- dalkub
Szwecja – Polska 3:1 i znowu ten sam film co w marcu. Pół godziny dobrej piłki i gol po 12 podaniach, a potem trzy bramki stracone tak, jakby Szwedzi strzelali na treningu. Dwie padły po stałych fragmentach, jedna po akcji skrzydłem, którą znamy aż za dobrze.
Zacznę od lewej strony, bo tam przegraliśmy ten mecz. Z Bośnią grał tam Kiwior, w Solnej Puchacz, a od 65. minuty Frankowski. Trzy pomysły w dwóch meczach i żaden nie jest lewym obrońcą z lewą nogą. Puchacz był dokładnie taki, jakiego pamiętamy sprzed dwóch lat. Z przodu ambicjonalny chaos, z tyłu nie dojeżdża, do tego żółtko za wślizg w stylu Góralskiego i 17 podań do tyłu na 42. Frankowski wszedł i siedem minut później Walemark zgubił go przy golu na 1:3. Chłopak z Lecha, z tej rzekomo słabej Ekstraklasy, robił z naszą lewą flanką, co chciał. A Gurgul, który ma go na co dzień na treningach, siedział w domu. Zamiast szlifować jakiś układ, szukamy kwadratowych jaj.
Co do Zalewskiego: z przodu asysta i kilka szarpnięć, ale za jego plecami regularnie robiło się pusto. Puchacz zostawał sam na sam z Walemarkiem, a Kiwior go nie asekurował. Twardych liczb o tym, ile Nicola wracał, nie widziałem. Wygląda to jednak bardziej na dziurę w systemie niż na pech jednego zawodnika.
Obrona w ogóle? Piątka w niskim bloku, trzech stoperów, a przy dwóch golach przy strzelcu nie ma ani jednego Polaka. Przy 1:3 Wiśniewski i Cash poszli do tego samego Szweda, a Gyökeres stał sam. @Gawin dobrze to rozpisał: nikt nie wie, czy kryjemy strefą, czy człowieka. Przy 1:2 Szymański dał się nawinąć na rogu szesnastki (sam to przyznał), a Żukowski odwrócił się od strzału. Przy 0:1 Bednarek został uprzedzony, a Kiwior się pogubił. I najlepsze: z Bośnią graliśmy czwórką i obrona była najmocniejszą częścią meczu. Trzy dni później wracamy do trójki z wahadłami, i to po raz dziewiąty z tymi samymi stoperami. Co zgrupowanie przestawiamy meble.
Druga połowa to osobny temat. Do przerwy mieliśmy 13 strzałów, więcej niż Szwedzi przez cały mecz, Zieliński 26 na 26 celnych podań, a Nowak wyglądał jak stary wyga. Po przerwie totalne piardnięcie: Nowak zgasł, Żukowski zgasł, Zieliński nie wziął gry na siebie. Część to nogi, ale część to Potter. Szwedzi podeszli wyżej, zabrali nam piłkę, a my planu B nie mieliśmy. Szymański mówi, że albo źle wchodzimy w pierwszą połowę, albo w drugą. To już nie wypadek, to się powtarza.
Do tego zmiany. Zieliński i Szymański schodzą w 76. minucie, Żukowski, bezużyteczny po przerwie, gra do końca, a Lewy wchodzi w 88. za stopera. Pietuszewskiego ściągnięto z rehabilitacji w Porto po to, żeby oglądał mecz z trybun.
Nie zwalałbym tego na samego Puchacza czy Wiśniewskiego. Pół roku po barażu nie mamy ani jednego ustawienia, ani automatyzmów w obronie, ani lewego obrońcy. Jeśli z Rumunią Urban znowu zacznie od przestawiania, to za chwilę będziemy tu dyskutować o dywizji C.
Wesoły Pan Janek właśnie pokazuje swoje prawidziwe oblicze czyli jak mawiał śp Kazimierz Górski to dobry trener tylko wyników nie ma i na tym zakończę
This is a comment on "Ligi Narodów czas"

