- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Gospodarz potrafi
Biorąc pod uwagę ilość rozegranych meczów, skonsumowaliśmy już odrobinę ponad 25% tegorocznych mistrzostw Europy w piłce nożnej. Bawić się w tym momencie w podsumowania oczywiście nie ma co, ale korci żeby zauważyć, że szczególnie interesujące widowiska zafundowały nam drużyny nie zaliczane przed turniejem do ścisłego grona faworytów - Rosja, Chorwacja i... Ukraina.
Siłę Rosji będziemy mieli sposobność zweryfikować już dziś. Smuda straszy 'choinką' z Murawskim, Polanskim i Dudką w pierwszym składzie (czyli ilość zamiast jakości, może tak trzeba było od początku), zapowiada 'typowo polską' grę (co akurat brzmi cokolwiek kiepsko) oraz deklaruje, że bierze w ciemno każdy wynik oprócz porażki (Ameryki nie odkrył, ale jak by nie patrzeć - racja).
Ponieważ jestem świeżo po meczu Ukrainy ze Szwecją, chciałbym natomiast wyrazić osobiste życzenie, aby nasi zagrali z Rosją przynajmniej tak dobrze jak Ukraińcy ze Szwedami. Całkiem sympatycznie byłoby gdyby nasz bramkarz nie taranował własnych obrońców, lecz spokojnie robił co do niego należy oraz gdyby cała jedenastka okazała się być jednym organizmem pozytywnie zmotywowanym do walki od pierwszej do ostatniej minuty, bez spętania presją, bez momentów oddawania się przyjemności spacerowania po murawie, bez nagłych, zagadkowych ataków zbiorowej zapaści. To powinno najzupełniej wystarczyć do rozegrania dobrego meczu, głównie tego dziś oczekuję i tego naszym chłopakom szczerze życzę! A czy to wystarczy do pokonania Rosji - to już inna sprawa.
A propos Ukrainy. Kurczaki, to był naprawdę imponujący mecz! Drużyna, która z trudem zbierała się do kupy przed tym turniejem, która dostała baty od Austrii i Turcji, nagle wykazuje się fantastycznym przygotowaniem mentalnym i fizycznym, wyborną skutecznością. Stare lisy, które z niejednego pieca chleb jadły, raz jeszcze poderwały się do walki.
Tak jak w niedzielę patrzyłem z zachwytem na Modricia, tak dziś myślę, że i Nazarenko zrobiłby w naszej reprezentacji tak zwaną różnicę. Facet o wyglądzie Fantomasa ze starych filmów z de Funesem, jestem pewny, że mógł zrobić wielką karierę, ale chyba mu się... nie chciało, wolał bezpieczną i wygodną pozycję lokalnego idola w Dnipropietrowsku, który zresztą niedawno zamienił na ładniej położony Symferopol. Kapitalny zawodnik, a jednocześnie... talent zmarnowany dla futbolu na najwyższym poziomie.
Szwedzi chyba nie spodziewali się takiego oporu, zagrali nawet niezły w sumie mecz, ale chyba po prostu pękli. Właśnie mentalnie. Jakby ciut mniej wierzyli, mniej chcieli, mniej musieli. Genialne zawody zaliczył co prawda Zlatan, ale jego kumple grali w innej lidze, to niestety nie ta klasa. Przyznam bez bicia, że nie siedzę w szwedzkim futbolu, ale Kallstroem moim zdaniem zawodzi dosłownie za każdym razem kiedy zakłada reprezentacyjny trykot - tak wyszkolony zawodnik, wyśmienity drybling, doskonały strzał, a w reprezentacji ginie, zupełnie ginie. Albo kolejny as - Toivonen. Na zdrowy rozum, można by typa ustawić chyba wszędzie, tylko... nie na lewej pomocy. Aż prosi się o spróbowanie wariantu z Toivonenem na pozycji podwieszonego napastnika i Zlatanem na szpicy. No ale co ja tam wiem. Mecz Szwecji z Anglią zapowiada się w każdym razie arcysmakowicie, jednym i drugim chyba głupio byłoby tak szybko pakować manatki.
