A+ A A-
  • a-c10
@ Corazstarszy: Skoro Bella Italia ma taki dobry narybek, to skąd problemy ich dorosłej reprezentacji? Bo młodzi Włosi byli świetni. Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy Smile Póki co, Azzurrini wygrali meczyk z Polską (no, plus tam parę innych meczyków) w mało poważnych eliminacjach do niewiele poważniejszych mistrzostw, którymi – poza Iocosusem Wink – nikt się nie interesuje. Zanim z tych chłopaków wyrosną pełnoprawni Azzurri (o ile w ogóle wyrosną), to jeszcze niejeden milion turystów zdąży sobie fotkę z Koloseum strzelić. @ Iocosus: Czarny poniedziałek Biało-Czerwonych! Bo ja wiem? Jeśli chodzi o młodzieżówkę, to moim zdaniem można się było tego spodziewać. Po serii świetnych meczów musiał wreszcie kiedyś nadejść ten słabszy. Trochę źle, że akurat teraz. A trochę dobrze, bo wokół tej drużyny zaczęło narastać jakieś niezdrowe podniecenie i niektórzy zupełnie serio przypominali sobie pewien cytat z Wojciecha Kowalczyka. Ociupina lodu na rozgrzane głowy w takiej sytuacji nie zawadzi. Co zaś się tyczy dorosłej kadry, chyba wykrakałem powrót do szarości. Przepraszam. Ale będę krakał dalej, bo… @ Gawin: taka będzie nasza reprezentacja za Urbana Mam wrażenie/obawy, że Urbana to właśnie pożegnaliśmy. Przy czym, o ile jego samego jest mi trochę żal (a trochę też mam żalu do niego, o czym jeszcze zaraz), tak w szerszym kontekście uważam, że bez względu na nazwisko selekcjonera, powinniśmy się przyzwyczajać do pewnej dosyć smutnej myśli: pogoda to jest dla bogaczy. Dla niebogaczy są prognozy złe. A my, niestety, zwłaszcza w pewnych rejonach boiska zrobiliśmy się biedni jak kościelne myszy. O tym, że nie będziemy mieć drugiego Lewandowskiego, wiedział każdy, kto w ogóle cokolwiek wie o naszej kopaninie. Sęk w tym, że my nie mamy nawet drugiego Piątka. Nie mamy – a przynajmniej na tym zgrupowaniu nie mieliśmy – nikogo, kto potrafiłby się znaleźć w tej cholernej szesnastce i choćby piszczelem, kolanem, półdupkiem, czymkolwiek przepchnąć piłkę za linię bramkową. Żukowski owszem, starał się, walczył, próbował. Tego mu odmówić nie można. Można za to, a przypuszczalnie nawet trzeba, zauważyć że z tych jego wysiłków kompletnie nic nie wynikało. Mam wspomniany już żal do Urbana o tego nieszczęsnego Czubaka. Kurde, przecież w takim meczu, jak dzisiaj, to on by się mógł odnaleźć. Z drugiej strony, patrzę na poprzednie zdanie i uświadamiam sobie, że napisałem je o gościu z zespołu, który na dzień dzisiejszy spada z Ekstraklasy. I bądź tu mądry, człowiecze. Bidę z nyndzą mamy też w bramce. Wiem, nie porażam tu oryginalnością, ale wciąż jakoś trudno mi się do tego przyzwyczaić po tych wszystkich dekadach, kiedy gdzie jak gdzie, ale między słupkami to mieliśmy z kogo wybierać. Jasne, trudno winić Marcina Bułkę za puszczony rzut karny. Równie jednak pod górkę miałbym z uzasadnieniem tezy, że on podczas tych czterech spotkań pokazał się jako golkiper prawdziwie reprezentacyjnego formatu. Tu niepewne wyjście, tam śliskie rękawice, siam spóźniona reakcja… No staniki nie fruwają, nie ma to tamto. Z drugiej strony, jak nie on, to kto? Sam jeden Skorupski, który młodszy już nie będzie? No bo te wszystkie Mrozki i inne Abramowicze, co to jeszcze chwilę temu miały rozstrzygać między sobą spór o bluzę z nr 1, no cóż… Może jeszcze będą, ale na razie wygląda to blado. Bez solidnego bramkarza i bez gościa na szpicy, co to przynajmniej od czasu do czasu sieknie jakiegoś gola, to te kiwki i kółeczka panów ZZ w ogromnej większości przypadków pójdą psu w zadek. Echhh… Wychodzi na to, że Senator, co to wiecznie paple, że się nie zna Wink najtrafniej zdiagnozował sytuację.
This is a comment on "Ligi Narodów czas"