A+ A A-
  • a-c10
@ Sektor: (cd) W walny reformatorski zjazd ekstraklasowych prezesów zwyczajnie nie wierzę. Znaczy owszem, samo spotkanie może i się odbędzie, nie wykluczam. W końcu każda okazja jest dobra, by uzupełnić płyny i w milusiej atmosferze poklepać się po plecach. Jednak moim zdaniem nie ma sensu spodziewać się po takim spędzie jakichkolwiek poważnych efektów. Nie w sytuacji, gdy wciąż ledwie kilka klubów Ekstraklasy to (w miarę) profesjonalne podmioty, a cała reszta to zabawki w rękach prezydentów miast i państwowych koncernów. Nie w sytuacji, gdy cała liga od lat wegetuje w dusznej, zatęchłej bańce. Już o to zahaczyłem, ale powtórzę: największy powiew (sic) optymizmu dostrzegam w tym, że masowy odbiorca wpuści do tej bańki choć trochę świeżego powietrza. Że przyjdzie wreszcie jakaś Alicja i powie "ale wy jesteście tylko talią kart!". Co zaś się tyczy Twoich pomysłów regulacyjnych: swego czasu odbyła się na łamach Ce-eL sążnista dyskusja o tym, co klubom można i trzeba narzucać, a czego nie. Pięć lat minęło, a moja opinia nie drgnęła choćby o cal. Nadal uważam, że to kompletnie nic nie da. Bez urazy, rzecz jasna. Tu i ówdzie mógłbym być może polemizować, niemniej w czystej teorii proponowane przez Ciebie rozwiązania wyglądają na ogólnie rozsądne. Sęk w tym, że rzeczywistość skrzeczy. My sobie możemy wymyślać najbardziej nawet genialne rozwiązania. Co z tego, skoro potem przyjdzie wąsato-brzuchaty pan działacz Wiesio i pokaże nam wała? "Przeznaczanie odpowiednich kwot na szkolenie? Się robi, panie kerownyku, przeznaczamy, a jakże! Oto nasza picuś-glancuś akademia: młodzież trenuje w niej dwa razy na tydzień (częściej nie lzia, bo się przemęczą!) pod okiem wytrawnego kołcza Alojza (czystym przypadkiem szwagra mojej siostry). Orły nam rosną, ho-ho! Że co...? Murawa się szanownej komysjy nie widzi? A na na jakiej to, państwo wybaczą, murawie trenowały Szarmachy, Gadochy, Bońki, Deyny i reszta legen polskiej piłki? Ano właśnie. No to my idziemy w tym samym kierunku. Ekwiwalenty za wyszkolenie? Ależ królu złoty, toż to podstawa ludzkiej egzystencji! Płacimy, no przecież, jakże byśmy mogli inaczej? Że jak...? Że za Kowalskiego nie zapłaciliśmy? No bo pan kerownyk rozumie: Kowalskiego transferował KP Miasto. A my jesteśmy Miasto FC SSA. Wiadomka przecież: my nie oni. Salari kap? Cóż za cudny wynalazek! Jasna sprawa, że przestrzegamy. Wogle i wszczegle to nasze piłkarze dobre chłopaki, za półdarmo grają, z pasji. My im ledwie po dwa pińcet brutto miesięcznie płacimy, grosze jakieś. Aaa... że tamto? Tamto to im, droga komysjo, płaci Fundacja Miasto. Jak to "za co"? A ja tam nie wiem, panie, to się trzeba u pani Joli pytać, drugie piętro, trzecie drzwi po lewej, ja pojęcia nie mam. Coś jeszcze? Nie? No to miło było państwa ugościć. Pani Marzenko, pani odprowadzi szanowną komisję, państwo mają ważne sprawy w Warszawie." Nawet jeśli ociupinę przerysowałem, to przecież tak to +/- będzie wyglądać. Zresztą, starczy spojrzeć na wspominaną już tu parokrotnie Wisłę. Już się podnoszą głosy, że "eee... a może z tym wycofaniem to jednak nie? Bo przecież Canal za dwieście dziewięćdziesiąt sześć spotkań płaci, nie za dwieście siedemdziesiąt dziewięć. A może by jakoś ten sezon juniorami dograli? Może w Gliwicach? A może do czerwca to się wszystko jakoś wyjaśni, rozejdzie po kościach...?" Itepę itedę. Na koniec: fajny, choć - niestety! - kompletnie nierealny pomysł odnośnie rozmiaru ligi wysuwał swego czasu Garm. Utrzymywał mianowicie, że Ekstraklasa nie powinna mieć trwale ustalonej liczby zespołów. Przed każdym sezonem należałoby sprawdzić ile konkretnie klubów spełnia określone wymagania organizacyjne i dopiero wtedy rozpisać im zasady i terminarz.
This is a comment on "Ósma potęga w Europie!"