- iocosus
Przespałem się, myślałem że mi trochę przejdzie, ale skoro wczoraj odnieśliśmy tak wspaniały sukces, wygraliśmy, udanie rozpoczęliśmy eliminacje do Mundialu, to szukając odpowiedzi na pytanie: „skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?”, wklejam fragmenty uwag Zbyszka i Albiceleste:
Zbyszek: „W Polsce wadliwy jest system selekcji o czym pisało wielu fachowców a co zapisano w wydanej pracy "Współczesna piłka nożna. Teoria i praktyka". To nie lata 60-te kiedy w okres szkolenia wchodził roczniki z lat 50-tych , a których rodziło się blisko 800 tys rocznie i było z czego wybierać,a najlepsi z nich byli asami klubów i reprezentacji lat 70-tych. Dziś kiedy od wielu lat rodzi się ok. 300 tys noworodków trzeba innych metod selekcyjnych ,ale nikt o to nie dba.Kryzys dotknął nie tylko piłkę nożną,ale i cały nasz sport. Więc np.w piłce odbywa się wyścig kto posiędzie kogoś uważanego za talent ,a następnie szkoli się razem beztalencia i talenty ,ze szkodą dla tych drugich . Ten stan implikuje również brak selekcji etapowej z obawy ,że nie będzie kogo szkolić.”
Albiceleste: „nie ma sensu się czepiać poszczególnych trenerów, że nie stawiają na młodzież (więcej o tym w wątku kadrowym). Warto natomiast zauważyć, że tej młodzieży po prostu nie ma. I tu arcyprzerażająco wyglądają dane, o które zahaczył Zbyszek. Od 1948 (rocznik mojego taty ) począwszy, aż do 1959 mieliśmy dwunastoletnią „boomerską” serię z urodzeniami powyżej 700tys. rocznie. To są wszystkie sukcesy naszego futbolu – i sportu ogółem – w latach 70. i 80. Potem siedem stów pękło już tylko trzykrotnie, też w serii: 1982-84. Od tamtej pory liczba urodzeń w Polsce zaczęła spadać, a ostatniemi czasy to już w ogóle leci na mordę. W rzekomo wyżowym roku 2009. przyszło w RP na świat 417,5tys. dzieci. Czyli o ponad sto tysięcy mniej, niż w podobno niżowym 1967. (522tys.). Ale o prawie 170tys. więcej, niż w iście dramatycznym roku ubiegłym (252tys.). Pozwólcie temu dobrze usiąść w głowie: w 2024., przy populacji 37,5mln., urodziło się w Polsce ponadtrzykrotnie mniej dzieci, niż w 1950. przy populacji 25mln.!”
Znalazłem dane o dzietności, które są jeszcze bardziej pesymistyczne, ale dla całej Europy! Według: „Europa znika na naszych oczach. Polska z najgorszym na kontynencie wynikiem urodzeń” (300gospodarka.pl) podaję dane o ilości urodzeń w 2024 roku:
Rosja – 714 657 urodzeń.
Francja – 440 380
Niemcy – 331 018
Włochy - 209 813
Hiszpania – 184 050
Polska – 149 800
Holandia – 110 662
Rumunia – 83 903
Szwecja – 68 087
Belgia – 63 690
Grecja – 51 827
Wegry – 51 453
Portugalia – 47 708
Szwajcaria – 42 278
Czechy – 41 600
Chorwacja – 21 305
Litwa – 12 804
Finlandia – 29 257
„źle jest na całym kontynencie. Przyjmuje się, że wartością zapewniającą prostą zastępowalność pokoleń jest TFR między 2,10 a 2,15 (czyli 210 dzieci na 100 kobiet). Żadne państwo w Europie nie osiąga dziś nawet 2,0. Europa powoli znika na naszych oczach i nikt nie wie, jak temu zaradzić.”
Brak danych dla Anglii i Turcji, które w liczbie urodzeń z pewnością nas wyprzedzają, ale i tak te nacje uwzględniając, a odrzucając Rosję pod względem ilości urodzeń jesteśmy na siódmym miejscu w Europie. Demografia leci na łeb na szyję, ale gdyby ona decydowała, a szkolenie i selekcja dzieciaków i młodzieży była w poszczególnych krajach na porównywalnym poziomie, popularnośc i dostępność uprawiania dyscyplin również, to powinniśmy aspirować do miejsca w pierwszej dziesiątce Europy. Tak jest w lekkiej atletyce, czyli w królowej sportu i w siatkówce gdzie stworzyliśmy wręcz potwora, hegemona. W piłce „walczymy” żeby zmieścic się wśród 24 lub 16 najlepszych europejskich drużyn.
Zgadzam się, że demograficzny boom i powszechność uprawiania piłki stały za naszymi sukcesami w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, ale demografia nie powinna być usprawiedliwieniem dla naszej obecnej futbolowej mizerii. Szkółek i akademii jest sporo, hal i boisk pod balonem mało, ale przybywają, dzieciaki mogą biegać za piłką również zimą (tak jak mój dziesięcioletni bratanek). Piłka nie jest tak popularną rozrywką dla smerków jak kiedyś, ale za to mogą ją uprawiać w zorganizowanej formie przez cały rok.
Albiceleste: „Założyłeś, Iocosusie, że trenerem Rakowa kierowała (i wciąż kieruje) jakaś trudno wytłumaczalna juvenoia. A może szło jednak o trzeźwy, wyzwolony z dogmatyzmu osąd? Może facet odrzucił kandydatów do drużyny podsuwanych mu przez szefa akademii nie dlatego, że byli za młodzi, a dlatego, że byli za słabi? No bo przecież gdyby w sporze dwóch Marków rację miał ten na eŚ, to jego faworyci powinni robić furorę gdzieś poza Częstochową.”
Trenerzy w Ekstraklasie są rozliczani z wyników i nie dziwię się, że większość z nich wzorem Papszuna woli stawiać na ogranych, doświadczonych zawodników choćby z trzeciej ligi hiszpańskiej niż na naszą chimeryczną młodzież. Pytanie dlaczego w umiejętnościach tak bardzo odstajemy skoro ponoć plany, systemy, treningi są podobne do tych w Niemczech, Holandii, Hiszpanii? Powtórzę, moim zdaniem: „Niestety w naszym szkoleniu, w naszych Akademiach, nawet w tych najlepszych jest coś, jakiś defekt, jakiś systemowy błąd(?) który pozwala trenerom rozliczanym z wyników stawiać i preferować „odrzuty eksportowe” kosztem klubowych wychowanków. (...) Nasze małolaty do 16-17 roku życia są na równi z zagranicznymi rówieśnikami, kadra u-17 Marcina Włodarskiego to udowodniła, ale później między 18 a 21 lub 23 rokiem w dojrzewaniu piłkarskim mamy jakąś „czarną dziurę”, po której nasi adepci klubowych akademii przegrywają rywalizację o wyjściową seniorską jedenastkę z trzecim sortem zagranicznego zaciągu. Gdzie tkwi błąd i jak to zmienić, nie mam pojęcia, ale tu ewidentnie coś szwankuje.”
Przepraszam, ale o wczorajszym meczu nie chce mi się pisać.
Panie Probierz, kończ waść, wstydu sobie i Nam oszczędź!
This is a comment on "Eliminacje 2025"

