A+ A A-

Zezem. Lepsze jest wrogiem dobrego (I)

Sprawa jest prosta. Aby wydawać trzeba mieć. Aby mieć, obowiązkowo trzeba o dochody dbać. I mieć zawsze na uwadze, że „pecunia non olet", że ludzie są ofiarni i że ofensywa w walce o pieniądze zawsze popłaca. Przydatne również są umiejętności socjotechniczne, ale oparte o rzetelną wiedzę.

Znani ekonomiści Daniel Kahneman i Amos Tversky pokazali za pomocą serii eksperymentów, że ludzie mają skłonność do do niewłaściwej oceny sytuacji, gdy stają nawet przed prostymi wyborami finansowymi. Osoby biorące udział w eksperymencie otrzymały 1000 funtów i dano im wybór: a) 50% szansa wygrania dodatkowych 1000 funtów, albo b) 100% wygrana w kwocie 500 funtów. Tylko 16% badanych wybrało a, cała reszta b. Następnie poproszono badanych, aby wyobrazili sobie, ze mają 2000 funtów i maja wybór: albo c) mają 50% szansę na przegranie 1000 funtów albo d) pewną stratę 500 funtów. Tym razem 69 % wybrało c, a reszta d. Ekonomiści stwierdzili, że pomimo, iż wybory są równoważne, to ludzie maja awersję do ryzyka w przypadku prognoz pozytywnych /związanych z zyskami/ i poszukują ryzyka w przypadku prognoz negatywnych. Wstęp jest niezbędny, gdyż w dalszych rozważaniach będę bazował na tych oczywistościach i radzę  to czynić klubowi. Tematu dalej nie ciągnę, zasygnalizuje tylko, że łatwo wpadamy w kognitywne pułapki. W uproszczeniu można rzec, iż chełpienie się dochodami czy zyskami ludzi do takiego interesu nie przyciąga, lecz odstręcza. Jest to zgodne z naszą filozofią życia w której chętnie pomagamy innym w kłopotach.

W klubach piłkarskich, nie tylko w Polsce na przychody składają się w różnych proporcjach wpływy z biletów, praw telewizyjnych oraz od inwestorów, sponsorów i reklamodawców. Każdy klub musi brać pod uwagę sytuację na rynku kapitałowym, stan zamożności społeczeństwa i zależnie od tego wybiera strategię dla siebie. Najważniejsza jest właściwa strategia i konsekwencja w jej wdrażaniu. Musi za to odpowiadać głową /własną/ wytypowany pracownik decyzyjnego szczebla. Ja bym namawiał, aby te fuchę powierzyć starozakonnemu. Oni maja kiepeły handlowe i od małego wiedzą, gdzie stoją konfitury. Nauczyciel pyta takiego małego Lejba /dla przyjaciół Lońka - pozdrawiam/ gdzie siedzi rozum? Lejb na to: on wcale nie siedzi. No, to gdzie on jest? On chodzi za interesami, bo jak by siedział to nie byłby to żaden rozum. Nauczyciel: ale to nie daje bogactwa. A Lejb: wyobraźmy sobie, że mówię Panu, aby mi Pan przyniósł słoninę z lodówki i ją potem odniósł. No i co z tego? Tylko Pan przynosi i odnosi tam i z powrotem, a paluszki tłuste, oj tłuste. Tak, starozakonny, to jest to. A mówiąc poważnie to nie widać, aby branża perfumeryjna jakoś o nas szczególnie zabiegała. A nawet jak, to większa kasa jest w bankach, firmach ubezpieczeniowych, a zwłaszcza funduszach inwestycyjnych. Ale warunkiem, aby zechcieli łaskawcy coś uszczknąć dla nas jest wiarygodność. W interesach to słowo klucz. Normalnie musimy strasznie ciężko na tę wiarygodność pracować i okrutnie się starać, a i tak nie wiadomo czy rynki nas za takich uznają. A starozakonny ten problem załatwia tym, że po prostu jest. I nikt nam nie będzie mówił, że mamy ciągoty faszystowskie. Jakby tak było, to i jego by nie było. Ponadto oni mają umysły otwarte i nie boją się zarabiać. Jest cała masa tych różnych antylegionistów, co nam źle życzą. To dać im pożywkę. Nie mówię, żeby od razu po dużej cenie papier toaletowy sprzedawać z jakimś emblematem, żeby widać było gdzie nas mają, ale może jakaś chorągiewka do podarcia lub jakiś balonik do przekłucia. Ich nienawiść przekuć na rosnący stan naszego konta. Niech wrogowie w złej wierze pracują na nasze dobro. Tu pomysłów nigdy za wiele. Bo w Polsce są duże firmy, są średnie i są małe i jesteśmy my, zwykli zjadacze chleba, i dla każdego z tych podmiotów potrzeba przygotować ofertę partycypacyjną na zasadzie: coś za coś. Jak przekażę to chociaż małą plakietką należy mnie nagrodzić. Świetnie to zrozumieli w WOŚP.

