie takich Probierzy, Maderów czy Drągowskich. Swoją drogą jak może trener tolerować takie zachowania młodego człowieka. Toć on ma go wychowywać.
Ale ma też rację A-c10, że nadmierne emocje z drugiej strony też są zbędne.Powinniśmy robić swoje tak jak kat.Ucinać łby nie dlatego,że to zajęcie lubimy i daje nam satysfakcję,ale dlatego,że tak trzeba,że tego wymaga nasz obowiązek.
Moim skromnym zdaniem sędzia bardziej powinien nie gwizdać karnego niż go gwizdać ale też nie odmawiam mu prawa do takiej interpretacji, szczególnie biorąc wcześniejsze decyzje w takich sprawach dotyczące Legii. Biorąc po uwagę "zaszłości historyczne" to podyktowanie takiego karnego jest kontynuacją pewnej ciągłości decyzji dotyczących podobnych spraw. W wielu przypadkach był dyktowany karny co jednak w żaden sposób nie zmniejsza moich wątpliwości co do słuszności tej ostatniej decyzji, podjętej po sugestii sędziego Piotra Sadczuka.
P.S. Jeszcze jedno. Zgadzam się w pełni z osobami piszącymi że faul Orlando we Wrocławiu był bardziej oczywisty niż karny z Jagiellonią
P.S. II Sędziowie podczas meczów Legii są w czarnej dupie. Jakiej decyzji by nie podjęli to albo odbiorą Legii mistrzostwo przy zielonym stoliku albo pozwolą na to żeby Legia je "kupiła" - tak czy siak dupa z tyłu ...
Zanim Garm tu wpadnie, bo coś bardzo cięty na Smoka się wydaje, to przywołam tekst, z którym również się w pełni zgadzam, z tylko jednym drobniutkim zastrzeżeniem.
http://www.legia.com.pl/pl/33762,Pilkarski_Smolensk.html
Tekst wart w całości do przeczytania, oto jednak wybrane fragmenty:
„Pamiętając o rachunkach krzywd współczujemy Gilowi, bo cokolwiek by postanowił w obydwu sytuacjach, to byłby napiętnowany - przez jedną lub przez drugą stronę. Takie to bowiem były wredne sytuacje – stwarzające możliwość przeciwnych interpretacji.
(...) Przemysław Frankowski przewrócił się w polu karnym po starciu z Bartoszem Bereszyńskim. Podstawą decyzji korzystnej dla "Jagi" mógłby być kontakt nogi obrońcy z nogą napastnika. Kontakt ewidentny, a o powadze sytuacji świadczy reakcja "Beresia" – stanął jak wryty, wprost struchlał ze strachu, a po chwili odetchnął i ruszył do piłki. Sędzia mógł podyktować "jedenastkę" dla gości? Mógł, ale widocznie uznał, że zawodnik Jagiellonii dodał wiele od siebie, kontakt był chwilowy, a reakcja opóźniona i mocno nienaturalna. Rzut karny mógł zostać podyktowany lub nie. W zależności od interpretacji oraz ostrości wzroku sędziego.
A teraz sytuacja druga. George Popchadze dotknął piłki ręką w polu karnym, co z automatu stanowi podstawę do rozważenia zasadności podyktowania karnego. Ręka była oczywista, piłka kopnięta przez Łukasza Broziazmieniła kierunek, bo pierwotnie była zagrywana na drugi słupek, a trafiła na krótki, pod nogi Orlando Sa. Kibice siedzący na trybunie wschodniej nie mieli szans widzieć tego zagrania, w przeciwieństwie do ławki rezerwowych Legii oraz liniowego, który podpowiedział głównemu decyzję.
O interpretacji zagrania piłki ręką w polu karnym słyszeliśmy już wiele pasjonujących opowieści, a mimo to prawie każda ręka wywołuje kontrowersje. Czy była przypadkowa? Czy zawodnik miał szansę uniknąć takiego zagrania? Czy zwiększył powierzchnię ciała w sposób nienaturalny? Czy jego zespół odniósł korzyść? Wszystko zależy od interpretacji, chyba że ktoś kiedyś postanowi, że każda ręka w futbolu równa się rzut karny albo też rzut karny dyktowany jest w sytuacjach skrajnie oczywistych - takich jak na przykład ręka Zbigniewa Mandziejewiczawiele lat temu w Zabrzu. We wczorajszej sytuacji Gil postanowił zaufać bocznemu i przypuszczalnie bardzo tego teraz żałuje.
(…)Szkoda nam Jagiellonii. Ma udany sezon, dobrze zaprezentowała się w Warszawie, aczkolwiek twierdzimy, że to Legia zasłużyła wczoraj na zwycięstwo. Ludzie Probierza walczyli jednak dzielnie i byli o grubość słupka (56. minuta) lub mgnienie myśli sędziego (97. minuta) od zwycięstwa. Przegrali w okolicznościach, które budzą wściekłość i też na ich miejscu bylibyśmy wściekli. Większość piłkarzy "Jagi" być może już nigdy nie będzie tak blisko tytułu jak w środowy wieczór przy Łazienkowskiej. Dlatego współczujemy im niezależnie od tego, jak żenująco zachowywali się po meczu albo jak żenująco wypowiada się dzisiaj ich trener.
(…) dziennikarze histeryzują tak, jakby pomyłka Gila była jedyną w tym sezonie! Nawet tak rozsądny człowiek jak red. Tomasz Smokowski wymyśla na potrzeby twittera pojęcie "Piłkarski Smoleńsk". Trudno zgadnąć, o co mu chodzi, ale dobrze się nie kojarzy, więc niech nie dziwi się, że u przeciętnego kibica Legii wzbudza gniew i agresję.”
Marmar uznanie(!), Garmie proszę przekaż!
Wyjaśnienia twitterowe samego Smoka:
„Tonując emocje, bo przez kilka osób zostałem jak widzę opatrznie zrozumiany ze Smoleńskiem: to tylko obserwacja, chodzi mi WYŁĄCZNIE (1/3) ...o analogie z tym jak takie decyzje budzą skrajne, niepotrzebne zupełnie emocje i są pożywką dla wyznawców teorii różnych. I tyle! (2/3) I już stąd uciekam na dłużej, bo właśnie o taką złą krew, hejty, jazgot i teksty jakie tu czytam mi chodzi... Dobrego dnia. (3/3)”
Chlapnął pan redaktor tym „piłkarskim Smoleńskiem” absolutnie niepotrzebnie, nierozważnie i lekkomyślnie, nie zdając sobie sprawy co wywoła, ale sądzę że w intencjach tak jak przedstawił to Walles.
Ja taki wyrozumiały nie jestem. Każdy dziennikarz musi ważyć słowa. Bo nie mówi do siebie i z koleżkami nie gada w jakiejś knajpie po dużej wódzie,ale do widzów w większości nieprzygotowanych na samodzielne dociekania. Ci widzowie mają prawo wietrzyć,że jak ktoś coś mówi czy pisze publicznie to wie co mówi i pisze.To dziennikarze najpierw rozpętują afery a potem udają niewiniątka i dziwią się,że one żyją swoim życiem.A w Smoleńsku zginęło 95 niewinnych osób i należy im się godna pamiętać,a nie żeby byle kto dla byle jakich celów mordę sobie nimi wycierał.Żałuję czasami,że już nie ma takich jak Maciej Szczepański. Takie Smokowskie, Wieszczyckie i inne trutnie już by nie pracowały. Inni zanim zaczęliby pierdzieć jamą gębową zastanowili by się do czego naprawdę słowo służy,. I że za wypowiedziane słowa i ich skutki trzeba ponosić odpowiedzialność.
Święte słowa, nagadają głupot, napiszą brednie a później się rakiem wycofują i udają świętych.