Po drugim (właściwie pierwszym) meczu tej grupy, tzn. klasycznym starciu Anglii z Francją nie spodziewałem się absolutnie niczego dobrego, ostatecznie meczyk okazał się i tak trochę lepszy niż sądziłem.
Francję typowałem na mistrza Europy, sądząc że... będę oryginalny. Tymczasem mi podobnych fantastów znalazło się przynajmniej kilku. Tak naprawdę to niesłychanie trudno mi w taki obrót spraw uwierzyć, ponieważ Francuzi grają potwornie ciężko, jakby ktoś zaciągnął ręczny w tym ich niebieskim peugeocie. Patrzyłem na mecze towarzyskie 'trójkolorowych' przed mistrzostwami i nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że cały czas 'czegoś' tej drużynie brakuje. Tylko czego? Teoretycznie mają wszystko... Może wyrazistego lidera, może indywidualności takiej jaką był Zidane. Nie wiem. W każdym razie Francuzi w hierarchii faworytów powinni być jednak za Hiszpanią, Niemcami i Holandią, nawet mimo porażki tych ostatnich z Danią, a ich dzisiejszy mecz nie dostarczył przekonywujących dowodów na potwierdzenie bądź obalenie tej tezy, odbył się po prostu i wiemy po nim tyle co i przed.
Żeby jednak podsumować pierwszą fazę Euro tak jednym zdaniem - oby tak dalej. Bo póki co bardzo przyjemnie patrzy się na te mecze.


Co do grania jak Ukraina: dopada mnie czasem smutne wrażenie, że w dyskusjach o taktykach, motywacjach, przygotowaniach fizycznych etc. zbyt często zapominamy o było nie było dość istotnym czynniku, jakim jest czysta jakość piłkarzy. Jakby zmontować jedenastkę Gospodarzy ME'12, grałoby w niej trio z Dortmundu i ośmiu Ukraińców. No, może jeszcze któryś z naszych bramkarzy powalczyłby o swą pozycję, aczkolwiek patrząc na dzisiejsze wyczyny Piatowa, wcale nie wiem, czy by wygrał...
Niestety u Ciebie nie daję rady napisać komentarza a hasła za nic nie pamiętam .
Podpadłeś mi młodzieńcze bardzo i to bez żartów
Szwecja w końcówce miała dwie wyborne okazje, po wykorzystaniu jednej z nich, już tak pozytywnej opinii o grze Ukraińców by nie było, owszem szacunek dla Szewy, ale z noszeniem na rękach Błochina jeszcze trochę bym poczekał.
Z uwagi na te sytuacje nie mogę się zgodzić, że skandynawowie mentalnie padli, moim zdaniem grali do końca o swoje, tylko że też w swoim stylu, tu pełna zgoda, że najzwyczajniej troszkę klasy im brakuje, żeby zdominować, zamknąć na swojej połowie drużynę indywidualnie tak wyszkoloną i ułożoną taktycznie jak spadkobiercy Siczy Zaporoskiej. Nie podzielam opini Jacka Zielińskiego że Ibrahimović był za głeboko ustawiony. Dzięki temu jakieś zaskakujace akcje były jednak zawiązywane, gdyby grał na szpicy, nie wiem czy piłki byłyby do niego dogrywane w analogiczny lub zbliżony sposób.
Prawdziwa wartość Kozaków naddnieprzańskich będzie musiała być potwierdzona w konfrontacji z poddanymi angielskiej królowej i francuskimi muszkieterami, z ich meczu, żadnych zbyt daleko idących wniosków też bym nie wyciagał.
Oczywiście dziś uwaga skupiona na naszym kameleonie, raz wyglądającym ładnie i kolorowo, a po pietnastu minutach szaro i bezbarwnie. Mamy piłkarskie święto, zatem i "choinka" jest zapowiadana! Po sporach wzgledem takiego lub podobnego ustawienia toczonych a pro po Skorży i Legii, rozważania należałoby zakończyć przed ich rozpoczęciem, ale z drugiej strony, po meczu każdy będzie mądry, przed Smudą, albo będą bite pokłony, albo zostanie strącony w otchłanie, dużo ciekawsze wydaje się popitolenie ante niż post factum.
