- Zbyszek
Kiedy Lechia znalazła się na miejscu spadkowym prezes klubu Paolo Urfer i formalny właściciel Firmy Footbal Culture Poland , która zakupiła 95% akcji ( o wątpliwościach wobec źródeł finansowania FCP pisałem w zeszłym roku) postanowił łowić rybki w mętnej wodzie czyli w mediach postawił na tapecie sprawę anulowania kary odjęcia 5 punktów nałożonej przez Komisję Licencyjną PZPN w maju 2025 roku.Pewnikiem Urfer miał świadomość ,że gra znaczonymi kartami ,bowiem chodziło mu wskazanie mocodawcom ,że jak Lechia ewentualnie spadnie to wskutek , jego zdaniem, bezprawnej i niesprawiedliwej kary.
Media ochoczo podchwyciły wersję Urfera , mimo ,że była całkowicie niedorzeczna, gdyż rzecz cała uprawomocniła się 17.09.2025 roku.
W procesie przyznawania licencji klubom na sezon 2025/26 Komisja Licencyjna stwierdziła, naruszenie punktu F 3 oraz F 4 Wielkiej Księgi Licencyjnej i w związku z punktem F 9 podpunkt 12.11.10 nałożyła na Lechię nadzór finansowy oraz ukarała klub odjęciem 5 punktów i zakazem transferów do 30.06.2026. Wbrew temu co piszą dziennikarze samo naruszenie F3 i F 4 nie powoduje obligu ukarania odjęciem punktów, co sprawia dopiero naruszenia F9. Punkt F3 dotyczy braku przeterminowanych zobowiązań na dzień 31,03, danego roku wobec klubów piłkarskich w związku z działalnością transferową, natomiast F4 to brak przeterminowanych zobowiązań na dzień 31.03. danego roku wobec pracowników klubu oraz należności publiczno-prawnych. W sprawie nałożenia kary odjęcia punktów kluczowe znaczenie odegrał F9 , który tyczy braku przeterminowanych zobowiązań wobec klubów z tytułu transferów oraz należności pracowników klubu na dzień 30.06. poprzedniego roku niespłaconych do 31.10. tego roku i w takim wypadku , wobec zaistnienia naruszeń F3 i F4 nakazuje obligatoryjne ukaranie klubu odjęciem punków. Pewno Urfer i jego ekipa nie doczytali Księgi Licencyjnej do końca.Prezes Urfer upublicznił te argumenty jakie były podstawą odwołań , w tym ,że nie wysłuchano jego jako strony , a chodziło mu o to ,że sprawcami przeterminowanych należności byli poprzedni właściciele klubu. W sprawie nie ma to znaczy , bowiem przeterminowane zobowiązania dotyczą klubu ,a nie personaliów.
Po nałożeniu kary Lechia złożyła odwołanie w ciągu 5 dni na podstawie art.51 par.7 Statutu do Komisji Odwoławczej d/s Licencji , która w ciągu 3 dni podtrzymała decyzję Komisji Licencyjnej.Lechia nie zdecydowała się na odwołanie do Sądu Polubownego przy PZPN lecz od razu złożyła skargę do Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim .
Trybunał Arbitrażowy przy PKOL po kompromitacji z 2005 roku , kiedy to uchylił decyzję Komisji Dyscyplinarnej ukarania degradacją za korupcję Szczakowianki i Świtu Nowy Dwór Maz. przyjął i stosuje linię orzeczniczą Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego przy MKOL w Lozannie ( CAS) . CAS przy orzekaniu kieruje się zasadą ,że Związki Sportowe są dobrowolnymi organizacjami skupiającymi samodzielne i niezależne kluby sportowe w formie Spółek Akcyjnych lub innych form prawnych i to one ustalają i przyjmują do realizacji przepisy związkowe , w tym zwłaszcza statuty i regulaminy . Tym samym zmiana decyzji uprawnionego organu Związku może nastąpić wyłącznie w przypadku stwierdzenia naruszenia przepisów lub oczywistej niesłuszności orzeczenia .
Trybunał Arbitrażowy przy PKOL orzeczeniem z dnia 17.09.2025 pozostawił nadzór finansowy i karę odjęcia 5 punktów, a uchylił karę zakazu transferów jako nadmierną.
