A+ A A-

Śląsk - Legia:1:1 "epilog"

Epilog, czyli wnioski!? Jakież można wysnuć po meczu w którym gra się w przewadze z korzystnym rezultatem i po ktorym trener drużyny przeciwnej oświadcza że wyciągnięty remis zawdzięczają kapitanowi Legii, czyli z założenia najbardziej odpowiedzialnej, rozważnej osobie w drużynie? Jaka refleksja się nasuwa, gdy w końcówce meczu traci głowę jeden z najbardziej doświadczonych i chwalonych jesienią graczy? Minorowe nastroje? A przecież wyjazdowy bramkowy remis w pucharach, to wszak korzystny rezultat!

Doraźnie w pucharowej konfrontacji wynikiem smucić się nie trzeba, w tym momencie atuty są po stronie Legii i to Śląsk chcąc awansować musi się martwić, ale też oby taka sytuacja nie okazała się zwodnicza, bo i rację ma Tadeusz Pawłowski, że sprawa jest otwarta i dla wrocławian strzelenie gola na Ł3 nie jest niewykonalnym zadaniem, a to już o sprawieniu niespodzianki pozwoliłoby marzyć. Tym bardziej, że jakąś szczególną odpornością psychiczna we Wrocławiu legioniści się nie wykazali, wręcz pod tym względem dali plamę. 

W perspektywie krajowej, wiosenna inauguracja o niczym nie musi przesadzać, brak płynności w grze, w zawiązywaniu akcji, bezpośrednio po zimowych obozach jest zrozumiały, raczej dziwiłoby gdyby było inaczej. Na własnym podwórku te elementy można będzie doszlifować, inne zespoły z analogicznymi problemami też będą musiały sobie radzić, tu tragedii nie ma. Inaczej gdy na mecz z Śląskiem spojrzy się przez pryzmat przyszłego czwartku, oby tłusty nie zamienił się w gorzki, ale też i przecież 1:1 w Amsterdamie to byśmy wzięli z pocałowaniem ręki. Jednak choć Ajax formą nie imponował to postawi dużo wyżej poprzeczkę do przeskoczenia niż "miażdżący Legię" bracia Paixao i tu w rozmyślaniach zaczynają się schody. 

Mecz Legii z Śląskiem według mnie dobrze pokazał dlaczego drużyny z krajów w których jest długa przerwa zimowa w rozgrywkach w międzynarodowych  pucharowych konfrontacjach wiosną z reguły odpadają, bez cyklu meczowego, samymi sparingami nie są w stanie przygotować się do konfrontacji z zespołami "pod parą". Za tydzień w Holandii trzeba będzie zagrać z niezwykłym zębem, ambicją, żeby "zimowe braki" zniwelować i nie popaść w depresję. Mam nadzieję, że Kuciak choć przed wybijaniem autów bramkowych się wzbraniał, to jednak za tydzień będzie w stanie gotowości maksymalnej. Broziowi trudno przypuszczać żeby "wielbląd" przytrafił się dwa razy pod rząd. Guilherme zda się powoli rozpracowuje rywala na którego gra, im dalej, tym lepiej, oby zatem za tydzień był przyszykowany juz od pierwszych minut. Lewczuka z Rzeźnikiem nie wymienimy, na mszę dajmy i się pomodlimy. Jeżeli w tyłach jako tako bedziemy stabilni, to w Kuchym i w Żiruu w ofensywie jest nadzieja. Pozostaje liczyć na ich nieobliczalność, bo centrum w postaciach Rado i Masłowskiego zda się jest przykładem "zimowego syndromu". No i kluczem w tym wszystkim po Śląsku a przed Ajaksem okazują się Ivica z Jodłą. 

Na koniec, ale czy nie najbardziej zagadkowa sytuacja. OSa!? Jezeli Berg ma jakiś plan motywacyjny względem Orlando i dzieki niemu Portugalczyk "zaskoczy" to z Norwega mag jest nad magami. Jezeli OSę tylko w frustrację wpędzi, przegra piłkarz, drużyna i trener. 

***

Opus futbolicus

Śląsk - Legia 1:1 (0:1) bramki: Legia - Michał Żyro (45'+2' ) Śląsk - Marco Paixao (85' )

Sędzia: Adam Lyczmański, widzów 15 283

Składy, Legia: Kuciak, Broź, Lewczuk, Rzeźniczak, Guilherme, Zyro, Jodłowiec, Vrdoljak, Kucharczyk, Masłowski, Radović (75' Saganowski) Śląsk: Pawełek, Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu Paraiba, Hateley (75' Danielewicz) Hołota, F.Paixao, Grajciar, Pich (62' Droppa), M. Paixao

Żółte kartki: Hołota x 2, Vrdoljak x2, Rzeźniczak, Guilherme, Kucharczyk

W stosunku do przedmeczowych zapowiedzi w wyjsciowych składach tylko jedna zmiana, w Śląsku, rekonwalescent Dudu Paraiba wchodzi na lewą obronę, Hołota przechodzi na pozycję defensywnego pomocnika kosztem Droppy. Legia w awizowanym teoretycznie najsilniejszym skladzie z Masłowskim, Lewczukiem, Guilherme awansującymi po zimowych obozach do "zelaznej jedenastki". Ustawienie klasyczne dla Legii, "bergowe" z fałszywą dziewiątką - Rado. 

Pierwsze minuty to starająca się dokładnie, spokojnie rozgrywać piłkę Legia, przy agresywnie wychodzacym do pressingu Śląsku. Przez wrocławian "sondowana" jest raczej lewa obronna strefa stołecznej jedenastki. Poźniej okaże sie to stałym obrazkiem. 

