A+ A A-

Rok Igrzysk

W futbolu europejski czempionat będzie nas kibiców zaglądających na c-L najbardziej ekscytował, ale w pozostałych dyscyplinach z nowym rokiem, czas letnich Igrzysk właśnie nastał. W siatkówce wobec panów pozostają dywagacje czy Leon z Kurkiem & s-ka dadzą radę sięgnąć po olimpijskie złoto, natomiast panie właśnie inaugurują reprezentacyjny sezon walcząc o paszporty do Tokio.

Skład reprezentacji Polski siatkarek na kwalifikacje do IO (Apeldoorn, 7–12 stycznia):
rozgrywające: Marlena Kowalewska, Joanna Wołosz.
przyjmujące: Monika Fedusio, Zuzanna Górecka, Natalia Mędrzyk, Aleksandra Wójcik.
atakujące: Martyna Łukasik, Malwina Smarzek-Godek, Magdalena Stysiak.
środkowe: Klaudia Alagierska, Agnieszka Kąkolewska, Anna Stencel.
libero: Monika Jagła, Maria Stenzel.

W Apeldoorn zagra osiem reprezentacji, podzielonych na dwie grupy systemem serpentynowym, według aktualnego rankingu CEV. Po dwie najlepsze drużyny z każdej z grup wywalczą awans do półfinałów. Kwalifikację olimpijską uzyska tylko zwycięzca całego turnieju.

Uczestniczą:

Grupa A:Holandia, Bułgaria, Polska, Azerbejdżan
Grupa B:Turcja, Niemcy, Belgia, Chorwacja

Terminarz meczów:

2020-01-07: Niemcy – Turcja(grupa B; wtorek, godzina 13.00; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-07: Polska – Bułgaria(grupa A; wtorek, godzina 16.00; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-07: Azerbejdżan – Holandia(grupa A; wtorek, godzina 19.30; transmisja – Polsat Sport)

2020-01-08: Chorwacja – Turcja(grupa B; środa, godzina 13.00; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-08: Belgia – Niemcy(grupa B; środa, godzina 16.00; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-08: Bułgaria – Holandia(grupa A; środa, godzina 19.30; transmisja – Polsat Sport)

2020-01-09: Belgia – Chorwacja(grupa B; czwartek, godzina 13.00; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-09: Bułgaria – Azerbejdżan(grupa A; czwartek, godzina 16.00; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-09: Holandia – Polska(grupa A; czwartek, godzina 19.30; transmisja – Polsat Sport)

2020-01-10: Niemcy – Chorwacja(grupa B; piątek, godzina 13.30; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-10: Turcja – Belgia(grupa B; piątek, godzina 16.30; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-10: Polska – Azerbejdżan(grupa A; piątek, godzina 20.00; transmisja – Polsat Sport)

2020-01-11: półfinał I(sobota, godzina 17.15; transmisja – Polsat Sport)
2020-01-11: półfinał II(sobota, godzina 20.45; transmisja – Polsat Sport)

2020-01-12: FINAŁ(niedziela, godzina 17.30; transmisja – Polsat Sport)

Oficjalne wypowiedzi dla mediów:

Edyta Kowalczyk - Przegląd Sportowy: Czym się pan kierował, szykując plan niespełna dwutygodniowych przygotowań do zbliżających się kwalifikacji?

Trener Jacek Nawrocki:  Na pewno nie robiliśmy niczego „na wariata”. Przede wszystkim musimy mieć w głowie nasz sposób grania – przyjęcia zagrywki, pracy bloku i obrony, opierania się na pomysłach naszych rozgrywających. To wszystko jest w miarę ustabilizowane dzięki temu, że czołowe zawodniczki grały ze sobą, więc nie będzie niespodzianek. Czas jest zbyt krótki, żeby szukać formy, bo to nie o to chodzi. Bardziej mam na myśli podtrzymanie przygotowania motorycznego i fizycznego. Korzystamy z tego, co dziewczyny wypracowały przed mistrzostwami Europy, a także w klubach. Trzeci tor to skupienie się na dobrym przygotowaniu taktycznym pod konkretne rywalki. W Apeldoorn w fazie grupowej gramy z Bułgarią, Holandią i Azerbejdżanem. Na bazie tego dobieramy taktykę i temu poświęcone są również nasze sparingi, w trakcie których realizujemy określone zadania. Ważne, żeby dziewczyny znów się ze sobą zgrały. Stąd praktycznie 80 procent zajęć to gra w szóstkach, by stworzone były te warunki gry.

Agnieszka Kąkolewska. –Trener, gdy zjechałyśmy wszystkie do Spały, powiedział, że najważniejszy jest cel. Myślę, że powinno to przyświecać każdej z nas, bo stawka jest ogromna. Jest to spełnienie marzeń każdej z nas, więc to jest ogromna motywacja– dodaje kapitan polskiej reprezentacji. (TVP Sport)

Malwina Smarzek-Godek: To jest turniej, w którym nikogo nie można zlekceważyć. Żaden zespół nie może sobie na to pozwolić i nie mówię tylko o nas. Do każdego meczu trzeba będzie podejść na 100 procent i z takim samym zaangażowaniem. To jest turniej, w którym noga nie może się powinąć. To będzie dla nas duży test, ponieważ faza grupowa jest bardzo ważna i nie można pozwolić sobie na słabszy dzień. Ale ja wierzę, że jesteśmy na to gotowe i na pewno damy z siebie wszystko. Zobaczymy jaki będzie rezultat. Ja w ten zespół wierzę. Wiem jednak, że tak samo jak my, tak samo inne zespoły przyjadą na turniej go wygrać.

Do przed turniejowych "ogłoszeń parafialnych" można jeszcze dodać że podczas zgrupowania w Spale w "test meczach" Polki dwukrotnie pokonały reprezentację Azerbejdżanu  5:0 i 3:1 i na tym w zasadzie prezentację zakończyć, tyle tylko że sprowadzić do takiej jedynie formy sytuację obecnej polskiej żeńskiej siatki to w zasadzie nic nie powiedzieć. Tu jednak obiektywne prawdy się kończą, a rozpoczynają się subiektywne interpretacje.

Otóż zapewne nie ryzykując zbyt wiele można uznać że 2019 roki był najlepszym dla reprezentacyjnej kobiecej siatkówki od dekady. Być może potencjał kadrowy, mieszankę rutyny z młodością, talentu z doświadczeniem mamy również najbardziej obiecującą od wielu lat, pokonanie Serbii w Wrocławiu nie było mission impossible, z faworytkami z absolutnego topu nasze panie toczyły w miarę wyrównany bój, tyle tylko, że mimo tego my w chwili obecnej ani turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk, ani żadnego innego nie mamy prawa wygrać.

Już w trakcie Mistrzostw Europy, były siatkarz obecnie "na emeryturze" wypowiadający się na naszych czarno-eLkowych łamach nie mógł się powstrzymać od wyrażenia dezaprobaty dla poczynań trenera Jacka Nawrockiego. Niby wyniki z ostatniego roku świadczyły za trenerem, ale po czempionacie, jesienią, nasz były siatkarz na emeryturze miał prawo ze smutkiem i żalem zakrzyknąć: A nie mówiłem! Dwanaście z czternastu kadrowiczek w liście do PZPS potwierdziło solidarność z Joanną Wołosz i Malwiną Smarzek-Godek wyrażającymi krytykę wobec poczynań trenera kadry, brak zaufania do jego postaw i metod treningowych. W listopadzie "kontrolowanym przeciekiem" sprawa przedostała się do mediów. PZPS w odpowiedzi na "bunt zawodniczek" murem stanął za Nawrockim i przedłużył z nim kontrakt do 2022 roku. Rozpoczęło się "siatkarskie piekiełko" z którego genezą dokładniej w skrócie można się zapoznać w tym miejscu: Magazyn Sportowiec

Były próby mediacji, czołowa szóstka z kontynentalnego czempionatu stawiła się w Spale, ale w kadrze zabrakło czterech zawodniczek, które brały udział w mistrzostwach Europy 2019: przyjmującej Martyny Grajber, libero Pauliny Maj-Erwardt, atakującej Katarzyny Zaroślińskiej-Król (nie znalazły się już w szerokim, 24-osobowym składzie) oraz środkowej Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej (była w szerokiej kadrze, ale nie trenowała z drużyną w Spale). W miejsce doświadczonych siatkarek, trener powołał młode przyjmujące: Monikę Fedusio i Zuzannę Górecką, libero Monikę Jagłę oraz środkową Annę Stencel.(polsatsport)

Do póki wszystko będzie dobrze szło, wynik na parkiecie będzie się zgadzał to potencjał pierwszej szóstki powinien zapewnić wygrane z Azerbejdżanem lub z Bułgarią, co jednak gdy pojawią się problemy, nastąpią kryzysy. Doświadczone liderki niedawne "buntowniczki" zawierzą trenerowi którego zwolnienia jeszcze przed chwilą się domagały, albo czy młode, nieopierzone zawodniczki ale zawdzięczające awans do kadry Nawrockiemu sprostają zadaniu w chwilach kryzysowych lub przełomowych? Jestem sceptykiem, to nie ma prawa się udać, przez nasze polskie piekiełko sami postawiliśmy się w bardzo trudnej sytuacji.

Tym niemniej na mecze oczekuję z niecierpliwością, bo kto trafi za kobietami, kto przewidzi co im w duszy zagra? No i szkoda że siatkarski emeryt obraził się i pogniewał na czarną-eLkę, z jednej strony był zbieżny w osądach z młodszymi koleżankami spod siatki, z drugiej, czy aprobuje żeby to "ogon merdał psem", żeby to zawodniczki wybierały sobie trenera?

