A+ A A-

Florida Cup: Legia - Barcelona SC 2:3

W pierwszym meczu turnieju Florida Cup Legia uległa ekwadorskiej drużynie Barcelona SC 2:3. Autorami bramek dla naszej drużyny byli Jarosław Niezgoda i William Rémy.

 

Legia rozpoczęła składem, w którym nie było nowych twarzy. W bramce pojawił się Malarz, linię obrony stanowili Broź, Dąbrowski, Pazdan i Hloušek. W środku pomocy zameldowali się Kopczyński, Mączyński i Pasquato. Na skrzydłach zagrali Kucharczyk i Szymański, a w ataku Niezgoda.

Legia objęła prowadzenie w 7. minucie meczu. Legioniści przejęli piłkę w środku pola, na lewej stronie trochę przestrzeni miał Szymański, płasko podał do Niezgody, który z bliska umieścił piłkę w bramce Ekwadorczyków. Zawodnicy Barcelony szybko osiągnęli jednak wyraźną przewagę, grali ofensywnie, stwarzali sytuacje bramkowe i w 18. minucie doprowadzili do wyrównania. W polu karnym piłka spadła pod nogi Marcosa Caicedo który mocnym strzałem pokonał Malarza. Kilka minut później było 1:2. Dośrodkowanie z prawej strony boiska znalazło Nahuelpana, który uderzył głową. Malarz nie zdołał obronić tego strzału. Wkrótce potem Malarza samobójczym strzałem mógł pokonać Hloušek, ale nasz bramkarz z dużym refleksem zbił piłkę na słupek. W kolejnej sytuacji Malarz nie miał już nic do powiedzenia. Znakomitym uderzeniem zza pola karnego popisał się Esterilla. Ekwadorczycy byli znacznie szybsi, bardziej ruchliwi, z większą swobodą operowali piłką. W międzyczasie boisko musiał opuścić kontuzjowany Szymański, którego zmienił Hämäläinen. W 38. minucie sam na sam z bramkarzem Barcelony znalazł się Kucharczyk, ale przegrał pojedynek z Mendozą. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Jędrzejczyk musiał zmienić poobijanego Hlouška.

W drugiej połowie skład Legii uległ poważnym modyfikacjom. Malarza zmienił Majecki. Czwórkę obrońców mieli stanowić Turzyniecki, Astiz, Rémy i Jędrzejczyk. W pomocy do Hämäläinena dołączyli Moulin, Vešović i Antolić. Parę napastników po przerwie stanowili Sadiku i Eduardo.

Legioniści szybko mogli zdobyć bramkę kontaktową, ale Sadiku pechowo zablokował strzał  Vešovicia. Zaledwie kilkanaście minut wytrwał na boisku Eduardo, który ostro zaatakowany przez przeciwnika w środku pola, musiał zejść do szatni. Do gry wszedł Żyro, w związku z czym Rémy został przesunięty do środka pola. Po przerwie legioniści grali lepiej i mieli kilka sytuacji bramkowych. Na bramkę Barcelony uderzali Hämäläinen, Antolić i dwukrotnie Sadiku, ale wynik meczu długo nie ulegał zmianie. Dopiero w 90. minucie meczu Rémy zdobył bramkę precyzyjnym strzałem zza pola karnego.

Legia przegrała mecz, ale nie wynik był najgorszą wiadomością po starciu z drużyną z Ekwadoru, lecz urazy, które zmusiły do opuszczenia boiska Szymańskiego, Hlouška i Eduardo. Szczególnie niepokojąco wyglądała sytuacja z udziałem tego ostatniego. Na plus należy zapisać postawę nowych zawodników. Zaimponował zwłaszcza Rémy, który oprócz znakomitych warunków fizycznych, pokazał dobrą grę z piłką przy nodze, co czyni z niego poważnego kandydata do gry nie tylko na środku obrony, ale też w linii pomocy.

Dyskusja (3)
1niedziela, 14, stycznia 2018 09:46
Zbyszek
Zacznę od banałów czyli od tego,że mecze w tym Turnieju należy traktować jako sparingowe,w najlepszym razie jako kontrolne i do ich wyników wagi żadnej nie przywiązywać.Ja dodatkowo kierowany wieloletnim doświadczeniem wolę jak Legia pierwsze mecze okresu przygotowawczego przegrywa, gdyż jak je wygrywała to w sezonie dawała ciała.Mam na swoje usprawiedliwienie takiego podejścia tę wiedzę,że najpierw w okresie przygotowawczym do sezonu należy pracować nad siłą i wytrzymałością jako podbudową pod szybkość wytrzymałościową i szybkość.
Biorąc pod uwagę relacje z treningów na Florydzie to trenerzy przygotowania fizycznego też tak do tego podchodzą. Trener Jozak postawił sobie trzy cele do zrealizowania : wytworzenie "ducha drużyny' , przygotowanie fizyczne oraz kształtowanie nowej taktyki zespołu.

