- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Wisła Kraków 2-0: Pod kontrolą
Ekstraklasa wróciła do gry po długiej przerwie reprezentacyjnej. W niedzielny wieczór Legia zmierzyła się w Warszawie z Wisłą Kraków. Spotkaniu towarzyszył medialny szum spowodowany zamknięciem sektora gości, tymczasem na boisku mecz okazał się nadspodziewanie jednostronny. Legia była zdecydowanie lepsza i wygrała po bramkach Zjawińskiego i Adamskiego.
Trener Papszun nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Kuchty i Vinagre’a. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel – Wszołek, Kapustka, Szczepaniak, Szymański, Chodyna – Zjawiński, Adamski. Goście rozpoczęli w składzie: Łubik – Giger, Uryga, Grujčić, Krzyżanowski – Duarte, Duda, Ertlthaler, Igbekeme, Božić – Rodado.
W 8. minucie Kapustka krótko rozegrał rzut rożny. Dośrodkowanie Chodyny sprawiło problemy Łubikowi, ale ostatecznie obyło się bez większego zagrożenia dla bramki gości. Minutę później zaatakowała Wisła, na szczęście Ertlthaler skiksował w polu karnym Legii. Nasza drużyna odpowiedziała strzałem Szczepaniaka. W 14. minucie Duarte uderzył płasko. Hindrich złapał piłkę. Minutę później Hindrich odbił piłkę po soczystym strzale Božicia. W 18. minucie Augustyniak wrzucił piłkę z autu w pole karne gości. Duda przypadkowo odbił piłkę w stronę Zjawińskiego, który efektownym uderzeniem z powietrza pokonał Łubika. Legia prowadziła 1:0. W 24. minucie Hindrich złapał piłkę po strzale Dudy. W 27. minucie Chodyna uderzył bardzo niecelnie po podaniu od Szczepaniaka. W 29. minucie Szczepaniak ujrzał żółtą kartkę za krytykowanie decyzji arbitra. W 34. minucie Adamski oddał płaski strzał po podaniu od Szczepaniaka. Łubik złapał piłkę. W 36. minucie w podobnej sytuacji celnie lecz zbyt lekko strzelił Szymański. W 37. minucie Łubik złapał piłkę po sytuacyjnym strzale Adamskiego. W 44. minucie doszło do zamieszania pod bramką gości, ale strzały Chodyny i Zjawińskiego były blokowane.
Do przerwy Legia prowadziła 1:0. Można było odczuwać niedosyt, bo Legia łatwo przedostawała się w pole karne gości.
Od 46. minuty w Legii grał Żewłakow, który zastąpił Szczepaniaka. Skrzydłami zamienili się Chodyna i Wszołek. W 58. minucie Adamski uderzył mocno z woleja, ale trafił wprost w Łubika. W 60. minucie Rodado doszedł do dośrodkowania w polu karnym Legii. Strzał Hiszpana poszybował nad poprzeczką. W 68. minucie Urbański zastąpił Szymańskiego. W 69. minucie Hindrich złapał piłkę po strzale Božicia z dystansu. W 70. minucie Legia podwyższyła prowadzenie. Żewłakow wyłożył piłkę Adamskiemu, który uderzył nie do obrony. W 72. minucie Kapustka zgłosił, że nie jest w stanie kontynuować gry. Na boisku pojawił się Arreiol. W 86. minucie Hindrich złapał piłkę po strzale oddanym głową przez zmiennika Meseguera. W 90. minucie boisko opuścił kontuzjowany Żewłakow, którego zastąpił Ševčík. Jednocześnie Reca zmienił Wszołka. W doliczonym czasie gry Ševčík miał szansę na bramkę po błędzie Łubika, ale uderzył zbyt lekko.
Legia wytrąciła Wiśle z rąk ofensywne atuty i wygrała w pełni zasłużenie, umacniając się w czołówce ligowej tabeli. Kolejny mecz nasza drużyna rozegra w przyszłą sobotę, kiedy zmierzy się na wyjeździe z Cracovią.


To był fajny meczyk dwóch filozofii piłkarskich, starcie zespołu stawiającego na gre kombinacyjna, urozmaicona, przeciwko drużynie preferującej grę bezpośrednia, możliwie prostymi środkami. Tym razem ten drugi model świecił triumfy i chyba mozna powiedziec ze Legia rozbroiła ofensywny potencjał Wisły.
Trudno mi kogoś zdecydowanie wyróżnić w drużynie warszawskiej, wszyscy rzetelnie wywiązywali się ze swoich zadań, raczej bez jakich olśniewających zagrań ale i bez wtop. No moze oprocz irytującego nieco Kacpra Chodyny, który po raz kolejny zaprzepaszcza szansę na udowodnienie swojej przydatności.
