A+ A A-

Zezem. Lepsze jest wrogiem dobrego (remanent)

Jeden z piłkarzy, o którym pieśni sławiące w Canal+ wyto, zabłysnął arcyintelektualną metaforą, rzecząc: "przyszła, zeszła i weszła". Reszta tego obstalunku niewiele się różni od tej chyżej umysłowości. Może potrafił ze dwa zdania sklecić. Takich jest wielu. To oni są solą tego naszego futbolowego ugoru. To oni sprawują rządy, bo się z tej piłki wywodzą.

I takim typom ITI oddało władanie nad transferami, zarobkami piłkarzy, czyli wydawaniem ponad 800 mln zł. Nic więc dziwnego, że narobili 234 mln zł długu.

Nie jest jednak tak, że wszystko da się opisać w kategoriach zero jedynkowych, białych lub czarnych. Wiemy, że istnieje większy odcień szarości. Jądrem działania klubu sportowego jest udział w rozgrywkach i osiąganie jak najlepszych wyników. Odbywa się to dzięki zawodnikom, albo przez nich. I o nich tu będzie mowa.

Dokonanie remanentu po ITI nie jest łatwe. Pominę zawodników, którzy są aktualnie w Legii oraz tych, którzy ze względu na wiek zakończyli kariery. Natomiast tych, którzy grali podzielę całkiem subiektywnie na grupy. Do pierwszej zaliczam tych, którzy zostali sprzedani do klubów obiektywnie lepszych od naszego. Na tej liście widzę: Boruca, Fabiańskiego i Muchę.

W drugiej grupie znaleźli się ci, którzy odeszli do klubów bogatszych i tam zaistnieli lub maja taką szansę. Tu dostrzegam: Wolskiego /Fiorentina/, Rogera /AEK Ateny/, Ouattarę i Borysiuka /FC Kaiserslautern/, Rybusa /Terek/, Janczyka /CSKA Moskwa/, Grzegorza Bronowickiego /Crvena Zvezda/, Cabrala /Velez Sarsfield/, Jędrzejczyka, Gola i Komorowskiego /Rosja/. Furman już u mnie punktuje dla nowych właścicieli. Podobnie jak Wawrzyniak.

Jako trzecia grupa występują ci, którzy odeszli do klubów o porównywalnym lub niewiele niższym z nami poziomie sportowym i są nimi: Ljuboja /Lens/, Korzym /Korona/, Kumbev /Rabotnicki Skopje/, Hubnik /Sigma Ołomuniec/, Veselin Djoković /Korona/, Vukowic /Korona/, Surma /Lechia/, Giza /Cracovia/, Iwański /Manisaspor/, Grzelak /Sybir/, Karwan /Arka/, Brandao /Vasco da Gama/, Mezenga /obecnie Akhistar Turcja/, Wróblewski /Arka/, Grosicki /Jagiellonia/, P. Kaczorowski /Wisła Kraków/, Poledica /Pogoń Szczecin/, Suler /NK Maribor/, Blanco /TSV 1860 Monachium, obecnie Lanus I liga argentyńska/, Jarzębowski /Arka/, Ostrowski /Ślask Wrocław/, Gottwald /Slovan Bratysława/, Ohayon /FC Lucerna/, Knezević /Borac Banja Luka/, Frączczak /obecnie Pogoń Szczecin/, Doros /obecnie Czernomorec Odessa/, Kelhar /Hapoel Hajfa/, Zbozień /Piast Gliwice/, Szumski/Piast Gliwice/. Z tej grupy zbyt wcześnie pozbyto się kilku zawodników, jak choćby Marco Sulera, który do koncepcji gry polegającej na rozgrywaniu piłki na własnej połowie nie pasował, a dziś pewnie byłby podstawowym środkowym obrońcą, Hubnika- podstawowego napastnika Sigmy. Wymienieni powyżej byli moim zdaniem na swoim miejscu w Legii i poziomem gry wstydu nie przynosili.