Choć krwią zachłysnął się nasz czas
Choć myśli toną w paranojach
Jak zawsze chronić będzie nas
Zbroja
@Walles
Oglądając tą powtórkę dalej będziesz twierdził, że bardziej karny dla Jagi niż za rękę dla nas?
mimo klarownej i przejrzystej instrukcji którą przytoczył w linku a_l i bodaj 1313, a ja wkleilem jej fragment.
https://t.co/EYQpWyhXfs
Ja nie chcę oceniać Pana Tomasza Smokowskiego, bo go nie znam.To,że ktoś pracuje i to wiele lat to za przeproszeniem łaski nikomu nie robi i za darmo tego nie czyni.Ja Canal + mam od początku tj. od 20 lat.Od kilku lat Pan Smokowski jest Szefem jego redakcji sportowej. I ja oddzielam jego poczynania jako komentatora. Tu rzeczywiście jest jednym z najlepszych w Polsce.Lubię jak komentuje, cenię wyważony ton.Ale nie można abstrahować od tego jaki poziom prezentuje redakcja sportowa Canal+.Pamiętamy o korupcji w polskiej piłce i o tym,że dziennikarze Canal + o niej wiedzieli i udawali,że wszystko jest w porządku. Zapraszali tych o których wiedzieli,że są umoczeni i robili z nich autorytety. Podobnie jak zrobili show piłkarzowi Piechnie, też robiąc z niego idola. a on chyba zasłużył się tym,że za kołnierz nie wylewał i lubił pluć na chłopców podających piłki.To on zatrudnia tych różnych niewydarzonych byłych piłkarzy, którzy zamiast objaśniać na czym ta piłka polega kwestionują każdą decyzję sędziów.To co napisał wpisuje się w ten ton nieodpowiedzialności i judzenia. I oczywiście jak zasadzono zatrute ziarna to i zbierane są tego takie same owoce. Dziś na meczu z Pogonią, klubem byłych przyjaciół Legii słychać było atmosferę wrogości, wręcz nienawiści.Do nieprzygotowanego, ciemnego ludu trafiła informacja,że Legia gra nieuczciwie,że sędziowie jej sprzyjają,że dyktują karne z kapelusza. Na innych stadionach będzie jeszcze gorzej.Swoje zrobił też Prezes Boniek, który zapomniał,że nie jest komentatorem tylko Szefem Związku i ma dbać o obronę dobrego imienia swoich pracowników, tym bardziej,że są niewinni.Dziś w Polsce potrzeba szczególnej odpowiedzialności, gdyż wiedza o czymkolwiek wśród młodzieży jest darem jej niedostępnym. Oni całą wiedzę czerpią z telewizji i z internetu i nie przyjmują do wiadomości,że są to głównie śmieci.Bo nikt ich nie uczy krytycyzmu , a nie mają własnego aparatu pojęciowego zdolnego do oddzielenia fałszu od prawdy.Więc jak to wiedzą socjologowie w Polsce bardzo łatwo jest manipulować opinią publiczną. Niestety ta manipulacja dotyczy głównie negatywnych emocji.I pismactwo zamiast się tego wystrzegać jak ognia dla sensacji te nastroje podsyca.I nie potrafi się wycofać i powiedzieć: przepraszam, pomyliłem się. Tu pochwalę Prezesa Bońka, który to uczynił. Tylko,że jego słowa o tym,że karnego nie było i że zawiesza sędziego Gila były w każdym miejscu w necie i w każdej gazecie i każdej telewizji, a wycofanie się jest tylko w PS i na stronie tej gazety.
Oni oskarżają bardzo łatwo , najczęściej bez jakichkolwiek dowodów, a prawdy,że ktoś jest niewinny nie przyjmują do wiadomości. Żerują na plotce i wydają na jej podstawie osądy mogące zniszczyć człowieka.Mojej zgody na to nie ma. Tyczy to całego tzw, dziennikarstwa, nie tylko z Canal+ i nie tylko w dziedzinie sportu.Również dlatego,że Sądy w Polsce nie bronią jak należy praw pomówionych uważając,że wolność słowa jest często dla nich wyższą wartością niż godność człowieka.Czyli można kłamać, insynuować, pomawiać w atmosferze przyzwolenia na te procedery.I na to też mojej zgody nie ma.A przyklady? Proszę bardzo. Pierwsze dwa z brzegu; Pan Zdzisław Kręcina i Pan Greń.Żadnych dowodów na oskarżenia, wyrok wydany, egzekucja wykonana. Tylko,że ludzie całkowicie niewinni.Czy ktoś do tego wrócił.wyjaśnił, może przeprosił?.
Teraz podważono uczciwość sędziego Gila i jego asystenta i bezpośrednio Legii Warszawa, a w zasadzie Prezesa. Całkowicie bezpodstawnie. Przez nieuctwo. Bo dopuszczam możliwość stwierdzenia,że decyzje były kontrowersyjne, ale odrzucam,że było to drukowanie ,meczu. A najbardziej boli ta obłuda, ta fałszywa odwaga. W czasach kiedy kwitła korupcja i jawnie grano dla przeciwników i rzeczywiście brali w tym udział sędziowie oni milczeli, a teraz kiedy jest wreszcie uczciwie wrzeszczą jak by to dziś były przekręty.
Napisałem tekst pod przewrotnym tytułem "Osły Temidy" w którego części pierwszej odważyłem się bronić sędziów.Nie wspomniałem o korupcji, gdyż trochę na ten temat wiem i uważam,że sędziowie piłkarscy byli bardziej ofiarami niż sprawcami.. Powiem więcej, uważam,że napis na frontonie Gmachu Sądów w Warszawie,że "Sprawiedliwość jest fundamentem siły i mocy Rzeczypospolitej" jest słuszny i prawdziwy.Sprawiedliwości dokonują sędziowie. Jest to fundament każdego demokratycznego Państwa prawnego.Kto bezpodstawnie podważa i neguje sądownictwo ten niszczy porządek i ład. Nigdy i nigdzie nie można tego robić bezkarnie. także w sporcie. Może w sporcie i w piłce nawet bardziej niż w innych dziedzinach.I nie interesuje mnie co autor miał na myśli zwłaszcza kiedy jego słowa poszły w lud jako newsy , a sprostowanie zamieszczono petitem na ostatniej stronie.
I teraz uwaga ogólna. Tak jest chyba tylko w Polsce. Czytamy jak to w BBC,Fox, CNN , pismach zachodnich wywala się dziennikarzy za lekceważenie prawdy, obrażanie i pomawianie ludzi. I nie ma tam świętych krów.Czyni się to w poczuciu odpowiedzialności za coś więcej niż epatowanie sensacją.Tylko trzeba mieć to poczucie misji publicznej. Stan świadomości społecznej w Polsce jest pochodną głównie treści przekazywanych przez media. Mogą sobie pogratulować. Coraz bardziej dobro bywa ośmieszane, a zło gloryfikowane.
Jak się nie widzi lasu tylko pojedyńcze drzewa to ja na to rady nie mam.
Pozdrawiam i cieszę się,że powróciłeś do pisania. Bo polemiki z Tobą są trudne, ale twórcze.
@ Ismaeli:
Nikt Ci nie każe kochać Smokowskiego. Na prywatny użytek możesz sobie myśleć o nim, co tylko Ci się podoba. Wolny kraj przecież. Niemniej grzecznie, acz stanowczo upraszam, abyś szmoncesy o pierdzeniu gębą i małych człowieczkach, jak również pisanie nazwisk (czyichkolwiek bądź) małą literą pozostawił poza Czarną eLką. Z góry dziękuję.
@ Senator:
Korci mnie, żeby się ociupinkę z Tobą posprzeczać odnośnie tego niby powiększonego obrysu. Ale po co? I tak przecież pozostaniemy przy własnych zdaniach. A co najważniejsze, zdania te pozbawione są wszelkiego znaczenia. Wiesz dlaczego? Bo najlepszą, jaką kiedykolwiek słyszałem, przejrzystą, niezbicie logiczną i kompletnie odartą z kontrowersji definicję rzutu karnego wyartykułował swego czasu obecny trener Zawiszy Bydgoszcz: karny jest wtedy, kiedy sędzia go odgwiżdże. Genialne, prawda? Arbiter podejmuje decyzję, piłkarz ustawia futbolówkę na wapnie, strzela, trafia (albo i nie) i... koniec. Choćby człowiek skisł od starań, w żaden sposób nie jest w stanie odwrócić biegu wydarzeń.
@ Zbyszek:
Rzeczywista, bądź rzekoma korupcyjna przeszłość Michała Probierza niespecjalnie mnie interesuje. Po pierwsze dlatego, że - jak sam zauważasz - gdyby karać wszystkich ubabranych w tym bagnie w wiadomym okresie, mało kto by się ostał. Ale też - przede wszystkim - dlatego, że wystarczy mi bieżąca działalność trenera Jagi, by kompletnie zdyskwalifikować go jako moralistę. Kolejka w kolejkę facet odstawia przy linii (a czasem daleko poza nią) swój żenujący teatrzyk. Fika niczym nakręcony pajacyk, wymachuje rękoma, łapie się za głowę, jęczy, krzyczy, szlocha, wygraża... No cyrk po prostu. I to taki bardzo pośledni. Naprawdę nie trzeba siódmego kręgu futbolowego wtajemniczenia, by zrozumieć, że to najzwyczajniej przeszkadza sędziom w robocie. A skoro tak, cóż - jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
I jeszcze te jego jęki, że to niby teraz bez sensu trenować, bo nie ma gdzie i nie ma po co. I zwalanie odpowiedzialności na Berga. Jakkolwiek nie jestem przesadnym fanem pana H.B., kompletnie nie mam pojęcia, cóż Norweg ma do tego. O ile mnie pamięć nie myli, Probierz już po raz drugi prowadzi Jagiellonię. I co, przepraszam, uroił sobie, że podczas jego nieobecności wybudowano na Podlasiu drugą La Masię? A, przepraszam po raz drugi, po golu strzelonym przez Jagiellonię Lechowi z ewidentnego spalonego było po co trenować? Hmmm...