Po tej decyzji Lechia miała dwie drogi , a mianowicie w ciągu 21 dni od wydania orzeczenia odwołać się do CAS oraz /lub w ciągu 30 dni złożyć na podstawie art. 45 a Ustawy o Sporcie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Lechia zdecydowała się złożyć skargę do SN , bez skargi do CAS. Tym samym nie dochowała 21 terminu i zgodnie z art.58 Statutu PZPN mogłaby ją złożyć za zgodą Zarządu PZPN. Zarząd PZPN ustami prawnika Związku oznajmił ,że byłby skłonny wyrazić zgodę na przywrócenie terminu ,ale pod warunkiem ,że Lechia wycofa skargę kasacyjną z Sądu Najwyższego.
Niestety i Lechia i PZPN wykazują się nieznajomością Kodeksu Postępowania Cywilnego,w tym znowelizowaną w 2005 roku procedurą tyczącą skarg kasacyjnych. Po wprowadzenie w 1984 roku instytucji kasacji wyroków prawomocnych przez SN do polskiego prawa ich ilość rosła, a po 1990 roku skarga kasacyjna sprawiła,że polski system sądowniczy z dwuinstancyjnego stał się prawie trzyinstancyjny.Nowelizacja z 2005 roku wprowadziła instytucję przedsądu , której przejście umożliwia rozpatrzenie skargi przez SN. Tym samym co do zasady SN nie ma obowiązku przyjmowania do rozpatrzenia każdej skargi kasacyjnej, bowiem jej przyjęcie może dotyczyć czegoś ekstraordynaryjnego , a więc tylko wówczas kiedy w sprawie występuje rażące naruszenie zasad prawa, istnieje potrzeba dokonania wykładni prawa lub postępowanie jest nieważne. Według stanu na 15.05.2026 Sąd Najwyższy nie podjął decyzji o dopuszczeni skargi kasacyjnej Lechii do rozpatrzenia. Według linii orzeczniczej SN to w omawianym przypadku sprawa mogłaby tyczyć tego czy Wielka Księga Licencyjna karaniem odjęcia punktów nie przekracza ram zasady równych szans w rywalizacji sportowej.
Przy czym nawet przyjęcie skargi kasacyjnej i ewentualne uchylenie prawomocnej decyzji po sezonie nie wywoła skutków przywracających dla Lechii czyli gdyby spadła to przywrócenie jej odjętych punktów nie przywróci jej do Ekstraklasy , gdyż zasadą jest niezmienność tabeli rozgrywek po ich zakończeniu, co także ma swe umocowanie w art. 2 par KPC , iż " Nie są rozpatrywane w postępowaniu sądowym sprawy cywilne , jeżeli przepisy szczególne przekazują je do właściwości innych organów".
Tak więc mamy do czynienia z burzą w szklance wody .
W naszej Ekstraklasie mamy do czynienia z licznymi paradoksami , a jednym z nich jest fakt , iż drużyna Lechii znajdująca się na miejscu spadkowym z ligi strzeliła najwięcej bramek ( 59), będąc lepszą pod tym względem od Mistrza Kraju.
Każda faza gry w piłkę nożna ma swoją specyfikę , i tak samo jest w taktycznych zasadach w atakowaniu. Aby bowiem sposób prowadzenia gry przez zespół był dobrze zorganizowany to każdą z faz gry muszą definiować zasady organizacji gry. Są one punktami odniesienia zgodnymi z przyjętym modelem , co można też określić jako wzory zespołowych zachowań. Zasady te muszą być pomocne zawodnikom, skracając jednocześnie czas potrzebny na podejmowanie decyzji.Nie mogą być one ścisłymi normami. lecz wskazują kierunek w którym trzeba zmierzać w każdej dogodnej sytuacji.
