A+ A A-

Bezużyteczne monologi

"Polacy nic się nie stało" vs "Brzexit", oto symboliczne hasła, które zagościły na sztandarach dwóch przeciwstawnych obozów tworzących linię frontu w sporze o losy futbolowej Biało-czerwonej.

 

Z jednej strony eliminacji do Euro'20 jeszcze nie przegraliśmy, ba, nawet ciągle przewodzimy w stawce, ale z drugiej, obraz tego co prezentują aktualnie podopieczni Jerzego Brzęczka niepodważalnie woła o pomstę do nieba, budzi rozczarowanie i zawód. Co z tym począć? Jak się do tego odnieść? O tym subiektywnie poniżej.

Bałem się, że jak zacznę pisać o naszej reprezentacji to wyjdzie mi elaborat, na który czas i energię poświęcę, a efekt będzie identyczny jak z przemową komentatorską Szpakowskiego po porażce ze Słowenią 0:3 dekadę temu. Bo też o naszej kopanej można pitolić i pitolić i może to robić ignorant Szpakowski lub laik iocosus, albo przykładowy profesjonalista Probierz coś tam sobie pitolący o szkoleniu i infrastrukturze, a nasza kopana i tak pozostanie constans i w samozadowoleniu, no bo przecież mamy Lewego, inne gwiazdy na poziomie national level, mamy dream team który "nie ma z kim przegrać", no i co najwyżej tylko trzeba zrobić "Brzexit", bo tylko trenera kadry mamy do dupy, zatem jak go wywalimy, to z naszymi orłami już będziemy mistrzami świata.

No i szanowni kibice powiedzcie mi kiedy gra Biało-czerwonych wyglądała lepiej, teraz we wrześniu czy dziesięć lat temu? Ba, ktoś mi odpowie, ale teraz mamy właśnie piłkarzy na poziomie, na levelu, wyszliśmy z drewnianych chatek. Mhm, owszem, w minionej dekadzie zaliczyliśmy miło wspominane Euro 2016, doświadczyliśmy "trójkąta dortmundzkiego", urodzaju bardzo dobrych bramkarzy, podboju Hiszpanii przez futbolowego wyrobnika od czarnej roboty, obrońcy charakternika, drugiego napastnika z potencjałem w miliony, oraz "żołnierzy" lub "tragarzy" piłkarskich "do noszenia fortepianu" którzy zaakceptowali swoją rolę, przez pewien okres bardzo dobrze wkomponowali się w zespół, który i dwie selekcje na imprezki przeszedł i na jednej z nich nawet udanie zabalował, a tylko po drugiej miał kaca giganta.

Teraz doszedł "milanista pistolero", dysponujemy "neapolitańskim technikiem", którego mogą nam zazdrościć Hiszpanie i Brazylijczycy, tylko nie wiadomo co z nim zrobić, ale gdyby ten problem rozwiązać to... "nie mamy z kim przegrać", mantra obowiązuje, posiadamy indywidualności no na  drim tim!

W przeciwieństwie do tych którzy tak uważają, zgadzam się z Robertem Lewandowskim. Nasza kadra w starciu z europejskim średniakiem, za jakiego należy uznawać reprezentację Austrii, aktualnie, nie jest faworytem! Tak Lewy dowodził jeszcze przed meczem, a argumentami wspierał  Mateusz Borek w "Misji futbol", a że obaj się nie mylili, dowiodła rzeczywistość i bezpośredni przebieg konfrontacji. Austriacy na naszej połowie grali z nami w dziadka i nie byliśmy w stanie się temu przeciwstawić. Żal było patrzeć na wiedeńskiego walczyka z gracją operującego piłeczką i naszego "poloneza" polegającego na cierpliwym przesuwaniu formacji z nadzieją, że rywal w końcu futbolówkę zgubi. Zgubi, bo na odbiór widoki były marne. Przeciwnikom zabrakło tylko wykończenia, dokładnego ostatniego podania i skutecznego strzału, a wynik mógłby być podobny do tego z młodzieżówką Hiszpanii na niedawnym europejskim Under 21 czempionacie. Zestawienie nieprzypadkowe, bo czyż obraz gry czy to młodzieżówki, czy to dorosłej reprezentacji, nie był, nie jest podobny i czyż to nie napawa trwogą!? W ataku pozycyjnym, gdy prowadzimy grę, nie jesteśmy w stanie wygrać z Wyspami Owczymi, to młodzieżowcy, a seniorzy męczą się okrutnie z Łotwą, Macedonią żeby w końcu skarciła ich Słowenia. Gdy za faworyta nie uchodzimy, pozostaje nam zaryglowanie własnego przedpola i kontrataki, czytaj postawienie autobusu na szesnastce, paniczna wybijanka po autach lub "wyrachowana" i "przemyślana" laga do przodu z nadzieją że napastnik na desancie coś z tym zrobi, w ostateczności trafi się jakiś stały fragment gry. Nadzieja że w składnej akcji dojdziemy do pozycji strzałowej jawi się jako znikoma i incydentalna.

No, ale przecież i na Euro'16 i na przykład w konfrontacjach z Niemcami lub Rumunami nasi seniorzy pokazywali że w piłkę grać potrafią  i to nie tylko w defensywnej, ottohelenistycznej manierze. Zgoda, w prawie czterdziestomilionowym kraju, gdzie oficjalnie jest zarejestrowanych kilkuset tysięcy piłkarzy, przytrafiło się że w jednym czasie obrodziło w samorodki Lewandowskiego, Błaszczykowskiego, Piszczka, Krychowiaka, Glika, Milika, uzupełnione ambitnymi bohaterami drugiego planu i zestawione przez trenera który w danym czasie załapał odpowiedni flow z tymi wybrańcami i zapodał im adekwatny pomysł na grę. Niestety ale trener flow i pomysł utracił, a pokolenie Euro'16 powoli acz nieubłaganie też nam się wykrusza.

Pytanie czy ten efekt równoczesnego wysypu samorodków to rezultat odpowiednio działającego w Polsce systemu szkolenia, a w takim razie spać możemy spokojnie w oczekiwaniu równie uzdolnionych i odpowiednio wyszkolonych następców, czy też "pokolenie Euro'16" to rodzaj kuriozum, zbieg wielu szczęśliwych okoliczności, a przede wszystkim indywidualna praca i charakter naszych topowych gwiazd tej dekady. PZPN wmawia nam, że to pierwsze i wszystko jest ok, we mnie jest ogromna obawa że mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem, a z  naszym system szkolenia mimo zapewnień włodarzy coś jednak jest poważnego nie tak!

Czas Błaszczykowskiego w krótkich spodenkach i w piłkarskich butach, choćby się zaklinał, dobiega końca. Był talentem wyjątkowym, który wykorzystał swój potencjał, nie oczekuję, że z dnia na dzień, szybko, znajdziemy równorzędnego następcę. Dlaczego jednak w polskiej piłce nie mamy piłkarzy o takiej charakterystyce? Szybkich, dynamicznych, dobrze czujących się z piłką przy nodze, umiejących dryblować, szukających gry 1 na 1, potrafiących przyjąć piłkę, podać, wyjść na pozycję lub samemu okiwać rywala i zakończyć akcję strzałem. Dlaczego w Polsce brak skrzydłowych, nie na poziomie Kuby Błaszczykowskiego, ale jakichkolwiek?  Ze świecą ich szukać! Nie mam pretensji do Przemysława Frankowskiego lub Damiana Kądziora że zdecydowanie ustępują Kubie, mam pretensję do polskich trenerów, że tego rodzaju piłkarzy w polskiej piłce brak. Ich powinno być kilku wytransferowanych zagranicę i kilkudziesięciu w Ekstraklasie. Kluby powinny dysponować dwoma, trzema przysłowiowymi "Kądziorami", nasz system szkolenia takich zawodników powinien kształtować, a wówczas byłaby nadzieja że spośród nich wyłoniłby się następca Błaszczykowskiego z równym mu potencjałem. Tymczasem...

Piłkarska Polska się podzieliła na zwolenników i przeciwników talentu i gry Piotra Zielińskiego. Przyjmijmy, że ci drudzy mają rację, to kim jednak w kadrze Zielka zastąpić? Zważmy że oczekujemy (mam nadzieję) piłkarza kreatywnego, robiącego grę, dla którego utrzymanie się przy piłce nie stanowi problemu. Rafał Wolski i Bartek Kapustka odbili się od dużej piłki, zmagają się z kontuzjami, być może nadzieje spełni Sebastian Szymański, ale przecież gdy grał w Legii na dziesiątce to miał tyle samo zwolenników co przeciwników. Czas generałów środka pola w futbolu raczej minął, co nie znaczy że tylko troszkę inni w  charakterystyce "następcy" Iniesty, Xaviego, Modricia zaczynają być solą europejskiej i światowej piłki. Wszechstronni, z motoryką nienaganną, odpowiedzialni w defensywie, ale przy tym kreatywni, odważni w ofensywie i posiadający ku temu pełen zakres umiejętności. Czy nasza piłka jest nastawiona na wypuszczanie z akademii tego rodzaju piłkarzy? Śmiem twierdzić, że nie widać za bardzo... To znaczy tych akademii nie za wiele widać, a co dopiero o kształtowaniu przez nie odpowiedniego profilu piłkarzy. Przychodzi nam zazdrościć Słoweńcom Josepa Ilicicia, a Słowakom dobrze nam znanego Ondreja Dudy.

Kamil Grosicki to struś pędziwiatr, Europy nie podbił ale w reprezentacji właśnie wicher czynił. Niestety nawet jak dysponujemy kolejnymi zawodnikami obdarzonymi przez naturę dynamiką vide Miłosz Przybęcki lub Konrad Michalak to nasz system szkoleniowy nie jest w stanie stworzyć z nich piłkarzy z odpowiednim asortymentem futbolowego abecadła. Nastawiamy się ponoć na grę z kontry, to ma być nasza narodowa specjalność, a tymczasem nasz system przeoczył piłkarza stworzonego przez naturę do takiej gry, mam na myśli Jarka Niezgodę, który jako nastolatek powinien trafić do dużej akademii dużego polskiego klubu. Ilu innych takich Jarków tracimy bezpowrotnie?

