A+ A A-
  • Zbyszek
Dla mnie przebieg wczorajszego spotkania z Maltą nie był specjalnym zaskoczeniem, bowiem od dawna nie ulegam ani euforycznym ,ani katastroficznym nastrojom patopismactwa. Tak od czasu jak trener Kazimierz Górski objął reprezentację obejrzałem setki meczów naszej drużyny i je na tyle na ile potrafiłem przeanalizowałem. Co nie znaczy ,że nie należy sobie zadać podstawowego pytania : która reprezentacja jest prawdziwa czy ta z meczu z Holandią czy ta z Maltą ?. Na tak zadane pytanie odpowiadam w sposób pośredni ,a mianowicie , nasza reprezentacja miała wielki fart ,że wylosowała do grupy drużyny , poza oczywiście Holandią, które są poza "setką" w rankingu FIFA. Kiedy dokonujemy porównania w pionie to zauważamy ,że zespól nasz czyni postępy , w wielu elementach , lecz kiedy dokonujemy porównania w poziomie ( w stosunku do innych reprezentacji) to nasze otoczenie rozwija się szybciej niż my czyli relatywnie coraz bardziej odstajemy. Pisałem o prawie "proporcjonalnego rozwoju "Zipfa, które stwierdza, a co potwierdzają badania ,że różnice pomiędzy najlepszymi a średniakami i słabeuszami stają się coraz mniejsze . Nasza drużyna jest średniakiem , ale z tendencją odwrotną , nie ku czołówce ,ale ku dołowi . Wynika to przede wszystkim z faktu ,że nasi zawodnicy grają w coraz słabszych klubach , bowiem obecnie tylko Lewandowski gra w wielkim klubie , gdyż Zieliński w Interze jest , bo zagrał w 30% czasu meczowego. Z tego punktu widzenia patrząc to naszymi atutami powinna być taktyka, organizacja gry oraz mentalność w ślad za którą powinny iść zaangażowanie i ofiarność. Robert Lewandowski , który pracował z wieloma wielkiej klasy trenerami powiada,że zawodnicy nabierają zaufania do takiego trenera, który stawia im zadania możliwe do wykonania i kiedy ich wykonanie przekłada się na korzystny wynik . A do tego dobrze jest kiedy trener kształtuje pozytywną atmosferę ,a nie gdy sam stanowi problem . Przed spotkaniem z Maltą trener Urban stwierdził,że jest wielce zadowolony z gry defensywnej i obronnej zespołu , bo mocni Holendrzy oddali na naszą bramkę w pierwszym meczy 4 celne strzały ,a w drugim tylko trzy. Otóż Maltańczycy oddali tych strzałów aż pięć. Po spotkaniu z Holendrami chwaliłem trenera i sztab ,że ustawili jednego z najlepszych strzelców na pozycji pomocnika , co zdezorganizowało ich grę , zwłaszcza wprowadzanie piłki do gry od obrony. Jak pamiętamy manewr te zastosował jako pierwszy Jacek Gmoch w 1977 roku przeciwko Portugalii . Lecz ten sam Gmoch grając przeciwko Danii w tych samych eliminacjach do MŚ w Argentynie uznał ,że grę ofensywną musi oprzeć na twardej nisko zawieszonej obronie i wykorzystaniu w ataku najlepszego strzelca , który ma wysoki współczynnik skuteczności i w tym celu przywrócił reprezentacji Włodka Lubańskiego ( mecz w Kopenhadze zakończył się wynikiem 2;0 ,a Lubański strzelił obie bramki) . We wczorajszym spotkaniu z Maltą ustawienie Lewandowskiego w takiej samej roli jak z Holendrami było błędem . Jeszcze większym było bronienie w wysokiej strefie , bowiem zawodnicy byli niejako skazani na indywidualne pojedynki z napastnikami gospodarzy. W naszą