W atakowaniu pierwsza zasada orientuje myślenie zespołu oraz zawodników na najważniejszy obszar na boisku ( w fazie posiadania piłki) ,a więc pole karne.Zasada wejścia w pole karne wytycza jasne granice oraz punkty odniesienia zawodnikom. Ważność i istota tej koncepcji przejawia się w statystykach zdobywania bramek oraz przestrzeni z których padają. Wejście w pole karne definiowane jest jako znalezienie się w środkowych sektorze pola karnego z piłką otwartą ( przygotowana do uderzenia ) , po którym istnieje szansa oddania strzału do bramki rywali. Środkowe rejony pola karnego to według statystyk miejsca z których pada blisko 90% bramek. Zasada wejścia w pole karne ma również swoje odzwierciedlenie w pojęciu goli oczekiwanych x G . Jest on wskaźnikiem jakości sytuacji bramkowej generowanym na podstawie wielu zmiennych jak ; pozycja oddania strzału, kąt, sposób uderzenia , rodzaj asysty itp. Istnieje więc oczywisty związek między jakością sytuacji brakowych a wynikiem meczu .
Drugą główną zasadą taktyki atakowania jest zdobywanie pola gry. Zdobywanie pola gry jest bardzo istotnym działaniem z punktu widzenia osiągania przestrzeni przy bramce rywali. Istnieje wiele narzędzi realizacji tej zasady. Na poziomie zespołowym jest to pozycjonowanie się w taki sposób , który umożliwia zbliżanie się do bramki rywali - jest to aspekt gry bez piłki. Poziom grupowy oraz indywidualny musi przejawiać się w chęci zdobywania pola gry w każdym działaniu , z piłkę i bez niej. To nastawienie mentalne , połączone z odwagą i zdecydowaniem, gdzie pierwszą myślą zawodników staje się progres akcji a stronę bramki rywala. Podanie piłki to nie jedyne działanie jakie podejmują zawodnicy w ataku. Innymi są przyjęcie piłki, jej prowadzenie oraz drybling.Zdobywanie pola gry to działanie pożądane ,ale nike zawsze możliwe do wykonania z uwagi na działania obronne przeciwnika.Dane wykazują ,że im dłużej piłka znajduje się w sektorze boiska tym szanse na zdobycie pola gry poprzez akcję w tej przestrzeni maleją. Odwrotna sytuacja zachodzi wówczas kiedy akcja jest szybko przenoszona z jednego miejsca na inne.To podczas takich zmiennych akcji zawodnik z piłką ma najczęściej chwile bez presji ze strony obrońcy co zwiększa szanse na działania zdobywające.
Trzecią zasadą kompleksowości w atakowaniu jest wsparcie dla zawodnika z piłką. To wspieranie jest narzędziem za pomocą którego można zbliżyć się do bramki rywala mijając kolejne linie obrony. Ta zasada sprowadza się do tworzenia odpowiednich linii podań dla określonej akcji w trakcie gry. Kluczowym sygnałem dla rozpoznania jaka linia podania wymagana jest w danej akcji są koncepty piłki otwartej i zamkniętej. Gdy w ataku partner z piłką nie ma wyraźnej presji rywala , natomiast sam panuje nad piłką mówimy ,że ma piłkę otwartą czyli przygotowaną do kolejnej akcji. Sytuacja odwrotna występuje podczas zbliżania się do przeciwnika i próby odbioru - kiedy trudno jest grac do przodu występuje koncept gry zamkniętej. Rozumienie gry otwartej i zamkniętej determinuje rodzaj wsparcia dla zawodnika z piłką. Podczas atakowania , gdy presja rywali jest niewielka jego partnerzy powinni stwarzać zdobywające linie podań, takie które pozwolą minąć formacje przeciwnika. Jest to wsparcie zdobywające. Natomiast gdy rywal wywiera silną presję na zawodnika z piłką konieczne jest tworzenie mniej ryzykownych linii podań - jest to wsparcie utrzymujące. Pozwala ono "uciec" spod ataku rywala bezpiecznym podaniem, niekoniecznie do tyłu .