Nie oczekuję cudów. Jest pozycja na boisku, do gry na której polscy trenerzy przygotowują młodych adeptów wzorcowo. Ile bym dał żeby cykl szkoleniowy wypuszczający nowe pokolenia bramkarzy obowiązywał równie skutecznie na pozycjach graczy z pola. Po Tomaszewskim, Kazimierskim, Młynarczyku, mieliśmy Wandzika, Maćka Szczęsnego, Woźniaka, po nich Matyska z Dudkiem i Borucem, a ich zluzowali już Łukasz Fabiański i Wojtek Szczęsny, w kolejce  czekają Grabara, Majecki, Bułka, Drągowski, Ojrzyński. Ot, tylko wybierać w zależności od dyspozycji, ech, gdyby tak było z ofensywnymi graczami, którzy wiedzą jak piłkę kopać nogami, a nie łapać rękami.

Za toporną grę Biało-czerwonych nie obarczam główną winą Brzęczka, ale gdyby to on był faktycznie sprawcą wszelkiego zła, trenerem nieudolnym i marnym, to szanowni kibice zwolennicy "Brzexitu" odpowiedzcie uczciwie sobie na pytanie, kto byłby najbardziej prawdopodobnym kandydatem do objęcia selekcjonerskiej schedy? Biorąc pod uwagę uwarunkowania pezetpeenowskie, ale i dziennikarskie sympatie, czyż bitym faworytem nie byłby Czesław Michniewicz! Toż przecież patomejwen Michał Pol obwieścił po "sukcesach" młodzieżówki: "zmieniamy szyld bierzemy Lewego i jedziemy dalej", czym zresztą podpadł małostkowemu, pozbawionemu humoru Brzęczkowi. Nasz polski Mourinho w glorii pogromcy Duńczyków, Portugalczyków, Belgów i Włochów, któż bardziej nie zasłużył na skuteczne poprowadzenie do zwycięstw i seniorskiej kadry. Mhm, tylko zaraz, zaraz, czy aby Brzęczek w dorosłej reprze w meczu z Austriakami nie wziął przykładu z tego co praktykował u młodszych Czesław Michniewicz!? Ot, przy takiej roszadzie trenerów, z drużynami z równej nam lub z wyższej półki gralibyśmy przesuwanie formacjami w głębokiej defensywie pielęgnowane do ostateczności i jeszcze jeden dzień dłużej. Ba, być może do pewnego momentu przynosiłoby to i wyniki, wszak gdyby Lewy nie zmarnował w poniedziałek swojej setki to i jest duże prawdopodobieństwo że i Brzęczek mimo topornej gry zainkasowałby trzy punkty i nikomu by się wówczas nie tłumaczył z braku stylu, czy czegoś tam innego.

Czy Michniewicz i Brzeczek to słabi trenerzy, skoro reprezentacjom Polski ordynują ultra defensywną taktykę. Nie! To typowi przedstawiciele PMS-u czyli polskiej myśli szkoleniowej, którzy zdają sobie sprawę, że być może najlepszy z nich trener, czyli Waldemar Fornalik, na kadrze zęby sobie połamał i że oni będą rozliczani tylko z wyników. Tylko to będzie probierzem ich pracy, bez wyników podzielą los Kinga Waldemara. Nie są głupcami lub sabotażystami, kalkulują, że defensywna taktyka, postawiony rygiel na przedpolu niesie ze sobą najmniejsze ryzyko porażki, a skoro z tyłu będzie na zero, to może i z przodu a nuż coś wpadnie. Nie dysponują tak jak Nawałka już Piszczkiem, Błaszczykowskiego w formie sprzed lat też nie mają, Glik, Grosik, Pazdan co raz starsi, łatwo i siebie i innych mogą przekonywać że: tak krawiec kraje jak mu materii staje. Mamy napastników, ale żeby dostarczyć im piłkę potrzebujemy kreatywnych, dobrze wyszkolonych  piłkarzy na innych pozycjach, a z tym jak się okazuje nie jest za różowo.

I nie będzie, dopóki nasz system szkolenia, kreatywnych piłkarzy, nastawionych ofensywnie, dobrze operujących piłką, nie będzie kształtował. Tu jest problem polskiej piłki, a nie w jednym czy w drugim trenerze. W końcu Nawałka też z pms-u się wywodził, a dysponując odpowiednim materiałem (samorodków) stworzył ekipę która i punkty zbierała i którą dało się oglądać bez bólu zębów.

Nie oszukujmy się nie mamy "dream teamu", futbolowym hegemonem nie jesteśmy, z europejskimi średniakami za bitego faworyta uchodzić nie powinniśmy,  to nie trener kadry jest problemem, a nasz niewydolny system szkolenia. Oby w Brzęczka piorun strzelił, doznał olśnienia i porzucił defensywne taktyczne inklinacje, oby stawiał na piłkarzy którym piłka nie przeszkadza w grze: Szymańskiego, Gumnego, a oni oby nie utopili talentu w zagranicznych klubach. Oby Bartek Kapustka się reaktywował jak feniks z popiołów. Oby!!!

ps.

I kategorycznie zakażmy Michniewiczowi i innym trenerom reprezentacji młodzieżowych i juniorskich gry na zero z tyłu, choćby się waliło i paliło, choćbyśmy przegrywali w poszczególnych kategoriach wiekowych po pięć lub sześć do zera.

Dyskusja (20)
1czwartek, 12, września 2019 23:51
Senator
Jaka jest różnica w treningu u nas i zagramanicą Smile dobrze pokazuje porownanie Krystiana Bielika i Sebastiana Szymańskiego. Tu nie trzeba nic pisać wystarczy popatrzeć.
2piątek, 13, września 2019 01:19
a-c10
@ Dalkub:

Pozwolę sobie przenieść naszą dyskusję tutaj, bo przecież temat ten sam, a Iocosus tak się naprodukował, że aż wstyd byłby nie narobić mu trochę szumu w komentarzachSmile

ktoś lepszy niż nasz mag z Płocka miałby szansę lepiej to poprowadzić

Ależ jasne. Co do zasady, nie ma tu sporu między nami. Ja w ogóle mogę po raz kolejny zastrzec, że ani mnie Brzęczek ziębi, ani grzeje i w żadnym wypadku nie zamierzam go własną piersią zasłaniać. Problemy widzę dwa.

Otóż po pierwsze, skąd tego "kogoś lepszego" wziąć? Znaczy to trochę jak w dyskusji o trenerze Legii: skąd wytrzasnąć typa, który dawałby nie tyle gwarancję (bo wiadomo, tu futbol jest, nie sklep z RTV), ale jakieś silne podstawy do przypuszczeń, że poradzi sobie lepiej od obecnego szkoleniowca. W kraju kogoś takiego nie widzę (znów), a uważam, że selekcjoner reprezentacji Polski powinien być Polakiem. Zagranica? Kurde, ze znalezieniem sensownych narodowych problemy miewają Hiszpanie, Włosi... Skąd pomysł, że akurat do nas chciałby przyjść ktoś fajny?

Po drugie - i chyba istotniejsze - co to w zasadzie znaczy "lepiej"? Jak bardzo następca Brzęczka byłby w stanie rozjaśnić tę naszą szarugę? Spowodowałby, że na grę kadry dałoby się patrzeć bez zapalenia spojówek? Nooo... nie wiem, może. Sprawiłby, iż pierwszy poważny przeciwnik na Euro nie wysadziłby nas za burtę? Nie wierzę. I chyba najbardziej właśnie dlatego perspektywa zmiany selekcjonera kompletnie mnie nie porusza.

dlaczego goście którzy w sobotę lub niedzielę grają porządnie w piłkę - bez fajerwerków, ale porządnie, po 5 dniach grają totalny syf?

Eee... a to może ich samych należałoby zapytać? Kurde, nie jest to nic osobistego i serdecznie Cię proszę, abyś tego tak nie odbierał, ale strasznie mnie wkurza maniera traktowania piłkarzy tak, jakby byli bezwolnymi kukłami, niezdolnymi do samodzielnych działań dopóki trener nie przyczepi im sznurków i nie zacznie za nie pociągać. To przecież żywi ludzie są. W dodatku grają w piłkę nieco dłużej, niż od tygodnia i podobno im to wychodzi, było nie było reprezentują swój kraj.

Wiesz co? Dwadzieścia z okładem lat temu mój ówczesny elzetesowy kołcz rugał nas jak stado burków za, jak to określał, taktyczne drzemki. "Stać" powiadał "to se możecie w kiblu nad pisuarem. A tu jest boisko. Tu się biega. Przyjmij, podaj, wyjdź, pokaż się koledze. A nie sterczysz i się gapisz jak Bartek na Baśki cycki!". Dokładny cytat, pewnie nawet leżąc na katafalku będę jeszcze to pamiętał Very Happy Podkreślam: koniec lat dziewięćdziesiątych, trener amator zwracający się do - ekhem, ekhem - piłkarzy hobbystów.

No to teraz popatrz sobie na mecze reprezentacji Polski. A, w cholerę, spójrz na grubą większość spotkań rozgrywanych przez polskie drużyny najróżniejszego szczebla, od klasy B, aż po kadrę właśnie. Biegnie jeden. Ten z piłką. Plus ewentualnie, jak dobrze pójdzie, jeden, moooże dwóch kolejnych, ale to już naprawdę będą wszyscy. Reszta? Biust pani Barbary. Bo przecież lepiej mądrze stać, niż głupio biegać, prawda? Słuchaj, czy im naprawdę jest potrzebny jakiś jaśnie oświecony trenerski umysł, żeby zrozumieć, że coś tu jest wyraźnie nie halo?
3piątek, 13, września 2019 01:27
a-c10
@ Iocosus:

Ja się jeszcze postaram szerzej odnieść. Póki co, zaznaczę że z wymową tekstu ogółem, a z peesem w szczególności mocno się solidaryzuję.
4piątek, 13, września 2019 08:18
dalkub
AC 10 i Iocosus

Mam wrażenie, ze obaj bardzo spłycacie problem i że w gruncie rzeczy mówicie w ogromnym skrócie tak:

1. Nie mamy zawodników, albo mamy ich za mało
2. PMS jest be i szkoli wyrób piłkarzopodobny
3. Polacy to w gruncie rzeczy olewacze, o ile nie płaci im się w Euro to nie ruszają dupy
4. I kto by nie był trenerem to nic nie zmieni bo patrz pkt.1-3

