A+ A A-

Czy leci z nami pilot? Cz. 1 - zaginiona wizja

Zdaję sobie sprawę, iż biorąc pod uwagę ostanie lata i wymierne sukcesy sportowe, jest to prawdopodobnie najlepszy okres w historii Legii Warszawa w jej ponad stuletniej historii. Bardzo słuszne jest pytanie – o co ci człowieku chodzi? Daj spokój, jest super, cztery mistrzostwa Polski, dwa drugie miejsca, Liga Mistrzów, puchary Polski Liga Europy – to brzmi bardzo dobrze i dobrze wygląda w gablocie.

Postarajmy się jednak spojrzeć nieco głębiej niż ograniczając się tylko do powierzchownego sprawdzenia tabeli. Popatrzmy ile Legię Warszawa te sukcesy kosztują i czy dałoby się osiągnąć je taniej, a może inaczej, gdyby inaczej zarządzano to czy Legia mogłaby osiągnąć więcej? Zarobić więcej? Szybciej gonić średniaków europejskich? Mieć lepszych zawodników? Lepszych trenerów? Zapełniać stadion? Czy gdyby Cezary Kulesza, albo włodarze Piasta bądź Cracovii mieli podobne finanse do dyspozycji to poradziliby sobie lepiej? Gorzej? Tak samo?

Czy miarą sukcesu jest też to, że rok po grze w LM, klub nie awansuje do pucharów i ma potężną dziurę finansową i nawet rok później nie jest w stanie wypłacić premii za MP? Czy porażki z mistrzem Luksemburga, Mołdawii i Słowacji są powodem do dumy?  Czy Legia i jej właściciele w pełni wykorzystują to jaki klub kupili, ilu ten klub ma kibiców, jaką ma medialność, jakie ceny biletów, ile za loże są w stanie zapłacić kibice z Warszawy w stosunku do innych miast Polski, co daje nowy stadion i jego infrastruktura?

Uważam, że Legia mogłaby i powinna osiągnąć dużo więcej – uważam, że wejście na poziom Viktorii Pilzno czy Slavii Praga, nawet nie posiadając chińskich inwestorów, jest możliwe. Również możliwy jest wysoki poziom szkolenia, dający zawodników do drużyny i przychody z ich sprzedaży w większej ilości niż obecnie. Uważam, że Legia mogłaby się stać czołową drużyną Europy Środkowej, dla której pokonanie mistrza Słowacji czy Luksemburga będzie przebiegało na luzie. Uważam też, że Legia spokojnie może wygrywać mistrzostwa Polski, nie trzęsąc się o wynik przed telewizorem lub czekając na ostatnią kolejkę i słabość rywali – niech rywale będą silni, a Legia i tak może i powinna być silniejsza. Legia nie powinna wygrywać słabością innych, a swoją siłą, bo zwyczajnie na to ją stać – taką stawiam tezę.

Tekst mimo, że o Legii, to w sumie nie będzie traktował ani o piłkarzach, ani o wynikach sportowych, o mistrzostwach czy ich braku. Oczywiście bez nawiązania do tych elementów się nie obędzie, ale raczej mają stanowić tło niż być wątkiem głównym. To co chcę przekazać, bardziej skupi się na kwestiach zarządzania firmą jaką jest klub piłkarski, na kilku aspektach tego zarządzania i tym co z tego wynikło, wynika i może wyniknąć na przyszłość dla Legii. Będę odnosił się do okresu, kiedy ster rządów przejęło dwóch, następnie trzech, a w końcu jeden pan, czyli do okresu po ITI. Z pewnością też nie poruszę wszystkich tematów, nie dotrę, a nawet nie mam takiego zamiaru, do każdej decyzji podejmowanej w tym okresie, być może to co napiszę będzie potraktowane jako subiektywne, ale postaram się pokazać pewien proces tak jak ja go widzę, zastanowić się gdzie popełniono błędy, a gdzie decyzje były dobre, co wyszło, a co nie wyszło, dlaczego moim zdaniem tak się stało i co było tego przyczyną.

Ktoś może zapytać – co ty masz do powiedzenia o zarządzaniu? Bardzo trafna i słuszna uwaga – ty, internetowy mądrala, raczej pesymistycznie nastawiony do tego co widzisz, krytyk i czarnowidz czasami aż do przesady. Oprócz kopania piłki skórzanej, człowiek w życiu robił także inne rzeczy, między innymi udało się skończyć zarządzanie na UW, a także uzyskać tytuł MBA – czyli mam podobne wykształcenie kierunkowe jak pan Mioduski i o ile się nie mylę nieco lepsze niż pan Leśnodorski – mowa o wykształceniu kierunkowym, bo niczego absolwentowi prawa odbierać nie zamierzam. Oczywiście ktoś podniesie kwestie doświadczenia i prowadzenia dużych biznesów – tu, prawda, nie miałem takiej możliwości, szansy, okazji, może jestem za słaby/głupi – wybór odpowiedzi pozostawiam czytelnikom, ale pracuję jako zarządzający czy to produktami, czy to zespołami ludzkimi, czy też jednym i drugim od 20 lat. Pracowałem zarówno w wielkich korporacjach, jak małych firmach, które nie chciały mieć z korporacją nic wspólnego, w większości przypadków z niezłym skutkiem. Wdaje mi się (choć i tu mogę się mylić), że mam prawo co nieco o zarządzaniu wiedzieć i część z tych moich myśli przelać na papier – tyle w kwestii „o mnie” i „czy mogę”. A teraz do meritum po tym skądinąd przydługim wstępie.