A przecież, żeby było zabawniej, największym winnym porażki Jagiellonii jest sam Probierz. Jeśli ustawiasz swój zespół tak, by praktycznie nie myślał o osiągnięciu bazowego celu gry, czyli strzeleniu bramki, musisz mieć świadomość, że potężnie ryzykujesz. W niektórych dyscyplinach (patrz zapasy, bądź bliższy piłce nożnej szczypiorniak) takie zachowania są karane z urzędu. Futbol pozostawia sprawę losowi, ale i tak znacznie częściej, niż nie, los doskonale wywiązuje się ze swoich zadań. Nieświadomość tego faktu można by zrozumieć u kompletnego gringo. Ale nie u faceta, który - najpierw jako zawodnik, później trener - siedzi w branży od naprawdę wielu lat.
Co zaś się tyczy Smokowskiego, zasadniczo zgadzam się z Wallesem. Palnął, bo palnął (T.S., nie Walles
No ale bądźmy poważni, kto jest bez winy - o, tam są kamienie.
Wreszcie w kwestii pana Przesmyckiego - dla mnie to jest facet pozbawiony jakiegokolwiek autorytetu. I pozostanie tak dopóki wciąż będzie tolerował (inspirował?) idiotyczny rozdźwięk pomiędzy przepisami gry w piłkę nożną w Polsce, a po prostu przepisami gry w piłkę nożną. Bo teraz to, widzisz, ja nie wiem - czy ten karny powinien być gwizdnięty wg przepisów piłkarskich, czy może jednak przesmyckich?
Pan Gil natomiast jak najbardziej powinien sobie odpocząć. Nie z powodu widmowych, czy rzeczywistych przewinień w szesnastkach. Z powodu pozostawienia na boisku Ondreja Dudy po jego chamskim, bandyckim ataku na Bartłomieja Drągowskiego. To właśnie, nawiasem mówiąc, był dla mnie największy skandal środowego meczu. Karne to przy tym pikuś.
Pewnie w wojsku nie byłeś i postawy zasadniczej nie znasz wtedy nie miałbyś wątpliwości co to znaczy ręce przy ciele
CO do Dudy to jak by dostał czerwień nikt pretensji mieć by nie mógł. Moim zdaniem uratował się w ostatniej chwili, wchodził wyprostowaną nogą na wysokości jąder, ale coś mu jednak w głowie zaswitalo i zaniechał, zgiął wpadł kolanem.
Wybacz,ale wydaje mi się,że bronisz złej sprawy.Ja w swej naiwności uznałem,że tu piszący wiedzą co oznacza w ,mediach tzw. prawicowych słowo "Smoleńsk" użyte z atrybutami przymiotnikowymi lub rzeczownikowymi najczęściej jako "syndrom Smoleński".Jest to odpowiednik zdania :"W Smoleńsku był zamach, tylko władze kręcą i ukrywają prawdę". Użycie słów " piłkarski Smoleńsk" oznacza w tej nowomowie w odniesieniu do konkretnej sytuacji w dosłownym tłumaczeniu :"Przekupiony przez Legię sędzia dał Legii wygrać mecz przez podyktowanie bezpodstawnego karnego, tylko władze kręcą i chcą ukryć prawdę". Nie wierzę, aby inteligentny dziennikarz nie wiedział co chciał wyrazić tym sformułowaniem. Bo to nie jest lapsus językowy, ale stan świadomości.A odnośnie samego Smoleńska to on w Polsce nikogo nie dzieli, podzielone są tylko poglądy na temat przyczyn tragedii.Więc użyłem wobec Pana Smokowskiego słów jakich użyłem.Powiedzmy sobie,że nie on jeden post factum odkręca kota ogonem. Dziś cisza wyborcza to nie napiszę jak to równie niezgrabnie czynił tak jeden z kandydatów do Urzędu.I niestety sprawdza się przysłowie,że kto sieje wiatr ten zbiera burzę. Pod rynsztokową wypowiedzią Probierza pod adresem trenera Berga na jednym z portali było kilkaset wpisów sprowadzających się do tego,że mają oni pewność,że Legia przy pomocy sędziego ukradła Jagiellonii punkty.
Nie,że karny kontrowersyjny,że może sędzia się pomylił.Pewność że zrobił to celowo.Tego się nie da odwrócić. Tu stał się fakt społeczny.Można współczuć sędziemu Gilowi, gdyż wszędzie poza stadionem Legii będą mu ubliżać, a Legii złorzeczyć. Jeżeli o to takim Smokowskim i Wieszczyckim i innym chodziło to swój cel osiągnęli. Przy okazji ta różna hołota stadionowa nabierze jeszcze większego przekonania,że całym złem piłki są sędziowie. W takich warunkach ta piłka nie przyciągnie normalnych ludzi i biznesu.
Odnośnie zaś przesłania ewangelicznego,że kto bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem to ogólnie masz rację. Tylko,że to nie może paraliżować naturalnej krytyki też przecież wynikającej z Ewangelii, aby za dobre nagradzać, a za złe karać. Osobiście wolę treść VIII przykazania , aby nie mówić fałszywego świadectwa przeciw bliżniemu swemu.
Jeżeli zaś idzie o Dudę to powinien być wykluczony z gry nie dlatego,że masz takie przekonanie, ale dlatego,że to wynika z przepisów, które zacytuję :"Zawodnik popełnia poważny rażący faul wówczas, gdy używa nieproporcjonalnej siły lub brutalności w odniesieniu do zawodnika drużyny przeciwnej, kiedy walczą o piłkę będącą w grze.Atak nogami, który naraża na niebezpieczeństwo zawodnika drużyny przeciwnej musi być traktowany jako poważny, rażący faul.... Poważny, rażący faul karany jest wykluczeniem z gry winnego zawodnika...".Tu małe wyjaśnienie;przepisy traktują ,że piłka jest w grze dopóki sędzia jej nie przerwie gwizdkiem. I ja muszę się przyznać,że pisząc po meczu,że sędzia Gil prowadził zawody wzorowo zapomniałem o tym fakcie.
I wreszcie "Wytyczne szkoleniowe " są wytworem sędziów zawodowych , którzy nie tylko w sprawie tego obrysu,ale i w kilku innych chcieli jednolicie interpretować przepisy,tak, aby im nie zarzucano,że jeden tak, a inny inaczej.Więc rozgraniczono ,że to co można w bezpośredniej walce tego nie można w innych sytuacjach. O takich przepisach mówi się,że jest to Prawo Związkowe co oznacza,że ci do których jest skierowane muszą się do niego stosować, jeżeli chcą być np. piłkarskimi sędziami.
Zależy mi tylko na tym aby było obiektywnie i oceniano według jakiś przepisów, a nie tak jak ma to miejsce teraz.
Jeśli tak boli Ciebie, że Duda nie dostał czerwonej kartki to nie przypominam sobie abyś był równie mocno oburzony brutalnym faulem Kaczmarka na Rzeźniku. Zgodzisz się chyba, że piłka to sport kontaktowy i bardzo często z dwóch graczy walczących o piłkę, jeden jest szybszy, a drugi nie zniknie w sekundę tylko siłą rozpędu zderzają się.
Ismaeli w C+ pracuje Marcin Rosłoń, warszawiak, legionista i ja mam do niego pretensje, że gdy komentuje mecze Legii to stara się być „świętszym od papieża”, to znaczy chce wypaść jak najbardziej obiektywnie, nie chce być posądzony o stronniczość i tym sposobem większość kontrowersyjnych, spornych sytuacji interpretuje na niekorzyść Legii. Dopuszczam do siebie, że intencje innych redaktorów C+ wcale nie muszą być takie antylegijne jakby to pozornie czasem wyglądało. Nie wiem, jak jest w istocie, bo u niektórych byłych piłkarzy jednak jakieś uprzedzenia moim zdaniem da się wyczuć, ale co do prowadzących redaktorów C+ skoro pewności nie mam, to i z osądami definitywnymi bym się powstrzymywał.
