- Zbyszek
O trenerach Siemieniecu i Feio można powiedzieć,że wywodzą się z portugalskiej myśli szkoleniowej, która została spopularyzowana dzięki niezwykle wyrazistemu i medialnemu trenerowi Jose Mourinho.
Przy czym parcie na szkło, ostrość wypowiedzi , szał ciał po Mourinho bardziej odziedziczył Feio , podobnie jak kategorycznie analityczne podejście do futbolu. Podczas kiedy Siemieniec jest potomkiem jego strukturalizmu.
Właściwie filozofię piłkarską Mourinho , który przed 22 laty został trenerem Porto , po uprzednim byciu asystentem Robsona i van Gaala w Barcelonie - obrazują wypowiedziane wówczas słowa :" Obiecuję ,że będę grał ofensywnie . Obiecuję,że każdego dnia będziemy pracowali nad atakami na bramkę rywali,aż dopracujemy doskonale systematyczny i automatyczny model gry. Gdy to osiągniemy, obiecuję wam ofensywną piłkę ,ale zanim to nastąpi będziemy atakowali z rozwagą. Zmusza mnie do obrania tego kierunku charakterystyka piłkarzy".
Słowa te przypomniano w 2004 roku kiedy to Mourinho z Porto zdobył Tytuł Ligi Mistrzów,a w tym samym roku Portugalia została wicemistrzem Europy.
To wówczas świat zwrócił uwagę na portugalską myśl szkoleniową z której wywodzą się słowa o "doskonale systematycznym i automatycznym modelu gry". W Portugalii bowiem od dawna postrzegano futbol w kategoriach analitycznych , biorąc pod uwagę szerszą perspektywę i starannie wprowadzając do stylu gry podstawowe, elementarne zasady.
Źródła tej tendencji sięgają lat przedwojennych , kiedy to trener Sportingu, Porto i reprezentacji Portugalii Candido de Oliveira po pobycie w Arsenalu wydał w 1936 książkę " Piłka Nożna. Technika i taktyka" w której dogłębnie przeanalizował system W-M wówczas wszechobecny na boiskach . Po wojnie wydał jeszcze "Ewolucję piłki nożnej"uważając ,że książki o futbolu mają nie tylko informować i dostarczać rozrywki ,ale i edukować.
Na futbol w Portugalii wielki wpływ wywarł także Węgier Bela Guttman prowadzący Benficę w latach 60-tych,w okresie jej największych sukcesów. Znany jest nie tylko z maksymy o "zgubnym trzecim sezonie' ,ale za lansowanie ofensywnej piłki, gry z klasycznymi skrzydłowymi oraz uznanie prymatu systemu nad indywidualną błyskotliwością.
Trzecią niezwykle istotną postacią był Jose Maria Pedroto, który pracując na uczelni i prowadząc Vitorię Guimares dostał od studenta Jose Neto pytanie :"Jakie znaczenie ma organizacja treningu dla samego meczu ?". Od tej pory Neto był nieodłącznym statystykiem i analitykiem Pedroto dostarczając mu kompletnych analiz gry własnego zespołu w każdym meczu.
W ten sposób Mourinho pasował do wzoru portugalskiego szkoleniowca , będąc skrupulatnym taktykiem wierzącym,że najważniejszy jest system, o czym mówił tak: " Dla mnie najważniejszym aspektem przy prowadzeniu drużyny jest posiadanie modelu gry ; zbioru zasad , który gwarantuje organizację. Poświęcamy temu uwagę od pierwszego treningu". Moruninho nie był teoretykiem ,ale jest wybitnym praktykiem. To on przejął do stosowania w Porto metodę wynaleziona przez prof., Vitora Frade z Uniwersytetu w Porto zwaną jako "periodyzacja taktyczna" . Program ten oznaczał "uniwersalizację' treningu piłkarskiego i odrzucenie osobności pracy szkoleniowej nad techniką, taktyką, motoryką i mentalnością. Wedle filozofii Frade wszystkie ćwiczenia podczas treningu musiały zawierać te 4 elementy. W numerze "Asystenta trenera " z czerwca ub, roku Siemieniec wyznał,że jest gorącym zwolennikiem tej metody.
Nie ma np. oddzielnego "ładowania akumulatorów' , odpraw taktycznych - wszystkie zajęcia odbywają się z piłką. Podczas seminarium trenerskiego w 2005 roku Moruninho tak to wyjaśnił :" Kluczowa jest wszechstronna aktywność, trzeba umieścić wszystkie ćwiczone elementy w sytuacjach przypominających spotkanie. Zawodnicy nie lubią zajęć bez piłki , więc po co im ją zabierać ?. Wspaniały pianista nie biega wokół fortepianu, nie wyciska opuszkami palców ciężarów - osiąga doskonałość grając na fortepianie.Najlepszym sposobem, aby być doskonałym piłkarzem , jest gra w piłkę". Dodawał :" Na co dzień skupiamy się na usprawnianiu naszego modelu gry do czego służy struktura treningu. Jednym z celów jest taka struktura gry,aby osiągać kontrolę nad meczem poprzez większe posiadanie piłki".".