Dyskusja (30)
1wtorek, 07, stycznia 2020 18:21
iocosus
Polska - Bułgaria 3:1 (23:25, 25:20, 25:18, 25:22)
Uff, inauguracyjny, ale zapewne najważniejszy nasz mecz fazy grupowej bez wtopy. wygrana zgodnie z planem. Pierwszy set bez armat po naszej stronie, skupione rywalki udanie kontrowały w odróżnieniu od naszych pań. W drugim Magda Stysiak serwami dała sygnał do bardziej zdecydowanej gry, rywalki zaczęły popełniać błędy i to wystarczyło. Podobnie jak w trzecim secie, w zasadzie bez historii. W czwartym gdy wydawało się że już wszystko jest rozstrzygnięte, chwila przestoju pozwoliła Bułgarkom wrócić do gry, na szczęście dla nas doba zmiana Zuzanny Góreckiej i koncentracja w końcówce seta pozwoliła na dowiezienie wygranej. Uf, przykrej niespodzianki nie było, a takową zanotowały faworyzowane Turczynki w równoległej grupie.
Niemcy - Turcja 3:1 (25:15, 21:25, 25:21, 25:21)
2czwartek, 09, stycznia 2020 00:24
iocosus
Niderlandy - Bułgaria 3:0 (25:19, 25:19, 26:24)
Niderlandy już mi się chyba na zawsze będą kojarzyły z Zagłobą a zatem według mnie już lepiej być zestawianym z ziołem i z rozkoszą cielesną niż być podarunkiem polskim dla Szwedów, ale niech tam swoje Niderlandy Holendrzy sobie mają. W każdym razie panie półfinał zwycięstwem nad Bułgarią sobie zapewniły, ha teraz jednak powstaje pytanie jak zagrają z nami.
Będą kalkulować żeby nie wpaść na Turcję, czy uznają że Niemki są w wyższej formie i będą groźniejsze w półfinale, a zatem z nami będą grały na poważnie o pierwsze miejsce w grupie? My chyba będziemy twardo zgrywać pierwszą szóstkę, Wołosz mówiła że z Bułgarią zespół zagrał na 50 procent, wniosek nasuwa się prosty, że powinniśmy szukać progresu, choć subiektywnie to ja bym się na ten mecz za bardzo nie spinał, zagrał go na luzie, bardziej ryzykując i testując optymalne zagrania, rozwiązania, ustawienia, aniżeli grał na wynik, ale … diabli wiedzą co lepsze, a co gorsze?
Jeszcze taka refleksja, były zarzuty do Nawrockiego że się asekuruje w wypowiedziach, nie stawiając w roli faworyta swoich podopiecznych poddaje w wątpliwość wartość własnego zespołu podnosząc zalety przeciwniczek. Trener Bułgarek Ivan Petkov przed turniejem twierdził, że jeżeli jego zespół zagra na 85 procent możliwości, to w Apeldoorn nikt z nim nie wygra. No i z tych buńczucznych, pewnych siebie zapowiedzi pozostały popiół i piach. Póki co asekurant Nawrocki może odetchnąć, a dufny, budujący wysokie morale bułgarski motywator w zasadzie już powinien pakować manatki.
Poniższe słowa pana Jacka na razie znalazły potwierdzenie:
– Przez ostatnie miesiące powtarzał pan, że polski zespół to nie faworyt, że musi uważać na każdego rywala. Nadal nie możemy sobie pozwolić na większy optymizm przy przewidywaniu wyniku kadry?
– Moje słowa nie mają nic wspólnego z obniżaniem wartości zespołu lub asekuracyjnym podejściem i niepompowaniem balonika. Taki mam styl prowadzenia zespołu. Nigdy nie uważam, że jesteśmy tak mocni, byśmy mogli lekceważyć rywala. To jest moje motto. Każdy zespół musi wychodzić na boisko i grać z dużą pewnością siebie, walcząc o swoje marzenia. Myślę, że tak też będzie w Apeldoorn z reprezentacją Polski.

Żeby nie było za wesoło to takie stwierdzenia budzą jednak zdumienie: "Staramy się pilnować zawodów "tu i teraz", ale nie jest tajemnicą, że polska siatkówka reprezentacyjna kobiet wymaga odmłodzenia. – Wymaga tego na turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich? – Myślę, że na każdym turnieju. " (sport.tvp.pl, 6 styczeń 2020)

Mhm:
Jacek Nawrocki 14 kwietnia 2015 - Odmłodzenie kadry jest jak najbardziej wskazane, ale musimy robić to rozsądnie. (Dziennik Bałtycki)
12 maja 2016 - Trener Jacek Nawrocki zrezygnował z usług najbardziej ogranych zawodniczek, a powołał sporo nowych twarzy – młode, utalentowane siatkarki, które w przyszłości mają zawojować światowe parkiety. (siatka.org)
26 grudnia 2016 - "przy tak głębokich zmianach, obecnie najbardziej potrzebujemy cierpliwości. Nie chcę, żeby to zabrzmiało asekuracyjnie, że oddalam czasowo walkę o wysokie cele, bo o nie walczymy cały czas i bez tego nie da się budować mocnej mentalnie drużyny. Ale w sytuacji, w jakiej znalazła się żeńska siatkówka, potrzebujemy ładnych kilku lat, by wrócić do gry o czołowe miejsca w Europie, nie mówiąc o świecie." (Jacek Nawrocki dla sport.tvp.pl)
3 październik 2017 - "Tak naprawdę to dopiero od ubiegłego roku zaczęliśmy budowę tej reprezentacji. Trudno oczekiwać, żeby w starciach z potentatami, nasz zespół odnosił zwycięstwa. Mimo braku ogrania i młodego wieku dziewczyny zagrały naprawdę nieźle."
28 września 2017 - "Uważam, że z tego co miał, a nie miał możliwości wyboru kogoś innego, lepszego, zrobił naprawdę kawał fajnej roboty z tymi dziewczynami. Siła w tym zespole jest, młodość jest, może jeszcze sezon, dwa i to już będzie doświadczona kadra. Teraz wszystko zaczynać od początku? Według mnie nie" - skomentowała mistrzyni Europy z 2003 roku, Dominika Leśniewicz. (sport.interia.pl)

No i mamy rok 2020 a pan Jacek ciągle odmładza i odmładza! Odmładza i odmładza ….
3piątek, 10, stycznia 2020 09:16
iocosus
Polska - Niderlandy 3:1 (25:20, 25:23, 23:25, 25:23)
Fajny mecz w fajnej atmosferze i można stwierdzić że ogólnie jest fajowo. Morale z pewnością urosło, już teraz wiadomo, że Polki przyjechały do Apeldoorn żeby nie statystować rozpamiętując własne wewnętrzne problemy, ale że biją się o bilety do Tokio i są poważnym do tego kandydatem. Oczywiście czar może prysnąć w półfinale lub finale, tu nie ma przebacz, tylko jedna reprezentacja będzie się cieszyła, a inne będą płakać, ale właśnie to że brak awansu (odpukać, wypluć przez lewe ramię) spowoduje łzy a nie wzruszenie ramion jest świadectwem że mamy zespół, to warto powtórzyć, mamy zespół, świadomy swojej siły i wartości. Wynik i postawa w spotkaniu z Holenderkami są tego dowodem.

Co mnie cieszy? Wiadomo że na relację "trener - zawodniczki" patrzymy przez szkło powiększające, ze szczególną uwagą, zatem takie słowa napawają nadzieją:
Malwina Smarzek-Godek: - To był jeden z moich trudniejszych meczów w kadrze. Miałam momenty, w których powiedziałam trenerowi, żeby zdjął mnie z boiska. On stwierdził po trzecim secie "Przecież dobrze grasz". Trzymał mnie na boisku na siłę i powiedział "Musisz po prostu... Nie myśl za dużo, graj swoje". Dał mi wolną rękę... W pewnym momencie poszło - dodała. (polsatsport.pl)
"Mieliśmy trzy odprawy, wydaje się że nasz sztab szkoleniowy wykonał super robotę" - Joanna Wołosz przed kamerą TVP
Dobre sygnały od niedawnych "buntowniczek". Warto dodać że po dwóch wygranych setach dających awans do półfinału, Nawrocki dał pograć niektórym rezerwowym i nie wyglądało to źle, w chwilach trudnych w przyszłości można próbować roszad, nie jesteśmy skazani tylko na "żelazną szóstkę".

