- a-c10
@ Gawin:
Ja się, rzecz jasna, bez zastrzeżeń zgadzam z Twoją analizą urbanowego pomysłu na kadrę. Tylko co z tego? Owszem, ku mojej uldze, acz też i zdziwieniu, Kulesza postanowił jak na razie nie pociągać za spust. Co oczywiście w żaden sposób nie oznacza, że nie zrobi tego, dajmy na to, za tydzień, bo [wstaw tu sobie jakiś powód, im głupszy, tym lepszy]. Wciąż jednak uważam, że egzekucja została bardziej przełożona, niż odwołana.
Tyle, że to dalej nie ma większego znaczenia. Powiedzmy, że przyjdzie jakiś inny trener. Załóżmy, że nieco lepiej odczyta warunki pogodowe i zamiast kąpielówek od Burberry i koszulki od Armaniego ubierze kadrę w… no nie, nie w wodery z Decathlona i sztormiak z demobilu a la Michniewicz. Niech to będzie coś pomiędzy, jakaś jesienna kurteczka i dżinsy z sieciówki. Czytaj: nie będzie (bezproduktywnego) klepania czterdzieści metrów przed bramką rywala, ale nie wróci też uporczywe przesuwanie, przesuwanie, (…), przesuwanie trzydzieści metrów przed bramką własną. Będą za to jakieś próby odnalezienia tzw. złotego środka. Tylko znów: co z tego? Czy w tym złotym środku uda się wyczarować bramkarza? Lewego obrońcę? Napastnika? Albo chociaż kogoś, kto bez względu na nominalną pozycję wniesie do tej kadry choć odrobinę charakteru? Raczej wątpię, dlatego przypuszczalnie wciąż będziemy skazani na gierkę w dwa uda.
Czyli dokładnie na to samo, co w przypadku pozostania Urbana na stanowisku. Piszesz, że wczoraj zatriumfowała pragmatyka. No spoko, twierdzenie wygląda na logiczne. Wciąż jednak, gdyby zawodowy, podobno utalentowany futbolista Szymański posłał w pewnym momencie bombę pod ladę, jak powinien, zamiast grać z bośniackimi defensorami w zbijaka, to najprawdopodobniej Barbarez mógłby se wziąć tę pragmatykę i wepchnąć ją w dowolnie wybrany otwór własnego ciała.
I tak, niestety, przypuszczalnie będzie dalej, bez względu na nazwisko selekcjonera. Się uda, to jakoś tam wygramy. Się nie uda, to nie. Się uda, to pojedziemy na Euro zebrać łomot. Się nie uda, to zbierzemy ten łomot już w eliminacjach. Jak już wspomniałem na samym początku tej dyskusji, strasznie mnie taki stan rzeczy nuży. Coraz częściej łapię się na tym, że oglądam te mecze tylko i wyłącznie po to, by mieć tutaj z Wami o czym popitolić. A to chyba jednak nie powinno tak być.
Takie jeszcze spostrzeżenie na koniec: Bułka, Cash, Kiwior, Zieliński, Zalewski – pięciu graczy z naszej wczorajszej wyjściowej jedenastki nigdy nie rozegrało choćby minuty w dorosłej piłce klubowej w Polsce. Zresztą, kij z tym wczoraj, poza może pierwszym, generalnie trudno bez nich sobie wyobrazić polską kadrę. Pitolimy o szkoleniu od dekad. A tymczasem najwyraźniej wciąż oczekiwania są takie, że ktoś nam wyprodukuje piłkarzy. Smutne.
This is a comment on "Ligi Narodów czas"

