A+ A A-
  • Kategoria: MS2014
  • gawin76

Dzień siedemnasty: Emocje i dramaty

Co się wyprawia na tych mistrzostwach?! Nawet kiedy mecz jest, obiektywnie rzecz biorąc, słaby, jak mecz Grecji z Kostaryką, to i tak ładunek emocji czyni z niego widowisko, które na długo pozostanie w pamięci. Kolejna para ćwierćfinalistów brazylijskiego mundialu została wyłoniona. Kostaryka, która po serii rzutów karnych pokonała Grecję, w sobotę o 22:00 zmierzy się z Holandią, która w ostatnich minutach meczu z Meksykiem przechyliła szalę na swoją stronę, zwyciężając 2:1.

Mecz Holandii z Meksykiem wywoływał zrozumiałe zainteresowanie. W końcu drużyna, która z łatwością stwarzała w poprzednich meczach sytuacje strzeleckie i zdobywała gole, zmierzyła się z drużyną, która imponowała skutecznością gry defensywnej. Tym razem widowiskową grę chyba nieco utrudniły warunki atmosferyczne. Na rozgrzanej murawie Estadio Castelao w Fortalezie zwłaszcza Holendrzy długo sprawiali wrażenie drużyny grającej 'chodzonego' i starającej się rozsądnie szafować siłami. Meksykanie wydawali się być nieco bardziej żywotni, ruchliwi, szybsi.

Trenerzy ustawili swoje drużyny w sposób bardzo zbliżony taktycznie, ale plan van Gaala szybko runął przez kontuzję de Jonga. Przestawiony na 'klubową' pozycję środkowego pomocnika Daley Blind rzecz jasna radził sobie nieźle, ale opuszczone przez Blinda holenderskie lewe skrzydło wyraźnie na tej roszadzie ucierpiało, w odróżnieniu od lewej flanki Meksyku, gdzie szalał Layun. Również Wesley Sneijder operujący na pozycji ofensywnego pomocnika był mało widoczny i nieefektywny, sprawiając gorsze wrażenie niż Andres Guardado czy Hector Herrera w barwach reprezentacji Meksyku. Być może Holendrzy chcieli odtworzyć plan gry, który zadziałał w meczu z Chile, wyczekać przeciwnika, w odpowiednim momencie przycisnąć i rozstrzygnąć spotkanie, ale tym razem mogli się 'oszukać', bo na początku drugiej połowy błysnął Giovani dos Santos i ładnym strzałem wyprowadził Meksyk na prowadzenie.

Od tego momentu zaczęły dziać się rzeczy dziwne. Meksyk niemal przestał grać w piłkę, a Holendrzy naciskali coraz bardziej, po wprowadzeniu Depaya i Huntelaara praktycznie reaktywując tradycyjne holenderskie ustawienie z dwoma skrzydłowymi i silnym napastnikiem, z tym że obok ofensywnej trójki na boisku byli jeszcze przecież Sneijder i bardzo ofensywnie usposobiony Kuyt. Holendrzy złamali wreszcie meksykańską defensywę w 88. minucie, a Wesley Sneijder pokazał dlaczego warto było go trzymać na boisku. Drugi gol był logiczną konsekwencją przebiegu gry i nastawienia obu drużyn w końcowych fragmentach meczu. Chwała Holandii, bo pokazała nie tylko piłkarską jakość, ale i imponującą determinację i hart ducha.

Trudno powiedzieć czy Meksykanom zabrakło sił, czy 'zabiły' ich zmiany trenera Miguela Herrery, czy przegrali swoją szansę w głowach. Przypomina się rok 1998 i doskonała reprezentacja Meksyku, której w fazie grupowej nie potrafiły pokonać ani Belgia, ani Holandia. Tamten Meksyk miał w składzie między innymi znakomitego Luisa Hernandeza oraz Cuauhtemoca Blanco, legendę meksykańskiej piłki, który na francuskim mundialu zasłynął bezczelnie wykonywanym 'kangurkiem' (przytrzymaniem piłki między nogami i przeskoczeniem nam nogami rywala). Meksykanie w 1/8 finału spotkali się reprezentacją Niemiec, od której długimi fragmentami meczu byli drużyną lepszą, prowadzili 1:0 po bramce Hernandeza. Ale w pewnym momencie, jak wczoraj podczas meczu z Holandią, najnormalniej w świecie przestali grać w piłkę. Niemcy w kwadrans strzelili Meksykanom dwie bramki, by w następnej rundzie gładko ulec Chorwacji 0:3. Trochę żal Meksyku, ale chyba nie takiego Meksyku, który oglądaliśmy od mniej więcej 60. minuty meczu z Holandią. Do ćwierćfinału awansowała drużyna lepsza.