Zbyszek sądzimy podobnie zwłaszcza uwzględniając takie wspólne nam założenie: „dopuszczam możliwość stwierdzenia, że decyzje były kontrowersyjne, ale odrzucam, że było to drukowanie ,meczu.” natomiast co do Smoka, to „Jeżeli o to takim Smokowskim i Wieszczyckim i innym chodziło to swój cel osiągnęli.” to kwestia jest właśnie w tym że Walles, A-c10 i iocosus są skłonni dać wiarę że redaktorowi C+ jednak o to nie chodziło i nie to było jego celem, choć dla mnie, dał plamę że nie przewidział konsekwencji swoich słów właśnie w takim odbiorze, wymiarze jak zaprezentowałeś. To jest naganne tylko zakres przewiny jest jednak inny.”
Zbyszek, małe spostrzeżenie, napisałeś: „w Polsce bardzo łatwo jest manipulować opinią publiczną. Niestety ta manipulacja dotyczy głównie negatywnych emocji.” – ok., czy jesteśmy nacją bardziej podatną na manipulacje, czy też nie, nie będę polemizował, choć kwestia oczywista nie jest, można mieć takie jednak subiektywne wrażenie, ale wcześniej posłużyłeś się pewnym stwierdzeniem, które można różnorodnie interpretować.
Nasze pitolenie, komentarze są w przestrzeni publicznej, o skali niedużej ale jednak otwartej, Zbyszku samemu w pewnym momencie poleciałeś klasykiem tego co zdefiniowałeś powyższymi cytowanymi słowami?
O roli klasyka, czy jest pozytywna, czy negatywna ze względu na obowiązującą cisze wyborczą nie dyskutujmy, w każdym razie frazy którą się posłużyłeś, a która jemu jest przypisywana on jednak się wyparł, jako w publicznym dyskursie kompromitującej. Zbyszku powielając frazę ‘chlapnąłeś’ to był ‘lapsus’? Zakładam, że użyłeś jej celowo z intencją zobrazowania sposobu działania ‘manipulatorów społecznych’ tylko że pisząc: „Do nieprzygotowanego, ciemnego ludu trafiła informacja, że Legia gra nieuczciwie, że sędziowie jej sprzyjają, że dyktują karne z kapelusza.” – można to zinterpretować, że z poglądem o „ciemnym ludzie” się utożsamiasz, w posługiwaniu się takim językiem w dyskursie publicznym nic zdrożnego nie widzisz, tym bardziej że później posługujesz się taką generalizującą, uproszczoną, stereotypową opinią: „ta różna hołota stadionowa nabierze jeszcze większego przekonania, że całym złem piłki są sędziowie.” Nie jest to przejaw arogancji wywyższającej się ponad „ciemny lud, który wszystko kupi”, nie uważasz że ktoś tobie może ją przypisać, analogicznie jak w przypadku ‘klasyka’? Nie uważasz że intencje i cel mogą być opacznie zinterpretowane, choćby i przez pryzmat takiego przykładu?
Panie Zbyszku nestorze naż kochany, ja chłopak prosty nie będę tak jak Iocosus kombinował. Bardzo ceni i chyba lubi kibica innej drużyny a-c10 i jak On się teraz czuje?
Wczoraj zwrócił słuszną uwagę jednemu z komentatorów co do wyraźnych opinii i ich sposobu. Dziś pan leci w ten sam sposób tyle tylko że do innego znanego przestawiciela mediów. Słabe to troszki. Jasne ja również święty nie jestem ( świętych mamy dwóch Monrooe i Walles ) ale staram się i Bóg mi świadkiem że tak jest, pan pewnie też tylko nie za bardzo
Mam wrażenie, że ten cały trend wszelakich kanałów sportowych oraz dziennikarskich "ocen" nabierał przyspieszenia od kiedy w Legii zaistniał BL.
Rozumiem jak może boleć drenaż własnych kieszeni ludzi przyzwyczajonych od lat do "darmowego wiktu i wypitku"...a biorąc pod uwagę doskonałość menu w silverach i goldach ten ból przybiera postać choroby zakaznej...
Zgadzam się z Tobą! Obiektywizm stacji wiadomej jest tak marny, że aż zaczyna być śmieszny. Studio, gdzie króluje dwóch panów S,T stało się jakimś produktem rozrywkowym, show - quizem, gdzie połowę programu zajmują śmiechy- chichy. Smutne jest to, jak niektórzy byli piłkarze Legii wtapiają się w ten klimat. A jeszcze smutniejsze acz warte odnotowania jest to, że byli Jej przeciwnicy choćby Kosowski czy Baszczyński potrafią przedstawić sportowe wydarzenia na boisku z perspektywy swoich dawnych umiejętności i z szacunku do nich... nie zacierają prawdy.
@ Zbyszek
O tej stacji nie chce nic mówić z uwagi na Mistrzostwa Świata w siatkówce, szkoda mi niszczyć klawiaturę.
Pełna zgoda P. Zbyszku
To nie ja. Ja niewinny jestem.Takie badania prowadził Instytut Socjologii PAN z dużym udziałem Pani prof.Staniszkis.To oni są winni tej ohydnej manipulacji
Żeby nie było żem teoretyk to podam przykład. Nie będzie o kampanii na Urząd bo cisza, ale ona była wielce wymowna.Tę sekwencję dokończę po 21.
Pamiętasz zapewne Sejmową Komisję Śledczą do spraw Orlenu, a właściwie jedno przesłuchanie jednej młodej kobiety. Opowiedziała ona jak to jej się udało spowodować,że opinia publiczna w większości , bo ponad 90% była przeciw wprowadzeniu Ustawy o obowiązkowym udziale w paliwach biokomponentów co doprowadziło do zablokowania na pewien czas pracy nad nią, a co leżało w interesie Pana Kulczyka.Otóż zebrano opinie i ekspertyzy,że zastąpienie eteru biokomponentami jest korzystne dla paliwa,środowiska i dla silnika.A ta Pani mająca umowę o współpracy w zakresie lobbingu z Panem Kulczykiem "wynajęła" bezrobotnego, notorycznie nietrzeżwego faceta bezskutecznie oczekującego na pracę dorywczą przy pośredniaku w Warszawie na ul. Grochowskiej, w pobliżu wynajęła za kilkaset złotych garaż na godzinę i kazała temu menelowi,aby powiedział przed kamerą takie zdania :"Ja jestem mechanikiem samochodowym od 30 lat. To się będzie psuło". I naród uwierzył. Przecież nie uczonym profesorom,ale temu zapijaczonemu menelowi.Bo lud wie komu ma wierzyć. Jak już to wierzy swoim.
Oczywiście ta pani nie był samoukiem, ona wiedziała,że ludowi trzeba mówić nie prawdę,ale to co on chce usłyszeć,że wszyscy kradną, kręcą , oszukują i ogólnie działają na szkodę ludu prostego, soli tej ziemii.Jednym z prekursorów tej manipulatologii był niejaki Urban Jerzy człek wybitnie inteligentny, szczycący się nadmiarem cynizmu i nihilizmu. To jego nieżyjący Rakowski wynajął, aby zohydzić czasy tzw. Gierkowskie. Udało mu się to z naddatkiem. Do dziś lud żyje z tamtymi kłamstwami. Tylko,że jak to w życiu bywa taki ktoś w tym wszystkim przesadził i prosty lud pojął,że nie tylko Gierek i jego ekipa byli niedobrzy,ale i ten cały socjalizm to ściema i jedna wielka lipa. Tak to chciał zrobić dla junty dobrze, a tak naprawdę to w narodzie wpoił przekonanie,że jak tego wrzoda się nie wytnie to nic się na lepsze nie zmieni.
Tak to manipulatorzy często szkodzą sprawie której chcieliby służyć.
@Senator.
Ty sobie siedziałeś jak to Panisko na stadionie i oglądałeś, a ja przy telewizorze jak ten chłop przywiązany do ziemi musiałem wysłuchiwać tego nieszczęśnika Wieszczyckiego i wybacz,ale wiem co on bredził i o czym gaworzył.On mówi od lat,że przepisy przeczyta,ale czasu nie ma i jak się nie znał, tak się nie zna,ale do tego się nie przyzna tylko robi za eksperta. Od mieszania ludziom w głowach.Ma efekty. Jak każdy kto pluje na Legię.Taki mamy klimat.Ja się nie staram ja mam taką zasadę, że kto jak kto,ale tatuś musi.Oczywiście zrobić to co trzeba zrobić, choćby się nie podobało.