"Choinka" nie jest nowością w koncepcji Smudy, ale do jej porzucenia namawiali trenera sami piłkarze, jeżeli moja skleroza za bardzo się nie rozwinęła, to Lewandowski publicznie chyba podważył takie założenie. Tenże sam "następca Bońka" po potyczce z Grekami narzekał na zbyt małą ilość otrzymywanych podań, trudno mi sobie wyobrazić, żeby "choinka" okazała sie panaceum na taką dolegliwość, raczej należy się obawiać, że może ją pogłębić. Korci, żeby Smudę za domniemaną zbyt zachowawczą taktykę, ewidentnie "nastawioną na remis" i to bezbramkowy zbesztać. Tak jak Andrzej Skorżę onegdaj!
Tyle odnośnie taktyki, a teraz personalia.Musi pojawić się kwestia "lewego korytarza". Przyznaję, że Smuda może nawet imponować. Wystawiając Obraniaka, a przede wszystkim Boenischa, samemu wystawia się na taką krytykę w przypadku porażki, że Engel z Janasem i Beenhakkerem na dokładkę do spółki razem wzięci, w połowie jej nie zaznali. To położenie głowy pod topór, a zatem ryzyko, które Smuda podejmuje jest imponujące. Jestem w gronie tych, którzy i Boenischa i Obraniaka by nie wystawili, jeżeli Franz znajdzie się na szafocie, żałować go nie będę, jego sympatykiem nie jestem, ale też przewrotna myśl w tyle głowy kiełkuje, co to będzie gdy jeden z nich strzeli zwycieską bramkę! Ujrzeć minę Kowala i Hajty w tym momencie! Bezcenne!
Rybus z Grosickim wydają się dużo lepszym rozwiązaniem od Obraniaka na skrzydle, ze względu na posiadaną dynamikę, na dodatek Ludovic nie zaprezentował się jakoś szczególnie w grze kontaktowej w miniony piatek, a o taki element charakterystyki piłkarza najwiekszą pretensję miał Smuda wobec Grosickiego, no więc teraz z pewnością można stwierdzić, że Opel vel Żeton w tym aspekcie Obraniakowi nie ustępuje. Przy konsekwencji Smudy wobec "lewego korytarza" rola Dudki w asekuracji wydaje się równie doniosła jak Murawskiego w udziale w kreowaniu ofensywy.
Nie przejmuj się, jest nas więcej. O ile bardzo lubię Premiership i tamtejsza grę o tyle nie znoszę grę reprezentacji Anglików chyba nawet bardziej niż swego czasu... naszych zachodnich sąsiadów. Ci ostatni jednak zmniejszyli populację rodzimych graczy w reprezentacji... i grają już zupełnie inną piłkę.
"Angole" wręcz odwrotnie, im lepiej gra ich liga, tym dziwniej i niemrawo gra reprezentacja. Choć... w sumie to jakby tradycja. Bo przecież synowie Albionu nigdy nic ciekawego nie zwojowali (wyjątek to mistrzostwo na własnych śmieciach w 66r.) w reprezentacyjnym wydaniu. A przecież po pomysłodawcach kopania skóry spodziewamy się zawsze czegoś więcej niż tylko zaciętych bojów (przegranych) w ćwierćfinałach. Co z tego, jak z reguły to właśnie ta runda jest ostatnią w jakiej mogą się pokazać swoim wiernym kibicom (z Senatorem na czele).