Drugi wczorajszy mecz w pierwszej połowie zapowiadał się na mundialowy koszmarek, czyli 0:0 po bojaźliwej grze z obu stron i rozstrzygnięciu w rzutach karnych. Grecy sprawiali nieco lepsze wrażenie jako drużyna, tradycyjnie imponując organizacją gry, Kostaryka miała w składzie Campbella i Ruiza, którzy wydawali się indywidualnymi umiejętnościami przerastać pozostałych piłkarzy poruszających się po boisku w Recife. Najlepszą okazję strzelecką zmarnował Salpingidis, którego strzał z bliskiej odległości sobie tylko znanym sposobem odbił bramkarz Kostaryki Navas.

Wszystko zmieniło się w drugiej połowie, kiedy najpierw piękną akcję Kostaryki technicznym strzałem sfinalizował Ruiz, a kilkanaście minut później boisko opuścił Duarte, który ujrzał drugą żółtą kartkę. Grecy osiągnęli ogromną przewagę i wreszcie w doliczonym czasie gry wyrównali po trafieniu Sokratisa Papastathopoulosa. Wydawało się oczywiste, że mecz podąży ścieżką wyznaczoną przez drużyny Holandii i Meksyku, a Grecy wcielą się w rolę Holendrów, dobijając słaniającego się na nogach przeciwnika. Jeszcze przed dogrywką świetnie głową strzelał Mitroglou, w dogrywce mnożyły się rzuty rożne, strzały i dośrodkowania, ale... gol nie padał. I nie padł aż do ostatniej minuty. Ofensywna niemoc Greków była zdumiewająca. Mając na deskach przeciwnika pozwalającego bezkarnie podchodzić pod swoje pole karne, dysponując dobrze dośrodkowującymi Cholevasem i Torosidisem, mając w polu karnym potężnego Mitroglou i starego lisa Gekasa, Grecy w żaden sposób nie potrafili wykorzystać przewagi i strzelić decydującej bramki. Zostali za to ukarani w serii rzutów karnych, jakże odmiennych poziomem koncentracji i staranności w wykonaniu piłkarzy obu drużyn od karnych wykonywanych przez reprezentacje Chile i Brazylii.

Reprezentacja Kostaryki poprawiła osiągnięcie z 1990 roku. Po rewelacyjnym występie w grupie, Kostaryka w 1/8 finału odbiła się wtedy od Czechosłowacji niczym od ściany, przegrywając 1:4. Teraz jest już w ćwierćfinale. Wspaniała mundialowa historia.

Dziś na mistrzostwach o 22:00 remake klasycznego filmu z 1982 roku, w rolach głównych reprezentacje Niemiec i Algierii. O 18:00 Francja zmierzy się z Nigerią. W starciu Europy z Afryką zdecydowanymi faworytami są oczywiście ekipy ze Starego Kontynentu, ale postronni kibice z pewnością mają nadzieję, że mimo wszystko nie będą to mecze do jednej bramki.