Ja się z puntem pierwszym zgadzam, że mamy za mało wartościowych zawodników, że źle szkolimy, że jest ich mało itd. W reprezentacji występują ci nieliczni na jakimś poziomie, jak dla mnie ci piłkarze grając tak jak w klubach mogliby grać na poziomie przyzwoitej średniej europejskiej. Mamy super bramkarza, solidnego stopera, niezłego zawodnika w środku i mega napadziora, a może nawet 3. Tak pewnie brakuje dobrego skrzydłowego na prawej stronie, może brakuje lewego obrońcy, jak są kontuzje, ale generalnie tych 15-18 ludzi są to solidni europejscy gracze. Dalej jest słabo albo za słabo jak na nasze możliwości.
Pytanie kto jest winien temu że jest słabo albo za słabo - no więc ja mniemam nie to że Polacy są piłkarskimi beztalenciami - są albo źle uczeni albo brakuje im infrastruktury do treningu, albo jednego i drugiego. Moim zdaniem główny problem to jest to co napisał Iocosus - PMS - czyli trenerzy uczący dzieciaki i młodzież kopać, a także ci co to wszystko organizują - czyli np. dyrektorzy szkółek, właściciele itd. I tu widzę brak logiki w waszym rozumowaniu - udało się wyselekcjonować tych 18 zawodników, którzy na razie są rodzynkiem w zakalcu i my im dajemy właśnie nieodrodnego syna PMS żeby ich ustawiał na boisku, motywował do gry, zarażał optymizmem itd - apropos da mnie trener reprezentacji to powienie być bardzie Coach w rozumieniu amerykańskim, niż trener który pachołki na boisku rozkłada - dla mnie taki Brzęczek na trening wychodzić nie musi, ale musi potrafić zarządzać grupą ludzi jaką powołuje. Co robi taki Jurek z Płocka - no wiec twórczo zabiera się do pracy i próbuje - ulica mówi "no nie ma skrzydłowych" - bach diament, nie poszło, Robert mówi - "jaki kurwa diament" - buch skrzydłowi, ulica mówi Zieliński na 10 - nie poszło, to go na lewy - nie poszło, to na prawy - nie poszło, to znowu na 10 nie poszło. I tak to się kręci - widać że Bereszyński gra na lewej obronie na 50% możliwości, ale co tam niech gra, za to nie mamy prawego skrzydłowego, a lewy obrońca siedzi na ławie, a nawet być może dwóch (Jędza nie byłby gorszy od Beresia na lewym), za to mamy siostrzeńca, który już jest tak zniszczony że strzela po parunastu minutach i Recę co nie gra do roku w piłkę i ogląda mecz z trybun.
Czyli podsumowując PMS be, ale PMS niech kadrę prowadzi no bo gdzie lepszy? i kto tu przyjdzie? - no to sa te nasze przepychanki o Legii - no nie stać nas, ale jak się pokaże że może i stać, to ale kto przyjdzie? No pewnie nie przyjdzie Mourinho, ale sądzę że prezes Boniek śmiało mógłby zaprosić do współpracy cenionego trenera z Włoch, choćby takiego co uwielbia grać z defensywy, skoro zgadzamy się że za dużo kreatywności w nas nie ma i na razie nie będzie. Pieprzenie o mówieniu po polsku jest zwyczajnym bełkotem - połowa kadry mówi po włosku a druga połowa po angielsku. Jakoś siatkarze od kilkunastu lat mają trenera z zagranicy i w niczym im to nie przeszkadza, a być moze przeżywamy najlepszy okres polskiej siatkówki ( Zgred wiem że medal olimpijski liczy się tu najbardziej).
Teraz o cyckach Barbary - znowu trafnie, bo dokładnie tak jest i ja to widzę - i tu znowu, może potrzeba w kadrze kogoś kto ich nieco do biegania zmusi? Kto trochę wejdzie w tą grupę i poszuka problemu - bo że on jest to pewne. Tak jak pisałem ci sami zawodnicy biegają że aż się kurzy po róznych trawnikach w Europie, więc teoretycznie powinni i tu - może wyjazd na kadrę traktują jak wczasy w Ciechocinku - no to warto może paru z nich podziękować i niech w tym czasie patrzy na cycki swojej WAGs i zapieprza w klubie na treningu? Brzęczek jest w stanie to zrobić - chyba żartujesz, on nie żadnego autorytetu a jestem pewien że gdyby go Lewy mocniej pojechał w prasie to Boniek wywaliłby go po kilku dniach.
Jeszcze o jednym - co znaczy lepiej - to znaczy gram na miarę swoich możłiwości, wcale nie lepiej, tylko tak jak potrafię i na ile mnie stać - powiedz mi czy za Brzęczka tak grają? Lepiej to znaczy też nie marnujmy potencjału np. Zielińskiego np. Linettego (on fajnie gra w lidze włoskiej, a w kadrze od jakiegoś czasu gra dramat) - dlaczego? może PMS nie potrafi do niego dotrzeć a Włosi już tak? no chyba że znowu woli oglądać cycki swojej Barbary nad piękną zatoką w słonecznej Genui niż grać w Warszawie na narodowym.

na koniec - ja bym przede wszystkim skasował wszystkie kursy UEFA w Polsce - wszystkich którzy mają jakieś predyspozycje do trenerki wysłałbym do Hiszpanii Holandii innych takich, albo w Polsce uczyliby ich tylko ludzie z zachodu
A i to co na końcu napisał Iocosus - zabronić kadrom z U grania w piłkę defensywną - znowu brak tu logiki, skoro prowadzi ich PMS który innego sposobu gry nie zna, a przede wszystkim w niego nie wierzy.
5piątek, 13, września 2019 15:49
gawin76
Tekst iocosusa jak zwykle interesujący, chociaż niektóre akapity, nie wiem czy zasadnie, przejaskrawione.

Ogólny stan wyszkolenia polskich piłkarzy jest mocno przeciętny i z pewnością dostrzega to każdy średnio nawet rozgarnięty obserwator. Polemika z tymi, którzy w imię realizacji swoich partykularnych interesów twierdzą inaczej, jest kusząco łatwa - a zarazem całkowicie jałowa.

To jedno. Drugie polega na tym, że futbol to sport na tyle masowy i na tyle zależny od czynników nie dających zaplanować się w żadnym systemie, że w futbolu reprezentacyjnym wszystkie kraje na świecie zależą w mniejszym czy większym stopniu od tego jakim materiałem ludzkim dysponują w danej dekadzie. Kraje o tradycyjnie doskonałym szkoleniu potrafią notować lata bessy, a te bez odpowiedniego zaplecza, notować zaskakujące sukcesy.

Czym innym jest rozmowa o poziomie piłki w danym kraju, a czym innym rozmowa o poczynaniach konkretnej reprezentacji w danych rozgrywkach. Innymi słowy, nie widzę najmniejszych powodów, by usprawiedliwiać Brzęczka (czy jakiegokolwiek innego trenera) ogólnym stanem polskiej piłki.

Każdy nowy selekcjoner to nowe rozdanie. Jest grupa ludzi, trzeba z niej zrobić zespół, trzeba mieć pomysł, trzeba przekonać do niego ludzi. Nawałka w eliminacjach do ME we Francji grał ze Szkocją. W Warszawie zremisowaliśmy 2:2, ale Szkoci przez znakomitą większość meczu górowali nad nami organizacją gry. Lepiej operowali piłką, lepiej poruszali się po boisku, dopiero ułańska szarża w drugiej połowie pozwoliła uratować nam remis. W rewanżu też było 2:2, rzutem na taśmę, ale mecz wyglądał zupełnie inaczej, tym razem to my graliśmy w piłkę, a Szkoci trafiali do bramki po strzałach życia. I to my awansowaliśmy na ME, bo nasza reprezentacja się rozwijała. Grała coraz lepiej, coraz lepiej się rozumiała. W przypadku aktualnie trwających eliminacji i dwumeczu z Austrią zachodzi proces dokładnie odwrotny. Przez kilka miesięcy przeciwnik ewidentnie zrobił ogromny krok naprzód, a my? I nie mieszajmy do tego proszę systemów szkolenia, bo nie sądzę, by w Austrii był taki, który dokonał cudu gdzieś między marcem a wrześniem. Wszystko co się dzieje w tych eliminacjach jest efektem trenerskiej roboty i niczego innego.

Oczywiście zwalnianie trenera w połowie drogi jest nonsensem, wciąż prowadzimy, mamy dwa mecze u siebie, jeden mecz na wyjeździe z outsiderem, no i wyjazd do Izraela. Wszelkie pomysły przedwczesnego "Brzexitu' uważam za całkowicie niedorzeczne. Jednak jeżeli Brzęczek przegra te eliminacje, mając do dyspozycji tych piłkarzy i taki a nie inny skład grupy eliminacyjnej, będzie to jego ogromna klęska.
6sobota, 14, września 2019 11:06
iocosus
Nie chciałbym żeby mój tekst był odbierany w kategorii "totalnego" (zawrotna kariera tego określenia)… malkontenctwa. Trawestując -piłkarzy mamy kiepskich, wyszkolić ich nie potrafimy, szansy na zmianę PMS-u brak cokolwiek by się pitoliło, zatem kto będzie trenerem kadry to bez znaczenia, bo i tak wszystko do D.