W 6 minucie Masłowski fajnie znajduje się w rogu pola karnego, udaje mu się oddać strzał, ale raczej "na notę" i to nieszczególną. Z prawej flanki ponawia próbę Żyrko, ale z równie mizernym skutkiem. Ze strony Śląska dobrą akcją rewanżuje się Flavio Paixao. Pierwsze dziesięć minut to raczej obiecujący początek, emocjonujący, zacięty mecz. W kolejnych sekwencjach, Pich nie wykorzystuje dobrze zawiazanej kontry, po stronie Legii Kuchy wprowadza zamieszanie w defensywie Śląska przy współudziale debiutanta Masłowskiego. Drugi kwadrans, to obustronne ataki może nie w oszałamiającym tempie, ale też bez wielkich przestojów. Dokładnosć zagrań szwankuje po obu stronach, tworząc chaotyczny obraz gry. Rezultatem ciągłej walki na murawie, żółte kartki zaliczają Hołota i Rzeźniczak, pod koniec połowy dołączy do nich Gui, a w drugiej Ivica podwójnie z negatywnymi kluczowymi konsekwencjami. 

30 minuta to świetne rozegranie Flavio Paixao po wyrzucie z autu z lewej strony, dogranie w okolice 16 metra, dobre dojscie i strzał Picha świetnie wybroniony przez Kuciaka. Niezła, najgroźniejsza akcja Śląska, super parada Duśana. 

Ostatnie minuty pierwszej połowy to lekka przewaga wrocławian, Legii trudno zawiazać ofensywną akcję, ale do czasu ... W samej końcówce po akcji Żyry Kuchy bez efektu starał się oddać strzał z "półprzewrotki". W doliczonym czasie gry, kolejna akcja Kuchego wychodzacego z lewej strony do podania, dogranie w szesnastkę, zablokowany Rado, ale odbita piłka trafia do Żyry, który pewnie wykorzystuje okazję. Śląsk - Legia 0:1. 

Poczatek drugiej cześci meczu, to wrzutka Dudu i mijający słupek "kozioł" po uderzeniu głową przez Marco Paixao. W 49 minucie Kuciak wyszedł aż do rogu pola karnego, ale o dziwo, zachował zimną krew i nie sfaulował liczącego chyba na to portugalskiego napastnika. W obrazie gry, Śląsk aktywniejszy, Legia - wyczekująca. Kuciak po raz kolejny się wykazuje po strzale Hołoty wykorzystującego niepewność Jodłowca. W 57 minucie tenże nadpobudliwy i nadaktywny Hołota otrzymuje drugą żółtą kartkę w rezultacie musi z "asem kier" opuscić boisko.

Wrocławianie zaczynaja się koncentrowac na dokładnym ustawieniu i asekuracji na własnej połowie. Prowadzenie gry przejmują Legioniści, ale też bez jakiegoś szaleństwa w ofensywie. W 65 minucie pojedyńcza w tym okresie akcja portugalskich braci została zwieńczona strzałem "panu Bogu w okno". Niedługo poźniej zanotowane zostało dynamiczne ofensywne wyjscie Rzeźnika, ale akcje niweczac wysiłek kolegów zakończył "podaniem" do Pawełka Masłowski. W 74 minucie Berg za Rado wprowadza Sagana, na ławce przynajmniej jednemu piłkarzowi zapewne w tym momencie robi się gorąco. Legia uzyskuje przewagę, stara się kontrolować grę. Kuchy King absorbuje ustawicznie śląską defensywę niestety rażąc nieskutecznością. 

W 82 minucie Vrdoljak powiela zachowanie Hołoty i skazuje Legię na końcówkę w wyrównanych liczebnie składach. Śląsk odzyskał wiarę, a Broź popełnił katastrofalny błąd, mega wielbłąd, wykorzystany przez Marco Paixao. 1:1.  Ostatnie sekundy nerwowe i irytujące z wycofywaniem piłki do Kuciaka. Mecz kończy żółko dla zdenerwowanego  Kuchego.

***

Niniejszy tekst w założeniu będzie edytowany w trzech odsłonach, czyli trzy w jednym: prolog, opus futbolicus, epilog.

Prolog - wstępna, wyodrębniona część utworu dramatycznego lub narracyjnego, zawierajaca relację o faktach poprzedzających zawiązanie akcji; prologiem nazywa się też autorski komentarz poprzedzający utwór.

Co nas czeka? Mecz ćwierćfinałowy krajowego pucharu z Ślaskiem, do rozegrania  12 lutego 2015 roku, o godzinie 20:00  we Wrocławiu na Stadionie Miejskim. Gwoli przypomnienia, zestaw wszystkich par i terminarz Pucharu Polski:

Pierwsze mecze:

12.02.2015 r. (czwartek) godz. 20:00 Śląsk Wrocław – Legia Warszawa
03.03.2015 r. (wtorek) godz. 18:00 Znicz Pruszków – Lech Poznań;
04.03.2015 r. (środa) godz. 14:00 Błękitni Stargard Sz. – Cracovia;
04.03.2015 r. (środa)  godz. 18:00 Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała;

Rewanż:

05.03.2015 r. (czwartek) godz. 20:00 Legia Warszawa – Śląsk Wrocław

Drabinka Pucharu Polski wygląda następująco:

O Legii na bieżąco wiemy wszystko, lub prawie wszystko, a jeżeli nie to zapraszamy do lektury równoległych artykułów i u nas na c-L i na sąsiednich legijnych portalach. Jak wygląda aktualny wicelider Ekstraklasy Śląsk przed inauguracją wiosny 2015?
Przed klubowymi kamerami  pewni siebie bracia Paixao groźnie straszą:

Wygląda tak jakby chcieli wspólnie zakrzyczeć medialne rozważania o przenosinach Marco do Lecha, ale w wywiadzie dla Wirtualnej Polski czyli „na spokojnie” Portugalczyk argumentuje:

