- Zbyszek
Dostrzegam u naszych Czarno-Elkowych kibiców czarnowidztwo w tej postaci ,że oto drużyna Legii świadomie odpuściła rozgrywki ligowe, na tej zasadzie,że będzie myć nogi, bo rąk już nie
. Trzeba obejrzeć filmik z radości piłkarzy po wygranym spotkaniu z Górnikiem ,aby nieco zwątpić w to wątpienie.
Po tym jak Michał Żewłakow został Dyrektorem Sportowym Legii media rozpoczęły festiwal komentowania rzekomo zdobytej zakulisowej wiedzy, na zasadzie systemu dwójkowego ,albo, albo : albo zwolni tego czy tamtego , albo nie zwolni. Wbrew pozorom szansa trafienia nie wynosi 50% ,ale 100% , bo zawsze można orzec : a nie mówiłem
.. Lejtmotyw tych dywagacji wynika z przekazu ,że oto wróciło stare i pewnikiem na tym nie koniec.
Jak mantra przewija się temat powrotu do Legii w charakterze trenerów Janka Urbana lub Henninga Berga.I powiem uczciwie ,że nie byłbym zdziwiony , bowiem obaj mieli wizje rozwoju Legii w oparciu o młodych graczy, przy posiadaniu w drużynie paru wysokiej klasy graczy, od których młodzież mogłaby się uczyć, a którzy stabilizowaliby grę na wysokim poziomie.Urban to wybitny fachowiec od rozwoju indywidualnego młodych graczy i nie ma żadnego, który by nie dziękował za rady, napomnienia i wskazania. Natomiast Berg rozwój indywidualny wiązał z postępem taktycznym w grze zespołu.
Urban pośliznął się na ambicjonalnym sporze z Leśnodorskim, kiedy to wyśmiewał zakup aparatury diagnostycznej z Hiszpanii, której wyników poza dwoma profesorami nikt nie potrafił u nas odczytać czy zawarciem umowy z agencją psychologiczną w której nie było żadnego psychologa,a zajmowała się ona uczeniem sprzedawcy jak klientowi , który przyszedł po haczyk do wędki za złotówkę, sprzedać pół sklepu za 100 tys zł. Ale najgorętszy spór, który Leśnodorski i słusznie uznał za rażącą nielojalność tyczył systemu dogrywkowego na który zgodził się Leśnodorski, a Urban wykpiwał. W tle tego stosunku Urbana do Leśnodorskiego , podobnie jak nieco później Czerczesowa był niezgoda na podejmowanie przez prezesa decyzji w stanie mocno wskazującym.
Natomiast Berg ustawił zespół taktycznie ( co omówiłem w 6 felietonach pod tytułem" Luna ?") ,w tym grając na dwóch ofensywnych pomocników ( Radovicz i Duda) jako napastników ,ale bez jego wiedzy wyrażono zgodę na odejście Rado do Chin oraz rozszabrowano zespół z kluczowych zawodników : Duda, Furman, Jędrzejczyk, Wawrzyniak , Gol.
Powiada się ,że Urban miał fart , bo tzw. pokolenie 1992 było wielce utalentowane,ale to on ich wprowadzał do kadry i dopuszczał do gry w wyjściowej jedenastce. Przypomnijmy o kilkunastu nazwiskach : Cichocki ( 22 lata), Bereszyński ( 21), Kopczyński ( 22 ), Kalinkowski ( 19), Furman ( 21), Duda ( 19), Kosecki ( 22), Kucharczyk ( 22), Żyro ( 21), Mikita ( 20), Efir ( 22), Łukasik ( 22), Wolski ( 21), Salinas (21), Jagiełło ( 18).
Berg przejął większość z nich, bo np. Wolski odszedł do Włoch ,ale wprowadził też do kadry I drużyny takich graczy jak : Bielik ( 17lat), Wieteska ( 18), Hołownia ( 17), Tomasieiwcz ( 19), Kurowski ( 20), Moneta ( 21), Bartczak (19 ), Ryczkowski (18), z których obiecywał zrobić gwiazdy .Lecz Berg miał coś z oczami , bo wymusił na Leśnodorskim tak nieudane transfery jak Szwocha , Masłowskiego czy Piecha.
Następca Berga trener Czerczesow głowy sobie nie zawracał wprowadzaniem do zespołu młodzieży , jej szkoleniem czy promowaniem.
Jak by nie patrzeć to ten powrót rzekomo starego oznaczać może w praktyce piłkarskiej - powrót do młodego
.
Trzeba docenić trenera Urbana ,że potrafi wyciągnąć ze swojej pracy konstruktywne wnioski, co widać na przykładzie jego stosunku do Ljuboji , kiedy był trenerem Legii i do Podolskiego w Górniku, zawodników z najwyższej piłkarskiej półki,choć nieco zużytych.W Legii z Ljuboją miał na pieńku zarzucając mu egoizm, brak dyscypliny i nierespektowanie założeń taktycznych, a u Podolskiego to co u Serba uważał za wady, traktuje jako zalety. Nie trawię oszusta Marka Jóźwiaka ,ale nawet tacy jak on mogą mieć rację,a Jóźwiak jako skaut , a później Dyrektor Sportowy uważał że w zespole z najwyższej półki musi być przynajmniej jedna niekwestionowana gwiazda, co by młodzież miała się od kogo uczyć, która by stabilizowała poziom gry i która by przyciągała do klubu wysokiej klasy zawodników .W obecnej Legi nie brakuje graczy o dość wysokich umiejętnościach ,ale brakuje autorytetu boiskowego.