1. Pomysł na klub czyli wizja dokąd mamy zmierzać, jak to robić, jak mierzyć sukces i jak weryfikować i korygować proces w trakcie jego trwania.

Na początku posłużę się definicją za Encyklopedia Zarządzania, cytuję:
Wizja jest to wyrażona słownie, mentalna wizualizacja pożądanego stanu organizacji, do którego kierownicy oraz zatrudniony personel będzie dążyć. Dobra wizja jest ambitna ale realna, zwięzła, czasami wyniosła, bo ma w swoim brzmieniem motywować otoczenie.

Wg Johna Hendry’ego, Gerry’ego Johnsonna i Julii Newton wizja powinna zawierać:
- Opis kompetencji firmy
- Nakreślenie drogi z obecnej zajmowanej pozycji do tej w której przedsiębiorstwo aspiruje
- Uświadomienie sobie potrzeby doskonalenia się by być atrakcyjniejszym od konkurencji
- Opis postrzeganego środowiska biznesu, zmian społecznych
- Charakterystykę naszego biznesu (obecne i pożądane rynki)

Każdy kto był managerem w szanującej się firmie spotkał się z pewną wizją firmy, którą chciano zrealizować, ona mogła być mniej lub bardziej realna, do jej realizacji można było użyć lepszych bądź gorszych narzędzi, można było użyć lepszych lub gorszych KPI do pomiaru tego czy zmierzamy w dobrą stronę, można było wyciągnąć z tych KPI dobre lub błędne wnioski i na koniec można było korygować ten plan w trakcie jego wprowadzania w dobrym lub złym kierunku. Najważniejsze jednak było to, aby taka wizja powstała – wizja tego gdzie mamy/chcemy być za lat 5,7,10 – docelowe miejsce dla firmy pt. Legia.

W przypadku klubu piłkarskiego można moim zdaniem mówić o pomyśle na klub i mówiąc szczerze, ja nigdy tego pomysłu nie poznałem, nie wiem, albo nie jestem pewien czym Legia miała się stać za lat kilka lub kilkanaście, jaka była ta wizja i jak ewentualnie miano ją realizować. Oczywiście mówiono o akademii, mówiono o rozwoju, mówiono o mistrzostwach i pucharach, ale wszystko to było raczej zbiorem pewnych życzeń, a nie spójnym realnym pomysłem na klub piłkarski i na jego rozwój. Nawet jeżeli jakaś namiastka tej wizji była, to mam wrażenie, że od początku była ona różna u obu właścicieli, albo też w trakcie ewoluowała i na koniec doprowadziła do kryzysu „na górze” oraz zmiany właścicielskiej.

Ja jednak będę się upierał, że od początku był problem z jasnym i czytelnym określeniem tego gdzie ma być Legia za 5-10 lat. Nawet jeżeli mówiono coś o dominacji w Polsce i pokazaniu się w Europie, to nadal brakowało pomysłu jak to osiągnąć, skąd czerpać pieniądze na rozwój, na coraz lepszych trenerów i zawodników, na stałą grę o najwyższe cele w Polsce i Europie.

To co się wydarzyło w Legii po okresie rządów ITI to przypomina mi cytaty z dwóch lektur – pierwsza to „Ziemia Obiecana” i tekst: „ty nie masz nic, on nie ma nic i ja nie mam nic to wszyscy mamy tyle aby mieć fabrykę”, druga to fragment „Pana Tadeusza” i szło to mniej więcej tak – „My z synowcem na koń wsiędziem, szlachta za nami reszta jakoś będzie”.

Dlaczego uważam, że tej spójnej wizji nie było? Przede wszystkim dlatego, iż kilka tygodni temu prezes Mioduski był łaskaw stwierdzić , że klub nie ma jeszcze fundamentów, czyli czegoś, od czego zaczyna się budowę każdej firmy. Gdyby była wizja i była realizowana, w tej chwili o braku fundamentów nikt by nie ważył się wspomnieć.

Przypominam, że Mioduski jest w Legii 6 lat właścicielem i nadal nie ma fundamentów. Czy zatem można powiedzieć, że przez 6 lat klub sobie funkcjonował od sezonu do sezonu, od trenera do trenera, jak się udało to zagrał w pucharach, jak się nie udało to nie zagrał, a że przychody z poziomu Polski były większe niż u konkurentów, to i wyniki w kraju były bardzo dobre? Na puchary czasami to starczało, a ostatnio już nie, choć moim zdaniem brak awansu do pucharów nie był spowodowany akurat zbyt małym budżetem a innymi czynnikami.