Ciężko będzie wygrać z Legią.
- Dla nich ciężko będzie wygrać ze Śląskiem.
Co za wami przemawia?
- Wszystko. Zawodnicy, motywacja, klimat w szatni. Nie boimy się nikogo.
Ale oni mają szeroki skład, doświadczenie w pucharach, więc jest powszechna opinia…
- Dokładnie, opinia. Ale w szatni jest pozytywna atmosfera. Gramy teraz z nimi w Pucharze i mamy zamiar ich zmiażdżyć na naszym stadionie.
Brzmi ofensywnie.
- Tacy właśnie jesteśmy. Tu każdy zdaje sobie sprawę z tego, że w tym sezonie możemy ugrać coś konkretnego. Jesteśmy wysoko w lidze, gramy w ćwierćfinale Pucharu Polski. Mamy szansę wygrać dwa najważniejsze trofea, dlaczego mielibyśmy się kogoś bać. Mamy dobry zespół, gramy ofensywną, skuteczną piłkę. Ale najważniejsza jest motywacja. Wiemy, że wszystko zależy od nas.

Czy to są tylko przechwałki, mobilizacyjne prężenie muskulatury, przekonamy się już w czwartek wieczorem. Trener Tadeusz Pawłowski  współbrzmi  w przekazie:

- Myślę, że mamy zespół, który będzie w stanie z każdym w lidze powalczyć, to znaczy z każdą drużyną będziemy chcieli zagrać o zwycięstwo. Cały plan jest już podporządkowany na pierwszy mecz, albo na pierwsze mecze, bo już później zaraz po czwartku w niedzielę zagramy z Cracovią. Ze Śląska zimą odszedł jeden bardzo znaczący piłkarz, Sebastian Mila. Do WKS-u trafiło jednak czterech nowych graczy. - Może jeden z nich wyjdzie w pierwszej jedenastce - mówi szkoleniowiec. Wiele wskazuje na to, że może to być Peter Grajciar, który w zespole z Wrocławia szykowany jest właśnie jako następca Mili. (sportowefakty.pl)

Jak podaje oficjalna strona Śląska: „Na ostatni sparing przed startem rundy wiosennej (choć rozgrywany w zimowej aurze) Śląsk wyszedł w niemal optymalnym na tę chwilę ustawieniu. Niemal, ponieważ brakowało przeziębionego Brazylijczyka Dudu.” Jak zatem personalne ustawienie wyglądało:

Pawełek - Zieliński, Celeban (46 Dankowski), Hołota, Pawelec - Droppa, Hateley (58 Danielewicz) - F. Paixao (83 Ciolacu), Grajciar (86 Kaczmarek), Pich (69 Ostrowski) - M. Paixao (63 Lacny)

Sparing: Śląsk Wrocław - Miedź Legnica 3:0 (1:0), bramki: Marco Paixao 37, Lacny 82, Liberacki 84 został podsumowany: „Próbę generalną przed ćwierćfinałem Pucharu Polski z Legią wypada zaliczyć na plus. Pewne zwycięstwo z Miedzią Legnica to dobry prognostyk przed zbliżającymi się ważnymi starciami.” (slaskwroclaw.pl)

  

Aha jeszcze autorski komentarz w prologu: mam jedną własną wątpliwość, z Hiszpanii Legia wraca do Warszawy we wtorek, mecz już w czwartek, czyli „Festung Breslau” nijako bierzemy z marszu. Uwzględniając taką okoliczność cieszę się, że jeszcze jest rewanż, choć wyniku czwartkowej konfrontacji nie przesądzam, Legia jest faworytem, której Śląsk będzie chciał przytrzeć nosa, obawiam że będą chcieli „podostrzyć” grę licząc że podopieczni Berga mimo wszystko w głowach będą mieli zaszczepioną wizję pojedynku z Ajaksem. Wydaje się, że wyjdziemy najsilniejszym składem na jaki nas stać w chwili obecnej.

Dyskusja (27)
1wtorek, 10, luty 2015 16:10
Monrooe
A ja się nie obawiam krótkiej przerwy pomiędzy powrotem z Hiszpanii a meczem we Wrocławiu. Moim zdaniem to doświadczenie przeniesione z boisk Europejskich, gdzie też lataliśmy tuż przed rozgrywanym meczem. Nie czekając na aklimatyzację i niejako z marszu biorąc trudy spotkania.

Co do składu, to blisko mi zdania, jakie wyraził Garm ze Śląskiem damy z siebie wszystko, Puchar Polski jest dla nas ważny, a strat w dwumeczu nie będzie kiedy odrobić. Na ligę przyjdzie jeszcze czas. Oczywiście nie zlekceważymy Jagiellonii, ale coś czuję, że z "pszczółkami" wybiegną zawodnicy, których oglądaliśmy w starciu z Dnipro Dniepropietrowsk. Oby z lepszym wynikiem. Wracając do Śląska, to z całym szacunkiem dla rywali, ale nie widzę wielkich możliwości, aby zespół, którego defensywa prezentuje się tak: Zieliński, Celeban (46 Dankowski), Hołota, Pawelec mógł nam w jakikolwiek sposób zagrozić. Szczególnie, że straty Mili nie da się tak szybko zniwelować. Potrzeba czasu aby nauczyć zespół grać bez dyrygenta.
2wtorek, 10, luty 2015 17:40
iocosus
Oby moje wątpliwości były „dmuchaniem na zimne”, jednak zdziwię się gdyby mecz dla nas okazał się: lekki, łatwy i przyjemny. Gdyby na Puchar Polski obowiązywał typer, to obstawiłbym „nieśmiertelne” 1:1 a Senator nie mógłby mi zarzucić stosowania kunktatorskiego systemu. Wink

„Słowacki Mila” prezentował się onegdaj w ten sposób:

https://www.youtube.com/watch?v=v5G6na36O7w
3wtorek, 10, luty 2015 18:11
Monrooe
Nie no, spokojnie, daleki jestem od stwierdzania, że to będzie spacerek. Górnik Łęczna nie takich tuzów ma w swojej defensywie, a jak się skończyło starcie z "górnikami" wszyscy wiemy. Nie zmienia to faktu, że jesteśmy faworytem, nie ma co od tego uciekać.
4środa, 11, luty 2015 10:31
gawin76
Tradycyjnie tuż przed wznowieniem rozgrywek jestem tak mocno, przepraszam, 'podjarany' ich wznowieniem, że to utrudnia spokojną ocenę sytuacji Wink Uważam, że będziemy grać jak z nut w każdym meczu i wygrywać wysoko wszystko jak leci Very Happy Hehe, i pamiętam jak kiedyś w takim stanie ducha nadziałem się na 0:4 z Zagłębiem Lubin za Smudy, brrr...

