- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
Kibicuję Lechii!
W 34. kolejce Ekstraklasy Legia udaje się do Szczecina, lecz tym razem przyznaję, że bardziej ekscytuje mnie spotkanie Lechii z Lechem. Owszem, jeżeli z Pogonią się potkniemy, to drugi pojedynek na wybrzeżu może się już okazać musztardą po obiedzie, ale jeżeli swój obowiązek legioniści w sobotę wypełnią, to w niedzielę los mistrzostwa w dużym stopniu może się rozstrzygnąć.
Moim zdaniem właśnie po meczu Lechii z Lechem będzie największa, lękam się, że jedyna szansa na powrót Legii na fotel lidera!
Niektórzy z warszawskich kibiców obecny sezon już spisali na straty, poziom rozczarowania i utraty nadziei na optymistyczną teraźniejszość i przyszłość jest tak duży, że finisz ligi przestał ich ekscytować. Owszem, zależni od siebie na własne życzenie już nie jesteśmy, to może frustrować, poziom i styl gry wiosną również do optymizmu zbyt wielkiego nie napawa, ale o tym że będzie ciężko osobiście przygotowywałem się psychicznie już na początku marca, pisałem wówczas: „Dręczą mnie obawy dotyczące Legii w całym 2015 roku. Śląsk w pucharze odpaliliśmy, w lidze liderujemy z pięcioma punktami przewagi, budżet mamy największy w lidze, przy tym zarówno sportowy sztab szkoleniowy, jak i ekipa zarządzająca administracyjnie, mimo popełnianych błędów sprawiają na mnie w sumie korzystne wrażenie, posiadają moje zaufanie, niby złowieszczych przesłanek brak, a jednak... jeśli mam wyrazić wątpliwości to „ante portas”. (...) Legii każdy chętnie rzuci kłody pod nogi. W potyczkach z Lechem będzie decydował wyświechtany, banalny slogan o „dyspozycji dnia”. (...) Poznaniacy zrobią wszystko, żeby przed rundą finałową być zależnym od siebie, są w stanie to uczynić, zimna głowa i opanowanie oby były wówczas po stronie legionistów. Tym bardziej będą niezbędne, bo przy niekorzystnym scenariuszu, jakichś problemach, na warszawskich dziennikarsko-kibicowskich forach zapanowałaby spazmatyczna histeria. Gdyby tak się stało, to nie pomoże. (...) Trzeba się będzie wykazać na finiszu dużą odpornością psychiczną i silnymi nerwami. Liczę na nasze doświadczenie, mam kibicowską wiarę w trzeciego mistrza pod rząd, ale na zasadzie 51:49%. Lękam się, że niekoniecznie to będzie bułka z masłem, jak niektórym się wydaje, bo przecież finansowo to ligę wciągamy nosem.” (Syndrom Wieszcza)
Całość tych słów znajdzie potwierdzenie, powtórzyłbym je słowo w słowo o ile wygramy z Pogonią, a Lechia urwie punkty Kolejorzowi. Dzięki wygranej z Jagą (zawistni i nieprzychylni powiedzą że dzięki sędziowskiemu drukowaniu – wzruszyć na to ramionami) poznaniacy nie mogą sobie pozwolić nawet na remis w Gdańsku. Oczywiście przy korzystnych dla nas rezultatach w 34. kolejce, przesądzone jeszcze nic nie będzie, pozostaną do rozegrania po trzy spotkania, ale wtedy nadal bym twierdził że na obronę tytułu szanse mamy w proporcjach 51:49. No i przede wszystkim ‘zależność’ do nas by powróciła.
Dopisywanie punktów przed meczem jest złudne, futbol takich arogantów obstawiających pewniaka i nie dopuszczających do siebie innego rozwiązania już wielokrotnie pokarał, a polska ekstraklasa udowodniła że murarka w meczach odchodzić może, ale murowanych faworytów w niej brak, Legia do takich też nie należy, krezusem jest tylko budżetowym, różnice wartościowe na boisku są dużo mniejsze i zawodne. Mimo tych zastrzeżeń, mimo doceniania Pogoni, która przy tym może grać na luzie, swobodnie bez ciążącego bagażu presji, mimo słów Berga: „Pogoń to dobry, silny zespół, który gra w uporządkowany i konkretny sposób, szczególnie w ataku. Spodziewamy się, że spotkanie będzie ciężkie, ale oczekujemy, że zagramy na miarę naszych możliwości i osiągniemy dobry wynik.” - nie dopuszczam do siebie myśli, że ze Szczecina wracamy na tarczy, choćby i w postaci remisu. „Dobry wynik” to tylko i wyłącznie trzy punkty, w obecnej sytuacji, niezbędne i obowiązkowe. Łatwo powiedzieć i napisać, trudniej zrealizować, ale pisanina jest za darmo, a ‘realizacja’ przynosi konkretne profity, nie tylko wymierne finansowe, ale i takie „dla potomnych”, o jedne i drugie warto powalczyć, dać z wątroby!