Dyskusja (10)
1poniedziałek, 30, czerwiec 2014 13:11
Monrooe
Strasznie mi szkoda wyznawców "Tacos & Tequili", ale sami sobie winni. Grają pierwszą połowę na takiej intensywności, nie mieli prawa zakończyć jej stanem 1:0, by później bronić tak słabego wyniku. Niestety, wygląda na to, że "przyszły Ferie" pograł z Miguelem Herrerą jak z uczniakiem. "Tulipaniarze" może i wyglądali na słabszych, ale jednocześnie wyglądali na ludzi, którzy doskonale widzą co jest ich siłą. I tę siłę wykorzystali. Kolejny mecz do nauki, siedzieć i oglądać. O meczu Gracji nie napiszę, nie umiem. Choć faktem jest, że to co wyprawiają Grecy zasługuje na najwyższą pochwałę (bleee nie wiem jak mogłem to napisać). No bo jeśli Holendrzy wykorzystali swoją siłę, to co pisać o zjadaczach oliwek? Każdy mecz w ich wykonaniu to mord na futbolu, ale jak inaczej mieliby mieć jakiekolwiek szanse? Dlatego też mordują i trzeba przyznać, że to mordowanie wychodzi im znakomicie. Tym razem wymordowali 1/8, a to naprawdę trzeba umieć. Na szczęście to już koniec, szacun chłopaki i do domu, uff.
2poniedziałek, 30, czerwiec 2014 14:40
świrekwampirek
"O meczu Gracji nie napiszę" przypomniał mi się odcinek 40-latka gdzie inżynier Gajny doszukał się spisku przeciwko niemu bo wydrukowana słowo "gracja" zamiast "glacja"Smile
Holendrzy zagrali mądrzej i o dziwo wyglądali fizycznie znacznie lepiej, tak samo jak Grecy górowali nad Kostaryką która słaniała się na nogach 3/4 spotkania. Mimo że klimat Brazylii nie jest łaskawy dla Europejczyków chyba czym głębiej w mundial tym bardziej wychodzą niuanse medyczne i wszelakie związane z przygotowaniem fizycznym i wydolnościowym na korzyść Europy.
Ja całym sercem jestem za Europą i trochę mnie smuci brak solidarności pod tym względem. W Brazylii widać zjednoczenie wszystkich krajów z tego regionu i to jest słuszna koncepcjaSmile
3poniedziałek, 30, czerwiec 2014 16:49
Monrooe
@ świrekwampirek

- "Mimo że klimat Brazylii nie jest łaskawy dla Europejczyków chyba czym głębiej w mundial tym bardziej wychodzą niuanse medyczne i wszelakie związane z przygotowaniem fizycznym i wydolnościowym na korzyść Europy"

Nie jestem przekonany do ej teorii. Moim zdaniem wyszła przewaga taktyczna. Grecy i Holendrzy zagrali bardzo oszczędnie. Ataki Kostaryki i Meksyku były bardzo energiczne. Owszem, szarże poszczególnych zawodników stwarzały przewagę, ale wiadomym było, że przyjdzie za to zapłacić. Holendrzy potrafili wykorzystać słabość rywala, Grecy obnażyli tylko swoje braki.

- "Ja całym sercem jestem za Europą i trochę mnie smuci brak solidarności pod tym względem."

Kompletnie nie rozumiem dlaczego miałbym sugerować się kontynentami i doszukać się jakiejś solidarności. Czy kibicowanie zawsze musi sprowadzać się do równania; My i jacyś wyimaginowani Oni? Nie wydaje mi się. Dla mnie mają wygrać lepsi, niezależnie skąd pochodzą i jakim językiem się porozumiewają.
4poniedziałek, 30, czerwiec 2014 17:27
świrekwampirek
No cóż jestem eurocentrykiem i tak to widzę. A co do komentatorów i "fachowców" w studio oczekuję zawsze bezstronności. Zachowanie Szczepłka i Engela po przegranej Meksyku było dla mnie niesmaczne.


Owszem lepiej dysponują siłami ale też nie twórzmy legend że Latynosi nic nie robią tylko atakują. Holandia do 35 minuty grała słabiej ale potem do końca spotkania to ona prowadziła grę.
Kostaryka też nie rzuciła się jak po przednio do ataków a po 45 minutach wyglądali jak ludzkie wraki, to że Grecy tego nie wykorzystali uważam za frajerstwo tego mundialu (na dziś).
To są już 4 mecze i wychodzi dobre przygotowanie i rozłożenie sił.
A Holandia mnie zadziwia, zawsze oni są kandydatem to wywinięcia numeru w stylu szybko odpadamy mimo składu naszpikowanego gwiazdami a tu proszę, 4 mecz i prezentują się najlepiej z Europejskich ekip.
5poniedziałek, 30, czerwiec 2014 17:57
Monrooe
@

- "No cóż jestem eurocentrykiem i tak to widzę."

Ależ bądź, nic mi do tego. Ne rozumiem tylko po co przenosić tą postawę do sportu.

- "Zachowanie Szczepłka i Engela po przegranej Meksyku było dla mnie niesmaczne. "

Żartujesz chyba... tylko wtedy?!? To co wyprawia TVP to jakiś koszmar i szczyt absurdu.