Ostatnią zasadą w fazie posiadania piłki jest atak przestrzeni.Odnosi się on szczególnie do fazy finalizacji i polega na wbiegnięciu za linie obronne przeciwnika. Przy czym ruch w kierunku podania prostopadłego jest równocześnie wsparciem zdobywającym. Atak przestrzeni ma nie tylko znaczenie dla tworzenia sytuacji bramkowych ,ale wpływa na dezorganizację funkcjonowania formacji obrony rywala. Kluczowe dla powodzenia ataku przestrzeni jest uchwycenie momentu w którym wbiegnięcie za linie formacji rywala może przynieść efekt.Przy czym taka akcja może odnosić się do wbiegnięcia " w długość" , jak i "w szerokość" obrony przeciwnika.
Taktyka Lechii jest zdumiewająca, gdyż dobrze opanowała ona trudne do wyuczenia narzędzia ofensywne , natomiast aż razi bezradność zespołu w bronieniu ,. mimo ,że techniki obronne są znacznie łatwiejsze do opanowania.
Wiele klubów szansy sukcesu upatruje w posiadaniu w swych szeregach bramkostrzelnego napastnika.W Lechii takim zawodnikiem był Słowak Tomasz Bobcek. Podobno w przerwie zimowej ofertę za niego złożyła Slavia Praga ,ale Urfer podyktował zaporową cenę 15 mln Euro i do transakcji nie doszło. Tym samym niejako Urfer dał do zrozumienia,że sytuacja finansowa Lechii nie jest dramatyczna,ale także ,że liczył na coś więcej niż tylko utrzymanie . Jak widzieliśmy wczoraj Bobczek był aktywny, ale był groźny dopóki Augustyniak nie rozeznał się w jego sposobie poruszania się w polu karnym , co sprawiło,że praktycznie Słowak stracił kły. Ceny na snajperów mogą dziwić tych, którzy nie rozumieją istoty piłki nożnej , w której gole są rzadkością i ich zdobywcy jednocześnie wytwarzają produkt w postaci trofeów. W taki ,a nie inny sposób działa tzw. wolny rynek. Warto zauważyć ,że ten tzw. wolny rynek istnieje w piłce nożnej od 1961 roku kiedy to b. przewodniczący związku zawodowego piłkarzy a potem prezenter i ekspert telewizyjny Jimmy Hill wygrał "wojnę " o zniesienie limitów zarobków piłkarzy zawodowych oraz ograniczeń transferowych.
Analitycy zajmujący się wpływem ilości bramek na liczbę zdobytych punktów stwierdzają zgodnie ,że w piłce nożnej najwięcej punktów zdobywa się strzelając o jedną bramkę więcej ale na wynik 1;'0. 2:1 lub 2:0 czyli te bramki są decydujące i tym samym największą wartość mają ci zawodnicy, którzy w wyrównanych spotkaniach potrafią zdobyć bramki na wagę zwycięstwa. Lechia , owszem zdobyła wiele bramek ,ale np. w takich meczach jak z Pogonią 4, z BBT 5 czy Górnikiem też 5 przy czym np, bramki powyżej 2 z BBT i powyżej 3 z Górnikiem nie miały żadnego znaczenia , były bezwartościowe.Na drugim biegunie od trenera Lechii Carvera stoi taki Papszun, który te związki zasad rozumie i stosuje nie waląc po łbie słabych ,ale z każdym grając o to minimum dające wygraną lu chociaż remis.
Trener Carver na wczorajsze spotkanie zmienił ustawienie swego zespołu z 4-2-3-1 na 4-4-2 uznając,że będzie ono bardziej niewygodne dla Legii.Lecz jak widzieliśmy boiskowe ustawienie wyjściowe to 4-5-1, gdyż Sezonienko trzymał się drugiej linii i Bobczek był samotnym zielonym żaglem. Poza kilkunastoma minutami pod koniec spotkania Lechia wczoraj nie przypominała zespołu , który dobrze opanował zasady atakowania . W moim przekonaniu źródłem problemów Lechii w rozprowadzaniu akcji ofensywnych jest niższa niż jeszcze miesiąc temu ich dynamika , brak przyśpieszenia w końcowej fazie finalizacji.
Wczoraj też można było zaobserwować ,że obrona Lechii nie jest monolitem ,a gra bocznych obrońców "woła o pomstę do nieba'.Przy czym czymś niezrozumiałym było to ,że widząc słabość bocznych obrońców nie było ich asekuracji ,ani podwajania krycia. Chyba Carver pogodził się ze słabością w obronie i dlatego stawiał na ofensywę, bo inaczej trudno pojąc lekceważenie dla podstawowych technik obronnych.