Jeżeli wygramy dwa sety z Azerbejdżanem zajmujemy pierwsze miejsce w grupie i wpadamy na Turcję w sobotę chyba że Belgijki sprawią psikusa w piątek. Kalkulujemy i podkładamy się Azerkom wybierając Niemki jako bardziej nam "pasujące" w półfinale, czy też gramy o pełną pulę na nic nie zważając? Dałbym pograć rezerwowym oszczędzając energię pierwszej szóstki na weekend, ale niech zmienniczki nie odpuszczają i niech spróbują się wykazać, a przy tym dziś będę mocno kibicował Belgijkom w starciu z Turczynkami. Niestety równie mocno się obawiam Guidettiego, nawet jeżeli jego podopieczne "po drodze" notują potknięcia.
4piątek, 10, stycznia 2020 19:23
iocosus
Turcja – Belgia 3:2 (25:20, 25:15, 20:25, 22:25, 15:10)
Nie było niespodzianki. Zerkałem na ten mecz. W dwóch pierwszych setach momentami skóra cierpła patrząc na grę Turczynek. Gdy się rozkręcą, napędzą to sprawiają wrażenie nie do zatrzymania, Belgijki nie istniały, nie miały sposobu na energetycznego rywala. Blok obrona plus skuteczność na skrzydłach Turczynkom wystarczały ale ponieważ to kobieca siatkówka to Belgijki przetrzymały dominację i napór wykorzystały przestój i doprowadziły do pięciosetówki napędzając sporego stracha faworytowi. I to jest pozytyw że ten mecz musiał sporo kosztować i fizycznie i psychicznie. Turczynkom nie wolno dać się rozbujać, a gdy to się przytrafi to trzeba wzorem Belgijek nie tracić rezonu i twardo grać swoje do końca. Kaja Grobelny z Belgii właśnie powiedziała w wywiadzie dla Polsatu, że z Turcją trzeba wykorzystywać momenty jej zwątpienia, że nie jest to ta reprezentacja w formie z Ankary.
Niestety Turcja pozostaje głównym faworytem turnieju, ale jest do ugryzienia.
5piątek, 10, stycznia 2020 22:55
Senator
Panie Iocosus to moze trzeba było zastosować wariant cofki i grać następny mecz z Niemkami?
6piątek, 10, stycznia 2020 23:29
iocosus
Polska – Azerbejdżan 3:0 (25:19, 25:19, 25:23)

Terminarz turnieju kwalifikacyjnego w Apeldoorn:
2020-01-11: Niemcy – Niderlandy (sobota, godzina 17.15)
2020-01-11: Polska – Turcja (sobota, godzina 20.45)

2020-01-12: FINAŁ (niedziela, godzina 17.30)

Jutro wóz lub przewóz, pozostały dwa stopnie do Tokio!
"- Trener Nawrocki, tak po ludzku, zmienił się – uważa Jerzy Mielewski, dziennikarz Polsatu Sport. Zdanie to wypowiedział w odcinku „Prawdy Siatki” nagranym po wygranym 3:1 mecz z Niderlandami w ramach turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich, który jest rozgrywany w Apeldorn.
- Zmienił się w sensie energii, jaką oddaje. Nastawienia do tej grupy. Chwaląc zawodniczki po meczu powiedział, że jest dumny z tego, jak zagrały jego dziewczyny. To świadczy jednoznacznie, że on uważa, że to jest jego zespół, jego dziewczyny. I to wszystko pomimo tego, co działo się wcześniej. Ja po nim widzę, że on chce być z tą ekipą, zakopać to wszystko, co się wydarzyło – komentuje Mielewski" (polsatsport.pl)
Moim subiektywnym zdaniem, żeby to co było zostało zakopane, potrzebne są dwie wygrane w sobotę i w niedzielę. Bez tego pytania o przyszłość reprezentacji pozostaną.

Panie Senatorze jestem za tym żebyśmy pojutrze zagrali następny mecz z Niemkami Wink

Co ma być to będzie, tu już nie ma co pitolić trzeba zapie… napiszę zapieprzać.
7piątek, 10, stycznia 2020 23:59
Senator
W sumie ma Pan rację. Trzeba wygrać dwa mecze , a w ktorym meczu pokonamy faworyzowane turczynki znaczenia nie ma.
8sobota, 11, stycznia 2020 09:02
iocosus
Jest pewien szkopuł, niuans przez który po prawdzie wolałbym Turczynki spotkać dopiero w finale. Jeżeli dziś wygramy to istnieje ryzyko że podświadomie dziewczyny mogą nabrać przeświadczenia że największa trudność w drodze do celu już pokonana zatem dalej już będzie z górki. Holenderki przed chwilą odprawione z kwitkiem, wobec Niemek kolana też nie drżą, zatem obojętnie z kim, byłaby obawa żeby nasze panie nie poczuły się za pewnie.
Trochę tak jak z himalaistą który się wspina na ośmiotysięcznik już widzi wierzchołek, pokonuje ostatnią mega trudną przewieszkę, ostatkiem sił dochodzi mozolnie do szczytu i widzi … że jest na grani i osiągnął dopiero ten niższy z wierzchołków, musi z niego zejść i powtórnie się wspinać na ten najwyższy.
Czyli taki pieprzony na przykład Broad Peak. W 1988 Maciek Berbeka wspiął się na Rocky Summit (sprawdzam - 8028 m n.p.m.) czyli taki właśnie przedwierzchołek Broad Peaka (8051 m n.p.m.) a ponieważ już wyczerpany w chmurach nie widział głównego szczytu zszedł przekonany że jest pierwszym zimowym jego zdobywcą. Oby Turczynki w siatkówce nie okazały się takim dla nas Rocky Summit.
Ale obyśmy też mieli taki problem!!! Oby nie dosięgnął nas syndrom underdoga Bułgarii która w równoległych męskich kwalifikacjach olimpijskich w grupie pozamiatała elegancko, ale na półfinale zęby sobie połamała, a do Tokio jadą jedni z faworytów czyli Francuzi.
9sobota, 11, stycznia 2020 23:40
iocosus
Polska - Turcja 2:3 (25:19, 18:25, 25:23, 31:33, 11:15)

Smutek i żal. Wielkie podziękowania dla Dziewczyn, dostarczyły wielkich emocji. Są łzy, ale to jest sport.
Pytania o przyszłość żeńskiej reprezentacyjnej siatkówki dla mnie są otwarte.
10sobota, 11, stycznia 2020 23:58
Senator
Oj kobiety , kobiety Sad
11niedziela, 12, stycznia 2020 02:14
Krzysztof Jastrzębski
Ależ szkoda.
12niedziela, 12, stycznia 2020 16:28
Zbyszek
Również obejrzałem te mecze kwalifikacyjne i mam swoje zdanie, nieco odmienne od kibicujących. Ale najpierw muszę oddać co cesarskie,a mianowicie Iocosus jak zwykle w świetnej formie , przybliżył, ukazał, objaśnił, obiektywnie zrelacjonował. Ja mam z takim opisem pewien kłopot,albowiem ja patrzę na zjawisko subiektywnie i emocjonalnie i w związku z tym nie ukrywam,że tej drużynie nie życzyłem powodzenia . Tym samym porażkę z Turczynkami przyjąłem jako należną karę za prywatę, kołtuństwo, gówniarzerię i kompletny brak profesjonalizmu.Co prawda Iocosus wspomniał o buncie zawodniczek,ale odsyła do innego źródła. Tuż po udanych ME ( 4 miejsce) wszystkie zawodniczki poza 2 młodymi zażądały w piśmie do prezesa PZPS odwołania sztabu trenerskiego, bo uznały,że przy tym żadnego dalszego postępu nie osiągną oświadczając,że motywy i uzasadnienie przedstawią w rozmowie osobistej. Przez 2 miesiące nie doczekały się spotkania i z początkiem listopada na 2 miesiące przed kwalifikacjami poszły do mediów i od słowa do słowa wyszło,że utraciły zaufanie do trenera,że trener ze szkodą dla drużyny na siłę preferuje 2 młode zawodniczki, które w decydujących momentach popełniają szkolne błędy oraz że asystentowi trenera zebrało się na amory z jedną z zawodniczek. Jak słusznie pisze Iocosus zwolniono asystenta trenera,ale z zawodniczkami nikt się nie spotkał.Nastąpiło takie sztuczne , na pokaz uspokojenie szumu medialnego.Tuz przed kwalifikacjami jedna z zawodniczek stwierdziła,że zostały potraktowane niepoważnie. A trener reprezentacji męskiej oświadczył,że gdyby do mnie przyszło, nie kilkunastu,ale 4 zawodników kadry i powiedzieli,że mnie nie chcą to natychmiast bym podał się do dymisji. W meczu z Turczynkami jedna z tych młodych zawodniczek o których mówiły w IV i potem V secie swoimi prostymi błędami przegrała wygrany mecz. Kurtyna.
13poniedziałek, 13, stycznia 2020 12:50
iocosus
Turcja - Niemcy (25:17, 25:19, 25:22) - podaję proforma. Zaliczyć wtopę na inaugurację w roli zdecydowanego faworyta, męczyć się i denerwować w pieciosetówce żeby wyjść z grupy. Być pod ścianą w półfinale, obronić pięć meczboli gdy rywalki miały piłki w górze, urwać się ze stryczka i w końcu zrewanżować się w finale i pozbawić złudzeń zwycięzcę z pierwszego meczu. Turcja na swoich kartach zapisała piękną historię, nikt nie może powiedzieć że wyjazd do Tokio im się nie należy. Udowodniły coś przeciwnego, żal że miedzy innymi kosztem Polek.

My również mogliśmy wykreować filmowy lub baśniowy scenariusz. Przed turniejem rozpierducha w kadrze na maksa, bunt wobec trenera, podważenie jego kompetencji, medialny magiel, z wzajemnymi zarzutami poniżej pasa. W takiej przedturniejowej atmosferze kadra się zbiera z urazami zda się tylko zamiecionymi pod dywan jedzie do Apeldoorn … i wygrywa mecz za meczem. Jedna skończona piłka z tych pięciu sobotnich meczboli, a być może w niedzielę zobaczylibyśmy Malwinę i Joasię w objęciach Jacka wszyscy przeszczęśliwi i upojeni sukcesem. Po karczemnej kłótni, wspólna praca okraszona triumfem - niewiele brakowało - niestety taki białoczerwony scenariusz pozostanie w bajkach.