Poważnie mówiąc to też jestem zdania, że będziemy próbowali odtworzyć jesienny cykl wchodzenia w kolejne 'maratony' meczów i to w ligowych przerywnikach między meczami pucharowymi będą mogli wykazać się zmiennicy (chociaż nie podejrzewam żebyśmy próbowali grać z Jagiellonią tak jak z Dnipro, nie wyobrażam sobie np. wymiany obu środkowych obrońców). Ze Śląskiem zagramy zatem na poważnie, pytanie na jakim etapie przygotowań do meczu z Ajaksem jesteśmy i czy nie będziemy tak 'człapać' jak np. na jesieni w meczu z Lechią.
5czwartek, 12, luty 2015 22:24
W dzisiejszym meczu tylko "kibice" nie zawiedli.
Raca ważniejsza od religii. Kolejne kary finansowe dla klubu i zakaz wyjazdowy dla kretynów. Może potrzebny jest dialog Smile
NT meczu nie piszę. Żal ścisnął mi dupę.
6czwartek, 12, luty 2015 22:42
1313
Pierwsze śliwki robaczywki??? Oby nie!!!
Na temat postawy zespołu pisać nie ma co bo każdy widział, ale postawa indywidualna kilku zawodników zaskoczyła in minus
Broź dramat i totalne zaskoczenie in minus oby to był jednorazowy pseudo popis.
Masłowski??? Tak wiem 1 mecz blablabla aklimatyzacja pól roku dla Polskiego piłkarza itp itd.
Ale aby nie zagrać ani jednej dobrej piłki? Prędzej Ondrej wróci do składu niż Masłowski do dobrej dyspozycji.
Rzeźniczak bez zmian tykająca bomba, oby Dossa wrócił jak najszybciej.
Rado myślę, że w ciągu 3-4 spotkań dojdzie do swojej dobrej dyspozycji.
Żyro jak to Żyro niby coś pozytywnego zrobił, ale mógł i powinien dać drużynie więcej.
Kuchy ahh szkoda sytuacji na 2-0 co nie zmienia faktu, że na dziś najlepiej przygotowany ofensywny gracz Legii.
Ivica i Jodła spoko w defensywie za mało w ofensywie.
Zmiany??? W kompetencje Berga się nie wtrącam, ale mając 3 zmiany i ponoć wyrównaną kadrę musi dziwi tylko 1 zamiana i to jaka tutaj bez komentarza bo jej efekty widzieliśmy.
Wierzę w nasz awans i dobrą grę, ale Ajaksu w takiej dyspozycji nie przejdziemy.
7czwartek, 12, luty 2015 22:46
CTP
Konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy, o co chodzi z tym Orlando. Od razu zaznaczam, że argument typu "trener wie najlepiej" jakoś do mnie nie przemawia.
Przecież, jeśli my tak zagramy z Ajaksem, to nawet oni w tym swoim kryzysie zapakują nam parę bramek. A to już za tydzień.
@1313
Jedną dobrą akcję rozprowadził w końcówce spotkania. Smile
8czwartek, 12, luty 2015 23:25
Cowboy Legion
Panowie jestem w szoku autentycznym szoku. Zremisowaliśmy wygrane spotkanie, ale to co dziś pokazał trener Berg jest po prostu niewiarygodne i nie chodzi o aspekt braku Orlando na boisku bo to inna para kaloszy, ale najnormalniej w świecie wina za remis spada na trenera, który popełnił fatalny błąd TAKTYCZNY. Wchodzi Sagan chwilę potem wylatuje Ivica i wtedy co robią niemal wszyscy trenerzy na świecie, gdy tracą główne ogniwo środka pola??? Tak zastępują je innym graczem i tak było w setkach spotkań jakie miałem do tej pory szansę obejrzeć od piłki 3 ligowej po same turnieje ME czy MŚ. Tymczasem nasz trener z niewiadomych chyba nikomu przyczyn nie uzupełnij tej wyrwy nikim i oddaliśmy pole dla rywala co się zemściło, a wystarczyło wpuścić Pinto za Masłowskiego i Sa za Żyro, który nie ma pojęcia o pressingu. Mielibyśmy 4 walczaków w środku pola plus Kucharczyka na dzidę lub prostopadłe podanie po przejętej piłce, Niestety tak się nie stało.
Zagraliśmy złe spotkanie i bardzo dużo pracy przed zespołem aby w czerwcu znów świętować.
9czwartek, 12, luty 2015 23:35
Moros
Optymizmu przed Ajaxem nie wiele. Najbardziej raził w oczy brak umiejętności wyjścia spod pressingu rywala. Holendrzy zagrają na pewno tak samo, a jedyne co mieliśmy dzisiaj w takiej sytuacji do zaoferowania to cofanie się z piłką pod własne pole karne i długa piłka "na walkę".

Myślałem, że pod nieobecność Mili spokojnie opanujemy środek pola. Można powiedzieć, że nam się to udało, szkoda tylko że dopiero po wyrzuceniu z boiska Hołoty. Po usunięciu z boiska Vrdoljaka, wyglądało to nawet gorzej niż przy komplecie zawodników.

