- Zbyszek
@Sektor 212.
Za bardzo się nie przyzwyczajaj do komplementów
, ale kolejna bardzo poprawna analiza, tym trudniejsza, o czym wspomniał Gawin,że tycząca pojedyńczego zawodnika grającego na dodatek na mało eksponowanej pozycji.Mały zarzut jaki mam do tekstu to troszkę chyba zbyt asekuracyjne oceny gry i przydatności Borysiuka. Ja bym trochę bardziej zaufał trenerowi.Jeżeli on na niego stawia to nie dlatego,że Ariel ładniej się uśmiecha tylko dlatego,że jest przydatny dla drużyny i że pod tym względem wygrywa rywalizacje z innymi, pomijając Jodłowca. Nie zapominajmy,że Czerczesow już podczas obozu na Malcie ocenił go wyżej od Furmana.Musi więc mieć od niego czy Vranjesza większe walory w grze.Moim zdaniem jest to jego pracowitość, dyscyplina taktyczna i dojrzałość, a ściśle rzecz ujmując odporność na negatywne wydarzenia boiskowe.Borysiuk bowiem nigdy nie gra poniżej pewnego , dość wysokiego poziomu.
W jednym z komentarzy już nie pomnę kto skrytykował powołanie Ariela do reprezentacji uważając,że to za wysokie dla niego progi.
Moim zdaniem w reprezentacji to na dziś to może i nie jest to zawodnik do pierwszego składu,ale jako zmiennik to na pewno wykona dobrze zadanie taktyczne i na pewno niczego nie popsuje.
Mnie zaskoczył pozytywnie po powrocie z nieudanych wojaży zagranicznych dwukrotnie.Śledziłem dość dokładnie jego grę w Niemczech i Rosji, też tego powodu, iż zadebiutował w I drużynie Legii nie mając jeszcze 17 lat, a więc coś w nim musiało być.
Ale nie o jego kolejach losu, lecz o zmianie postawy. Pamiętam,że miał dwie propozycje do wyboru ; korzystniejszą pod każdym względem z Belgii i z Niemiec i wybrał słabą drużynę z Niemiec. Jak mówił dlatego ,że Brugia gra w bardzo małym miasteczku,a Kaiserlautern to spory ośrodek miejski. Dziś stanowczo zaprzecza,że taki dziecinny motyw zadecydował o jego wyborze. Dla mnie to świadczy o tym, iż po prostu dojrzał.Również nie wprost, ale odnosi sięnegatywnie do swojego niesportowego trybu życia zaznaczając,że dziś stał się w pełni odpowiedzialnym mężem i ojcem.
Wracając do pozytywnych zaskoczeń to w Lechii w meczu z Legią, w której trener Berg wystawił Orlando Sa zagrał na pozycji środkowego obrońcy i opiekuna Sa. Nikt chyba nie powie,że Orlando był słabym napastnikiem. A Borysiuk mało,że nakrył czapką, on go zniechęcił do grania. To po tamtym meczu dostał powołanie.Może się bowiem zdarzyć,że jednak w klubie,a w reprezentacji bardziej , będzie potrzebny plaster.I wtedy on będzie jak znalazł.
A w Legii to on w meczu z Górnikiem , kiedy widoczne było zniechęcenie był tym ,który walczył za dwóch. to on był tym dobrym duchem drużyny.
Jeszcze chyba nie ma papierów na kapitana drużyny Legii,ale jest na dobrej drodze. Bo o sile drużyny o czym obaj wiemy decyduje jakość nie gwiazd, ale piłkarzy pozornie drugiego planu, tych, którzy nie bacząc na oklaski czy gwizdy ciężko pracują na boisku, po prostu dla drużyny.
This is a comment on "Borysiuk: od ławki do pierwszej jedenastki"