Gdy to zostanie spełnione, w niedzielę oby otworzyła się szansa, będę ściskał kciuki za Lechię, za Rumianego, Vizira, Miłka, Budzika oby ich zespół dokopał Leszkom. Nie wykluczam jakiejś super niespodzianki, to znaczy że Lech w Gdańsku pozamiata, wygra jeszcze pewniej niż ze Śląskiem, a następnie w którymś z trzech meczów do końca rozgrywek pogubi punkty, „nie wykluczam” ale tak na zasadzie podtrzymywania zasady „dopóki piłka w grze”. To by była mega sensacja i mega frajerstwo, gdyby Kolejorz z trudnego wyjazdu powrócił w glorii i chwale i następnie to zaprzepaścił. Trudno w to uwierzyć!
Dla mnie mecz z Lechii z Lechem to jedyne spotkanie, które można obstawiać trzytorowo, każdy wynik, wygrana tak jednych jak drugich i remis są równie prawdopodobne. Z tych kalkulacji, moich założeń wynika, że na wygraną w niedzielę Lech ma tylko 33,33%. W kolejnych spotkaniach z Pogonią i Górnikiem zwycięstwa Kolejorza obstawiam tak na 95%, a z Wisłą w ostatnim meczu sezonu u siebie na 90%. Jeśli pokażą miejsce w szyku gdańszczanom, otworzy się przed nimi autostrada po mistrzostwo, o ile euforia ich nie zgubi, wówczas w szyku za ich plecami pozostaniemy również i my.
Dlatego będę kibicował Lechii! Oby rzuciła nam koło ratunkowe, my autostrady mieć nie będziemy czekałby na nas ten sam offroad na PGE Arenie co Lechitów, szanse na jego szczęśliwe pokonanie mielibyśmy identyczne jak oni, czyli 33,33%. Czyli nawet przedostatni zakręt wyścigu byłby mega trudny i łatwo na nim o wypadnięcie na pobocze, ale dużo lepiej wchodzić w niego jednak z pozycji lidera, żeby tak było:
Legio w sobotę wypełnij swój obowiązek, a Lechio w niedzielę nie daj się ustawić w drugim szeregu Lechowi!


1. Gdzie jest Guilherme?
2. Dlaczego Michał Żyro ma tak duży kredyt zaufania u trenera?
Dzynek zobaczymy czy Gui za tydzień się odnajdzie, na jakiej pozycji i w jakiej dyspozycji. Chciałbym mimo wszystko zweryfikować ofensywny środek w osobach Dudy i Guilherme, a na skrzydle w takim razie również mimo wszystko mam większy kredyt zaufania do Żyro niż do Masłowskiego.
Mimo wszystko po raz trzeci jak sądzę Berg wybierze Sagana.
Co się zaś tyczy Sagana to nie tęsknię za jego obecnością na boisku, bo zagrożenia dla bramki było bardzo mało.
Chyba czas na ofensywny środek Duda - Guilherme, na skrzydłach Kucharczyk - Bartczak.
A co
Bartczaka ci się zachciewa(!?) trzeba by było Berga zahipnotyzować!
Wyśmiewany w Warszawie Skorża pędzi z Kolejorzem po mistrzostwo i basta. Jeśli koncentrację utrzymają, nam pozostaną zaklęcia: dopóki płka w grze!
Gostomski dziś obronił, a jaką masz pewność, że następnym razem nie puści babola?
To nie pęd, to bieg z przeszkodami. Jeszcze trzy przed nimi. Muszą je przeskoczyć, bo same się nie przewrócą. Lech dla Pogoni to odwieczny rywal, dla Wisły prestiżowy pojedynek, a dla Górnika.... nie wiem co dla Górnika