Jeszcze taka mała refleksja, gdyby nie awersja Urbana do Ekstraklasy, to w miejsce pauzujacego za kartki Bednarka, na mecz z Rumunia powołałbym byc moze Kamila Piatkowskiego jako tego bardziej doświadczonego obrońcy jako partnera do duetu z Kacprem Potulskim.
W Wiśle najlepszym na placu był chyba Jakub Krzyżanowski i jeżeli Michała Gurgula selekcjoner w końcu zdecyduje się powołać do seniorskiej kadry, to właśnie młody wiślak może okazać się objawieniem w u-21. Z kolei chwalony wszem i wobec jako najlepiej grajacy nogami bramkarz w Ekstraklasie Marcel Lubik tym razem miał cztery obcinki co chyba oznacza że zbytnia pewność siebie i własnych zagrań nie zawsze popłaca.
Marek Papszun i jego filozofia góra, ale czekam na powrót Vinagre bo bez niego w Krakowie za tydzien beda ciężary.
Marek Papszun radosny i chętny do rozmowy po meczu. W Białymstoku była nieoczekiwana wygrana, ale wówczas był lakoniczny na konferencji.
Był Michael Gorzynski na meczu. Chętnie poznałbym jego myśli. Ciekawe, czy się skupiał na grze i np. dopingu, czy patrzył na całą otoczkę rachunkowo i po kupiecku. Słowem, człowiek czy maszyna?
Teraz Cracovia. Mamy wstrząsający bilans na Kałuży: 5 kolejnych porażek.
W Superligaen mecz na szczycie zakończony zwycięstwem wicelidera Midtjylland z liderem FC. Rajović wszedł w 89. minucie. Na razie chyba nie zanosi się na to, aby po sezonie Midtjylland chciał go wykupić za 2 mln euro. Bobić chyba będzie musiał kontynuować uprzątanie bałaganu, jakiego narobił wraz z M. Żewłakowem rok temu i znaleźć następnego chętnego na usługi zawodnika, najlepiej wraz z przejęciem pensji. W ogóle, będzie kłopot latem z tymi odroczonymi płatnościami - Vjunnyk, Sevcik, Kuchta, Fukuda. Ciekawe, skąd Legia znajdzie na to pieniądze. A jeszcze może być tak, że uzyskamy prawo występu w kwalifikacjach do pucharów i nagle ujawnią się wielkie potrzeby kadrowe. Będzie w Legii gorące i trudne lato.
Chyba w grafice do newsa jest nieaktualny herb naszego wczorajszego przeciwnika.
nikt nawet nie zajął się sytuacją, w której Duda dostał żółtą (zamiast czerwonej), bo to by oznaczało, że była decyzja sędziego na niekorzyść Legii. Impet był duży, jak podkreślił trener na konferencji. Podobnie trzy tygodnie temu, nikt nie zwrócił uwagi, jak Prelec wygrał walkę z Desielem przy sytuacji, w której miejscowi otrzymali rzut karny. Nawet nie było analiz w tym kierunku.
Co do autu, przepisy stanowią, że w momencie wyrzutu piłki zawodnik musi:
Stać twarzą do boiska (niedozwolone jest klęczenie czy siadanie).
Mieć obie stopy w kontakcie z podłożem (nie wolno oderwać żadnej nogi od ziemi w momencie wypuszczenia piłki).
Mieć przynajmniej część obu stóp na linii bocznej lub na ziemi poza linią boczną (żadna stopa nie może znajdować się całkowicie wewnątrz boiska).
Rzucić piłkę obiema rękami zza głowy i nad głową w jednym płynnym ruchu.
Wykonać rzut z miejsca, w którym piłka opuściła pole gry.
'W momencie wypuszczenia piłki'. Niech teraz Lyczmański udowadnia, że właśnie w tym momencie obydwie stopy nie dotykały podłoża, bo w to, że w czasie brania rozpędu, to nie wątpię.
Przegrali bezdyskusyjnie i wymyślają. Legia byłą lepsza, konkretniejsza, kontrolowała. Przyjezdni nie pokazali niczego.
Tak na marginesie, to co odwala ten wiślacki siusiumajtek w okularach, w mediach, to jest cyrk jakiego ja już dawno nie widziałem o ile w ogóle. On i jego klubik powinien być postawiony przez PZPN do pionu i powinien mieć jasno wyjaśnione, że to nie ogon steruje psem. Mentalny dzieciak nie dorósł do roli jaka mu przypadła i wątpię aby kiedykolwiek dorósł. Jest to typowy produkt bezstresowego wychowania, który w wolnym czasie ogląda rysunkowe bajki Disneya z wypiekami na twarzy.