Podobno oczkiem w głowie obecnego prezesa była i jest akademia – generalnie Legia w kwestii infrastruktury treningowej to istne kuriozum – dwa boiska, w tym jedno sztuczne dla całego klubu i akademii. Nie potrzeba wielkiej wiedzy, że to właśnie akademia miała dostarczać zawodników i do drużyny i do sprzedaży. Skoro była oczkiem w głowie, to dlaczego powstaje dopiero teraz. Ktoś powie, no bo dopiero teraz są na to środki – to ja powiem, że cała akademia jest finansowana z kredytu i pomocy państwa, a nie z kasy Legii – dlaczego nie 6 lat temu, choć w mniejszej skali, bez centrów nowoczesnych technologii, choćby budynek z szatniami i bursą oraz kilka boisk? Widać były ważniejsze rzeczy do zrobienia. Jakiś czas temu prezes Anderlechtu powiedział że jak miał do wyboru wyremontować stadion lub kupić kilku zawodników to woli to pierwsze, bo bez stadionu nie zarobi na pensje dla zawodników. Ta wypowiedź może służyć jako przykład. W Legii wolano wydać pieniądze na kontrakty niż chociażby zainwestować w boiska – prezes kombinował jak to gminy wraz podmiotami zewnętrznymi sfinansuje akademię, ale też boiska do treningu dla pierwszej i drugiej drużyny, po to by on mógł inwestować w drużynę i trenerów – często z kiepskim skutkiem. Nie myślano o fundamentach, myślano o „tu i teraz” a nie o przyszłości – zdobycie MP i ewentualne puchary były najważniejsze, bo teoretycznie miały dawać kasę na inne rzeczy, a okazywało się że przychody z nich ledwo pokrywały koszty, de facto zarobić to można, ale dopiero w LM, do której coraz ciężej będzie się dostać i bez wydawania dużych kwot na zawodników raczej się nie da – no chyba że fartem. Ostatnio wyszło nawet na to, że Legii MP generalnie się nie opłaca , bo trzeba płacić premie zawodnikom – dosyć ciekawa perspektywa.

Ktoś powie – to Leśnodorski blokował akademię – możliwe, że i tak było, że mimo wszystko chciał przeznaczać kasę na pierwszą drużynę, a nie na budynki i boiska, bo one niczego nie gwarantują – to czy panowie, nawet jeżeli jakąś wizję mieli, to chcieli ją realizować? Była ona wspólna i spójna? Czy też każdy sobie w swoją stronę?

Co do samej akademii to moim zdaniem budowanie boiska i budynku jest rzeczą prostą – wymaga pieniędzy i wykwalifikowanej siły roboczej. Kluczowe w akademii jest to, kto nią będzie zarządzał, jak będzie zarządzał, kto będzie w niej pracował, skąd wezmą się młodzi ludzie, którzy do niej trafią? Tu również rodzi się kolejne pytanie, które szerzej opiszę w kolejnej części – ludzie czyli dyrektorzy, trenerzy i ich pomysł na szkolenie. Również w tym aspekcie w klubie działo się tak sobie – rezygnacja z Mazurka, jak rozumiem po audycie Holendra z Rotterdamu, i budowanie struktury od początku, tylko czy znowu poprawnie? Czy budują ją ludzie z doświadczeniem w tej dziedzinie, czy znowu będziemy eksperymentować? No cóż efekty zobaczymy za kilka, kilkanaście lat.

Akademia jest przykładem jaskrawym na brak wizji lub co najmniej na brak jej realizacji. Niestety nie jest to przykład jedyny – kolejne przykłady, które są widoczne:

1. Jak drużyna Legii ma grać, jaki mieć styl, jak go wypracować?
2. Jaka powinna być polityka transferowa? Kogo zatrudniamy? W jaki sposób szukamy? Na kogo stawiamy? Czy każdy kolejny trener będzie sobie ściągał zawodników, czy będziemy kierowali się innymi kryteriami, a może jakoś to połączymy? Jak ma docelowo działać dział skautingu? Kogo ma wyszukiwać?
3. Jakie jest umiejscowienie w strukturze klubu funkcji dyrektora sportowego? Jaki ma wpływ na wybory w pierwszej drużynie, drugiej drużynie i akademii? Jaki jest status drugiej drużyny? Czy jest potrzebna? Do czego ma służyć?
4. Jak powiększać budżet klubowy? Gdzie szukać środków na coraz lepszych zawodników?
5. W jaki sposób prowadzić akademię, by oprócz budowanego zaplecza, również zapewnić fachowość trenerską na top poziomie?

Powyższe punkty wcale nie wyczerpują wszystkich pytań jakie można zadać i lista mogłaby być znacznie dłuższa, ale bardziej chodzi o pokazanie niespójności i niekonsekwencji w działaniu, braku planu lub totalnego braku realizacji tego planu.