Powszechnie uważa się ,że rolę ofensywnego pomocnika spełniającego funkcję napastnika wymyślono we Francji , natomiast rola fałszywego napastnika została rozpisana w Hiszpanii.
W powojennej Francji toczyła się praktyczna batalia pomiędzy dwoma podejściami do futbolu - jedno faworyzowało siłę fizyczną i tzw. ciężka pracę , a drugie kładło nacisk na technikę i styl. Dziś to już jest nieco anachroniczne, bo mamy do czynienia z czterema w jednym ( motoryka, technika,taktyka, mentalność).
Przykładem tego pierwszej metody był Georges Boulogne , który w 1958 roku dla Szkoły Trenerów opracował program nauczania w którym tłumaczył podejście do futbolu przy użyciu takich słów jak :" organizacja", "wysiłek" czy "produktywność ". Jako selekcjoner reprezentacji spisywał się marnie ,ale jego zasługą jest stworzenie Akademii Piłkarskich , lecz Francuzi nie mieliby takich graczy jak Kopa, Platini, Zidane czy Mbappe.
Najlepszym praktykiem drugiego podejścia był Albert Batteux , który zdobył 5 razy Tytuł Mistrza Francji z Reims oraz 3 razy z Saint Etienne . Batteux podkreślał ,że futbol ma być widowiskiem radosnym dla kibiców i kładł nacisk na szybką grę podaniami, dryblingi i indywidualną doskonałość. Jego motto brzmiało :"Zaplanuj grę tak, aby rozkwitł talent'. W Reims jego supergwiazdą był Raymond "Kopa" Kopaczewski. Prawoskrzydłowym w Reims był natomiast Michel Hidalgo , który został selekcjonerem w 1976 roku , a w 1984 roku doprowadził Francję do Mistrzostwa Europy,a gwiazdorem w jego zespole był Michel Platini , który był nominalnie ofensywnym pomocnikiem ,a zdobył tytuł króla strzelców ( podobnie jak Deyna na Igrzyskach w Monachium) . Z tej linii francuskiej myśli futbolowej wywodzą się i Platini, i Zidane i Djorkaeff i Mbappe. Wiodącą rolę takiej indywidualności celnie wyraził wybitny trener i dyrektor techniczny reprezentacji Gerard Houllier :" Trzeba uważać, by nie przedstawiać piłkarzy w stereotypowy sposób odbierając im urok i negując ich talent. Praca zespołowa jest konieczna, przydaje się też wyrafinowany styl gry ,ale to wybitny zawodnik potrafi w jednej chwili wnieść do drużyny wartość dodaną". Zaś Platini tak pisał :" Numer 10 zawsze miał pewne szczególne talenty. Nosi je rozgrywający , który potrafi strzelać gole i nieść odpowiedzialność na swych barkach. Bez niej na boisku nic korzystnego nie da się zrobić' .
Współczesnymi systemami w których taki gracz najlepiej się sprawdza są te, które wyewoluowały z 4-4-2 czyli 4-2-3-1 i 4-3-1-2 .
Zespół Górnika pod wodzą trenera Urbana gra 4-2-3-1 , a sam system uznawany jest za elastyczny i stosunkowo mało wymagający specyficznych umiejętności.
W defensywie boczni obrońcy oprócz zadań defensywnych mają za zadanie podłączać się do ofensywy grą skrzydłami, gdyż dwaj skrzydłowi nie grają szeroko i w bocznych korytarzach wytwarza się miejsce na wejście obrońców.
Środkowi obrońcy muszą być bardzo dobrzy w wygrywaniu pojedynków 1x1 ( wczoraj Ziółkowski je kilka razy przegrał,a Pankov ich unikał),przy czym jeden z nich powinien brać udział w ataku przy rzutach rożnych.
W pomocy jest 5 zawodników , z których 3 tworzy trójkąt o podstawie 2 pivotów + ofensywny pomocnik. Zadaniem skrzydłowych jest wspomaganie napastnika i wchodzenie na piłki zagrywane przez ofensywnego pomocnika i napastnika do boku.Bardzo ważna jest dokładność zagrań ( czego odwrotność prezentowała Legia w I połowie), a mniej szybkość rozgrywania piłki. Bardzo ważną rolę pełnią w defensywie , gdyż mają atakować rywali już na ich połowie w celu odebrania piłki oraz uniemożliwienia podjęcia szybkiego ataku.
Dwaj defensywni pomocnicy asekurują rozgrywającego oraz obu skrzydłowych. Generalnie w ofensywie grają szeroko, a w defensywie wąsko .
Napastnik musi być wszechstronny , musi umieć grać bez piłki, utrzymywać się przy piłce pod presją , w tym tyłem do bramki, współdziałać ze skrzydłowymi i wychodzić na pozycje strzeleckie.