Natomiast ostatnią grupę stanowią piłkarze, których w Legii być nie powinno i odeszli od nas do klubów znacznie niższych klas czyli tam, gdzie ich miejsce. Byli to: Chinyama /nie znalazł pracodawcy nigdzie w Europie i trafił do Zimbabwe, gdzie gra w Platinum Stars, tamtejsza II liga/, Szałachowski /nie nadawał się do ŁKS i Cracovii, obecnie Górnik Łęczna/, Smoliński /Olimpia Grudziądz/, Marcin Burkhardt /obecnie Miedz Legnica/, Manu /nie znalazł klubu w Europie, gra w przeciętnym klubie z Chin Beijng Guo an/, Piotr Bronowicki /obecnie Pogoń Lubartów/, Martins Ekwueme /obecnie CZS Piotrówka/, Paluchowski /obecnie Znicz Pruszków/, Balde /Landos Castets - okręgówka hiszpańska/, Kowalski /Bystrzyca Kąty Wrocławskie/, Majkowski /obecnie Znicz/, Dick /powrót do Zimbabwe, obecnie II liga Hour Mizne/, Wysocki /Żbik Nasielsk/, Salinas /II drużyna Trencin/, Arrubarena /Leganes - III liga hiszpańska/, Chmiest /Skra Częstochowa/, Nacho Novo /Ghreencok Mostar III liga szkocka/, Zjawiński /przez Legionovię do  Dolcanu Ząbki/, Descarga /Real Union III liga Hiszpańska/, Klatt /Kolejarz Stróże/, Machnowski /Fk Sewastopol II liga ukraińska/, Antolović /Żeleznicar II liga chorwacka/, B. Augustyn /Górnik Zabrze/, Ogbuke /Sharks w Wietnamie/, Górski /Sandecja/, Kuravizione /Zimbabwe II liga Shooting Stars Harare/, Fanzghuo /Mika Erewań/, Garcia /Atletico Tucan II liga argentyńska/, Ghanem /przepadł/, Jakub Mikołajczyk /GKP Gorzów Wlkp., Rawa/Mazowsze Grójec/, Stanford /Nelson - szkocka liga regionalna/, Wocial /przez Znicza do Pogoni Siedlce/, Trochim /przez Bałtyk do Kolejarza Stróże/, Koziara /Motor Lublin/, Żurek /rezerwy Cracovii/, Banasiak /Olimpia Grudziądz/, Lopez Cruz /Vitoria Cordoba - hiszpańska liga regionalna/, Kozub /Gersthofer IV liga niemiecka/, Świdzikowski /Radomiak/, Górecki /Raków Częstochowa/ i Rafalski/ Mazur Karczew/.

Tę część wywodu skomentuję tak. Na 130 zawodników, jacy za czasów rządów ITI zagrali chociaż raz w oficjalnym meczu I drużyny Legii nie było miejsca dla Roberta Lewandowskiego. Zawsze się zastanawiałem, w czym ci z ostatniej grupy byli od niego lepsi.

Teraz nastali nowi właściciele i jest nowe otwarcie. Prezes Leśnodorski powiada, że w klubie będzie się stawiać na wychowanków Akademii. Ale też od razu zastrzega, że o tym ma decydować nowy trener. Jednocześnie Prezes mówi, że Legia ma wielu młodych zawodników i nie wszyscy będą mogli grać w podstawowym składzie, stad jak trafi się kupiec to nikt im nie będzie stawiał przeszkód w odejściu. Do tego Prezes stale zapowiada, że skauci pracują po to, aby wyszukiwać zawodników potrzebnych Legii. Jak twierdzi podejmuje starania, aby fundusze współfinansowały zakup dodatkowych zawodników. Rozmach godny potentata i to wszystko w jednym wywiadzie. Radziłbym, aby jednak mieć już wyrobiony pogląd przynajmniej w tej materii. Rozwój w przypadku Legii nie musi polegać na zmianie, ale na stabilizacji. Mówiąc kolokwialnie, ktoś musi to ogarnąć, bo Akademia produkuje, w skład dwóch drużyn z wypożyczonymi wchodzi 60 zawodników i do tego skauci ostro pracują. Dochodzą menedżerowie i współpraca z Fluminense. To się zaczyna rozrastać jak ciasto do którego dołożono za dużo drożdży, albo jak biurokracja zgodnie z prawem Parkinsona. Ilość tylko w 2 prawie dialektyki przechodzi w jakość. W piłce to zastosowania nie ma. Oby po nowych właścicielach nie trzeba było robić remanentu z efektami równie opłakanymi.