Podsumowując część pierwszą – brak pomysłu na klub Legia jest aż nadto widoczny. Nikt nie chce/nie potrafi jasno określić oczekiwań wobec tej organizacji, nie ma jasności skąd się mają brać pieniądze na klub. Ostatnio dowiedzieliśmy się o dywersyfikacji przychodów poprzez działalność komercyjną – jest to kolejna jakaś pojawiająca się koncepcja, jestem ciekaw jej realizacji i zysków z niej płynących. Pan Siemieniec, który ma realizować tę koncepcję powiedział, że pan Mioduski ma „odważną wizję, głęboko w nią wierzą i potrafią zbudować zespół, z którym mogą ją wcielić w życie” – oby. Problem polega na tym, że warto poznać tę wizję, a co do zespołu ludzkiego jaki zbudowano w Legii opowiem w drugiej części – ja nie powierzyłbym mu wprowadzania jakiejkolwiek wizji, bo ten zespół nie potrafi znaleźć trenera, który przetrwa dłużej 5 miesięcy. Jeżeli ta wizja jest równie rozsądna jak ostatni list do prezesa federacji hiszpańskiej, czy wypowiedź o oddawaniu Legii zawodników za małą kasę, a zarobku później na ich sprzedaży to trochę mną trzęsie z niepokoju.

Kiedy klub był przejmowany przez Mioduskiego, miałem nadzieję, że okres prowizorki właśnie się skończył, że skończy się czas osób typu Dominik Ebebenge na stanowisku dyrektora i jego słynne „dear friends”, albo jedna całkiem sympatyczna pani na stanowisku kierownika drużyny i jej umiejętność liczenia kartek, czy to współpracy z z Fluminense. Okazało się niestety, że życie pisze inne scenariusze – mamy piątego trenera w ciągu dwóch lat, mamy trzeciego dyrektora sportowego w ciągu dwóch lat, mamy dziurę w budżecie, którą uda się pokryć sprzedając najlepszych zawodników młodego pokolenia, nie graliśmy w pucharach od dwóch sezonów i ranking nam spada, kolejnego braku występu w Europie właściciel może nie udźwignąć finansowo. Jak wcielać wizję w taki sposób? Da się? Chyba ciężko...

Tak serio – co przez dwa pełne sezony dowodzenia przez Mioduskiego zmieniło się w Legii na plus? Widzicie jakieś pozytywy oprócz MP i pucharu 2017/2018?

Zarzut numer jeden jaki mam do rządzących w Legii to brak pomysłu na klub oraz brak systematycznej, solidnej, zaplanowanej pracy nad rozwojem klubu.

Dyskusja (12)
1wtorek, 11, czerwiec 2019 12:09
Senator
@Dakub
Kiedy duet L&M przejął nasz klub wizja była. Założeniem tej wizji było wprowadzenie Legii do czterdziestki klubów w Europie. Tak mówił Pan Mioduski. Stała obecność w gronie najlepszych klubów Europy.
Wizja klarowna i ambitna na miarę Legii.
Problem się pojawił w momencie wyboru drogi. Obaj panowie mieli inną. Pan Mioduski nie widział innej jak przez akademię, Pan Leśnodorski stawiał na realizację celu po przez sukcesy sportowe i ściąganie piłkarzy którzy ten sukces zagwarantują. Nie znam się ale zapewne obie drogi są obarczone ryzykiem. Słusznie zauważasz samo wybudowanie akademii jest sprawą techniczną i rzeczywiscie prostą o ile są środki. Problem i ew skucha całej wizji tkwi w doborze ludzi.
Droga pana Lesnodorskiego również jest ryzykowna. Pomyłek w transferach nie da się uniknąć na co mamy dużo przykładów i nie się za sobą porażkę finansową. Pieniądze wydane, grube angaże podpisane a efektów brak . Tu trzeba jednak nadmienić za czasów L zawierało się kontraktý krótko terminowe aby ew zminimalizować błędy.
Różne drogi dojścia do celu poróżniły panów na tyle że musieli się rozstać. Czy teraz wizja się zmieniła i czy w ogóle jest to dobre pytanie. Moim zdaniem główną wizją obecnie jest ratowanie finansów klubu. Nie za ambitnie ale trzeźwo.
2wtorek, 11, czerwiec 2019 12:52
Senator
Jeszcze słowo w temacie Dominik Ebebenge. Okazuje się że dziennikarze ściśle związani z Legią bardzo chwalą pana Dominika za okres jego pracy w Legii i mówią wprost przydałby się obecnie człowiek z takim zaangażowaniem.
3wtorek, 11, czerwiec 2019 15:19
dalkub
Senatorze