Mnie jest żal naszych dziewczyn, smutno mi że oglądałem film bez happy endu. Natomiast w odróżnieniu od Zbyszka, to ja niestety ale nie wiem gdzie w tym wszystkim jest pies pogrzebany i jaka będzie przyszłość lub jaka według mnie powinna być przyszłość tej reprezentacji. Po prostu nie wiem. Już raz sam wobec siebie dałem tyłka w osądach. W trakcie Mistrzostw Europy nasz Zgred tu na c-L ujawnił własną niechęć do Nawrockiego, przyznał że go nie ceni. Mnie się wówczas wydawało, że nawet jeżeli Nawrocki popełnia błędy w siatkarskich arkanach w prowadzeniu drużyny podczas meczów, to "nadrabia" to dobrym kontaktem z dziewczynami. Sam je wyselekcjonował, zestawił na nowo, jego wybory zaczęły przynosić efekty, drużyna wymiernie zaczęła grać co raz lepiej, zatem wydawało mi się że na linii trener - zawodniczki jest wzajemne pełne zrozumienie i zaufanie, że jego roli nikt podważał nie bedzie. A tu zonk i to megazonk! Po prostu w rachubach bardziej pomylić się nie można. To co uznawałem za atut, okazało się kulą u nogi, balastem. Komunikacja pomiędzy sztabem szkoleniowym a zawodniczkami, była po prostu do dupy.

Jak to się wszystko poukładało że w Apeldoorn gra reprezentacji była całkiem dobra, zielonego pojęcia nie mam, my nie mieliśmy prawa tam wygrać nawet z Bułgarkami. A jednak dziewczyny i trener jakiś sposób na wspólne funkcjonowanie znaleźli.
W tej chwili nie zaryzykuje już osądu, ponieważ tylko diabli wiedzą co po tym turnieju będzie siedziało pomiędzy trenerem a zawodniczkami. Może atmosferę wyczyścili, a niepowodzenie zdopinguje ich do chęci wspólnego szukania rewanżu, a może wzajemne urazy odżyją teraz w rozgoryczeniu porażki z podwójną siłą. Nie wiem. Brak danych.
Gdy łzy wyschną, wewnętrzna rozmowa o kadrze w kadrze wydaje się niezbędna. Jeżeli "buntowniczki" na Apeldoorn ogłosiły tylko pakt o nieagresji, to trener Nawrocki mimo przedłużonego kontraktu chyba powinien wziąć odpowiedzialność za swoje "braki komunikacyjne" z zespołem, a prezesi PZPS poszukać nowego kandydata na trenera. Jeżeli pan Jacek odzyskał zaufanie dziewczyn, to wówczas pewnie Zgred będzie sądził że z Euro 2021 i z Mistrzostw Świata 2022 i tak nic nie będzie bo Nawrocki jako trener reprezentacji jest za cienki.

W każdym razie "Apeldoorn" zamyka pewien rozdział reprezentacji i otwiera nowy. Nowe czterolecie. Potencjał w dziewczynach jest, bo wszystkie są w wieku który umożliwia im przeniesienie marzeń z Tokio'20 na Paryż'24.Są też i problemy do rozwiązania.
1. Jak zwiększyć dynamikę i siłę ataku środkowych, jak urozmaicić grę środkiem, na obieg, z jednej nogi. Może tu trzeba zastąpić słówko "jak?" na "kim?".
2.Co będzie gdy Magdalena Stysiak uprze się żeby rozwijać się jako "atakująca" a nie "przyjmująca". Jak wówczas pogodzić Magdę z Malwiną, bo nie ulega wątpliwości że bez jednej z nich siła naszej pierwszej szóstki w akcjach ofensywnych zdecydowanie spada.
3.Jak z Natalii Mędrzyk lub Zuzanny Góreckiej zrobić drugą Dorotę Świeniewicz, albo defensywną przyjmującą z skutecznością przyjęcia na miarę bardzo dobrej libero.
4.Jak wpłynąć na pewność siebie zespołu w decydujących momentach? W kwalifikacjach do Tokio w Wrocławiu zda się prowadzimy w czwartym secie z Serbią 24:21, tie-break jest na wyciągnięcie ręki ale nie potrafimy do niego doprowadzić, przegrywamy wygranego seta i mecz. Półfinałowe meczbole z Apeldoorn będą się długo jeszcze nam śniły.
5."Po oświadczeniach, wywiadach i dużej dawce szoku przyniesionej przez konflikt w kadrze siatkarek w sprawie krajobrazu post-Apeldoorn przebijało się jedno zdanie Jacka Nawrockiego. - Na ten moment mój świat kończy się na Holandii – mówił. Teraz będzie musiał zatem stanąć twarzą w twarz z pytaniem: Co dalej?"(sport.pl) Jaką decyzję lub jakie decyzje podejmie Jacek Nawrocki? Jakie decyzje podejmą niedawne "buntowniczki"? Jak postąpi zarząd PZPS?
14poniedziałek, 13, stycznia 2020 12:59
niezalogowany
z postu powyżej wynika tyle, że winny jest trener bo grała Stysiak (chyba o niej mówimy) a powinna jakaś inna pani/panna. We wrześniu pojawił się problem, problem którego de facto wiele osób nie rozumie i nie do końca wie o co chodzi. Nie mam zamiaru tego konfliktu rozstrzygać, mam o nim swoje zdanie i trochę wiedzy insiderskiej, ale stwierdzam że ten konflikt się pojawił. Oczywiście najprościej zwolnić trenera tylko trzeba zrozumieć, że gdyby tak się stało to zatrudniono by człowieka który nigdy z tą kadra nie pracował i dano by mu 4 dni na sklecenie zespołu z częściowo nieznanych zawodniczek. Nowy trener nie dałby rady nic zmienić, powołałby te same zawodniczki bo lepszych nie ma i grałby tymi samymi schematami, bo innych nie zdołał by wypracować - bo jak? Ten trener zderzyłby się też z kilkoma faktami, o czym w kobiecej siatkówce wiadomo od dawna, że mamy de facto mega rozgrywającą i bardzo dobrą atakującą, mega prospekt na ataku i............średniaki w innych formacjach, gdzie powolutku wchodzi młodzież. Niestety polska żeńska siatkówka nie potrafi wyszkolić zawodniczki na przyjęcie, co chyba jest najtrudniejszą pozycją w siatkówce - Stysiak przyjmującą nie jest, ona w klubie gra na ataku i tam się specjalizuje, Mędrzyk przyjmuje bosko - jeden bóg wie jak przyjmie, a dodatkowo libero + ona muszą asekurować Stysiak. Oczywiście ktoś powie - przecież za Stysiak może grać ktoś inny na przyjęciu - tak może, tylko wtedy nasza gra polega na graniu prawym skrzydłem i zajeżdżaniu Smarzek o czym wie cała Europa i lepsze drużyny sobie z tym radzą. Prawda jest taka że gramy siatkówkę archaiczną - to jest siatkówkę która polega na wzroście - wysokie środkowe, ale zwrotne jak Batory w porcie, wysokie skrzydłowe grające na podwieszonych piłkach, gdzie ustawia się blok i często te piłki podbija - spójrzcie że w 6 4 zawodniczki miały pow. 190 cm a Mędrzyk nie wiele mniej - tylko Wołosz 1,8. Nasze środkowe są dramatycznie słabe w ofensywie, nie mają motoryki na ten poziom grania, kiepski wyskok itd. Porównując Kąkolewską i Erdem widzimy że nasza jest ponad 10 cm wyższa i tyle - gdzie umiejętności dynamika, skoczność wszystko to turczynka ma 4 klasy lepsze. Stąd się biorą przewagi, stąd się bierze brak możliwości przyśpieszenia gry. Idąc dalej - w kluczowych momentach liczenie na to że młoda dziewczyna uniesie cały ciężar jest oczywiście mocno na wyrost - to liderki drużyny powinny wziąć to na siebie i pokazać - nie lubimy trenera ale to my wciągnęliśmy tę drużynę na olimpiadę - ilu piłek nie skończyła Smarzek to sama ona wie.
A wszystko to bierze się ze sposobu selekcji i szkolenia zawodniczek w Polsce - o tym może kiedyś indziej
15poniedziałek, 13, stycznia 2020 16:49
Zgred Maruda
Czekałem na podsumowanie, nie chciałem w amoku żalu miotać inwektywami, czy ocenami na gorąco.
Iocosucie, moja tzw. "emerytura" nie wzięła się z niczego...zapewniam Cię szczerze. Kiedy w relacjach na bieżąco, dzień po dniu, mecz po meczu starałem się przybliżyć PŚ/2019 - nie napotkałem choćby minimalnego zainteresowania ( sprawdź sobie- jak Hołowczyc z reklamy) ...Pisanie samemu do siebie nie jest istotą mojego życia!
Stąd znamienna odmiana podejścia, relatywizm postrzegania, pewna idąca z życiowym doświadczeniem -ocena...doba jest krótka, a wiele spraw jest ważniejszych.

Ciekawy byłem bardzo Twojej oceny, jak zwykle spokojnej, tzw. wyważonej, rozpisanej na wszystkie aspekty...i się doczekałemWink tylko o kilka uwag muszę się pokusić.

"Jedna skończona piłka z tych pięciu sobotnich meczboli"
Dla mniej zorientownych - określanie piłki meczowej jest tzw. symbolem transmisji tv, wydaje jedynie kiedy piłka zagrana z pola zagrywki - jest asem servisowym...W każdym innym przypadku wprowadzana piłka do gry jest tylko zwykłą zagrywką, pod obronę drużyny broniącej, która wyprowadza swoją akcję obronną.
TERAZ - pięć razy, raz jeszcze pięć razy piłka kończąca mecz wisiała w górze po naszej stronie. PIĘĆ RAZY! Czyli po zagrywkach w przewadze jednego punktu, po obronach, błędach czy przebiciach PIĘĆ razy mieliśmy w górze piłkę na - Wszystko!

