- Monrooe
Panowie czytam niektóre Wasze opinie z niejakim zdziwieniem. Rację ma JJ pisząc, że rozczarowanie po porażce jest zrozumiałe, oczywiście, że tak. Ważne jest jednak aby maiło ono odpowiednie rozmiary, smutek, kibicowski zawód - jak najbardziej, ale nie lament i załamywani rąk. To takich reakcji się obawiam, takiego naszego narodowego smęcenia, dokładnie takiego o jakim napisał Bolek. Reakcji oderwanych od rzeczywistości. Bo bardzo ważnym jest, aby do pewnych spraw przykładać odpowiednią dla nich miarę. Dlatego też nie do końca rozumiem kolejne słowa JJ, który napisał, że "tak mało" zrobiliśmy aby się do tej Ligi Mistrzów dostać. Ja widzę to zupełnie odwrotnie, moim zdaniem zrobiliśmy dokładnie tyle ile w tej chili mogliśmy. Od dawien, dawna nie było tak, aby nadwiślański klub wzmacniał się przed europejskimi meczami, aby zakontraktował graczy jeszcze przed otwarciem okienka transferowego.
Legia to właśnie zrobiła, skompletowała skald jeszcze przed wyjazdem na obóz, później ściągając już tylko jednego gracza, o którego walczyła przez kilka tygodni. Olivier pisze, że to chybione transfery. Nie wiem, być może, choć równie dobrze może się okazać, że są co najmniej tak dobre jak krytykowany zaciąg zimowy. Potrzebny jest jednak czas. Niestety my go nie mamy, ale pieniędzy na gracza, który wszedłby do składu i od razu odgrywałby kluczową w nim rolę.
Danijel Ljuboja nie będzie trafiał się co okienko. Zresztą to, że Serb wypalił wcale nie oznacza, że kolejny taki transfer znów się powiedzie. Skautingu nie mamy, przez lata trzymaliśmy faceta, który sam był skautem, sam dyrektorem, sam menag... w każdym razie jemu skauci potrzebni nie byli. Wszystko opierało się na kolesiostwie i znajomych managerach. Jak to wychodziło sami widzieliśmy. Na tym polu raczkujemy, budujemy siatkę własnych fachowców, którzy zaczną gromadzić informację o interesujących nas graczach, ale na to znów trzeba czasu. A tego jak wiemy, nie było.
Czy mając to wszystko na uwadze, będę rozczarowany, jeśli (odpukać) nie wygramy dwumeczu ze Steauą Bukreszt? Trochę pewnie tak, ale przede wszystkim zdaję sobie sprawę, że Liga Mistrzów to jednak nieco za wysokie progi dla klubu, którym w tej chwili jesteśmy. Los przydzielił nam zespół z Bukaresztu, na pewno silny, ba na pewno silniejszy od podopiecznych Urbana. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy bez szans, wręcz przeciwnie, wystarczy, iż zagramy tak jak potrafimy. Jak w zeszłym sezonie ze Śląskiem w pucharze (pierwszy finał) jak z Lechem w lidze (w zasadzie oba spotkania) czy tak jak ze Śląskiem w ostatnim meczu. Mogliśmy jednak trafić zdecydowanie gorzej i nikt by się wtedy nie zająknął o rozczarowaniu. Dlatego też, awans do Ligi Europy odbieram jako sukces naszej drużyny. I tak będzie dopóki, dopóty polskie zespoły nie będą regularnie, rok po roku, występowały w tych rozgrywkach.
@ Oliver
- "Mamy sporo wyższy budżet, dopływ dość zdolnej młodzieży a nadziei na większe sukcesy brak."
Wybacz, mam nadzieję, że to chandra związana z brakiem wyjazdu
Co by jednak nie mówić, jeśli nie zejdziemy z obranej przez nas drogi to widzę tą naszą przyszłość zupełnie odwrotnie. Widzę zarówno rozwój, jak i nadzieję na dalsze sukcesy. Niektórzy piszą, że Legia, w przypadku awansu do LM, odskoczy od reszt ligi o lata świetlne, moim zdaniem to błąd w rozumowaniu. Już odskoczyła, nikt w lidze nie dysponuje tak wyrównaną kadrą, nikt nie ma takiego zaplecza w postaci kolejnych talentów. To wcześniej lub później przyniesie wymierne efekty, ja mam tylko nadzieję, że wcześniej. Dlatego też na dzisiejszy mecz, patrzę z dużym spokojem.
@ DaveHill
- "Ja podchodzę do tego dwumeczu spokojnie "na razie". Ot, fanie będzie wygrać, czy choćby zremisować. Nawet przegraną potraktuje ze zrozumieniem."
O, to, to, dokładnieś utrafił w sedno zagadnienia. Tak właśnie odbieram tą szybko zbliżającą się rywalizację.
This is a comment on "U raju bram"