Przeczytaj proszę definicję wizji i zderz ją z wizją "być w top 40 klubów w Europie" - ja bym to co Ty przytaczasz jako wizję nazwał pobożnym życzeniem. Potraktujmy wizję kompleksowo, nawet jeżeli 40 miejsce w Europie oznacza jakiś cel, to jeszcze trzeba wprowadzić wiele elementów aby wizja była kompletna, a następnie realizować - i tu chyba się zgadzamy, że poza tym celem nie było nic więcej.
Dominik Ebebenge - prośba abyśmy odróżnili zaangażowanie od kompetencji do piastowania stanowisk i podejmowania czy współdecydowania o wyborze zawodników i trenerów. Ja nie mam nic przeciwko pracy Dominika Ebebenge w Legii, nawet jestem przekonany że mógłby za jakiś czas piastować wysokie stanowisko w niej. Pytanie brzmi czy w czasie swojej bytności powinien znaleźć się tam gdzie się znalazł?
4wtorek, 11, czerwiec 2019 17:36
kibic60
Do dalkuba mam awersję więc komentarza nie będzie.
Tezy są w mojej ocenie tak dęte, że szkoda czasu, tym bardziej przy 33 st
Zatem dwa słowa. same bzdury
5wtorek, 11, czerwiec 2019 17:57
@dalkub

#Wizja
Poniekąd zgadzam się z panem Senatorem. Wizje były. Mioduski miał wizję i był nią m.in Leśnodorski w Legii a później umowa między panami a ITI. Wedle tej wizji podzielili się kompetencjami (i nie tylko).
Wizją Leśnodorskiego zaś było zbudowanie Legii przede wszystkim pod względem sportowym na "swoich". Później częścią wizji BL był pan Wandzel.. niestety.

"Czy zatem można powiedzieć, że przez 6 lat klub sobie funkcjonował od sezonu do sezonu, od trenera do trenera, jak się udało to zagrał w pucharach, jak się nie udało to nie zagrał, a że przychody z poziomu Polski były większe niż u konkurentów, to i wyniki w kraju były bardzo dobre?"
Jasne,że tak. Mimo wszystko jednak poniekąd wizje,o których powyżej wspomniałem przez te 6 lat w jakiś sposób się ziściły. Pan Mioduski spełnił się choćby w ECA i doprowadził do rozpoczęcia budowy ośrodka a pan Leśnodorski "zrobił wynik" o jakim będziemy nie raz jeszcze dywagować.

"Skoro była oczkiem w głowie, to dlaczego powstaje dopiero teraz. Ktoś powie, no bo dopiero teraz są na to środki – to ja powiem, że cała akademia jest finansowana z kredytu i pomocy państwa, a nie z kasy Legii – dlaczego nie 6 lat temu, choć w mniejszej skali, bez centrów nowoczesnych technologii, choćby budynek z szatniami i bursą oraz kilka boisk? Widać były ważniejsze rzeczy do zrobienia."

I tutaj należy wspomnieć trochę szerzej o sytuacji ówczesnej Legii. Samo pojawienie się Leśnodorskiego w Legii na stanowisku prezesa niosło ze sobą konkretne zadanie. Miał po prostu posprzątać, poukładać wszystko na nowo i zbudować drużynę (nie tylko pod względem najbliższej mu "jedynki" ale i struktur klubowych). Wizja Mioduskiego nabrała rozpędu i ten dogadał się z panią Aldoną. Umowa niosła ze sobą obciążenia a więc w ramy szeroko rozumianej wizji zawitało zobowiązanie finansowe. Ogromne. To raz.
Dwa.. Wobec podziału kompetencji między panami Leśnodorski zupełnie nie szalał za akademią i ośrodkiem a z kolei Mioduski dzielił czas między m.in na negocjacje z pamiętnym Sulejówkiem a bankietami w ECA.
Trzy.. Czy wtedy był "czas" na wsparcie ze strony państwa..? Serio nie orientuje się czy w ogóle istniała taka możliwość.
Cztery... Najważniejszym było zadbanie o to,aby jednak ten kredyt u pani Aldony spłacić. To była ta "ważna rzecz do zrobienia". BL podjął decyzję,że po zbilansowaniu finansów najszybszym sposobem na zadowolenie wszystkich ze stron będzie awans sportowy. Natomiast sam wynik sportowy de facto spłacił umowę przede wszystkim panu Mioduskiemu.

#Akademia
Szczerze... Mnie jako kibicowi wgl nie dziwi tempo prac nad wybudowaniem choćby infrastruktury. Prędzej jeśli miałbym stawiać jakieś zarzuty to od strony administracyjnej,bo przypominając sobie jakie zmiany w akademii zachodziły trudno odnieść wrażenie,że solidna kadra już tylko czeka zwarta i gotowa na zabranie się do pracy z młodymi. Tylko jak można było ją zbudować skoro z jednej strony DM był za Leśnodorskiego bardziej dalej niż bliżej Ł3 a sam BL nie kwapił się do intensywnej pracy nad ów kadrą akademii wchodząc w kompetencje swojego wspólnika (choć oczywiście i na to zapewne wizję miał znając jego upodobanie do inwestycji w kapitał legijny).

#Zarzut numer jeden jaki mam do rządzących w Legii
Wg mnie - brak współpracy wewnątrz klubu. Zestawiając ze sobą te dwie osobowości jako właścicieli pierwsze co przychodzi na myśl to ogień i woda. BL jako ten ryzykant a DM jako ten roztropny. Tutaj istniało bardzo duże pole do synergii,której finalnie zabrakło na tyle,aby jednak się dogadać i nadal pchać ten klub do przodu. Mioduski z jednej strony postawił na dobrą osobę a z drugiej pozwolił jej na tyle urosnąć,aby stworzyć z niej rywala a nie wspólnika.