Jedną z licznych zalet systemu jest łatwość jego modyfikacji , bo np. wystarczy cofnąć dwóch skrzydłowych, aby przejść od ustawienia 4-4-1-1 lub jeszcze wycofać rozgrywającego ,aby zagrać 4-5-1. Podobnie w ofensywie , kiedy boczni obrońcy i skrzydłowi przechodzą wyżej .
Wczoraj Legia i Górnik zagrały w takim samym ustawieniu . W Legii jest 11 pewniaków i tylko kontuzje lub kartki wymuszają zmiany, natomiast trener Urban ma 8 pewniaków ; Majchrowicz, Janicki, Janża, Hellebrand, Furukawa, Ismaheel , Podolski i Zahovicz ,a na pozostałych dokonuje wymian.
Zespół Górnika gra klasycznie i schematycznie z silnym nastawieniem na minimalizowanie ryzyka , zawodnicy starają się grać dokładnie , tak aby jak najrzadziej tracić piłki. Od początku spotkania łatwo było dostrzec ,że sztab Górnika dobrze rozpracował mankamenty w grze defensywnej Legii i akcje ofensywne przeprowadzał głównie lewą stroną, bowiem Chodyna nie umie bronić ,a Wszołek jest mało zwrotny i dla Furukawy byli łatwą zdobyczą. Mimo tej wady defensywy Legii piłkarze Górnika stanowczo za łatwo zdobywali przewagę pozycyjną na połowie Legii, ale groźnych akcji nie wykańczali ,albo z braku należytej koncentracji , albo ze zbyt małych umiejętności.
W II połowie chyba trener Urban uznał,że wystarczy dobrze bronić ,aby 3 punkty ochronić, bo zespół się cofnął do niskiej strefy i ofensywę opierał na kontrataku. Lecz ten minimalizm się zemścił , bo farfocel Luquinhasa zrykoszetował i piłka wpadła do bramki. Stracona bramka odmieniła zespół Górnika na gorsze , z zespołu który miał inicjatywę , dominował , stwarzał zagrożenie - przeistoczyła w drużynę bojaźliwą , wycofaną i reaktywną. Widać było, że zwłaszcza po utracie drugiej bramki rywale chcieliby poprawić wynik,ale nie wiedzieli jak . Głównym problemem Górnika jest bardzo nierówny skład ,co nie pozwala im na utrzymanie, ani wysokiego tempa , ani poziomu gry.
Trener Feio z konieczności dokonał 3 zmian w tzw. podstawowym składzie i sądząc po wyniku były to zmiany na lepsze, a nie na gorsze
.
Nasza drużyna od początku starała się grać bezpiecznie , tak jak zespół Górnika ,ale nie było ruchu do piłki ze strony przyjmującego i wiele podań było niecelnych ,a piłek straconych , w tym co szalenie niebezpieczne na własnej połowie.W ten sposób padła pierwsza bramka dla Górnika co Gawin dokładnie opisał.
Nie tylko przy tej akcji nie potrafiliśmy powstrzymać szalejącego po skrzydle Furukawy , nie tylko z powodu gubienia strefy ,ale też dlatego ,że nasi defensywni pomocnicy grali schematycznie i przy akcjach Górnika schodzili do środka nie bacząc,że rywal atakuje bokami i trzeba było tam go powstrzymywać.
Nasz zespół w I połowie nie atakował rywali naszym lewym skrzydłem na znacznie słabszą obronę rywali z ich prawej strony , bo Szala ze Szcześniakiem nie są żadną zaporą. Grający na lewym skrzydle Luquinhas w I połowie zamiast koncentrować się na ich ogrywaniu, zdobywaniu przestrzeni i pozycji nadziewał na rywali i padał jak wańka-wstańka. Niestety naszemu zespołowi brak lidera, bo widząc nieporadność Brazylijczyka trzeba było grać przez środek, bo dublowanie jego pozycji przez Morishitę sprawiało,że brakowało go na rozegraniu w centrum boiska.Pewnikiem Feio w przerwie porozmawiał z Luqunhasem w zrozumiałym dla niego języku
, bo na II połowę wyszedł na boisko zupełnie inny zawodnik: walczący , biegający, podający , strzelający.Gra Legii uległa wyraźnej poprawie co przełożyło się na wynik.
Sędzia Szymon Marciniak utrzymuje się nadal w bardzo wysokiej formie,a do tego wypracował sobie posiadanie wysokiego autorytetu . Prowadzone przez niego spotkania są szalenie przewidywalne, gdyż on nie przeszkadza zawodnikom ,a zawodnicy nie szkodzą jemu . Wczoraj był najlepszym aktorem na boisku.
Trener Feio nawet nie ukrywał,że na tym etapie ważniejszym spotkaniem, niż to z Górnikiem jest dla niego i zespołu czwartkowy mecz z Chelsea.W tej sytuacji wygraną należy przyjąć jako dar od losu , z całym dobrodziejstwem inwentarza.
This is a comment on "Górnik - Legia 1-2: Skuteczni po przerwie"