Być może należałoby sobie przypomnieć i zastanowić się nad historią tego klubiku sprzed kilku lat, czy aby na pewno zasługiwał na otrzymanie licencji na grę w pierwszej lidze, w świetle tego co tam się działo na linii klub - bandyci? Może trzeba by do tego wrócić?
Tak na marginesie po raz kolejny, to rzeczą nad którą powinien usiąść i się przyjrzeć PZPN, jest wykorzystywanie narzędzi AI do torpedowania i paraliżowania pracy innych itp. Jest to nowe zjawisko w piłce, a z tego korzysta ten misio, mając do tego odpowiednie narzędzia, to jest tak oczywiste jak to, że 2+2=4
Swoją drogą ten artysta ze Szczecina też jest nie lepszy, popełnił taki wpis -
"I chcę, żeby to wybrzmiało bardzo wyraźnie: jeśli sektor gości będzie zamknięty dla kibiców Pogoni Szczecin podczas naszego przyjazdu, daję słowo, że przez kolejne TRZY LATA sektor gości na naszym stadionie będzie zamknięty dla kibiców Legii. Naprawdę nie chcę do tego doprowadzić, ale jeśli będzie trzeba, zrobię to."
Nie wiem czy do tego "myśliciela i intelektualisty" dotarło to co napisał, na pewno tak nie było, bo by nie zamieścił właśnie takiego wpisu jaki zamieścił. Trzeba to zarchiwizować i mu to kiedyś przypomnieć i punktować do bólu.
2. „Janicki, srodkowy obrońca Górnika, nt stempli i pomyłek sędziowskich rzucił coś w stylu że na koniec sezonu suma farta i pecha do interpretacji, równa się zeru.” – trzymajmy się tego.
3. Sędzia pomylił się przyznając w wiadomej sytuacji aut dla Legii a nie dla Wisły.
4. Można mieć uzasadnione wątpliwości czy wyrzut z autu przez Augustyniaka był prawidłowy.
5. Wynik meczu się nie zmieni, punkty 3. i 4. nie wpływają na punkty 1. i 2.
Ciekawa jest sytuacja z tym domniemanym nieodgwizdanym karnym po „faulu” Kapustki. Gdybym urodził się w Krakowie i był wiślakiem, to nic by mnie nie odwiodło od przekonania, że karny się należał jak psu kiełbasa. Ponieważ przyszedłem na świat w wolskim szpitalu, to wydaje mi się, że to wydarzenie jest analogiczne jak „faul” przy nieuznanej bramce dla Jagii po interwencji VAR-u w meczu z Górnikiem. Według mnie faulu tam nie było, ale varowcy się go dopatrzyli i w naszym meczu faulu również nie było tylko że na nasze szczęście VAR nie zareagował. W obu przypadkach była walka o piłkę, piłka została zblokowana prawidłowo jedną nogą, tylko, że ta druga się „zapodziała”, faktycznie dotknęła nogi rywala, co ci którzy tracili kontrolę nad piłką skwapliwie wykorzystali, dokładając od siebie ile można i padając niczym rażeni piorunem. Gdyby w Warszawie VAR zareagował tak jak w Białymstoku pewnie powszechnie uznano by, że słusznie, tylko że mnie się wydaje że w obu przypadkach faulu nie było i błąd varowski byłby wówczas podwójny, ale i inba sto razy mniejsza.
Wnioski.
Augustyniak musi potrenowac wyrzuty z autu. Papszun musi wpoic swoim zawodnikom jak grac zdecydowanie, twardo, ale w własnym polu karnym cholernie uważnie bo na sędziowską taryfę ulgową teraz liczyc nie będzie można a raczej znajdziemy się pod specjalnym nadzorem.
Nie chcę popadać w euforię, bo po pierwsze bardzo trudne mecze przed nami, a po drugie osiągamy wyniki trochę ponad stan, ale póki co nie ma sensu szukać dziury w całym, trzeba mocno szanować to co robi drużyna pod kierownictwem Papszuna.
Co do Wisły to na pewno zawiodła, bardzo słaby mecz, i nie sądzę, żeby u nich wewnętrznie np. Jop podtrzymywał całą tę kuriozalną narrację promowaną przez Królewskiego. My sami w ostatnich sezonach mieliśmy mnóstwo takich meczów, w których jakiś detal popsuł nam plan na grę, a to przypadkowa bramka, a to pomyłka bramkarza, a to wielbłąd sędziego. Kiedy Legia po takim zdarzeniu zupełnie się rozsypywała to raczej nie byliśmy tu przesadnie wyrozumiali
Co do kwestii sędziowskich to trochę jestem zaniepokojony tym co się dzieje. I wcale nie chodzi mi o ilość sędziowskich błędów czy o wypaczenie wyników, zwłaszcza, że ten tekst Janickiego o sumie szczęścia wychodzącej na zero jest od dawna znany i bardzo trafny. Chodzi mi raczej o obsesję hiperpoprawności, przez którą za chwilę będziemy mieli jeszcze więcej sytuacji oglądanych na VAR i te analizy będą trwały jeszcze dłużej, bo sędziowie będą obawiać się medialnego linczu dokonanego przez zgraję domorosłych Katonów Starszych toczących brutalną walkę o widza i o kliki. Udusimy piłkę, zabijemy płynność gry i spontaniczność kibicowskich reakcji, a problem... jak był tak będzie.