"Dominik Ebebenge na stanowisku dyrektora"
Dyrektorem był pan Żewłakow. Pan Dominik dorobił się w Legii bodajże (możecie mnie panowie poprawić) rangi kierownika.

PS. Czekam na kolejną część.
6środa, 12, czerwiec 2019 02:11
Senator
@Dalkub
Ja zaznaczyłem o zarządzaniu większego pojęcia nie mam .
Jeśli nie wizja to cel ta pierwsza czterdziestka. Oczywiście ten cel nie
polegał na wejściu a na zadomowieniu się wśród elity klubów piłkarskich czyli co za tym idzie utrzymywanie budżetu, infrastruktury i w końcu a może po pierwsze pierwszej drużyny z piłkarzami gwarantującymi jakość. Wiadomo to tylko sport i wiele zmiennych może wpłynąć na sukces ale myślę, że ten wizja cel jak kto woli miała polegać na tym że ewentualne porażki w jednym czy drugim sezonie tego stanu rzeczy nie zmienią . Tak patrzeć na sprawę nie osiągnęliśmy nic w temacie wizji czy zakładanego celu.
@Czarnuch
W temacie Dominika nie chodzi o stanowisko a o decyzje jakie mógł podejmować. Nie chcę nikogo wprowadzać w błąd ale chyba w temacie transfery do klubu miał dużo do powiedzenia co jednak musi wydawać się dziwne.
Tu na usprawiedliwienie powierzenia tak szerokich obowiązków przypomnę słowa pana Lesnodorskiego - pamiętajmy że w Polsce nie mieliśmy wykształconych i doświadczonych ludzi w temacie piłka klubowa, chcemy i musimy sami ich sobie wychować. Coś w tym stylu prawda?
7środa, 12, czerwiec 2019 09:53
@Senator
Ja właśnie o stricte jego roli w klubie. Dyrektorem i osobą,która najwięcej miała do powiedzenia w kwestii transferów był Żewłakow. Dominik przeszedł długą drogę ale i tak finalnie był jedynie prawą ręką dyrektora zarówno pod względem tabliczki na drzwiach jak i kompetencji. Oczywiście może być między nami delikatny dysonans w kontekście znaczenia "dużo"... bo wg mnie nie więcej niż ówcześni skauci (choć też nie wszyscy) czy też zaprzyjaźnieni menadżerowie.
Ad vocem "stylu" to owszem.. Leśnodorski prędzej szukał wsparcia wśród kapitału legijnego w postaci np byłych piłkarzy czy też cenił wychowanie na Legii niż tropem Mioduskiego know-how z zagranicy.
8środa, 12, czerwiec 2019 15:12
dalkub
#akademia

Czarnuch - można wydać na akademię 80 mln, ale można też rozpocząć skromniej, spokojnie ją rozbudowując. Jeżeli akademia miała dawać piłkarzy i przychody, to jej planowanie i budowa winny zacząć się asap po przejęciu klubu. Przecież problem boisk Legii był aż nadto widoczny. Tu nie chodzi o cuda techniki, można zacząć od 3 boisk, budynku z bursą, a następnie spokojnie rozbudowywać itd.
Oczywiście to co się potem w niej będzie działo to już inna para kaloszy - i ja to napisałem że zbudować jest stosunkowo prosto, ale już wykorzystać w 100% duuuużo trudniej

#wizja - no wiec znowu wracam trochę do definicji - stabilizacja finansów nie jest wizją, stabilizacja finansów może być elementem do realizacji wizji niezbędnym. Również zatrudnienie takiego a nie innego prezesa nie jest wizją, jest być może jakimś elementem prowadzącym do celu

#współpraca - i o tym też krótko było - to właśnie brak jednolitego celu/wizji co można nazwać brakiem współpracy doprowadził do rozstania obu panów - pytanie czy oni mieli wspólną wizję a potem coś się zmieniło, czy też od początku mówili że mają, ale każdy chciał coś innego, trochę po swojemu, trochę inaczej
9poniedziałek, 17, czerwiec 2019 22:48
Zgred Maruda
@dalkub