- "nie twórzmy legend że Latynosi nic nie robią tylko atakują"

Zgadzam się w pełni. Tyle, że nie zauważyłem tworzenia legend o atakach Latynosów. Raczej o braku rozwagi przy konstruowaniu i przeprowadzaniu swoich akcji. Grecy przemierzali boisko jednym długim podaniem, Kostaryka holowała piłkę jak nie przymierzając Ojamaa. Raz ten, innym razem tamten, wciąż z piłką przy nodze. By w końcu i tak odbić się od któregoś z Greków i od nowa. Meksyk przesuwał pół zespołu, wychodząc z kontry z tego swojego 5-3-2, a Holendrzy odpowiadali atakami pary Robin van Persie i Arien Robben. Ten pierwszy zszedł z boiska, a drugi raz biegł, raz stał robiąc sobie wolne od poczynań z piłką. W efekcie facet miał siłę.... malowniczo się przewrócić w 90 minucie.
6poniedziałek, 30, czerwiec 2014 20:22
Senator
@No nie Monrooe kary był tak oczywisty jak to że Niemcy leżą na zachód od naszego kraju. Nie twórz mitów.
7poniedziałek, 30, czerwiec 2014 22:32
Monrooe
@ Senator

- "No nie Monrooe kary był tak oczywisty jak to że Niemcy leżą na zachód od naszego kraju"

To, że karny był oczywisty wcale nie oznacza, że Arien Robben nie dołożył 90% efektu od siebie. Jasne, Rafael Marquez nastąpił na stopę Holendra, ale ten padł tak jakby urwało mu kulasy w kolanach. Powiem tak, "pomarańczowi" mają szczęście, że sędzia "zapomniał" o kilku próbach Robbena z pierwszej połowy i nie potraktował tego "cyrku" na podobnych zasadach. Super robota faceta z gwizdkiem, że umiał się odciąć od komedii i ten faul oceniał "na zimno".
8poniedziałek, 30, czerwiec 2014 22:46
świrekwampirek
Monrooe, przede wszystkim to nie gwizdnął ewidentnego karnego na Robenie w ostatnich minutach 1 połowy gdzie wpierw został kopnięty a później ścięty przez Meksykańskiego kosyniera. Karny i minimum żółta kartka.
Nie sądzę żeby Meksykanie się podnieśli po bramce do szatni.

Jestem pod wrażeniem bramkarzy na mundialu, muszę przyznać że nasz eksportowy Szczęsny na ich tle wypada hmmm, przeciętnieWink
9wtorek, 01, lipiec 2014 00:36
Garm
Monrooe -> W ramach jednej z tych prób Robben w pierwszej połowie został wycięty z taką mocą, że kopiącemu go obrońcy pękła kość i musiał opuścić boisko.
10wtorek, 01, lipiec 2014 12:08
Monrooe
@ świrekwampirek

Fakt, choć muszę przyznać, że w pierwszej chwili to kolejna próbka umiejętności aktorskich Holendra. Gotów jestem stwierdzić, że brak gwizdka sędziego w tej konkretnej sytuacji był efektem poprzednich wysiłków skrzydłowego Oranje.

@ Garm

- "W ramach jednej z tych prób Robben..."

Sugerujesz, że wszystkie "próby" były ewidentnymi karnymi na Bogu, Ducha winnym Robbenie?
Czy czegoś jednak nie zrozumiałem w tak skonstruowanej wypowiedzi?

Dla mnie fakt, że któryś z padów był naturalny (wywołany rzeczywistym faulem) nie maskuje największej choroby toczącej futbol. Czyli wysypu pseudoaktorów starających się za wszelką cenę nabrać sędziego. Szczególnie, że taki marny cFaniak jest oburzony jak inny cFaniak lepiej oszuka sędziego niż on. Dla mnie powinno takie zachowania powinny być ścigane i traktowane o wiele surowiej niż wampirze wybryki Suareza. A Udowodnione próby oszustwa, widoczne na powtórkach telewizyjnych powinny być "nagradzane" nie mniejszą absencją niż agresja i niezauważone faule. Chciałbym dożyć czasów, w których sędzia nie musi się zastanawiać, czy tym razem znów widzi cyrk, czy faktycznie facetowi nogi pourywało. Wbrew pozorom, mniej marnych aktorów, to też mniej Tosików bo ich działania są czytelne.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1