A+ A A-
  • Baron
Klub z największym potencjałem w Polsce, od ostatniego mistrzostwa w sezonie 2020/21 zajmował następujące miejsca w lidze: - 2021/22 - 10 miejsce (walka o utrzymanie) - 2022/23 - 2 miejsce - 2023/24 - 3 miejsce - 2024/25 - 5 miejsce - 2025/26 - 6 miejsce (walka o utrzymanie+ brak pucharów) To pokazuje, że od kilku lat Legia zalicza stały regres, to nie jest żaden przypadek tylko już pewna prawidłowość, którą wszyscy obserwujemy. A ta prawidłowość nie wzięła się z powietrza, tylko wzięła się z czegoś innego, a wspólnym mianownikiem tego wszystkiego jest osoba właściciela - Dariusza Mioduskiego. Zamiast budowy potęgi, my kibice otrzymaliśmy lata chaosu, które idealnie obrazują dramatyczny spadek formy w tabeli, chaos właścicielski i menedżerski. W przypadku Legii to decyzje oparte na wizerunku, częste i pochopne zmiany trenerów oraz nietrafione, drogie transfery. Przepalono miliony z biletów i wpływów z UEFA, co min. doprowadziło klub do gigantycznego zadłużenia.Katastrofalny sezon 2021/2022 to wtedy zamiast walki o obronę tytułu mistrza, Legia przez długie miesiące szorowała po dnie tabeli i realnie broniła się przed spadkiem z ligi, kończąc rozgrywki na kompromitującym, 10. miejscu, miniony sezon był powtórką z rozrywki.Choć klub miewał pojedyncze zrywy (jak wicemistrzostwo czy faza pucharowa Ligi Konferencji), to stabilizacja na najwyższym poziomie zniknęła. W bieżącym sezonie 2025/2026 Legia ponownie borykała się z ogromnymi wahaniami formy, zajmując odległą pozycję w środku stawki i tracąc dystans do czołówki, rzutem na taśmę zapieniając sobie utrzymanie. Dla nas kibiców Legii pozostała świadomość utraconej szansy na zbudowanie klubu formatu europejskiego, o czym zapewniał nas sam Mioduski, z której pozostała nam jedynie walka o ligowe przetrwanie i frustracja z powodu zmarnowanego potencjału. Historia rządów Mioduskiego to nieustanna pętla tych samych potknięć. Po każdym kryzysie słyszymy zapowiedzi zmian i "nowego rozdania", tak jak choćby formalne przekazywanie bieżącego zarządzania operacyjnego prezesowi Herze, który sam przyznawał w wywiadach, że na futbolu to za bardzo się nie zna, po czym klub i tak wraca do punktu wyjścia, impulsywnych zwolnień trenerów i niespójnych transferów. Brak autorefleksji u Mioduskiego sprawia, że surowa ocena jego działalności w Legii jest w pełni uzasadniona. Osobiście uważam, że pod obecnymi rządami Legia nie jest w stanie odzyskać dawnego blasku i konieczna jest całkowita zmiana właścicielska, aby klub wrócił na szczyt. Niestety ale to jest po prostu smutna rzeczywistość, którą od lat z bólem obserwujemy my kibice Legii, ale pewnie i ci, którym zależy na poziomie polskiej piłki w Europie. Case study Legii to idealny przykład na to, że w futbolu pieniądze i prestiż bez profesjonalnej struktury zarządzania bardzo szybko obracają się w kryzys.Z perspektywy czasu widać, jak wielką cenę Legia płaci za brak długofalowej wizji oraz profesjonalnego zarządzania. Każdy kolejny sezon pod wodzą obecnego właściciela to jest loteria od chwilowych sukcesów w pucharach aż, po bolesne zderzenia z ligową rzeczywistością. Warto jeszcze zwrócić uwagę na jeszcze ten aspekt, a mianowicie dla Mioduskiego Legia nie jest tylko klasycznym projektem biznesowym, lecz też bezcenną wejściówką do ekskluzywnego świata wielkiej piłkarskiej dyplomacji na salonachw Genewie czy Nyonie. Prawda jest taka, że bez posiadania dużego klubu w europejskiej stolicy, nikt w strukturach międzynarodowych nie rozmawiałby poważnie z działaczem z Polski. Dzięki Legii Mioduski zbudował imponujące osobiste CV na arenie międzynarodowej: jest Wiceprzewodniczącym EFC,dawniej ECA. Od lat nieprzerwanie piastuje funkcję wiceprezesa European Football Clubs (EFC), organizacji zrzeszającej najpotężniejsze kluby w Europie. Zasiada tam przy jednym stole z szefami takich marek jak PSG, Real Madryt czy Juventus.Wpływy w spółce UEFA (UCC): Wchodzi w skład rady zarządzającej UEFA Club Competitions SA, czyli podmiotu, który realnie decyduje o strategii biznesowej i miliardowych zyskach z Ligi Mistrzów czy Ligi Europy. Jest też jednym z architektów powstania LKE. Dochodzi do tego kluczowa rola w PZPN. W połowie 2025 roku sformalizował swoje wpływy na krajowym podwórku, zostając wiceprezesem PZPN ds. zagranicznych. Ta sytuacja tworzy ogromny paradoks, który niesamowicie irytuje nas wszystkich kibiców Legii. Podczas gdy Legia co chwilę popada w kryzys wizerunkowy, traci punkty z ligowymi średniakami i boryka się z długami, jej właściciel regularnie bryluje na międzynarodowych sympozjach, opowiadając o globalnych strategiach rozwoju futbolu. Dopóki funkcja właściciela Legii gwarantuje mu status wpływowego dyplomaty w strukturach UEFA, dopóty presja ze strony kibiców Legii czy słabe wyniki w Ekstraklasie, to uważam, że nie zmuszą go do sprzedaży Legii. Sprzedaż klubu oznaczałaby dla niego natychmiastowe wypadnięcie z tego elitarnego, europejskiego kręgu.Scenariusz, w którym Legia pozostanie zakładnikiem osobistych ambicji właściciela i będzie dalej dryfować w ligowej szarzyźnie, w mojej ocenie wydaje się niestety najbardziej prawdopodobny. Obecny model zarządzania po prostu się wyczerpał. Legia potrzebuje inwestora z ogromnym kapitałem zdolnym spłacić narastające zadłużenie klubu,całkowitego przewietrzenia struktur i oddania pionu sportowego w ręce profesjonalistów, a także wyceny klubu na rynku, często szacowanej przez właściciela na abstrakcyjne sumy, która urealni proces ewentualnego przejęcia i naprawy tego co zostało zepsute. Czy jest to realne, to na chwilę obecna nie sadzę, nie mniej @Dalkub jakiś czas temu pisał tutaj, że ponoć zainteresowane przejęciem Legii są min. jakieś fundusze inwestycyjne itp.Nie mam takiej wiedzy ale...może jest coś na rzeczy? Cóż, ja sobie wielkich nadziei na przyszłość nie robię.
This is a comment on "Ulga i troska"