Bazę społeczną stanowią w gospodarce wolnorynkowej ludzie. Nie tylko kibice. Ale to oni są tym magnesem ogniskującym zainteresowanie. Albo wręcz przeciwpołożnie. I tu mam do klubu pretensje największe. Klub nie wypracował strategii, na jakiego kibica chce stawiać. A właściwie stało się to samoistnym wynikiem zawłaszczenia przestrzeni stadionu przez grupę tyleż nieliczną co agresywną i hałaśliwą. Bo trybuna północna jest uprzywilejowana. Bo anarchia też jest przywilejem, także z tej racji, że oddychanie staje się przywilejem wtedy, kiedy pewna część ludzi poczyna bezkarnie dusić resztę. Anarchia zaś skłania do takich rozrywek. Do anarchii nie tylko dopuszczono, ale i na nią zezwolono. Przestrzeń stadionowa podporządkowana jednemu sposobowi ekspresji nie może być zapełniona. Może wręcz budzić odruch obrzydzenia w ludziach ceniących mniej ekspansywne sposoby świętowania. Można od biedy poświęcić ilość na rzecz jakości w dopingu. Lecz to co się dzieje przestaje być jakikolwiek dopingiem, a staje się zabawą małp, którym dano brzytwy. Taka działalność jest po prostu szkodliwa. W innych krajach na stadionach takiego bezsensownego hałasu nie ma, ale za to stadiony są pełne. Do tego ta trybuna staje się poważnym obciążeniem finansowym dla klubu. Również ogranicza jego możliwości ekspansji promocyjnej. Nie jest łatwo podjąć decyzję, aby dawać pieniądze organizmowi, w którym najbardziej z tego cieszą się największe łobuzy. Związana z tym problemem jest kwestia cen biletów. Na trybuny, poza trybuną północną  i sektorem rodzinnym, bilety są zdecydowanie za drogie. Nie wiem kto tak skalkulował ceny, ale w naszych realiach ekonomicznych to jest rozbój w biały dzień. Tu zacytuję słowa bossa Bayernu Monachium Uli Hoenessa: "Fani nie są jak dojne krowy, które wolno doić. Piłka powinna być dostępna dla wszystkich". Nie jest to efektem altruizmu, lecz chłodnej kalkulacji. Finanse z wieloma źródłami zasilania stanowią rodzaj naczyń połączonych. Na jednym strumieniu można teoretycznie zarobić więcej, ale można też stracić przekraczając próg wydolności konsumenckiej, natomiast pozorne straty jesteśmy w stanie na innych polach odrobić z nawiązką. Bo wielość ludzi na stadionie z ich rodzinami i znajomymi to w rzeczywistości konsumenci różnorakich produktów. Jednym słowem łakomy kąsek. Można by teoretycznie sprzedać jeden bilet za 1 mln zł i pewno ktoś by się  trafił, tylko czy o  to  chodzi? Gospodarka wolnorynkowa  nastawiona jest na masowego konsumenta. Pułap cen ustalany jest na nie na poziomie chciejstwa, lecz na poziomie jego możliwości płatniczych. W Polsce poziom płacy realnej jest w wysokości 36 % średniej w UE. Nie sięgając daleko to w Niemczech jest 10 klubów w których najtańsze bilety na miejsca siedzące to 10 euro. A takim Bayernie karnet na rundę można kupić za 140 euro. W bogatych Niemczech. U nas postawiono to na głowie, także  dlatego, że preferuje się  kibica z trybuny północnej, pomimo że to on naraża klub na straty. Konia z rzędem kto to pojmie. Wpływy z biletów będą malejącą pozycją w budżecie  klubu nie z winy kibiców, lecz braku przewidywania władz klubu. Bowiem wobec generowania strat przez "Żyletę" nie widać  podstaw do preferencji cen na bilety dla nich. Te ceny obowiązkowo należy podwyższyć o podatek od głupoty. Jak chcą się bawić w piromanów, to za swoje. Uderzenie po kieszeni często jest bardziej pouczające niż kop w dupę.