Myślę że taka ocena sztucznej inteligencji była by zdecydowanie szybsza niż narady panów na WAR.
Reasumując, moim zdaniem przepisy muszą iść w stronę ograniczenia sytuacji za które jest dyktowany rzut karny .
'bo po pierwsze bardzo trudne mecze przed nami, a po drugie osiągamy wyniki trochę ponad stan'
1. To prawda, z tym, że dodałbym, że także wiele trudnych już za nami (jak się okazuje Pogoń w Szczecinie, Jagiellonia i, tak uważam, po meczu w PP, Motor w meczu ligowym). Ciągle we mnie siedzi zeszły sezon i ciągle jest poczucie, że wszystko jest trudne, że o punkty z każdym ciężko. Podtrzymuję swoje marzenie sprzed sezonu: bezpiecznie się utrzymać. Im wcześniej 16. drużyna w tabeli utraci matematyczne szanse na wyprzedzenie Legii w tabeli po 34. kolejce, tym więcej Legia będzie mieć czasu, aby powalczyć o coś więcej niż tylko bezpieczny byt.
2. Wyniki ponad stan - też mam takie poczucie i żyję z przeświadczniem, że prędzej czy później (tzn. prędzej) to się skończy.
A jednocześnie, trochę się spodziewałem takiego sezonu: pustki w kasie, ale konsolidacja na boisku, na treningach i w szatni, mniej gwiazdorzenia niż w zasobniejszych czasach. Już to przerabialiśmy: jesień 2003/2004, przed ITI za trenera Kubickiego. Jakie wtedy były mecze. M.in. 4-1 z ówczesną Wisłą. Jak już przyjezdni nie mieli co powiedzieć, to powiedzieli, że Magierze przy golu na 3-0 zeszła piłka. Zawsze coś.
Wartość kadr klubów Ekstraklasy wg Transfermark
1. Lech Poznań
57,50 mln €
2. Widzew Łódź
36,50 mln €
3. Jagiellonia Białystok
33,45 mln €
4. Górnik Zabrze
32,45 mln €
5. Raków Częstochowa
30,65 mln €
6. Korona Kielce
24,30 mln €
7. Cracovia
22,80 mln €
8. Legia Warszawa
22,65 mln €
9. Pogoń Szczecin
19,08 mln €
10. Zagłębie Lubin
18,15 mln €
11. Motor Lublin
17,98 mln €
12. Wisła Kraków
16,03 mln €
13. Wieczysta Kraków
15,65 mln €
14. Wisła Płock
14,43 mln €
15. GKS Katowice
12,13 mln €
16. Śląsk Wrocław
11,00 mln €
17. Radomiak Radom
10,93 mln €
18. Piast Gliwice
10,40 mln €
Oczywiście Transfermarkt jest narzędziem wielce niedoskonałym, ale respektując wszelkie zastrzeżenia wobec niego to mimo wszystko daje jakiś w miarę obiektywny obraz sytuacji, a w nim jesteśmy zdecydowanie „ponad stan” i nie ma się co pocieszać że niektóre kluby są zdecydowanie „poniżej kreski”. Ich problem, a głownie pana Dobrzyckiego. Mioduski nie jest jedynym pryncypałem, który jak się okazuje przepala pieniądze.
Wracając do nas a pomijając Transfermakt, o sile ataku obecnej Legii stanowią „odrzuty ekstraklasowe” Zjawiński z Adamskim. Jeszcze wczoraj większośc kibiców z Ł3 domagała się bezwzględnego pozbycia „Kapustyniaka”, byli na wylocie, a dziś bez Kapustki i Augustyniaka trudno sobie wyobrazić jedenastkę Legii. W wyjściowym składzie pojawia się Kacper Chodyna, a nie wiadomo czy tak by było przynajmniej w połowie zespołów Ekstraklasy?
Rekapitulując, subiektywnie mogę sobie grymasić na filozofię futbolu naszego trenera, mogę kręcić nosem że z Kacprem Urbańskim sobie nie poradził, ale nie podlega dla mnie dyskusji, że ta filozofia gry i budowanie poszczególnych piłkarzy w których inni już zwątpili, daje nam na chwilę obecną status w Ekstrakasie niewątpliwie „ponad stan”.
In Papszun We Trust! Panie Bobic i wszystkie notable z Legii!