Trochę po czasie, bo okres w moim przypadku większej intensywności pracy, ale także nie ukrywam, że mam duży problem w zdiagnozowaniu pewnej polityki właścicieli, czy też zawiadowców tej strony w ocenie...pewnej pobłażliwości wobec szczególnie jednej osoby, która w sposób notoryczny przekracza granice, będąc w swoich ocenach pokrzywdzonym.
Rozumiejąc istotę Twojego przekazu o wizji/wizjach jest mi bliżej do ocen/oceny @czarnucha. Nakreślenie określenia wizji - to raz, realizacja tejże wizji - to dwa i z Twojego punktu widzenia czy oceniania, strategia realizacji wszelkich wizji, jak wiemy poszła bokiem...Choć z punktu widzenia wielu tysięcy kibiców Legii Warszawa - śmiem twierdzić, że ich wizje przeszły nawet wszelkie oczekiwania! Mam na myśli ten okres klubu, w którym pod nowymi sterami, wychodząc z marazmu wyników, zanotował, jak dotąd najlepszy i najmocniejszy okres w swojej historii. Jakaś część zatem wizji - wyszła. Pozostając przy tym zacnym słowie "wizja" - największym udziałowcem tego określenia moim zdaniem pozostaje Aldona Wejchert, która określiła ją dokładnie w oczekiwaniu spłaty...
za zaangażowanie swojej rodziny i stawiając warunki, otrzymała ich realizację. Wizje, jak widać bywają także do bólu racjonalne!
Skoro Mioduski jako gwarant realizacji spłaty wybrał Leśnodorskiego Bogusława, przypisując mu "kierownicę" w prowadzeniu klubu ( audyty, sprawdzania, oceny realności itp, itd) kierował się pewnie atutami swojego znajomego w działaniach, odsuwając się niejako w cień...lub nie mając , aż tak dużo czasu ( z racji biznesów swoich) na siermiężną pracę 24/24 w klubie. To też jest/była - wizja! Jak wiemy wszyscy prezes Leśnodorski, polubiwszy medialność, kamery i szkła telewizyjne - poczuł się jak ryba w wodzie, ciągnął Legię w górę ku zadowoleniu kibiców, miasta itp, uznając i wiedząc ( kalkulator), że ewentualne sukcesy Legii, w prostym przełożeniu dadzą efekt. O ile mnie pamięć nie myli ta wizja nie była "blokowana" przez Mioduskiego, który dalej "ukryty" był na równi twarzą sukcesów klubu, choć medialnie - nie był !
Piszę to celowo, gdyż być może to jeden z kilku ważnych aspektów "papierów rozwodowych" ...A w chwili kiedy nagle dołączył pan Wandzel, odpowiadający za tzw. bliskość kredytów (!) - Mioduski, już nie tylko medialnie, ale nominalnie zaczął pływać na płyciźnie, czego żadna wizja - nie zniesie...I w tym momencie następują zdarzenia, które zapoczątkowały powolną degradację Legii, cały aspekt kopert, licytacji i medialności wybitej na cały kraj, były moim skromnym zdaniem potyczką ambicji dwóch kolesi, którzy nagle w piaskownicy stanęli na przeciw siebie, licząc swoje łopatki do budowy babek...babek z piasku dodam!
Teraz spróbuje to przekazać w miarę dosadnie względem - wizji tak rozbudowanej wyobraźnią aby zakotwiczyć się w 40 -tce klubów Europy...Otóż tak - budulec piaskowych babek jest nietrwały, jako jedyny składnik sypie się między palcami, nadając się najlepiej na plażę. Brak należytego spoiwa ( funduszy, rozumienia, rozeznania) plus nowych technologi łączenia ( zaczęliśmy budować akademię), wreszcie zastosowania odpowiednich technologii łączenia wszystkich składowych z wprowadzaniem nowości w szkoleniu (???), wykwalifikowanej nowej myśli szkoleniowej(???) z udziałem zainteresowanych na rzecz miasta Urzędów we wspomaganiu myśli, inwestycji, wykonawstwa. Dwa dodatkowe boiska miały powstać jesienią zeszłego roku, śmiem twierdzić, że nawet na jesieni tego roku nie powstaną...bo!!! łuski ze strzelnicy nie zostały znalezione...(?) a ponieważ są z atestem NATO, szuka ich nawet Żandarmeria Wojskowa i kilka pułków Obrony Terytorialnej. To są - wizje! Nawet Wizje!
Akademia. Czy oby? Tak to zrozumiałem, że Akademia jest budowana z funduszy Państwa? Aż tak bardzo wiedzy nie mam, ale o ile się nie mylę, Ministerstwo Sportu asygnowało 15 milionów pomocy w realizacji, być może coś dorzuci miasto Warszawa...ale, aby te 80 milionów szło z portfela "dobrych wujków" ...może coś z Brukseli wyciągną, ale to zatka pewnie połowę kosztów...ponownie jakaś - wizja.

I na koniec...generalnie w naszych warunkach używanie słowa - wizja
zakrawa na nadużycie! Istniejące warunki spełnienia pewnych praw, czy licencji na udział gry w ekstraklapie, jest szeroko rozpisanym już elementem nadużycia dopuszczania do gry...Nauczmy się wreszcie normalności!!! Gdzie kluby muszą wykazać się należytymi wypłatami, spłatami, regulacjami itp itd. Zacznijmy od podstaw, aby zacząć przymierzać się do jakichś tam - wizji! Aby wizje były- trzeba spełniać rygory! Rygory wiarygodności, rygory powagi i rygory normalności, ciągle wisząc na pasku łaski PZPN - kreujemy ligę miernot umazanych w łaskawości rudego konduktora...
Kiedy zaczniemy traktować się wreszcie poważnie...wrócą ( może) wizje! Te prawdziwe!
Jednak, bo to smutne -nikt tu powagi nie zamierza wdrażać ...Instytucja PZPN trwać będzie, ku uciesze wszelkich lokalnych "baronów" w kraju, mających pod kontrolą województwa, okręgi, powiaty, gminy itd...Boniek namaści Koźmińskiego, a cała reszta pójdzie po starych układach...