Mhm, zatem, próbując z sceptycznego "totalitaryzmu" uciec bo nikomu na zdrowie to nie wychodzi. Podoba mi się określenie o "rodzynkach w zakalcu" utożsamiam się z nim. Mamy piłkarzy - rodzynki - gwiazdy rozpoznawalne w Europie, Lewy, Szczęsny, w mniejszym stopniu Piątek, Milik, Zieliński, ale też przecież warci miliony i najlepsi trenerzy chcieliby ich mieć w swoich zespołach, czyli można stwierdzić że są z europejskiego topu. Z również wszak uznanymi Glikiem, Krychowiakiem, Fabiańskim, Grosickim możemy już mówić o grupie której trudno się wymigiwać od roli faworyta w starciu z większością(?) no, przyjmijmy że z połową europejskich reprezentacji. Austriacy, czy też inni "średniacy" na przykład Czesi, Słowacy aż takich gwiazd jak u nas nie posiadają, Lewego, Alaba nie przebije, ale też trudno zaprzeczyć że średni poziom wyszkolenia polskiego zawodowego piłkarza jest mniejszy aniżeli w wymienionych krajach. Ba, porównując ten "średni poziom wyszkolenia" można wyrazić obawę że Europa nam odjeżdża i nie jest to kwestia mniej lub bardziej zdolnych roczników, nasza Ekstraklasa toczy się po równi pochyłej, Legia na chwilę ten spadek przystopowała, ale teraz (od trzech sezonów) i to się skończyło. Nie mamy gremialnego dopływu nie świetnie ale przynajmniej dobrze wyszkolonej młodzieży do polskich klubów. "Rodzynki" i ich renoma sprawiły że ci z młodych którzy potrafią jako tako kopnąć piłkę nad Wisłą są łowieni zagranicę w cenach które jeszcze pozwalają na weryfikację na zasadzie, jak odpalą to super, a jak nie to tragedia klubowi też się nie stanie. No i tragicznie to my tylko wyglądamy w europejskich klubowych rankingach. Trzeba bić na alarm, ale "rodzynki" reprezentacyjne są dla włodarzy pezetpeenowskich wymówką i alibi że wszystko jest ok. Kształcimy mega napastników, na innych pozycjach mamy piłkarzy też dobrze wycenianych, reprezentacja kwalifikuje się cyklicznie na imprezy, w odróżnieniu od klubów jest wysoko w hierarchii europejskiej i zgodnie z tym rozstawiana. Kluby to prywatne przedsiębiorstwa i na nie PZPN wpływu nie ma, w szkoleniu młodzieży są programy narodowe takie jak w innych krajach a nawet lepsze, została scentralizowana liga juniorów, jest wprowadzana certyfikacja szkółek i akademii co będzie podstawą do wspomagania finansowego, w seniorskich ligach jest wymóg młodzieżowca zatem: o co kaman!?

No więc dla mnie, jeżeli drogą do sukcesu ma być "narodowa gra z kontry" bo piłkarzy do innego stylu gry nie jesteśmy w stanie wyszkolić i zgodnie z takim założeniem młodzieżówka Michniewicza wychodzi na mecz z Duńczykami w ustawieniu taktycznym 6-3-1 żeby tylko nie przegrać, bo remis daje repasaże (o tym że zwycięstwo daje bezpośredni awans się zapomina) i następnie w nieco zmodyfikowanym ustawieniu ale w podobnym defensywnym stylu gra (odnosząc sukcesy) aż do manta otrzymanego od Hiszpanów i takie nastawienie "żeby nie przegrać" powiela Brzęczek w meczu "dorosłym" z Austriakami to trzeba bić na alarm!!!
Nieważne czy z Brzęczkiem czy z Michniewiczem czy z innym trenerem z PMS-u, jeżeli polski trener skonstatuje że jedyną drogą do sukcesu jest "gra na zero z tyłu" bo do innych założeń taktycznych brak mu wykonawców na odpowiednim poziomie to mamy problem nie z pojedyńczym trenerem a z całą naszą polską myślą szkoleniową! I nie czubek piramidy decyduje że są złe fundamenty grożące zawaleniem, jeżeli u podstawy będą błędne założenia, a będziemy wpatrzeni tylko w górę, a w momencie gdy zaczyna się chybotać postawimy tylko na wymianę iglicy ustawionej na szczycie takiej budowli to … obudzimy się z ręką w nocniku, gdy "rodzynki" będą w słabszej formie, albo gdy ich zabraknie.

Doraźnie możemy postawić na zagranicznego fachowca. Tylko jeżeli wybierzemy speca, który pełen dobrych chęci i na podstawie swojej wiedzy dojdzie do podobnych wniosków, że "do innych założeń taktycznych brak mu wykonawców" że pozostaje mu zalecenie wykopywania piłki przez mega bramkarzy do mega napastników, a wszystko inne trzeba podporządkować defensywie, to być może zyskamy namiastkę naszego helleńskiego króla Ottona ale nasza piłka pozostanie w czarnej d... ba jeszcze wygodniej w niej się usadowi.

Dlatego skoro stan naszej pierwszej reprezentacji się zachybotał, to uważam, że lepiej by było "gniew ludu"- nasze kibicowskie rozczarowanie i zawód przenosić na architektów którzy tworzą fundamenty naszej piramidy piłkarskiej. Stąd cały "bezużyteczny monolog". Brzęczka do 16 listopada nie wymienimy, jeżeli znajdziemy się w barażach to i tak poleci bez względu co się teraz wypisuje, czy to pozytywnie, czy negatywnie. Dla stanu naszej piłki wydaje mi się że będzie istotniejszym od roszady na stanowisku pierwszego selekcjonera repry, kto po Bońku obejmie stery w PZPN i czy ten ktoś będzie miał wolę zmieniać "stan umysłu" naszej myśli szkoleniowej.

ps
Ciasto ma zakalec, ale cukiernikowi Adasiowi udało się z rodzynek zrobić małe ciasteczko, które było i smaczne i strawne, niestety dobrego chleba wypiekać jak nie potrafiliśmy tak ciągle nie umiemy.
7sobota, 14, września 2019 19:59
dalkub
Nadal nie rozumiem dlaczego cały czas chcecie powierzać te nieliczne rodzynki aby ciasto z nich piekł ten co robi zakalec?

To co napisał Gawin jest kluczowe - jaki postęp za Brzęczka zrobiła reprezentacja Polski, a może zalicza spadek?

i na koniec o średniej - średnio mamy słabszych piłkarzy - to fakt, ale my tu mówimy o 30 najlepszych, a nie o średniej.
8niedziela, 15, września 2019 01:50
a-c10
@ Gawin:

jeżeli Brzęczek przegra te eliminacje, mając do dyspozycji tych piłkarzy i taki a nie inny skład grupy eliminacyjnej, będzie to jego ogromna klęska

No tak. I wtedy będzie należało mu podziękować. Czy ktoś temu przeczy?

@ Dalkub:

Zacznę może od tego, że moim zdaniem selekcjonerem reprezentacji Polski powinien być Polak (identycznie reprezentacji Litwy - Litwin, Kanady - Kanadyjczyk, etc.) nie ze względów językowych - no bez takichWink - a, hmmm..., pryncypialnych. Nie jestem jakimś tam hurrapatriotą, absolutnie nie o to chodzi. Lecz przecież cała istota sportu międzynarodowego zasadza się właśnie na tym. Najlepsi od nas contra najlepsi od nich. W klubach niech sobie gra i pracuje ten, na kogo dany klub akurat stać, nie widzę przeszkód. Ale kadra to jednak kadra. Nie mamy dobrych trenerów? To ich sobie zróbmy. A póki co, niech nas prowadzi niedobry, trudno.

OK, nie jest to coś, o co chciałbym jakoś zażarcie kruszyć kopie. Spoczko, rozumiem: przepisy pozwalają, inni też czasem tak robią, dobra. Ani mi w głowie bojkot np. polskich siatkarzy, albo koszykarzy (o, to już w ogóleSmile ) dlatego, że prowadzi ich akurat Belg, czy Amerykanin. Nie zamierzam jednak ukrywać, że trochę mnie to gniecie.

Teraz co do (rzekomego) lekceważenia Brzęczka przez podopiecznych - nie wydaje mi się, aby w chwili obecnej był to jakiś wielki problem. Na pewno jest nieporównywalnie lepiej, niż było za Fornalika, kiedy to wielu reprezentantów pozwalało sobie na ostentacyjną olewkę wobec selekcjonera (co zresztą skończyło się przerżniętymi eliminacjami). Niemniej, może i faktycznie coś jest na rzeczy.

Tyle że w takim razie należałoby wycelować paluchem w Bońka. To przecież on go zatrudnił, prawda? Czy mógł znaleźć kogoś lepszego? Nie mam pojęcia. Kogoś z zagranicy? Cóż, pomijając moje wyrażone wyżej zastrzeżenia natury etycznej, być może. Po rozstaniu z Nawałką słyszało się to i owo. Podobno był kontakt PZPN z Biliczem, Prandellim (!) i kimś tam jeszcze z całkiem niezłej półki. Podobno wszyscy odmówili. Czy to prawda - powtórzę, nie wiem. Za ile kupiłem, za tyle sprzedaję. Jednak jeśli tak, dziwi Cię to? Bo mnie wcale. Śp. Janusz Atlas napisał kiedyś, że reprezentacja Polski to taka kobyła, na której trudno gdziekolwiek zajechać, łatwo natomiast popsuć sobie reputację dobrego jeźdźca. Dwadzieścia parę lat minęło, a w tym temacie nadal bez zmian. Potężny przerost ambicji nad możliwościami. W eliminacjach nie mamy z kim przegrać. To pewnie w grupie tak samo. Czyli co, półfinał minimum? A w zasadzie to dlaczego nie złoto...!? Przecież takich mamy piłkarzy! Stawiam się na miejscu takiego trenera i myślę sobie "a po chudy byk ja miałbym się w to pchać? Zarobić mogę gdzie indziej, po co się męczyć? Dla radochy współpracy z Lewandowskim? Z całym szacunkiem - niewarta skórka wyprawki!".

Było tak, czy nie było, nieważne. Koniec końców selekcjonerem został Brzęczek. Po raz kolejny podkreślę, że nie wiem dlaczego akurat on, a nie Michniewicz/Probierz/Stokowiec, czy jakiś inny przeciętniak tego typu. Może ene-due-like-fake? Może z braku laku pan prezes pojechał alfabetycznie, a na "A" akurat nikogo nie było? Tak naprawdę kryteria są w tym przypadku średnio istotne. Boniek osobiście dokonał wyboru i osobiście powinien wziąć za ten wybór odpowiedzialność. Czyli w sumie ma prosty wybór:

a) wychodzi przed szereg i mówi coś w stylu: "Szanowni państwo redaktorstwo i wy, koledzy piłkarze! Selekcjonerem reprezentacji Polski jest Jerzy Brzęczek. I choćby - jak to kiedyś poetycko ujął SenatorWink - skały srały, przynajmniej do końca eliminacji absolutnie nic się na tym polu nie zmieni. Śmiało zatem możecie przestać ujadać, dąsać się i buntować. Szkoda waszego zdrowia. Koniec, kropka. Dziękuję za uwagę!";

b) przyznaje otwarcie, że od samego początku wybór Brzęczka był błędem, względnie iż kompletnie stracił doń zaufanie z takiego, czy innego powodu. I dokonuje zmiany na stanowisku selekcjonera.