Łukasz Broź niestety już wcześniej dawał sygnały, że jego forma daleka jest od optymalnej. Z Rumunami maczał palce przy bramce na 0-1, a dzisiaj oprócz widowiskowej asysty zaliczył kilka katastrofalnych strat. Fatalny mecz Brozia i można mieć spore obawy przed meczem z Ajaxem.

Martwi też Miro Radović. Praktycznie żadnej dobrej akcji. Słabo rozumiał się z Masłowskim. Nie umiał utrzymać się przy piłce. Bezbarwny występ, a przecież za tydzień to głównie na nim będą spoczywały nasze nadzieje na "coś z przodu"

Chwalić za bardzo nie ma kogo, bo przecież trudno "podpalać się" niezłą grą Jodłowca czy mimo zmarnowanej "setki" Kucharczyka. Nad Masłowskim pastwić się nie będę, choć dzisiaj dał sygnał lekarzom Legii żeby Dudę stawiali na nogi "as soon as possible". Był to jednak jego pierwszy meczy i uważam, że jeszcze pokaże na co go stać.

Co do Sa to wydaje mi się, że dzisiaj nie zagrał głównie dlatego, że jest przewidziany na 90 minut niedzielnego meczu. Zastanawiam się tylko z kim on będzie w przodzie grał, bo jeśli szykowany jest do gry z nim Marek Saganowski, to chyba można będzie spokojnie postawić sporą kasę u buków na wynik "underowy".
10piątek, 13, luty 2015 00:08
Senator
Ja pocieszam się historią z eliminacji do LE. Zaczynaliśmy sezon wyszarpanym remisem z ksiegowymi, malarzami etc etc. Później był Celtic oby historia się powtórzyła.

Tak swoją drogą to nie rozumiem trenera, jak można wygrany mecz tak spierniczyć.
11piątek, 13, luty 2015 01:31
iocosus
@ Senator

"A nie mówiłem" Wink "Gdyby na Puchar Polski obowiązywał typer, to obstawiłbym „nieśmiertelne” 1:1 a Senator nie mógłby mi zarzucić stosowania kunktatorskiego systemu."

Senatorze jakiś może bonus w typerze, jakiś choćby bonusik! Wink
12piątek, 13, luty 2015 08:27
CTP
Przed rozpoczęciem zgrupowań zimowych Berg zapowiadał, że nie popełni już błędów z przeszłości i zespół będzie przygotowany na tip top już na pierwszy mecz o stawkę. Ja mam nadzieję, że jednak te błędy popełnił i to, co widzieliśmy we Wrocławiu, to nie jest Legia w swojej aktualnie optymalnej formie.
Naprawdę, radzę naszemu sympatycznemu Norwegowi, żeby przestał podlizywać się Prezesowi i na czas absencji Dudy postawił jednak na duet Rado i Orlando z przodu, bo ja nie wiem jak długo Jodłowiec będzie w stanie jednocześnie robić za "ósemkę" i "dziesiątkę". Nie wiem jak dużo meczów uda nam się wygrać praktycznie bez środka pola, głównie murując swoją bramkę i czekając na możliwość długiego przerzutu do Kucharczyka. Przy takiej grze jak wczoraj, to nawet super hiper programy lojalnościowe nie ściągną kibiców na trybuny.
13piątek, 13, luty 2015 10:22
Monrooe
Pozwolę sobie wykorzystać słowa jakimi rozpoczął swoją wypowiedź Cowboy Legion "Panowie jestem w szoku autentycznym szoku" czytając niektóre wypowiedzi. Ja rozumiem, można się z myślą trenerską Henninga Berg nie zgadzać, nie akceptować modelu prowadzenia zespołu, ale po jakimś czasie pewne rzeczy powinny przestać zadziwiać. Norweg nie zmienił się ani o jotę, nie wprowadził też żadnych poprawek do swojego stylu i wizji, skąd więc to Wielkie zdziwienie naszą taktyką, składem i sposobem gry we Wrocławiu? Skąd biorą się okrzyki zdziwienia dotyczące braku zmian, pojąć nie mogę. Czy naprawdę ciężko znaleźć analogię do początku tego sezonu, gdy to zespół Legii powoli rozkręcał swoją machinę, a piłkarze mieli 90 minutowe jednostki treningowe do wykonania. Podczas gdy my emocjonowaliśmy się (no prawie, ja wściekałem na niefrasobliwość co poniektórych naszych zawodników) meczem ze Śląskiem, trener "wojskowych" rozgrywał już mecz z Ajaxem. Obserwował i analizował swoich najlepszych w jego mniemaniu zawodników. Brak zmian? Norma, z którą można się nie zgadzać, ale warto się przyzwyczaić, bo to stały punkt programu. U Berga każdy organizm dostaje taki wysiłek jaki jest mu potrzebny, rezerwowi odrobią swoje na treningu, lub w kolejnym meczu. Standard który cechuje styl pracy sztabu Berga, wątpię więc by coś się tutaj zmieniło. Po raz kolejny okazało się, że spotkanie z rywalem było okazja do wprowadzenie podopiecznych na odpowiedni poziom sportowy. Po prostu rywalizacja ze Śląskim miała dla sztabu zdecydowanie mniejsze znaczenie niż zbliżający się mecz pucharowy. I znów trzeba przyznać, że "Wiking" wyszedł z tarczą, jednostka treningowa odbyta, a wynik osiągnięty na boisku całkiem niezły - szczególnie w kontekście rewanżu, który nastąpi, gdy będziemy już w pełni naszych sił.

