- corazstarszy
Ciekawe te mecze 1/16 finału (jak to brzmi? W poprzednich całych MŚ grało tyle drużyn, ile teraz zostało po fazie grupowej).
Niemcy - Paragwaj. Pierwszy raz w historii MŚ Niemcy przegrali w karnych. Ale szczerze to nie ma kogo żałować. Bo niczego dobrego nie pokazali. Cztery lata temu, kończąc z bilansem 1-1-1 i wracając do domu po meczach grupowych, piłkarsko pokazali się lepiej. Mecz był paskudny. Nie mam cienia sympatii do gry demonstrowanej przez Paragwaj. Widziałem kiedyś równie niefajny mecz. W 1986 r. w Meksyku była ¼ finału RFN - Meksyk, 0-0, k. 4-1. Tam były czerwone kartki, cały czas się bili, faulowali i prowokowali. Jedni byli drugich warci.
Nie tylko Pavlović w reprezentacji (w Bayernie dobrze się spisuje) na tych MŚ okazał się pomyłką. Anton wpuszczony na boisko, żeby robić wybloki, Woltemade - bo ma centymetry. Bardzo nisko reprezentacja Niemiec upadła. Piłka jakość tej dwójki nie była taka, żeby zabierać ich na turniej.
Rozczarowała mnie Japonia. Pamiętając ich występ sprzed 4 lat i mecze w grupie teraz, sądziłem, że są w stanie nie dopuścić do takiej dominacji przeciwnika jak to miało miejsce w 2. połowie. Widać było okrucieństwo piłki w tej sytuacji na 2-1. Chodzi mi o Tanakę - na ułamek sekundy się zagapił, sądził, że może prowadzić piłkę. Stracił i już nie dało się tego naprawić. Nie wiem, czy to Japonia jednak taka słaba, czy Brazylia taka dobra. Wolałbym to drugie. Jak zareagował na sytuację na boisku Ancelotti, a jak Nagelsmann?
Maroko - Holandia. Szkoda, że jedna z tych drużyn musiała odpaść. Bardzo dobry mecz, mimo obustronnej ostrożności. I znowu okrucieństwo futbolu - chodzi mi o bramkarza Oranje.
This is a comment on "Mundial - czas rozstrzygnięć"