Jeśli ktoś myśli, że to kwestia szczęścia...jest w błędzie. Szczęście jest wartością dodaną do wytrenowanych umiejętności i do mądrości

Pytam otwartym tekstem - dlaczego?
Forowany, przedłużony na rok 2022 trener Nawrocki - nie potrafi/fił
po choćby dwóch, a już trzech piłkach na wygranie - zapodać czas, uspokoić sytuację i zaordynować ( teraz uwaga! akcję, wytrenowaną w Spale, którą po odbiorze znają wszystkie siatkarki) - jeden myk! jeden sens!
Dlaczego?
Bo nie ma takich rozwiązań, nie istnieją...a szkoda, bo tak będących "pod wodą" Turczynek ciężko będzie zobaczyć. Trener Gudietti przekazywał, że były w trumnie...ale wstały.
Dla śledzących ten mecz chyba była jasna różnica w prowadzeniu zespołów. Emocjonalności wzajemności - trzeba się uczyć, trzeba się uczyć, że zwykłe "ble, ble, ble i dziewczyny - jedynak do piątki, a szóstka do czwórki i pol - ska" - nie wystarcza. Tak jak nie wystarcza obraz chodzącego przy linii kolesia, który głównie głaska swoją dość skąpą fryzurę...zasadniczo nie wnosząc nic na czasach, które są brane nie w taimingu...
Iocosusie - ja Ci to pisałem długo wcześniej, z tym człowiekiem nie wydarzy się nic! Przegrał kwalifikacje poprzednich Igrzysk Olimpijskich, przegrał eliminacje do MŚ, na ME zgarnął czwarte miejsce ( w Europie) - przegrał Igrzyska w Tokio, teraz trochę faktów:

Od 2012 do 2015 roku prowadził reprezentację juniorów, pracował jako II trener z kadrą kadetów. W latach 2013–2015 trener Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale.W 2015 roku był trenerem-koordynatorem żeńskiej drużyny Budowlanych Łódź. 2 kwietnia 2015 roku został nowym selekcjonerem reprezentacji Polski siatkarek.
Jak myślisz? Po Skrze Bełchatów awansem jest reprezentacja juniorów i kadetów? Po MP (2010,2011) i PP ( 2012)...Very Happy

Nie chcę się bardziej pastwić nad osobą pana Nawrockiego, mając wiedzę, że podpisany do 2022 roku Wink przez "wspaniałego" prezesa Kasprzaka z vice niemniej "wspaniałym" prezesem Czarneckim, z całą także "wspaniałą" załogą Polsatu w osobach Milewskiego, Kadziewicza ( aż mnie zmroziło)...jest tak pięknym wyczynem walki i "wspaniałym" patrzeniem na wspaniałą przyszłość kobiecej siatkówki.

A i jeszcze jedno, to już z mojego doświadczenia z parkietu...nie "zabija się człowieka", trzymając go na siłę na placu, kiedy wszyscy widzą, że płacze swoim niebytem...
Nawet nie chciałbym myśleć, że brak reakcji i zmian był powodowany zwykłą obłudą na zasadzie " chciałyście mnie wysadzić z siodła, to pokażcie co umiecie"...
Nie mam najmniejszej wątpliwości, że nasze Panie dla trenera nie grały, grały swoją ambicją, zaangażowaniem i swoim sensem. Podobnie nie mam najmniejszej wątpliwości, że trener tych Pań - im nie pomógł!


Panie Zbigniewie
Proszę za bardzo nie wnikać w specyficzne sytuacje prosto z szatni w tym wypadku kadrowiczek siatkówki. Pozostaje z uznaniem dla Pana wiedzy sportowej, ale jednocześnie kieruję prośbę, aby Pan bardziej przyglądał się prawdzie...gdyż miara oceniania pełnego profesjonalizmu w zaangażowaniu musi być (!) utożsamiana z wiedzą, a tej Pan, jak sądzę niestety nie posiada. Tworząc znaczące twierdzenia na podstawie medialnych wynurzeń, pozostaje Pan bez wiarygodności, którą tu Pan przedstawia jako -jaśnie jedyną. Błąd.
Kurtyna spada zawsze, co? jeśli to nie pańska "kurtyna" sens miała większy?
16poniedziałek, 13, stycznia 2020 19:44
Zgred Maruda
Jak zawsze podziwiam te Twoje pytania z okolic dyscypliny...
A powiedź mi, kto to ma ogarnąć, wyrokować? Studio Polsatu zachwycone "piękną porażką" ...i jak za zwyczaj "Polacy nic się nie stało"...Otóż k...wa się stało.

trochę z nieodległej historii: 2017rok
http://www.sport.pl/siatkowka/7,64948,22446301,siatkowka-jacek-kasprzyk-nawrocki-zostaje-musimy-pokazac.html

i dalej: 2017rok
http://www.sport.pl/siatkowka/7,64948,22449542,siatkowka-jacek-nawrocki-domaganie-sie-krwi-jest-irracjonalne.html

i2015
http://www.sport.pl/siatkowka/1,65103,18981535,me-siatkarek-daleko-od-zlotek.html

poczytaj i się odnieś, dodam tylko, że Związki Siatkarskie pewnie wszędzie stawiają jakieś proporcje zwiększania systemu, stawiają pewne pułapy, które w końcu finansują. Sam przytoczyłeś tzw. wymowne związki myślowe z wywiadów z panem trenerem o - biorąc pod uwagę lata, ciągłe odmładzanie, odmładzanie, odmładzanie i odmładzanie i idzie szósty rok , a wyników brak...
Największym wynikiem Nawrockiego okazał się bunt kadrowiczek, które stanowczo przeciwstawiły się sposobowi prowadzenia kadry w aspektach osobowościowych, jak i profesjonalnych.( ubliżanie, brak reakcji na wydarzenia, promocja młodych)
Kto zatem ma / miał rację, skoro sam nasz Zbigniew przytoczył fakt jawnego olania reprezentantek Kraju w tak zwanym "dochodzeniu do prawdy"...
Coś Ci powiem...
Nie wiem na ile jest zwarta ta grupa siatkarek, ale jeżeli awersja sięgnęła zenitu to ...moim zdaniem powinny iść po swoje!
Nie stoimy przed żadnym znaczącym terminem grania, wszystko się wydarzyło, więc mogą grupowo wycofać się z gry w reprezentacji...
Takim ruchem spowodują natychmiastową zmianę trenera...w imię Ich zasad, podniesionych, kiedy nikt (prezes) nie chciał słuchać...
Nie ma nic gorszego niż urazy w sporcie, żadnego chleba z tego nie wypieczesz...

Tyle, a jest w czym to "ciasto" przygotować, inną myślą taktyczną, techniczną. Opartą na nowych rozwiązaniach, różnych opcji w ataku. Nie oddając balony na skrzydła pod bloki rywalek, ale pod dwie, trzy inne akcje ataku.
Potrzeba Człowieka, który to ogarnie i poprowadzi Je swoją myślą, zaangażowaniem i co !!! najważniejsze - wiedzą.

Tyle tylko, że żyjemy w okresie "zmiany dobrej" - a kto płynie tą łódką -jest na topie...a brzeg piaskowy - odległy
17wtorek, 14, stycznia 2020 01:38
iocosus
Zgredzie z tego co zapodałeś:
Jacek Nawrocki w 2015 roku: "- Przypominam ubiegłoroczne kwalifikacje do mistrzostw świata. Zmobilizowaliśmy wtedy wszystko, co najlepsze: Gosię Glinkę, Anię Werblińską, Kasię Skowrońską-Dolatę, Mariolę Zenik. A przegraliśmy w Łodzi z Belgią, która jest słabsza od Rosji, Niemiec, Włoch, Holandii, Serbii czy Turcji. To pokazuje, jaka jest pozycja Polski."
Jacek Nawrocki w 2017 roku: czasami zdarzają się okresy – dwa, trzy, pięć lat – kiedy potrzebna jest wytężona praca i cofnięcie się dwa kroki w tył, by później zrobić kilka do przodu?
Chcesz z tym polemizować? Nawrocki postawił na reset, odmłodzenie kadry i w 2019 roku osiągnął największe sukcesy z reprezentacją od 2009 roku. Moim zdaniem nie można mieć pretensji do Nawrockiego że obejmując kadrę postawił na jej odmłodzenie, ja mam pretensję że odmładzać chce permanentnie, rok w rok i to jest rodzaj wymówki, usprawiedliwienia. Jest jakiś cykl szkoleniowy i na jego zakończeniu powinny być cele wymierne (np. zakładana pozycja w rankingu europejskich reprezentacji, miejsca na poszczególnych imprezach mistrzowskich lub kwalifikujących do nich) z których sztab szkoleniowy jest rozliczany, natomiast celem nie może być li tylko odmładzanie i odmładzanie. Reprezentacja co roku powinna być zasilana "świeżą krwią" o ile tylko jest to możliwe, jeżeli są talenty z potencjałem na reprezentacyjny rozwój ale Jacek Nawrocki przeszedł już ponad czteroletni cykl szkoleniowy z reprezentacją, wyselekcjonował kadrę, która z pewnością potrzebuje jeszcze uzupełnień, ale ma potencjał na europejską czołówkę i z egzekwowania tego potencjału niech trener będzie rozliczany. Tego oczekuję.

Wypowiedź z 2017 roku: "Musimy pokazać, że polski szkoleniowiec też potrafi do czegoś dojść. Trzeba tylko trochę cierpliwości - mówi prezes PZPS Jacek Kasprzyk, zapewniając, że Jacek Nawrocki nadal będzie prowadził reprezentację Polski siatkarek. Pod wodzą Nawrockiego zespół odpadł z mistrzostw Europy, przegrywając baraż o ćwierćfinał z Turczynkami. - Myślę, że przyszły sezon będzie już przełomowy - mówi prezes. I przekonuje, że w ciągu trzech lat drużyna rozwinie się na tyle, że zagra na igrzyskach w Tokio."