Nie mniejsze zaskoczenie wywołuje u mnie zdziwienie sytuacją Orlando Sa. CTP napisał: - "Konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy, o co chodzi z tym Orlando." Nie wiem co zrobię z koniem, a tym bardziej z przynależnym rzędem, ale chętnie wytłumaczę. Portugalczyk w oczach naszego trenera jest drugim napastnikiem po Radoviciu i o ile ten pierwszy zaliczył swoje przetarcie przed meczem z Ajaxem, o tyle ten drugi wybiegnie w niedzielę naprzeciw Jagiellonii. Czy jest się co dziwić, że Sa nie wyszedł na zmianę? A bo to pierwszy raz? Wyszedł Saganowski, bo Radović nie jest jeszcze w pełni sił, inaczej Serb też rozegrałby 90 minut. Natomiast Portugalczyk swoje ma do zrobienia w niedzielę, wtedy będzie miał szanse przekonać trenera, że da zespołowi więcej od Radovcia (o zastępowaniu Masłowskiego nie ma w ogóle o czym mówić, nie przy taktyce Berga).

Zaś sam mecz wyglądał słabiutko, ale czy to oznacza, że za tydzień będzie równie źle? Nie wiem, nie mam pojęcia w jakiej fazie są obecnie zawodnicy, czy potrzebują wysiłku, czy może świeżości. Wiem jednak, że rywalizacja z Ajaxem zapewne będzie zupełnie innym widowiskiem i wyciągnie jakichkolwiek wniosków po wczorajszym spotkaniu nie ma największego sensu.
14piątek, 13, luty 2015 10:24
gawin76
Obejrzałem meczyk z opóźnieniem i może dlatego mam luz Smile

Szczerze mówiąc spodziewałem się znacznie cięższego meczu, tymczasem jak na moje oko mogliśmy wygrać kilkoma bramkami, a Śląsk momentami był bezradny. Gdyby Kuchy nie spartaczył 'setki', a Broź nie wpisał się w wielbłądzią tradycję naszej defensywy, w kwestii awansu byłoby już 'pozamiatane'. Na własne życzenie zafundowaliśmy sobie emocje w rewanżu, i nawet nie mam tu na myśli kartki dla Vrdoljaka.

Absencję Sa, podobnie jak Monrooe, tłumaczę sobie tym, że jest przewidziany do gry od pierwszej minuty w niedzielę. Masłowski wiedział co ma robić na boisku, niestety jeszcze nie wiedział jak to robić. Za bardzo chciał się pokazać, przydałoby mu się trochę spokoju pod bramką i tzw. 'podniesienie głowy'. Ale w jego przypadku będzie tylko lepiej.

Tak piłkarsko to nie pierwszy raz w grze Legii denerwuje mnie to jak nieefektywni są Broź i Gui w podłączaniu się do ataku. Jak Broź ma latać co akcję do przodu po to żeby wykładać się na wślizgu Dudu i przenosić piłę dwa piętra nad bramką to niech lepiej nie traci sił i skupi się na swoich właściwych zadaniach Wink Kuchy zresztą podobna historia - widać, że forma duża, ciągle chce być pod grą, jest szybki, dynamiczny, ale grając w tym meczu na słabiutkiego w obronie Zielińskiego, mógł 'wyciągnąć' więcej.
15piątek, 13, luty 2015 10:49
Garm
CTP -> Ja niedawno pisałem, o co chodzi z Orlando. Biorąc pod uwagę, że w obejściu nie zastałem najlichszej nawet chabety, zakładam, że moje wyjaśnienia zignorowałeś, nie będę ich więc powtarzać.

Masłowski obiecująco zaczął (akcja ze strzałem, kiedy uciekł dwóm obrońcom w polu karnym Śląska, naprawdę ciekawa), ale potem było gorzej. Odwrotnie Guilherme, który zaczął wręcz kompromitująco, ale później nieźle sobie radził w obronie. Ani on ani Broź nie dali nam jednak w ofensywie nawet ułamka tego, co dawali Śląskowi Dudu i Zieliński.

Najbardziej mi wczoraj przeszkadzały problemy z wyprowadzaniem akcji spod własnego pola karnego oraz pajacowanie naszych zawodników. Od dłuższego czasu dostrzegam w naszej drużynie zaawansowane problemy psychiczne - zamiast czuć pewność siebie wynikającą z uzyskanych wcześniej sukcesów, nasi piłkarze okazują frustrację faktem, że przeciwnik nie kładzie się na murawie. To idiotyczne, zwłaszcza że przeciwnik często się kładzie, tylko nasze asy tego nie wykorzystują przez własną karygodną dezynwolturę. Jeszcze bardziej wkurza mnie fikanie do sędziów. Czy oni naprawdę uważają, że jak nakrzyczysz na półgłówka pokroju Lyczmańskiego, to nagle stanie się całogłówkiem?

W niedzielę zagrają moim zdaniem: Malarz (o ile Kuciak naprawdę zrobił sobie kuku, a nie tylko swoim zwyczajem pajacował) - Brzyski, Dossa, Rzeźniczak (bardziej od Lewczuka potrzebuje minut), Bereszyński - Furman, Helio (bardzo mnie dziwi, że jest w hierarchii wyżej od Dominika) - Ryczkowski, Szwoch, Kosecki - Sa. Jeśli faktycznie tak będzie, to niepokoję się nieco o naszą grę ofensywną, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie.
16piątek, 13, luty 2015 11:06
Monrooe
@ Garm