Tertium non datur.

my tu mówimy o 30 najlepszych

30? Bramkarz (którykolwiek) - X, Glik, Bednarek, X - X, Krychowiak, Zieliński, Klich - Piątek/Milik, Lewandowski. Mówimy tak naprawdę o kilku najlepszych. Resztę, wszystkich tych Iksów, dobieramy ze średniej. A gdy któryś z tych kilku się połamie/totalnie zgubi formę, to też dobieramy z Iksów.

ja bym przede wszystkim skasował wszystkie kursy UEFA w Polsce - wszystkich którzy mają jakieś predyspozycje do trenerki wysłałbym do Hiszpanii Holandii innych takich, albo w Polsce uczyliby ich tylko ludzie z zachodu

Bingo. W 100% się zgadzam.
9niedziela, 15, września 2019 07:51
dalkub
Najpierw cytaty:

Bielik najlepszy na boisku
Lewandowski otworzył wynik
Piękny gol Grosickiego
Zieliński rozpoczął obie akcje po których Napoli strzeliło gola
Dobry mecz Bednarka i zwycięstwo Southampton
Szczęsny w bramce Juve
Krychowiak najlepszy na boisku

to tylko kilka nagłówków z sobotniego netu, w niedzielę może być więcej.

Czyli wyjechali i się da


Polak musi być selekcjonerem - nie rozumiem, tym bardziej że jak sami mówicie PMS to dno. To trochę przypomina powiedzenie o mrozie i odmrożonych uszach na złość mamie. I ciekawe kto po Brzeczku skoro Polak- Czesław M.? a może Magiera?

Jestem coraz bardziej pewien że oni pana trenera mają w dupie, podobnie jak Fornalika, a grają jeszcze gorzej. Wtedy przypominam że Lewandowski był wygwizdywany, teraz powoli to wraca.

kilka z twoich X da się zapełnić bez problemu, choćby Bereszyńskim, Rybusem, Kownackim i kilkoma innymi - serio da się z tych rodzynek sklecić zespół co nie będzie rozpaczliwe bronił się z Austrią mając 35% posiadania.
10niedziela, 15, września 2019 11:30
iocosus
Dalkub wielokrotnie na c-L wyrażałeś pretensję i do Leśnodorskiego i do Mioduskiego o żonglowanie trenerami, że wymieniają ich jak rękawiczki. A w tej chwili chciałbyś, żeby w trakcie trwania eliminacji gdy drużyna jest na pierwszym miejscu w stawce z bilansem czterech zwycięstw, jednego remisu i jednej porażki, gdy do końca rywalizacji pozostają cztery spotkania i w każdym z nich będziemy na papierze faworytem (moim zdaniem w Izraelu tak nie będzie ale to moje osobiste przekonanie) to w takim momencie postulujesz i spodziewasz się, że prezes PZPN zwolni trenera reprezentacji bo tego dopominają się dziennikarze (vide Patomejwen) i kibice (vide Dalkub)!?
Nawet jeżeli wrażenia i Twoje i Michała Pola są słuszne, że Brzęczek z kadrą nic pozytywnego już nie dokona, a wręcz przeciwnie, to z punktu widzenia zasad postępowania, czy taką decyzyjną dezynwolturę prezesa PZPN byś zaakceptował jako przykład „idący z góry” dla innych przełożonych polskich trenerów? Vox populi domaga się głowy trenera to ją ścinamy, wymieniamy woźnicę w pełnej galopadzie koni gdy pozostałe zaprzęgi za plecami, a meta na horyzoncie? Doprawdy tego się domagasz? A nazwisko woźnicy na podmiankę w biegu już masz, czy też ma być to „strażak” pierwszy lepszy pod ręką, na przykład Stefan Majewski. Brrrrrrrrrrrrrrrr!

Mam spore obawy jak te eliminacje mogą być dokończone. Gdybyśmy z Łotwą zgubili punkty to traktowałbym to jako „gra piłkarzy na zwolnienie trenera” zapaść kompletna, mimo wszystko nie mieści mi się to w głowie, ale rewanż z Macedonią na Narodowym traktuję już jako „minę” która może detonować jeżeli będziemy prezentować się tak jak dotychczas? Izraelczykom wystarczy żeby zagrali tak jak z Austriakami i nas również mogą pokonać, a Słoweńcy swojej taktyki na Narodowym nie zmienią, a smak zwycięstwa z tymi którzy „nie mają z kim przegrać” już znają. Niestety na dziś wydaje mi się że suchą nogą eliminacji nie dokończymy, a jeżeli utracimy pierwszeństwo w grupie, potknięcia i wtopy będą znaczące, to biorąc pod uwagę nastawienie mediów, również samego Bońka o ile jego prywatnie wyrażane zastrzeżenia są prawdziwe, to w listopadzie selekcjonera reprezentacji zmienimy.
Nadzieją dla pana Jerzego jest końcówka eliminacji w dyspozycji reprezentacji jak z pierwszego meczu z Izraelem. No i możemy w to nie wierzyć, ale żeby nie było „decyzyjnej dezynwoltury” to należy to sprawdzić w praktyce, Brzęczek eliminacje winien dokończyć, przynajmniej subiektywnie tak uważam.

Przed rosyjskim mundialem nasz dobry znajomy Staszek Czerczesow miał u siebie chyba jeszcze ciężej niż Brzęczek. Bano się i przewidywano kompromitację, w trenera nie wierzono, był pod ostrzałem mediów. Rosyjscy włodarze ciśnienie wytrzymali jak się okazało z dobrym efektem. Trenerów wolałbym nie porównywać, ale zasada postępowania była prawidłowa, gdy się komuś powierza lejce to niech siedzi na koźle dopóki szans na wygraną nie wyczerpie.

ps
Gdyby macedońska mina detonowała, to nie będę się zakładał, że „strażak reprezentacyjny” się nie pojawi.
11niedziela, 15, września 2019 16:33
dalkub
Nigdzie nie napisałem że trzeba zwolnić Brzęczka, tak jak nie napisałem że trzeba zwolnic Vukovića - ja bym ich nie zatrudnił, nie rozumiem tego jakimi kryteriami sie kierowano. Kontrakt Brzęczka kończy się z końcem roku i zwyczajnie nie należy go przedłużyć, bo nawet jeżeli pojadą na Euro - to na 99% wydarzy się tam mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor.
Jednocześnie obawiasz się co będzie w tych eliminacjach, ale nie ruszajmy Brzęczka - ty się obawiasz meczy z Łotwą, Macedonią, Izraelem i Słowenią - należy się chyba na coś zdecydować.
12poniedziałek, 16, września 2019 09:10
iocosus
Dalkubie chyba doszliśmy do momentu gdy możemy sporządzić mały protokół poglądowych zgodności i rozbieżności
1. Zgadzamy się, że w imię zasad w tej chwili Jerzego Brzęczka nie ma sensu zwalniać.
2. Zgadzamy się, że mamy „rodzynki w zakalcu” w średnim poziomie wyszkolenia polskich piłkarzy Europa nam ucieka.
3. Zgadzamy się że za sytuację z p.2 odpowiada PMS promująca grę defensywną „z narodowej kontry” bo w inne sposoby grania polskiego piłkarza nie wierzy.
4. Gdy postuluję zmianę nastawienia w naszym systemie szkoleniowym, zarzucasz mi Dalkubie brak logiki, ale zgódźmy się, że tak czy siak, obojętnie jakim sposobem, wpajanie defensywnej gry z kontry jako podstawy w naszym systemie szkoleniowym należy porzucić.

W czym się różnimy? Proszę o weryfikację i korektę.
5. według iocosusa: potencjał obecnej kadry jest mniejszy niż tej z 2016 roku. Starzy się starzeją, a młodzi powoli wchodzą do kadry, natomiast dla mnie to właśnie od tego jak młodzież się rozwinie jest uzależniony poziom gry reprezentacji. Według mnie bez Gumnego, Szymańskiego, Bielika, być może Kapustki, być może Płachety, bez nich w odpowiedniej dyspozycji na dorosłym pułapie, Lewy, Zieliński, Milik, Krychowiak, tej kadry nie pociągną. Bez względu na to kto będzie trenerem.
według dalkuba: w chwili obecnej mamy wystarczającą ilość „rodzynek” czytaj piłkarzy na odpowiednio wysokim poziomie, żeby pod dobrym trenerem uzyskiwać dobre wyniki.
6. według iocosusa: wygrywamy w dobrym stylu cztery mecze, pomysły trenera się sprawdzają, opanowuje sytuację – Brzęczek zostaje na przyszły rok, potykamy się, zaliczamy wtopy, męczymy bułę na murawie – wylatuje.
według dalkuba: Brzęczek to pomyłka, w przyszłym roku kadrę winien prowadzić inny trener
7. według iocosusa: kadra gra piach, a trener wygląda na zagubionego, stąd obawa o „minę z Macedonią”, jeżeli już to postawienie kasy na Izrael i obstawienie remisu z Słowenią
według dalkuba: kadra gra piach, trener od początku był za krótki na to stanowisko, ale obaw o wyniki najbliższych meczów brak, bo „zgodnie z logiką” jak się obawiamy tych meczów to ruszamy Brzęczka, a jeżeli nie ruszamy to obaw winniśmy być pozbawieni.

Dalkub informuję że obawy mam, a Brzęczka w imię zasad bym zostawił i nie widzę w tym żadnej sprzeczności. Natomiast gdyby nadal miał pielęgnować defensywne założenia z meczu z Austrią, to bym go wywalił czyli nie przedłużył kontraktu nawet po komplecie zwycięstw w październiku i listopadzie. Nie chcę takiego rodzaju trenera, tak jak nie byłbym zwolennikiem Michniewicza z filozofią którą wpajał młodzieżówce i nie jestem entuzjastą trenera zagranicznego na wzór Otto Rehhagela. Uważam że nawet przy doraźnych sukcesach, w dłuższym wymiarze czasowym polskiej piłce by się to nie przysłużyło.
13poniedziałek, 16, września 2019 10:48
dalkub
Będę się odnosił do punktów:

1. Nie do końca - jestem za pracą trenera tak długo jak ona ma sens i danie szans i czas - tu mam spory problem, bo był czas a wszystko idzie w dół - nie namawiam na wywalenie, ale też nie powiem że wywalenie by mnie zasmuciło
2. Tak
3. Tak - tyle że szerzej PMS jest odpowiedzialne za całkowity obraz piłkarza, słabego technicznie i taktycznie
4. Zupełnie nie - to jest zmiana potrzebna, ale skoro mamy PMS to jak chcesz ją przeprowadzić? Musisz albo sprowadzić fachowców, albo zmienić szkolenie, a najgorzej zmienić już utarte schematy działania.
5. Tak ale nie do końca - mamy wystarczająco dobrych zawodników, aby z tej grupy awansować do ME w stylu którego nie musimy się wstydzić - czyli wygrywać spokojnie czy to z Estonią czy Macedonią czy Izraelem lub Słowenia oraz zupełnie nie ustępować Austrii. Ostatnia kolejka ligowa o tym świadczy. Nie oczekuję ani wygrania ME ani kolejnego ćwierćfinału, ale oczekiwałbym gry na poziomi ich możliwości.
6. Tak Brżęczek to pomyłka i dobrze wiesz że 4 mecze w dobrym stylu mu się nie zdarzą, prędzej 4 fartowne zwycięstwa.
7. Nie ma zgody co do obaw o wynik - on jest i to spory u mnie - ja nie rozumiem tych co chcą Brzęczka trzymać i drżą o wynik z Macedonią, gdzie gwiazdą jest kolega Klicha z Leeds lub o wynik z Łotwą. Jeżeli jest tak źle to powinniście krzyczeć o nowego selekcjonera.