Dyskusja (1)
1wtorek, 04, marzec 2014 21:28
Dzynek
Umiejętność zarządzania liczebnością kadry zasadniczo się nie zmieniła. Mimo, że właściciele to świadomi ekonomiści, a za funkcję dyrektora sportowego odpowiadają wygadane głowy. Nadal wszystko opiera się na przypadku. Takim generującym nieuzasadnione koszty. Zatrudniamy zbyt dużo zawodników i z dużej części w ogóle nie korzystając. Remanent trzeb robić już zanim koszty osobowe rozwalą budżet klubu.

Żeby lepiej zrozumieć o o chodzi warto przedstawić wzorcowy model. Kadra powinna liczyć maksymalnie 23 zawodników. Dwóch na jedną pozycję. Takiej zasadzie hołduje J. Mourinho. Tylu można skutecznie kontrolować, tylu ma realne szanse grania, tylu tylko potrzeba dla utrzymania odpowiedniego poziomu zaangażowania i rywalizacji. Wszystko ponad to jest niepotrzebne. Jest zbędnym luksusem utrudniającym pracę.

W Legii od dość dłuższego czasu liczebność kadry znacznie przekracza optymalną liczbę. Od kilku okienek transferowych obracamy się w okolicy 30 zawodników w I drużynie. Potrzebnych do gry jest 11. Do zmian kolejnych 4-5. Do rotacji następnych 5-6. Zostaje 8 zawodników trudnych do zagospodarowania w sposób sensowny, którzy z każdym dniem tracą na rynkowej wartości. Na dzisiaj nie powinno być ich w klubie. Ale są. Dlaczego? Bo nie zgłosił się nikt chętny na ich usługi. Nie przyszedł kupiec mówiący sprzedajcie mi tego chłopaka. Wiadomo, że nie przyjdzie kiedy mówimy o zawodnikach drugiego czy trzeciego wyboru. Tu potrzeba trochę akwizycji, trochę podpudrowania i ekspozycji towaru, bo taki zawodnik często nie ma zamiaru odchodzić. My tego nie umiemy, bo nigdy tak nie robiliśmy. Kończy się tak jak z Sulerem. Płacimy kontrakt, ale nie korzystamy z usług, przez co zmniejszamy szansę na sprzedaż kiedykolwiek. Im dłużej trwa taka sytuacja tym trudniej zarobić, a prawie niemożliwe nie stracić. Zawodnik wie, że im dłużej nie gra tym trudniej znaleźć pracę za podobną gażę. Jemu się nie opłaca odchodzić. Na końcu klub proponuje rozwiązanie umowy na bardzo niekorzystnych warunkach dla siebie. Wartość odszkodowania za wcześniejsze rozstanie często jest niewiele mniejsza od wartości całego kontraktu. I takich przypadków jest coraz więcej. Na finansach klubu ciążą już odszkodowania dla: M. Suler, M. Antolovic, J. Urban, K. Vicuna.

W następnym okienku będzie jeszcze większy problem. Jak sam zauważyłeś dojdą nowi z drugiej drużyny, wrócą z wypożyczeń, skauting kogoś zaproponuje, Fluminense kogoś podeśle. Nazwisk może być ok.50. Nie wszyscy zechcą odejść na warunkach klubu. Po większość nie zgłosi się tłum chętnych na zakup usług ze względu na zbyt duże oczekiwania finansowe.

Już teraz nikt tego nie ogarnia. Ciasto kosztów rośnie w sposób niekontrolowany. Nawet Prezes sprawia wrażenie jakby problem bagatelizował. Tylko widzi ofensywę transferową i stawianie na Akademię, a nic o zrobieniu miejsca dla nich w kadrze. Nie wiem jak on to sobie wyobraża. O tyle to dziwne, że nie stać go na zasypywanie dziur budżetowych. Skończyły się czasy beztroskiego zatrudniania na koszt bogatego wujka ,ale sposób myślenia nic się nie zmienił. Zatrudniamy bez zwalniania, a kosztami będziemy się martwić później.

Ciężkie czasy nadchodzą dla Legii. Zreflektowano się w sprawie kibiców to może i w sprawie kontroli liczebności drużyny przyjdzie opamiętanie. A jest to konieczne ze względu na przyszłe mniejsze zyski i większe koszty od zakładanych.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1