grę wkradł się chaos, i okazało się ,że mówienie o wysokiej klasie Kędziory, Kiwiora czy Wiśniewskiego to mrzonki, gdyż muszą oni w grze przeciwko kilku rywalom być asekurowani przez wahadłowych oraz pomocników. Nie szukam przyczyn słabej postawy we wczorajszym meczu w ustawieniu 3-4-2-1 ,ale na pewno ono nam nie pomagało . Nasza drużyna nie jest na tyle silna ,aby grać w takim samym systemie , z takimi samymi zadaniami przeciwko Holandii i Malcie. Niestety ,ale musimy się pogodzić z tym ,że założenia taktyczno-organizacyjne musimy dostosowywać do rywala , do jego słabych i mocnych stron. Dziennikarze podpowiadali trenerowi Urbanowi ,żeby powołał Walukiewicza , a nie Bereszyńskiego , jak by nie znali integralnych zasad Urbana. Trener Urban ceni piłkarzy charakternych, ale zdyscyplinowanych i lojalnych i do takich ma zaufanie. Bartka Bereszyńskiego wprowadzał do drużyny Legii , po tym jak uznano go za nieprzydatnego w Lechu i miał satysfakcję z jego rozwoju , ale też z tego ,że wraz z Magierą zmienili mu pozycje ze skrzydłowego na prawego obrońcę. Natomiast Walukiewicz zdradził wraz ojcem Urbana, bo jako trener Legi rozmawiał z bardzo młodym obrońcą ukazując mu ścieżkę rozwoju , a ten uwierzył Jóźwiakowi i odszedł do Pogoni. Urban ma swoje kryteria ocen i dla niego charakter liczy się tak samo jak walory piłkarskie. W mediach mamy do czynienia z festiwalem pseudosensacji , czyli gówno burzy związanych z podziałem uczestników baraży na koszyki oraz z kartkami niektórych zawodników. Los naszej reprezentacji nie zależy od koszyków ,ale od poziomu gry drużyny . Właściwie moglibyśmy obawiać się losowania z 4 koszyka, bowiem rzeczywiście byśmy trafili na teoretycznie mocniejszych rywali z 1 koszyka. Natomiast czy będziemy losowani z 1 czy 2 koszyka ma minimalne znaczenie . Np. wszyscy obawiają się reprezentacji Włoch ,a ona grając makabrycznie przegrała nie tylko eliminacje ,ale w ostatnim meczu u siebie dostała w kuper od Norwegów 4;1, a powinno być wyżej. Dobrze ,że baraże odbędą się dopiero za 4 miesiące, bo będzie czas na rozpracowanie rywali , przy czym mnie martwi ,że nadal bardzo daleko nam do profesjonalizmu . W większości reprezentacji wokół sztabu Związki gromadzą wielu naukowców, specjalistów z różnych dziedzin w tym analityków , którzy opracowuję zagadnienia potrzebne w pracy z drużyny i sztabu i np. wokół najlepszych ( Francja, Niemcy, Anglia, Portugala itd) jest ich blisko stu. Przy takiej ilości analiz, opracowań możliwa ilość błędów maleje do minimum. Ja osobiście mam nadzieję,że trener Urban na baraże wybierze do pierwszego składu tylko tych zawodników, którzy są w rytmie meczowym i grają przynajmniej w 75 % czasu meczowego w swoich klubach. Bowiem on wie ,że zawodnik, który nie gra systematycznie np. przez miesiąc traci ze swojej wartości ok. 30 % wartości , a im dłużej ten stan trwa tym jest gorzej. Równocześnie taki zimny prysznic przyda się na rozpalone głowy i uświadomi ,że Urban nie jest żadnym cudotwórcą ,a awans na kolejne MŚ wymaga zdwojonego wysiłku i że nasza reprezentacja nie wystartuje do tego wyścigu z pozycji faworyta.
This is a comment on "Gra o rozstawienie"