I na koniec odniosę się do tego co nazywasz "zasada" - ja bym się chętnie jej trzymał pod jednym warunkiem, że na początku wybór jest podyktowany "zasadą". Dla mnie wybór Brzęczka "zasadą" nie był - był kaprysem Bońka z braku laku - bo musi być Polak a wybór jest mocno ograniczony, część kandydatów nie była zainteresowana. To są wybory na tzw. dwa uda - może się uda a może nie. Brzęczek nie dość że nie poprawił gry druzyny to jeszcze nie wprowadził żadnego świeżego zawodnika, który byłby dla tej kadry jakąś perspektywą. Gdyby powiedziano mi tak - ok zostawiamy 4-5 doświadczonych zawodników i do nich młodych, to ja bym bił brawo - nawet kosztem wyników i jakości gry. Tak gramy starymi repami, co ME zejdą już powolutku do bazy i potem będzie dramat.
14poniedziałek, 16, września 2019 17:44
Zgred
Przypatrując się Waszej polemice mam nieodparte wrażenie, że na skutek rozszerzenia pytań/ ocen /domniemywań ( iocosus) - zapętla temat w taki sposób, że trudno udzielać racjonalnych odpowiedzi...
Ocena ( ja to tak widzę) polega na tym, jak wygląda stan formalny(!)
Polemika z tym "co będzie - jak będzie" - moim zdaniem nie spełnia przesłanek poważnej rozmowy. Ciągłe utożsamianie się z dodatkowymi pytaniami...typu "jak wygrają, a jak nie wygrają, dalej, a jak zremisują - to ...w domyśle...zostawić(?) lub "no nie (!) w takim wypadku -nie...ale, może jednak "i znowu - ale" ...to jakaś forma dalekiej improwizacji bycia za - lub przeciw.
Nasz - iocosus słynie z wielokrotności dodatkowych pytań, za co absolutnie nie mam do niego żadnych negatywnych odczuć! Vide w siatkówce, gdzie staram się przedstawiać realny pogląd na różne dotykające nas wydarzenia. Istnieją jednak prawdy, których nawet wielokrotnością tzw. mniemania się niestety nie odda...
Ja swoją ocenę pana Brzęczka gdzieś tam w rozmowach przekazałem, i dalej stoję na stanowisku, że posada tego pana była bardzo nieodpowiedzialna ze strony "sternika" PZPN -u.
Iocosusie - pytanie, Ty uwielbiasz pytania - popatrz...:

"Na początku lutego 2010 Brzęczek został pierwszym trenerem Rakowa Częstochowa[1]. Po serii nieudanych meczów umowa z klubem została rozwiązana 3 listopada 2014, na prośbę głównego sponsora[2].

17 listopada 2014 został trenerem Lechii Gdańsk, a 1 września 2015 został zwolniony. Następnie od końca września 2015 był trenerem GKS Katowice[3]. 20 maja 2017, po przegranej w meczu z MKS Kluczbork i utracie szans na awans do ekstraklasy, podał się do dymisji[4]. 11 lipca 2017 został trenerem Wisły Płock. 12 lipca 2018 został ogłoszony nowym selekcjonerem reprezentacji Polski[5]. Oficjalna prezentacja selekcjonera odbyła się 23 lipca 2018[5].

Czy mam Cię jeszcze o coś pytać? Poważnie pytam? Inaczej pytam? Co to jest?

Czy na prawdę masz wrażenie, że taki "szpec" pociągnie ludzi grających za duże piki pieniężne w klubach? Dalkub Ci to przedstawił, zaraz w ich kolejkach ligowych po reprezentacji Wink
Myślisz, że to dziwne...(?) ano nie...

Teraz tak, każde rozpisanie pewnych możliwości w ewentualnych rozpisaniach planów przyszłościowych- niestety nie idzie w parze z myśleniem. Tu - jak sądzę - trzeba by się dopytać na czym komu zależy? Co jest (!) - kryteriami wyborów, uznania, zaufania, decyzyjności.
Zostawiając lata wcześniejsze, te świetne, stare komuną i innymi światowymi uwarunkowaniami, to począwszy od niejakiego pana Engela, przez poszczególne "gwiazdy naszej PMS" od 2002 roku przez 16 lat nasza " dobra gra" jednak zostawała bardzo redukowana...
Czy na prawdę "NIKT" nie dopytał - dlaczego?
Czy może bardziej zasadnym pytaniem byłoby - "Ale o co chodzi"

Nie wiem, ja się na piłce nożnej nie znam, jestem laikiem, zwykłym "parskaczem telewizyjnym teraz" ...wiem natomiast, że siła konsumpcji, która rozdana w imię zasad Wink równoważy portfel myślenia o sobie - lecz ona nigdy nie zastąpi umiejętności - czyli UZNANIA. Niestety smród szatni - jest jak "kabaretowy skecz" - tych ludzi, którzy troszkę w piłeczkę grają...i wiedzą co swoje...pograją ( to jest najważniejsze -uwaga) dalej grać będą Very Happy
Czyż to - iocosucie nie jest piękne?

Panowie jak sądzę szukają zmian, szczerości rozważań w wielodniowej polemice, szukając tej "tej złotej myśli".

Będzie, z całą pewnością będzie :
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/785669/zbigniew-boniek-chce-byc-prezesem-pzpn-przez-kolejne-kadencje

lub jak kto woli:

https://www.wprost.pl/pilka-nozna/10151023/boniek-bedzie-kandydowal-do-wladz-wloskiej-federacji-pilkarskiej-on-sam-nie-widzi-przeszkod.html

Oczywiście trendy z 2018, ale ...jaki smak? DelikatesWink Czyż nie?

o to -to:

https://www.youtube.com/watch?v=44Qx7jb5q5U
15wtorek, 17, września 2019 00:25
iocosus
No tak i człowiek już by się spokojnie spać położył, odprężył, odpoczął, to jeszcze trzeba wpis zrobić na c-L bo inaczej Zgred gotów ponownie "olewkę" przypisać. A na dodatek to wszystko z świadomością, że się napisało kompletnie bezużyteczny tekst, jak widać w przekazie niezrozumiały, czyli jednym słowem czas się straciło.

Zgred nie wierzysz w trenera Brzęczka, wybór Bońka uważasz za błąd, no i ok, czatuj z Michałem Polem, twittuj ze Stanowskim, oglądaj Prawdę futbolu Kołtonia wszędzie tam znajdziesz potwierdzenie własnej negatywnej oceny selekcjonera, tylko sorry, doprawdy mnie w to nie mieszaj. Do póki repra kolejnej wtopy nie zrobi "omylny papież" pozostanie selekcjonerem. Krytykujcie sobie Brzęczka ile wlezie, pełno teraz tego wszędzie, ale ja nie o nim pisałem, nie w nim widzę główny problem polskiej piłki. No ale grochem o ścianę czyli bezużytecznie.

Dla mnie istotniejsze jest po wielokroć jak zmienić pms niż nazwisko trenera reprezentacji. Wymienimy Brzęczka na kogoś innego, przyjmijmy że będzie miał trochę szczęścia jak Nawałka, dogada się z Lewym i spółką, rutyniarze dadzą radę, a młodzi odpalą, trener będzie miał pomysł i to wszystko poukłada i być może nawet będzie dało się to oglądać i wynik ekipy Nawałki z Euro 2016 uda się powtórzyć. Ale jak nie zmienimy szkolenia to wcześniej czy później obudzimy się z ręką w nocniku, będziemy notorycznie grać taki toporny, archaiczny futbol jak z Austrią bo naszych piłkarzy na nic innego nie będzie stać i wtedy nawet Jurgen Klopp do spółki z Mourinho jako trenerski duet Biało-czerwonych nie pomoże.

Ustawa pozostaje niezmieniona, zatem niech Boniek uszczęśliwia Włochy jeżeli taka jego wola, natomiast kto zostanie jego następcą i z jakimi planami moim zdaniem jest bardzo istotne.

***
Dalkub dzięki za weryfikację, ku strapieniu Zgreda pominę casus Brzęczka ale o pms jeszcze coś napomknę na kanwie tego co napisałeś, ale jutro …
16wtorek, 17, września 2019 01:03
a-c10
@ Dalkub:

Uciekasz w przestrzeń legend i mitów. A Zgred to już w ogóle zapędził się tam tak daleko, że aż się zastanawiam: gdy będzie sobie jutro rano robić kawę, to pstryknie tak po prostu czajnik, ekspres, czy co tam znajdzie pod ręką? A może wypowie magiczną formułkę, wysypie kilka ziaren na blat i będzie się w nie tak długo wpatrywał, aż jego charyzma zmusi owe ziarna do przeistoczenia się w aromatyczne espresso? Very Happy

Zresztą, żebyście to tylko Wy dwaj, bez cienia urazy, tacy sami jak ja, niewiele znaczący pitolnicy uciekali w ten obszar. Niestety, cała nasza piłka tkwi w nim po uszy.

Artefakty i świątynie? Proszę bardzo: stadiony pięknieją, oprawy transmisyjnej nie trzeba się wstydzić przed nikim, podobnie ciuchów, piłek i całej reszty.

Rytuały? W ilościach hurtowych: każdy polski piłkarz jest specem od diety i generalnie zdrowego trybu życia. Doskonale wie co należy jeść, czego nie i dlaczego, o której kłaść się spać i po co, itp., itd. Każdy polski prezes wie, że seria kiepskich wyników musi zakończyć się rytualnym (sic) wyjebaniem trenera na zbity pysk i modlitwą o efekt nowej miotły. Każdy polski pismak wie, że przed każdym meczem/turniejem/sezonem należy dmuchać balon, a tuż po nim żądać krwi. Rytuały z trybun pominę, bo bym tu siedział Trygław wie ile.