Po przejściu do pracy w Premier Leaque nowy styl oznaczał większą koncentrację na przejściu z obrony do ofensywy co uznawano za niezwykłe. Choć nie jest to podejście charakterystyczne tylko dla Portugalczyków, bo np. trener Piechniczek miał podobne - to skupienie się na tym elemencie było częścią ich strukturalnego traktowania futbolu. Przy takim sposobie patrzenia na mecz dzieli się on na cztery oddzielne fazy, które płynnie mają przechodzić jedna w drugą : faza posiadania piłki, faza przejścia do gry bez piłki po jej stracie, faza gry bez piłki i faza przejścia od gry bez piłki do jej posiadania. A ponieważ ustawienia drużyn mogą znacząca się różnić w zależności od tego , czy służą one utrzymaniu się przy piłce, czy też nie - pojawiają się okazje wykorzystania niedostatków rywala przy przechodzeniu z jednej fazy w drugą.
To kolejny ważny aspekt taktycznej myśli Fradego , który twierdził :" Nie ma czegoś takiego jak futbol ofensywny czy defensywny. Gdy jest się przy piłce ,musisz myśleć o tym co się stanie kiedy ją się straci. A gdy jej się nie ma, trzeba myśleć co się z nią zrobi, po odbiorze".
Innym ewidentnym przykładem starannego , metodycznego podejścia do futbolu była powaga z jaką Mourinho traktował obserwację gry przeciwników.Chodziło głównie o to,aby zawodnik wchodzący na murawę był stuprocentowo przygotowany i aby podczas meczu rzadko co go zaskakiwało.Asystenci Mourinho np. incognito obserwowali treningi rywali, ustawienie , formę psychiczną i fizyczną itd itp/ To m.innymi dlatego Feio tak dba o zachowanie tajności podczas treningów.
Jak wczoraj widzieliśmy zespół Jagiellonii konsekwentnie trzyma się struktury gry i dopóki zawodnicy wytrzymują obciążenia meczowe - to punktuje. Wczoraj ustawienie wyjściowe Jagi to 4-2-3-1 ,ale praktyczne meczowe to trzyformacyjne 4-5-1 z nastawieniem na zdominowanie środka pola gry, co pewno wynikało z obserwacji poprzednich meczów Legii. Lecz wczoraj ten system był błędny , bo Legia walki o opanowanie centrum nie podejmowała.W tym ustawieniu ciężar gry ofensywnej spadł wyłącznie na barki Pululu co wyraźnie przerosło Angolczyka, który owszem walczył, biegał , szarpał,ale zagrożenia pod bramką Legii nie wytwarzał.
Praktycznie przez całe spotkanie piłkarze Jagi stosowali arytmię gry, bronili w średniej i niskiej strefie , wykazując wysoką dyscyplinę taktyczną i umiejętność wygrywania pojedynków 1x1. Ich organizację gry wyznacza ściśle strefowość,bowiem kiedy posiadają lub odzyskują piłkę to każdy zawodnik wie gdzie w jakiej sytuacji ma być na boisku wobec miejsca położenia piłki , partnerów i rywali, podobnie postępują kiedy tracą piłkę lub rywal inicjuje atak od bramki.Nie dbają ani o czas posiadania piłki ani o ilość celnych podań,ale o strukturę gry. Wczoraj im dłużej trwał mecz , tym rosła ich pewność siebie, podobnie jak rosła nerwowość w naszych szeregach.
To,że system gry - dokładnie taki sam jak rywala- oraz skład są w Legii przewidywalne , to nie oznacza,że są akceptowalne.
Jak to był rzekł swego czasu Jan Pietrzak -parafrazując hasło Gierka - nie można budować drugiej Polski z pierwszą żoną, po czym się rozwiódł. W Legii też taki rozwód by się przydał, najpierw z trenerem. Sam Feio zachowuje się tak jak by z niektórymi zawodnikami wziął ślub na całe życie.Trener Feio lubi powtarzać, że wyrabia elastyczność taktyczną co pozwala na większe zgranie , aż do automatyzmu. Na poziomie teoretyczno-abstrakcyjnym to takiemu rozumowaniu nie można nic zarzucić, poza workiem na głowę, bo kwestią zasadniczej natury jest odpowiedz na pytanie ; czy do tego składu wyjściowego dobiera najlepszych . I tu pojawiają się poważne wątpliwości , bo widzieliśmy z silnym rywalem jakim była Chelsea, że niektórzy zmiennicy byli lepsi od tych wybrańców.Oczywiście można powiedzieć,że trener zbyt bogatej w zasoby kadry nie ma , więc tym bardziej nie wolno wystawiać słabych ogniw , bo łańcuch pęka.