idąc za słowami @ czarnucha
czekam na cdn...
10wtorek, 18, czerwiec 2019 09:20
dalkub
Zgred

1. cz. 2 będzie gotowa do końca tygodnia jakby co.
2. ja też tej pobłażliwości nie rozumiem, czemu dałem wyraz we wpisie w innej rubryce
3. Teraz odniose się do tego co napisałeś:

A. Potraktuj proszę słowo "wizja" z mojego wystąpienia, jako określony przez właścicieli realny cel, który jest jednak dosyć trudny do osiągniecia, ale nadal realny - to miałem na myśli
B. Wizja "40 klubów w Europie" została zacytowana za Senatorem - ja to nazwałem "pobożnym życzeniem" - dla mnie to nie wizja, bo nierealna

C. Oczywiście i to napisałem że sukcesy Legii z ostatnich lat są prawdopodobnie największe historii - tylko wydaje mi się, że to wyszło trochę przypadkiem, trochę na skutek otoczenia, a nie bo był jakiś cel.

Generalnie jednak wiele zgody z tym co napisałeś
11wtorek, 18, czerwiec 2019 13:32
Zgred Maruda
@dalkub

Myślę, że dobrze zrozumiałem Twoje spojrzenie na wizję, jej określenie z elementami składowymi i ich wykonywalności. Jednak przedstawiasz tzw. przykład podręcznikowy, który jak wiemy znając życie - odbiega od ideału. Rzecz w tym, że to normalne, bowiem prawdy planowane zawsze odbiegają od prawd życiowych w realizacji...Istotą takich sytuacji jest to - jak daleko od pierwotnego planu odbiegają...i na ile ta różnica w realizacjach ma wpływ na kontynuacje całego projektu. Taka sytuacja dotyka w zasadzie każdej działalności gospodarczej, począwszy od wielkich korporacji, a na sklepie z warzywami... kończąc.

To oczywiste, że wpuszczenie nowych rozwiązań, nowych priorytetów, na nowym stadionie było swoistym kołem zamachowym zmian, których byliśmy świadkami. Uważam, że Klub na przestrzeni ostatnich ładnych kliku lat poczynił ogromny postęp, zamazując raz na zawsze duchy takich karykaturalnych podmiotów jak Miklas, Deaawo, Wars Futbol czy Romanowski ze swoją cwaną propozycją "Pogoni Konstancin" ...( oczywiście nie dotykam wyników sportowych, jedynie motto systemu)

W rubryce "na aucie" jakiś czas temu wyraziłem krytykę obu panów prezesów, którzy prześcigali się w zapewnieniach o wielkiej i jedynej miłości do Legii, określając Legię jako projekt życia...
Wyraziłem w związku z tym swój dobitny żal! Żal, który w obecnej sytuacji pozostaje niezmienny, wręcz jeszcze większy. Był moment, był taki czas, aby zatrzymać to ambicjonalne szaleństwo, ochłonąć i wypracować taki klimat porozumienia, który faktycznie o "tej wielkiej miłości" świadczyłby dobitnie! Jednak, niestety przeciwnie dostaliśmy dokładną instrukcję obsługi miłości do pieniędzy...! w której Klub Legia Warszawa był jedynie "wspólnym mianownikiem"...
Finał - ogólnie znany. Bezbarwny, szary i słaby.

Jasne, że w sporcie istnieją okresy, okresy dobre, słabe czy tam średnie, mają na to wpływ różne składowe i uwarunkowania. Ale, w imię "miłości na sztandarach" nie można z premedytacją rozbijać najlepszego czasu Klubu, który po wielu latach miał prawdziwą możliwość mocno stanąć na własne (wreszcie) nogi...!
To była między innymi - moja wizja, niestety jak pokazało życie - nierealna.
Czeka nas "męczenie buły", odpadanie w 3 lub 4 rundach europejskich pucharów, wielkie potyczki z tuzami ligi w Gdyni, Zabrzu, Częstochowie czy Łodzi...
Wielkie mecze, które swoją wartością przeszły do annałów historii w grupach LE, czy wreszcie w grupie LM...pozostaną smutną w sumie retrospekcją zdarzeń pomiędzy dwojgiem dorosłych facetów, którzy nie potrafili ukrócić swojego - ego!!!
12niedziela, 04, sierpień 2019 12:46
Prezes112
Tak sobie wszedłem, bo brat mówi - napisałem na czarnej swoją opinię o tym syfie na (L). I widzę, że to forum to praktycznie 2-4 piszących. Bardzo elitarne, bardziej jak loże na (L). Ale jego wpisu nie znalazłem, może ktoś podpowie jak szukać.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1