- iocosus
Boniek z Papszunem znani są z wzajemnych sobie przytyków, dziś wieczorem Zibi mógłby się zwrócić do trenera Legii w włoskim oryginale: „Hai voluto la bicicletta? E adesso pedala!” czyli: „Chciałeś rower? To teraz pedałuj!”
Wieszaliśmy psy na Astizie, czy w meczu z Koroną była jakaś różnica w grze? Bardziej zatrważająca od wyniku jest konstatacja, że obraz gry Legii, w zasadzie ani na jotę się nie zmienił wobec tego, co widzieliśmy jesienią. Obojętnie czy gramy trójką czy czwórką w obronie, popełniamy w niej „wielbłądy”. W tzw. fazach przejściowych rywal jest zdecydowanie bardziej zdecydowany, groźniejszy, generuje sytuacje, a my spowalniamy rozgrywanie piłki, wolimy ją „szanować” i de facto „bijemy głową w mur”.
Podobnie jak Astiz teraz i Papszun liczy na przełamanie Rajovica! Po ludzku, wykazując się empatią, to Milety musi być żal, osobiście mu współczuję, ale ... no właśnie. Pamiętam, że gdy jeździłem do Sulejówka na ME, to widywałem w niej „terminującego” Orlando Sa. Po Młodej Ekstraklasie pozostały jedynie wspomnienia, zsyłki do drugiej drużyny już się nie praktykuje, ale nie wiem czy taka chwila oddechu, zejście z presji, nie byłaby czymś lepszym dla Milety niż uporczywe piłowanie go w pierwszym składzie.
Kadra Korony jest wyceniana na niecałe 16 mln € a Legii na ponad 32 mln, dysponując tymi zawodnikami skoro tego meczu nie byliśmy w stanie wygrać to przynajmniej powinniśmy go zremisować.
Byłem i jestem zwolennikiem Marka Papszuna jako głównodowodzącego w Legii, ale to nie znaczy, że w kibicowskim pitoleniu otrzyma ode mnie taryfę ulgową.
Nie rozumiem, dlaczego ściąga się Kacpra Urbańskiego a trzyma na boisku kompletnie bezproduktywnego Biczachczjana, który na dodatek w 80 minucie już biegał jakby miał worek cementu na plecach.
Stojanovic zaprezentował się tak jakby chciał udowodnić, że może walczyć z Rajovicem o miano najbardziej przestrzelonego transferu. Augustyniak wszedł do gry z ogromną energią, ale każde jego dojście do piłki, każde zagranie skutkowało błędem, mógłby służyć za wzorzec zawodnika „przebodzcowanego”. Pankov najlepszy w obronie, ale i tak ma na sumieniu pierwszego straconego gola – nie utrzymał linii spalonego.
Vinagre, Wszołek, Kapuadi nieobecni, to wszystko prawda, ale jeżeli stare wygi nie dowożą, to dlaczego na ławce trzyma się młodych: Żewłakowa (wejście jedynie na 10 minut), Wojtka Urbańskiego, nawet Kovacika lub Leszczyńkiego. Gdyby słabo wypadli, zawiedli, to i tak by nie było gorzej niż z doświadczonymi wyjadaczami. Oby Marek Papszun się nie zawiódł zgodnie z tradycją stawiając na repów rutyniarzy, zamiast na nieprzewidywalnych młokosów.
Marek Papszun zyskał opinię skutecznego pragmatyka, bezwzględnie egzekwującego założenia taktyczne. Inauguracja na Ł3 tego nie potwierdziła, ale jeżeli szukac nadziei to właśnie w tym.
***
Baronie Dobrzycki w Widzewie „rozbił bank”, na transfery wydał 15-18 mln € póki co z efektem wiadomym. Również mam pretensję o politykę transferową Legii, ale nie o brak transferów, a właśnie o to, że jest ich za dużo. Przepalamy kasę. Nasza skutecznośc ostatnio to 25%, na czterech zakontraktowanych napastników, Szkurin, Rajovic, Colak, Nsame sprawdził się tylko ten ostatni i to z problemami. Ba, dodam Alfarelę to skuteczność spada do 20% - jeden na pięciu.
This is a comment on "Legia - Korona 1-2: Mróz i strach"

