- Kategoria: MS2014
- gawin76
Dzień czternasty: Zgodnie z planem
To już dwa tygodnie. Tyle minęło od rozpoczęcia mistrzostw świata w piłce nożnej. Czternasty dzień rywalizacji przyniósł rozstrzygnięcia w grupach E i F. W sposób bardziej efektowny niż w poprzednich meczach zagrała Argentyna, pokonując Nigerię 3:2 i zapewniając sobie pierwsze miejsce w grupie F. Szansy na prześcignięcie Nigeryjczyków nie wykorzystał Iran, przegrywając 1:3 z Bośnią i Hercegowiną. W grupie E pierwsze miejsce przypadło Francuzom, którzy dopełnili formalności, remisując z Ekwadorem 0:0. Obok Francji do fazy pucharowej awansowała Szwajcaria, zwyciężając z Hondurasem 3:0 dzięki trzem bramkom Xherdana Shaquiriego.
To chyba pierwszy dzień tych mistrzostw, podczas którego nie wydarzyło się nic ekscytującego i zaskakującego. Miałem drobny dylemat co do wyboru meczów do oglądania, po krótkim namyśle stwierdziłem, że skoro o awans rywalizują Nigeria i Iran, to będę oglądał tę z drużyn, która ma bardziej atrakcyjnego przeciwnika. Podobnie decyzja zapadła w przypadku korespondencyjnej rywalizacji Ekwadoru i Szwajcarii. Tym sposobem moja uwaga skupiła się na meczach Nigeria – Argentyna i Ekwador – Francja.
Argentyna zagrała szybciej i bardziej dynamicznie niż w meczach z Bośnią i Hercegowiną oraz Iranem, ale nie można wykluczyć, że było to wrażenie mające swoją przyczynę w zderzeniu z drużyną Nigerii, która, podobnie jak Argentyna, stara się jak najszybciej 'uciekać' z piłką ze środka pola, gdzie brak jej zawodników zdolnych do przetrzymania piłki i rozprowadzenia akcji. Mecz fragmentami przypominał partię tenisa, względnie ping-ponga, akcje błyskawicznie przenosiły się z jednej bramki pod drugą. Oglądało się to całkiem przyjemnie. Argentyna mogła strzelić więcej bramek, ale łatwość z jaką Nigeryjczycy przedzierali się pod bramkę Sergio Romero, zwłaszcza skrzydłami, z pewnością dała wiele do myślenia trenerowi Alejandro Sabelli. Sabella był zresztą, nie wiedzieć czemu, ogromnie zdenerwowany przez cały mecz, czyżby nie odpowiadał mu radosny futbol grany przez obie drużyny? Rozemocjonowanego trenera usiłował ochłodzić napojem Ezequiel Lavezzi, szczerze mówiąc trudno było ocenić czy to przypadek, żart, czy... przejaw dezaprobaty.
Porażka Iranu z Bośnią i Hercegowiną wpisuje się w klimat klęski azjatyckiej piłki na tych mistrzostwach. Ostatnią nadzieją – Korea Południowa. Ale marna to nadzieja.
W grupie E Francuzi wzorowo przypilnowali wyniku i swojego awansu z pierwszego miejsca w grupie, remisując z Ekwadorem 0:0. Didier Deschamps dał szansę rozegrania meczu na mistrzostwach świata kilku zmiennikom, zapewne wpłynęło to nieco na jakość gry zespołu francuskiego i jego skuteczność, ale jednak przewaga Francji nad Ekwadorem była wyraźna. Drzemie w tej reprezentacji Francji duża siła, to widać. W innych okolicznościach Ekwador mógłby być usatysfakcjonowany remisem z takim przeciwnikiem, ale wczorajsze 0:0 oznaczało dla Ekwadoru pożegnanie z turniejem z uwagi na pewne zwycięstwo Szwajcarii nad Hondurasem. Żegnamy Ekwador jak mniemam bez żalu – ta drużyna niestety nie miała kibicom nic interesującego do zaoferowania, demonstrując futbol siermiężny, pozbawiony polotu i indywidualności.
W poniedziałek o 18:00 Francja zmierzy się z Nigerią, we wtorek o tej samej godzinie Argentyna ze Szwajcarią. Te mecze mają wyraźnych faworytów, ale mimo wszystko zapowiadają się bardzo ciekawie – jako starcie kontrastów, ekip o innych celach, innym potencjale, innej taktyce gry.
Dziś kończymy fazę grupową mistrzostw świata. W grupie G Niemcy zmierzą się ze Stanami Zjednoczonymi. Remis promuje obie ekipy. W przypadku porażki jednej z nich, do gry mogą wkroczyć reprezentacje Ghany i Portugalii, o ile jedna z nich zdoła okazać się lepsza o odpowiednią ilość bramek w bezpośrednim meczu. W grupie H pewni awansu Belgowie zmierzą się z Koreą Południową, która w przypadku zwycięstwa ma jeszcze cień szansy na awans. Los we własnych rękach dzierżą reprezentanci Algierii, którzy mają w dorobku trzy punkty, a w perspektywie mecz z Rosją. Rosja też nie jest jednak bez szans, ponieważ w przypadku zwycięstwa z Algierią, wyprzedzi ją w tabeli grupy H. Zapowiadają się duże emocje!


Może i wzorowo, mając wczoraj jeden mecz do obejrzenia (abonament na telewizor nie uwzględniał więcej czasu antenowego z Brazylii) postanowiłem obejrzeć właśnie to "widowisko". To właśnie Francuzów nie udało mi się ujrzeć dotychczas, a powszechne pochwały wydawały się płynąć z każdego medium. No cóż, piłki to się za wiele nie naoglądałem. do tego stopnia, że gdzieś na początku drugiej połowy odpłynąłem zupełnie pogrążając się w alternatywnej rzeczywistości. Coś straciłem? nie sądzę.
mając wczoraj jeden mecz do obejrzenia postanowiłem obejrzeć właśnie to "widowisko".
Nie da się ukryć, taktycznie zła decyzja szanowny Monrooe
IMO Francuzi naprawdę grali w piłkę tylko przeciw Szwajcarii - i ten pokaz siły mógł się skończyć dwucyfrówką. Honduras ograli 3:0 na stojąco, wczoraj też byli daleko od tego, żeby pójść na całość (tzn. przede wszystkim Deschamps był od tego daleko, z nominalnie pierwszej jedenastki tylko Lloris, Matuidi, Benzema i Sissoko, chociaż ten ostatni nie na swojej pozycji). Bardzo jestem ciekaw co pokażą w fazie pucharowej.
- "Nie da się ukryć, taktycznie zła decyzja szanowny Monrooe "
No wiem, wszyscy starają się mi wmówić, że nie jestem nieomylny