I na zakończenie tej części przytoczę mądre powiedzenie gen. George'a Pattona, który pod koniec II wojny światowej powiedział do swoich żołnierzy: "Wskazane jest umieranie za ojczyznę, ale za naszą ojczyznę mają umierać nasi wrogowie. Nie my". Pytanie retoryczne: czy warto umierać za "Żyletę"? Odpowiem: to rodzaj eutanazji.

Dyskusja (9)
1czwartek, 20, luty 2014 21:29
Senator
Corazstarszy w rubryce "Na aucie" pytał mnie co mam na myśli pisząc że idziemy w złą stronę. Po części JE Zbyszek to tłumaczy, tych objawów postawienia tylko na jednego konia jest niestety więcej.
2piątek, 21, luty 2014 17:02
Zbyszek
@ Senator.
Ja tylko prezentuję taką chłopską logikę. Byłeś na meczu w Anglii, nie szaleją, a pełne stadiony mają. Podobnie w innych krajach i na innych stadionach. Gdy my mamy w Legii 250 tys. wyrobionych kart kibica to po to, aby ci ludzie chociaż do czasu do czasu poszli na mecz. Po to je mają. Nie chodzą.Byłem z kolegami z mojego pokolenia na meczu i więcej ich noga na tym stadionie nie postanie. Namówiłem kilku przedsiębiorców z takim samym efektem. Opiszę to w drugim odcinku progresu finansowego. Ktoś musi zrozumieć w klubie, że jest potencjał rozwojowo-finansowy, ale blokują go agresywni gołodupcy i na ich pieniądze to poważny biznesmen nawet by za tę cenę /oplucia przez media/ splunąć nie chciał. Bądzmy polskim Bayernem, ale nie ścianą dla makaków w Warszawskim ZOO. Do tych "prawdziwków" Senatorze mam stosunek dokładnie taki sam jak do komarów i Tobie, przyjacielu, też tak radzę.
3piątek, 21, luty 2014 22:57
AdamJ
Dość ciężko zrozumieć poglądy Zbyszka w kwestii kibicowskiej - z jednej strony Zbyszek widzi konieczność eliminacji "agresywnych gołodupców ze ściany dla makaków", a z drugiej - kategoryczny sprzeciw wobec działań wojewody mazowieckiego, który egzekwuje prawo zamykając stadion/jego część.

Nie można zrobić omletu nie rozbijając jajek.

1. Współdziałanie Leśnodorskiego i Kozłowskiego (inaczej mówiąc, klubu i państwa) jest konieczne do eliminacji żylecianej patologii.
2. Leśnodorskiego do rozwiązania braterskiego węzła z Żyletą skłoni tylko argument finansowy. Naprawdę duże straty.
3. Duże straty Leśnodorski poniesie tylko przy stadionie zamkniętym:
- w całości
- na dłuższy czas

Warto poświęcić jeden sezon na "naprostowanie" Leśnodorskiego.
4sobota, 22, luty 2014 06:04
Zbyszek
@AdamJ.

Ja jeszcze żyłem w czasach, kiedy żaden urzędnik nie miał prawa zamykać jakichkolwiek stadionów. To była wyłączny atrybut władz piłkarskich. Ty już nawykłeś.

Państwo moim zdaniem ma prawo ingerować jak dzieją się się rzeczy ekstremalne. Tak jak jest w całym cywilizowanym świecie. To zdecydowana większość rozumie. Dlatego gdy czyni to Komisja Ligi lub UEFA to nie ma większych protestów. Bo wszystko jest na swoim miejscu. Kiedy przestaje być to ja to opisuję jako "Rzecz o szeryfie i pajacu". Ale przecież to nie znaczy, że w jakimikolwiek tekście pochwaliłem bandytyzm, butę i nikczemność wrogów Legii zasiadających na jej jednej z trybun. Do tej pory obie strony były siebie warte i aby to prościej wyrazić nic nie warte. Ja tylko wyrażam obrzydzenie tą sytuacją.

W słowach może czasem frywolnych, ale jak w "Pochwale głupoty": dureń jak mu się mówi, że nim jest nie pojmuje, ale słyszy kiedy się z niego/nich śmiać poczynamy.
5sobota, 22, luty 2014 10:21
urka
@Zbyszek
"Ja jeszcze żyłem w czasach, kiedy żaden urzędnik nie miał prawa zamykać jakichkolwiek stadionów. To była wyłączny atrybut władz piłkarskich. Ty już nawykłeś."