Jeszcze jeden wątek.Zbyszek napisał
Dziś na meczu z Pogonią, klubem byłych przyjaciół Legii słychać było atmosferę wrogości, wręcz nienawiści.Do nieprzygotowanego, ciemnego ludu trafiła informacja,że Legia gra nieuczciwie,że sędziowie jej sprzyjają,że dyktują karne z kapelusza.
Na prawdę wierzysz w to Zbyszku że wpływ na to mają dziennikarze a nie stadionowi guru, którzy prowadzą swoje owieczki tam gdzie oni dokładnie chcą? A tak na marginesie, skoro idzie w świat przekaz że my nienawidzimy wszystkich to tak się zastanawiam, dlaczego pojawia się zdziwienie że świat nas nie kocha ...
Media wytwarzają przestrzeń społeczną. Ich rola jest decydująca. Przewidział to LeBon w swojej "Psychologii tłumu". Żaden wódz nie jest w stanie wytworzyć w krótkim czasie zbiorowej identycznej identyfikacji wokół jakiś na ogół negatywnych emocji.A w czasach współczesnych to telewizja i internet są żródłem wiedzy i pojmowania świata, głównie dla młodych ludzi.Przy czym ta młodzież jest głodna wiedzy i chce na tej bazie zbudować własne widzenie rzeczywistości.Jednak zamiast wiedzy z mediów otrzymują oni propagandę i jakieś pokraczne wizje. Oni nie wiedzą co jest prawdziwe ,a co fałszywe. Usiłują uporządkować widzenie świata, aby był w nim jakiś elementarny, intelektualny ład.Taki racjonalny i do przyjęcia.Bo autorytety się wykruszają , albo oddają się w służbę dorażności.Córka, która pracuje w dwóch szkołach jest bardziej optymistyczna niż jeszcze dwa lata temu i wcześniej. Młodzi ludzie i jest to chyba cecha pokoleniowa stają się aktywni społecznie, poszukują twórczo i często po omacku. Ale kto szuka ten znajdzie. To rodzi nadzieje na przyszłość. A stadiony u nas powoli stają się enklawami troglodytów, którzy odgradzają się od świata. Na ogół na bazie trochę oblężonej twierdzy i czują się obrońcami jakiegoś rodzaju wiary. Niestety w piłce posłuch dają tym,którzy w nich utrwalają świat w którym rządy sprawują oszuści gnębiący tych maluczkich.W sposób wręcz klasyczny zaprezentował ten zespół poglądów Kowalczyk w "Cafe futbol". I widzisz to on i jemu podobni mają rząd dusz.Nie wiem co byśmy mówili i pisali to i tak nikogo z najprawdziwszych kibiców nie przekonamy. Bo prawda jest towarem nawet nie deficytowym,ile niepotrzebnym. Nie trzeba mieć oparcia w faktach, przepisach, autorytetach. Wystarczy bełkotać bez sensu, byle zrozumiale dla wyznawców.W tym tempie dla wykazania swoich racji zaczniemy się zabijać, bo wszystkie miary prawdy zamienione zostaną na maczety.
Mnie za przeproszeniem Pan Kulczyk obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg. Chciałem pokazać mechanizm manipulacji. Ta Pani przy pomocy tego menela mogła naszemu społeczeństwu wmówić rzecz dokładnie odwrotną,że to eter szkodzi.Bo upadają autorytety, a wiedza staje się podejrzana i dostępna tylko nielicznym. Pisał o tym w dobrej książce "Gdzie się podzieli wszyscy intelektualiści?"prof. Frank Furedi. Oczywiście nie jest to tylko polski wynalazek i masz rację nie tyczy tylko mediaworkerów. Traktuje też o tym problemie prof.Shelton Krimsky w pracy "Nauka skorumpowana".Ale te wszystkie mechanizmy oszukiwania społeczeństw nie byłyby możliwe, przynajmniej nie na taką skalę, bez mediów.Powinno to nakładać na media szczególną odpowiedzialność .I sam sobie odpowiedz na pytanie czy one są w stanie przy tym stanie tym wyzwaniom sprostać. I ja nad tym ubolewam,że media odgrywają główną rolę w dziele ogłupiania Polaków.
Tak, masz prawo oczekiwać obiektywizmu (o tym jeszcze za moment). Ja natomiast, jako - że się tak nieskromnie wyrażę - współtwórca tego portalu, ale też jako jego czytelnik mam prawo oczekiwać określonego poziomu kultury wypowiedzi. Stąd też jeśli Twoje posty nie zanotują na tym polu wyraźnej poprawy, zgodnie z Twą własną sugestią nie będą publikowane.
Tak, to jest ostrzeżenie. Kolejnych nie będzie.
@ Zbyszek:
Tu contra me?!
Co do Smokowskiego - nie mam pojęcia dlaczego brniesz w tak jednowymiarową interpretację. OK, wielu naszym rodakom hasło "Smoleńsk" otwiera szufladkę z nieprzebranymi zasobami historii spod znaku political fiction. Innym jednak kojarzy się z wojną polsko-polską pod flagą otumanioną. I, jak sądzę, do takich właśnie asocjacji odnosił się - fakt, wysoce niefortunnie, co przecież podkreśliłem - redaktor S. Zaś z ewangelicznym przekazem szło mi o to, że mnie również nie raz i nie dwa zdarzało się - niestety! - palnąć coś, czego już oddech później gorzko żałowałem. Wyrozumiałości nieco.
Również wobec całego C+. Wielokrotnie już tu pisałem, że dostrzegam ich wady i absolutnie nie mam zamiaru bawić się w ich adwokata (zwłaszcza za darmo
@ Zgred /i nie tylko/:
Wiesz co? Kiedyś, podczas pracy dla zupełnie innego portalu, odbyłem długą rozmowę z pewnym poczytnym, opiniotwórczym angielskim felietonistą piłkarskim. W pewnym momencie zagadnąłem go o sposób na obiektywizm mediów sportowych, który w Zjednoczonym Królestwie zdawał mi się stać na znacznie wyższym poziomie, niż w Polsce. Facet mało się nie udławił ze śmiechu. Gdy już ochłonął, odparł iż jedynym powodem, dla którego angielscy kibice nie twierdzą, że jest dokładnie odwrotnie, pozostaje nieznajomość polskiego. Bo gdyby rozumieli, co u nas w mediach się mówi i pisze, pewnikiem wychwalali by je pod niebiosa. U nich bowiem - ich własnym zdaniem - panuje "liverpoolizacja" (to Londyn). W Liverpoolu natomiast pokazują paluchem na rzekomo czczoną "świętą krowę z Manchesteru". W Manchesterze mówią o "cockney mafii". Identycznie w Newcastle. And so on, and so forth.
Zaintrygowany wypowiedzią mego rozmówcy postanowiłem sprawdzić rzecz rozpytując znajomych i rodzinę z różnych zakątków UK. Wyszło na to, że facet miał stuprocentową rację. Ba! Rozszerzenie eksperymentu na Włochy i Niemcy pokazało, że "faworyzowane" są: Mediolan kosztem Turynu, Turyn kosztem Rzymu, Rzym kosztem Mediolanu, a taki Neapol to już w ogóle powszechnie wszyscy olewają. Bawaria nie może przełknąć, że zamiast o Bayernie, pisze się o BVB. Kibice BVB utyskują na medialne faworyzowanie Schalke. W Lipsku płaczą, że media oczerniają wspaniały przecież projekt pod nazwą RasenBallsport. Cała reszta Niemiec złości się, że RB Lipsk w ogóle nie został objęty medialnym ostracyzmem. Etc., etc., etc...
Jesteśmy kibicami, Zgredzie. Przecież nie będziemy się tego wypierać, prawda? A w związku z tym, choć byśmy kiśli i puchli, stawali na uszach i przyklaskiwali rzęsami, sami nie jesteśmy w stanie osiągnąć niczego, co choćby z daleka przypominałoby obiektywizm. K a ż d a wypowiedź stawiająca nasz klub w "nie takim" świetle z a w s z e wyda się nam podejrzana.
W Warszawie twierdzą, że Legia jest dyskryminowana w mediach. 3/4 reszty kraju umarłoby ze śmiechu słysząc ten dowcip.
