- corazstarszy
Podsumowując, chyba zgoda panuje co do tego, że mecz Legia - Górnik nie taki ważny jak mecz Legia - Drita. Przerażający, choć znany z poprzednich lat, obraz ujrzeliśmy już w Legia - Linfield. I niestety, gra się od tego czasu nie poprawiła. Trudno zatem o złudzenia przed czwartkiem. Każdy ligowy mecz, dla mnie przynajmniej, jest wyczekiwaniem na poprawę. Ale ona nie nadchodzi. A kolejne mecze ligowe tylko potwierdzają ten zły stan rzeczy. Liczymy, bo tylko to nam zostaje, na nagły przełom. Ale ja takiego przełomu nie pamiętam. Nie wiem, może w 1990 jesienią, gdy Legia bardzo słabo grała w lidze, do Aberdeen jechała na ścięcie, a przywiozła 0-0 i w rewanżu wyszarpała awans. Tylko że to były mecze z pokolenia wnucząt naszych. Od tego czasu, ja nie pamiętam nagłej metamorfozy na plus w pucharach. Nie dawały jej także zmiany kadrowe i w ustawieniu. My sobie możemy pisać: a Gwilia to, a Boruc tamto, a Remy, a Valencia. Ale same zmiany w składzie i ustawieniu niczego nie zmieniają, gdy formy nie ma - nie zmieniły u poprzedników, nie zmienią teraz.
Da porównania, wyjściowe jedenastki z 2015 z Legia - Zagłębie 2-2 i z Midtjylland - Legia 1-0, obydwa zaraz po sobie, obydwa bardzo nieudane, po których nikt żadnych pozytywów nie widział:
(Zagłębie) Kuciak - Bereszyński, Lewczuk, Vranjes, Brzyski - Guilherme, Furman, Jodłowiec, Duda - Kucharczyk, Nikolić.
(Midtjylland) Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski - Guilherme, Furman, Vranjes, Kucharczyk - Prijović, Nikolić
This is a comment on "Legia - Górnik Zabrze 1-3: W dołku"