Czy masz na myśli PRL jako ten szczęśliwy okres swojego życia?

"Państwo moim zdaniem ma prawo ingerować jak dzieją się się rzeczy ekstremalne"

Czyli jakie? Kto wyznacza tą granicę ekstremalności?
Mnie się wydaje że ona została wyznaczona przez ustawę.
Tak samo jak wyznaczone są ekstremalne prędkości na terenie zabudowanym i "państwo" ingeruje jak ktoś je przekroczy, nie koniecznie musi kogoś zabić na pasach.

" dureń jak mu się mówi, że nim jest nie pojmuje, ale słyszy kiedy się z niego/nich śmiać poczynamy."

Jest to o tyle błyskotliwe co uniwersalne powiedzenia, bo można je dowolnie interpretować. Jeśli grupa durniów wyśmiewa człowieka mądrego, to czy on przez to staje się durniem?

Jeśli miałbym wybierać między "mądrymi" kibolami i "durniem" wojewodą, to posłuchałbym chętniej "durnia" ale mamy demokrację i każdy może sobie wybierać sam.
6sobota, 22, luty 2014 10:30
urka
I jeszcze zapomniałem dodać.
Z aktualnych wydarzeń w Kijowie wiemy że używani do walki byli tak zwani "tituszki" czyli dresiarze ze środowisk kryminalnych albo z pogranicza. Odpowiedzmy więc sobie na pytanie kto w Polsce może być środowiskiem analogicznym i kto ich (w Polsce) wykorzystuje w celach politycznych i czy to jest dobre dla demokracji.
Zgodnie z moim poglądem na tą sprawę państwo nie tylko może ale musi się tym zajmować a ponieważ "akcja" dzieje się na stadionach więc stadiony stały się podmiotem działania albowiem zostały wciągnięte (nie przez władzę) do tej gry.
7sobota, 22, luty 2014 12:57
Zbyszek
@urka.
Poczynasz sobie nader śmiało. Ja PRL nie gloryfikuję, ale mogę rzec "nawet w PRL" tego nie czyniono. Rozumiesz nawet w tym zapyziałym, totalitarnym PRL i nawet tamci władcy tego robić nie mogli i nie robili. Poczęto to czynić od 2011 roku. I od tamtej pory wszystko zaczęło iść gorzej. Bo tylko słabość władzy i chęć taniej popularności może ją do tego zachęcać. Niestety każdy kij ma dwa końce i ta władza za to m. innymi zapłaci jej utratą. Moim zdaniem ze szkodą dla Polski. Dlatego radzę też i Tobie przeczytać "Folwark zwierzęcy", bo zaczynasz neototalitaryzm brać za normalność. Zaś co do Ukrainy to powiem, że nie przepadam za łatwymi rozwiązaniami i porównaniami zwłaszcza gdy wielka tragedia dzieje się, bo to prostackie. Trochę powagi nigdy nie zawadzi.
8sobota, 22, luty 2014 14:24
urka
@Zbyszek
"Zaś co do Ukrainy to powiem, że nie przepadam za łatwymi rozwiązaniami i porównaniami zwłaszcza gdy wielka tragedia dzieje się, bo to prostackie. Trochę powagi nigdy nie zawadzi."

Chyba nie zrozumiałeś o czym napisałem. Tak zwane "tituszki" to nic innego jak mieszanka dresiarzy i kryminału na usługach władzy. A są na usługach bo sama władza wyrosła z tego środowiska.( w uproszczeniu)
U nas ci kibole też są po coś hołubieni przez pewne opcje polityczne i dlatego nie tylko UEFA i PZPN powinien się nimi interesować.
Co prawda w "Folwarku Zwierzęcym" nie ma nic o kibolach i zamykaniu stadionów ale i tak warto przeczytać. Ale polecam nie zatrzymywać się tylko na tej lekturze Smile
9niedziela, 23, luty 2014 22:39
AdamJ
@Zbyszek

Istotnie nie wiem, czy za czasów minionego ustroju zamykano stadiony, ale pamiętam relacje o meczu z Dynamem Tbilisi, gdzie żyleta była ściśle kontrolowana przez milicjantów ustawionych w # "kratkę", separując kibiców od siebie.

Obecnie "kratka" byłaby skutecznym środkiem zapobiegającym racom i innym wybrykom, ale szkoda pieniędzy podatników na masową akcję policji, stąd lepiej zamknąć stadion.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1