Co do meczy na Euro to jak wspomniałem nie oglądam ich masowo, staram się dozować i wychodzi mi to na dobre. Co ważniejsze, czytając między innymi czarną-eLkę dochodzę do wniosku, że udało mi się trafić na dwa najlepsze mecze tych mistrzostw. Najpierw świetny występ Chorwatów, którym kibicuje od... Zvonimira Bobana, który wraz z moim ulubionym "rudzielcem" Robertem Prosineckim zachwycał mnie za młodu. A teraz trumf reprezentacji współgospodarzy z szalejącym w ataku "Szevą". No,no, muszę przyznać, że było na co popatrzeć.
Wybaczcie na próby porównywania tych meczy, czy poszczególnych zawodników do naszych "orłów" silił się nie będę. Nie widzę większego sensu. Porównując nawet te nieliczne widziane przeze mnie spotkania odnoszę wrażenie, że mylą się Ci którzy krzyczą, iż nasz zespól jest na tych mistrzostwach najsłabszy. Moim zdaniem my po prostu tu nie pasujemy. Coś jak MSK Żilina w lidze mistrzów, niby grała ale czy ktoś to pamięta?
Zaręczam, Senatorze, że niekibicowanie Anglikom jest bajecznie proste i niesie niekibicującemu mnóstwo satysfakcji. Ot, chociażby może sobie człowiek śmiało stanąć przed lustrem i się do siebie uśmiechnąć, bo wie, że nie stoi w jednym rzędzie z takim np. Maciejem "ochhh, Anglia, mmmrmmm, Anglia, głęęębieeejjj...!!!" Iwańskim (i wcale nie mam na myśli piłkarza ksywką Pączuś
Kolebka futbolu? Cóż, wieki temu ktoś wziął i wynalazł pędzel. Czy z tego tytułu mamy go dzisiaj cenić bardziej, niż - dajmy na to - Gauguina? W Anglii się piłkę kocha? Hmmm... dziwna to miłość, która ze swojego obiektu robi objazdowy cyrk na kółkach, nastawiony tylko i wyłącznie na robienie ludziom wody z mózgu i wyciąganie im hajsu z kieszeni. Ja bardzo lubię angielski futbol. Ten prawdziwy. Żywię np. ogromną sympatię do AFC Wimbledon i FC United of Manchester. Ale od tej zarazy z ego jak balon i piłkarską klasą jak fistaszek wolę się trzymać z daleka. Brrr...
pees.
Królowa w piłkę nie gra. A szkoda. Przynajmniej byłoby zabawnie
Piatow po prostu robił swoje. A że robił to dobrze, posłużył trochę za narzędzie ironii losu. To Ukraińcy mieli mieć problem z obsadą bramki, natomiast my od dawna utrzymujemy samych siebie w przeświadczeniu o własnej wspaniałości na tej pozycji. Tymczasem ukraiński numer cztery puścił tylko to, czego absolutnie nie mógł wybronić, zaś polski numer jeden walnie przyczynił się do straty punktów przez swój zespół. Oczywiście, mam nadzieję, że dziś Tytoń pokaże, że to jemu należałoby się miejsce w "gospodarskiej" jedenastce
Co do zachwytów nad Błochinem - racja, jeszcze poczekajmy. Zwłaszcza, że w ostatnim kwadransie aż się prosiło, by Jacka Zielińskiego jednak posłuchać i w miejsce jednego z napastników wstawić kogoś, kto zagęściłby środek pola. Błochin czekał z taką zmianą zbyt długo, czym - moim zdaniem - urealnił nadzieje Szwedów na wyrównanie. Natomiast ogółem zespół naszych sąsiadów zasłużył już teraz na wielkie brawa. Oby tak dalej, chłopaki. Zwłaszcza z Angolami
W kwestii pitolenia ante factum: Rybus, o ile mi się dobrze zdaje, był naszym najgorszym zawodnikiem z pola w meczu z Grecją. Z kolei pamiętać należy, że teraz gramy z Rosją. A tam na prawym skrzydle szaleje niejaki Dżagojew. I dobrze byłoby go skonfrontować z kimś, kto jako-tako umie bronić. A na tym polu Boenisch, nawet nieograny, wydaje mi się lepszym pomysłem od Wawrzyniaka.