Taki PS robi różne wydania (przynajmniej okladki ) więc zachowują się mądrze. Co do dowcipu to chyba nie trafiłeś bo zdajemy sobie sprawę nie ma Legii nie ma zainteresowania
Warszawa nie ma problemu, za mało jeśli już to odwrotnie tyle tylko że nie zawsze wg nas obiektywnie
@Walles
Jasne jest cześć trybun które są po "opieką " i płaczą lub śmieją się tylko wtedy kiedy płacze śmieje się X lub Z
Niestety jeśli taki Kowalczyk w poważnym programie mówi to co mówi to pozostała część trybun mu wierzy, a jeśli dodamy do tego fakt, że 3/4 Polski chce to usłyszeć to mamy niezłe bagno. Pan Wojtek tak sobie kiedyś wydumał, będę kontrowersyjny, będę na nie , będę ...
I to robi, prawdy, rzetelności w tym za grosz . To dobre nie jest.
Co do pana S Ty masz umysł wybitny, wlot zrozumiałeś, ale już chyba nasz sympatyczny młody kibic Garm ma nieco mniej wybitny bo mu się to nie podobało. Tak przynajmniej odebrał to mój najmniej wybitny żeby nie napisać zwykły umysł. Media to siła, przecież zdają sobie z tego sprawę jeśli więc pozwalają Kowalczykowi na głoszenie bredni są winni bez dwóch zdań.
nie zawsze wg nas obiektywnie
No ale ja przecież to właśnie miałem na myśli pisząc o tej rzekomej medialnej dyskryminacji Legii
to jesteśmy w domu. Widzisz do mnie trzeba prostym językiem.
Oczywiście, że jesteśmy kibicami, a kibic patrzy przez pryzmat swojego Klubu, choć nie zawsze przez różowe okulary czego przykładem są wpisy na CL.
Ten piłkarski patriotyzm lokalny występuje na wszystkich długościach i szerokościach geograficznej mapy Świata, na wszystkich stadionach.
Mam jednak wrażenie, że „liverpooluzacja”,” milanizacja”, „bayernizacja” nie osiąga miana histerii narodowej kreowanej przez wszystkie media dziennikarskimi „opiniami”...
Mało tego pokaż mi prezesa federacji piłki nożnej Anglii, Włoch czy Niemiec, który
staje się niejako stroną ( raz lewą- raz prawą) w narodowym sporze pod tytułem:
„był karny czy nie był”- oto jest pytanie...
Cały ostracyzm jak piszesz i zawoalowana zazdrość granicząca z nienawiścią uderza w kluby najlepsze – taki klimat. A te kluby muszą sobie z tym radzić i radzą sobie.
Osobną sprawą jest to jaką otoczkę medialną stosują pewne stacje z dostępem do
materiałów piłki kopanej. Oglądając kulisy pewnego meczu nadane w stacji wiadomej...odnoszę wrażenie, że mamy najlepszego trenera na Świecie lecz nie w trenerce. Ten pan jest najlepszy i najszybszy w bieganiu przy linii bocznej w konkurencji ile „ku...w, ch...w i innych pier......ch” można wykrzyczeć na minutę.
Zastanawiającym jest też fakt, jak reaguje sztab szkoleniowy w/w pana, skaczący z łapami i szeroko otwartymi narządami krzyku ( wersja lait) do Boga winnych sędziów technicznych -ostatnio nawet kobiety. No promocja kultury że hej.
Piłka to nerwy, stres i napięcie. Wszyscy trenerzy to mają, w różnym stopniu reagują.
Jednak opisywany pan jest niechlubnym „majstrem” tej chamskiej dyscypliny.
Ekstraklasa S.A powinna coś z tym zrobić, gdyż niedługo może przyjść dzień, kiedy sędziowie techniczni będą wychodzić na zawody w zbrojach.
Oddzielna kwestia to wywiady „pana majstra”...w których deprecjonuje innych trenerów – naszego w szczególności, podważając wiedzę, doświadczenie i profesjonalizm, że o sposobie w jaki to robi nawet nie wspomnę...
W finale zdarzeń Legia musiała przyjąć na przysłowiową klatę 14 wcześniejszych błędów sędziowskich, a czara tej goryczy przelała się u nas w domu. No, a gdzie jak nie u nas krzywdy wszelakie, żale i pretensje słychać najgłośniej...
Zachowanie piłkarzy to to oddzielny temat, na oddzielne pitolenia.
Ps:
Ubarwiając wypowiedz Senatora
Tak jak i na innych
Mecze z nami wnoszą istotne straty finansowe ligi, no i jak Żyć Panowie
kibic patrzy przez pryzmat swojego Klubu, choć nie zawsze przez różowe okulary
Miłość niejedno ma oblicze
Toczka w toczkę tak samo jest z kibicami. Wy tutaj, za moim w zasadzie wyłącznym wyjątkiem, jesteście fanami Legii. I we własnym gronie możecie mieć odmienne (nieraz bardzo) poglądy na różne aspekty funkcjonowania Waszego klubu. Ba, niejednokrotnie bywacie pewnie bardziej krytyczni, niż wszyscy Wieszczyccy tego świata razem wzięci. Ale to zostaje w rodzinie, nieprawdaż? Natomiast na krytykę z zewnątrz reagujecie ciut alergicznie, ociupinkę nerwowo, troszeczkę nazbyt podejrzliwie, machinalnie doszukując się jakichś drugich, piątych, siedemnastych den. Spoczko, to normalne. My też tak mamy. I oni. I w ogóle wszyscy.
Mam jednak wrażenie, że „liverpooluzacja”,” milanizacja”, „bayernizacja” nie osiąga miana histerii narodowej
Osiąga, osiąga. Spytaj w Liverpoolu. Albo w Newcastle
pokaż mi prezesa federacji piłki nożnej (...)
Nie no, tu mnie, Zgredzie miły, rozłożyłeś
Co do pana M.P. - pisałem o nim wyżej. Również uważam jego zachowanie za nieakceptowalne, ba, groźne dla całej naszej piłki. Nie uważam jednak, aby receptę na pozbycie się tego żałosnego cyrku miała w ręku akurat telewizja. Owszem, mam trochę pretensji do Kanalarzy, że nie reagują. Że nie powiedzą wprost, na wizji, że tego typu pajacowanie jest zwyczajnie nie do przyjęcia. Mało tego. Zawodnik trenera P., przed ich kamerami wypowiada się niczym pijany szewc, a dziennikarz ledwie słówko raczy wybąkać. To jest na pewno niefajne.
Przy czym powtarzam, nie tu jest pies pogrzebany. Pisałem już o tym tutaj. Jak sam stwierdziłeś
'I co, nagle mamy uwierzyć, że jako prezes pociągnie polską kopaną na szczyty? A ciekawe - szczyty czego dokładnie? "
Mnie do tego przekonywać nie musisz, wyraziłem swoje zdanie w bardzo dosadny sposób innym komentarzem dotyczącym tzw.reformy ligi...jej sportowego aspektu, który to ze sportem nie ma nic wspólnego.
"Owszem, mam trochę pretensji do Kanalarzy, że nie reagują".
Tu z kolei a-c10miły rozłożyłeś mnie Ty
Chodzi i jedno słowo -"trochę"-
Ależ, ten żałosny cyrk odbywa się na naszych oczach dzięki telewizyjnym kamerom. Kamerzyści robią materiał wideo, nadawca montuje materiał dodając komentarz, lub nie-co także można odebrać jako komentarz... Cały zmontowany produkt, lub jak wolisz przekaz medialny trafia do odbiorców, dodam różnych odbiorców...
I co, mają to w rękach? czy nie mają?
Recepta jest prosta- bezwzględna walka i przeciwstawianie się wynaturzeniom. Krytyka przez duże "K" -otwarta retoryka z każdym przejawem chamstwa degradującym normalność.
Tego oczekuje od "kanalarzy", aby głów nie skrywali w kanałach...
dlatego, że swoimi materiałami, programami i podejściem są dużym czynnikiem opiniotwórczym.
Młody chłopak Franek, zaczynający kopać piłę, na "kanałowy" program razem z Zosią woła Zenka. Zenek wpada z swoją sympatią
Kasią i oglądają, czerpiąc wzorce zachowań piłkarzy, a co gorsza trenerów...oglądają i...
Kiedy Franek na kolejnym swoim treningu sypiąc cytatami, umiejętnościami kopania bidonów ( jeszcze bidonów) -Franek gra na razie w A klasie, na spokojne słowa swojego trenera ( wychowawcę)...Franiu spokojnie- krzyczy w nerwowych spazmach
"a idz pan w (ch...) nawet pan ( k......) nie umie sędziować ( k.....) i w
( p.......) z takim graniem. Schodząc z boiska kopie z premedytacją torbę sportowa trenera ( wychowawcę)- jeszcze nie mikrofon, ale już
z największą siłą, z siłą gniewu bo tak się zachowuję jego idole z Ekstraklasy.