Fizycznie było jak było, duch nawet jak by był to raczej nie jest on widoczny, więc pozostaje pochylić się nad elementami taktycznymi w grze drużyny.

W I połowie nie nagraliśmy się zbytnio. A taktycznie było tak jak w wielu meczach jesieni, ustawienie 4-2-3-1 i po stracie piłki bezmyślna odbudowa ustawienia wyjściowego.Wracając bez przeszkadzania rywalom na własną połowę nasi zawodnicy zostawiali im dużo miejsca do konstruowania akcji ofensywnych co można tylko nazwać działaniem samobójczym. W grze wyróżnił się tylko jeden zawodnik :Sebastian Szymański. Reszta zagubiona w chaosie.

II połowę zaczęliśmy nowymi zawodnikami i ustawieniem 4-4-2 ,ale przede wszystkim nasi gracze przestali być reaktywni,a stali się aktywni. Od razu po stracie piłki przystępowaliśmy do walki o jej odzyskanie nie ułatwiając rywalom gry przez zostawienie im wolnych przestrzeni.Po zejściu Eduardo graliśmy ustawieniem 4-5-1. Z oczywistych powodów zgranie nie jest atutem naszej drużyny,ale wyraźnie widać,że w grze proaktywnej zawodnicy czują się lepiej niż w biernym wyczekiwaniu na błędy rywali. Bardzo korzystnie pokazali się Remy i Sadiku, natomiast słabo Żyro i Eduardo. Dość poważne skutki urazu tego ostatniego to w dużym stopniu jego wina, bowiem nawet w meczu kontrolnym nie można stać tyłem do rywala na całkowitym luzie mięśniowym.

Trener Jozak jest zbyt inteligentnym człowiekiem,aby można przypuszczać,że wystawiając na I i II połowę takich zawodników jakich wystawił nie zrobił tego w pełni świadomie.On nam wykazał,że jesienią dysponował składem na taka grę jak w I połowie i na takie wyniki jakie były. Dopiero wymiana wielu graczy pozwoliła na podniesienie poziomu gry . Niby nic nowego,ani odkrywczego,ale wielu o tym,że to zawodnicy wygrywają,albo przegrywają zapomina.
2niedziela, 14, stycznia 2018 10:21
kibic50
Chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu jestem zadowolony z piłkarzy pozyskanych w przerwie zimowej. No może poza Eduardo, bo zagrał zbyt krótko aby go ocenić.
Pozostała trójka w mojej ocenie znacznie odbiegała poziomem od Legionistów, szczególnie tych z pierwszej połowy.
pomimo braku zgrania, co jest zrozumiałe wykazali sie dużo większym zaangażowaniem, ale też umiejętnościami czysto piłkarskimi. Żadnemu nie przeszkadzała piłka, umiejętnie poruszali się się po murawie, czytali grę a nawet strzelali z dystansu. Szkoda, ze nasz as, który nie strzela goli zaczął jeszcze bronić, bo Antolić mógł zaliczyć gola w debiucie, podobnie jak jeden z lepszych na placu Remy. (podobno nie grał od roku w piłkę) Very Happy

Choć to dopiero początek przygotowań do rundy wiosennej, można chyba być spokojnym o drużynę, która ma sięgnąć o dublet i pograć z sukcesami w Europie.
Mnie się podoba Smile

EDIT

Marcin popełnił plagiat ? Wink

" Pojawiło się czterech nowych graczy i każdy potwierdził to, o czym się pisało wcześniej. Marko Vesovic to walczak, nie odpuszcza, gra zadziornie, czasem ostro, po prawej stronie było go pełno. Zagrał na skrzydle i zdaje się, że na tej pozycji widzi go Romeo Jozak. Domagoj Antolić wprowadził sporo spokoju w linii pomocy, pokazał, że dobrze czyta grę, ale potrafi też rozegrać, wygrać pojedynek jeden na jednego. Najbardziej na plus zaskoczył William Remy – silny jak tur, bezkompromisowy z właściwą techniką użytkową, potrafiący podłączyć się do akcji. Zdobył bramkę, która była ukoronowaniem jego dobrej postawy. Dla mnie najlepszy gracz sparingu. Najmniej da się powiedzieć o formie Eduardo da Silvy. Niestety dość szybko odniósł kontuzje"
3niedziela, 14, stycznia 2018 23:38
anonimowy_legionista
Remy się w Lecie popsuje. Dlaczego? To jest długa tradycja letnich przygotowań kondycyjnych w Warszawie.

Zresztą wyciągać z Francji tylko takich co mają kilkadziesiąt występów w LIGUE 1 i zaorzemy tą ligę. Oni tam dobrze szkolą fizycznie i technicznie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1