Co więcej - teraz to już pewnie w ogóle wyjdę na skończonego smudofila
Zwłaszcza, że ta taktyka naprawdę może zadziałać. Nie oszukujmy się, nie będziemy dziś prowadzić gry. Będziemy się bronić przed zespołem, który jest ostro nafazowany po efektownym zwycięstwie w pierwszym meczu. A że do tego sam raczej słabawo broni, na pewno na nas ruszy. Co sprawia, że wystawienie trzech defensywnych graczy w środku pola wygląda na naprawdę racjonalną ideę.
@ Monrooe:
To, że my jesteśmy w tym towarzystwie najsłabsi, było dla mnie od początku jasne. Stąd z pewną taką ulgą przyjąłem postawę Irlandczyków, choć ich lubię
No widzisz. Dla mnie z kolei niechęć do jakiegokolwiek narodu jest nie do pojęcia (no, chyba, że chodzi o Szwedów, ale co to za naród
Albiceleste, jasne, że skoro selekcjoner ponosi odpowiedzialność, to ma też absolutne, autorytarne decyzyjne prawo i powinien je egzekwować, tu pełna zgoda, ale futbolowi poddani respektując wolę trenera-impertora mają też przywilej decyzje rozważać, a nawet poddawać w watpliwość, jeżeli imperator przekonany o własnej nieomylności ten przywilej piłkarskiemu plebsowi chce odebrać, takie sprawia wrażenie, naraża się na to, że jeżeli nie udowodni wspaniałości swego majestatu, swej nieomylności, to zawiedziony w nadziejach plebs głowę imperatorowi utnie, a nad zwłokami odtańczy jeszcze złowieszczy, hulaszczy, potępieńczy taniec.
Oczywiście, mozna powiedzieć że jeżeli zawiedzie to każdego kadrowego decydenta czeka detronizacja, łatwiej jednak zmartwychwstać i się reaktywować z głową niż bez niej.
Gorsza postawa Rybusa w jednym meczu nie musi świadczyć o trwałym spadku formy. Chociaż jest argument, który do mnie przemawia przy desygnowaniu Obraniaka na plac. I od Rybki i od Grosika potrafi lepiej utrzymać piłkę, jest z pewnością lepiej wyszkolony technicznie, zatem jest wieksze prawdopodobieństwo, że nie narazi drużyny na niebezpieczną stratę piłki i pójście w dzisiejszym przypadku Rosjan z szybką zabójczą kontrą. Będzie w stanie lepiej utrzymać piłkę w środkowej strefie. Takie wytłumaczenie respektuję, chociaż chciałbym na skrzydle kogoś dynamicznego, kto pójdzie w kontrze na pełnej szybkości i albo ogra w pojedynku jeden na jeden, wychodząc na czystą strzelecką pozycję, albo ściągnie na siebie obrońców i zaliczy asystę. Do tego bardziej mi pasowali Grosicki z Rybusem.
Jak nic kibolska strona!
No przeciez inaczej bym tu nie zaglądał
I nie no, jasne. Plebs taki, jak my zawsze ma prawo szumieć, a w razie wojennych niepowodzeń domagać się głowy cysorza (bez względu na to, czy cysorz plebsu słuchał, czy niekoniecznie i czy bardzo się na plebejuszy dąsał). Znacznie bardziej martwi mnie postawa samozwańczych trybunów ludowych, co to stoją sobie z boczku, sami siabelki ni buławy do łapki nie wezmą, za to z cysorza, co by ów nie poczynał, uparcie robią pośmiewisko i plebs podburzają.
Ale chodzi o demoty? To nic nie da, mój kumpel kiedyś zgłosił (po tym, jak zamieścili jego zdjęcie w niedwuznacznej sytuacji z pomocą domową) i nic to nie dało
Pisałem o czarnej-eLce
Czytając dowiaduję się, że Niemcy są beee, Anglicy do bani, Szwedom kibicować nie przystoi, Francuzi natomiast nie zasługują. Co to niby jest jak nie nawoływanie do konfliktów na tle narodowościowym? Hę? do czego to doszło