Od stacji prezentującej nam wspaniałość naszej piłki, oczekuję obiektywizmu i nie chowania się w przysłowiowych "kanałach"...
aby w przyszłości Frania nie występowały przywołane tu wydarzenia!
Tyle i aż tyle
Odnośnie Bońka stwierdzę tylko, że gdyby reforma Ekstraklasy była najgorszym z forowanych przezeń pomysłów, byłbym wniebowzięty. I na tym temat zakończmy, po co klawiaturę strzępić.
A Canalu znów przyjdzie mi bronić (kurde no, może by tak chociaż ze trzy gratisowe abonamenty, co? Panie Smokowski...?). Ja się oczywiście z Tobą zgadzam. Uważam natomiast, iż przeciwdziałanie opisywanym przez Ciebie sytuacjom nie powinno leżeć w gestii stacji telewizyjnej. A przynajmniej nie w wyłącznej gestii i nie powinien być to główny problem spędzający sen z powiek Smokowskiego i s-ki. Oni są od pokazywania. I - przy wszystkich swoich mankamentach - robią to dobrze. Albo, ujmując rzecz z odwyrtki, nieporównywalnie lepiej, niż jakakolwiek inna stacja tv obecna na naszym rynku. Jasne, ja bym się bardzo cieszył, gdyby Kanalarze podjęli jakieś kroki na wiadomym polu. Ale...
Od zajmowania się Probierzami i resztą w pierwszej kolejności są szeroko pojmowane władze ligi. Zarząd ESA. Komisja Sędziowska. I w ogóle cały nasz koffany PZPN, ze swym gwiazdorskim preziem na czele. Bo to im, do ciężkiej cholery, w pierwszej kolejności powinno zależeć na Frankach i Zenkach. Canal wczoraj był, dziś jest, ale jutro? Nie wiadomo. A od Franków i Zenków właśnie zależy - że się tak górnolotnie wyrażę - jutro naszej piłki. I jeśli oni powbijają sobie do młodocianych łebków, że ogólnie to są zayeahbiści, tylko te ch*je z gwizdkiem grać im nie dają, to wszystkie te orle akademie, łączynaspiłki i coverciany alla polonese możemy sobie w wychodku na gwoździu powiesić.
Oczywiście.
W tych sławetnych materiałach kulisowych był fragment gdzie pan obserwator ( nazwiska nie znam) zapewnia, że ze szczegółami opisze wydarzenia odbywające się na jego i nie tylko oczach. OK!
Czekamy, czekamy kiedy odpowiednie gremium się spotka i jakiś komunikat zada.
Osobiście czekam na decyzje ( choćby jakiekolwiek) dotyczące tego trendu...jeśli tenże trend chcą zastopować to główki do góry muszą podnieść w bardzo wyprostowanej postawie, jeśli okażą się ślepi i głusi...to niech się garbią, idąc w pierwszej parze z narastaniem tego trendu.
@ Zbyszek
Przywołałeś Jerzego Urbana jako takiego komuszego manipulatora propagandzistę i bardzo słusznie, świetny przykład. „Człek wybitnie inteligentny, szczycący się nadmiarem cynizmu i nihilizmu” – absolutnie tak, również moja pełna aprobata dla stwierdzenia: „chciał zrobić dla junty dobrze, a tak naprawdę to w narodzie wpoił przekonanie, że jak tego wrzoda się nie wytnie to nic się na lepsze nie zmieni” – otóż to, mimo swojej niewątpliwej inteligencji, elokwencji, ba talentu publicystycznego którego mu nie odbiorę, w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku jako rzecznik prasowy rządu stał się egzemplifikacją zakłamania, obłudy, hipokryzji, buty i arogancji. Był powszechnie uznawany za największą świnię tamtego systemu, po Jaruzelu chyba o nim ‘kłapołuchu’ ‘uszatku’ było najwięcej mało wyszukanych kawałów. Wiarygodność i jego autorytet były zerowe w propagandę Urbana wierzyli tylko „towarzysze” z PZPR. W latach 90’ ‘wiarygodność odzyskał’ na zasadzie akceptacji miana ‘cynicznej, komuszej świni’ identyfikacji się z takim określeniem i wykorzystującej to w tworzeniu pisemka ‘Nie’, sukces odniósł, mógł Kwachowi stawiać butlę szampana przed kamerami TV równocześnie wszystkim pokazując język. W tym był wiarygodny! To też jest miarą jego zdolności, których lekceważyć nie wolno.
Ale ten ‘zdolny człek’ skończony cynik wcześniej jako adiutant od propagandy Jaruzela miał zadanie nie do wykonania, może dlatego był przez towarzyszy ceniony że jednak się go podjął i wykonywał, farbowanie białego na czarne doceniali, ale i jako ‘utalentowany manipulator’ Urban notował żenujące wpadki. Ci których lata 80’ były udziałem, łyknęli ich, z jakiej wypowiedzianej frazy rzecznika tamtego rządu by zapamiętali? Stawiam, że wielu by zacytowało „rząd się sam wyżywi!”. Chlapnięcie na konferencji ilustrujące gdzie tak naprawdę rządzący mają tych którymi rządzą. Wymsknęło się ‘prawdziwe oblicze’, wielokrotnie później przywoływane i wytykane, błąd ewidentny, demaskujący wronich towarzyszy, wyraz pogardy dla „maluczkich”, który cynik Urban zawsze posiadał, tylko że dziś w roli redaktora „Nie” może ostentacyjnie prowokująco już twierdzić: „Większość współczesnych obywateli RP wywodzi się z prowincjonalnej ogłupiałej lub nawet zbrodniczej hołoty. Warszawski anglojęzyczny menedżer z laptopem to wnuk babska spod kradzionej żydowskiej pierzyny.” – może tak ku swej satysfakcji otwarcie perorować ponieważ równocześnie publicznie się przyznaje: „Ja na przykład jestem głupim chujem i wiem o tym, ale takim właśnie się sobie podobam i nie stanowię tu wyjątku.”
‘Klasyk’ Jacek Kurski genealog i piewca „dziadka z wermachtu” wyrzekł się przypisanej mu frazy „ciemny lud to kupi” ponieważ jako aktywnemu politykowi nie wypada mu być cynikiem zabiegającym o głosy politycznego elektoratu, którym po prawdzie okazałoby się że gardzi.
Zbyszek dowodzisz że „lud jest w większości ciemny, bo nie tylko nieuczony, ale i nie myślący i nie mający własnego zdania.” Mnie nie pasuje kontekst sytuacyjny, jesteś kibicem Legii, wypowiadasz się na stronie kibicowskiej jej poświeconej, przedstawiasz określoną ocenę postępowania sędziego Gila, korzystną dla klubu któremu kibicujesz, a tych którzy z taką oceną się nie zgadzają, mają zdanie przeciwne nijako piętnujesz określeniem „hołoty stadionowej” sterowanej przez manipulatorów dziennikarzyny.
Jeżeli jest kibic Jagielloni w jakiejś sprawie nie zgadzający się z opinią kibica Legii Zbyszka to lepiej wzajemnie się nie dzielić na „światłych” i „ciemnych”, bo ci ciemni mogą ochoczo wówczas zdiagnozować, że taki podział jest przeprowadzony w imię partykularnego dowodzenia słuszności swojego poglądowego stanowiska.
Jeżeli jako kibice jesteśmy ‘ciemnym ludem’ to wszyscy niezależnie od klubu któremu kibicujemy, niezależnie od poglądu w jakiejś kwestii. Z Wojtkiem Kowalczykiem w retoryce Zbyszku samemu się zrównałeś, dostosowałeś do jego poziomu.
