A+ A A-
  • Zbyszek
Wynik trochę lepszy i już widzę,że wyleniałe lwy widzą postęp w tym czego przez najwprawniejsze oko nie widać.Smile.Tu, znowu przepraszam; wynik po trzykroć niższy Smile. Aleć i przeciwnik nie toten. Albowiem Panowie założyli,że to nasza drużyna im nie dawała. A jak oni więcej nie chcieli ?. Tego nie wiemy. Więc i wnioski może nieco pochopne?. Swoim zwyczajem ,Gawina przebijać nie zamierzam i skupię się tylko na wybranych przeze mnie aspektach spotkania. Już w drugim meczu doskonale widać,że Europa nam odjechała grą na wolne pole.Dziś drużyny czołówki europejskiej już nie tylko grają sporadycznie na wolne pole,ale powoli ten sposób gry ofensywnej zdobywa sobie prawo powszechności. Niestety Legia tym nie gra i nie bardzo potrafi się przeciwko temu bronić.Lecz nie tylko Legia tak nie gra,ale i żadna polska drużyna . Stąd takie problemy z dostosowaniem mechanizmów obronnych . Z grubsza umiemy bronić się jak przeciwnik rozgrywa piłkę przed nami, ale kiedy piłka wędruje za nas to już jest gorzej.Oczywiście jest trochę lepiej niż w meczu z Borussią,ale nadal uczymy się przeciwdziałać dopiero w trakcie meczu.I jest ono dla naszej drużyny szalenie kosztowne, gdyż zawodnicy tracą mnóstwo energii oraz bronimy podwajając i potrajając krycie, wykorzystując w tym oto dziele 8-9 zawodników. Angażując gros sił do obrony po zdobyciu piłki nie jesteśmy w stanie z powodu ich małości z przodu przejść do groźnego szybkiego ataku. W drugiej połowie dwa razy zagrał na wolne pole Odjidja i widać było jakie od razu problemy mają Portugalczycy. Tylko,że to jest ten wyższy szczebel umiejętności o którym myśmy mieli słabe pojecie gdyż od wielu lat z drużynami ze średniej , nie mówiąc o wyższej półce się nie konfrontowaliśmy.Dopiero w ubiegłym roku pobraliśmy surowe lekcje od Napoli. Tylko,że oni, mowa o czołówce klubów europejskich, mają z tym do czynienia w każdej ligowej kolejce. My możemy tego się uczyć na treningach, więc musimy jakoś przeczołgać się z jak najmniejszym wstydem przez te rozgrywki grupowe LM, bo trochę czasu na nauki będzie dopiero w przerwie zimowej.Ale dopóki gra na wolne pole nie stanie się chlebem codziennym w naszej lidze to o nawiązaniu walki choćby ze średniakami można będzie tylko pomarzyć, bo odstęp będzie się stale pogłębiał.Lecz jedno wyszło na dobre, gdyż i trener i zawodnicy na własne oczy i nogi doświadczyli ile im brakuje do takiego choć by Sportingu i gdzie tkwi przyczyna tej różnicy. Trener Magiera formuje skład I zespołu z marszu w drodze praktyki meczowej.Ameryki nie odkryję zgadzając się z przedmówcami,że egzaminu na przydatność nie zdał w pierwszym rzędzie Langil,ale w drugim też Nikolicz.Ten pierwszy jest mało pożyteczny w defensywie i bezproduktywny w ofensywie grając egoistycznie i przypominając jeźdzca bez głowy, Żartobliwie przypomnę,że w Legii mieliśmy niejaki fart na takich zawodników i stali się oni naszą specjalnością, bo niedawno był Manu, a przed laty Janusz Żmijewski i Tadeusz Nowak Smile.Natomiast Nikolicz gra bardzo źle. Nie tylko nie potrafi uwolnić się od krycia,ale ucieka z pola karnego rywali w środkowe rejony boiska ciągnąc niejako za sobą kryjących go obrońców. Powoduje to oddalenie się od bramki przeciwnika i przybliżeniu do naszej.Tak fatalnie taktycznie i wbrew poleceniom trenera grał Orlando Sa wywołując wściekłość Berga. Tak też poczyna sobie Nikolicz wbrew interesom drużyny.A przy tym zaczyna zachowywać się jak by robił w ogóle łaskę,że gra w Legii.Źle się stało,że jak ponoć była konkretna oferta to nie został sprzedany.Bo może się okazać,że i jego jako przydatnego dla Legii gracza nie ma i pieniędzy również nie.Mam nadzieję,że Bartłomiej tego nie czyta bowiem jest on wielkim fanem tego napastnika zwłaszcza od czasu jak robił sobie z nim co rok proLegijjne foty Smile.. I tu pochwalić wypada trenera Magierę,że na te słabości personalne zareagował. I znowu można się było na własne oczy przekonać,że ustawienie 4-3-3 jest skuteczniejsze od 4-2-3-1,a Radovicz na szpicy jest o niebo lepszy od Nikolicza.Ale zupełnie nową jakość wniósł ze sobą Odjidja. Jego gra znamionuje zawodnika wysokiej europejskiej klasy. W naszej lidze podobne umiejętności prezentuje jeszcze tylko Krasicz z Lechii. Ale Serb ma prawie 33 lata, a Belg ledwo 27.I ja zastanawiam się jak to się dzieje,że taki gracz nie występował w nienajmocniejszych zespołach od dwóch lat. Gdyż niepełne przygotowanie fizyczne tego do końca nie wyjaśnia.Nasuwa się podejrzenie,że jego problemy miały swe pozaboiskowe źródło. Oby były przeszłością, bowiem trójki w drugiej linii Odjidja, Moulin i Jodłowiec w dobrej formie fizycznej nie powstydzimy się w Europie. Tego co wczoraj nasza drużyna pokazała to jest jeszcze za mało na LM,ale powinno zacząć starczać na Ekstraklasę.W ten sposób gra w LM stanie się na tym etapie tym czym powinna być od początku, a mianowicie zbieraniem doświadczenia i uczeniem się.Szkoda tylko,że różnica jest zbyt duża, bowiem nasi zawodnicy umiejętnościami indywidualnymi,aż tak bardzo od rywali nie odstają. Niestety nie byliśmy do gry w LM przygotowani pod względem fizycznym, taktycznym i mentalnym. Stąd i cieszymy się jak przegraliśmy z przeciwnikiem grającym na wynik, który po zdobyciu dwóch bramek wyraźnie odpuścił.Macie też sporo racji, lepsze to niż 0:6.Smile.