W zasadzie nic dodać, nic ująć, szczególnie w temacie pajacowania, dezynwoltury i fikania. Jedna poprawka w stosunku do proponowanego składu na niedzielę. Zamiast Ryczkowskiego, lub, co raczej by mnie zdziwiło Szwocha zagra Marek Saganowski. Być może, obok Dossy zagra Astiz, no chyba, że portugalski Cypryjczyk jeszcze nie jest przewidziany do gry, wtedy zobaczymy parę Astiz - Lewczuk, aby sprawdzić czy przypadkiem nie będą lepsi od wczorajszego zestawienia bloku defensywnego.
17piątek, 13, luty 2015 11:31
CTP
@Gawin
"Gdyby Kuchy nie spartaczył 'setki', [...], w kwestii awansu byłoby już 'pozamiatane'."
Zadziwia mnie dlaczego nie piszesz tego samego o Paixao. Chyba jednak nie oglądałeś tego meczu na takim luzie jak piszesz.
@Orlando
Twierdzenie, że OSA nie grał tych kilkunastu minut, bo ma grać z Jagą jest tak miałkie i naciągane, że koń jednak pozostanie w stajni. To w takim razie, dlaczego Saganowski zagrał? Przecież on też ma grać w niedzielę.
Zdaje się, że lepiej będzie dla Berga, jeśli Orlando rzeczywiście wyjdzie w pierwszym składzie w niedzielę (w co ja jakoś tak powątpiewam), bo inaczej nie zostawicie na biednym Norwegu suchej nitki. Smile Choć podejrzewam, że następna teoria, to będzie ta o "jokerze".
Prawda jest taka, że Orlando w hierarchii Berga jest na samym szarym końcu i nawet taki ogórek jak Masłowski nie wiedzieć czemu wygrywa z nim rywalizację. Nie dać chłopakowi tych kilkunastu minut w momencie, gdy na trybunach siedzi wysłannik z reprezentacji Portugalii, to... człowiekowi mocne słowa przychodzą do głowy.
18piątek, 13, luty 2015 12:21
Garm
Masłowski nie wygrywa rywalizacji z Orlando, bo grają na różnych pozycjach. To raz.

Wkurza mnie fetyszyzacja obecności na wczorajszym meczu portugalskiego asystenta. Przyjechał Wielki Pan z Zachodu, więc należy zrobić wszystko, żeby wrócił zadowolony... Legia nie może układać swoich planów tak, żeby pasowały reprezentacji Portugalii, tylko tak, żeby pasowały Legii. To dwa.

Podziwiam lekkość osądu, według której po jednym meczu (a w zasadzie jeszcze przed nim) można nazwać kogoś ogórkiem. Wczoraj jakiś osobnik obdarzony podobną lekkością osądu napisał mi, że Masłowski to "drugi Giza". Ja wolę jednak trochę poczekać z ferowaniem podobnie kategorycznych sądów. To trzy.
19piątek, 13, luty 2015 13:22
Lasica
@Garm

Duda też został ogórkiem po jednym meczu. Szkoda czasu na takie komentarze.

Ten mecz to zasłona dymna, mówię Wam Wink
20piątek, 13, luty 2015 13:32
Garm
I to nawet meczu we Wrocławiu, zakończonym wynikiem 1:1 Wink

Wracając na chwilę do poważniejszych spraw, bardzo mnie dziwiły wczoraj hektary wolnego miejsca, które zostawiały na boisku obie drużyny. Legia pucharowa jest znacznie bardziej "zwarta", gra bliżej siebie. Michał Zachodny zwrócił uwagę, że Vrdoljak ustawiał się wczoraj zupełnie inaczej, nie schodził do obrońców i to mogło się przyczynić do problemów w rozpoczynaniu naszych akcji, o których wcześniej pisałem. Vrdoljak mało trenował ze względu na uraz i to jest dla niego jakieś usprawiedliwienie, ale dlaczego zrezygnowano ostatecznie z planowanego manewru zastąpienia go po mniej więcej godzinie gry? Widać bardziej były nam potrzebne jego minuty na boisku niż rozstrzygnięcie dwumeczu już wczoraj.
21piątek, 13, luty 2015 14:04
corazstarszy
Moim zdaniem, zagrali lepiej niż z Koroną na początek wiosny 2014. A co dalej, zobaczymy. Doświadczenie uczy, że te pierwsze mecze Legii Berga w danej rundzie nie są miarodajne w zakresie tego, jak dalsza gra wygląda. Ja jestem zadowolony, że Orlando wczoraj nie zagrał. Przyda się cały i zdrowy (i wk....iony) na Ajax.
22piątek, 13, luty 2015 14:19
Bolek
A ja mam żal o ten mecz do Berga. I od razu wyjaśniam - to, co mi się nie spodobało w tym meczu, nie wpływa na ogólnie pozytywną ocenę trenera.

Uważam bowiem, że w tym wypadku trener swoimi decyzjami utrudnił zadanie (awans do następnej rundy) drużynie. Moim zdaniem po czerwonej dla Hołoty, należało zdjąć Vrdoljaka (albo Jodłowca, ale lepiej Chorwata) oraz Masłowskiego, a wprowadzić Pinto i Sa (ew. Koseckiego). Pinto bardziej ofensywny od Ivicy, plus ktoś do ofensywy za totalnie spalonego w drugiej połowie Masłowskiego i myślę, że moglibyśmy tak przycisnąć Śląsk, że skończyłoby się 3 czy 4 do zera.

Oczywiście może mi się tylko wydawać, ale jakoś tak czuję, że mam rację.
23piątek, 13, luty 2015 14:30
Monrooe
@ Bolek

Podobne reakcje są całkowicie zrozumiałe, kibic piłkarski to taka bestia, która rozgrywa każde spotkanie po swojemu. Prawda jest jednak taka, że podczas gdy kibice rozgrywają to konkretne spotkanie i zastanawiają się co można było zrobić aby wynik był lepszy, trener planuje ileś tam następnych i zastanawia się co musi uczyć by całokształt wyszedł na plus. Nikt z nas nie wie, co siedzi w głowie Norwega, nikt też nie wie, jakie są potrzeby zespołu i poszczególnych zawodników. Natomiast dotychczasowe osiągnięcia "Vikinga" pokazują, że w szerszej perspektywie warto temu szkoleniowcowi zaufać. Nawet jeśli wydaje się, że w tym jednym spotkaniu można było wycisnąć coś więcej, pamiętajmy, że trener mógł mieć zupełnie inne cele do zrealizowania niż nam by się wydawało. Czy mecz we Wrocławiu je spełnił? nie wiem, wiem natomiast, że będziemy mogli ocenić drogę jaką będzie zmierzał zespół. Tyle naszego. No i oczywiście możemy sobie podywagować o formie drużyny w tym jednym, konkretnym spotkaniu, a ta, umówmy się najwyższa nie była. Na szczęście wynik jest zdecydowanie lepszy niż gra jaką oglądaliśmy.
24piątek, 13, luty 2015 14:42
gawin76
@ CTP

