- Dzynek
W przeciwieństwie do trenera Berga nie mam żadnych pretensji do Warzychy i Dankowskiego za wystawienie rezerwowych graczy. W poprzednich meczach bez mała w podstawowym składzie przegrywali, więc aż się prosiło o postawienie na innych zawodników. Do tego swój cel w tabeli osiągnęli (grupa mistrzowska) i uznali, że większą korzyścią dla klubu będzie ogrywanie młodych w kontekście przyszłego sezonu.
Natomiast my nie płyńmy na fali medialnej krytyki systemu rotacyjnego. Otwórzmy szerzej oczy.
Przecież system się sprawdził. Zajęliśmy pierwsze miejsce na koniec sezonu zasadniczego? A jakże. Nabiliśmy zwycięstw w Europie? Nie da się zaprzeczyć. Nabiliśmy punktów do rankingu, dzięki czemu mamy łatwiejszy start w eliminacjach? Jak najbardziej. Na 3 frontach byliśmy najlepsi? Trzy razy tak. A piłkarze na koniec rundy jesiennej nie musieli tabunami się leczyć.
Problemem było wiele innych rzeczy, które wydarzyły się w zdecydowanej większości po zdobyciu Pucharu Polski. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że to wtedy skończyła się rotacja i kilku piłkarzy grało za nazwisko. Beznadziejnie grało. Jak już ganić to za przywiązanie się do nazwisk, co niejednokrotnie podkreślaliśmy.
Emocje się duże, rozczarowanie ogromne, ale to nie zwalnia nas z logicznego myślenia.
Zwłaszcza, że poszlak o słuszności rotacji dostarczają nam inni trenerzy. Co chwila biadolą na grę co 3 dni, bo piłkarze nie są w stanie się zregenerować. A nasi piłkarze są inni? Z innej gliny? Tacy sami. Tylko dzięki dobremu gospodarowaniu siłami tak świetnie fizycznie podołaliśmy jesienią. Regularnie grając co 3 dni, a nie tylko kilka kolejek.
This is a comment on "Lechia - Legia 0-0: Agonia nadziei"