Drużyna się rozwinęła, Kasprzyk miał rację, ale do Tokio nie pojedzie, zatem zakładanego przez prezesa PZPS celu nie osiągnęła. Przedłużenie kontraktu z Nawrockim można zinterpretować jako wsparcie dla trenera przy próbach zdezawuowania jego kompetencji przez zawodniczki. Jesienią Kasprzyk miał do wyboru albo ulec siatkarkom i na gwałt zatrudnić "strażaka" albo opowiedzieć się po stronie Nawrockiego i z nim razem próbować ratować sytuację. Wybrał to drugie i prawie mu się udało trzeba przyznać choć "prawie" robi ogromną różnicę.

Chciałbym żeby Kasprzyk pogadał teraz powtórnie z dziewczynami oraz znając ich nastawienie jeszcze raz z Nawrockim. Wówczas niech zostanie podjęta decyzja, jeżeli Nawrocki nie odzyskał zaufania dziewczyn to niech składa dymisję.

Zgred i to wszystko według mnie nie jest też takie czarno-białe. Jak czytam zarzut o ubliżaniu to się tylko uśmiecham, Nawrocki to raczej typ "gładzącego łysinę" jak sam napisałeś a nie rozstawiającego siatkarki po kątach. Fakt nie miał z nimi odpowiedniego kontaktu, zrozumienia, wzajemnego zawierzenia, ale w jakiegoś despotę rzucającego mięsem trudno mi uwierzyć. Guidetti, ten dopiero ależ się zagotował w trzecim secie z nami, ależ się nabuzował a i tak set został przegrany. Heynen o podejrzewam potrafi nawrzucać, lubi wręcz się pokłócić, ale to przeciwstawny typy charakterologiczny i temperamentny w zestawieniu z Nawrockim. Tamci doskonale się czują w konfrontacji, Heynen się przyznał że sam do niej czasami dąży żeby oczyścić atmosferę, a Nawrocki wręcz przeciwnie. Możemy zarzucić panu Jackowi za małą ekspresję zachowań, ale też nie zawsze taki trener przysłowiowy wulkan energii osiąga swoje cele. Brak wiedzy, kompetencji Marco Bonittcie trudno zarzucić, ale Włoch miał nie mniejsze problemy z naszymi siatkarkami jak Nawrocki i przed Igrzyskami w Pekinie zespół praktycznie mu się rozsypał i trudno nie oprzeć się wrażeniu że impulsywny, twardy Marco w dużym stopniu do tego się przyczynił. Zgredzie gwoli przypomnienia wywiad w którym Bonitta stwierdził: "Zrozumiałem, że tutaj twardy trener nie jest akceptowany." http://www.sport.pl/sport/1,65025,5427005,Marco_Bonitta_o_konflikcie_ze_Zlotkami__Kilka_osob.html

Zgredzie pewnie masz rację, że Nawrocki był w pewnym stopniu zakładnikiem konfliktu z "buntowniczkami". Ja to pojmuję w ten sposób że dał dziewczynom pełny kredyt zaufania żeby tylko problemu nie było. Dlatego trzymał Malwinę na parkiecie kiedy nawet jej nie szło, tak było nie tylko z Turcją ale i z Holandią - przytoczyłem jej wypowiedź. Żałuję że z Turcją nie wpuszczał na środek Anny Stencel, która z Azerkami miała 70% skuteczności w ataku i zdobyła 10 punktów. No cóż może zabrakło mu odwagi żeby wymienić i atakującą i środkową. Z drugiej strony śmiało stawiał na Zuzannę Górecką wiec diabli go tam wiedzą. Jedno dla mnie jest pewne. Jeżeli większość siatkarek podziela twoją Zgredzie opinię o trenerze, nie zmieniły jej od jesieni, to Jacek Nawrocki powinien ustąpić ze swojej funkcji.
18wtorek, 14, stycznia 2020 01:53
Senator
Mnie Zgred właściwie przekonał jednym zdaniem. Rzeczywiscie kiedy po trzech piłkach nie mogliśmy skończyć powinien wziąść czas ( nie wiem kiedy powinien zareagować nie jestem trenerem ale chyba powinien), dać dziewczynom ochłonąć, uspokoić, zapodać myśl, wybić Turczynki z rytmu, transu. Nie zrobił nic aby dziewczynom pomóc tu moim zdaniem Zgred ma 100% racji. Tak myślę jako laik.
19wtorek, 14, stycznia 2020 10:05
iocosus
Ze mnie jest trochę advocatus diaboli wobec Nawrockiego, uważam również że prezesem związku w dzisiejszych czasach powinien być facet z perfekt angielskim który aktywnie działa w CEV i FIVB, bezpośrednio kontaktuje się z nimi ustala, lobbuje, gdy trzeba protestuje jest po prostu aktywny, a nasz obecny władca związkowy ponoć ma z tym kłopoty i trudno żeby na tak "błahym" przykładzie budował swój autorytet profesjonalisty - właściwego człowieka na właściwym miejscu. Vice szef związku angielski zna doskonale ale jest celebrytą-politrukiem którego gdy widzę w polsatowskiej tv to mnie skręca.(Do szału doprowadzają mnie celebryci, politycy, dyrektorzy szyszki, którzy robią za "ekspertów" przy okazji imprez sportowych) Fizjologa Michała Adamczewskiego który się ujął jesienią za Nawrockim i dał wywiad w jego obronie przejeżdżając się mocno po siatkarkach uważam za nieodpowiedzialnego, chamskiego buca.
Generalnie byłem, jestem w tym wszystkim za dziewczynami, tylko że kochani to nie oznacza że Nawrocki & związkowa s-ka to wcielenie wszelkiego zła a nasze panie to aniołki i że to pozwala nam już jeździć choćby po trenerze bez umiaru i opamiętania. W czwartym secie z Turcją Nawrocki brał czasy przy 3:6 dla Turczynek oraz przy 12:16 nie spał przy linii i może dzięki tym momentom odsapnięcia Turczynki nam nie odjechały, złapaliśmy je punktowo ba nawet doprowadziliśmy do stanu 24:23 dla nas w secie. Ale w końcówce Nawrocki czasów już nie miał i nie krytykujmy go za to czego nie mógł zrobić.
20wtorek, 14, stycznia 2020 13:29
dalkub
chce tylko zauważyć że skoro Nawrocki wziął czas przy 3:6 oraz 12:16 to trzeciego wziąć nie mógł bo mu nie przysługiwał Senatorze niestety - takie w tej siatce paskudne sa przepisy, że można dwa czasy w secie wziąć i zrobić 6 zmian.
21wtorek, 14, stycznia 2020 14:02
Zgred Maruda
Iocosusie

..."Jak czytam zarzut o ubliżaniu to się tylko uśmiecham, Nawrocki to raczej typ "gładzącego łysinę" jak sam napisałeś a nie rozstawiającego siatkarki po kątach."

Śmiać się nie ma z czego, widać nie zbyt uważnie oglądałeś choćby ME 2019, tam kilka razy na czasach dawał popisy nie przebierając w słowach, nawet nie przejmując się otwartym mikrofonem...taka wybuchowa szkoła opier......nia. O tym pisały siatkarski, o jego stosunku do nich, a przecież naocznie można to weryfikować podczas meczów, do treningów czy przygotowań nie mamy wglądu.
Pisały też o braku progresu, wyników, o braku wprowadzania nowych rozwiązań, nowych opcji w ataku oraz o trzymaniu się jasnych dla rywalek schematów. Przecież cała "wierchuszka" polsatowskiego studia wiele razy podkreślała widoczną zmianę w zachowaniu trenera Nawrockiego, z całą pewnością nie wymyślili tego ot tak sobie. Dla interesujących się siatkówką ludzi było to aż nader widoczne, pan Jacek w moim odczuciu był chwilami nawet aż za bardzo spolegliwy...

Dam Ci doskonały przykład prowadzenia siły ofensywnej swojej drużyny. Pani Meryem Boz (niebieskowłosa) obok Baladin Hande jest liderką na pozycji atakującej. W meczu z Polską miała około 40 ataków ze świetną procentowością. Ale, w chwilach kiedy była łapana na bloku, czy strzelała po autach mądry trener Guidetti kilka razy dawał jej odpocząć dokonując zmian...Nie utrwalał w niej poczucia błędów własnych, utraty punktów w wyniku złych zagrań. Wręcz przeciwnie dawał jej oddech, pewnie z taktycznymi uwagami, wyprowadzał ją z mikro kryzysów. Świeże spojrzenie z ławki jest niejednokrotnie bezcenne i pomocne, o aspekcie fizyczności nawet nie wspominając. Dzięki temu pani Boz wracała z nową werwą do gry, wzmocniona, gotowa. A jak pokazała jej gra, była prawdziwym Bossem i bezwzględnie poprowadziła Turczynki do zwycięstwa.
Ot mały szczegół, a jak ważny. Dobry trener musi nad meczem panować, być nie tylko szkoleniowcem, ale wielokrotnie także psychologiem, strategiem. Taki jest Guidetti, bywa nerwowy czy wzburzony, ale żyje razem ze swoją drużyną na dobre i złe. Tam w kontaktach interpersonalnych widać pełną żywiołowość i sportową chemię, którą trudno niestety z wiadomych względów znaleźć w naszym zespole. A już widok np: siatkarek skaczących w ramiona pana Nawrockiego po udanych akcjach byłby z kategorii science fiction...