Piję konkretnie do sytuacji Kucharczyka, bo ona była, że tak powiem, logiczna Smile To przecież była właśnie ta faza meczu, w której powinniśmy wszystko załatwić. Graliśmy na połowie Śląska, a do ataków podłączali się nawet Lewczuk i Rzeźniczak. Większość obiecujących sytuacji psuliśmy, jak na moje oko przez niecierpliwość i pazerność (ta psychologia, o której pisze Garm), no ale wreszcie była 'setka'. To jak na złość Kuchemu musiała piłka skoczyć (tak mi się zdawało przynajmniej że mu podskoczyła i minimalnie nieczysto ją trafił).

O to że Sa wyjdzie w podstawie w niedzielę jestem spokojny (może powiem inaczej - w szoku byłbym gdyby nie wyszedł). Natomiast skóra mi cierpnie jak widzę te składy przewidywane przez Garma i Monrooe. Bo ja obstawiałbym 'Twój' wariant, tzn. Sa na szpicy a za nim Rado, nawet tak tłumaczyłem sobie fakt ściągnięcia z boiska Rado i dogranie meczu do końca Masłowskim, który po przerwie był niestety do zmiany.

@ corazstarszy

Dokładnie, ten mecz był na bank lepszy niż zeszłoroczny z Koroną. Ale też szybciej musimy być gotowi na poważne granie.

PS. Long time no see Wink
25piątek, 13, luty 2015 14:58
Walles
Ehhhhh stęskniłem się za czarno-elkowym pitoleniem a tutaj po dziwnym meczu nawet nie chce mi się gadać Wink Dziwny mecz który powinien zostać spokojnie wygrany a poprzez powrót "starego: Vrdolijaka prowokującego boiskowe zapalenie stało sie to co się stało, a mogliśmy przecież nawet przegrać .... Czerwona kartka Ivicy to kolejne swoiste kuriozum porównywalne do tego z meczu ze Steaua. Masłowski trochę zagubiony ale ma chłopak papiery na granie i będziemy chyba mieli z niego trochę radości. Najbardziej martwi to że ponownie drewniak Kucharczyk dawał więcej niż wirtuoz Żyro ale to chyba kwestia charakteru ...
26piątek, 13, luty 2015 16:20
sektor212
Po pierwszej połowie byłem zadowolony i spokojny o końcowy rezultat meczu na korzyść Legii. Mój optymizm potwierdzały statystyki po pierwszej części. Jak na pierwszy mecz po zimowej przerwie nasza gra wyglądała przyzwoicie. Jednak druga połowa pozostawiła duży nie dosyt. Mimo, że sporą cześć graliśmy w przewadze jednego zawodnikom to Legii udało się stworzyć tylko jedną 100% sytuacje. Nasza gra wyglądała słabiutko. O dziwo Śląsk grał zdecydowanie lepiej. Mi osobiście w tym fragmencie gry zabrakło decyzji przeprowadzenia zmian na boisku przez nasz sztab szkoleniowy. Kilku legionistów nie prezentowało się najlepiej. Być może zmiany spowodowały by lepszą grę. A tak oglądaliśmy przeciętny wytęp Legii. Pozostaje nadzieja, że z Jagiellonią zagramy lepiej.

Ps. Swoją drogą trzymanie na ławce rezerwowych przez cały mecz Sa było dla mnie nie zrozumiałe szczególnie w dniu kiedy na stadionie był asystent trenera kadry Portugalii. W tym wypadku trener Berg pozbawił Orland pokazania się jak najlepszej strony w czasie gry, a być może Legia osiągnęła by lepszy rezultat.
27piątek, 13, luty 2015 18:02
Zgred Maruda
@Panowie

Bardzo duża fala przelała się w ocenach. Pewnie zatopi kilku myślących, co to mieli w swoim odniesieniu jakieś 3-0. lub 4-0
"galaktyczna" nie mylić z miliardami Realu Madryt nasza Legia powinna zmieść z powierzchni murawy drugą drużynę a e- klapie.
Generalnie zgadzam się z @ Bolkiem- to Berg powinien po czerwonej kartce dla Ivicy wprowadzić - kogoś, kto spokój da na środku boiska. Ale ? może wierzył, że nawet Jego zespół z jednym Jodłowcem da radę. Ba ,nawet ta myśl była spokojna i realna.
I TAK PO PRAWDZIE okazałby się normalną, aleSmile
Broż

Czy którykolwiek z Was zakładałby taki "ładny" myk?


ps: Pan SA

"jeżeli już jest takim magiem to trzeba rozpisać konkurs na kolesia, na pomnik , ale co tam- ze srebra nawet ( czasy takie) ...
Kazio - ze swojego brązu - powie TYLKO - spokojnieSmile"

ps2
wiele trzeba rozumieć z umiejętności doprowadzenia WSZYSTKICH!!! celowo trzy wykrzyknikiSmile do zrównoważonej fizycznej płaszczyzny całego zespołu. Biorąc pod uwagę każdy wynik badań sztabu - trener celuje aby w odpowiednim momencie mieć 18 - ludzi na takim samym poziomie wytrenowania i wytrzymałości.

ps3
piękny wpis nastąpił- a co to kogo obchodzi, że selekcjoner reprezentacji Portugalii tu przyjechał? Ktoś ma "klęknąć"? - i tak "pewnie" ma "świetny servis" - czego oczywiście nie wiemSmile

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1