Zaklęcia? O, tego to już w ogóle jest w cholerę i ciut: realizacja założeń taktycznych, przygotowanie fizyczne, szanowanie punktu, wyciąganie wniosków i wiele, wiele, wiele innych czarodziejskich formuł, które wypowiedziane w odpowiednim momencie otwierają całe bezkresy znaczeniowe i są w stanie wyjaśnić każde zjawisko, tak para-, jak i zupełnie normalne.

Są też, rzecz jasna, magowie. A najlepsi pośród nich bywają - co w sumie zrozumiałe - ci niewidzialni. Ot, weźmy takiego Zbawcę z Zagranicy. Arcyciekawa postać, choć nikt jej nigdy na oczy nie widział. Bliski krewny Godota i Yeti, powinowaty Trzeby i Niewidzialnej - nomen omen - Ręki Rynku. Parę lat temu niektórzy upatrywali go w postaci pewnego jebniętego dziadziunia z Niderlandów rodem, ale dziadziunio gracko ich z tych zapatrywań wyleczył. ZzZ ma przyjść (nooo... oględnie rzecz ujmując, drugim Korzeniowskim to on nie jest) i sprawić, że będzie Dobrze. Poustawiać nasze piłkarzyny, wydobyć z nich dotychmiast nieodkryte pokłady determinacji i talentu, no, generalnie zawojować wszystko, co tylko się da oraz jeszcze co najmniej z połowę tego, czego się nie da.

I wiesz co? Cały ten światek byłby nawet zabawny, gdyby nie to, że jego mieszkańcom wydaje się, iż jest prawdziwy. W związku z tym brakuje mi w nim... nie, nie dziada z babą. Choć też. Przede wszystkim jednak Alicji. Wiesz, tej z Krainy Czarów. Tej, która pełnym bezczelnego zdumienia głosem powiedziałaby "ale wy jesteście tylko talia kart!".

Działanie hierarchicznej organizacji jest proste. Opiera się na kilku oczywistych zasadach i nie zawiera choćby grama magii. Jedną z tych zasad jest to, że nieważne czy dana organizacja istnieje po to, by wygrywać mecze piłkarskie, opracowywać lekarstwa na nowotwory, sprzątać toitoiki po imprezach, czy cokolwiek bądź. Sprawnie funkcjonować będzie wtedy, gdy wszyscy jej członkowie będą robić swoje. Czyli w przypadku piłkarzy grać w piłkę, a nie przeprowadzać krytyczne analizy charyzmy selekcjonera, jego doświadczenia oraz szeregu innych przymiot, a następnie na ich podstawie wyciągać twórcze wnioski odnośnie poziomu swych chęci uczestniczenia w danym meczu. Dlatego nawet jeśli masz rację w temacie ostentacyjnej olewki reprezentantów wobec obecnego selekcjonera - nadal nie sądzę - wciąż oznacza to, że mamy problem systemowy, nie personalny.

Prosta jest również gra zwana piłką nożną. Nie chodzi w niej o to, by dać się ponieść czarodziejskim wibracjom wytworzonym przez natchnionego selekcjonera, a o to, by się ruszać, przyjmować, podawać, strzelać, etc. Dlatego rokowania na sukces naszej kadry na ME będą mieścić się w tym samym nawiasie bez względu na to, czy selekcjoner nazywa się Brzęczek, Prandelli, czy Kowalski. Dlatego też wywalanie trenera, który wygrał eliminacje, uważam za pomysł iście kuriozalny.
17wtorek, 17, września 2019 08:12
dalkub
AC10

Mam wrażenie że nie czytasz tego co ja piszę, albo czytasz fragmenty, albo ja (co może i bardzo prawdopodobne nie potrafię przekazać myśli w sposób zrozumiały). Zarzucanie mi bujania w obłokach i szukania Yetiego chyba jednak słabo do mnie pasuje. Jednoczesnie tytuł artykułu Iocosusa trochę nas zaszufladkował jednych jako tych co trzymają sie "zasad" i jednocześnie szukających problemu w tzw. systemie, oraz tych drugich, raptusów Brzęczexitowców, którzy mówią że nie jest źle i wystarczy zmienić trenera i wszystko ruszy.

No więc wszystkim panom i być może paniom też chcę jasno powiedzieć:

1. Tak problemem polskiej piłki jest system szkolenia który wypuszcza słabych piłkarzy
2. Ten system tworzą ludzie których wy nazywacie i w sumie ja też PMS - to oni uczą dzieciaki, młodzież i dorosłych i ci ludzie robią to w swojej masie źle, do tego cegiełkę dokłada i PZPN szkoląc ich tak a nie inaczej, kluby które tworzą akademie, samorządy i rząd którzy dotują kasą różne inicjatywy tylko na ogół nie te które potrzeba
3. Problem systemowy i jego rozwiązanie potrwa wiele lat, bo aby szkolić inaczej muszą się zmienić szkolący, albo ich myślenie musi się zmienić. Szkolić muszą dobrze przygotowani, a nie jacykolwiek, przyzwoicie opłacani a nie dostający ochłapy itd itp itd.

Jeżeli to już jest jasne i poza sporem to:

1. Nawet biorąc mizerię systemu, okazuje się że mamy tych kilkunastu zawodników co po wyjechaniu w miejsca gdzie system działa dobrze dają sobie fajnie radę - to są owe rodzynki.
2. Dla tych rodzynek, czyli tych którzy mimo fatalnego systemu jakoś się uchowali proponujecie trenera który jest nieodrodnym synem tegoż systemu. Gardzicie systemem i słusznie, ja tez nim gardzę i nie byłoby problemu z wyznaczeniem kolejnego selekcjonera z tego grajdołka, gdyby nie to że te rodzynki do tego grajdołka nie pasują, gdzieś indziej obcują z ludźmi którzy potrafią, albo bardzo potrafią, mają większą wiedzę, autorytet, charyzmę itd.
3. Teraz czy z rodzynek da się zrobić genialne Barolo - no nie da się, czyli ja nie oczekuję mistrzostwa świata, Europy, finału, cudów na kiju. Zakładam, że na ME pojadą i mają szansę - podkreślam słowo szansę wyjść z grupy np. na 3 miejscu i zagrać 4 mecz - to wiele? skoro na ME jadą 24 drużyny? czyli pół Europy? Czy moje oczekiwanie że w meczu ze Słowenią uda nam się oddać 5 strzałów w światło bramki jest zbyt odważne i nawet na to nie stać tych zawodników? Czy jesteśmy skazani na oglądanie męczenia buły z Łotwą i Macedonią i musimy drżeć o wynik? - serio ci zawodnicy są tak słabi?
4. Ok może są tak słabi i po paru dniach jadą do klubów, Grosicki bierze piłę mija 4 gości i wykłada na tacy? potem wali bramę z wolnego? Krychowiak jak ruszył z piłką na bramkę to miałem wrażenie że biegnie jakby go pół KGB goniło. Zieliński gra po profesorsku w środku pola, Bielik najlepszy na placu, Klich gra dobre 90 minut, Frankowski strzela w MLS, Bednarek dobry mecz w Soton, Fabian na zero z AVL, Kownacki chwalony przez trenera, nawet rezerwowi grają dobrze - TO O CO TU CHODZI DO K. NĘDZY? Przyjechali na kadrę na wakacje, a potem pojechali do klubów i zapierdalają - dosyć proste wytłumaczenie jak dla mnie.
5. Zatrudniono nieudacznika, któremu praktycznie w trenerce nic nie wyszło i tak sobie trwa. Wreszcie warto też przyznać, że obecny trener jest również problemem. Problemem na tu i teraz, nie w kwestii systemu, który jest zły, a w kwestii spowodowania aby zawodnicy zagrali na swoim normalnym zwykłym solidnym poziomie, bez bramek przewrotką, bez strzelania 5 bramek Łotwie - tylko tak jak w klubie grają po 5 dniach od meczy z Austrią.
Wy nie chcecie go zwolnić bo "zasady" albo że to nic nie da - to ja wam powiem tak, gdyby Benahakker miał w 2008 roku tych zawodników których ma Brzęczek, to spokojnie zrobiłby lepszy wynik niż Nawałka w 2016 - jestem o to spokojny.
I na koniec z punktu naszej skopanej najlepiej byłoby gdyby te eliminacje z kretesem przerżnąć, bo może wreszcie ktoś to wszystko zacznie układać prawidłowo a nie od dupy strony. Inaczej Brzęczek pojedzie na ME z emerytem Jakubem, aby zaliczył kolejną imprezę, po czym go wypieprzą na zbity pysk, a my zostaniem z padaką jaką grają od 2 lat i która tylko się powiększa, i bez rodzynków, bo oni mając w perspektywie kolejnego tuza z PMS powiedzą pas.
18środa, 18, września 2019 13:08
iocosus
Sorki za jednodniowy poślizg.

Dalkubie ponieważ zgadzasz się że polscy trenerzy nie wierzą w inny sposób gry niż „narodowa konterka” samemu podnosisz że odpowiadają za to że polski piłkarz jest słaby technicznie i taktycznie, to pozostaje szkolenie polskich trenerów zagranicą, zgoda, ale wszystkich trenerów szkolących dzieciaki i juniorów za granicę nie wyślemy, samemu napisałeś „musisz albo sprowadzić fachowców, albo zmienić szkolenie, a najgorzej zmienić już utarte schematy działania”. Ok, krzyczmy zatem jako kibice,domagajmy się głośno, każdy z osobna, ale i wszyscy razem. Trzeba stworzyć wzorzec nie tylko teoretyczny (narodowy model gry już istnieje) ale i być może przy okazji certyfikacji akademii udałoby się „powołać” sfinansowany przez PZPN korpus zagranicznych szkoleniowców prowadzących praktyczne konsultacje i następnie weryfikujących to co zapodają. Francuzów, Hiszpanów, Niemców, Holendrów. Przeszkodą może być „bariera językowa” ale na poziomie centralnym chociażby z tym już nie powinno być kłopotu.
Zatrudnienie holenderskich, francuskich, niemieckich do wyboru nadzorujących koordynatorów w PZPN przypisanych do poszczególnych roczników reprezentacyjnych . Na kilkuletnie kontrakty, do praktycznego przekazania know how. Mhm, tylko czy PZPN i ogólnie nasza PMS coś takiego, taki zagraniczny desant szkoleniowców na szczeblu centralnym, byłaby w stanie zaakceptować? Nasz „narodowy model gry” mieliby wdrażać i propagować niemieccy trenerzy? Mhm, w ramach reparacji za II wojnę światową, może by przeszło. Wink

Żartuję ale w PZPN z pewnością byłby duży opór uznanych nestorów PMS dla tego rodzaju pomysłów z kibicowskiej burzy mózgów. „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i dupy piłkarskie, iż swoich trenerów z sukcesami mają”. Ale przecież my Ameryki nie odkrywamy o tym że w piłkarskich adeptach trzeba stawiać na czerpanie radości z gry, czyli na rozwijaniu kreatywności, ofensywnych zdolności, wiedzą i Magiera i Dorna, zatem żeby „zmienić utarte schematy działania” może w nich udałoby się zdobyć zrozumienie i akceptację dla przykładowego pomysłu „zagranicznego korpusu trenerów koordynatorów”?

