- corazstarszy
Mi się ten mecz bardzo podobał. Inaczej niż Senator, tej pary nie uważałem za mało ekscytującą. 2 i 4 drużyna poprzedniego mundialu, a obydwie w tym turnieju pokazały już wiele fajnego. Siła Trójkolorowych jest przeogromna. Wczoraj np. przyglądałem się bacznie Olise. Jestem fanem tego zawodnika. W dotychczasowych meczach wszystko robił na ekstrapoziomie - w rozegraniu, w walce o piłkę i odbiorze. A wczoraj miał wiele momentów, gdy był niechlujny i zagrywał lekceważąco. Mimo ubytku w jakości tak ważnego zawodnika Francji, Maroko nie miało kompletnie nic do gadania, a Francja i tak miała miażdżącą przewagę. Nawet przy 2-0 Olise miał bardzo fajną sytuację w polu karnym, ale celując w dalszy róg, jakoś tak bez zaangażowania strzelił, chyba bardziej skupiając się na tym, żeby piłka miała ładną trajektorię niż na tym, żeby skutecznie wykończyć. Miał też fantastyczną asystę drugiego stopnia przy golu na 2-0. Takie same uwagi o Doué. W 36. minucie, gdy zabrał piłkę Marokańczykowi stojącemu twarzą do własnej bramki i popędził z nią indywidualnie, zakończył to takim niezbyt starannym strzałem, technicznym i po ziemi, ale to nie był maks, jaki dało się w tej sytuacji osiągnąć. Bramkarz obronił. I przy 2-0 wszedł Matete. Deschamps zna swoją drużynę i na pewno wie, co robi. Ale dla zewnętrznego obserwatora, zmiana trochę nielogiczna. Gabaryty Matete ma takie jak Lukaku - olbrzym. Po co taki zawodnik przy 2-0? Przecież nie będzie musiał toczyć siłowych pojedynków w polu karnym. Więc, bardziej zmiana na podtrzymanie atmosfery i ducha w zespole niż z czystych potrzeb boiskowych. To jaka tam musi być siła, skoro na coś takiego sobie trener może pozwolić w ćwierćfinale?
Jeśli coś ma zgubić Francję, to to właśnie: ufni we własną siłę, mogą nie chcieć zagrać na 100 procent. Włączy im się myślenie typu ‘tyle wystarczy’. I czasem to jest zgubne. Z zagrożeń dla nich, to być może także to, że Upamecano całe mecze rozgrywa świetne, ale zawsze ma przynajmniej jedną obcinkę na mecz (wczoraj był bliska samobója po kiksie).
I sędziowanie. Sytuacja trochę podobna do anulowanej bramki Egiptu na 2-0. Przy akcji na 1-0 była ręka (albo Rabiot, albo Digne; jakieś 3-4 sekundy zanim Mbape dostał piłkę od Doué), taka że miała wpływ na późniejszy rozwój akcji. To był materiał na VAR i odwołanie tego, co się stało później. Marokańczycy zresztą to zgłaszali. Poszkodowani czuć się jednak nie powinni, bo w 1. połowie była taka sytuacja, że Hakimi w siłowej walce o wychodzącą za linię końcową piłkę we własnym polu karnym, wyraźnie ciągnął za spodenki Doué. Powtórka była na tyle sugestywna, że sędziując, ja bym tego tak nie zostawił (skończyło się na wznowieniu od bramki przez Maroko). Zmierzam do tego, że nawet mimo VARu trudno o takie absolutnie nieomylne rozstrzygnięcia. Może dobrze, bo inaczej mecze wydłużyłyby się bardzo znacznie.
Maroko bardzo fajnie się zaprezentowało na tym turnieju - 1. połowa z Brazylią, bardzo ekscytujący mecz z Holandią, utemperowanie rozhulanej Kanady i Haitańczykom dali zdobyć dwie bramki. Świetna reprezentacja.
Jeżeli w półfinale będzie Francja - Hiszpania, to dla mnie to będzie przedwczesny finał, patrząc na to, co obie reprezentacje mogą i co pokazały dotychczas w turnieju.
This is a comment on "Mundial - czas rozstrzygnięć"

