A+ A A-
  • CTP
Jeśli toczą się teraz jakieś negocjacje pomiędzy dyrektorem Zielińskim a menadżerem Jarka Niezgody, to ten mecz chyba mocno je posunął naprzód. Wystarczyła lekka kontuzja Carlitosa i nagle w naszej ofensywie zrobiło się bardzo pod górkę. Teoretycznie, mamy Blaza Kramera ale na chwilę obecną ten piłkarz tak bardzo nie pasuje do układanki Runjaica, że wolał desygnować Muciego w wyjściowej 11-tce. Trochę się nie dziwię, bo nasz Słoweniec, to bardziej pasuje do klasycznego ustawienia, gdzie zespół pracuje na napastnika aniżeli do naszej gry kombinacyjnej. Poza tym, gdyby nam się udało w najbliższy wtorek powtórzyć wynik, to na wiosnę ten dodatkowy napastnik byłby bardzo potrzebny. To już chyba trzeci mecz w obecnym sezonie, który wyciągamy na plus, mimo straconej bramki. Chyba można już powiedzieć, że demony przeszłości mamy już za sobą. Nasza c-elka znowu popisała się mocą sprawczą: tydzień temu pisałem, że Kapi nie ma liczb - no i proszę! Smile Tak w ogóle, to bardzo dobry mecz Bartka. Widać, że forma idzie w górę i chyba szkoda, że to już ostatni tydzień w tym roku. Trochę gorzej zagrał jego imiennik: Sliszu parę razy niestety się zdrzemnął, dzięki czemu Lechii udało się przeprowadzić kontrataki. Moja ocena pewnie byłaby inna, gdyby miał lepszy celownik. Szkoda, bo 2 razy uderzał z dobrych pozycji i to powinno trafić w siatkę. Tobiasz kolejny raz zaliczył kanał. Radziłbym mu popracować nad ustawieniem w takich sytuacjach, bo jak mu się przyklei taka łatka, to potem trudno to odkleić. A już najtrudniej bramkarzowi. Reasumując: oglądaliśmy klasyk w wykonaniu Legii, czyli "stojanov" w I połowie, gówno-bramka w wykonaniu rywala i potem pogoń za wynikiem. Tym razem na szczęście z happy endem.