Po I słabej połowie w drugiej Lechia ruszyła do ofensywy,ale bez zmiany ustawienia pozwalającego na poszerzenie pola gry. Nie wiadomo dlaczego gracze Lechii nawet wchodząc większymi siłami w pobliże pola karnego Legii, zamiast wykorzystywać słabość terenową gry na trzech środkowych obrońców uporczywie zgrywała piłkę do centrum , gdzie było najgęściej.Kiedy wydawało się ,że Legia bez problemu dowiezie skromne 1:0 trener Papszun postanowił dać pograć trzem zmiennikom , w tym na wahadłowym Wojtkowi Urbańskiemu , który nim się zorientował o co na tej pozycji chodzi został ograny i zrobił się remis.Zespół Lechii przejął inicjatywę ,aby szybko ją stracić po niepotrzebnej czerwonej kartce Żelizki, a bramkę po szkolnym błędzie bramkarza.
Trener Papszun ustawił zespół Legii w kontrze do tego co w większości spotkań prezentowała Lechii czyli skutecznego ataku i dziurawej obrony. System 3-4-3 z trzema klasycznymi napastnikami ( środkowy i skrzydłowi) miał wykorzystywać słabość obrony Lechii ,a równocześnie nie dopuszczać do włączania się ich bocznych obrońców w akcje ofensywne. Jednocześnie Papszun zaczął realizować to co zapowiedział, a mianowicie wstawianie do składu wyjściowego młodych zawodników trenujących z I zespołem. Nie tylko zmianą ustawienia ,ale i grą wysoką strefą Legia postawiła barierę przed zakusami gry ofensywnej Lechii. Nasza drużyna po prawdzie grała defensywnie , gdyż przed piłką w fazie ataku było co najwyżej 2-3 zawodników , a reszta była za. Ta konsekwentna zamknięta gra sprawiła,że dopiero w 43' piłkarzom Lechii udało się wedrzeć z zewnątrz do wewnątrz pola gry.
Można zasadnie sądzić ,że nasi zawodnicy byli zaskoczeni brakiem waleczności piłkarzy Lechii, którym zagraża przecież widmo spadku. Grając piłką przed naszymi zawodnikami ,a nie za gracze Lechii wydatnie pomagali naszej obronie. Wszystko grało jak należy do czasu aż Papszun w 58' dokonał 3 zmian , które wpłynęły ożywczo na zniechęconych graczy Lechii ,a zdobyta przez nich bramka stała się tego dowodem.Dobrze ,że nasz trener się zrehabilitował wprowadzając na boisko nie obrońcę ,ale napastnika Cudaka co by nie bronić remisu, ale wygrać i wygrał.
Przyznam ,że Damian Sylwestrzak prowadząc mecze Legii na Ł3 na ogół nie dawał powodów ,aby go chwalić. Chyba jemu klimat Warszawski szkodzi, gdyż wczoraj morska bryza rozświetliła mu umysł i zaostrzyła wzrok , bowiem mając kilkanaście trudnych do oceny sytuacji potrafił dobrze je rozwiązać. Co prawda 4 razy VAR mu pomógł ,ale też widać było ,że rekomendacje VAR były zgodne z jego oczekiwaniami. W 88' w sytuacji w której po faulu Augustyniaka na Menie zawodnikom , w pierwszej kolejności Lechii , puściły emocje i doszło do starć - zachował stoicki spokój, pozwolił się rozgrzanym głowom wyszumieć i dopiero na spokoju kilku najbardziej krewkich pokarał kartkami .
Sędzia Sylwestrzak nie posiada daru dobrej komunikacji z zawodnikami ,ale to jedyny mankament, który nie zaważył na wysokiej ocenie za prowadzenie wczorajszego spotkania.
Po wczorajszym spotkaniu główna myśl jest taka : czy aby nie za późno przyszło najpierw otrzeźwienie a potem przebudzenie Legii, aby nie uznać sezonu za zmarnowany.
This is a comment on "Lechia - Legia 1-2: Cień szansy"