Jeżeli chcemy dowodzić podatności kibiców jako grupy społecznej na określone wpływy, to prowadźmy rozważania jak ognia unikając wartościowania w pryzmacie sympatii klubowych, tu w sprawie sędziego Gila i redaktorów C+ ten kontekst występowania z pozycji ‘legionisty’ jest ewidentny, każdy kibic innego klubu by to podniósł, przy tym, żaden z nas swojej „legijności” by się przecież nie wyparł. (no oprócz A-c10
Zbyszek można dowodzić : „lud jest w większości ciemny, bo nie tylko nieuczony, ale i nie myślący i nie mający własnego zdania”, można twierdzić: „ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje, są dużo głupsi” tylko że takie słowa można zawsze później wykorzystać i przywołać jak na takim poniżej zalinkowanym filmiku. Wyjaśnienia nic tu nie pomogą bo wrażenie pozostaje, stadionowi „obrońcy jakiegoś rodzaju wiary”, twoje słowa Zbyszku będą mogli potraktować analogicznie, z korzyścią dla siebie, tak jak zrobili to ideowi i polityczni przeciwnicy Tomasza Lisa.
https://www.youtube.com/watch?v=vodTM9AePCE
Kto wychodzi na większego cynika „pitbul prawicy” Jacek Kurski, czy guru systemowego establishmentu Tomasz Lis? I Urban i Kurski i Lis to są osoby bardzo inteligentne posiadający doświadczenie pracy w mediach, znajace ich charakter i zasady siły oddziaływania. Mimo to przytrafiało się im publicznie ‘chlapnąć’ czymś co ich w określonych funkcjach dyskredytowało. Redaktor sportowy Tomasz Smokowski daję mu wiarę, że nieopacznie, chlapnął czymś, co jest ‘małym pikusiem’ w zestawieniu z wymienionymi przypadkami.
***
„badania prowadził Instytut Socjologii PAN z dużym udziałem Pani prof.Staniszkis.” – o jakie badania chodziło, zaciekawiło mnie, bo to ciekawa materia - podatność dużych grup społecznych na manipulacje, jeśli dotyczy to nacji to skądinąd tematyka bardzo mhm delikatna. Jeśli tego badania dotyczyły, to proszę o wskazówkę gdzie się z nimi zapoznać, wówczas zaspokoję ciekawość jakie narzędzie badawcze było zastosowane i w jaki sposób kulturowo wystandaryzowane? Wartościowanie która nacja jest bardziej a która mniej podatna na manipulacje odrzucam, natomiast można próbować weryfikować jaki rodzaj manipulacji wpływa na daną grupę społeczną, czy istnieją jakieś czynniki (kulturowe, ekonomiczne) które tworzą ją bardziej podatną na dane techniki manipulacyjne?
Ja rozumiem to pochylanie się nad każdym człowiekiem jaki to on biedny, bo głupi i przez to godny najwyższego szacunku. Tylko,że ja nie nawykłem nisko się kłaniać każdemu kto raczy swą buzię otworzyć.Zwykłem ludzi oceniać po tym co mówią, a szczególnie czynią. Odróżniam akcję i reakcję. Sam nigdy pierwszy nikogo nie uderzyłem , ani mu nie ubliżyłem ,ale jak kto zaczął to rzadko dobrze na tym wychodził.Jak to głosi trzecie prawo dynamiki Newtona :"Każda akcja wywołuje równą jej i przeciwnie skierowaną reakcję".Jest to naturalne i normalne. Dziś modne jest głoszenie,że ten kto się broni jest równy agresorowi, bo tak wypada i tego wymaga poprawność jakaś tam.Trzeba starannie odróżniać prawo do obrony przed bandytą , także słownym. Niestety muszę przywołać znane wszystkim kanony prawa karnego jak prawo do obrony koniecznej czy działanie w stanie wyższej konieczności. Prawo karne będące egzemplifikacją odwiecznych zasad etycznych trafnie wskazuje,że inaczej trzeba oceniać tego kto bezpodstawnie atakuje od tego kto odpiera atak skierowany także na dobro ważne dla obrońcy.Radzę zerknij na art. 25 i 26 Kodeksu karnego. Łatwiej Ci będzie zrozumieć podstawy mojego sytemu wartości w tym względzie.
A tak na marginesie to ten pijaczek nikogo Ci nie przypomina i z nikim nie kojarzy?.Jakoś nie mogę przyjąć do wiadomości tezy o niezwykłej przenikliwości i mądrości faceta , który ukończył 3 klasy szkoły podstawowej.Takich widzę codziennie wielu,ale tylko jednego w telewizji. Mają oni swoją nazwę. Taką na jaką zasługują. Ja mogę ich szanować jako ludzi, dopóki nie zaczną mnie pouczać i mówić mi jak mam żyć i w co wierzyć. Wtedy im po prostu przypominam kim są i namawiam do powrotu do nory.
Tylko,że mnie chodziło o problem znacznie szerszy,a mianowicie o poniewierane pojęcie prawdy.Dziś coraz bardziej mamy do czynienia z relatywizmem stosowanym prawie w każdej sytuacji. Pani prof, Maria Szyszkowska uważa,że ma on rację bytu w moralności , gdyż sądy takie nie są jednoznaczne. I pewnikiem ma rację. Oczywiście opiera się to na fałszywie rozumianej maksymie "De gustibus non discutandum est".Ona naprawdę tyczyła niekwestionowania wyboru koloru sukni na bal. Jak to bywa nastąpiło rozszerzenie jej znaczenia.Czyli dziś z nabożną atencją traktuje się każde zdanie wypowiedziane przez byle kogo, byle jak, byle gdzie, byle jakim językiem itd. Ja się do tego nie dostosuję. Chama, głupca, ciemniaka, nieuka, tumana będę określał takimi mianami, przecież nie dlatego,że on jest niewinny, tylko,że zawinił wypowiadając się plugawym językiem i łżąc.Gdyby siedział cicho to przecież nic bym do takich nie miał.A tak głoszą oni te swoje obrzydliwe i rynsztokowe bajdurzenia i młodzi przyjmują je jako prawdę. Zobacz jakie i ile było wpisów po dwóch imputowanych wypowiedziach niejakiego Kowalczyka czy Iwana obrażających klub i niczego niewinnych jego pracowników, piłkarzy i trenera.Ja wiem,że wielu z ich czyta tę stronę i ja ich językiem chcę powiedzieć :"Kogo słuchacie. On nie zasługuje, aby być waszym idolem".
Bo zasady moralne to jednak coś zgoła odmiennego od prawdy. A ja ją znowu rozumiem tak jak Newton, który w swoich notatkach zanotował :"Amicus Plato amicus Aristoteles magis amica veritas".Chodzi o to, aby głosić prawdę.Rozumianą dosłownie, a więc opartą o racjonalne podłoże i przesłanki.Bo prawda to nie jest to co się komuś w głowie ułoży,ale jest to sąd prawdziwy sam w sobie albo o rzeczywistości.Znowu nie chcę dawać wykładu, więc ograniczę się do wskazania popularnego żródła jakim jest książka wielu autorów niemieckich "Filozofia. Podstawowe pytania" / wydanie z 1995 roku/ w jej rozdziale "Prawda" autorstwa Wolfganga Kuhnne. Ukazuje on teorie prawdy i je klasyfikuje jako : epistemiczne, nieepistemiczne, relacyjne i nierelacyjne.Najbardziej popularne ujęcie prawdy opiera się o teorie oczywistości, koherencji i powszechnej zgody.Tu też pokazuję Tobie moje przywiązanie do tego czego mnie nauczono i przyjąłem za własne wartości.Ja rozumiem,że wielu ma wiedzę za nic i ostentacyjnie ją lekceważy, ale ja do nich nigdy się nie zaliczę. I mówiąc krótko: ja miałem podstawy w postaci przepisów gry w piłkę nożną ,aby uważać ,że sędzia Gil podjął prawidłową decyzję i mój sąd może być uznany za prawdziwy, zaś ci którzy uważają,że ten sędzia celowo i bezpodstawnie okradł Jagiellonię kłamią. Nie mają żadnych argumentów racjonalnych na poparcie tej tezy. Więc ja się w takich razach zastanawiam dlaczego świadomie łżą , co nimi kieruje i nieustannie dochodzę do wniosku,że jest to nie tyle kundlizm jak to określał Melchior Wańkowicz,, ale czysta nienawiść.I wybacz,ale ja do wielbicieli nienawistników nie należę.I teraz naprawdę na poważnie, a nie w dość frywolnym tonie :"Musimy przerwać i zatamować tę niebywałą słowną agresję przecież nie tylko w sporcie, i szanować zasady dochodzenia swoich racji poprzez cywilizowane metody.Bo w przeciwnym przypadku dla udowodnienia swoich racji zaczniemy używać maczet. I my obrońcy wartości nie mamy wyjścia, musimy zwalczyć agresorów.Ogniem ,mieczem i żelazem. Bo inaczej to oni zniszczą nas".
I na zakończenie jeden z truizmów ukośnych Stefana Kisielewskiego :"Gdyby dureń zrozumiał,że jest durniem , automatycznie przestałby być durniem.Z tego wniosek,że durnie rekrutują się spośród ludzi pewnych,że durniami nie są".