Upominajmy się, krzyczmy, że z polską piłką jest źle, nie zmieni tego to, że doczekaliśmy się takiej europejskiej gwiazdy futbolu jak Robert Lewandowski (Finowie mieli swojego Jari Litmanena), nie zmieni stanu naszej piłki trener reprezentacji, jeżeli będzie dobry, nieomylny jeżeli z wybrańcami zanotuje sukces na miarę tego z 2016 roku, to tylko to zaciemni obraz sytuacji.

Nie oznacza to, że o takiego trenera mamy się nie dopominać, ale porzućmy mity, że „narodowa konterka” to jedyny dla nas sposób gry, że do czegoś innego nie jesteśmy zdolni, niestety pielęgnujemy i kultywujemy anachronizm. Kiedyś husaria była naszą narodową dumą, siała autentyczny popłoch wśród przeciwników, ale z czasem jej „siła militarna” spowodowała, że przekształciła się w „chorągiew cmentarną” ponieważ tylko okazyjnie była wykorzystywana do ceremoniału dla dodania splendoru. Jeżeli nie porzucimy futbolowego archaizmu to nam tylko wspominki pozostaną o Deynie, Żmudzie, Lacie, Bońku, dla dodania splendoru polskiej piłce.
19czwartek, 19, września 2019 22:58
a-c10
@ Dalkub:

Ja też przepraszam za zwłokę, strasznie mnie przysypało. Czytam to, co piszesz. Mam nawet wrażenie, że to rozumiem. Nie rozumiem tylko dlaczego to piszeszSmile No ale... właśnie, ad rem. Te punkty, w których to niby się nie zgadzamy, poszeregowałeś w taki sposób, że - moim zdaniem - najistotniejsze wylądowało na końcu. Dlatego przewrotnie pozwolę sobie od tego zacząć.

Zatrudniono nieudacznika, któremu praktycznie w trenerce nic nie wyszło i tak sobie trwa. Wreszcie warto też przyznać, że obecny trener jest również problemem.

Czy Brzęczek zanim został selekcjonerem, był nieudacznikiem? Kwestia dyskusyjna, a przede wszystkim... kompletnie nieistotna. Nie, serio. W tabeli eliminacji ME nikt nie dostaje bonusowych punktów za przeszłe osiągnięcia swego kołcza. Ani - na szczęście Wink - malusowych za kop w tyłek tegoż od działaczy katowickiej GieKSy. Jakkolwiek by się czyj tam selekcjoner nie nazywał i czego uprzednio w zawodowym życiu nie robił, wszyscy zaczynamy od zera. Na przestrzeni sześciu kolejek kadra pod wodzą Brzęczka zawędrowała do trzynastu, co daje nam pierwsze miejsce w grupie i pole position przed ostatnimi czterema kolejkami. Jeśli w tych ostatnich czterech kolejkach kompletnie nie pokpimy sprawy, jedziemy na Euro, co przecież było podstawowym celem stawianym przed selekcjonerem. Wygląda zatem na to, iż wcale nie taki ten nieudacznik nieudaczny. A już na pewno rozmowy o zwalnianiu go w takim momencie świadczą o oderwaniu od rzeczywistości i uciekaniu w świat magiczny. Nie chciałem Cię urazić, komentuję tylko to, co czytam. Zresztą, o tej magii zaraz jeszcze.

TO O CO TU CHODZI DO K. NĘDZY? Przyjechali na kadrę na wakacje, a potem pojechali do klubów i zapierdalają - dosyć proste wytłumaczenie jak dla mnie.

No właśnie. Po co pytasz, skoro wiesz? Ja tylko kompletnie nie rozumiem, dlaczego odpowiedzialnością za ten chilloucik zawodników obarczać akurat selekcjonera. On przecież lepiej/gorzej, ale jednak pracuje.

Wytłumaczenie jest proste również dla mnie i absolutnie się tu z Tobą zgadzam. Owszem, niektórzy nasi reprezentanci występują na co dzień w dobrych, a nawet bardzo dobrych klubach. Tyle że - pomijając Roberta Lewandowskiego - żaden z nich nie jest tam gwiazdą. A chętnych na granie w Napoli, Sampdorii, Lokomotivie, a nawet Leeds i Hull znalazłaby się przecież spora gromadka. Czyli nie ma wyjścia, trzeba zapierdalać. Inaczej za chwilę ławka, za kolejną trybuny, a za jeszcze następną zwięzły komunikat, że najlepiej by było, gdybyśmy się już rozstali. Tak to w każdym razie wygląda w klubie.

A w kadrze? Co ma zrobić selekcjoner (nazwisko bez znaczenia)? Powołać tych innych Polaków grających w sensownych ligach, perhaps? Albo wyróżniające się postaci z Ekstraklasy? Och, tak nam pięknie młodzieżą obrodziło! Przez ostatnie sezony błyszczał ten cały Robak, teraz dokazuje ten z Wisły, jak mu tam było, Bra..., Bre..., o, wiem: Brożek.

I teraz, jeśli pozwolisz, chciałbym wrócić do kwestii domniemanej nieudaczności Brzęczka i spytać cóż on takiego zrobił źle. Jakie kardynalne błędy popełnił? Pozostawił poza składem jakieś gwiazdy zdolne do radykalnej zmiany oblicza zespołu? No nie bardzo przecież. Odstawiał jakieś personalno-taktyczne szopki każąc swym podopiecznym grać asymetrycznym 2-2-6 z Glikiem na rozegraniu, Kędziorą w ataku i Lewandowskim na - nomen omen - lewym wahadle? No też nie. To w takim razie o co chodzi? Skoro sprawa rozbija się o chęć panów piłkarzy do ruszania tyłka, skąd pomysł, że akurat jakiś przykładowy Prandelli, przy pełnym dlań szacunku, by im tych chęci przysporzył? To jest właśnie ta magia, te mity i legendy, o których wspominałem.

Zakładam, że na ME pojadą i mają szansę - podkreślam słowo szansę wyjść z grupy np. na 3 miejscu i zagrać 4 mecz

Ależ oczywiście, że mają. Mają z Brzęczkiem, mieliby z "Prandellim". Albo z "Szatałowem". Praktycznie taką samą. Zależną głównie od łutu szczęścia w losowaniu i na boisku oraz - przede wszystkim - poziomu własnej ochoty do biegania.

I tu jest cały pies pogrzebany. Ja mam serdelecznie dość wypatrywania łutów szczęścia i nerwowego obgryzania pazurów w nadziei na to, że się jaśnie panom futbolistom akurat tym razem zachce. Dość mam oczekiwania na to, że jakimś cudem wysieje się nam parę samorodnych rodzynków. Dość mam sytuacji, w której osoba selekcjonera de facto nic nie zmienia. I dość mam, w związku z powyższym, bezużytecznych - znacznie bardziej, niż Iocosusowy tekst - dyskusji o tej osobie. A przede wszystkim udawania, że problem leży w tym jednym facecie stojącym przy linii, a nie w całej strukturze naszej piłki.

Bo to przez to udawanie jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Gardzisz systemem? Super, to faktycznie się zgadzamy. Piszmy zatem o tej wzgardzie. Krzyczmy o niej. Namawiajmy innych, żeby się przyłączali. Może coś się kiedyś zmieni. Może za parę lat faktycznie będziemy mogli usiąść i z sensem, używając racjonalnych argumentów, pogadać o tym, czy selekcjonerem powinien być Iksiński, czy Ygrekiewicz i w zasadzie dlaczego.

pees.
Co do wróżenia z fusów, czyli rokowań na podstawie aktualnej formyWink - Iocosus już o tym wspominał, ale rozszerzę. Naście miesięcy temu jechaliśmy na Mundial po medal. No, tak przynajmniej chcieli patomejweni (dobrze napisałem?). Wróciliśmy z workiem wstydu. Sborna natomiast, pod wodzą wybranego z braku laku nieudacznika Staszka, miała hańbić siebie samą i w ogóle całą Matiuszkę Rassiję. Jak się skończyło, pamiętamy. Wot, boh futbol'a i jego niezbadane wyrokiSmile

Naście lat temu ostatni (chyba) sparring przed wyjazdem na ME reprezentacja Grecji rozegrała z Polską. Nie dość, że przegrała, to jeszcze zaprezentowała się koszmarnie. Wszyscy wówczas pytali dlaczego takie obwiesie jadą na ten turniej, a my nie. Parę dni później ci obwiesie zostali Mistrzami Europy.

Cuda się zdarzają. Wierzmy w nie, co nam zostało? ;D
20piątek, 20, września 2019 06:00
dalkub
AC

Krótko bo się nie przekonamy. Dla ciebie Brzęczek to kandydat dobry na trenera repry, dla mnie nieudacznik, bez sukcesów i odpowiedniego doświadczenia. Dla ciebie Brzęczek nic nie może że mu nie grają, dla mnie to objaw jego nieudacznictwa, albo nieumiejętności egzekucji tego co być powinno. Dla ciebie Brzęczek jest ok bo jest 13 pkt, dla mnie powinien być wywalony dlatego że jego drużyna gra coraz gorzej, a punkty zdobywa grając syf z tuzami jak Łotwa czy Macedonia.
Zostawmy to - ja ciebie nie przekonam a ty mnie - pożyjemy zobaczymy jak się losy Brzęczka potoczą

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1