Moje kilkuletnie obserwacje, pewnych szczegółów, formy prowadzenia meczów, zmian lub ich brak nie pozwalają mi uwierzyć, że pod ręką tego szkoleniowca siatkówka kobieca osiągnie taki progres aby poszły za tym wyniki.


ps: jeśli jak piszesz nie miał już czasów można dokonać zmiany na zagrywce, a wprowadzana zawodniczka przekazuje nazwę schematu akcji kończącej ( typu A, B, C itd) wtedy cały zespół po podbiciu piłki zwrotnej ustawieniem, tempem czy dynamiką gra kończącą piłkę niemalże z zamkniętymi oczami...tyle tylko, że trzeba mieć to wytrenowane w każdym aspekcie zagrania, ataku i ewentualnej asekuracji - tylko tyle.
22wtorek, 14, stycznia 2020 23:37
iocosus
Zgred: "widać nie zbyt uważnie oglądałeś choćby ME 2019, tam kilka razy na czasach dawał popisy nie przebierając w słowach, nawet nie przejmując się otwartym mikrofonem...taka wybuchowa szkoła opier......nia."- no sorry, ale chyba kpisz jako były zawodnik mający zapewne do czynienia z kilkoma trenerami. Największą "aferę" na Mistrzostwach Europy wywołały słowa Nawrockiego skierowane do dziewczyn, że "stoją na boisku jak do dojenia" padły w meczu z Włoszkami o trzecie miejsce przegranym 0:3. No i teraz możesz się burzyć jak to Nawrocki śmiał użyć takiego określenia a ja się będę ciągle uśmiechał i poproszę ciebie Zgredzie przytocz mi proszę jakimi to słowami zwracali się do ciebie trenerzy gdy Ty i twoi koledzy przegrywaliście mecz i sprawialiście wrażenie pogodzonych z losem? No co też do ciebie i do twoich kumpli mówili, żeby wami wstrząsnąć, żeby przerwać apatię, żebyście raczyli żwawiej ruszyć swoje cztery litery i wrócili do twardej walki o każdy punkt? O przepraszam może cię uraziłem tymi "czterema literami". No bądźmy poważni Zgredzie Nawrocki chciał pobudzić jeszcze dziewczyny, dał się unieść emocjom użył takich słów, mikrofony to wyłapały, ale nawet taki wychodzący z siebie Nawrocki to w zestawieniu z Gudettim z trzeciego seta z nami, to dymiący "kominek Piechniczka" w zestawieniu z erupcją Wezuwiusza.

Daję wiarę dziewczynom że Nawrocki z nimi nie rozmawiał indywidualnie, że bagatelizował ich zdanie, że nie było kontaktu trenera z siatkarkami pomiędzy zawodami i zgrupowaniami, trudno się dziwić że brak jakiegokolwiek dialogu powodował kiepskie relacje. Malwina Smarzek-Godek podała konkretny przykład zbagatelizowania przez Nawrockiego jej stanu zdrowia (przed meczem z Holandią na Euro) "Obniżanie poczucia wartości zespołu, pewności siebie oraz indywidualnie zawodniczek. Zaniżanie aspiracji i potencjału drużyny. Brak psychologicznego i mentalnego prowadzenia zespołu." - niestety ale z tym nie będę polemizował, Nawrocki niemalże przyznał że ma takie "asekuranckie" podejście i niestety jeżeli jest to niewytłumaczone to będzie niezrozumiałe i interpretowane tak jak właśnie w tych zarzutach, a pan Jacek nie zadbał żeby jego postawa została zrozumiana i zaakceptowana. Brak mentalnej synergii z podopiecznymi niestety ale chyba trzeba uznać za fakt. Interpretowanie wypowiedzi trenera jako deprecjonujące zawodniczki jest tego pochodnym. Dopuszczenie do romansu pomiędzy zawodniczką a członkiem sztabu szkoleniowego zapewne nie było odosobnionym przypadkiem w historii reprezentacji, ale to głównego trenera rolą jest niedopuszczanie do takich sytuacji i jeżeli były zarzuty o brak profesjonalizmu sztabu szkoleniowego to można to pod to podciągnąć. Błędy merytoryczne w prowadzeniu zespołu w trakcie meczów to już Zgredzie twoja domena, ja dorzucę taki kamyczek do ogródka. Nawrocki w jednym z wywiadów po Euro stwierdził: "Myślę, że tym co nas najbardziej wybiło z rytmu były przegrane piłki sytuacyjne. Czyli te, których się nie trenuje. Za dużo było w tym elemencie wpadek, żeby liczyć na zwycięstwo." Po turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk to zdanie można powtórzyć, tylko dlaczego trener Nawrocki uważa że "piłek sytuacyjnych" się nie trenuje? Raul Lozano przykładał do nich kluczową rolę i ponoć na treningach starał się coś z tym właśnie robić, zresztą nie tylko on. W 2008 roku Krzysztof Gierczyński jako gracz Resovii w wywiadzie mówił: "Wystawienie piłki sytuacyjnej w końcówce seta przez zawodnika innego, niż rozgrywający może decydować o wyniku całej rywalizacji. Dlatego nad takimi szczegółami pracujemy ostatnio najintensywniej." Mariusz Wlazły w 2005 roku: Trener Loznano zwraca uwagę na takie szczegóły, na które inni… nawet nie to, że o nich nie myśleli, ale nie przywiązywali do nich tak wielkiej wagi. Lozano twierdzi, że od detali się wszystko zaczyna. Np. żąda, by wystawa sytuacyjna [kiedy akcji nie da się wyprowadzić „po bożemu” i trzeba improwizować – red.] była zawsze perfekcyjna – piłka ma pofrunąć wysoko, być metr od siatki. Ma to zawsze wyglądać dokładnie tak, bo jak będzie pół metra dalej czy bliżej do siatki, to już atakujący może sobie nie poradzić".(siatka.org) I trenowali "improwizację" żeby po roku dostać się do finału Mistrzostw Świata.

Jak widać podzielam wiele zarzutów, wątpliwości wobec trenera Jacka Nawrockiego, doceniam że redaktorzy Milewski i Lepa dostrzegli próbę zmiany w zachowaniu trenera, natomiast na rzucenie przez niego określenia w przegrywanym meczu że siatkarki "ustawiają się do odbioru jak do dojenia" sorry, ale wzruszam ramionami i się uśmiecham.

Zgredzie na koniec zagadka, o kim mowa?
– Brakuje mi u niego jednego choćby dobrego słowa w trakcie meczu; jest tylko krytyka: wykrzyczana, albo wypowiedziana cicho, lecz dosadnie. Wychodzi z założenia, że kobiety trzeba tresować, a nie trenować.
– Wezmę panienkę spod czerwonej latarni i będzie lepsza od ciebie – potrafił powiedzieć (choć w bardziej żołnierskich słowach) do doświadczonej zawodniczki na otwartym treningu reprezentacji, gdy na trybunach siedziały rodziny kadrowiczek.
23środa, 15, stycznia 2020 14:57
iocosus
Rozwiązanie zagadki: Hubert Wagner

" z wygrywania uczynił sztukę, osiągnął takie sukcesy, jak nikt w Polsce i bywał tak słaby i grzeszny, jak każdy z nas." http://sportkrakowski.pl/pomnik-z-krwi-i-kosci/
24środa, 15, stycznia 2020 19:00
Zgred Maruda
No nie kpię, piszę prawdę z oglądu popartą tym co wiem. Nie rozumiem tej otwartej wojenki, kiedy dodatkowo w sportowej prawdzie mieszasz pojęcia. Śmieszny jesteś bardzo porównując szatnie damskie z męskimi z ich zasadami, nie wnikając w naturalne różnice.
Przywołujesz w moich wspomnieniach dość śmieszne sytuacje, a sięgając pamięcią nawet najgłębiej - tam się nie rozmawiało o pomadkach, podkładach czy szminkach, bywał temat damskiej bielizny, dość szczególny w kreacjach głównie kawalerów...i to jedyna spójność. Sposób mentalnych konfiguracji był także inny - męski - czytaj normalny. Tych specyficznych kwestii nie da się porównać. "Kurwy" w każdej konfiguracji latały w zwyczajności swojej poparte każdym innym przekleństwem w odmianach przeróżnych...
Męski sport - na czasach idzie w eter kiedy Kubiak podkręca swoich ludzi z szóstki: "jedziemy kurwa", "napierdalamy"
Czemu mają służyć Twoje pytania o moją szatnię? Jak mnie motywowano? Powiem Ci - były nawet rękoczyny...jeśli ma to dla Ciebie znaczenie.
Z uporem maniaka czepiasz się sposobów motywacji, weryfikacji na poziomach Twojego rozumienia, używając powiązań w szczegółach nie widząc, bądź nie czując czegoś - co jest w tym wszystkim zasadnicze.
Zespół za trenerem idzie...lub nie, a skoro na czasie są zagadki- zgadnij dlaczego?
Reasumując szczerze nie rozumiem dlaczego z takim zacięciem forsujesz, kreujesz tu formę pewnego rodzaju obrony trenera kadry.
2015-2020 to lat pięć...na 2022 to już lat 7 ...
wytypuj mi męską reprezentację, której trener przetrwaWink tyle lat -bez wyników! Iocosus - możesz mieć kreatywne myślenie, możesz być zwolennikiem rudo- łysiejących, możesz nawet mieć w rodzinie Nawrockich Wink - utrzymywanie na stanowisku człowieka, który się do tego nie nadaje - jest ogromnym błędem!

Nie wiem, czemu zawdzięczam ten pitolniczy "napad" z Twojej strony, mogę rozumieć, że mój wpis o umieraniu tej strony -mógł Cię dotknąć...No cóż, sam przez dość długi okres czasu wpisałeś się w urlopowanie, co tej stronie jednak nie służyło.