Nasz zespół wczorajsze spotkanie zaczął dynamicznie i prostymi podaniami przechodził pod pole karne rywali , ale kiedy usiłowaliśmy rozegraniem na własnej połowie wciągać rywali to traciliśmy nie tylko impet,ale i piłki wskutek niecelnych podań. To takimi stratami żywiliśmy akcje ofensywne Jagi i to ona sprawiła ,że Jaga sprawiła nam lanie.
Mnie trudno zrozumieć trenera Feio , że nie przydzielił plastra Pululu, bowiem Angolczyk jest groźny jak dostanie piłkę i wystarczy go wyłączyć kryciem od piłki. Byłoby to mniej kosztowne niż przeszkadzanie mu przez kilku naszych zawodników .
Wydaje się ,że trener Feio nie rozumie ,że na środku obrony w jednej linii mogą grać w systemie z czterema obrońcami tylko bardzo wysokiej klasy zawodnicy jak swego czasu w Milanie czy reprezentacji Włoch byli Nesta . Costacurta czy Baresi ,a nie gracze o takiej samej charakterystyce jak Ziółkowski i Kapuadi.
Nadto Feio nie wyciągnął wniosków z tego ,że Jaga gra obroną strefową, w jej nieaktywnej wersji ,że obrońcy nie podwajają krycia, że nie ma przekazywania , więc w ataku należało próbować zdobyć przewagę liczebną grą w trójkącie lub grając 2x1.Nie posiadamy niestety zawodników zdolnych do wygrywania z solidnymi obrońcami pojedynków 1x1.W grze ofensywnej brakowało zaskakującego pomysłu na rozbicie obrony rywali , graliśmy statycznie i nie potrafiliśmy zmusić rywali do błędu,a oni sami się do jego popełnienia nie kwapili.Więc te nasze papierowe przewagi w posiadaniu piłki, ilości podań i strzałów można wyrzucić do kosza.
Sędzia Damian Sylwestrzak rozpoczął prowadzenie zawodów nadspodziewanie dobrze, mimo,że zawodnicy nie oszczędzając swoich nóg i jemu pracy nie oszczędzali.Ale tak od 25' wszedł w znane tryby traktowania jako faule sytuacji w których jeden zawodnik przewraca się o własne nogi , traci piłkę i pokazuje,ze to wskutek faulu jak w 26' Romanćzuk po starciu z Elitimem, w 31' Skrzypczak po starciu z Morishitą czy w 34' Vingare po starciu z Tomasem Silvą.
Pewno w przerwie doświadczony sędzia Przybył, wczoraj VAR, zwrócił ma uwagę,aby takich durnych błędów nie popełniał, bo parę razy postąpił przeciwpołożnie , ale nabierać się nie dał.
Niestety w 63' nie zauważył trzymania za koszulkę w polu karnym Szkurina przez Ebosse.Być może gdyby Szkurin zamiast się wyrwać byłby się przewrócił i do tego efektownie do tyłu to zmusiłby Sylwestrzaka i VAR do reakcji ,a tak jak jemu jemu to nie przeszkadzało to i sędziom też nie. Szkurin zrobił jeszcze , większy błąd w 21', kiedy to został zaatakowany wślizgiem w polu karnym przez Romańczuka, który nie trafił w piłkę i zamiast jak Bóg przykazał potknąć się o nogi rywala i paść przykładnie ,to podskoczył,zboczył i nóg Romańczuka uniknął.
Sędziowie VAR nie mieli wczoraj zbyt wiele do popisu, bo nieuznanie obu bramek dla Legii było oczywiste. Jednak nie można przejść obojętnie obok niechlujnego zachowania się i Oyedele i Pankova. Pierwszy miał czas ,aby skontrolować czy nie jest na spalonym,a drugi nie miał prawa wyrzucić autu z boiska. Nie wiemy czy bramki by bez tych baboli padły ,a sztuka cierpi.
Po wczorajszym spotkaniu wyraźnie widać ,że tym, który zasługuje na miano naśladowcy Mourinho jest Siemieniec. Drużyna piłkarska jest strukturą zbudowaną na kształt wieżowca, który musi najpierw mieć plan architektoniczny a potem fundament, ściany nośne, belki stropowe co by nie tylko stać i trwać,ale i inne funkcje spełniać.
Kupa cegieł nawet z glinki szamotowej wypalona w najlepszych cegielniach - jeszcze żadnym budynkiem nie jest .
This is a comment on "Legia - Jagiellonia 0-1: Niemoc"