Co się zaś tyczy podrzucanych cytatów...
Wielcy ludzie bywają trudni, wielcy trenerzy pewnie bardziej, jednak to co zostawiają po sobie na stałe wpisuje się w annały historii ich dyscyplin.

ps: podnosząc kwestię dogrania drugich piłek pod rozegranie, tych tzw. przypadkowych. Otóż Nawrocki potrafi wycofywać Wołosz pod wzmocnienie odbioru...Zgadnij na kogo idzie wtedy zagrywka rywalek? Brawo! Taktyka!

Skłaniam się do zamknięcia tej wymiany poglądów, siatkówki póki co jest teraz mniej, więc nie będę męczył Cię swoją odmienną narracją, pewnie w przyszłości siatkarskiej także.
25czwartek, 16, stycznia 2020 13:03
sektor212
Zgred, iocosus

Pozostawię w spokoju poboczne kwestie mentalności, szatni, trenera czy awantury na linii zawodniczki & trener.
Przyznam uczciwie, że specjalnie nie przeżywałem tego turnieju kwalifikacyjnego. Nie wierzyłem w awans naszych kobiet. Z tych wszystkich meczów obejrzałem tylko 3 ostatnie sety rywalizacji z Turczynkami (od stanu 1:1). Moje spostrzeżenia.
Przede wszystkim słaba była dystrybucja ataku (przewidywalna do bólu). Nasza rozgrywająca uparła się stawiać piłki przeważnie do naszej atakującej. W decydującej części 4 seta chyba 85% piłek było granych do Pani Malwiny. Nie ważne czy była w pierwszej linii, czy drugiej. Czy w kontrze wycofała się do ataku, czy nie. Ślepo graliśmy tylko jedną zawodniczką. Dlaczego w decydujących akcjach zupełnie pominięto pierwsze tempo (środek)? Lewe skrzydło czy 6 strefa zupełnie zamrożona. W 5 secie dwie akcje środkiem i 100% skuteczności. Pierwsze tempo w meczu z Turczynkami to była kopalna punktów, lecz nie dla naszej sypaczki. Dla mnie wygrany mecz najbardziej zawaliła rozgrywająca. Blokiem nasze Panie grały bardzo dobrze. W obronie też wszystko wyglądało poprawnie. Jednak jakość naszej wystawy była bardzo mizerna i do tego przewidywalna.
26czwartek, 16, stycznia 2020 14:50
iocosus
No masz, Zgredzie to nie żadna "otwarta wojna", ani "napad pitolniczy" po prostu mamy odmienne zdanie na jeden z zarzutów siatkarek wobec Nawrockiego. Dla Ciebie bezpardonowo obrażał dziewczyny, natomiast dla mnie ten zarzut na podstawie tego co można było zobaczyć i usłyszeć w mediach jest nieco naciągany. To znaczy na tym najbardziej dobitnym przykładzie o którym deliberowano w necie Nawrocki użył niezbyt eleganckiego sformułowania ale inni trenerzy żeby pobudzić i wstrząsnąć zespołem który jest w jakimś momencie apatii, zwątpienia posługują się jeszcze bardziej dosadnymi słowami, nie ustrzegając się w nerwach przed wulgaryzmami. Dlatego odwoływałem się do twojej praktyki, dlatego posłużyłem się cytatem o Wagnerze, żeby pokazać, że wobec kobiet trenerzy też się nie cackają. Być może jeżeli konflikt na linii trener - zawodniczki nie ucichnie, a w wywiadach pojawią się nowe okoliczności zachowań "na kadrze" to wówczas będę musiał zmienić, zweryfikować swoje zdanie ale na dziś … w tej kwestii się różnimy i tyle i każdy z nas przywołał swoje argumenty żeby uzasadnić swoje zdanie.

I nie jest to żadna wojna, ani napad pitolniczy, dużo lepiej się spierać i polemizować ze sobą w konkretnym temacie niż sobie przytakiwać albo traktować własne wyartykułowane tezy jako prawdy objawione z którymi jeżeli ktoś się nie zgodzi to znaczy że już wypowiedział wojnę, napadł i w ogóle taki belzebub jak śmie wyrażać odmienny pogląd.

Uznajesz mnie za "obrońcę Nawrockiego" a to dobre, staram się ważyć "za i przeciw" ponieważ nieczęsto sytuacje są absolutnie "czarno-białe", przytoczyłem zarzuty wobec trenera którym daję wiarę, które podzielam, ba czarno na białym napisałem, że jeżeli Nawrocki nie znajdzie porozumienia z dziewczynami, nie wypracuje odpowiedniej komunikacji z nimi to powinien podać się do dymisji, ale jeżeli budzi twoją irytację że nie potępiam go w czambuł, nie jestem na równi z Tobą jednoznacznie bezwzględny w ocenach w zasadzie pod każdym względem to zastanawiam się Zgredzie jak wyglądałaby twoja polemika czy też spór w temacie trenera Nawrockiego z na przykład Jakubem Bednarukiem, który zdecydowanie opowiada się za obecnym trenerem kadry.

Bardzo chciałbym wejść w taki spór z Bednarukiem, chciałbym żeby przedstawił swoje argumenty, żebyśmy o tym popitolili, obawiam się Zgredzie że Tobie by na tym nie zależało i tu się pewnie różnimy.

W tym roku panowie pozostaną na siatkarskiej tapecie, mam nadzieję że mimo wszystko będziesz miał ochotę się o nich trochę pospierać. No nie bądź taki obrażalski! Wink
27czwartek, 16, stycznia 2020 19:35
Zgred Maruda
@Witam Sektor

Też byłem ciekaw Twojego zdania, więc chyba wszyscy się zgadzamy, że mecz był do wygrania i to w czterech setach. Ja z panią Wołosz mam generalnie problem...kiedy oglądam nieraz mecze na eurosporcie czy polsatach z ligi włoskiej, wydaje się, że sypie dobrze. Raz po kierunkach, dwa środkiem, nawet "miesza" atakami z tyłu.
Rozumiem, że ma na parkiecie lepsze koleżanki technicznie i taktycznie. I gdy gra w meczach reprezentacji nie widzę u niej luzu, finezji, improwizacji...Szkoda.
Tak jak piszesz, środek chyba punktował na ponad 80% a więc na zamykających pięciu piłkach aż się prosiło zagrać środkiem...tym bardziej, że Turczynki w ciemno szły pod skrzydła.
Też marzył mi się myk Pawła Zagumnego z przebiciem delikatności nadgarstka "dwójeczki"za taśmę...
Raz jeszcze wielka Szkoda.
28czwartek, 16, stycznia 2020 19:48
Zgred Maruda
@Iocosusie

Różnimy się zasadniczo, gdyż Ty lubisz się spierać dla spierania.
Na wszystkie moje argumenty czysto sportowe, w ewentualnym rozegraniu, przygotowaniu akcji, jej wreszcie wykonaniu...pod konkret, pod wynik pod mecz, znajdujesz jedynie do dyskusji osobę "delikatnego pana Jacka"...
Ja w odróżnieniu do Ciebie patrząc na mecz oceniam błędy, które stanowią o wyniku. Nie udziela mi się infantylność przeżycia "piękności porażek". Ponieważ wiem doskonale, że odpowiednio przerobiona akcja mogła dać o niebo większą zwycięską piękność.
Tak mi zostało...z lat minionych. Bywaj
29czwartek, 16, stycznia 2020 20:31
iocosus
Zgredzie "wiesz doskonale", spoko, bywaj.
30czwartek, 16, stycznia 2020 22:41
sektor212
Panowie, tu nie ma bardzo o co się spierać. Siatkówka męska a kobieca to przepaść taktyczna, mentalna czy samej szatni na niekorzyść Pań. Obecne kobiece pokolenie w sporcie zespołowym to dramat. Podam kilka krótkich przykładów z drużyny ciągle grającej w najwyższej klasie rozgrywek.
Taktyka - możesz zespołem przez 5 dni ćwiczyć fragmenty gry w ustawieniach pod najbliższego rywala. Przychodzi mecz i dupa blada. Na czasie trener pyta się rozgrywającej, dlaczego nie gra to, co trenowali przez ostatni tydzień. Trener dostaje odpowiedź "Bo ja myślałam, że tak będzie lepiej". Z reguły jak zawodniczki zrealizują 60% założeń meczowych, to jest olbrzymi sukces.
Mentalność w czasie treningu - opierniczysz ostro nasze Panie, to jest płacz. Spokojnie wytkniesz błędy, to Panie się obrażą lub nadąsają się na trenera. Wieczne dolegliwości, a to głowa, a to ręka, a to okres, które zakłócają jednostki treningowe.
Szatnia - w kobiecej siatkarskiej szatni bardzo trudno o jedność typu jedna za wszystkie, wszystkie za jedną. Panie bardzo szybko negatywnie nakręcają się na siebie. Wieczne spory o drobnostki czy spawy sercowe (często o faceta) powodują, że zagniewane na siebie Panie tak się nie lubią, że w meczu jedna do drugiej nie zagra piłki.
To są fakty, które były codziennością, z którą mierzył się sztab szkoleniowy. Czterech trenerów przez trzy lata nie potrafiło scalić zespołu ani taktycznie ani mentalnie. W siatkówce żeńskiej trener wpierw musi zająć się psychologią zawodniczek, a następnie trenowaniem.

Trener, który zaczynał pracę od męskiej siatkówki to w momencie, kiedy zetkną się z odmianą żeńską, to przeważnie w pierwszym roku swojej pracy przeżywał ciężki szok.
Sytuacja jest dość dziwna i niezrozumiała, gdyż wielu innych dziedzinach, kobiety znakomicie sobie radzą.

Zgred & iocosus uważam, że nie ma większego sensu rozwodzić się nad przyczynami braku awansu na Igrzyska. Przy naszej żeńskiej siatkówce temat cholernie ciężki do rozgryzienia.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1